Dodaj do ulubionych

zaskroniec

13.07.04, 19:21
Wciąż mam w pamięci smutny wątek Mjota o zabitym zaskrońcu - jednym dużym i
dwóch bodajże maleńkich "sznuróweczkach".
Więc żeby pocieszyć - opowieść optymistyczna.
Rzecz dzieje się na tzw. Ogródkach działkowych "Walcownik" w Częstochowie.
Wędruję sobie główną alejka wraz z sąsiadem, któremu pozyczyłam kabel w
ilości 50 mb, a tu widze dwóch następnych sąsiadów, jak wpatrzeni w
ogrodzenie trzeciego (a właściwie juz czwartego, a licząc także mnie to
piątego) sąsiada wołaja w moja stronę, starając się wołac niezbyt głośno:
- kochanie, chodx no tutaj, zobaczysz coś, czego jeszcze w życiu nie
widziałaś!
O, kochani, do mnie w takie słowa? Ja czegos nie widziałam?!
- Jest pan pewien, że nie widziałam?
- Serduszko, ja 55 lat żyję i nie widziałem, to ty na pewno też nie!
Podeszłam, spojrzałam i padłam na kolana.
Za siatką, oparty podbródkiem o podmurówkę, leżał zaskroniec. Dziwny jakiś,
bo tam gdzie zaskroniec się kończy, a właściwie zaczyna, czyli przy pysku,
ten miał dwie łapy i jeszcze coś. Łapy pazurzaste i rozcapierzone. A pysk
wielki i rozdziawiony.
Bliższe oględziny wyjaśniły niezwykłe zjawisko - zaskroniec właśnie
konsumował ropuchę. Robił to na oczach pięciorga zachwyconych działkowiczów,
pełnych równoczesnie współczucia i podziwu dla ekwilibrysty. Bo wyobraźcie
sobie, by naraz wepchnąć w siebie bochenek chleba, bez gryzienia. Niemożliwe,
prawda? A to wężysko naciągało swe smukłe ciało na pękatą ropuchę powoli ale
systematycznie i skutecznie. W końcu w wężowej czeluści znikły rozcapierzone
łapy, i zaskroniec zaczął wyglądać bardziej normalnie, o ile normalnością
mozna nazwać potężne zgrubienie tuż za przełykiem. Ale już łepek mial
normalnej wielkości.
Potem jeszcze mu się trzy razy odbiło, co wedle Mongołów jest wyrazem
szacunku dla gospodarza i dowodem, że gość się najadł do syta.
A potem nieco odpełznął w zaciszniejsze mijesce, by przetrawic w spokoju swój
posiłek.
I on już pewnie znowu zgłodniał (bo to było w sobotę) a mój zachwyt tym
spektaklem jeszcze trwa.

Dodam, że gdy nabyłam działkę w "Walcowniku", wszyscy sąsiedzi uprzedzali
mnie, że tu są zaskrońce i ich się nie zabija. A jak komuś ptaki założą
gniazdko na działeczce, to sąsiedzi się dopytują, kiedy się wykluło i co i w
jakiej ilości. Ja miałam w tym roku wróble mazurki w budce. Ile ich było -
pojęcia nie mam.
Są jeszcze dobrzy ludzie, chociaz ich niewiele. Ale zaskrońca nikt pal;cem
nie tknie. Nawet co wrażliwsze niewiasty jak krzyczą ze strachu na widok
węża, to robią to po cichu, by go nie straszyć ;)))
Obserwuj wątek
    • cereusfoto Re: zaskroniec 14.07.04, 10:39
      Witam,
      Cieszę się również z tego,że są jeszcze tacy ludzie, którzy potrafią odróżnić
      zaskrońca od węża. Denerwujący są natomiast tacy, którzy na zaskrońca i ...
      padalca mówią -wąż i od razu chcą go uśmiercać. A znam takich delikwentów oj
      znam - niestety...
    • jerzy.wozniak Re: zaskroniec 15.07.04, 07:34
      Już tak moja rola ekspertowa, że czasem musze wylać wiaderko wody na rozpalone
      miłością do przyrody głowy. Bezdyskusyjnie wszystkie gady i płazy są pod
      ochroną i nie należy ich zabijać wielce też raduje mnie miłosne podejście do
      przyrody z tym ze zdrowy umiar jeszcze nikomu nie zaszkodził. Otóż prawda
      wygląda tak, że zaskroniec swą działalności przypomina nieco kreta czyli sam
      jest właściwie obojętny dla środowiska za to niszczy to co pożyteczne czyli
      płazy. Ta zjedzona ropuch dla działkowca ma większą wartość niż 1000 zaskrońców
      bo dziennie zjada niewyobrażalne ilości ślimaków i innych szkodliwych dla upraw
      zwierząt, jej usuniecie z danego środowiska powoduje wiec dla działkowców
      wielkie straty. Dotyczy to też innych występujących na działkach płazów (nie
      bardzo wierzę, że zjadł ropuchę bo jest silnie trująca, a wydzielina jej
      gruczołów skutecznie odbiera apatyt każdemu drapieżnikowi). Należy wiec
      zaskrońce eksportować z takich miejsc nad jeziora i stawy gdzie występują tak
      zwane żaby zielone (trzy gatunki) mniej pożyteczne z naszego punktu widzenia i
      niech tam gadzina konsumuje. Brak płazów na działce to większa ilość oprysków –
      niszczących też płazy – i większa ilość świństw dostających się do naszego
      otoczenia. Rozsadek przede wszystkim!
      Jurek
      • abstrakt2003 Re: zaskroniec 15.07.04, 09:13
        Kryteria pożyteczności to rzecz względna.
        Z punktu widzenia działkowca-producenta rzeczywiście zaskroniec to paskuda bo
        pożyteczne ropuchy zjada.
        Ale już dla działkowca-ekologa to prawdziwa gratka mieć "swojego" zaskrońca.
        P.S.
        Czasem obfite plony to nie wszystko.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka