aga.pier
17.03.10, 18:34
nie wiem czy dobrze to nazywam, nie zapisałam sobie nazwy. W ub roku
miałam plagę tej roślinki i głębokie wyrywanie jej (dosłownie oranie
ziemi)nic nie dawało bo wystarczyło by kawałeczek został w ziemi.
Nie mówiąc juz poczeka sie do momentu rozsiewania się jej -
dosłownie nasiona strzelaja po twarzy :)
Opanowała całe powierzchnie z korą gdzie rosną krzewy, róże i
byliny. Nie bardzo wiem co mam zrobić. Chciałam potraktować ją
roundupem - jakims małym spryskiwaczem z dość dużą osłoną by na nic
innego sie on nie dostawał ale mimo wszystko się boję. W ub roku mąż
potraktował nim małe kępy grubej trawy w trawniku (myślał błędnie,
że to perz) i z małych psiknięć poschły wielkie połacie trawy... Co
radzicie?