Dodaj do ulubionych

7 grzechów fabularnych gier cRPG

    • Gość: Falcion Re: 7 grzechów fabularnych gier cRPG IP: *.zax.pl 15.09.08, 22:23
      Moim zdaniem panie Serafin ym artykulem dal pan ciala wytykajac naprawde w kiepski sposob to co tworzy RPG.

      zacznijmy wiec od poczatku:

      ad 1.
      Motyw stary jak swiat a ludziom sie on podoba, karmia nas nim od dziecka i stawia nas w pozycji uprzywilejowanej, skoro mamy taka odpowiedzialnosc to znaczy ze dostaniemy odpowiednio ciekawy arsenal.

      ad 2.
      Co do tego ze 95% to fantasy, nie zgodze sie absolutnie. Stosunek bym dal 65 moze gora 70% do reszty. Mass effect byl naprawde sredni moim skromnym zdaniem ale komercha robi swoje.

      ad 3.
      No tak orki zle z natury...to co z oblivionem gdzie sa one w miastach czesto szanowanymi obywatelami a bandyci na drogach sa w kazdej rasowej formie?
      Pozatym rasy te opieraja sie na wzorcach jelsi ktos chce cos nazwac elfem to powinno to byc elfie takie jakims znamy choc troche. Jesli damy rozowego gluta z jakimis mackami i nazwiemy go elfem to predzej zniechecimy rzesze graczy niz ich zachecimy do sprobowania eksperymentu.

      ad 4.
      Troche dziwna bylaby magia w falloucie. Takze przywolywanie tolkiena nic tu nie da bo w odpowiedzi ja pozwole sobie przywolac klimaty warhammera gdzie tez jest powiedziane ze jest to sila na tyle niebezpieczna ze nie tak wielu z niej chce korzystac a niewielu zreszta moze.
      Powtarzalnosc czarow to smieszny argument, rozumiem ze pod nazwa czaru fireball mam ukryc zaklecie maskujace a pod armageddon przywolanie racji zywnosciowych? Wtedy bylaby to innowacja...tylko ilu graczy odwazyloby sie nacisnac czar shield.

      ad 5.
      Jeden z najgorszych wedlug mnie punktow...sa gry gdzie sila jest rozwiazaniem na wszystko [hack'n'slash] Ale jest naprawd ewiele gier gdzie zrobienie mlucki zamknie nam pewne zadania i nie pozwoli ich wykonac. Stare Icewind dale, baldury a nawet gothici choc byly w nich i niesmiertelne postacie by gracz nie zniszczyl sobie gry calkiem.

      ad 6.
      Co do durnych misji, oczywiscie ze facet lezacy przed katedra w diablo 1 caly we krwi mogl sam zejsc na dol i zabic butchera. A dowodca zlecajacy nam jako kapitanowi statku misje powiunien sam uszyc swoj szacowny zad z centrum strategii i wykonac ta niezwykle wazna misje zamiast polecac ja swietnie wyszkolonemu weteranowi.
      Widze ze za przyklad obrany zostal wow a jako reprezentant MMO raczej niemozemy oczekiwac super wymyslnych misji.

      ad 7.
      Planetscape torment trzymal sie swietnie, miasto bram mialo swoje dziwactwa i mozna sie bylo spodziewac niemal wszystkiego, w gothicu niektorzy zabawiali sie w okradanie calego miasta, coz jesli ktos jest tak dobry to czemu nie? W oblivionie za wejscie komus do domu bez zaproszenia juz sciagalo sie straz na kark.
      Takze wiele gier mialo dosc dobrze zbudowany swiat a sytuacje nielogicznych zdarzen powstawaly bardziej na skutek bugow niz niepomyslunku tworcow.

      Bardzo sie zawiodlem na tym artykule gdyz liczylem na konkretne wskazowki nie zas wypociny fana sci-fi ktory proboje namowic wszystkihch by mu kolejnego fallouta zrobili. Wstyd.

