Dodaj do ulubionych

Paproc leśna ... pomocy potrzebuję

04.10.11, 13:15
Witam. Pomocy potrzebuję, jak można się jej pozbyc. Mam dużo skalniaków, duże kamienie na całej rozciągłości, a z nich coraz większe, coraz w to nowych miejscach pojawiaję się paprocie. Mechaniczne usuwanie nie wchodzi w grę, gdyż jeden skalniak praktycznie rozebrałam, pousuwałam korzenie, a i tak pojawiają sie nowe. Mam duże skarpy i nie jestem w stanie tego ogarnąc. Zna ktoś może sposób na pozbycie się tego uciążliwego problemu? Google mi nie pomogło. Pozdr. Mika
Obserwuj wątek
    • dar61 Leśne... 04.10.11, 14:32
      ...nie byłyby tak ekspansywne.
      Te tu - to rozłogowe/ samozarodnikujące?
      Ja bym jednak rwał ich nać/ przecinał jak najszybciej rozłogi.
      Podobny miałem problem [cień] wśród paproci u rodziców mych. Wycięcie najstarszych i poszpadlowanie rozłogów powstrzymało ich ekspansję na nasłonecznione bardziej miejsca.
      Posadziłem zamiast nich rasy wolnorosnące, te kłopoptu nie sprawiaja rodzicom.

      Duża susza paprocie dopadłaby, jeśli rosną w słońcu.
    • wadera3 Re: Paproc leśna ... pomocy potrzebuję 04.10.11, 17:46
      Nie chce mi się szukać (mam w kompie 15 000 zdjęć) ale na wsi, w siedlisku niezadbanym przez kilkadziesiąt lat, wyrywaliśmy paproć rencyma i nogyma. A dokłądniej wykopywałam ze wszystkimi odrostami.
      Co parę tygodni, latałam ze szpadlem i sruuuu, teraz siedlisko to kwiaty, trawa, krzewy i las dookoła domu, no narazie lasek.
      Inaczej się nie da, ale jak widać, da się, no dobra poszperam:)
      Rok 2005:

      https://lh3.googleusercontent.com/-t_yZsWlOzT0/TosmD5zU7pI/AAAAAAAADl0/3JnVr1_lQOM/s640/IMGP3543.JPG

      Rok 2011:

      https://lh3.googleusercontent.com/-YiV8czGmOMU/TosnXMjH0yI/AAAAAAAADl8/kmxdpZlPw4E/s640/P1100289.JPG

      https://img191.imageshack.us/img191/8758/beztytuuqvd.png

      Celowo na pierwszym i trzecim zdjęciu jest ten sam budyneczek dawnego spichrza, można sobie porównać. Wszystko zrobione rękami, grabiami, widłami gracami i motykami, i początkowo kosą. Można? - można.

      --
      Tupot białych flag

      Drobiu mówię stanowcze STOP!
    • polnaro Re: Paproc leśna ... pomocy potrzebuję 04.10.11, 19:23
      Ja także poradziłam sobie wykopując a młode wyrywając, jeszcze gdzieś pojedyncza wychynie więc zaraz podważam i fruuuu.
      Chemii w ogrodzie unikam jak zarazy.
      • mika77ka Re: Paproc leśna ... pomocy potrzebuję 04.10.11, 19:40
        Moi Drodzy albo się nie zrozumieliśmy, albo ja niejasno sie wyraziłam. To jeszcze raz.
        Gdyby rosły tak jak u Was nie byłoby problemu. Łopata i wykopuję. Ale ja mam strome skarpy pokryte agrowłókniną na to kamienie. Zdejmując jeden kamień, żeby wyciągnąc korzenie, lecą mi kamienie z góry. Kamienie są ciężkie. Korzenie paprotek rozciągają się po agrowłókninie pod inne kamienie, i nie wystarczy zdjąc jeden kamień tylko czasem 3 i 4 ażeby korzenie jednej paproci zlikwidowac.Ręcznie. Łopata odpada. Skarp mam 4 na 20 arach. No nie wyrobię. Syzyfowa praca to dla mnie. A ogród to nie tylko praca przy paprociach. Myślałam, że zna ktoś bardziej lekki i skuteczny sposób pozbycia się ich. Czekam. Pozdr. Mika
        • dar61 Popróbo... 05.10.11, 00:14
          ...wałbym niszczenie ogniem. Z ogrodowego palnika propano-butanowego, z osłonką dyszy - dla ochrony egzemplarzy wartych ochrony.
          To nie żart - takie dysze [podobne do tych, jakie stosuje się przy układaniu papy dachowej, ale bardziej punktowe i mniejsze] obdyskutowali tu kiedyś forumiarze i forumianki. Ładnych kilka lat temu.

          Zaczynam zazdrościć {Mice} tych skarp i skalniaków...

          nizinnie zadomowiony
          Dar61
          • mika77ka Re: Popróbo... 05.10.11, 09:35
            Dzięki Dar61. O Palniku też pomyślałam, ale na wiosnę, jak uschnięte liście paproci usuwałam z pomiędzy kamieni ręcami swemi. Na zielone paprocie miałam nadzieję, że ktoś opracował jakiś domowy skuteczny sposób. No nic. Nabędę taki palnik i spróbuję, bo fizycznie i czasowo już nie wyrabiam. Na 20 arach mam skalniaki a do ogarnięcia mam 55arów ogrodu, dlatego tak ważne dla mnie jest pozbycie sie tych paproci raz na zawsze. Pozdr. Mika
            • jahana01 Re: Popróbo... 05.10.11, 23:04
              Jakiś czas temu, też posadziłam na skalniaku paproć , no i teraz też z nią walczę. W zeszłym roku pomazałam ją rundupem , trochę pomogło. Wiem, że to chemia, ale......
              • mika77ka Re: Popróbo... 06.10.11, 08:52
                Ale ja jej nie sadziłam. Z korą chyba do mnie przybyła, a teraz opanowuje mój ogród. Podła.
                Może jeszcze ktoś ma jakiś pomysł ;). Podr. Mika
                • dar61 Próbo... 06.10.11, 10:15
                  ...wała {Mika} herbicydu chemicznego nieselektywnego, systemicznego - np. - hmmm* - randapu (roundup'u)? Takie działają przecież właśnie punktowo na jedną roslinę, działają do korzenia, jeśli się je prawidłowo zastosuje.

                  Od tego teraz bym na miejscu {M.} zaczął zwalczanie tej paproci, kiedy swego czasu przegapiła początki jej inwazji i możność wtedy jej karczowania.
                  To jedyny przypadek, kiedy mogę wredotę tego wytworu firmy M[^%$#@€]o doceniać i - niestety - polecać.
                  Nie próbowałem go wprawdzie na paprocie, może nie zadziałać, bo są grupy roślin na niego nieczułe - ale spróbować nie zaszkodzi.
                  Ale:
                  - żadnego opryskiwania rozpylaczem nie polecam, żadnej chmury nad zagonami czy smarowania czego popadło;
                  - starcza zwykła kropelka jego nierozrzedzonego płynu na liść;
                  - liść paproci najlepiej żeby był w stanie młodocianym, rozwijającym swój pastorał - wtedy młodociane organy są na randap najbardziej czułe;
                  - zabieg kropelkowania wykonać np. wiosną, też na bieżąco na każdy pokazujący się odrost*** w lecie - trochę się {M.} nabiega i naszuka, ale ...
                  - zabieg wykonać min. na kilka godzin przed opadami deszczu - najlepiej w pogodę największej aktywności transpiracji dla roślin - w ciepłą i słoneczną.

                  Można stoosować zamiast tego kroplowania też i pędzelkowanie listków, ale mnie to kroplowanie okazało się najoszczędniejsze i dla zużycia preparatu wrednego, jak i dla sąsiednich roślin.
                  Miałem z demobilu ten preparat ok. 1 litr - i po latach nadal jest jego około litr, bo kroplami i z wielkim namysłem go stosuję.
                  Nalałem jego porcyjkę do plastikowej buteleczki po jakimś lekarstwie do zakraplania oczu chyba, zakończonej dziubkiem z nakrętką - wystarczy teraz nakrętkę zdjąć i delikatnie ścisnąć buteleczkę, aby punktowo i dokładnie zadać chemii chwastowi.
                  ***/ Kroplę na listek, na czuły na chemię czubek stożka wzrostu pędu. Działa, wredota jedna...
                  [nie działa na skrzyp, niestety, oraz na zdrewniałe i w korze pędy - tylko na zielone ich części]

                  ---

                  */ Zakładam, że Cerberki tego zakątka dopuszczą tę mą działalność wywrotową w tutejszym programowym doradzaniu niechemicznym. Cóż - {Mika} w potrzebie...
                  • mika77ka Re: Rododendrony jeszcze... 06.10.11, 10:40
                    A próbowała Mika randapu ale rozcieńczonego jak nakazuje etykieta. Dobra to zrobię tak: W tym roku potraktuję je ogniem a na wiosnę z kropelkami pomykac będę. Jak to nie pomoże to będę sie ciąc.
                    Dar61 albo ktoś. Rododendrony mi żółkną okrutnie i coś obgryza mi liście. Jakieś pomysły. Cztery miałam, trzy mi się ostały, ale coraz biedniejsze są. Dzięki.
                    Pozdr. Mika
                    https://www.gify.org/bazagif/3D/3d109.gif
                    • dar61 A... 06.10.11, 12:00
                      ... jak próbowała {Mika}, to jaki był efekt skażania? Działało?

                      A grunt pod rododen... pod różaneczniki był podsypany właściwy, baaardzo kwaśny?

                      1)
                      Stosowała {Mika} zakwaszacze - jeśli nie podsypała gruntu kwaśnego?
                      Próbowała się {M.} zasadzać na zasiadkę [=zasadzkę myśliwską] i łapać obgryzaczy?
                      Można by podłożyć - w sezonie, bo teraz może być już za późno - plandeczkę pod krzaczek, strząsnąć krzaczek i stwierdzić, co spadnie/ obwinąć krzak na próbę, na kilka dni włókniną i cd. jw./ podejść cichutko około północy z latarką i zajrzeć pod liść różanecznikowi/ obwiesić go lepem na żółtym kartoniku...

                      2)
                      Stosowałaś, {Miko}, zakwaszacze - jeśli nie podsypałaś gruntu kwaśnego?
                      Próbowałaś się, {Miko}, zasadzać na zasiadkę [=zasadzkę myśliwską] i łapać obgryzaczy?
                      Można by podłożyć - w sezonie, bo teraz może być już za późno - plandeczkę pod krzaczek, strząsnąć krzaczek i stwierdzić, co spadnie/ obwinąć krzak na próbę, na kilka dni włókniną i cd. jw./ podejść cichutko około północy z latarką i zajrzeć pod liść różanecznikowi/ obwiesić go lepem na żółtym kartoniku...

                      [Preferuję ryt 1).]

                      Po jw. rozpoznaniu szkodnika można dobrać strategię i taktykę plus osprzęt do zwalczania.
                      Lub nie.
                  • dar61 Spróbo... 06.10.11, 10:43
                    ..wać testowo może randapową wredotę {Mika} na paproć jeszcze i tego sezonu - zaczekawszy na pełnię batalii na rok następny wegetacji.
                    Może sobie jakąś jedną paproć wybrać, obedrzeć ją z liści prócz kilku ich najmłodszych, środkowych, jak najkrótszych - a te JEDNĄ kropelką na liść, na środkowy nerw potraktować - byle rozlała się po zielonej części na paproci, takiej bez meszku, i została do wniknęcia w skórkę.
                    Byle pogoda była jeszcze dla wegetacji sposobna - w ciepłą efekt , jeśli zadziała na paproć - powinien być zauważalny w postaci podwiędnięcia już po tygodniu, jesli nie po dwóch tygodniach.

                    Swój zagonek paproci, jaki posadziłem rodzicom od pn strony ich domu, też zapełniam paprociami, szukam ich odmian wszędzie gdzie mogę - startowałem tam od takiej, jaką znalazłem na miejscowym cmentarzu - ona jest natrętem 1. sortu i właśnie ona mi wyłazi rodzicom na trawnik, drugą pobrałem z lasu, 3. i 4. też. Potem doszła 5., też i 6. - kupna zamiast 1. [prawdziwej leśnej paprotki która zanikła była pod nawałą krzewu ościał], 7. i 8. muszę wydobyć spod nawały karłowej forsycji, jaka o dziwo je zdominowała.
                    Z powodu inwazji tej 1. dwa sezony temu nazad musiałem odwrócić paprociowe nasadzenia tak, by ta 1. rosła od strony budynku, osaczana przez pozostałe.
                    Taraz niech idą na żywioł.
                    Żadnych z nich się nie pozbędę. Szanowna {Miko}.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka