Dodaj do ulubionych

Pomidory gruntowe - jak uprawiać?

18.01.17, 07:21
Chcielibyśmy zacząć uprawiać - głównie na własny użytek, pomidory gruntowe. Zależy nam na takich smacznych, własnych pomidorach które będą spożywane na bieżąco w różnych formach.

-jaka dobrac odmiane?
- jak użyźnić glebę, aby dała urodzajny i zdrowy plon?
-Jakimi środkami wykonac opryski przeciwko chorobą w okresie wegetacji?
Obserwuj wątek
    • dar61 Pomidory - jak odpowiadać? 18.01.17, 10:35
      A. Użytek ozdobny czy konsumpcyjny?

      B. Uprawa hydroponiczna/ bez podłoża czy klasyczna?

      C.1. Grunt naturalny czy sztuczne podłoże?
      C.2. Grunt w donicach czy nie?
      C.3. Grunt podniebny czy w szklarni/ pod folią?
      C.4. Grunt drożny czy zlewny? [piaszczysto-gliniasty czy gliniasto-piaszczysty/ wermikulit czy wełna mineralna?]

      D.1. Pomidor mini czy pełnorosły?
      D.2. Pomidor z podporami czy bezpalikowych odmian?
      D.3. Odmian starszych, małochorowitych czy mutanty podszklarniowe, nawykłe do chorób?
      D.4. Samopylne czy nie [te już b. rzadkie]?
      D.5. Zapylanie naturalne czy wspomagane pędzelkiem/ wynajętymi trzmielami?

      E.1. Opryski sztucznie chemiczne czy mineralno-naturalne?
      E.2. Opryski chemiczne czy ziołowe?
      E.3. Profilaktyczne czy w pełni choroby?
      Ę. Ze znajomością metod unikania chemicznych oprysków czy bez niej?

      F.1. Nawożenie gleby piaszczystej naturalne czy sztuczne?
      F.2. Płynne czy stałe?
      F.3. Stałe sztuczne czy naturalne?
      F.4. Dogruntowe/ doglebowe czy dolistne?

      [...]

      Ż. Żółte czy czerwone?
      ***
      Nie da się w pigule.
      • thea19 Re: Pomidory - jak odpowiadać? 18.01.17, 11:14
        bosfos zwatpil.

        • mirzan Re: Pomidory - jak odpowiadać? 18.01.17, 11:46
          Bo, literatury na temat pomidorów za mało, wyczytał wszystko i chce,aby mu ktoś nową książkę napisał.
    • donmarek Re: Pomidory gruntowe - jak uprawiać? 19.01.17, 08:01
      Powiem na swoim przykładzie. Czy dobre i poprawne? Nie wiem. Ale pomidory od kilku lat mam tylko swoje. Rokrocznie mam około 40 do 60 krzaków pomidorów. Wystarcza na zajadanie się na świeżo jak i na sałatki na całą zimę. Ziemia musi być raczej przepuszczalna. U mnie była tłusto-gliniasta, więc sporo pasku musiałem nasypać. Ale teraz jest w porządku. Opłaciło się. Przy wiosennym kopaniu, wkopuję obornik, średnio 2 worki około 60 litrowe . Jakie odmiany? Najprzeróżniejsze. Dla mnie ważny jest okres zbioru, więc dzielę na bardzo wczesne, średnio i późne/bardzo późne. Ważna również wielkość owoców, a co za tym idzie ich ilość na krzaczku. Bawole serca i im podobne - kilka wielkich owoców na krzaku :-( . Ja wolę drobniejsze, ale dużo. Po prostu łatwiej zjeść małego, nawet kilka, czy średniego na raz, niż ważącego 0,8 kilograma. W tym roku na przykład już mam kupione aż 23 odmiany, od typowych po najprzeróżniejsze "ciekawostki". W ubiegłym roku też miałem różne odmiany. Ciekawe były jakieś rosyjskie odmiany, syberyjskie. Były i smaczne i plenne i w miarę odporne na choroby. Co do zasilania nawozami, ja kupuję zawsze worek granulowanego obornika no i mam zawsze około 1 m³ kompostu - kompost w czasie sadzenia dobra garść do dołka, a resztą obsypuję. Ochrona, opryski - gnojówka z pokrzywy ze skrzypem, miedzian, topsin. I jeszcze jedno - całą część działki gdzie są pomidory przed ich sadzeniem otaczam obrzeżem plastikowym, tym takim falowanym, zielonym lub brązowym. Dobra rzecz, bo czy to deszcz, czy moje podlewanie - nic z tego terenu nie wypływa na zewnątrz. Karmi tylko moje pomidory ;-)
      • thea19 Re: Pomidory gruntowe - jak uprawiać? 19.01.17, 10:15
        zazdraszczam. mi pomidory w ogole sie nie udaja. zaraza ziemniaka je pochlania mimo opryskow, przed ktorymi sie bronie i robie za malo. w tym roku zainwestuje w jakas szklarenke.
        • dar61 Pomidory jak potwory i konewkoza 20.01.17, 14:41
          ...W tym roku zainwestuję w jakąś szklarenkę...

          Chyba nie z powodu naiwnej wiary w ucieczkę przed grzybozami?
          Pan Grynszpan podpowiada, że - owszem - tam będzie mniejszy opad deszczu*.
          Jednak zarodniki grzybów są wszędobylskie, nawet posezonowe okadzanie szklarni, narzędzi, wyparzanie gleby pod osłonami nic nie daje.

          Stąd nowe odmiany pomidorów, skażone wysokim chowem wsobnym, wymagają umieszczenia na ich powierzchni nalotu octanu miedzi z tajemnymi dodatkami typu ©®, jakie wspomagają profilaktykę chorób grzybowych - natryskiem, opylaniem, dla sadzonek w minidoniczkach nawet zanurzaniem.
          Słyszałem od fachowych producentów takich sadzonek, że 1. termin takiego zabiegu następuje ... przed sprzedażą sadzonki. Jak nie nastąpił - bo poskąpił - trzeba, by nastąpił.

          ...mimo oprysków...
          Czy {Thea19} zmienia wredoty spryskiwane na pomidor w rytmie zalecanym przez ich producentów, rotuje je, ratując się przed wysoką zdolnością grzybów/ wirusów i bakterii uodporniania się na szkodliwe im substancje?
          Bo okadzanie skrzypową etc. gnojówką bez tego niewiele da.
          O wietrzeniu szklarenki, sadzeniu tam [i nie tam] w odpowiednich odstępach, usuwaniu pomidorom dolnych/ zbędnych pędów i liści w miarę wzrostu sadzonek - za późne przy wystąpieniu pierwszych objawów zarazy/ mączniaka - nie wspominiając. O daremnym czasem usuwaniu liści z objawami chrób. Daremnym oprysku, gdy sąsiad nie przyszcze.

          Przewadnianie upraw pod namiotem, sprzyjające wysokiej wilgotności powietrza - z wysoką temperaturą i brakiem przewiewu - jest ulubione przez grzybki, pleśnie.
          Połączenie karygodnego chowu wsobnego pomidorom - nieodświeżanie krwi rodowej - z rozleniwianiem rośliny laniem ton wody im na korzeń - zdechlaki czułe na 2 dni nienawadniania [bo płytkie, rachityczne korzenie] - to prosta droga do niewolnictwa ogrodniczek, ogrodników i ich dzieci [konewkoza]. Wtedy nawet automaty podlewające mogą nie wystarczyć. Przynajmniej bez czujników wilgotności gleby.

          Czy wspominałem o
          - spulchnianiu gleby pod pomidorami, zmniejszające tam oddolnie wilgotność kugrzybo[zo]wą?
          - O użyciu kroplowego nawadniania punktowo na korzeń wkłuwanych w grunt pod korzeń?
          - O śledzeniu pogody, dostosowaniu się do niej z *ewent. opryskami?
          - Młodzieńczym przesuszaniu sadzonek, zmuszającym je do samopomocy wodnej, pogłębiającym im korzeń?
          - O sadzeniu sadzonek na pół ich wysokości, by tam - po odarciu ze zbędnych pod ziemią listków wyrosły im dodatkowe korzenie?
          - O umieszczaniu przy sadzonkach wkopanych w ziemię butelek/ doniczek/ rurek - jedynej dozwolonej drodze dla wspomagania podlewaniem?
          - O znielubieniu przez pomidory wody lejącej się im po liściach?
          - O profilaktycznym działaniu związków miedzi?

          Pan Green-szpan napomyka, bym o tym nie zapomniał.

          PS/ P.S./ PS. O tajemnej Cu-pinesce ni słowa.
          Ani o wycince drzew.
          • thea19 Re: Pomidory jak potwory i konewkoza 21.01.17, 13:43
            szklarenka bedzie chronic przed deszczem (niezdrowym nie tylko ze wzgledu na roznoszenie i rozwoj zarodnikow) wiec opryskow potrzeba bedzie mniej i beda skuteczniejsze. w tym roku postaram sie nabyc nasiona odporniejsze na zaraze. moze sie uda troche ekologiczniej, bez opryskow w fazie dojrzewania owocow bo takie pryskane to sa na kazdym bazarku i w markecie.
            • dar61 Pomidory na przetwory i hipolikopenoza 22.01.17, 12:54
              Motto:
              na każdym bazarku i w markecie

              Gdy zagadywałem drobnych sprzedawców straganowych w czasach nie do końca wybitych w mym rodzinnym grodzie ogrodów działkowych - opowiadali, że nie stać ich na chemię do oprysków.
              Handel ten zanikł.

              Gdy degustowałem marketowe pomidory ras bezsmakowych, zapewne z nadzieniem chemicznym - nie wracałem do tych zakupów, czekając na nasze z krzaka.
              Smak na bezsmak pozostał.

              Gdy następował wysyp naszych pomidorów z krzaka, na widok sum za 1 kg w markecie dorocznie znów decydowałem, że to ostatni rok dla pomidorów w naszym warzywniku.
              Absmak na znów pomidorową sałatkę? Absmak!

              Gdy miłościwie nam panujący magistrat gminno-miejski wybił do końca ogródki działkowe, czyniąc pole willom nr 1123 do 2123, skończyła się na koniec lata okazja zakupu setek kg pomidorów na przecier, w cenie znikomej.
              Nikt magistratowi nie protestował.

              Gdy praktycznie rok w rok do naszego ogródka zapukała zaraza pomidorowa, kiedym eksperymentował w fazie swej antychemicznej, już nie było komu nas poratować znikomymi cenami a' 1 kg likopenu.

              Dziewiętnastokroć życzę powodzenia [Thei19}!

              z poduszczenia
              Marcina Niemöllera
              działacza anty-antypomidorowego
              posiadacza kolekcji sit i mechanizmów do oddzielania pomidorowych resztek od soku.
              • thea19 Re: Pomidory na przetwory i hipolikopenoza 23.01.17, 10:47
                jako, ze masz o wiele wieksze doswiadczenie, to moze doradzisz mi jakas odmiane odporna w miare na choroby? jest mi obojetny kolor, ksztalt i wielkosc.
                • mirzan Re: Pomidory na przetwory i hipolikopenoza 25.01.17, 11:58
                  Posadź odmiany Peron i Stupice.Owoce średniej wielkości, smak pomidorowy,wygląd również.
                  Są na tyle wczesne,że, dojrzewają,zanim zaraz ziemniaczana je dopadnie.
                  Poza tym spróbuj Zastosować EMy. W ubiegłym roku miałem pomidory zdrowe, podejrzewam,
                  że z powodu stosowania EM.Efektywne Mikroorganizmy. Można je produkować samemu
                  w sposób bezkosztowy.

                  • ignorant11 Re: Pomidory na przetwory i hipolikopenoza 25.01.17, 14:36
                    mirzan napisał:

                    > Posadź odmiany Peron i Stupice.Owoce średniej wielkości, smak pomidorowy,wyglą
                    > d również.
                    > Są na tyle wczesne,że, dojrzewają,zanim zaraz ziemniaczana je dopadnie.
                    > Poza tym spróbuj Zastosować EMy. W ubiegłym roku miałem pomidory zdrowe, podejr
                    > zewam,
                    > że z powodu stosowania EM.Efektywne Mikroorganizmy. Można je produkować samemu
                    > w sposób bezkosztowy.
                    >

                    Czy wczxesne odmiany nie sa narazone na chłody?

                    A o EMach to trzeba zalozyc nowy watek
                    • m.a.l.a_syrenka Re: Pomidory na przetwory i hipolikopenoza 25.01.17, 14:46
                      Odmiany wczesne szybciej dają sałatkę, posadzić je można wtedy, kiedy inne pomidory - tzn., gdy noce sprzyjają romantycznym spacerom ;-)
                  • thea19 Re: Pomidory na przetwory i hipolikopenoza 26.01.17, 19:11
                    dzieki, mam nadzieje, ze uda sie je kupic.
    • ignorant11 Re: Pomidory gruntowe - jak uprawiać? 21.01.17, 16:10
      Drobne maja byc odporniejsze, wiec w zeszłym roku sadziłem z własnej rozsady.
      Pare dni temu powiedziano mi o ciekawym sposobie przygotowania miejsc.

      Ma to polegac na wykopaniu dołków juz jesienia i zaprawieniu ich obornikiem,

      Podobno efekt jest swietny.

      Robił ktos tak
      • donmarek Re: Pomidory gruntowe - jak uprawiać? 22.01.17, 08:32
        I w taką zbitą po zimie ziemię wsadzisz flance? Zaiste, niezwykle ciekawe.
        • ignorant11 Re: Pomidory gruntowe - jak uprawiać? 22.01.17, 11:53
          donmarek napisał:

          > I w taką zbitą po zimie ziemię wsadzisz flance? Zaiste, niezwykle ciekawe.
          >

          Dlaczego zbita?

          Mowa o zaprawieniu dolków juz jesienia...
          • donmarek Re: Pomidory gruntowe - jak uprawiać? 23.01.17, 07:25
            Może jaśniej. Pierwszy raz o czymś takim słyszę? Czy dołki zostają "otwarte czy zasypane? Tak jeden jak i drugi sposób do mnie nie przemawiają? Ale może się mylę.
    • m.a.l.a_syrenka Re: Pomidory gruntowe - jak uprawiać? 23.01.17, 15:11
      Na kwaśnym piachu, odpowiednio uzdatnionym wapnem magnezowym i kompostem na stanowisku typu patelnia rosły sobie zdrowo pomidory gruntowe różne średnie (zmianowane jak należy) i małe - koraliki i ola (ale nie ola polka, tamtej oli chyba już nie ma). Obecnie już nie rosną takie zdrowe, bo 1.patelnia obrosła i jest zacieniona przez niewielką część dnia, 2.za mały przewiew, bo zarosło, fakt, że mniej wymarza, 3.nowy ogrodnik leje wodę po liściach, w najlepszym przypadku na glebę, wczesniej było ustrojstwo dawkujące wodę tak, że piach wokół był suchy i wilgotność powietrza nie podnosiła się znacząco,4. do piachu doszło trochę gliny - kapusta i sałata to lubią, ale pomidory niezbyt, 5.podlewanie jest praktycznie codziennie w czasie wegetacji, ja nie byłam taka szczodra, 6.ogołacanie ze zbędnych lisci i pędów jest za późno i mało konsekwentnie, 7.chemia i niechemia leje się strumieniem i niewiele z tego wynika.
    • dar61 Pomidory, w gruncie rzeczy - jaki sort 24.01.17, 13:15
      {Thea19}: obojętny kolor, kształt i wielkość.

      Sortować bez sortowania? Trudno będzie.
      - Załóżmy, że pierwsze w naturze pomidory były odporniejsze, bo niewykwintne;
      - że barwa pierwotna pomidorów to żółć,
      - że pierwotnie pomidory były małe - szukałbym nie wielkowocowych odmian, a wręcz miniaturek, też i żółtych.
      - Jeśli z kolei pójść o zakład, że kiedyś pomidory półdzikie były niskie - szukać warto odmian bezpalikowych, bezpodporowych.
      A kiedy znów się domyślić, że starsze, pierwotniejsze odmiany nie musiały wyróżniać się też smakiem - wniosek sam się nasuwa ;-)

      Wg tych kryteriów odmiana, jaka się okazała praktycznie nieczuła na grzybozy, była - niestety - czerwonoowocowa, miniowocowa - ale plenna. Mini nie typu groniastego, jakie ostatnio są modne (koktajlowe).
      Ale za to obsypywały krzew dziesiątkami. Sam krzew też nie trzymał się powyższych założeń - rósł i rósł, a jak doszedł do ponad 3 metrów, to stanowił kępę szerszą niż 3 inne, typowe - uszczykiwanie go nie powstrzymywało od dalszego bujania.
      Po nim pozostało mnóstwo samosiewów, uporządkowaliśmy je w jako takie zagoniki.
      One tylko uchowały się znów przed atakiem chorób grzybowych, inne odmiany nie dożyły zimy, zmożone chorobami. Te jw., co utworzyły zgrabną kępę, przeżyły do 1. fali przymrozków. Rosły im nadal nowe owoce.
      Czy znam nazwę tej odmiany? Nie.
      Dostałem ją jako gratis od straganiarki. I dziś żałuję, że się o jej - odmiany - nazwy nie dopytałem. Bo straganiarka urocza była, poniekąd...

      W odwrotnym zestawianiu wyróżniałbym właśnie odmiany drobnoowocowe, dowolnej barwy
      - te padały przedostanie,
      - przed nimi żółte większowocowe, jakie zachwalam za nienachalny swój, niekwaskowy smak. Z tych zapamiętałem odmianę zwaną Ożarowską, rok w rok ją uprawiamy i staje się coraz popularniejsza, aż trudniej ją w gotowych sadzonkach na straganach zastać. Chyba jeszcze zdążyłaby nam na parapecie skiełkować - ale ja wracam znów do owej czarownej producentki, bo i opust, i te gratisy, rozumie Szan.{Thea19}, nie mogę jej - kramarko+producentki, z malowniczo podartymi rękawiczkami - zawieść.
      O czym to ja... aha! - otóż
      - 4. od końca stawiam odmiany bezpalikowe - zapewne wygrały dlatego, że zdążyły zakończyć owocodawanie zanim je choróbska powaliły. Szybki, latynoski start ku nasionom, i szybki postnasienny ich kres. Odmian jest bez liku, są nawet te odmian Noir, różni Czarni Książęta etc. [sinoniebiesko zabarwiane].
      - Najmniej nam się sprawdzały odmiany najbardziej plenne i zachwalane - różne Bawole wola czy inne Malinowe Nóżki - czasem nie dożywały 2 połowy sierpnia.
      Różnie za to bywało z odmianami pod osłony, z różnymi Holendrami z Mutulandii.
      Nie do końca je znam, bo a to namiot był za niski, a to nie nadawały się na zimne lato - nie zapamiętałem więc tych rzadko kupowanych odmian, jakie o dziwo dożyły 2. połowy września.
      Niektóre z nich, te czerwone z wirchu, a sinoniebieskie w miąższu [albo odwrotnie?]... palce lizać... Palce w malowniczo podarte rękawiczkach... ten tego...
      Może wspomogą tu nas w poradach inni forumiacy i -nki?


      +++++
      bosfos nad bosfosy i pod bosfosem
      Ki diabeł?...
      • ignorant11 Re: Pomidory, w gruncie rzeczy - jaki sort 24.01.17, 17:44
        Ja tam wielkim autorytetem pomidorowym nie jestem, raczej sam chciałbym sie nauczyć, aby miec te "w witaminy przebogate".

        Co mowili napewno mądrzejszy ode mnie i co wyczytałem.

        Ze drobnoowocowe łatwiej hodować, że sie same chowaja i nawet na wiosne same rosna z samosiewu.

        Ze otrzebuja wody ale w korzeniach a njie na lisciach, że potrzebuja słońca.

        Dziwne ale skoro zawieraja tak wiele potasu i chyba magnezu jednak wola bardziej kwasne podłoze i dobrze je ściołkowac nawet kwasnym igliwiem.

        Czy ktos hodował te ruskie odmiany? Moze sa bardziej na nasz klimat? Ale Rosjanie maja bardziej kontynetalny...?
      • m.a.l.a_syrenka Re: Pomidory, w gruncie rzeczy - jaki sort 26.01.17, 17:11
        Pomidora koralikopodobnego o parametrach krzaczastych podobnych jak w twoim opisie posiadałam i ja. Metoda była następująca: ostatnie i pierwsze zdrowe owoce przeznaczone były na nasiona. Po paru latach wykluło się bydlę krzaczaste nie do zabicia (często nawet w listopadzie można było znaleźć ostatnie wybarwiające się sztuki - może ochroną były gabaryty rośliny). Żeby pierwsze owoce były szybciej, część krzaków pozbawiałam sporej ilości prostych, strzelistych odrostów od korzenia i głównej łodygi oraz części kwiatów (wcale im to nie przeszkadzało), bo region niby centrum kraju, ale ukształtowanie terenu wyraźnie wplywało na skrócenie okresu wegetacji (no i apetyt na pierwsze owoce duży).
        • donmarek Re: Pomidory, w gruncie rzeczy - jaki sort 28.01.17, 08:29
          Kilka lat temu posadziłem kilka krzaków - odmian nie pamiętam - pomidorków koktailowych. Efekt: nie mogę się ich pozbyć teraz z działki! Co roku samosiejek wyrasta coraz więcej. I do tego coraz bardziej "rozkrzaczone". Nie w górę a w bok. Nie pryskane i nie chorują. Owoców zatrzęsienie. I do tego długotrwałe. Inne krzaki pomidorów dawno skompostowane, a one wciąż cieszą.
      • thea19 Re: Pomidory, w gruncie rzeczy - jaki sort 26.01.17, 17:50
        w zeszlym roku mialam odmiany:
        aztek - zolty, koktajlowy, krzak bardzo karlowy
        maskotka - wiadomo
        malinowy warszawski -znany
        maskotki nawet pare owocow mialam (co z tego, jak szybko pekaly od opadow), aztek nie zdazyl sie wybarwic, malinowy - owoce wielkosci sliwki zaczely chorowac
        • m.a.l.a_syrenka Re: Pomidory, w gruncie rzeczy - jaki sort 27.01.17, 13:34
          Ja raz miałam podobnego pomidora - odmiana pokusa, nie pękał, ale był taki...pomidorowy, zawsze miałam skłonność do dziwadełek. Z ciemnych zaskoczył mnie black cherry, na surowo stwierdziłam, że to pomyłka, taki twardy. Za to do leczo był niezastąpiony, taki smaczny i skórka z jedwabiu ;-).
    • donmarek Re: Pomidory gruntowe - jak uprawiać? 25.01.17, 07:50
      Tak, ad vocem i dla przeciwników GMO, pamiętam, lata '50, '60 ubiegłego stulecia. Pomidory w przydomowym ogrodzie zawsze były. Sadzenie - garść kurzego nawozu do dołka, na to garść ziemi i flanca pomidora. Podlewania - jako, że to był już obowiązek młodszego pokolenia, więc by szybciej się obrobić i jeszcze gdzieś wyskoczyć, nikt tam nie bawił się w lanie tylko pod krzak, na korzenie. Jak leci, lało się zimną wodę ze studni. Co prawda wieczorem, ale jednak. No i żadnych oprysków sobie nie przypominam. I pomidory były. I przecier z pomidorów na zupę też był. Ale tych pomidorów JUŻ NIE MA. A dzisiaj - czy ktoś chce czy nie - są tylko modyfikowane. Zatem wrogowie GMO, chcąc, nie chcąc, jednak jedzą ;-) owoce GMO. A banany ;-)
      ps
      jedyną tzw. chemia jaką pamiętam, to azotox (DDT) na stonkę sypany ze zniszczonej pończochy. ;-)
      • m.a.l.a_syrenka Re: Pomidory gruntowe - jak uprawiać? 25.01.17, 14:20
        To DDT niestety jest bardzo chemiczną chemią i kumuluje się w organizmach, więc najpewniej masz to w sobie do dziś, możliwe że ja też, chociaż nie sypałam niczego z pończochy ;-)
        W moim regionie wskutek przekonań, że sypanie to zuo, praktykowane było zbieractwo, do którego wykorzystywane były dzieci z bliższej i dalszej rodziny (najdziwniejsze, że to była też zabawa).
        • donmarek Re: Pomidory gruntowe - jak uprawiać? 26.01.17, 07:46
          Zbierałem też. Do butelki po oranżadzie, z wodą. Ale zbierało się tylko dorosłe owady. Larwy się sypało.
          • m.a.l.a_syrenka Re: Pomidory gruntowe - jak uprawiać? 26.01.17, 11:17
            A ile się mały człowiek dowiedział o żuczkach, bezcenne ;-)
            • mirzan Re: Pomidory gruntowe - jak uprawiać? 26.01.17, 12:30
              Dowiedział się,że stonkę zrzucili Amerykanie. A okazało się,że sama przypłynęła
              ze Szwecji,przez Bałtyk. Byłem na kolonii w Pogorzelicy,cała plaża była stonką zasypana.
              • m.a.l.a_syrenka Re: Pomidory gruntowe - jak uprawiać? 26.01.17, 16:52
                Nigdy nie słyszałam żeby ktoś na serio traktował zrzucanie. Raczej było to używane w żartach. Tyle że ja miałam w rodzinie siły wrogie władzy ;-)
                Dzięki takiemu zbieraniu dowiedziałam się jak wyglądają wszystkie stadia rozwojowe nie tylko tego owada. Jak to robić, żeby nie były zagrożeniem dla upraw (m. in. terminy). Była to też pierwsza i od razu praktyczna lekcja w temacie gatunków wprowadzanych celowo i zawleczonych oraz jak mogą wymknąć się spod kontroli.
      • mardaani.74 Re: Pomidory gruntowe - jak uprawiać? 30.01.17, 12:23
        "jedyna chemia ..DDT"
        no dużo gorzej to już chyba się nie da

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka