kanga_roo
11.08.11, 13:51
dzięki obfitym opadom moja łąka w tym roku oszalała: kwitnie cały czas, miałam ją skosić, ale szkoda, bo widzę, ile motyli, pszczół i innego brzęczącego bractwa tam przebywa. no to niech sobie brzęczą na zdrowie.
ale - właśnie. zdrowie. moje dwie wierzby (te, co były małymi krzaczkami w czasie budowy, a za chwilę dom przewyższą) rosną: jedna - na środku łąki, druga - na jej skraju. i chorują.
mają poobgryzane, częściowo poprzebarwiane na brunatno liście, gubią liście i ogólnie wyglądają niefajnie (porównuję z innymi wierzbami w okolicy). ogrodnik mówi: opryskać, bodajże dursbanem. dobra, zainwestuję w preparat i lancę teleskopową, wlezę na drabinę i będę pryskała. tylko, że oprócz szkodników padną też wszystkie motyle, pszczoły, trzmiele i co tam jeszcze w okolicy? a sikory, które dzielnie walczą z wierzbowymi szkodnikami - nie potrują się?
wierzby biedne, aż żal patrzeć.
co radzicie?