Dodaj do ulubionych

A moze winko...

27.07.10, 18:03
...lub nalewka?Mam tony czarnej porzeczki.Wcześniej zrobiłam przetwory(pierwszy raz w życiu:),a z resztą nie wiem co zrobić.I tak się zastanawiam czy napędzić wina,tylko to chyba wyższa szkoła jazdy,czy zrobić nalewkę?Doświadczonych w produkcji domowych trunków proszę o radę i receptury:)
Obserwuj wątek
    • wadera3 Zajrzyj tutaj 27.07.10, 21:29
      tobajer.w.interia.pl/Wina/przep.html
      Kolega bardzo przystępnie, i komiksowo wręcz, przedstawia proces pędzenia wina.
      U mnie już bulgoce porzeczkowe, w gąsiorku.
      • ewa9717 Re: Zajrzyj tutaj 28.07.10, 08:19
        Jeśli masz tony, to na winko pójdzie trochę, a resztę bym puściła
        przez sokownik; wiaderko na jeden wsad, cukru wedle uważania, gorące
        do słoików lub butelek z twisopodobnymi zakrętkami i gotowe. W ten
        sposób tony najłatwiej zutylizować ;)
        • hesperia1 Re: Zajrzyj tutaj 28.07.10, 08:29
          Ale ja już pierwszą tonę porzeczek przetworzyłam i siedzą teraz w butelkach i słoikach:)Chciałam wyprodukować coś dla dorosłych na długie zimowe wieczory,z witaminką c;)
          • horpyna4 Re: Zajrzyj tutaj 28.07.10, 09:59

            Oczywiście nalewka. Przepisu nie podam, bo nie pamiętam, a nalewki
            (pigwówka, orzechówka, dereniówka, tarninówka) robię zdecydowanie
            nieprzepisowo - improwizuję.

            Ale bez problemu wyguglasz, może też wejdź na jakieś kuchenne forum.
            Smorodinówka to samo zdrowie.
            • hesperia1 :) 28.07.10, 10:09
              Pigwowca też posiadam.Wprawdzie w zeszłym roku owoców było dużo,a w tym jest
              niewiele,ale może da się coś z niego wyczarować.Ja niestety z braku
              doświadczenia nie odważę się na nieprzepisowe pędzenie wina cy
              nalewki;)Potrzebny mi sprawdzony patent.Będę szukać aby w zimowe długie wieczory
              zapijać tęsknotę za zielenią(w umiarze oczywiście):)
              • wadera3 Re: :) 28.07.10, 10:55
                Zajrzałaś na podaną przeze nie stronę?
                • hesperia1 Re: :) 28.07.10, 12:39
                  Zajrzałam,poczytałam i w sobotę jadę zakupić sprzęt:)
              • horpyna4 Re: :) 28.07.10, 10:59

                Z pigwowca to ja robię tak:

                Najpierw każę małżonkowi umyć, osuszyć i wydłubać pestki. Przecież
                nie będę sama mordować się z przekrawaniem tych twardych owocków.

                Potem każę mu poszatkować przy pomocy odpowiedniego ustrojstwa. Może
                być ręczne z korbką, może być to szatkownica elektryczna.

                Poszatkowane owoce upycham warstwami w dużych twistach, przesypując
                cukrem. Traktuję najpierw cukrem, a nie wódką, bo lepiej w ten sposób
                wydobyć sok z twardych owoców. Cukru nie może być za mało, bo
                pigwowce lubią fermentować.

                Jak już jest sok, to go odcedzam, łączę z wódką, zamykam i odstawiam
                na jakiś czas, żeby opadły męty. Potem ostrożnie zlewam znad tych
                mętów do butelek. Muszą one postać jakiś czas, żeby nalewka dojrzała.
                Zmieni ona wtedy kolor z żółtawego na herbaciany, a smak i aromat
                będą wyważone.

                I podkreślam - nie jest to żaden oficjalny, uznany przepis. Po
                prostu ja tak robię.

                Aha, poszatkowane owoce po zlaniu soku gotuję z wodą i powstaje
                wspaniały, aromatyczny napój. Zamykam go na gorąco w twistach.
                • hesperia1 Re: :) 28.07.10, 12:44
                  Najlepsze są nieoficjalne przepisy:)To tak jak z moja babcią która podawała
                  przepis na ciasto drożdżowe-wszystko na oko.Ciasto pyszne,niestety nikt nie
                  potrafi powtórzyć bo proporcje nieznane;)
                  • bakali Re: :) 28.07.10, 13:55
                    Z porzeczek wychodzą rewelacyjne wina! Niestety bardzo mocne, esencjonalne i
                    dość szybko zwalające z nóg. Przynajmniej takie zawsze wychodziły mojemu tacie.
                    • ewa9717 Horpyno! 28.07.10, 18:53
                      Pigwę wystarczy potrzymać trochę w lodówce i tak jej mięknie rura,
                      że jest chętna do obróbki, pigwa rzecz jasna, nie rura ;)
                      • horpyna4 Re: Horpyno! 28.07.10, 19:42

                        Ale chodzi o pigwę, czy pigwowca? Bo mój pigwowiec bywa zbierany po
                        przymrozkach i wcale nie jest "zmięknięty".

                        Krzak rośnie w takim miejscu, że owoce bardzo późno dojrzewają. Dużo
                        wcześniej dojrzewają u sąsiadki i często mam najpierw jedne (przed
                        przymrozkami), a po dłuższym czasie drugie (po przymrozkach) owoce i
                        nie ma między nimi różnicy w twardości.
                        • ewa9717 Re: Horpyno! 28.07.10, 20:01
                          O pigwowca. Ładuję owocki w reklamówkach na noc do lodówki i nie mam
                          odcisków i poucinanych palców. Spróbuj.
                          • dar61 Marnowanie owoców na 3 sposoby [1. najlepszy] 29.07.10, 21:34
                            {Ewa}:

                            ... Ładuję owocki w reklamówkach na noc do lodówki i nie mam
                            odcisków i poucinanych palców...


                            Zamrażarka [bo zamrażalnik chłodziarki jest chyba za słaby]?
                            Na ile stopni zmrożona?

                            Sposób {Ewowy} i tak wymaga drylażu.
                            My znamy, co to malakser, a idzie robota w mig dzięki temu ostremu
                            narzędziu:
                            https://www.szlif.eu/images/FISKARS_NEW/838062.jpg

                            Sposobem {Horpynowym} i z pigwy, i z pigwowca można zrobić dżemy na
                            zimno, byle cukrów nie żałować.
                            Powtórzę się zapewne - my te dżemy na zimno zjadamy na tyle
                            szybko zimą, że nie zdążą fermentować.
                            Za lat kilka, jak moje nasadzenia i p., i p. zaczną plonować w za
                            dużej na jedną zimę porcji, to może przyjdzie czas i na dżem
                            powidłowato mordowany z utratą cennego Ce-składnika.

                            Porzeczki [też i porzeczkoagrest - cudo!]:

                            1 - sokownik ->> sok na ciepło, czyli klarowny, w butelki,
                            resztówki na gorąco do tłyst-słoików. Te, jeśli wyparzone i szybko,
                            niestudzonym nadziewane, to nawet ich nie trzeba dodatkowo
                            obgotowywać;

                            2 - sok na zimno sposobem postbabcinym [cukier 10 kg + owocu
                            tyleż], w balonie im_większym_tym_doceniańszym przez narodek
                            trunkowy
                            ; sok zlany, reszta zasmażana z cukrem. Takie sobie w
                            smaku.

                            3 - resztki posokowe zimne babcia sposobem starodawnym,
                            okupacyjnym - zabranym w zaświaty - zamieniała na walutę, jaką
                            spłacała wyrobników, którzy jej, samotnej matce trojgu dzieciom,
                            zwalali wągle do piwnicy :).

                            Tedy tej 3. tajemnicy babcinej tu nie ujawnię, bom ją
                            świadomie uśmiercił ;)

                            Balon[-y] dziś stoi[-ją] na pamiątkę, jest[są] często przez sąsiadów
                            pożyczany[-e].
                            Oni te tajemnice odtwarzają.

                            Mówi się: trudno...
                            :)
                            • ewa9717 Re: Marnowanie owoców na 3 sposoby [1. najlepszy] 29.07.10, 22:38
                              Ani zamrażarka, ani zamrażalnik, zwyczajnie na górną półeczkę w
                              lodówce.
                              • dar61 ad najwyższa 29.07.10, 22:47
                                Lodówka taka nie z za małych, a piętrowa, dwuagregatowa?
                                W takich górna półka to właśnie zamrażalnik?
                                U nas w takim wycisnę i z siedemnaście na minusie.

                                A! Nasze owoce też, przynajmniej pigwowców, zbieram po pierwszych
                                przymrozkach.
                                I są twarde jak kamień nadal.

                                Czuję, że {Ewa} pisze o pigwie, bo tej owoce, pono, łatwo
                                przemarzają.
                                • ewa9717 Re: ad najwyższa 29.07.10, 23:17
                                  Nie, Ewa rozróżnia owoce pigwy i pigwowca. Lodówka nieduża amica,
                                  żadne -17.
                • ls48 Re: :) 30.07.10, 15:22
                  wszystko robie tak jak ty,ale jesli zleję sok, to wtedy nie zalewam wodą, ale
                  dolewam wódki i znomu naciąga.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka