ptasik
05.05.04, 20:35
Ale nie martwi mnie to wcale, alez gdziez tam, wrecz przeciwnie, sprawia, ze czuje sie jakas szczesliwsza.
A doszlam do tego wniosku jakis czas temu ale moje ostatnie prace ogrodowe mnie w tym przekonaniu utwierdzily:)
No bo o to pielegnujac swoj ogrod po zimie nadrzednym celem bylo nie zniszczenie zadnej roslinki polnej, lakowej, pospolitej, chwastem zwanej, ktora zadala sobie trud coby u mnie wyrosnac i zakwitnac:)
No nie bylo spospbu aby powyrywac przetaczniki, bratki polne, dziurawce, bluszczyk kurdybanek, mniszki........
I teraz dzieki temu w sposob szczegolniejszy niz dotad poczatek maja w moim ogrodzie usmiecha sie do mnie mnostwem kolorow zachwyconych kwiatow.....
Nawet pierwze koszenie trawy ze wzgledu na mniszki zostalo przesuniete a Chop przesuniecie zaakceptowal:)
Nawet wiem dokladnie kto mi to zrobil, ale jedyne co moge zrobic to Im
podziekowac:)
Oni wiedza, ze to do Nich:)
Jak zechca to sie ujawnia:)
No i tak sobie siedze i mysle, ze dla normalnych ogrodnikow to ja jednak jestem stuknieta, ale szczesliwa:)