      P.S. Tez lubie fallout ale nie mozna tu robic takieog podzialu przy tylu wielkich tytulach.

      P.S.2 Fundak przeczytalem twoj koment ale takze musialem napisac swoj w podobnym daniu conajmniej bo az mnie scisnelo jak przeczytalem to tutaj...
    • bosman_plama Re: 7 grzechów fabularnych gier cRPG 15.09.08, 22:48
      Już to było kiedyś wałkowane, ale widać warto powtórzyć to słowo: "umowność". A właściwie umowa pomiędzy twórcą gry a graczem, odpowiada za "uniewinnienie" z części grzechów. Owszem, w większości cRPG da się okraść każdego przechodnia, ale tylko wtedy (w dobrych grach), gdy ma się wysoką odpowiednią umiejętność. Na tym, np. opierał się Fallout. Podobnie jest z walką. Co do głupich questów - o zależy. Jeśli, jak w kolosalnie przereklamowanej "świątyni pierwotnego zła", zaczynam grę super złymi wymiataczami a moim pierwszym zadaniem jest pogodzenie zwaśnionych rodzin, drugim nawrócenie burdelmamy na tolerancję wobec lesbijskiej dorotki, to rzeczywiście... Ale jeśli jestem "zielonym" przybyszem z Arroyo (nie wierzę, że ktoś nie wie, ale napiszę - to z Falloutasmile ) i żeby trochę zarobić muszę dostarczyć komuś zupę, popilnować krów itp. to już wcale nie jest to takie głupie. Cóż z tego, że za jakiś czas uratuję świat. Zaczynam od pasania krów i to ma sens.
      Pozwolę sobie wymienić to, co mnie w cRPG gryzie.
      1. Zero dowolności w mordowaniu, pod którym kryje się ogólne ograniczanie wolności w grach. To bolączka nowych gier (wyjątkiem np. Morrowind). Gębę wykrzywia mi paskudny grymas ilekroć gram np. w KotOR skończonym łotrem i nie mogę dać po twarzy kolesiowi robiącemu mnie w bambuko. Pragnę wolności!
      2. Kobiety i mężczyźni praktycznie się od siebie nie różnią. Tzn. graficznie owszem. Ale w kwestii miejsca w świecie, zadań i możliwości już nieszczególnie. A szkoda.
      3. Nie przeszkadza mi walka (nawet dużo walki) w cRPG, ale ostatnio niemal wszystko sprowadza się do prostej nawalanki. Tak jest w NWN (obie części), tak jest i w Wiedźminie (w tym drugim przynajmniej walka ciekawsza).
      4. NAJGORSZE - ciężko być złym. Naprawdę ciężko. Każdy, kto chciał być draniem wie, o czym piszę. Większość gier ofiarujących możliwość zostania złym psuje to doborem questów, który wybór "ciemnej strony mocy" albo ogranicza, albo skutecznie do niego zniechęca. Znów kłania się brak wolności, albo zapewnienie wolności jedynie pozornej. Bodaj tylko "Arcanum" "rozwiązało" ten problem ofiarując graczowi rozmaite "hełmy zła", po włożeniu których można było i tysiąc staruszek przeprowadzać przez jezdnię, a i tak serce miał człowiek czarne jak noc. W każdym innym razie albo człowiek i tak stanie się dobry, albo będzie musiał zrezygnować z masy questów nie dostając prawie nic w zamian.
      5. Schematyczność światów i bohaterów. O tym pisał Serafin, tylko naokoło - że magia, że krasnoludy itp. A tymczasem kłopot leży w tym, że wiecznie tacy sami bohaterowie wędrują o prawie nie różniących się światach, tłukąc wciąż takich samych wrogów i gadając z wciąż takimi samymi npcami. Czy to będzie się działo w kosmosie, czy w Faerunie, zawsze będzie wyglądało podobnie. Brak światom szaleństwa z "Planscape: Torment" na przykład. Wszystkie starają się być poprawne i na tyle podobne do siebie nawzajem, by gracz broń Boże nie poczuł się zagubiony i niepewny. Torment odważył się postawić to na głowie i wyszło pięknie.
      Brak odwagi twórcom. Wiem, że ryzyko jest wymierne, bo finansowe. A przykłady "Lionheart" czy "Wampir: Maskarada" nie zachęcają. W ogóle oryginalne gry nie zarabiają kroci. Może więc grzechem najcięższym jest lenistwo i ciasnota gustowa nas, graczy?
    • Gość: wow Re: 7 grzechów fabularnych gier cRPG IP: 213.134.191.* 15.09.08, 22:53
      Bardzo celne te punkty. Dlatego cRPG znudziło mi się już dawno temu. Teraz rządzi "książkowe" RPG. No i jakiś FPS od czasu do czasu tongue_out
    • Gość: thtajyrjym Re: 7 grzechów fabularnych gier cRPG IP: *.chello.pl 15.09.08, 23:09
      na grach ErpeGie też się autor zna wink
    • Gość: gorath Re: 7 grzechów fabularnych gier cRPG IP: *.acn.waw.pl 15.09.08, 23:24
      tresc artykulu nie bardzo sia ma do tematu pomyslu na gre.
      Z kilkoma pktami wypada się zgodzić, chociaż zbytnio ciążą w stronę Fallouta, który był super, ale jednego czego brakowało to większych emocji na koniec -taki trochę brak poczucia że robi się coś ważnego, co znowu znakomicie oddano w Mass Effect.
      Najlepszym pomysłem na cRPG wszechczasów jest Betrayal At Krondor -gra b. stara i licze że ktoś zrobi jeszcze remake graficzny.
      Świat niby wtórny za Tolkienem, i fantasy w ogóle ale mający swój klimat. Magia dość niestandardowa, nawet oklepane czary miały fajne nazwy pobudzające wyobraźnię. Walka najczęściej uzasadniona i bez "durnych misji" -te mniej wazne były fajnym przerywnikiem, często zabawnym. Klimatyczne przerywniki i cuudowna muzyka.
      Ktoś jeszcze pamięta Krondora?
    • Gość: ej Re: 7 grzechów fabularnych gier cRPG IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.09.08, 00:06
      ale w Baldursach świata się raczej nie ratowało, a w Falloutach tak!
    • raksiu Re: 7 grzechów fabularnych gier cRPG 16.09.08, 00:36
      Nie wiem może się nie znam ale czy wiedźmin, fallout, Planescape: Torment czy większość z podanych tytułów to nie są gry RPG a nie cRPG? przecież w tych grach najważniejsza jest fabuła a nie mordowanie tysięcy stworzonek jakie wymyslą tylko programiści
    • Gość: gruz Re: 7 grzechów fabularnych gier cRPG IP: *.legnica.vectranet.pl 16.09.08, 00:43
      "pierwsza lepsza gra (Mass Effect), dość przeciętna przecież"

      to jest jakiś dowcip?
    • Gość: Dragu Re: 7 grzechów fabularnych gier cRPG IP: *.acn.waw.pl 16.09.08, 00:54
      Odnośnie kradzieży: W Morrowind'zie gdy ktoś zauważał że coś kradniesz wzywano straż. A nawet jeśli nie zauważył to sklepikarz któremu próbowałeś sprzedać ukradzione u niego rzeczy od razu zauważał że to było jego.
      Niby niewiele ale dało się odczuć że to coś nowego i rzadkiego w grach..
    • Gość: lawl Re: 7 grzechów fabularnych gier cRPG IP: *.bb.sky.com 16.09.08, 09:07
      kretyn to pisal.
    • strachster Re: 7 grzechów fabularnych gier cRPG 16.09.08, 09:42
      W Planescape Torment mozna bylo stoczyc 4 walki podczas calej gry(mozna bylo i wiecej)nawet ostatniego bosa mozna bylo pokonac bez walki.

      A co do innych takie Arcanum tez nie bylo typowym fantasy. No i mozna powiedziec tez wiele o System Shock tez byl w mniejszej ilosci ale cRPG.

      No i nie wspomina sie tu tez o jRPG, tam troche to inaczej to wyglada, jezeli chodzi o magie bo standardowo jest zawsze oklepany schemat(tylko ty mozesz uratowac swiat, no i starciles pamiec)
    • Gość: .Xs Re: 7 grzechów fabularnych gier cRPG IP: 195.94.198.* 16.09.08, 10:03
      Mam wrazenie, jakby autor gral w strasznie malo gier w swoim zyciu, ze podaje tak ograniczone przyklady.

      Ale moge sie mylic i artykul moze byc najprosciej w swiecie kiepsko napisany, z brakami zarowno stylistycznymi, jak i, przede wszystkim, merytorycznymi.
    • gekon1979 Re: 7 grzechów fabularnych gier cRPG 16.09.08, 10:17
      www.irontowerstudio.com/
      tu link to cRPG Age of Decadence
      1) - turowa walka
      2) - brak elfow i krasnoludow czy orkow z tego co widzialem
    • Gość: forthelord Re: 7 grzechów fabularnych gier cRPG IP: *.merinet.pl 16.09.08, 10:17
      Jezcze raz podkreślę największy grzech cRPG: Ograniczenia!

      Szczególnie wnerwiające jest to w Oblivionie, gdzie gra rozwija się z każdą rozgrywką identycznie, nie dając możliwości podjęcia innych wyborów.

      Fallouta można było skończyć w 10 minut, jeśli tylko człowiek wiedział, w którą stronę pójść! W Fallout 2 najlepszą zbroję można było zdobyć na początku gry, jeśli tylko bohater miał głowę na karku... Jedynym ograniczeniem był czas, ale i tak względnym.

      Zgadzam się z autorem; nie było lepszego RPG od serii Fallout. Było i możliwe zakończenie gry bez jednego wystrzału, i rozwalenie wszystkich, gra dobrym lub złym (nigdy nie zapomnę tekstu, jaki rzuca Maida Buckner po przekazaniu jej wieści o sprowokowanej przeze mnie śmierci Torra), mięśniakiem (który znał zaledwie trzy słowa!!!), albo wygadanym inteligentem, elegancikiem, czy prostakliem (pamiętacie Phyllis, której można przygadać?)...

      To była inteligentna rozrywka na poziomie. Tworząca z graczem niesamowity tandem, apelująca do jego wiedzy i zmysłów.

      Ale przecież nikt inny, oprócz twórców Fallouta, nie odważył się na podpisanie swego dzieła: "By gamers for gamers"... To tłumaczyło wszystko.
    • strachster Re: 7 grzechów fabularnych gier cRPG 16.09.08, 10:24
      @gekon wyszlo to cos czy w fazie produkcji jak www.darkfallonline.com/ To akorat MMO ale...
    • Gość: :) Re: 7 grzechów fabularnych gier cRPG IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.09.08, 10:29
      "..."hoćby z pozoru wiarygodny i sensowny świat..."

      z pozoru sensowne i wiarygodne to one są. za za świat reagujący realistycznie to dziękuję. po pierwsze nie lubię gdy gry udają rzeczywistość. nie są jej substytutem lecz mają przez chwilę dać coś na codzień i w tak zwanym 'realu' nieosiągalnego.

      "...Podchodzimy po raz setny i zagadujemy tą samą postać, a ona ciągle powtarza swoją kwestię bez cienia irytacji..."

      po drugie, takei coś zniszczyłoby grę. gracz zagada o jeden raz za dużo, nie dajboże w dziesiątej minucie gry i kiła: new game, tworzenie nowej postaci, przechodzenie gdy na spróbowanie (co i ile razy można do kogo) i dopiero wtedy new game, tworzenie właściwej postaci (jeśli wnerwiony gracz jeszcze nie wypieprzył gry do śmietnika) i granie połączone z zaglądaniem w zeszyt pełen notatek
    • Gość: foo Re: 7 grzechów fabularnych gier cRPG IP: 87.204.115.* 16.09.08, 10:47
      Zgadzam się z kolegą powyżej.
      "...Podchodzimy po raz setny i zagadujemy tą samą postać, a ona ciągle powtarza swoją kwestię bez cienia irytacji..."
      Wyobraźmy sobie taką sytuację - NPC w okienku dialogowym przedstawia nam założenia misji itp i w tym momencie gracz przez przypadek powiedzmy wciśnie ESC (czy inny przycisk zamykający okno) co zazwyczaj równa się z nieprzyjęciem misji - i co? Zagadujemy ponownie do NPC'a, żeby wziąć od niego zlecenie, a on co? Mówi nam, że nie będzie się powtarzał, i że mamy spadać. I co w takiej sytuacji zostaje? Jedynie Load Game - czy to jest Bardziej realistyczne? Ja również nie lubie gier zbytnio kopiujących rzeczywistość. Jeśli świat w grach miałby być "..."hoćby z pozoru wiarygodny i sensowny świat..." to w ogóle Save/Load game powinno zniknąć. Bo czy w prawdziwym świecie można sobie zrobić "sejwa" ? :0
    • Gość: Anako Re: 7 grzechów fabularnych gier cRPG IP: *.chello.pl 16.09.08, 10:58
      Dlaczego tak jest? bo ludzie to LUBIĄ, i tyle. to że coś się powtarza nie znaczy, że jest złe, w tym wypadku wręcz przeciwnie ;p
    • Gość: mk Re: 7 grzechów fabularnych gier cRPG IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.09.08, 11:00
      Fabuł do RPG pozbawionego tych wad wcale nie trzeba wymyslać, są już gotowe - np. świat Szereru Kresa albo "Pan Lodowego Ogrodu" Grzędowicza.
    • Gość: bartek Re: 7 grzechów fabularnych gier cRPG IP: *.171.78.130.crowley.pl 16.09.08, 11:11
      autor artykulu krytykuje najbardziej oczywiste cechy gier RPG - cechy, ktore wcale nie wplywaja na grywalnosc/jakosc gry, tylko sa po prostu w pewnym sensie "tradycja" (np. walka ze zlem, orki/elfy, czary). natomiast jakosc gry zalezy od znacznie subtelniejszych i bardziej zlozonych cech - to ze sie porzuci typowe "rekwizyty", nie oznacza ze automatycznie powstanie cos ciekawego - moze to byc po prostu powierzchownie ciekawe.
    • Gość: mate00 Re: 7 grzechów fabularnych gier cRPG IP: 62.215.180.* 16.09.08, 11:25
      Deus Ex nie ma żadnej z wymienionych wad. Czemu wciąż tylko ten Fallout i Fallout?...
    • Gość: Gość Re: 7 grzechów fabularnych gier cRPG IP: *.zax.pl 16.09.08, 11:27
      Autor chyba nie grał w fable, gothici i szerokim łukiem ominął serie The Elder Scrolls
    • lolek_do_kfadratu Re: 7 grzechów fabularnych gier cRPG 16.09.08, 11:29
      Co do kradnięcia na oczach NPC: sprobujcie sobie tego w oblivionie - nie polecam smile
    • Gość: max Re: 7 grzechów fabularnych gier cRPG IP: *.range86-132.btcentralplus.com 16.09.08, 11:49
      no tak, bo wszystkie cRPG skonczyly sie na kill'em all.
    • Gość: kazik Re: 7 grzechów fabularnych gier cRPG IP: *.173.2.146.tesatnet.pl 16.09.08, 11:52
      Z artykulem sie kompletnie nie zgadzam, gdyby stworzyc gre wedlug tych wszystkich punktw powstalby produkt kompletnie niegrywalny. Podanie WoWa jako przyklad cRPG to juz parodia. Jakos nie moge sobie wyobrazic tej gry bez questow typu: "zabij 20 goblinow". Nie mowiac juz o tym, ze cala gra polega wlasnie na ulepszaniu swojej postaci po to, zeby szybciej te potwory eliminowac. "Rozwiazania silowe" to kolejna bzdura. W rpgi gram od zarania dziejow i w ogromnej wiekszosci przypadkow "rozwiazania silowe" to tylko jedna z kilku mozliwosci rozwiazania problemow. Gdy mamy np. misje okrasc sejf w swiatyni to w 90% przypadkow mamy kilka mozliwosci (np. wybic wszystkich, znalezc klucz i otworzyc sejf, namowic kaplana do oddania klucza i na legalu wyczyscic skarbnice, zakrasc sie w nocy, otworzyc wytrychem sejf i w nogi itp.). I mowie tu o wszystkich wspolczesnych rpg, od falloutow przez baldursy, planescapy, deusexy, arcanumy, morrowindy (mam wrazenie, za autor zatrzymal sie gdzies w 1995r). Oczywiscie czasem nie da unknac sie walki, tak jak w prawdziwym zyciu. I po mordzie trzeba komus dac, bo na ladna buzie nie wszystko sie zalatwi. Z jednym co moge sie zgodzic to z nadmiarem fantasy. Ale to nie jest wina producentow tylko graczy z ograniczonymi gustami. Za doskonaly przyklad moze posluzyc Troika Games. Chlopaki wysuneli sie przed szereg stworzyli dwie gry w alternatywnych swiatach. Vampire i Arcanum. Vampire, moim skromnym zdaniem, jeden z najlepszych crpg wszech czasow, a na pewno najbardziej nidoceniony. Mial niby wszystko co potrzebne do osiagniecia sukcesu. Grafika byla swietna jak na tamte czasy, swiat i klimat po prostu cudowne (nawet teraz przechodza mnie ciarki, na mysl o misji w nawiedzonym hotelu, nigdy nie doznalem niczego podobnego przed komputerem), doskonale npc'e (do dzis rozwala mnie wspomnienie jednego z zakonczen, gdy Jack na laweczce pali blanta z mumia, sprawczynia calego zla smile) i ciekawa fabule. Jedyne co mozna zarzucic to to, ze nie poswiecili wiecej czasu na beta testy, gdyz data premiery ich gonila. Ale w dobie internetu to przeciez nic czego nie mozna przeskoczyc. Mimo tych wszystkich zalet casuale olali Vampira i zagrywali w niego tylko hardkorowcy. Co ciekawe gra do dzisiaj ma spore zaplecze fanatykow, ktorzy caly czas wydaja mody i patche. Co tylko ukazje jej wielkosc. Niestety finansowo dla Troiki byla to kompletna klapa. Drugi produkt to Arcanum, samo polaczenie magii (a raczej magyi smile) i techniki to cos dlaczego warto zagrac. Mimo tego, ze zaraz po premierze gra byla strasznie zabugowana to miala w sobie to cos. I podobnie jak w przypadku Vampira okazala sie kompletna klapa finansowa. Troika zdarzyla jeszcze wydac swiatynie pierwotnego zla, ale byl to juz tylko labedzi spiew. W 2005 Troika oglosila upadlosc. Jak to sie moglo stac nie mam pojecia. Producent z ogromnym potencjalem (zalozyli go czlonkowie ekipy tworcow legendarnego fallouta!), tworzacy kultowe (niestety tylko dla hardkorowcow) gry, zamyka dzialanosc z powodu bankructwa. Mozemy tylko marzyc jakie gry powstalyby, gdyby Troika dala rade. Tak wiec mamy tutaj swoja odpowiedz, nie tworzy sie nowych ambitnych gier bo sie po prostu nie kalkuluje. Po co wydawac miliony $ na cos, co ma male szanse powodzenia. Najlepiej wypuscic kolejne fantasy, rozreklamowac i trzepac siano. Ryzyko sie nie oplaca. Producenci na pewno maja sporo inwencji i niejednym mogliby nas zaskoczyc, tylko po co?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka