22.04.12, 23:46
chyba mam ich sporo bo od okolo miesiaca znajduje te kleszcze na moim kocie spacerujacej po ogrodzie. W zeszlym roku tego nie byl. Nie mam zbyt wielu roslin zimozielonych a na krzakach lisci jeszcze malo. Czy kleszcze lubia bukszpan, bo chyba tam siedza. Jak sie ich pozbyc, moze mozna ten bukszpan czyms spryskac?
Obserwuj wątek
    • branka8 Re: kleszcze 23.04.12, 19:25
      Wystarczy by kot chodził po trawie w ogrodzie i już złapie kleszcze.
      Nie sadze by Twój bukszpan był siedliskiem kleszczy więc go zostaw w spokoju.
      Larwy kleszcza żyją na trawach a najchętniej na swoje ofiary spadają z drzew lubią lasy mieszane iglaste i lisciaste okolice bagienne i suche więc właściwie wszystko.
      Jeśli masz w pobliżu łąkę to możesz je łapać wychodząc na trawnik z białym przescieradlem.
      W słoneczny dzień spacerujesz w ogrodzie lub po lace ciagnac za sobą białe przescieradlo.
      Do takiej pracy konieczne są dwie osoby bo po przejściu kilku metrów trzeba odwrócić przescieradlo i zebrać kleszcze.
      Ponieważ koty wędrują wszędzie więc nie masz wyboru tylko zamknąć kota w domu.
      O środkach chemicznych jeszcze nie słyszałam są tylko szczepionki dla ludzi.
      • dar61 W imieniu kota i bukszpanu 23.04.12, 20:50
        {Branka}:

        ... Ponieważ koty wędrują wszędzie więc nie masz wyboru tylko zamknąć kota w domu ...

        Wynaleziono już dość dawno smarowidła wcierane kotom/ psom w kark miedzyusznie [jedyne dla nich trudne miejsce do wylizania wprost], jakie powodują samoistne odpadanie kocich kleszczy bez powikłań. Nawet wtedy, kiedy się już zwierzowi wpiją w skórę, to koty same potrafią dość szybko zlokalizować i wygryżć gościa niepożądanego.
        Sugerowałbym też kota opiekunom, by wywołać sobie w przeglądarce internetowej mapy zasiedlania pokleszczową chorobą terenów Polski, bo nie wszędzie, gdzie kleszcze są, przenoszą one choroby groźne dla ludzi.

        Znam z pierwszej ręki opowieści leśników i pracowników leśnych, od półwiecza pieszo przemierzających ostępy łąk i kniei, którzy ani razu na sobie kleszcza nie mieli.
        Dlaczego nie łapali oni kleszczy? Może stąd, że używają oni uparcie - nawet latem - długich nogawek u spodni i długich rękawów plus wysokich skarpet w butach z niemałą cholewką. W klapkach i sandałach do pracy oni nie chodzą. Latem też mają czapki na głowie.
        Owszem - nadal walki leśników o ujęcie pokleszczowej boreliozy jako zawodowej choroby tej branży sa nieskuteczne.

        Zachwalam też taki rodzaj specjalnych szczypczyków do wykręcania kleszcza z sierści i taką ssawę strzykawkopodobną do zasysania kleszcza z kota i psa.
        Ładne były, to takie kupiłem, ale od kiedy wcierki od weterynarzy kotu wcierałem, to te przyrządy leżą i się nudzą.
        Uwaga - są też do kupienia wcierki kocie p-kleszczowe z ziół, ale pono nie są 100 % skuteczne.
        • 71tosia Re: W imieniu kota i bukszpanu 23.04.12, 21:28
          smaruje kota czyms takim przeciw kleszczowym (u weterynarza kupione) ale ze to mocno kudlaty osobnik to i tak sie jej wbijaja,zwykle sa w okolicy szyj wiec nie moze sobie ich kocica wygrasc, msze je usuwac a okropnie tego nie lubimy. Pomyslalam ze moze ogrodek mozna czyms spryskac by sie tych kleszczy pozbyc? Dom w miescie, daleko od wszelkich lasow a i tak kleszczy duzo.
          • dar61 W imieniu człeka, kota i bukszpanu 23.04.12, 22:52
            {71tosia}:

            ... smaruję kota czymś takim przeciwkleszczowym (u weterynarza kupione), ale że to mocno kudłaty osobnik, to i tak się jej wbijają, zwykle są w okolicy szyi, więc nie może sobie ich kocica wygryźć, muszę je usuwać, a okropnie tego nie lubimy ...

            Wierzę. Ale zwierz to i obowiązki dla nas.
            Trochę tęsknię, by lekarze wymyślili ludzką wersję takiego przeciwkleszczowego smarowidła.
            Tylko ciekawe, gdzie byśmy je wcierali ;-)

            ... może ogródek można czymś spryskać, by się tych kleszczy pozbyć ...

            Każde opryski na coś uśmiercają prócz cosia jeszcze inne ktosie i cosie. I potem awaria ekosystemu się samonapędza.

            Kilka lat temu tu w forum, lub w sąsiednim zwierzęcym, krewniak mój wpisywał opowieść o dawnym wynalazku rodu ludzkiego [i nie tylko], bardzo skutecznym na wszelkie kleszczozy - o iskaniu się wzajemnym. Zespołowym. Parami.
            To chyba tańsze, byle stosować to w sezonie codziennie.

            Bo - tu już piszę poważnie - ponoć dopiero po kilku godzinach z krwiobiegu kleszcza przenikają z jego śliną do naszego organizmu ewentualne choróbska. Stąd znajomość technik iskania kleszcza jest ważna, by go nie rozerwać i od razu nie powlec skóry naszej/ psiej/ kociej kałużą z chorobą.

            Pamiętam film przyrodniczy, gdzie sfilmowano małpy czy małpiatki, które nacierały się intensywnie dużymi mrówkami, pogryzając je co chwilę, by oddawały całą zawartość kwasu mrówkowego. Widać było w zwolnionym filmowaniu, jak fruwała wokół nich cała chmura kwasotrysków.
            [chyba] Sir Attenborough tam tłumaczył ten proceder jako sposób na pasożyty w sierści.
            Małpy są naprawdę rozumne i nie tryskały mrówkami całej łąki.
            • rege2 Re: W imieniu człeka, kota i bukszpanu 24.04.12, 00:17
              jestem praktykiem w dziedzinie _kleszcze_
              wykarczowałam część krzewów z ich powodu..w końcu opryskaliśmy iglaki preparatem z marnym jednak skutkiem; koty dostały obróżki przeciwkleszczowe, a dorodne kleszcze i tak wpijały się w szyję, nie skutkuje też preparat na kark!
              na kocim zakątku odradzają stosowanie chemii, bo koty mają naturalną odporność w przeciwieństwie do psów
              kleszcze żyją w iglakach, trawach, kwiatach, malinach, porzeczkach, pietruszce...itd
              wyjmuję moim kotom pensetą po kilka dziennie, dezynfekuję woda utlenioną, IV-V i jesień to najgorszy okres!
              sama miałam problem, bo nie mogłam nawet plewić grządek, zaraz się wbijały
              nieprawdą jest, że wysokie buty skarpety , spodnie chronią; pomimo ubrania mam je od kostek po plecy...
              ostatnio kot miał takie duże białawe i te czarne małe pajączki
              jak masz pytania , odpowiem
              • hbinko Re: W imieniu człeka, kota i bukszpanu 24.04.12, 08:10
                Nie ma szczepionki przeciw kleszczom: jedynie przeciw odkleszczowemu zapaleniu opon mózgowych, a przeciw boreliozie - nie. Nie ma również karencji w zarażeniu, gdy ślina wniknie do krwiobiegu - nie ma zmiłuj, wiem coś o tym, ba wystarczy, że "muśnie" Cię nimfa jak w moim przypadku (najbardziej inwazyjna postać kleszcza), która jest niewidoczna i nieszczęście gotowe.
                • dar61 samotność kleszcza 24.04.12, 10:12
                  Pamiętam i współczuję, {Hbince}.

                  Znów przypomniała mi się znajomych znajoma, co to zmarła jako około 20-latka przed swym planowanym ślubem - na galopującą boreliozę. Ponoć często chodziła tu w mojej okolicy na grzyby.
                  Widać jeszcze się mało z narzeczonym iskali ...

                  Ten preparat, który weterynarze na kleszcze i pchły zachwalają, nie jest zwany szczepionką. To repelent, czyli odstraszacz. Chyba smakowy repelent - działający w krwiobiegu kota i psa, zmiesmaczający krew chyba, czy umartwiający krwiopijcę, nie pamiętam działania.
                  Trzeba go dość często, chyba po półtora miesiąca ponoć, odświeżać.
              • dar61 Czyli - iskanie. I repelent. 24.04.12, 09:54
                {Rege2}:

                ... wykarczowałam część krzewów z ich powodu (...) kleszcze żyją w iglakach, trawach, kwiatach, malinach, porzeczkach, pietruszce ...

                Słowem - na co się wdrapią, tam czatują.

                ... koty dostały obróżki przeciwkleszczowe ...

                One ponoć, szczegółnie te podlejsze, szybko odparowują swe składniki.

                ... dorodne kleszcze i tak wpijały się w szyję, nie skutkuje też preparat na kark ...

                No to chyba też są takie smarowidła różne. Dobrze, że choć odpchlą skutecznie. Może też są koty, którym po wcierce w kark za dużo dano wolną łapę, by sie tam za uszami umyły? Trzeba im preparat palcem wetrzeć i przytrzymać kota ze kwadrans?

                ... na kocim zakątku odradzają stosowanie chemii, bo koty mają naturalną odporność w przeciwieństwie do psów ...

                My też tu tak sobie niezawodowo gwarzymy, badań nie cytujemy.
                Pamiętam opowieść naukowców, że krowie gąbczaste zapalenie mózgu znajdowano też u drobiu karmionego zarażoną paszą mięsno-kostną, a pono one nie tyle nie chorowały na postać schyłkową tej zarazy, ile nie dożywały takiej fazy, zjadane przez nas wcześniej w różnych pasztetach.
                Podobnie może być z biegającymi luzem kotami po łąkach - kocury walczą o swe terytoria i się zagryzają średnio w 3. roku życia.

                ... po kilka dziennie (...) IV-V i jesień to najgorszy okres ...
                Idealnie jak brzemienne komarzyce: jesienią objadają się na zapas, a wiosną te, co jesienią nie zdążyły :-)

                nie mogłam nawet plewić grządek, zaraz się wbijały nieprawdą jest, że wysokie buty skarpety , spodnie chronią ...

                Ja - tak jak leśnicy, którzy [/b]nie stoją, a chodzą w pracy[/b] - uciekam przy robocie przed komarami, meszkami i jedynie, kiedy w ogródku mam mus, by przyczaić się dłużej na chwasty, to mnie doganiaja. Na meszki i komary już dawno, nawet w upał, ubieram się do dłuższego pielenia w nagłowny wedkarski kapelusz z siatką, jego szal wtulam w kołnierz; na rękawy szczelnie nasuwam rękawic mankiet, taki z gumami w splocie, a na spodnie z długą, choć nieszeroką nogawką wywijam mankiet skarpet, byle niecienkich. Stoję spocony czasem testowo i widzę wtedy, jak kłębi się owadzia zgraja na kostkach nóg, na nadgarstkach [cienka skóra promieniuje tam lepiej i kusi?] oraz na „wysokości oddechów", ponoć też, jak zapach potu, te owady składnikami oddechu wabiących.

                Ten patent z wypuszczaniem niegrubej skarpety na spodnie proszę przetestować i na kleszcze.
                Tak robiliśmy z leśnikami w czas całodziennych wedrówek ze zgrają młodziezy i nie pamietam, by ktoś sie potem skarzył, że kleszcza przyniósł. Choć przyznam, że mój rozpylacz z repelentem miał duże powodzenie, szczególnie wśród dziwcząt. One stamtąd z parteru zaczynają inwazję, jeśli brodzimy w niewysokich roślinach.
                Jeśli zaś łazimy pod wyższą roślinnością, to na nas spadają na odgłos stąpnięcia i na zapach naszego potu, ponoć.
                Wtedy tylko iskanie pozostaje, bo kto z nas chodzi po lasach w pelerynach, jak setki lat temu?

                Prawdę mówiąc dostarczyła mi {Rege2} następnego argumentu przeciwko zakładaniu trawników, w których czołga się krwi łasy wróg i wspina na co wyższe skalniaki :-)
                Choć może w miastach, gdzie nie spotkałem kota i psa z kleszczem, jeśli nie chodzą na spacery na niekoszone łąki, samo koszenie trawnika wysysa kleszcze? Wokół trawnika pustynia polbruków i betonu, psy i koty za kratami drzwi, kleszcz z głodu pada...
                Kto wie...
                • dar61 inwazji dziewcząt skarpetą dając odpór 24.04.12, 10:00
                  Dar61:

                  ... Choć przyznam, że mój rozpylacz z repelentem miał duże powodzenie, szczególnie wśród dziEwcząt. One stamtąd z parteru zaczynają inwazję, jeśli brodzimy w niewysokich roślinach ...

                  Trochę przesada z tą inwazją dziewcząt - to dotyczyłoby kleszczy, a dokładniej kleszczyc.
                  Hmmm, czyli na jedno wychodzi ;-)
    • thea19 Re: kleszcze 24.04.12, 22:16
      jest preparat odstraszajacy komary i kleszcze: pozegnanie z komarem i kleszczem. opryskuje sie nimi ogrod. jest z naturalnych skladnikow i przyjemnie pachnie. nie wiem czy calkiem skuteczne. z chemicznych srodkow uzywalam polysectu.
      • dar61 Jednak żegnała 24.04.12, 22:42
        {Thea19} z chemicznych środków używała 'polysektu'.

        Doniesienia o spadku pogłowia uskrzydlonych zapylaczy mają jednak swe powody, przyczyny i skutki.
        Smutne.
    • aekilor Re: kleszcze 26.04.12, 13:43
      Można, a nawet trzeba spryskać! Kleszcze to totalne zagrożenie. Moja koleżanka załapała od nich boreliozę i naprawdę nie polecam takiej "przyjemności". Z radosnej i fajnej dziewczyny, w kilka miesięcy zrobiła się zmęczona życiem i anemiczna biedaczka. Od tej pory co roku kupuję takie spraye. Duży wybór jest w Leroy Merlin, ale i w specjalnych sklepach ogrodniczych (jeśli masz pod bokiem) pewnie takie dostaniesz. Nie daj się tym potworkom!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka