Dodaj do ulubionych

Po ostatnich przymrozkach

19.04.15, 16:19
nie tych teraz, tylko wcześniejszych, kiedy u nas było w nocy jakieś -8-9.
Zrobiłam przegląd uszkodzeń i tak:
jeden młody lilak prowadzony przeze mnie na jeden pień zmarzł do połowy - utnę co zmarzło
hortensja ogrodowa mająca już ładne pąki wymarzła i odbija od korzenia- przesadzę w inne miejsce
róże już przycięte pomarzły i musiałam uciąć prawie do korzenia
grusza japońska Senseiki posadzona jesienią, jeden długi patyk ma czarne płaty na korze, pączki liściowe powyżej suche, nowe idą niżej zmarzniętego miejsca. I tu mam prośbę do was - ciąć czy czekać? Jeśli zetnę poniżej tego czarnego to jak zachować pokrój? Zostawić jeden pąk liściowy i prowadzić go jako nowy przewodnik? A jeśli zmarznie w maju?
Dodam, że druga grusza Nijjiseiki ma się świetnie pomimo tego mrozu.
Obserwuj wątek
    • dar61 Po/ przed cięciami 19.04.15, 20:49
      Ta zima [w PL?] była dla roślin dość zwariowana - z przyczyny fałszywego końca jesieni. Zwykle już w grudniu powinna zmusić zdrewniałe rośliny do zimowego snu, a nie zmuszała. Korzenie pchały soki, co pąki rozdymało, może to było przyczyną martwic.
      Czy teraz już ciąć? A czym takie cięcie [zmartwiałych/ żywych] gałązek różni sie od śródzimowego i tego awaryjnego, np. pozłamaniowego - w środku wege-sezonu? Niczym. Jeśli na gruszy są liczne pąki [żywe], to cięcie zmartwiałych jej rejonów będzie zwykłym kształtowaniem jej pokroju.
      Opóźnienie cięcia do czasu wskazania przez same drzewo, co w nim chore - byłoby też normalne.
      Bez paniki.
      Smarowanie cięcia smarowidłem [niewoskowym] - w każdym wariancie - niezbędne.
      • kocia_noga Re: Po/ przed cięciami 20.04.15, 09:38
        Dzięki, w takim razie poczekam. Ale przypominam sobie pewien wątek, gdzie pytałam po co przycinać, żeby odbiło i ty sam osobiście w nim wytłumaczyłeś dlaczego tak dla rośliny lepiej, więc może jednak nie czekać? Ale nie jestem pewna tak do końca czy te czarne plamy na korze to już poważne odmrożenie (zwłaszcza że wyżej pod korowiną zielono i żywo, ale pąki zaschły) czy coś, z czym roślina po krótszym wysiłku da sobie radę.
        • dar61 Przed/ po cięciach 21.04.15, 00:31
          Lilak:
          - dla odmian szlachetniejszych będzie ważniejsze, co przemarzło - podkładka - czy na niej wszczep. Czekanie okaże, co zmartwiało.
          Hortensja:
          - różne jej gatunki różnie się po zimie tnie, jesli mają zmartwiałe pąki. W forum są gotowe opisy [Dar61 nie jest tu miarodajny, miał porażki właśnie z h., korzysta z porad horpynowych].
          Grusze:
          - nowomodne odmiany są dość kapryśne, też i czułe na konglomerat warunków sprzyjających chorobom grzybowym - czas zdecyduje;
          - ... nie jestem pewna tak do końca, czy te czarne plamy na korze to już poważne odmrożenie ... - jam wzrokowiec, poczekałbym, obadałbym; tu czekanie objawi, czy to martwica;
          - co na niej zmarzło, zmarzło; co w maju zmarznie - może je zabić, boć to młódka;
          - są znane metody autowszczepiania zrazów [własne gałązki] nad miejscem zmartwiałym, ale tę metodę [szczepienie typu mostowego] stosuje się przy rozległych obszarach martwic, obejmujących znaczącą część obwodu pnia - bez fotki w zbliżeniu trudno prorokować; musi byc jednak pień dość gruby, na cienkim nie byłoby gdzie wszczepić, mozna by „dosłabić" schorowana sadzonkę - pewność odbicia nieszlachetnej podkładki jest duża;
          - jest jeszcze wiele czasu, by takiej gruszy sformować koronę, nawet z bocznej gałęzi, jeśli pęd przewodnik zmartwieje; po kilkunastu latach nawet nie będzie widać, że drzewko za młodu było niesymetryczne - powtórzmy: bez paniki;

          ***
          Dar61, niestety:
          ... przez same drzewo, co w nim chore - byłoby też normalne. Bez paniki ...
          Panika: „SAMO drzewo"
          • kocia_noga Re: Przed/ po cięciach 21.04.15, 09:18
            dar61 napisał:
            > Grusze:
            > - nowomodne odmiany są dość kapryśne, też i czułe na konglomerat warunków sprzy
            > jających chorobom grzybowym - czas zdecyduje;
            > - ... nie jestem pewna tak do końca, czy te czarne plamy na korze to już pow
            > ażne odmrożenie
            ... - jam wzrokowiec, poczekałbym, obadałbym; tu czekanie o
            > bjawi, czy to martwica;
            > - co na niej zmarzło, zmarzło; co w maju zmarznie - może je zabić, boć to młódk
            > a;


            no właśnie. Czyli czekać.


            > - są znane metody autowszczepiania zrazów [własne gałązki] nad miejscem zmartwi
            > ałym, ale tę metodę [szczepienie typu mostowego] stosuje się przy rozległych ob
            > szarach martwic, obejmujących znaczącą część obwodu pnia - bez fotki w zbliżeni
            > u trudno prorokować; musi byc jednak pień dość gruby, na cienkim nie byłoby gdz
            > ie wszczepić,

            to w ogole jest jeden zielonkawy patyk, bez gałęzi bocznych

            mozna by „dosłabić" schorowana sadzonkę - pewność odbicia n
            > ieszlachetnej podkładki jest duża;
            > - jest jeszcze wiele czasu, by takiej gruszy sformować koronę, nawet z bocznej
            > gałęzi, jeśli pęd przewodnik zmartwieje; po kilkunastu latach nawet nie będzie
            > widać, że drzewko za młodu było niesymetryczne - powtórzmy: bez paniki;

            och, dzięki.
            • dar61 Przed/ po północku - jaki sen zdrowszy? 21.04.15, 23:44
              ... to w ogóle jest jeden zielonkawy patyk, bez gałęzi bocznych...

              My, ludzie zielonej wiary, wierzymy w moc pączków śpiących. Byle wycinać wilczki [i zasmarować wyciętości] z podkładki wybijające. Tam też śpią pąki.
      • amityr Re: Po/ przed cięciami 21.04.15, 09:21
        dar61 napisał:

        > Smarowanie cięcia smarowidłem [niewoskowym] - w każdym wariancie - niezbędne.


        A dlaczego nie woskowym?
        • amityr Re: Po/ przed cięciami 21.04.15, 09:22
          Przepraszam niewoskowym?
        • dar61 Kto smaruje, nie gnije 21.04.15, 23:37
          Woski są bazą zapobiegania przeschnięcia wszczepianych zrazów, do tego tylko zostały ongi wymyślone. Pozostawienie ich na np. rzazie, kikucie po ściętej gałęzi powoduje, ze z czasem się kurczy ich czapka, brzegi rany się odsłaniają, co wejście grzybozy ułatwia.
          Do smarowania ran, na dłuższy czas, dla mnie skuteczniejsze - służą te różne sztuczne kory, jak ich nazwę kalkują z germańskich chyba narzeczy, te różne nasze Funab*ny etc. Są mieszanką farb na bazie emulsji [zawiesina tworzywa szt.] z dodatkiem preparatów p.-grzybowych. Woski naturalne w sobie jakieś tam aseptyki też mają, ale te emulsje, przynajmniej u mnie, długo na ranie się utrzymują. Widzę to właśnie w zarastających się sękach, tam nadal jest plama smarowidła. Podkreślam - smarowidła, bo są sztuczne kory jak płyn, za łatwo nimi zamalować rzaz, powstaje za cienka warstwa. Te smarujące są pastą i nałożona nimi warstwa to czasem i ze 2 milimetry jest gruba.

          Pod sękami, gdzie kiedyś smarowałem woskiem [zbrakło mi smarowidła i potem zapomniałem, w jakiej partii korony to było] znalazłem kiedyś kolonie owadzie - korek wosku został wypchnięty nowym drewnem i wręcz cały wylazł, wysuwał się. Smarowidło zostaje na ranie. Czasem, rok, dwa potem, jak widzę swe stare smarowania, poprawiam nową warstwą. Dla pewności ;-)
    • zettrzy Re: Po ostatnich przymrozkach 20.04.15, 15:09
      przy takiej dewastacji to nie mogły byc przymrozki, tylko spore mrozy, bo ani lilak, ani hortensja nie zwraca uwagi na temperaturę do jakichś -10 C; w tym roku przecież takich mrozów nie było!
      • horpyna4 Re: Po ostatnich przymrozkach 20.04.15, 15:23
        Może były opatulone i za wcześnie ruszyły im soki? Przecież tej zimy nawet niektóre niezimozielone rośliny zachowały zeszłoroczne liście w stanie żywym.
        • kocia_noga Re: Po ostatnich przymrozkach 20.04.15, 17:42
          Nie były opatulone, bzu by mi nawet do głowy nie przyszło opatulać. W marcu było ciepło i hortensja puściła już mocne pąki, tak samo bez i grusza. I po kwietniowych nocnych przymrozkach to się stało. Bez i hortensja rosną w miejscu, gdzie prawdopodobnie wieją jakieś mroźne wiatry - poprzednio wymarzł mi tam perukowiec. Może przymrozki doszły do -10 akurat w tamtym miejscu? Ale je akurat przesadzę, a martwię się gruszą rosnącą w zupełnie innym miejscu, bo wiem z obrazków w sieci jaki powinny mieć pokrój. I wciąż mam nadzieję że może jednak wypuści nowe pączki ze śpiących. Chyba zrobię zdjęcie tym czarnym plamom na pniu, bo może to nie przymrozek tylko jakaś choroba?
          • horpyna4 Re: Po ostatnich przymrozkach 21.04.15, 07:07
            A czy to miejsce z mroźnymi wiatrami jest słoneczne? Bo to najgorsze połączenie, jeśli chodzi o warunki zimowe.


            • horpyna4 Re: Po ostatnich przymrozkach 21.04.15, 09:01
              Aha, podobno ma też znaczenie poziom wód gruntowych w danym miejscu. Nie wiem, jak duże.
              • kocia_noga Re: Po ostatnich przymrozkach 21.04.15, 09:28
                miejsce słoneczne, zimne wiatry wieją, ale hortensję posadziłam przytuloną do sporej tui. W zeszłym roku miała 1 duży kwiatostan - skromnie, bo to stary krzak. Pomyslałam, że przeżywa przesadzanie, ale w tym roku wszystkie pięknie już rozwijające się pączki szlag trafił, więc pójdzie w zupełnie inny teren, w mój ogródek pod blokiem i to jak najszybciej.
                Największą zagadką jest bez. Miałam piękny egzemplarz, który dużo przeżył, pod koniec żywota zaatakował go grzyb, ja go ratowałam nawet tutaj na forum ktoś (nie pamiętam, niestety) dobrze mi poradził w tej sprawie. Przedłużyłam mu żywot o dwa lata, ale po ostatniej zimie grzyb już go dopadł na amen. Przed śmiercią jednak zdążył wypuścić następcę, odrost od korzenia. Ja zmarły bez wycięłam, a młodemu poobrywałam pączki boczne żeby poprowadzić na jeden pień. W tym roku miał zostać przesadzony na miejsce stałe - zamiast brzozy, która podciąga wodę różanecznikom i pójdzie pod siekierę. I się zastanawiam, czy to że zmarzł nie jest sprawką jakiejś jego nieodporności, że może grzyb przelazł od korzenia? Bo pierwszy raz widzę że młody lilak ucierpiał od mrozu.
                • horpyna4 Re: Po ostatnich przymrozkach 21.04.15, 10:03
                  No tak, miejsce słoneczne i sąsiedztwo tui to nie są dobre warunki dla hortensji. Tuja zabiera hortensji wodę, bo płytko się korzeni. Z kolei słońce powoduje zbyt wczesne ruszanie soków po zimie i wtedy żegnajcie pączki kwiatowe.

                  Moje hortensje rosną od północnej strony budynku, zimą nie dociera do nich nawet odrobina słońca. Prawdopodobnie dzięki temu znoszą bez żadnych okryć całkiem spore mrozy. U mnie pączki kwiatowe znosiły krótkotrwałe spadki temperatury prawie do -20 stopni, co mnie mocno zdziwiło; przemarzały przy większych mrozach lub dłużej utrzymujących się (jedna hortensja ma ponad ćwierć wieku, więc miałam możliwość obserwacji podczas bardzo różnych zim). No, ale dzięki takim właśnie chłodniejszym i bezsłonecznym warunkom były zimą skutecznie zahibernowane...
                  • kocia_noga Re: Po ostatnich przymrozkach 21.04.15, 21:45
                    To miejsce akurat cieniste, za tują. Słoneczne to ma lilak. Tak czy owak przesadzę. A gruszę obejrzałam dokładnie - czarna plama obejmuje cały pęd, góra już zaczyna więdnąć, więc ciach.
                    Darze, a co do tej twojej uwagi o wynalazkach, to u mnie jedynie azjatyckie grusze dają radę, wszędzie w okolicy rdza. Podobnie ze śliwami - w tych okolicach jedynie azjatyckie owocują.
                    • dar61 Po ostatnich zejściach 21.04.15, 23:19
                      Wierzę, wierzę. Jam świeży wdowiec - po pewnej gruszy, klapsą kiedyś zwanej. W gruncie przeżyła z 5 lat, miała już kilka [moich, nowych] wszczepień innych odmian, w tym gruszy „chińskiej", od sąsiada. Sąsiada chinka stoi. Nasza krajanka juz zezrębkowana, gleba po niej musi odpocząć z 5 lat, jak radzą stare zasady... Zeszła była na ciężki udar paragrzybicy, zwiędła w kilka dni jej korona, echchchch...

                      Nota bene/ notabene: taka sama odmiana klapsowa rosła u nas ćwierć wieku temu, o kilka metrów bliżej Słońca - przerosła dom, nieźle owocowała, nie chorowała, zapewne była na innej podkładce. A poległa, bo sąsiadka psioczyła, że jej z niej ... liście lecą i kapie coś lepkiego na jej chodnik [sic!]. Sąsiadka zasugerowała wycięcie.
                      Nic nie sugeruję ;-)
                      • kocia_noga Re: Po ostatnich zejściach 22.04.15, 10:05
                        dar61 napisał:

                        Sąsiadka z
                        > asugerowała wycięcie.
                        > Nic nie sugeruję ;-)

                        Wyciąć sąsiadkę?
                        • dar61 Po ostatnich zajściach 23.04.15, 11:57
                          {Kocia_noga}:
                          ...Wyciąć sąsiadkę? ...

                          - Sąsiadka zeszła była. Kilkanaście lat po zaskarżanych dwóch gruszach, o Wysoki Forumowy Osądzie.
                          - Świadek jest wolny. Na razie.
                • dar61 Po ostatnich niebieleniach 21.04.15, 23:55
                  Raz kiedyś żałowałem, że nie zastosowałem bielenia pni na przednówku. Słońce potrafi od stycznie zmuszać drzewkom - o cienkiej jeszcze korowinie - soki do rotacji - w wypadku tu omawianym, zdaje się, takie smarowidło byłoby na przyszłość niezbędne.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka