antares777 Niecierpliwaś, młoda panno! 22.05.04, 11:05 Czy nie wiesz, że podstawową cecha glebogrzebacza jest powściągliwość w ruchach a przede wszystkim w mowie, co w zbiegu z ogólnym zesztywnieniem paluchów prowadzi do niejakich trudności z przeniesieniem myśli na klawiaturę? Wszak odpowiedziano Ci - i to bardzo mądrze - że należy polubić, a Ty dalej upominasz się o jakąś chemię, która - jak zapewne Ci wiadomo - jest narzędziem zakazanym w rękach prawdziwego glebogrzebcy. Ale skoro dalej nalegasz i w dodatku zarzucasz mi brak pomysłów - czym dotykasz mnie do żywego - to Ci oświadczam, że pomysłów Ci u mnie dostatek i na dowód sypnę paroma, wziętymi z mojego arsenału wypróbowanych osobiście: Pomysł pierwszy: zapal papierosa - a jeszcze lepiej cygaro - kot nie cierpi tego zapachu. Żeby nie gonić za kotem, załóż instalację rurową wzdłuż ogrodzenia i co 1 metr wypuść rurkę ze stosownym ustnikiem, a instalację doprowadź do domu. W każdy ustnik po cygarku, podpal - a potem możesz tylko zająć się dozorowaniem centralnej dymiarni i wymianą cygarek już wypalonych. Żeby nie latać po próżnicy i sprawdzać które cygarka już się wypaliły, możesz pokusić się o równoległą instalację "monitorującą": cygarko dogorywa to odpowiednia dioda na planie ogrodu miga a bziuczek Cię budzi. Na pewno pomogą Ci w jej instalacji strażacy z bezrobocia. Gwarantuję: kot tej zapory nie pokona! Uwaga: cygara nie muszą być hawańskie :) Pomysł drugi: rozpylić nad całą posiadłością delikatną mgiełkę destylatu gronowego (może być śliwkowy albo jabłkowy) - koniecznie doleżanego. Najbardziej wskazane są pięciogwiazdkowe. Kot, jako znawca form towarzyskich, na pewno Tobie ustąpi miejsca i nie zajdzie. Istnieje obawa, że aromat ściągnie do Ciebie innych gości - jakichś myślicieli czy projektantów. Nie przejmuj się - wszystko ma swoje dobre strony. Dasz im po łopacie, grabkach i innych narzędziach i samo w ogrodzie się obrobi :) Uwaga: nie dawać sierpa ani kosy! Pomysł trzeci: jedź do kolegi CePeeNa (albo do innego jego konkurenta) i kup benzynki bezołowiowej (koniecznie bezołowiowej, bo powinno być mimo wszystko ekologicznie) i wylej wzdłuż ogrodzenia - około pół litra na metr bieżący. Nawet bez podpalania skutek bedzie murowany - kot będzie zbyt mądry by zbliżyć się do takiej zapory. Uwaga: liczba oktanowa paliwa dowolna, ale nie należy stosować paliwa z biokomponentami, bo kot może się uzależnić. Pomysł czwarty: też zapachowy. Trzeba zaopatrzyć się w odpowiednią ilość toluenu (to taki rozpuszczalnik organiczny) i spryskać dokładnie cały ogród - dawka 10 ml na 1m2. Wypróbowane na wąchaczach kleju a znacznie tańsze i mniej lepkie. Pod koniec ubiegłego roku kupowałem po 15zł za kg plus gigantyczna akcyza. Wady tej pozbawiony jest krewniak toluenu - ksylen. Cena podobna, akcyza dla ludzi, tylko trzeba podpisać oświadczenie, że nie będzie się go używało do "wzbogacania" paliw silnikowych :) Działanie rozanielające. Nim kot zdąży wybrać sobie miejsce - zapomni po co przyszedł :) Pomysł piąty (awaryjny): tu i ówdzie rozlać niewielką ilość etanolowo-wodnego maceratu z korzenia kozłka lekarskiego: www.atlas-roslin.pl/gatunki/Valeriana_officinalis.htm - dostępne w każdej aptece i relatywnie tanie. Na pewno skuteczne i ponadto dostarcza dużo radości - do tego stopnia, że możesz śmiało zaoszczędzić na abonamentcie RTV. Powodzenia :)))) Pomachiwajki Stry Zgred P.S. a jak się wabi kiciuś? Odpowiedz Link Zgłoś
abstrakt2003 ??? 23.05.04, 13:09 - papierosy (cygara też) szkodzą zdrowiu - destylatu szkoda (zwłaszcza na kota) - benzyna=pożar! - toluen i ksylen to TRUCIZNY!!! - waleriana :)))) To ciekawy pomysł, ale skutki mogą byc gorsze od przyczyny całego zamieszania. Koty napewno byłyby szczęśliwe - miałyby super imprezę :)))) - Odpowiedz Link Zgłoś
antares777 cd. 23.05.04, 22:14 Wrrr - wystarczy nacisnąć ENTER :(((( Nie dość, że człek lekcje odrobi, pracę napisze, to musi jeszcze obronić :( ;) Do Najjaśniejszej Abstrakcyjnej Egzaminacyjnej Komisyi, w osobie tu obecnego Yey ekstraktu - Abstrakta strasznie wielgachnem liczebnikiem opatrzonego :) Niniejszem w pokorze wyjaśniam, że w treści zadania do odrobienia przydzielonego, ni słowem wzmiankowane nie było, jakoby owa chemija na kota przeznaczona, nietrucicielską być miała! To po pierwsze primo. W drugiem primie zaznaczyć pragnę gorąco, że w pomyśle o benzynie wzmiankowałem, że podpalać nie trzeba. Za pimem trzeciem zaznaczyć pragnę, że użycie destylatu dodatnie skutki nieść może, a to za sprawą darmowej siły roboczej do grządek obrabiania pozyskaney. A na koniec dodam, w cherlawą pierś się bijęcy, że pomysł z onem wyciągiem ziołowem dałem był na odtrutkę dla organizmu mojego, zjadliwością i trucicielską mocą tematu zadania domowego naruszonego, a to dla choć minimalney równowagi w przyrodzie zachowania, niecnemi zamiarami dręczoney. Tu zwracam się do Wysokiey Komisyi, z pełney nazwy na wstępie wymienioney, o łaskawe baczenie na występki moje i należnego absolutorium mi udzielenie yako że zadaniem pilnie odrobił, a pomysły one z życia wziętemi a osobiście przez egzaminowanego wypróbowanemi były. Pomachiwajki Stary Zgred Odpowiedz Link Zgłoś
ptasik Antos:) 24.05.04, 07:04 antares777 napisał: > > że zadaniem pilnie odrobił, a pomysły one z życia wziętemi a osobiście przez > egzaminowanego wypróbowanemi były. Ze zgrozy spadlam z krzesla, no nie:))))) Ty, Ty Łobuzie:))))) Odpowiedz Link Zgłoś
ptasik W sprawie kota 24.05.04, 07:14 Ja oczywiscie z tych dla ktorych jedynym rozwiazaniem jest polubic, ale nie o tym chcialam:) Bo zanim dostrzeglas , ze my zakreceni bywalcy tego forum sobie mocno zartujemy bylas gotowa nas niemalze na stosie spalic za ignorancje, za herezje, ktore Ci opowiadamy, a nie pokusilas sie, zeby wpisac w wyszukiwarke slowo kot i odszukac watki na tym forum o kocie wlasnie, bo tu tematy wracaja jak bumerang co jakis czas i wystarczy sobie zadac odrobine trudu. To taka wskazowka na przyszlosc:0 A teraz i ja witam cie wsrod nas i zycze abys czula sie ze wszech miar dobrze Odpowiedz Link Zgłoś
bafra Re: W sprawie kota 24.05.04, 10:32 ptasik napisała: > Ja oczywiscie z tych dla ktorych jedynym rozwiazaniem jest polubic, ale nie o t ...zeby wpisac w wyszukiwarke slowo kot i odszuk > ac watki na tym forum o kocie wlasnie, bo tu tematy wracaja jak bumerang co jak Tak Kwazar,myśmy tu już z kotami sąsiadów walczyli i wyszło na to ,że trzeba się z nimi (q-rde) pogodzić!!!! > A teraz i ja witam cie wsrod nas i zycze abys czula sie ze wszech miar dobrze > > Ja witam również,to forum jest super!!! Tu jak się wdepnie raz to już na zawsze!.Pozdr,bf Odpowiedz Link Zgłoś
antares777 Re: Antos:) 24.05.04, 10:47 ptasik napisała: > Ze zgrozy spadlam z krzesla, no nie:))))) Już śpieszę z pomocą, bolące miejsca ochuchać :))))) > Ty, Ty Łobuzie:))))) I draniu, i chacharze bez serca też ;) A trochę poważniej: >> z życia wziętemi a osobiście przez >> egzaminowanego wypróbowanemi były. To tak samo wyszło :) W moim domu zawsze koty były (teraz ostał mi się tylko jeden - ten co to między uszyma rezyduje, pazurami się zapiera, czasem mi jedno oko przymyka i nosa poddziera) i zawsze - jako pełnoprawni członkowie rodziny - towarzyszyły mi w przeróżnych pracach domowych i eksperymentach. Stąd też wiem, jak reagowały na chemię, której używałem bądź zażywałem. :) A kot, to bardzo mądre i bardzo ceniące SIĘ zwierzę :) Pomachiwajki Stary Zgred P.S. U mnie upał: na graduśniku +12 i ma się ku górze :) Odpowiedz Link Zgłoś
ptasik Re: Antos:) 24.05.04, 11:15 antares777 napisał: > > Ze zgrozy spadlam z krzesla, no nie:))))) > > Już śpieszę z pomocą, bolące miejsca ochuchać :))))) Od razu lepiej:)))) > > Ty, Ty Łobuzie:))))) > I draniu, i chacharze bez serca też ;) O wypraszam sobie, wypraszam... a nie napisze co sobie wypraszam, ale wypraszam sobie i juz:))) > A trochę poważniej: > > >> z życia wziętemi a osobiście przez > >> egzaminowanego wypróbowanemi były. > > To tak samo wyszło :) No czasem tak wychodzi:) > W moim domu zawsze koty były (teraz ostał mi się tylko jeden Moja kotka lada moment sie rozsypie to moge pare podrzucic:)))) Z przyjemnoscia:) A pelne prawa to i ona wlasnie ma u nas i tez robi co jej sie zewnie podoba:) > A kot, to bardzo mądre i bardzo ceniące SIĘ zwierzę :) Oj zdecydowanie tak:) > > Pomachiwajki Ode mnie takze:) > P.S. U mnie upał: na graduśniku +12 i ma się ku górze :) U mnie tez to 24.... w plusie... na tyle mam nagrzewnice wlaczona:)))) Serdeczności Katula Odpowiedz Link Zgłoś
antares777 Re: Antos:) 25.05.04, 00:53 ptasik napisała: > > P.S. U mnie upał: na graduśniku +12 i ma się ku górze :) > U mnie tez to 24.... w plusie... na tyle mam nagrzewnice wlaczona:)))) Co to znaczy porządna firma! Mój portfel powyżej 22 nie ma prawa podskoczyć :)) A na zewnątrz też było 22 - tyle że w słońcu. Byłem na cmentarzu. Niebo jak w Monte Carlo - nieskazitelny błękit. Na horyzoncie północnym nieśmiałe cumuluski od niechcenia się walały, a na południu zwarty wał chmur ciągnął na Galicję. I wiało tak, że resztki zębów by mi połamało, gdyby mi ktoś niechcący jakiś kawał opowiedział. Młoda zieloność liści kasztanowca pokryta bielą kwiatostanów - jakby o szrotówku nigdy nie słyszały. Brzozy smagały niebo rozwianymi witkami. Słychać było szum, świst i pobrzękiwanie jakiejś poluzowanej blachy. Mina mi zjechała, gdym popatrzył na północ - w stronę, gdzie do 1972 był MÓJ las. Mój, bom z dziadkiem doń chodził w czasach, gdy mi się pod nosem błyszczało. Mój, bom do niego na wagary uciekał. Mój, bom z dziewczętami niewinnie za paluszki się w nim prowadzał. Mój, bom znał w nim niemal kazdy krzak i każdy zakątek. Potem poszły spychy, kopary, sztajery i inne cholery i zamieniły MÓJ las w hutę. Tam, gdzie kiedyś były stawy i cała wioska miała kąpielisko przez całe lato, jest teraz stalownia. A tam, gdziem na tyłku zjeżdżał z piaszczystego wzgórka, stoi wielki piec - nie jedyny zresztą. Lasu nie ma, a z huty tyle pożytku co z czyraka na ... I tak mój nastrój dopasował się do miejsca w którym stałem. Ale mam i dobre wieści z wiarygodnego źródła (którego tu nie wymienię): W niedzielę po południu pogoda się poprawi, a w poniedziałek już będzie super!! Pomachiwajki Stary Zgred Odpowiedz Link Zgłoś
elaos Re: czyli nie macie pomysłu? 24.05.04, 12:47 No nie, czytanie Waszych przekomarzań jest stokroć ciekawsze od najciekawszej telewizorni. A na kota najlepszym sposobem jest własny kot lub pies, a najlepiej obydwa :)) Odpowiedz Link Zgłoś
ptasik Re: czyli nie macie pomysłu? 24.05.04, 14:02 Taaaa Ela przypomnij Ty masz kota i psa i jakich plci i czy sa naturalne 100 % czy wysterylizowane? Bo wiesz, ja mam kotke Wirusa, lada dzien bede miala tych wirusow co niemiara (zgodnie z zasadami rozmnazania wirusow), a jak kotka byla jeszcze pojedyncza to w ogrodzie urzedowal razem z nia jej czarny kawaler:)))) A pies nie chcial pozostac dluzny i tez ze swoja psia pania sie uganial po nim:))) Straty - conajmniej dwa zlamane pomidory, a pietruszka wzeszla jak zarost kolejowy - co stacja klak:))) O innych nie wspomne, przechodze nad nimi do porzadku dziennego:)))) Polubic, tylko polubic:)))) Odpowiedz Link Zgłoś
elaos Re: czyli nie macie pomysłu? 24.05.04, 14:43 Półtora roku temu była 12 letnia jamniczka i mała kotka, potem ostała się sama kotka, a po pół roku doszedł kocurek. Kocur jest jeszcze facetem, a Tośka ma "te sprawy" już z głowy, jeśli to dobre określenie:) Jeśli nie polubić to zobojętnieć, inaczej ogród przyniesie więcej stresów niż radości. Na razie zobojętniałam na krety, mniszka traktuje już jak uprawy własne (wino, syrop z mleczu), koty i psy nigdy mi nie przeszkadzały i tylko do nornic i mszyc i innych żrących co popadnie, jakoś się nie mogę przekonać. Odpowiedz Link Zgłoś