Dodaj do ulubionych

Piractwo to święta krowa

IP: *.k2.pl 05.09.08, 11:31
ciekawe podejscie do tematu. szkoda, ze nie ma dokladnych danych, ale chyba mozna sprawdzic w jakiej ilosci dana gra sie sprzedala vs. jak byla zasysana na torrentach?
Obserwuj wątek
    • Gość: gość Re: Piractwo to święta krowa IP: *.idzik.pl 05.09.08, 11:46
      no i co ci po tym, ze to sprawdzisz? wlasnie o tym pisze autor artykulu, ze takie sprawdzanie to mozna sobie wsadzic... bo ludzie sciagaja piracka wersje bo jest za darmo, a jakby tego pirata nie bylo to by gry nie kupili... wiec nie mozna przeliczac ze kazda sciagnieta kopia piracka to iles tam dolcow w plecy producenta wink moim zdaniem jedynym sensowym rozwiazaniem na piractwo, to juz od lat wprowadzony system ktory wymaga orginalnej gry by pograc w nia przez neta. Wtedy jasne nadal bedzie sciagana w milionach egzemplarzy nielegalnie, ale ci co beda chcieli w nia naprawde pograc i tak kupia orginal. I nie sadze by wlasnie porownujac wyniki sprzedazy takiej gry z piractwem=mode on i piractwem mode off wink wyniki znaczaco od siebie odbiegaly
    • Gość: ja Re: Piractwo to święta krowa IP: *.chello.pl 05.09.08, 14:03
      chyba jest tak, że na 1000 piratów przypada 1 oryginalna gra ... przynajmniej w naszym kraju ... w swoim życiu wiele widziałem i zgadzam się, że grę kupi 1 pirat na 1000, ale nie zmienia to faktu, ze grają za darmo w grę za którą uczciwi ludzie płacą. to jest problem, ze ktoś korzysta za darmo z usługi, za którą nie zapłacił i dlatego firmy mają prawo tak liczyć straty bo nie chodzi o to czy ktoś by kupił, ale o to że używa. tyle w temacie z mojej strony.
    • Gość: tymczasem Re: Piractwo to święta krowa IP: 217.153.131.* 05.09.08, 14:40
      Jest jeszcze jedna sprawa. Producenci gier przestali produkować dema. Jeżeli ktoś chce sobie "sprawdzić" grę to musi ściągać pirata, bo nie będzie kupował kota w worku, a trailery to można sobie w d... wsadzić, ponieważ są robione na świetnych maszynach i nie widać jak naprawdę dana gierka działa. Gdyby powstawały dema to można by grę wypróbować, sprawdzić czy pójdzie na danej karcie graficznej itd... Jeżeli ktoś chce oszczędzić nie robiąc demówek no to niech nie narzeka, że inni też chcą oszczędzić i nie kupują niewypróbowanych gier.
    • Gość: kas Re: Piractwo to święta krowa IP: *.crowley.pl 05.09.08, 14:44
      Do: ja

      Zauważ, że mówisz o używaniu gry. Pobranie jej jest zupełnie inną sprawą. Sam na dysku mam sporo rzeczy, których po prostu nigdy nie odpaliłem i nie odpalę. Znam wiele osób, które traktują piraty jak wersję demo produktu.
    • barakudo Re: Piractwo to święta krowa 05.09.08, 15:04
      dobre a jakies 2 tygonie temu yerli powiedział ze na pctowym crysis zarobił niepowiedział ile ale zarobił wiec niejest tak zle ale faktycznie nieopłaca sie robic gier na jedna platforme. jezeli gra jest wysoko budzetowa bo moze sie niezwrócic. chociarz prawie zawsze sie zwraca wlasnie czytałem newsa ostatnio ze sins of solar.... kosztował mniej niz 1 mln dolców a w samym usa sprzedało sie 500 k egz.
    • slawomir.serafin Re: Piractwo to święta krowa 05.09.08, 15:10
      barakudo---> I Sins of a Solar Empire nie miało żadnych zabezpieczeń smile
    • Gość: ehhhhh Re: Piractwo to święta krowa IP: *.derby.waw.pl 05.09.08, 15:12
      a moze prawdziwym problemem jest brak wersji demo? nie kazdy odrazu kupi nowa gre po obejrzeniu trailera mowiacego o tym jaki to ciekawy jest bohater. Potem sie okazuje, ze bohater jest super, ale gra nie nadaje sie do grania. gdyby bylo wiecej wersji demo(teraz chyba jedna na sto gier wydaje wersje demo) to ludzie by nie musieli kupowac kota w worku i napewno byla by wieksza szansa, ze kupia orginal.

      Ja qpilem battelfield 2142 by moc grac w sieci, ale pozatym nie spotkalem sie z inna gra ktora by miala ciekawy multiplayer.
    • Gość: ja Re: Piractwo to święta krowa IP: *.chello.pl 05.09.08, 16:02
      jeśli ktoś ściąga grę tylko żeby sprawdzić jak mu działa a później ją kupuje to nie ma mowy o piractwie. problemem nie jest brak wersji demo bo one nic nie mowią. problemem jest brak wersji trial! czyli finalna gra, którą można zainstalować i zagrać na przykład 1 misję z 20, albo można pograć maks 1 godzinę dziennie.

      W przypadku gier przyszłość powinna należeć do wersji z trialem. ja sam z wielu gier rezygnuję bo nie wiem czy będą mi się podobać. A szkoda mi wydawać kasę na coś co okaże się gniotem.
    • Gość: nacho Re: Piractwo to święta krowa IP: *.ptr.magnet.ie 05.09.08, 16:26
      Bardzo sluszna uwaga apropos demo/triali. Mass Effecy np nie mialo dema, sciagnalem gre z netu, pogralem chwile i od razu zdecydowalem sie na zakup wersji kolekcjonerskiej. Co wiecej - czekalem ponad miesiac na oryginal, pomimo, ze palce mnie swiezbily, zeby grac na sciagnietym piracie.
      Spore np nie wydal zadnej wersji demo... I co.. mam w ciemno wydawac 150 zeta (bo taka mniej wiecej cene narzucil wydawca) ??

      Najlepszym wyjsciem byloby, gdyby, podobnie jak w przypadku mmorpegow, na stronach internetowych byly do sciagniecia wersje trialowe gier, z ograniczeniem np dniowym lub godzinowym. Tak nie jest... wiec co my mamy robic?
    • Gość: asas [...] IP: *.kro.vectranet.pl 05.09.08, 16:27
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • Gość: asas [...] IP: *.kro.vectranet.pl 05.09.08, 16:27
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • Gość: asas [...] IP: *.kro.vectranet.pl 05.09.08, 16:28
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • Gość: nacho Re: Piractwo to święta krowa IP: *.ptr.magnet.ie 05.09.08, 16:30
      Nie uwazam tez, zeby sciaganie gry w celu 'sprawdzenia' bylo rownoznaczne zlodziejstwu. Jak sie kupuje samochod, tez odbywa sie jazdy testowe (chyba ze komus nie zalezy na jakosci zakupow). I nie jest to zadna kradziez, poki nie wyrzuci sie wlasciciela z auta i nie ucieknie w sina dal smile
      Zlodziejstwo to jest nie dawanie nam mozliwosci na sprawdzenie produktu przed kupnem. Pol biedy gdybym mogl gre zwrocic do sklepu... ale oczywiscie tak sie nie da
    • Gość: Aris Re: Piractwo to święta krowa IP: *.adsl.inetia.pl 05.09.08, 16:57
      Po prostu koles ma racje. ja nie widze zeby oni biedowali ci producenci gier. Jakos tworcy CoD 4 nie musieli plakac nad piractwem. Duzo osob sciagnelo duzo przeszlo nie kupilo ale duzo osob poszlo i kupilo gre. Biorac pod uwage ze podobne by sie stalo jakby CoD4 nie bylo znana marka ale nowym tytulem.
      Podobna jest sprawa z muzyka. Arctic monkeys mialo swoje kawalki z pierwszej plyty w necie. Zrobily furore i co plyta sprzedala sie w rekordowym nakladzie w UK. Jakos jej to wielkie piractwo nie przeszkodzilo,. Ba pomoglo...
    • blacq Re: Piractwo to święta krowa 05.09.08, 17:25
      Gratuluje artykułu.Naprawdę,bez ironii.
    • jiddu Re: Piractwo to święta krowa 05.09.08, 20:16
      Umiem sobie wyobrazić co by było, gdyby piractwo w ogóle nie istniało. Otóż po pierwsze - nadal komputer byłby znany tylko z większych firm i taką kalkulację łatwo przeprowadzić. Na przykład IBM sprzedaje pierwsze PC. Ich cena wiadomo - bardzo duża. Nawet jeśli kogoś będzie w końcu stać na ten komputer musi wyłożyć ogromne sumy na oprogramowanie. A trzeba pamiętać, że na początku nie sprzedawano programów w ilościach milionowych, ale w setkach, ewentualnie tysiącach, co oznacza, że siłą rzeczy musiały być bardzo drogie, aby po prostu firma je produkująca mogła opłacić pracowników no i te swoje drogie komputery IBM. To praktycznie blokuje rozwój rynku komputerowego.

      I teraz pojawia się pirat. I dopiero wraz z nim pojawia się myśl o zdobyciu komputera, zapłacę 10 000, ale nie zapłacę kolejnych 30 000 za oprogramowanie. Kupuję więc komputer a to oznacza wzrost nakładów na ich ulepszanie, gdyż firmy komputerowe sprzedając więcej komputerów, mają na to większe środki teraz. A więc udoskonalają sprzęt.

      Sprzęt tanieje i staje się lepszy, bo sprzedawany jest w coraz większych ilościach, ogromnych wręcz i nie dlatego, że ktoś kupował legalne oprogramowanie, ale dlatego, że pojawiła się milionowa armia piratów. Bez nich zapomniałbym o komputerze w każdym domu.

      Ale czy stracili na tym rzeczywiście programiści? Wyobraźmy sobie majątek B.Gatsa gdyby komputer nie stał się czymś powszechnym! Zwykły, przeciętny komputerowy programista ze swoim dosem do użytku nawet nie biurowego, bo kogo byłoby stać na komp w biurze?

      Naprawdę łatwo sobie wyobrazić jaki regres spowodowałoby realne wytępienie piractwa. Po pierwsze załamał by się rynek nowych technologii, po drugi ci jęczący programiści zostaliby najczęściej bez roboty. Jeśli nie byłoby piractwa, to należałoby je wymyślić.

      Według mnie wielkie firmy doskonale zdają sobie z tego sprawę dlatego pomimo ogromnej łatwości wyśledzenia wszystkich nielegalnych windowsów nikt nie puka do naszych drzwi. Jednak są w tym nieuczciwe, gdyż zdając sobie z tego sprawę, zarazem sugerują, że ludzie są złodziejami. Taktyka banalnie prosta, z jednej strony czerpią z piractwa gigantyczne zyski, bo mogą dzisiaj sprzedawać programy w milionach egzemplarzy i zarobić na reklamie dodatkowo, a z drugiej trzymają na wszystkich haka, starając się tym sposobem kontrolować rynek, szczególnie obszar biznesu, gdzie legalne oprogramowanie jest obowiązkiem.

      Dodatkowo mamy alternatywę - darmowe oprogramowanie, bat na wszystkie zapędy firm w regulowaniu rynku wedle ich pomysłów. Wiemy co by się stało, gdyby zaczęto zamykać wszystkich posiadaczy nielegalnego oprogramowania, w przeciągu roku w każdym domku świecił by blaskiem linux z plejadą dodatków i tym lepszych, gdyż takie odejście od legali napędziło by tłumy programistów właśnie w ten obszar.

      Twórcy darmowego oprogramowania już dawno zrozumieli, że kopiowanie to najszybsza metoda rozwoju, mogą dzisiaj równać się z windowsem choć nie wzięli grosza za swoją pracę! Niezwykłe, prawda? Prawda jest jednak nieco inna, zarabiają po prostu w inny sposób. Napisanie dobrego programu zapewnia programiście wysoką gażę w swoim zawodzie, nasza klasa, przecież totalna darmówka żyje z reklam. Porządny muzyk zarobi koncertując a przy okazji zawsze znajdzie niemałą grupę fanów, którzy zechcą mieć gadżety zespołu, za gębę na okładce gazety dostanie też niemało.

      Sęk w tym, że część ludzi jest strasznie pazerna, nie zadowala ich już tylko dom i basen, muszą mieć siedem domów i dziesięć samochodów, wyliczają więc te swoje niby to straty i nie przychodzi im do głowy, że gdyby ktoś rzeczywiście zabrał się za piratów kopiujących ich utwory, to straciliby fanów choćby na nazwisko mieli Bethoven. Dla mnie np. Metalica wypadła z obiegu niszcząc napstera, narzędzie, dzięki któremu stała się popularna wśród wielu nowych fanów muzyki. Czy ci ludzie nie wiedzą, że w erze taśm magnetofonowych także byli kopiowani i że tak naprawdę to powszechne rozpowszechnianie zapewniało im sławę? Niektórzy pewnie nie, są zbyt mało inteligentni by kojarzyć proste fakty, ale nie wielkie firmy, zatrudniające specjalistów - one doskonale zdają sobie sprawę z roli piractwa.

      A raczej kopiowania, bo to proszę państwa kopiowanie.
    • Gość: polider Re: Piractwo to święta krowa IP: *.chello.pl 05.09.08, 20:57
      jiddu bardzo trafna analiza. I jakoś tak niechcący narzuca mi się porównanie walki państwa z alkoholizmem i skutkami pijaństwa
    • Gość: Gość Re: Piractwo to święta krowa IP: *.mmj.pl 05.09.08, 22:12
      Ja mogę podać swój przykład z Crysis, najpierw zachwalali, na oficjalnych stronach nie podali wymagań, a jak już jest na niej link do kupienia, to w różnych sklepach netowych wymagania są różne i według ponad połowy z nich ta gierka powinna bardzo płynnie chodzić na moim sprzęcie. Ściągnąłem z torrenciaka, odpaliłem ... no i stwierdziłem że równie dobrze mógłbym sobie puścić slideshow screenów z gry i nie byłoby wielkiej różnicy.
      Dema brak, nie ma jak sprawdzić, a nie dam 129zł tylko po to żeby się przekonać, że gra u mnie nie działa sad
    • Gość: temp Re: Piractwo to święta krowa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.08, 22:13
      W takim tonie był felieton w piśmie BAJTEK 20 lat temu (ktoś pamięta lub wie, że takie coś było?). Autor wyśmiewał się z producentów, którzy do swoich strat w sprzadaży zaliczali wymienianie się kopiami Ventury. Tak więc - nic nowego pod słońcem
    • Gość: Gość Re: Piractwo to święta krowa IP: *.adsl.inetia.pl 05.09.08, 22:32
      Do Crysis JEST demo, tylko ze niektorzy nie chca nawet o tym wiedziec i sciagaja od razu pelna wersje pirata.
    • fackir Re: Piractwo to święta krowa 05.09.08, 22:53
      prawie wszystko zostało napisane smile
      zastanówcie się jeszcze ile z tych gier w które graliście skończyliście, producenci skończyli z grywalnymi demami bo wielu potencjalnym klientom to wystarczało.
      czy naprawdę potrzebujecie co rok nowej wersji windowsa, przeglądarki, edytora tekstu itd.? jak często używacie ich w domu? jaki procent możliwości tych programów wykorzystujecie? ilu z nich tak naprawdę potrzebujecie a ile macie bo były do ściągnięcia i nawet nie zainstalowaliście. ile zainstalowaliście i uruchomiliście raz aby zobaczyć czy działa i czasem coś uruchamiacie od wielkiego święta. z muzyką czy filmami sprawa wygląda bardzo podobnie.
      ja już z gierek chyba definitywnie wyrosłem - grałem w co najmniej kilkaset ukończyłem mniej niż 20.
      mam sporo programów - większości nigdy nawet nie zainstalowałem. najczęściej używam w domu przeglądarki, czasem potrzebuję napisać jakieś pismo.
      programu do grafiki najczęściej używam do usuwania czerwonych oczu na zdjęciach z wakacji. czasem ściągnę jakiś film, trochę muzyki. większości muzyki i tak nie posłuchałem dobrze nawet jeden raz. to co słucham to najczęściej ulubione utwory lub nowe przeboje - w dawnych czasach nagrał bym sobie z radia smile lub skopiował od znajomych.

      tyle
    • Gość: Tomas Re: Piractwo to święta krowa IP: 189.117.224.* 05.09.08, 23:46
      Rynek growy???? Poziom piśmiennictwa w Polsce upada w zastraszającym tempie...
    • nessie-jp Re: Piractwo to święta krowa 05.09.08, 23:52
      Niestety, to jest walenie głową w mur i wołanie na puszczy. Producenci 'dóbr intelektualnych' nigdy nie przyznają, że ich straty z tytułu piractwa są zaniedbywalne, a tak naprawdę - że to tylko 'potencjalnie utracone przychody'. Dlaczego? Ano dlatego, że co roku skamlą i jojczą, jak bardzo by chcieli obniżyć ceny swoich produktów, ale nie mogą, bo piraci, bo tego, bo im skopiowali, bo teraz ci uczciwi muszą zapłacić 3x więcej, żeby producenci się mogli odkuć na tych nieuczciwych.

      Gdyby Microsoft chciał, mógłby bez żadnych strat finansowych wprowadzić bezpłatne Windows, z dopłatą za konkretne opcje (np. subskrybowane aktualizacje zabezpieczeń albo, hehe, Internet Explorera). Ale po co? Część użytkowników i tak ma bezpłatne, a pozostała część najwyraźniej uwierzyła, że biedny Microsoft musi 3x zawyżać cenę, żeby się na uczciwych odkuć za tych strasznych piratów...

      Miło byłoby, gdyby ktoś zaryzykował na rynku wypuszczenie gry bezpłatnej, finansowanej przez product placement. Na przykład, strzelanka, a na ścianach domów plakaty z reklamami aktualnego sponsora. W kolejnym epizodzie - kolejny sponsor...
    • y.y Re: Piractwo to święta krowa 05.09.08, 23:56
      Eh, myślałem, że będzie artykuł, który spróbuje objąć problem, a przeczytałem... zestawienie paruu cytatów i słabych hipotez, a na dodatek spojrzenie jednostronne i płytkie, szkoda. Być może przydałoby się po pierwsze trochę bardziej krytycznie i trochę szerzej spojrzeć na problem?

      Przytaczane są wypowiedzi krytykujące wzięte z księżyca wyliczenia o rzekomych stratach firm. Być może to prawda, być może metodologii nie ma (niestety, nie wiemy tego. Pan Fahey tak twierdzi, ale to nie jest dowód na nic, to jego zdanie. Możnaby było zweryfikować jego twierdzenie przynajmniej u jednego, innego eksperta, no ale po co, ciemny lud to kupi...smile, wyliczenia wyglądają podejrzanie. Niemniej kontrargumenty, nad czym niestety autor się już nie pochylił też są wzięte z przysłowiowej d..y.

      Na przykład: "Kilka mniejszych, niezależnych, akademickich projektów badawczych zajmowało się tą kwestią i wszystkie one wskazują na znacznie mniejszy odsetek potencjalnych strat. Mówiąc jaśniej - zaledwie jeden na tysiąc piratów kupiłby rzeczywiście grę, gdyby nie mógł jej ściągnąć z Internetu. W ten sposób jeśli nielegalną wersję gry ściągnięto na przykład milion razy, to tak naprawdę wydawca danego tytułu stracił tylko tysiąc klientów. Pozostali i tak nie mieli zamiaru kupować."

      Więc najpierw jest mowa o braku rzetelnych danych, a później ów Pan Fahey przytacza... małe akademickie dane. Czyli po pierwsze skoro małe, to nie obejmujące prawdopodobnie całości problemu/rynku. Po drugie, to co najbardziej mnie rozśmieszyło, mamy słowo-wytrych! "Niezlaeżne"smile) Od kogo? Nie wiadomosmile Zresztą w ogóle nie wiadomo, jakie ośrodki, jakie dane, kiedy, co. Tajemnicze wyliczenia stają się przecież wiarygodne, kiedy okazuje się, że są "niezależne" (w domyśle, prawdziwe, wiadomo, walka z korporacjami, międzynarodowe spiski, takie tam, off rządzi).

      Poza tym: "Według Fahey'a jednak takie raporty nadają się do natychmiastowego wyrzucenia do kosza - ich wartość jest zerowa, bo nie przedstawiają faktycznego stanu rzeczy."

      Fahey ma prawo uważać co chce, ale jeżeli już próbujemy się pochylić nad samym problemem, a jego cytujemy, to warto przenalizować, co mówi, a nie po prostu przytaczac bezrefleksyjnie. Fahey spekuluje. Nie wie, czy firmy nie mają jakichś wewnętrznych zestawień, wyliczeń, badań prowadzonych na zlecenie. Można oczywiście twierdzić, że wszyscy mnożą torrenty razy coś tam, ale to nie jest żaden dowód. Firmy takie jak EA czy Blizzard mogą sobie spokojnie pozwolić na kupowanie właściwie wszystkich badań, jakie sobie wymarzą, mają na to środki. I tak jak być może dane firm są brane z powietrza, tak być może jest tak samo z tym co mówi Pan Fahey.

      Szkoda, że de facto niewiele sie dowiedziałem, liczyłem na więcej;/

      ps. Rynek growy? Litości. Piszcie po polsku, a nie blogowym żargonem bez związku ze słownikami. Rynek gier, naprawdę nie powtarzajcie takich potworków, bo aż zęby bolą od jak się czyta takie twory, jak "growy".

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka