Dodaj do ulubionych

Rodzicu, strzeż się P2P

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.06, 22:10
Jakim prawem komercyjna firma ma dostęp do uczniów i robi im sieczke z
mózgu!!!?
Obserwuj wątek
      • Gość: mzb Tak to widzę... IP: *.crowley.pl 20.09.06, 10:36
        Jedynym możliwym rozwiązaniem jest wprowadzenie abonamentu za korzystanie z
        P2P. Chętnie - naprawdę chętnie - zapłacę nawet 50 zł miesięcznie, żeby móc
        legalnie ściągać muzykę. Ale forma P2P musi zostać taka jak jest, bo to
        najwygodniejsza forma pozyskiwania muzyki.
        • anda99 Re: Tak to widzę... 20.09.06, 10:54
          To bez sensu. Tak samo jakby twierdzić, że musimy zaorać drogi bo kilku
          kierowców spowodowalo wypadek.

          Gość portalu: mzb napisał(a):

          > Jedynym możliwym rozwiązaniem jest wprowadzenie abonamentu za korzystanie z
          > P2P. Chętnie - naprawdę chętnie - zapłacę nawet 50 zł miesięcznie, żeby móc
          > legalnie ściągać muzykę. Ale forma P2P musi zostać taka jak jest, bo to
          > najwygodniejsza forma pozyskiwania muzyki.
        • Gość: wrr Re: Tak to widzę... IP: *.pl 20.09.06, 12:08
          Tyle ze p2p rzadko kiedy gwarantuje ci rozsadna jakosc dzwieku. Chodzi
          generalnie o to, ze norma jest to, ze ludzie ripuja plytki w 128kbit, rzadko
          zdarza sie 192kbit, a tak naprawde ponizej 256kbit to sie nie da sluchac...
          Rzadkoscia sa inne formaty np MPC, ktore oferuja duzo lepsza jakosc dzwieku niz
          mp3.
          • Gość: znik Re: Tak to widzę... IP: *.wbc.lublin.pl 20.09.06, 13:47
            za to tzw. legalna muzyka np. na ipody jest tylko z DRM, zakodowane w jakimś
            głupawym WMA lub podobnie okaleczonym formacie. Jakość tego jest żadna, a jak
            się podliczy, to przez internet cena wychodzi podobnie jak normalnej płyty w
            sklepie. Niech się dalej dziwią te matoły czemu tylko co 10ty kupuje. Jak dla
            mnie spokojnie mogą wypuszczać mp3 w 112mbps bitrate. ot taka demówka ;) ale ja
            jako klient powinienem mieć wybór formatu pliku i jego bitrate. jak nie mam
            wyboru, nie korzystam z usługi.
          • Gość: Adaś Re: Tak to widzę... IP: *.torun.mm.pl 05.11.06, 16:54
            Gość portalu: wrr napisał(a):

            > Tyle ze p2p rzadko kiedy gwarantuje ci rozsadna jakosc dzwieku. Chodzi
            > generalnie o to, ze norma jest to, ze ludzie ripuja plytki w 128kbit, rzadko
            > zdarza sie 192kbit, a tak naprawde ponizej 256kbit to sie nie da sluchac...
            > Rzadkoscia sa inne formaty np MPC, ktore oferuja duzo lepsza jakosc dzwieku niz
            > mp3.


            Chyba sobie żartujesz??? nie da się sluchać poniżej 256kb??
            Meloman ROTFL
        • Gość: Sasek Re: Tak to widzę... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.09.06, 19:50
          "Jedynym" chyba tylko dla ciebie. Jeżeli używam programu p2p do ściągania sobie programów na Linuxa i obrazów płyt z Linuxem, które są na licencji GPL więc ich ściągnięcie jest całkowicie legalne, to czy powinienem twoim zdaniem płacić komuś haracz z tego tytułu? Czy to sprawiedliwe, żebym był stawiany na równi z handlarzami nielegalnym stuffem ze stadionu 10-lecia i żeby robiono ze mnie przestępcę?
          Najpierw niech zaczną odróżniać przestępców od normalnych ludzi, którzy mają prawo nawet ściągać muzykę/filmy/whatever bez płacenia za nią, w ramach dozwolonego użytku własnego! Tak, prawo na to zezwala i wiem o tym, bo powiedział mi to prawnik! Więc nie dajmy się zastraszać i nie dajmy sobie odebrać praw, które nam przysługują.
      • Gość: wrr Re: Rodzicu, strzeż się P2P IP: *.pl 20.09.06, 12:01
        Pewnie, zawsze moze za 1/3 ceny kupic oryginalna (choc uzywana) plyte na
        allegro. Ale o tym nikt nie mysli.
        Poza tym w obecnych czasach kupowac cala plyte napchana tandetnymi kawalkami,
        zeby kilka razy posluchac sobie jednego fajnego utworu to lekki bezsens.
        Nastepna sprawa, to czego naprawde warto posluchac jest nieosiagalne w polskich
        sklepach i czesto jedynym medium gdzie mozna zdobyc pozadana muzyke jest wlasnie
        p2p.
        • koprofag4 Re: Rodzicu, strzeż się P2P 20.09.06, 12:09
          "to czego naprawde warto posluchac jest nieosiagalne w polskich
          > sklepach i czesto jedynym medium gdzie mozna zdobyc pozadana muzyke jest
          wlasnie p2p." BRAWO - podpisuje sie pod tym obiema rekami

          ten argument zdaje sie zamyka cala dyskusje...nawet jakbym chcial zaplacic to
          po prostu nie mam komu:)
          nie kazdemu wystarczy nowa plyta mandaryny czy dody:)
            • Gość: wrr Re: Rodzicu, strzeż się P2P IP: *.pl 20.09.06, 15:50
              To nie chodzi o to zeby dokonywac jakichs cudownych wyczynow, zeby kupic glupia
              plyte. Bo wiadomo, ze zawsze sie da np. zamowic przez net z zagranicy, isc do
              dobrego sklepu i poprosic by zamowili. Ale chodzi o to by miec mozliwosc wejscia
              do sklepu i wyjscia z tym co sie chce, a nie z tym co jest na topie.

              Przyklady nieosiagalnych plyt?
              - Tribute to Eric Clapton - wykonawcy: Bartosiewicz, Sojka i inni (naklad
              wyczerpany dawno temu, nie ma planowanego wznowienia)
              - Tribute to Black Sabbath - wykonawcy White Zombie, Pantera, Megadeth i inni
              (we wkladce przepiekne rysunki autorstwa Roba Zombie), naklad wyczerpany, brak
              wznowienia - bedac w Niemczech jakis czas temu wszedlem do pierwszego lepszego
              malego sklepiku i po prostu byla sobie na polce za 8.99 euro
              - Zap Mama - nieosiagalne
              - Infectious Grooves - nieosiagalne
              a nie sa to jakies specjalnie niszowe gatunki czy wykonawcy, o takich to w ogole
              nie warto wspominac...
              a przyklady?
              niech sie znajdzie chocby cos z francuskiego czy wloskiego hip-hopu (tak, wiem
              ze to wg niektorych nie muzyka), no ale nasz, a ich to duuuza roznica...
              albo wezmy death czy gothic, do Polski trafia moze z 5-10% tego co jest wydawane...
            • koprofag4 Re: Rodzicu, strzeż się P2P 21.09.06, 12:42
              np the damned, czy muza w rodzaju goa- badz psychedelic- trance...
              glupiej "bunkki" oakenfolda szukalem 3 m-ce - w koncu kupilem w malym sklepiku
              plytowym w gdyni w bok od swietojanskiej przed skwerem kosciuszki ale za
              kosmiczne pieniadze

              podobnie rush "show of hands" - raz wpadlem przypadkowo na ta pozycje bodajze w
              kaliszu

              od kiedy zaczalaem regularnie uzywac p2p tych problemow po prostu nie ma...a
              dzieki temu kupilem kilka plytek i poznalem pare ciekawych zespolow
              • Gość: psyfan Re: Rodzicu, strzeż się P2P IP: 195.90.103.* 23.09.06, 16:10
                Z Goa/Psytrance masz absolutna racje. To bardzo niszowy gatunek, czasami bardzo
                ciezko w P2P znalezc, a jak nawet znajdziesz to jeden kawalek potrafi sie
                ciagnac kilka dni. Tak samo jest z progressive house. Wiec o czym my tu
                rozmawiamy? Kiedys natrafilem na plytke z remiksami w wykonaniu GMS, ale placic
                300 zlotych za plyte z kilkoma kawalkami to jest duza przesada.
        • Gość: dedede Re: Rodzicu, strzeż się P2P IP: *.brnt.cable.ntl.com 20.09.06, 12:52
          zgadzam sie w 100%. ostatnio sciagnalem 2 plytki szwajcarskiego zespolu Hatfull
          Monday. dla mnie rewelacja, oczywiscie nigdy o nim nie slyszalem i bym nie
          slyszal, a teraz jak zagraja w londynie lub jak bede w szwajcarii to zawitam na
          ich koncert na pewno.
          powiedzmy sobie otwarcie , kupowanie cd nalezy do historii, tak jak kiedys bylo
          to z kasetami. a ze starym prykom z wielkich korporacji trudno sie z tym
          pogodzic to juz ich problem.
          tez jestem w stanie placic abonament za p2p czy cos tam, ale usuwanie i grozenie
          grzywna??? watpie by zadzialalo.

          pozdro
        • Gość: TPepe Re: Rodzicu, strzeż się P2P IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.06, 10:03
          To co padlo, to w terminologii erystycznej argumentum ad personam. Pada
          zazwyczaj, gdy brakuje argumentow rzeczowych.
          A ja jestem ciekaw, kiedy wydawcy zaczna scigac porzyczanie plyt oraz ksiazek
          kolegom i znajomym. W koncu ponosza na skutek tego procederu niepowetowane
          straty. Jestem wielkim milosnikiem P2P, dzieki tej wspanialej technologii od 3
          lat nie kupilem nieprzesluchanej plyty, a mam ich kolo 500. I mysle, ze jakby
          okazja do przesluchiwania plyt znikla, to bym kupowal ich znacznie mniej. I
          prosze mi nie mowic, ze plyte mozna przesluchac w sklepie, bo to nie prawda. No
          i niech ZPAV udowodni, ze te plyty, ktore malolaty sciagaja w innej sytuacji by
          zostaly kupione, jestem przekonany, ze nie. To tak jak z gazeta lezaca w metrze.
          Moze ja przeczytac ze sto osob, ale to nie znaczy, ze gdyby nie lezala to by te
          osoby ja kupily.
          Jak sie kogos oskarza, to trzeba powiedziec jakie straty SPOWODOWAL, a nie jakie
          EWENTUALNIE MOGL SPOWODOWAC.
        • badjuk nic sie nie dzieje... 20.09.06, 10:26
          Tak wszystko o.k. ale ściąganie nie jest nie legalne, tylko udostępnianie tych
          utworów.
          Wiec w pobieraniu utworow od innych uzytkownikow niema nic zlego.
          To tak jak by sie slyszalo muzyke gdzies na ulicy i trzeba by bylo za to
          poniesc kare.
        • Gość: takibylejaki Re: Rodzicu, strzeż się P2P IP: *.chello.pl 20.09.06, 11:10
          eehmm może mam inny gust niż sprzedawcy, ale np zespolu "drewutnia" nigdzie w
          sklepie nie moglem dostać, może gdzieś w necie wysylają, już nie szukalem, po
          prostu sciagnąlem sobie, podobnie różne starocie typu Dietrich albo stare
          wykonania donizettiego. Tam samo mam z filmami, gdzie dostanę "sirens"? w sumie
          nowy film z 1994 roku? a do takiego "cudu na 34(chyba)ulicy" z 47 chyba roku
          (jest tez nowsza kolorowa wersja ale badziew)nawet napisów polskich nie ma, na
          sczęście z angielskich można tlumaczyć. A "nim spadnie deszcz" w ogóle nie mogę
          dociagnąć do końca :-(."cukiereczek" Adlona jest tylko w wersjach z dubbingiem
          hiszpańskim czy wloskim buuu chlip chlip....No, ponarzekalem, ale może któryś
          dystrybutor też tu czyta :P . Wg mnie ograniczenie p2p bedzie dzialaniem
          podobnym do zakazu sprowadzania komputerów i montowania anten satelitarnych, co
          niegdyś mialo miejsce. Czyli chęć ograniczenia wiedzy i kultury spoleczeństwa.
          Bo w TV nie ma szans na dobrą muzykę albo film, chyba że o 3 w nocy
      • Gość: Sasek Re: Rodzicu, strzeż się P2P IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.09.06, 20:06
        > "Tylko co dziesiąty użytkownik sieci P2P kupuje w sklepie to, co wcześniej
        > ściągnął z internetu."
        > Jesli chodzi o mnie to jest na odwrot, najpier kupuje, pozniej udostepniam.

        Ja z kolei najpierw ściągam z p2p. W moim przypadku są to głównie książki i muzyka. Wiele książek kupiłem sobie [i to za niemałe pieniądze] również w formie papierowej, ponieważ ich wersje elektroniczne z p2p mi się spodobały i uznałem że warto je kupić. I tylko dlatego je kupiłem. Można więc powiedzieć, że to, że kupiłem od nich te książki, wydawcy ZAWDZIĘCZAJĄ właśnie sieciom p2p, bo gdybym nie sprawdził że książka jest tego warta, nie kupiłbym jej WCALE! :-P (a i wersja z p2p pewnie też na wiele by mi się nie przydała ;-P) Sieci p2p robią niektórym wydawcom wspaniałą REKLAMĘ, w dodatku oni nic za to nie muszą płacić, a jeszcze im źle :-P
        Co do muzyki pewnie byłoby podobnie (jeśli coś mi się spodoba, chciałbym sobie kupić lepszą wersję na CD), gdybym tylko MIAŁ KOMU ZAPŁACIĆ :-P Bo problem polega na tym, że większości kawałków, które ściągnąłem z p2p, po prostu NIE IDZIE NIGDZIE DOSTAĆ! :-/ Nie moja wina że mainstream typu pop, hiphopolo itp., którego pełno w sklepach, mnie zupełnie nie interesuje.
    • Gość: MC Hammer ;] Rodzicu, strzeż się P2P IP: *.icm.edu.pl 19.09.06, 23:02
      "I ostrzegają, że według nich P2P to kopalnia wirusów, programów szpiegujących,
      za pomocą których można wykraść z komputera poufne dane (np. hasła do konta
      bankowego)"
      Taa tylko, że pod stale tak bardzo popularnym w Polsce Internet Explorer 6.0
      jest zupełnie identyczna sytuacja a nikt jakoś o to nie zaskarża do sądu Billa
      Gaytsa i jego Mikrosyfu...
    • Gość: pvv pvv- cos w tym jest IP: *.in-addr.btopenworld.com 20.09.06, 01:20
      jesli firma edukowac to powielanie bredni i wyciaganie ich z kontextu jest jak
      nie edukacja tylko dysedukacja. SAMO otworzenie strony w internecie wiaze sie
      ze zlapaniem wirusa nawet jak wchodzisz na google.pl to niewykluczone ze jakis
      haker liczac na zaufanie uzytkownika serwisu podmienil cos na stronie i
      zaproponowal naiwnemu uzytkownikowi pobranie jakiejs "fajnej" aplikacji. I po
      sprawie po 30 min juz jest zainfekowanych kilkaset komputerów, jak nie wiecej.
      Ciekawe co to za spec dal pozwpolenie na powielanie i wpajanie tych bredni w
      chlonne umysly dzieciaków.
    • blq Rodzicu, strzeż się ZPAV 20.09.06, 01:27
      1. Robienie dzieciom wody z mózgów jest karygodne i tym, kto na to pozwolił
      (wiadomo, koperta była dość gruba) powinna się tym zająć prokuratura.

      2. p2p nie uderza w Artystów, gdyż dla Artystów liczy się Twórczość, a w gorszym
      wydaniu Artysty -> Popularność, ale na pewno nie kasa; Artyście na życie
      starczy, gdyż od zarabiania są koncerty. Rozumie to każdy prócz snobów i krzykaczy;

      3. Artysta z prawdziwą Charyzmą sprzeda nawet te kompakty za 50 czy 100zł. Bo
      ludzie go kochają i chcą mieć coś "od niego" a nie bezosobową elektroniczną
      formę zapisu mp3.

      4. traci głównie Komercha, na którą nawet na koncerty nie chodzą, bo śpiewa z
      playbacku. Komercha, w którą wpompowano sztucznie miliony dolarów, na kastingi,
      wizaże, makijaże i kursy. Komercha, ktora zatrudnia sztaby ludzi i IM trzeba
      płacić za ten cały cyrk.

      5. P2P zabija komerchę. Prawdziwy Artysta, jeśli nawet się nie cieszy, to choć
      ma mieszane uczucia. Powraca to, co było w dawnych czasach, twórczość artystówb
      jest darmowa. Płacić można za to, co "na żywo" - i to ma sens.

      PS. W p2p nie ma wirusów, a jeśli nawet są, to nie kto inny, a koncerny
      fonograficzne je tam rozpuszcza. Wystarczy BitDefender 10.0 i żaden trojan i
      wirus nie ma szans na zaistnienie.
        • Gość: thin re IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.06, 07:33
          mike_s_w napisał:

          > do powyższej słusznej listy należałoby jeszcze dodać że w świetle polskiego
          > prawa MOŻNA ŚCIĄGAĆ DO WOLI, zabronione jest tylko udostępnianie. Więc po co
          > cała medialna nagonka?

          czy moglbys podac podstawe prawna?
          • Gość: Kevin Re: re IP: 204.13.236.* 20.09.06, 08:14
            Oczywiście. Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych.

            Należy zastrzec przy okazji, że tzw. "dozwolony użytek" dotyczy wyłącznie muzyki i filmów, a już nie książek czy oprogramowania.

            PS Korzystam, pisząc te komentarze, z Tor-a ( tor.eff.org/ ) - może widzicie, że za każdym razem jestem widoczny w Internecie z innego IP (i cała transmisja między mną, a tym punktem jest szyfrowana)? Dzieje się to automatycznie.
            Do tego, jeśli się już ktoś zdecyduje, koniecznie trzeba zablokować cookies (przynajmniej dla serwerów innych niż wyselekcjonowane, zaufane).
            • Gość: raj Re: re IP: *.ap.krakow.pl 20.09.06, 14:51
              > Należy zastrzec przy okazji, że tzw. "dozwolony użytek" dotyczy wyłącznie muzyk
              > i i filmów, a już nie książek czy oprogramowania.

              A na jakiej podstawie twierdzisz, ze nie dotyczy ksiazek? Ksiazek dotyczy jak
              najbardziej, natomiast oprogramowanie jest specjalnymi, odrebnymi przepisami
              spod dozwolonego uzytku wylaczone - co jest moim zdaniem idiotyzmem, i
              nalezaloby dazyc do takiej zmiany prawa autorskiego, zeby oprogramowanie bylo
              traktowane pod tym wzgledem tak samo, jak kazdy inny utwor. Niestety jednak
              naciski koncernow powoduja, ze idzie to wrecz w przeciwnym kierunku -
              ograniczenia dozwolonego uzytku do innych dziel podobnie jak do oprogramowania.
              Polecam opowiadanko Stallmana "Prawo do czytania" -
              www.gnu.org/philosophy/right-to-read.pl.html . Do takiego swiata chca nas
              zaprowadzic zwolennicy "ochrony praw autorskich"... :-(
              Nadzieja na jakies pozytywne zmiany tylko w Partii Piratow...
        • Gość: katarek Re: Rodzicu, strzeż się ZPAV IP: *.bochnia.pl 20.09.06, 09:18
          Prawnicy nie są co do tego zgodni, choć mnie osobiście teza o legalności
          ściągania przekonuje (zaznaczam, że nie jestem prawniczką). Swego czasu była
          dyskusja w "Rzeczpospolitej". Artykuły na ten temat są już w archiwum, ale
          nieco informacji o nich tutaj
          prawo.vagla.pl/node/5454
          prawo.vagla.pl/node/5461
        • Gość: qwertz Re: Rodzicu, strzeż się ZPAV IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.09.06, 13:11
          W części programów p2p to, co użytkownik ściągnie przechodzi do sekcji "Shared",
          czyli do udostępniania plików. Oczywiście, można to wyłączyć i pobierać nic nie
          udostępniając. W środowiskach warezowych taką osobę nazywa się leechem ;]
          Jest oczywiście możliwość pobieranie przez IRC korzystając z XDCC, gdzie filmy,
          muzykę itd pobiera się od botów - samemu nic się nie udostępnia.
          Pozdrawiam
        • Gość: raj Re: Rodzicu, strzeż się ZPAV IP: *.ap.krakow.pl 20.09.06, 14:44
          > do powyższej słusznej listy należałoby jeszcze dodać że w świetle polskiego
          > prawa MOŻNA ŚCIĄGAĆ DO WOLI, zabronione jest tylko udostępnianie. Więc po co
          > cała medialna nagonka?

          Tylko ze P2P dziala tak, ze rownoczesnie sciagasz i udostepniasz - chyba zdajesz
          sobie z tego sprawe???
      • ph29 Re: Rodzicu, strzeż się ZPAV 20.09.06, 07:35
        2. p2p nie uderza w Artystów, gdyż dla Artystów liczy się Twórczość, a w gorszy
        > m wydaniu Artysty -> Popularność, ale na pewno nie kasa; Artyście na życie
        > starczy, gdyż od zarabiania są koncerty. Rozumie to każdy prócz snobów i
        krzykaczy;

        Nie chcę bronić ZPAV, ale trochę bzdurzysz. Są _artyści_, którzy nie koncertują
        prawie w ogóle (Kate Bush jest pierwszym przychodzącym do głowy przykładem).
        Gwiazdy rzeczywiście są w stanie utrzymać się z koncertów. Niszowi artyści
        grający eksperymentalną muzykę - raczej nie.
          • ph29 Re: Rodzicu, strzeż się ZPAV 20.09.06, 08:42
            Hmm, z kilkadziesiąt tysięcy na całym świecie? A poza netlabelami jest jeszcze
            ogromna sieć prywatnych, niewielkich wydawnictw z niszową muzyką.

            Ja tam jestem zainteresowany, żeby muzycy, których cenię, mieli z czego żyć i
            żeby nie musieli dla utrzymania się zarzynać się na trasach koncertowych i
            chałturzeniu. Z tym że - gdyby nie P2P, w życiu bym się o większości z nich nie
            dowiedział i nie polubił ich muzyki. I oni zdają sobie sprawę, że P2P jest dla
            nich nie tylko zagrożeniem, ale i szansą.
            • Gość: Eischted Jestem przerażony IP: *.adsl.inetia.pl 20.09.06, 09:47
              Witam jestem muzykiem i jestem przerażony czytając te posty. Płyta jest efektem
              pracy wielu ludzi i pochłania mnóstwo czasu, a tu czytam, że od dzisiaj mam się
              utrzymywać tylko z koncertów, ponieważ ktoś nie chce wydawać pieniędzy i nie
              będzie płacił za płyty, tylko będzie je kradł z netu. Płyty są kradzione przede
              wszystkim dlatego, że jak na razie szybciej ściąga się przez P2P niż kupuje w
              sklepie i to jest dla mnie zrozumiałe. Należy jak najszybciej doprowadzić do
              sytuacji, że kupienie będzie tak proste przez net jak w przypadku P2P, ale to
              jest kradzież i jeśli ktoś kradnie z biedy lub lenistwa, to niech mi tu nie
              piszę, że to jest ok i nie dorabia swojej ideologii. Każde rozwinięte
              społeczeństwo, to przewaga usług nad produkcją. W naszych czasach produkty
              niematerialne takie jak programy komputerowe, muzyka, filmy i ostatnio książki w
              postaci mp3 są takim samym produktem jak samochód, czy mieszkanie. Różnią się
              tylko tym, że samochodu nie można skopiować przez Ctrl+C i wkleić przez Ctrl+V.
              Reguły na rynku są takie, że ja produkuję płytę i ją sprzedaję. Jeśli ci się ona
              nie podoba, to jej nie kupujesz, jeśli się podoba, to kupujesz. Aspekty
              artystyczne to osobna sprawa. Jeśli ściągasz ją z netu to jesteś złodziejem. Ja
              was ścigał nie będę, bo większość ludzi to złodzieje. Aby zlikwidować piractwo
              trzeba tak zorganizować legalną sprzedaż, aby ludziom się nie chciało działać
              nielegalnie.
              • 1410_tenrok kolezko, gdyby cena była inna............... 20.09.06, 10:13
                A cena ustalana jest globalnie, wiec nie zależy od niczego, a jedynie od checi
                wydojenia klienta (są trzy podstawowe rodzaje kalkulacji - wynikająca z
                kosztów; wynikająca z zasady równowagi rynkowej; wynikająca z oceny tego ile
                mozna z klienta wydoic). Prawo do zysku jest prawem człowieka robiącego
                interesy. Ale w Polsce po wykasowaniu dawnych piratów, stanowiących konkurencje
                cenową dla firm legalnych, ceny podskoczyły do normalnego swiatowego poziomu.
                Skoro tak jest, to cała kwestia stanowi pogrywanie z konsumenta. A skoro
                stanowi pogrywanie z konsumenta, to coż pozostaje konsumentowi??????? A
                mowienie, że nie wolno pozyczac płyt z filmami czy muzyką?????? Chyba kpicie.
                Ile razy mozna obejrzec film na DVD? Maksymalnie 4 razy. A wiec płyta jest
                drozsza od biletu kinowego. Amerykanie byli zawsze powaleni.
              • Gość: bless Re: Jestem przerażony IP: *.ericsson.net 20.09.06, 10:33
                a ja jestem przerazony cenami wytworow "artystow".
                tym co promuje sie w gownoTVzji "publicznej", do ktorej dostep
                maja tylko podmioty z taaaakim worem pieniedzy!!! (koncesje, etc.) i tzw. rzad.
                tysiace ludzi chetnie sprzedawaloby swoje sety i plyty po 2-5pln,
                tylko ze nikt o nich nie slyszal...
              • r306 A jakim cudem mam zapoznac sie z Twoja tworczoscia 20.09.06, 10:37
                ???? Czy jesli kupie Twoja plyte NIE ZNAJAC JEJ i stwierdze, ze kompletnie mi
                nie lezy, nie trafia w moj gust muzyczny, to zwrocisz mi kase?
                Z wyrobami gotowymi nie mam takiego problemu. Na jazde probna samochodem moge
                sie umowic, prowadzone sa testy porownawcze itd. Gdy kupuje patelnie, to wiem,
                bo producent jest do tego zobligowany, z czego jest wykonana, jaki rodzaj
                teflonu ja pokrywa itd. Gdy kupuje mikrofale, to mam o niej wszystkie dane -
                moc, promieniowanie, funkcje.
                Ba! Gdy kupuje oprogramownie, to torcy daja mi mozliwosc wybrobowania przez 30-
                60 dni wersji pelnych, ograniczonych czasowo.
                W przypadku muzyki - sorry Winetu - stawiacie mnie pod sciana.
              • Gość: Klarciaa Re: Jestem przerażony IP: *.adsl.inetia.pl 20.09.06, 11:00
                No tak... rozumiem, to Wasza ciężka praca...
                Ale co mają zrobić dzieciaki, które są pewnie Waszymi głównymi odbiorcami...
                Przecież one nie zarabiają, a jeśli nawet, to ile miesięcy musiałyby pracować
                na jedną płytę... A co z utworami, które już nie są osiągalne na rynku??
                Poza tym, przyznam szczerze, że ja dzięki P2P poznaję twórczość artystów.
                Czasem sprawdzam czy poza utworami zasłyszanymi na koncercie i reszta także
                trafia w mój gust. Nie zawsze tak jednak jest. Niestety...
                Uregulujcie układy z wszechobecnie panującymi wytwórniami i będzie oki. Tylko
                łatwiej Wam zadzierać z fanami, bo nawet jak ich kilku stracicie, to i tak
                znajdą się inni. A głowny problem tkwi w cenie, bo nawet zarobki ciężko
                pracujących ludzi nie zawsze pozwalają na kupno płyt. A przecież prawa rynku są
                takie, że niższa cena zapewnia większy popyt... Może warto to przemyśleć... A
                nie stawiać się na piedestale i wymagać zarobków wyższych od większości ludzi.
                A jeśli nie, to może warto pomyśleć o zmianie pracy... Nikt przecież Wam nie
                każe być artystami... Bo nie zmusicie słuchaczy by Was lubili... Gdy ceny nadal
                będą wysokie, a sieć P2P przestanie istnieć, to poumieracie śmiercią
                naturalną... Po pierwsze znacznej części społeczeństwa nie stać na oryginalne
                płyty, a te nawet po roku czy dwóch od wydania nie tanieją... A jeśli nikt Was
                nie będzie znał, albo będzie znał i lubił ale jedynie z dwa czy trzy kawałki
                lansowane w TV czy komercyjnym radio, to płatne koncerty będą świeci
                pustkami... To oczywiście moje subiektywne zdanie...
                • Gość: Pedro Re: Jestem przerażony IP: *.crowley.pl 20.09.06, 11:52
                  Popieram artystow.
                  To ze kogos nie stac na kupno plyty nie znaczy ze nalezy mu sie za darmo.
                  Nikogo nie usprawiedliwia fakt ze muzyke latwo ukrasc.
                  Mnie nie stac na jaguara i nie mam. Musialbym latami na niego pracowac ale nie
                  wymagam zeby mi go ktos dal za darmo.
                  Sa muzycy ktorzy chca swoim graniem zarabiac i twierdza ze za ich tworczosc
                  naleza im sie pieniadze. Skoro Tobie np to nieodpowiada poszukaj muzyki
                  darmowej (jest jej mnostwo).
                  • Gość: 44.1khz Re: Jestem przerażony IP: 88.198.180.* 20.09.06, 12:06
                    Jasne - to, że mnie nie stać, nie oznacza, że mogę ukraść.

                    Ale zauważ, że taki Jaguar ma cenę wyznaczoną w głównej mierze mechanizmami
                    rynkowymi.
                    A ceny płyt z mechanizmami rynkowymi nie mają za wiele wspólnego.
                    Tyle samo płacisz za Dodę i za Stańkę. Absurd. Kupowany towar ma się nijak do
                    ceny. A mam gdzieś, że promocja Dody była kosztowna. Firma motoryzacyjna w
                    takiej sytuacji tnie koszty. Koncern płytowy krzyczy o okradaniu. Może nie
                    trzeba pakować takiej kasy w produkcję kolejnych platikowo-papierowych gwiazd i
                    gwiazdeczek? Prawdziwa sztuka broni się sama... Nie mam oporu zapłacić za płytę
                    Jarretta nawet 200pln. Ale płacić 60-80 za jakieś pseudomuzyczne popiskiwania?!

                    Po prostu przemysł muzyczny powołując się na ochronę praw autorskich wywalczył
                    sobie prawo w pełni sankcjonujące totalny monopol. Jedynym regulatorem cen na
                    tym rynku są "zachcianki" koncernów.
                    • Gość: Pedro Re: Jestem przerażony IP: *.crowley.pl 20.09.06, 12:54
                      Jesli nazywasz to pseudomuzycznymi popiskawaniami to nie kupuj.
                      Nikt Cie nie zmusza.
                      Jezeli ja bym nagral jedna piasenke (beznadziejna pod wzgledem muzycznym) i bym
                      zazadal za nia 5 000 PLN, nikt nie ma prawa jej dostac taniej.
                      Jesli chodzi o Jaguara to pomysl ile kosztuje sam napis JAGUAR
                      • Gość: 44.1khz Re: Jestem przerażony IP: *.org 20.09.06, 14:26
                        Własnie tutaj dotykamy sedna sprawy.
                        Prawo autorskie dotyczy, jak na to nie patrzeć, próby wyceny dóbr
                        niematerialnych. Wyłącza pewną grupę dóbr z działania realnych mechanizmów
                        rynkowych.
                        Marki mimo wszystko podelgają normalnym mechanizmom działania rynku. Jak wiele
                        marek samochodowcyh ostatnio zostało sprzedanych np. Chinczykom - a ich raczej
                        nikt nie postrzega jako tytanów motoryzacji. Chyba można to porównać do
                        inflacji. Marka nie poparta odpowiednią jakością towaru szybko traci wartość
                        rynkową, budząc zainteresowanie jedynie u garstki pasjonatów lub osób
                        niezorientowanych. Podobnie z pieniędzmi pozbawionymi odpowiedniego ekwiwalentu
                        - np. w złocie.

                        Prawo autorskie w obecnej postaci wyłącza z takich mechanizmów bardzo oglnie
                        pojęte dobra intelektualne.
                        Sądze, że gdyby było tak, że Twój utwór może wydać kilka róznych firm, oferując
                        przy tym gażę opartą na realnej, ekonomicznej wycenie, to wszystko nabrało by
                        normlaności. Okazałoby się nagle, że mozesz dostać max 10pln.. i koniec. Tak jak
                        nie możesz żądać kokosów za np. malucha.

                        Wydaje mi się, że rzeczywistość wprowadziła tu trochę "sprawidliwości" ;)
                        Koncerny prawo chroniące ich wybujałe finansowe chęci. Konsumenci maja łatwość
                        pozyskania utworów bez płacenia.
                        • obaryb Re: Jestem przerażony 20.09.06, 16:14
                          Zgadzam się zupełnie.

                          Ponadto artysta powinien dostawać za stworzenie dzieła - na przykład za
                          nagranie piosenki. Ile? Tyle, ile ktoś chce zapłacić.

                          W tym momencie dostaje kasę i dzieli się własnością piosenki. Już są 2 kopie.
                          Moim zdaniem (zaznaczam, że jest to sprzeczne z obowiązującym, IMHO
                          bezsensownym prawem) i artysta, i nabywca są właścicielami utworu, a artyście
                          należy się jedynie wyłączne prawo do nazywania się AUTOREM.

                          Każdy z posiadaczy robi ze swoją kopią co zechce. A zechce udostępnić za darmo?
                          Jego strata.

                          To by doprowadziło do realnej wyceny twórczości. Załóżmy, że lubię twórczość
                          Vangelisa - składam się na to, żeby nagrał jakiś utwór, on go nagrywa i
                          otrzymuje kasę, a my z kumplami się podniecamy. Ale jak zaoferujemy za mało, to
                          on nie nagra. Jak stworzy coś, czego nie chcemy, to jego strata - nie dostanie
                          kasy (ale być może sprzeda to komuś innemu albo się wypromuje).
              • blq ... i nie porównuj muzyki do oprogramowania. 20.09.06, 11:12
                .... gra komputerowa czy program, to efekt (często kilkuletniej) pracy
                kilkudziesieciu, kilkuset przeraźliwie zdolnych ludzi.

                i ten efekt pracy dostaję w sklepie za 50-100zł.

                teraz mi wytłumacz, Muzyku, czemu efekt pracy kilku ludzi (muzyk i dźwiękowcy)
                powstały zwykle w kilka dni (oczywiscie nie zawsze, ale jakże często?) też mam
                kupować za 50zł?
              • Gość: Ja Re: Jestem przerażony IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.09.06, 12:05
                > W naszych czasach produkty
                > niematerialne takie jak programy komputerowe, muzyka, filmy i ostatnio książki
                > w
                > postaci mp3 są takim samym produktem jak samochód, czy mieszkanie. Różnią się
                > tylko tym, że samochodu nie można skopiować przez Ctrl+C i wkleić przez Ctrl+V.

                Czyli jednak czymś się różnią i jest to gigantyczna różnica. Cena powielenia
                utworu mp3 jest żadna, samochodu - znacząca.
                Może należało by wreszcie zacząć wykorzystywać ten drobny fakt, a nie kombinować
                jak koń pod góre i sztucznie upodabniać muzykę do rzeczy materialnych (vide DRM)?
                • carnivore69 Re: Jestem przerażony 20.09.06, 14:03
                  > Czyli jednak czymś się różnią i jest to gigantyczna różnica. Cena powielenia
                  > utworu mp3 jest żadna, samochodu - znacząca.

                  Nie az taka gigantyczna. Koszt krancowy wyprodukowania ("dokopiowania")
                  dodatkowego jaguara to pewnie jakies 20-30% jego ceny detalicznej.

                  Czyli: nieplacenie za muzyke jest de facto tak samo etyczne jak wyjechanie
                  nowym samochodem z placu fabrycznego po pozostawieniu tamze zwitka banknotow
                  odpowiadajacego 20-30% jego ceny.

                  Pzdr.
              • Gość: Issy Re: Jestem przerażony IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.06, 15:02
                Zgadza się, ściaganie to kradież. Zapewnij mi, że w sklepie (nie tylko
                zagranicznym intrnetowym)znajdę interesujące mnie tytuły, a przestanę kraśc.
                Mam pieniadze, żeby kupić legalne płyty. Ale NIE KUPIĘ ich, jesli ich fizycznie
                NIE MA. Są nie do dostania. Ubolewam nad tym, że nie mogę zapłacić cenionym
                przezemnie artytom, bo należy im się nie tylko zykła zapłata, ale i obrzydliwe
                bogactwo, ale po prostu nie mogę. Druga kwestia - ceny w polskich sklepach.
                Artyscie naprawdę zapłacę bardzo chetnie. Natomiast nie widzę powodu, zeby
                nadprogramowo nabijac kabze posrednikom. Ta sama, dostepna również u nas
                kolekcja singli Rolling Stonesów w Amazonie i w sklepie w Brukseli kosztowała w
                przeliczeniu niecałe 200 zł. Znalazłam ją u nas, cena 330 zł. Ta sama edycja.
                Pytam - na jakiej podstawie? A Ty, panie muzyku, sam najepiej wiesz jaki nedzny
                procent od płyty dostajesz. I godzisz się na to, żeby piecdziesiat osób po
                drodze zarabiało więcej od Ciebie, dając w efekcie cenę, której nikt nie chce
                zapłacić?
              • Gość: raj Re: Jestem przerażony IP: *.ap.krakow.pl 20.09.06, 15:11
                > Płyty są kradzione przede
                > wszystkim dlatego, że jak na razie szybciej ściąga się przez P2P niż kupuje w
                > sklepie i to jest dla mnie zrozumiałe.

                Bzdura. Znacznie prosciej i szybciej jest kupic w sklepie niz znalezc *dobrej
                jakosci* *cala plyte* na p2p. Oplaca sie to robic tylko w przypadku plyt,
                ktorych nie mozna w prosty sposob kupic. Wbrew pozorom sporo takich jest -
                zwlaszcza tych z prawdziwa muzyka, a nie z sezonowymi hitami.

                > W naszych czasach produkty
                > niematerialne takie jak programy komputerowe, muzyka, filmy i ostatnio książki
                > w postaci mp3 są takim samym produktem jak samochód, czy mieszkanie. Różnią
                > się tylko tym, że samochodu nie można skopiować przez Ctrl+C i wkleić przez
                > Ctrl+V.

                I wbrew pozorom jest to poważna różnica, wręcz zasadnicza. "Filozoficzną"
                podstawą prawa własności jest właśnie "niekopiowalność" rzeczy materialnych.
                Jeżeli ktoś ma np. samochód, to nie może go w tym samym czasie mieć druga osoba,
                dlatego potrzebne jest coś takiego jak własność. W przypadku dóbr
                niematerialnych tak nie jest. Libertarianie, czyli nurt polityczny, dla którego
                prawo własności jest "najświętsze ze świętych" i jest centrum ich doktryny
                politycznej, bardzo ciekawie się o tym wypowiadają. Poczytaj:
                mises.pl/site/subpage.php?id=53&content_id=255&view=full
                > Aby zlikwidować piractwo
                > trzeba tak zorganizować legalną sprzedaż, aby ludziom się nie chciało działać
                > nielegalnie.

                I tu masz świętą rację.
                Na przykład: zrezygnować ze stosowania DRM w muzyce kupowanej przez sieć...
                sprzedawać bezpośrednio na linii artysta-odbiorca; omijać pośredników w postaci
                koncernów płytowych, którzy i Tobie jako twórcy i tym, co kupują Twoje płyty,
                zabierają 90% kasy...
                zezwolić na legalne korzystanie z p2p za cenę opłaty kompensacyjnej, która
                będzie trafiać bezpośrednio do artystów, a nie do kolejnych pośredników w
                postaci "instytucji zbiorowego zarządzania" takich jak bandycki ZAiKS.
                Itd. itp. Możliwości jest wiele. Do tego jednak cały ten system dystrybucji
                muzyki, filmów, koncernów nagraniowych, zaiksów i podobnych takich trzeba by
                głęboko zreformować i zmienić cały jego model biznesowy. Im się tego po prostu
                nie chce, więc idą po linii najmniejszego oporu: wrzeszczą wielkim głosem o
                piractwie i grożą wszystkim sądem. Jest to próba bezsensownej obrony modelu
                biznesowego, który w obecnych zmieniających się warunkach społecznych już się
                nie sprawdza i nie będzie się dłużej sprawdzał. Wisły kijem zawrócić się nie da.
                Kultura chce być wolna. Restrykcyjne egzekwowanie "praw autorskich" zabija kulturę.
              • Gość: nikodem Re: Jestem przerażony IP: 195.117.234.* 20.09.06, 16:08
                Polecam lekturę:

                www.mises.pl/site/subpage.php?id=53&content_id=255&view=full
                To tak apropos 'własności intelektualnej'. Każdy utwór, każda myśl jest Twoją
                własnością gdy znajduje się w Twojej głowie. W momencie gdy ją opuszcza traci
                jedną ważną cechę - rzadkość. Zasoby jej nie posiadające nie są zawłaszczane. Z
                tego samego powodu jeszcze nikt nie sprzedaje 1km2 próżni 'gdzieś w kosmosie' -
                z racji tego, że ten zasób jest dość powszechny.

                Poza tym jestem ciekaw jakąż to usługę świadczysz mi w momencie gdy słucham
                Twojego nagrania? No chyba, że w momencie gdy naciskam 'play' jesteś zmuszony do
                oderwania się od codziennych obowiązków i odśpiewania piosenki.

                I to co napisałeś o różnicy. Dokładnie tak! Istnieje ZASADNICZA różnica pomiędzy
                utworami a dobrami materialnymi. Kradzież tych drugich pozbawia kogoś
                konkretnego dobra. Kradzież tych pierwszych pozbawia kogoś POTENCJALNEGO zysku.
                Równie dobrze mógłbym powiedzieć, że ten post jest POTENCJALNIE wart parę
                tysięcy dolarów, gdyż Szymborska za napisanie swoich wierszy dostała nagrodę
                nobla. Jest to równie mocny argument.

                Zróbmy mały eksperyment intelektualny. Przenieśmy obecne prawa
                autorskie/patentowe o kilka tysięcy lat wstecz. Pierwszy człowiek skrzesał
                ogień. Oświadcza wszem i wobec, że jest autorem ognia. Może udostępnić innym
                PRAWO do korzystania z ognia, ale nie sam ogień. Ci, którzy zapłacą za prawo do
                odpalenia pochodni z jego ogniska mogą się cieszyć tym dobrem do czasu
                wygaśnięcia pochodni (na nasze realia - aż nośnik się zniszczy). Następnie muszą
                uiścić kolejny raz opłatę za prawo do korzystania z ognia (tak! u nas też nikt
                nie wymienia porysowanych/połamanych płyt na nowe!). Oczywiście, gdy ktoś, bez
                pozwolenia, sam przekaże ogień osobie trzeciej, staje się złodziejem! I jest to
                dokładnie to samo jak gdyby 'autorowi' podprowadził jego pierwotne ognisko
                zostawiając go w nieogrzanej jaskini.

                Osiągnąłem już odpowiedni poziom absurdu, czy opowieść powinienem kontynuować?
              • Gość: stpierre Re: Jestem przerażony IP: *.chello.pl 20.09.06, 16:33
                Tylko że muzyka w odróżnieniu od jedzenia i picia np. nie jest człowiekowi
                niezbędna do życia. Przy takich, a nie innych cenach płyt nikt nie będzie ich
                kupował tylko dlatego, że nie może ich ściągnąć. Ktoś kto ceni muzykę i artystę
                ją tworzącego i tak wysuple pieniądze na jego płytę. Ktoś dla kogo muzyka to
                tylko tło, albo dla kogo dana płyta to produkt, a nie wytwór artysty, nie kupi
                płyty niezależnie od tego, czy będzie dostępna w sieci za darmo. Najwyżej
                posłucha radia.
              • Gość: gtr Re: Jestem przerażony IP: *.polanet.pl 25.09.06, 22:51
                1. Wyjaśnij mi - jakim to cudem cena CD w sklepie jest wyższa, niż kasety, skoro
                to wyprodukowanie taśmy jest droższe? Gdyby płyty kosztowały po 20zł, to więcej
                ludzi by je kupowało, gwarantuję.
                2. Nie nazywaj ludzi złodziejami - użytek własny jest DOZWOLONY, gdyż dostęp do
                kultury czy wiedzy jest jednym z podstawowych praw człowieka (nie wnikam tu, czy
                istnieje coś takiego jak dozwolony użytek własny wypocin mandaryny, które z
                kulturą wspólnego wiele nie mają). Złodziejem jest pirat, który zarabia na
                nielegalnych kopiach cudzych utworów (nielegalnych - bo wykonanych na handel a
                nie dla siebie samego).
                3. Lepszy sposób dystrybucji jest oczywisty - możliwość odsłuchania i zakupu
                pojedynczego utworu zamiast całej płyty zachęca do kupna. Wydanie 60 zł na 4
                minuty jakiegoś jednego fajnego kawałka...
        • slawwek A niszowi ... 20.09.06, 12:40
          ..są w stanie utrzymać się ze sprzedaży płyt??? Nie zgodzę się. Dochody są finkcją stopnia niszowości!! i wprost proporcjonalne!
      • Gość: marek Re: Rodzicu, strzeż się ZPAV IP: *.icpnet.pl 20.09.06, 16:42
        "p2p nie uderza w Artystów, gdyż dla Artystów liczy się Twórczość, a w gorszym
        wydaniu Artysty -> Popularność, ale na pewno nie kasa; Artyście na życie
        starczy, gdyż od zarabiania są koncerty. Rozumie to każdy prócz snobów i krzykaczy"

        Tak się składa, że są zespoły, które w ogóle nie grają koncertów, a też chyba
        muszą się z czegoś utrzymać (przykłady to chociażby Enigma, czy Enya, nie
        słyszałem, żeby któryś z tych zespołów koncerty dawał, a ich muzyka jest
        przecież naprawdę dobra). Mówienie, że artysta powinien się tylko z koncertów
        utrzymywać jest niestety bzdurą.
    • gobi03 Marek Staszewski grozi a powinien uświadamiać 20.09.06, 01:44
      Z sieci P2P ściągamy pliki, a nie muzykę. Jest tam dostępnych bardzo dużo
      pożytecznych rzeczy: podręczniki na licencji publicznej, obrazy płyt do Linuksa,
      darmowe programy itp.
      Jeśli chodzi o ściąganie muzyki, to nie słyszałem jeszcze, żeby ktoś zawirusował
      sobie Windows za pomocą pliku MP3.
      Obawiam się, że uświadamianie ddzieci, że z sieci P2P można pobierać pornografię
      nie jest zupełnie trafnym posunięciem w celu ograniczenia działania tych sieci.
      "Wspólnie z prokuraturą i policją chce zamykać serwery, za pośrednictwem których
      można wymieniać się plikami." Może lepiej niech zajmą się ściganiem MPK, które w
      swoich autobusach może przewozić złodziei? No i górala trzeba będzie za gwałt
      posadzić, bo miał narzędzie...
      Dlaczego ściągamy? Bo nie potrzebujemy całej płyty. Nie neguję prawa wytwórców
      płyt do obrony swoich dochodów. Zaznaczam tylko, że plik MP3 to nie płyta, tak
      samo jak drewniany pistolet to nie broń. Nikt nie może być właścicielem
      dźwięków! To absurd. Jeżeli producent płyt znajdzie kogoś, kto sprzedaje płyty
      tak samo wyglądające i z taką samą muzyką, jak u niego, to może fałszerza pozwać
      do sądu. Plik dźwiękowy utworzony za pomocą kompresji stratnej to nie jest
      fałszerstwo ani wykorzystanie znaku handlowego.
        • gobi03 Re: Marek Staszewski grozi a powinien uświadamiać 22.09.06, 09:47
          Właścicielem dźwięków możesz być w takim samym stopniu, jak właścicielem wody
          znajdującej się w gruncie twojej posesji. Kto wypowiada jakieś słowa musi liczyć
          się z tym, że jego wypowiedź będzie cytowana. Kto wychodzi na ulicę musi liczyć
          się z tym, że ktoś utrwali jego wizerunek na zdjęciu. Kto sprzedaje płyty, ten
          musi liczyć się z różnorodnym ich wykorzystywaniem.
          Płyta oryginalna może dużo kosztować, bo zawiera nie tylko muzykę (i śpiew), ale
          i często broszurkę ze słowami, zdjęcia wykonawców itp. Pobieranie dodatkowych
          opłat za wykorzystywanie muzyki (również w radiu albo dyskotece) to uzurpacja
          nienależnych korzyści.
          Kto chce zachować swoje myśli tylko dla siebie, niech lepiej nie otwiera ust.
          Kto chce zachować swoją muzykę tylko dla siebie, niech lepiej jej nie udostępnia
          innym. Niech zamknie swoje piosenki w butelce i się cieszy z posiadania.
          Nikt nie może posiadać dźwięków ani myśli, na własność.
      • Gość: Mike Re: Marek Staszewski grozi a powinien uświadamiać IP: *.teleton.pl 20.09.06, 16:01
        Ja jestem tylko ciekaw jak oni chca zamykac sewery znajdujace sie gdzies na Karaibach gdzie ich dzialanie jest legalne, albo nikt nie ma zamiaru sobie nimi glowy zawracać?? BTW na Edonkeyu przesiaduje srednio kilkanascie milionow ludzi, w inych sieciach jest moze mniej ale i tak suarycznie idzie to w dziesiatki milionów. Musieliby internet zlikwidować żeby zwalczyc to zjawisko. Poza tym kolejna istotna sprawa- nie bedzie sieci p2p beda inne metody. Serwery ftp z dostepem tylko dla wtajemniczonych, czy chociazby wymiana plików miedzy nzajomymi za posrednictwem komunikatorow czy nawet zwyklej poczty.
    • Gość: polak Co to za bzdury!!! IP: *.qc.sympatico.ca 20.09.06, 02:03
      Skoro nie mozna sciagac i nagrywac to moze powyrzucajmy ze sklepow wszystkie
      czyste dyski, wszystkie nagrywarki Cd i dvd no i oczywiscie odtwarzacze mp3 itp.
      Firmy traca pieniadze na tym, ze sciaga sie cos z internetu? A moze ktos poda
      ile zarabiaja na sprzedazy wyzej wymienionych rzeczy. Cos za cos.
        • mefisto999 Kolega POLAK ma troche racji! 20.09.06, 14:48
          Po pierwsze:
          W calej tej dyskusji bierzemy pod uwage: koncerny fonograficzne, sieci P2P i nie pokornych klientów.
          Ale zapominamy jenej stronie medalu PRODUCENTACH SPRZĘTU.
          Jak ich polityka ma się do polityki antypirackiej wydawców filmowych/muzycznych/komputerowych

          Przez lata koncerny elekroniczne reklamowały lub reklamują w chwili obecnej takie urzadzenia jak:
          -komputerowe czytniki/nagrywarki CD
          -komputerowe czytniki/nagrywarki DVD
          -stacjonarne odtwarzacze płyt CD/DVD z wbudowanym kodekiem DivX
          -stacjonarne nagrywakri płyt DVD z wbudowanym dyskiem twardym
          oraz
          -osobiste odtwarzacze płyt AUDIO-CD
          -osobiste odtwarzacze plikow MP3

          czy to nie jest troche ironiczne!

          Koncerny filmowe/muzyczne/komputerowe są wsciekłe dlatego że nie moga już klientom mydlić oczu wysokimi kosztami technologji
          nargywania płyt CD oraz DVD.
          Co gorsza technologia ta okazała się tak tania że trafiła w ręce indiwidualnego klienty i rozpowszechnia się prawie na całym
          swiecie.
          Teraz każdy kto ma troche pieniedzy i oleju w głowie może sobie kupić nagrywarke i nagrywać płyty AUDIO-CD z plików MP3

          Format AUDIO-CD to wynalazek nadajacy sie się do lamusa
          Wystarczy podejśc do tego od strony praktycznej:
          Liczba posiadaczy osobistych odtwarzaczy plików MP3 rośnie z dnia na dzień
          Dla przecientnego posiadacza oddtwarzacza plików MP3 orginalna płyta CD jest BEZUŻYTECZNA!!!!
          sciagniętych z internetu. A to tylko mała cześc możliwości nagrywarek.
          SZEROKO DOSTEPNA TECHLOLOGIA PLYT DCI DVD ZLAMALA MONOPOL KONCERNOW!!

          Po drugie:
          Format AUDIO-CD i osobiste odtwarzacze płyt CD to wynalazeki nadający się do lamusa!!
          Stary dobry odtwarzacz płyt CD został wyparty przez odtwarzacz plików MP3
          Liczba posiadacy tego drugiego urzadzenia rośnie z dnia na dzień.

          DLA PRZECIENTNEGO POSIADACZA OSOBITEGO ODTWARZACZA PLIKÓW MP3 LEGALNA PŁYTA CD JEST BEZUŻYTECZNA.
    • Gość: aad Re: Rodzicu, strzeż się P2P IP: *.chello.pl 20.09.06, 05:16
      spokojnie. polskiej policji nie udalo sie zamknac w przyzwoitym tempie
      oslawionej strony 'krew i honor' ze wspolpraca z fbi, a co dopiero zagraniczne
      serwery z jakis egzotycznych lokalizacji... na razie nie wroze ze pojawia sie
      jakies przeszkody w dalszym sciaganiu materialu.
    • Gość: gość Re: Rodzicu, strzeż się P2P IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.09.06, 06:09
      To jakiś absurd jest! Paręnaście lat temu, gdy nie było nagrywarek, niebieskich
      laserów, osiołków i innych takich ludzie też sobie radzili i masowo kopiowali
      kasety magnetofonowe!Czy ktoś ich za to ścigał? Nie!!! Może więc główny problem
      polega na tym,że ktoś zrobił się tak zachłanny, że miliony już mu nie
      wystarczają i w ramach nachapania się zacznie ścigać szarego obywatela? Ja
      przepraszam, ale mnie, podobnie jak milionów innych ludzi nie stać na wydanie
      70zł na płytę. Dlaczego? Bo tyle wynoszą moje rachunki. Coś mi mówi, że nasza
      prokuratura próbuje znowu popisać się minimum skuteczności. Więc niech się
      zabiorą za tych inteligentnych twórców tego informatora. Nawet jeśli nie
      popełnili przestępstwa, manipulowanie dziecięcym umysłem i wykorzystywanie do
      tego państwowej instytucji nie jest ok.
    • login-ka Rodzicu, strzeż się P2P 20.09.06, 06:32
      Skoro chcą się tak promować, to niech dadzą dzieciakom pieniądze na płyty albo obniżą istniejące ceny. Łatwo narzekać na P2Pi podnosić ceny, wygodniej zlikwidować P2P, a ceny jeszcze podśróbować... I niech się nie wykręcają artystami, bo oni i tak wiele z tej ceny nie dostają...
    • feld12 Wolna kultura 20.09.06, 06:43
      Polecam przeczytanie książki "Wolna Kultura" traktującej o problemie sieci p2p.
      Jest to zrównowazona dyskusja ukazujące dobre i złe strony wymiany plików w
      internecie - zarówno od strony kradzierzy jak i popularyzacji i rozwoju kultury.
      Nie pozwólmy korporacjom kontrolowac naszej kultury i dostępu do niej!!
      Książka jest do pobrania LEGALNIE przez sieci p2p lub bezpośrednio ze strony
      wydawcy (którym jest wsip).
      • Gość: kevin bez mamy Wolna kultura, bezpieczne zasoby, kłamstwa IP: *.gnupg.org 20.09.06, 07:37
        A, podepnę się tutaj, bo CC to dobre miejsce.

        Zgadza się, zalety i wady.

        Tylko, że nie o to IMHO tutaj chodzi.

        * Mówienie, że ściąganie muzyki/filmów to kradzież jest kłamstwem.
        * Co do zamykania "serwerów p2p" to już w przypadku sieci innych niż zcentralizowane (DirectConnect), erm, głupota bez skazy
        * Rozumiem, że kary "za posiadanie" zostaną podniesione na wzór amerykański, do wysokości przekraczających kradzieże, rozboje, oszustwa i okaleczenia? Doskonale.
        * Może nie ZPAV, ale ZAIKS wygląda na to, że sam jest organizacją "szemraną" (ale w końcu to bandyci wymuszają haracze za ochronę, nie zakonnice): ipln.org/kurdelpolski/index.html - poczytajcie o tym jak zachowuje się ZAIKS w majestacie prawa niszcząc, kłamiąc i kradnąc, przy współpracy sądów i policji.

        Co do kultury i zasobów p2p.

        Moi drodzy, jest kilka sposobów na częściowe bezpieczeństwo:
        a) używać bezpiecznego protokołu p2p, Mute: en.wikipedia.org/wiki/MUTE lub podobnych: en.wikipedia.org/wiki/Category:Anonymous_file_sharing_networks
        b) "maskować" swój ruch w Sieci za pomocą Tor-a: tor.eff.org/ lub innych, podobnych rozwiązań: wiki.noreply.org/noreply/TheOnionRouter/TorFAQ#Comparison
        c) nie używać p2p innych, niż "bezpieczne" węzły DC++, np. (poprzez ścisłą kontrolę osób, które mają do niego dostęp)

        Polecam uważną lekturę en.wikipedia.org/wiki/Category:Anonymity_networks (angielski, ale naprawdę warto)

        Ponadto wygląda na to, że nie ma niewinnych - "dajcie mi człowieka, a znajdę paragraf" - starsi z Was na pewno pamiętają tę wypowiedź; młodsi, poszukajcie... wygląda na to, że powinno się ukrywać _całą_ transmisję, żeby lepkie ręce hakołowców i śliniące się mordki poszukiwaczy ciekawych osobowości obeszły się smakiem, więc - PGP: google.com/search?q=pgp+site:pl lub PKI: www.signet.pl/pomoc/pki.html (bezpłatne klucze wydaje np. Thawte: www.thawte.com/ ) - obsługują te "sposoby" szyfrowania niemal wszystkie popularne systemy poczty elektronicznej.

        Ze smutkiem, ale gorąco polecam (tym bardziej, że może Was to częściowo ochronić przed wścibskim adminem czy innymi użytkownikami sieci osiedlowych).

        Bezpiecznego życia w świecie, w którym "waadza" respektuje prawo i nie wprowadza obywateli, którym ma służyć, w błąd,
        Życzy
        Kevin, całkiem sam w tym domu.
      • Gość: kiedys sie policzy Re: jeszcze zobaczycie IP: *.chello.pl 20.09.06, 14:52
        chodzi tylko zeby polamac sumienia i zebyscie sie teraz truli,
        rowniez tutaj

        dlaczego na przyklad muuzyk po Akademii ,zarabuia grosze
        a jak się rozpije nie skonczy studiów , weżmie dragi załozy kapele i zarobi
        miliony - ZA CO !!

        Z góry założono definicje cen i my sie tym trujemy
        smućcie się smućcie -jesteście zlodziejami

        --
        Miliarderzy ponoszą milonowe straty,

        problem w tym,że w itocie p2p przynosi im jeszcze zyski
        jestem ekonomistą i wiem
    • Gość: th Demagogia, głupota, zabobony IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.09.06, 07:35
      Tak w skrócie można opisać treść artykułu. Widać policja i prokuratura nie mają
      czym się zajmować.
      Prawda jest taka, że branża fonograficzna to banda skostniałych sprzedawców,
      którzy nie zauważyli, że przez ostanie 10 lat rynek się zmienił. Myślą, że
      klient za byle płytkę sezonowej gwiazdki zapłaci 50-70 zł. Żenujące.
      Może warto wziąć w końcu przykład z polskich dystrybutorów gier komputerowych,
      którzy przez ostatnie kilka lat przeszli całkowitą metamorfozę - ceny
      oferowanych przez nich gier spadły średnio o 40%, pojawiły się programy
      lojalnościowe, złote i platynowe serie, wydania kolekcjonerskie, serwisy ze
      wsparciem (vide CD Projekt i Cenega). Pirackiej gry nie kupiłem już od dobry 4-
      5 lat, bo to się po prostu przestało opłacać, czego niestety nie można
      powiedzić o muzyce.
      Swoją drogą, ciekawe czy ktoś pamięta płytę RMF-u wydaną za 10zł, która zrobiła
      oszałamiającą karierę. Może ktkoś policzył, jak finansowo zakończyło się to
      przedsięwzięcie?
      • Gość: zartie Re: Demagogia, głupota, zabobony IP: *.244.udn.pl 20.09.06, 07:46
        > Swoją drogą, ciekawe czy ktoś pamięta płytę RMF-u wydaną za 10zł, która zrobiła
        > oszałamiającą karierę. Może ktkoś policzył, jak finansowo zakończyło się to
        > przedsięwzięcie?

        Tego niestety nie wiem. Za to zapamiętałem jak zapluwał się jakiś prezes ZPAV czy innego g..., że płyta nie może tyle kosztować, bo całkowity koszt wytworzenia jednej płyty CD to 20 zł.
      • Gość: Albrecht_kalb Re: Rodzicu, strzeż się P2P IP: *.tvk.torun.pl 20.09.06, 08:02
        To swietnie wpisuje sie w polityke naszych nowych wladcow, zamiast zajac sie powaznymi problemami, trzeba odkopac jakis niepowazny nadmuchac i pozniej z zacieciem godnym lepszej sprawy zwalczac, oj mocno zwalczac, a druga sprawa to wyslanie sygnalu ostrzegawczego do spolecznosti wsrod ktorej jest najwiecej osob nastawionych sceptycznie do malych pisiorkow (internautow): uwazajcie mamy na was oko, nie ludzcie sie wolnoscia slowa, namierzymy, ukaramy. Co za bolszewia. Oczywiscie troszke przejaskrawiam, ale taki jest sposob myslenia tej ekipy.
        WEZMY PRZYKLAD Z WEGROW!!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka