Dodaj do ulubionych

jablka Opal

14.03.17, 22:42

Ostatnio odkrylam nieznane mi dotad jablka Opal. Sa znakomite - chrupiace, soczyste i
z wyrazistym smakiem.
Sa tak dobre, ze zaczelam znowu jesc jablka i wlasnie dzis przy pobieznym szukaniu w
Sieci znalazlam info, ze powstaly w latach 90 ub. wieku w Czechach jako krzyzowka
odmian Golden Delicious i Topaz. [Pierwsze znam i dosc lubie, drugiego - nie znam]
Sa dumnie prezentowane na amerykanskim rynku jako "no-GMO" czyli niemodyfikowane
genetycznie.

Nie nalezy ich mylic z Opalem na brytyjskim rynku, ktora to odmiana powstala w latach
30 ub.wieku i jest zupelnie czyms innym.

Czy Opale sa znane w Polsce i czy sa uprawiane?
Obserwuj wątek
    • negres Re: jablka Opal 21.03.17, 14:26
      Postanowiłam zgłębić nieco temat Opali. Zapytałam u kilku sadowników różnych wiekiem czy coś im mówi jabłko Opal w Polsce. Niestety starzy sadownicy nie znają tej odmiany a młodzi tym bardziej. Może jakaś odmiana amatorska?
      Mnie samej też nic to jabłko nie mówi ;)
      • enith Re: jablka Opal 21.03.17, 14:45
        Znam Opale z tutejszych sklepów. Hodowane są właśnie tu, w stanie Waszyngton. A według wiki powstały w Instytucie Botaniki Eksperymentalnej w Pradze, więc nie jest to odmiana amatorska. Wychodzi na to, że mimo tego, że powstała w Europie, jest tam odmianą nieznaną i nieuprawianą. A szkoda, bo jabłka są przepyszne.
        • pinkink3 Re: jablka Opal 21.03.17, 15:37
          Właśnie fakt, że Opale 'urodziły ' się tak blisko Polski skłonił mnie do zadania pytania.
          Byłam pewna, że je sobie, tak jak Czesi, chrupiecie.
        • donmarek Re: jablka Opal 24.03.17, 07:54
          Cytat z sieci:
          Utworzono: 08 październik 2010
          'Opal cov' powstał ze skrzyżowania odmian ‘Golden Delicious’ i ‘Topaz’ w stacji Pugere we Francji. Z wyglądu podobny do pierwszej z wymienionych. Po przodkach odziedziczył skłonność do ordzawiania się. Na owocach pojawia się niekiedy ciemniejszy rumieniec. W warunkach Francji zdarzają się oparzenia słoneczne. Dojrzewa w tym samym terminie co ‘Golden Delicious’. Miąższ ‘Opala’ jest soczysty i chrupiący.
          Drzewo rośnie średnio silnie, wykształca dużo pędów owoconośnych i jest bardzo łatwe w prowadzeniu. Kwitnie 5–7 dni przed odmianą ‘Golden Delicious‘. Przewiduje się, że będzie plonować podobnie jak odmiana rodzicielska.
          ‘Opal’ jest nosicielem genu Vf odpowiedzialnego za odporność na pospolite rasy parcha jabłoni.
          Źródło: Reussirfl 2010, „Les pommes font de la resistance”
          Ale przy okazji, masa informacji o tych jabłkach ometkowana jako ".cz". A czeska wiki podaje Czechy jako twórcę tej odmiany.
          • pinkink3 Re: jablka Opal 25.03.17, 18:36
            W anglojezycznych zrodlach tez powoluja sie na Czechy.
            Ale to, mom zdaniem, dobrze swiadczy o produkcie, skoro ma tylu pretendentow do bycia odkrywca, 'ojcem'.

            Dalej nie wiem, co znaczy w praktyce 'ordzawianie sie' , po ang. 'russeting', ale domyslam sie ze to moze byc ta nie-gladka i nie-zolta czesc skorki przy ogonku.
    • dar61 jablka Topaz 21.03.17, 20:04
      Pierwszej odmiany nie znam. A dokładniej - może jadłem, ale jako NN. Bo nie zawsze nasi sprzedawcy wiedzą, co sprzedają.

      ...drugiego - nie znam...
      Odmianę tę smakowałem w dwóch postaciach. Jedna, zbierana jako dojrzała i sprzedawana nie z chłodni, była przepyszna. [sprzedaż w 1. połowie europejskiej zimy]
      Kupowana z tzw. chłodni, ale zbierana nie do końca dojrzała, była bylejaka, zniechęciła. [sprzedaż w 2. połowie europejskiej zimy]

      Następnego roku, dojrzały Topaz, zachwycił znów. Zakupione 15 kg znikło w tydzień, dwa. Zamówiłem skrzynkę kilkudziesięciu kilogramów i do tej pory sprzedawca szuka jej po hurtowniach. Podejrzewam, że podobnie zachwyconych jej smakiem jest więcej, stąd znika ona w gardłach Waszych.
      Sprzedawca zapamiętał, by szukał w hurcie jabłek o nazwie kojarzącej się z kamieniem[pół]szlachetnym.
      Przywiózł wtedy odmianę o nawie Rubin.
      Też pyszna.

      Pisząc to, Dar61 spałaszował jedno NN, jedno Gloster i jedno Złoty Delicjusz plus pół Sizara Millana na ratunek, odc.9. serii 2.
      Dar61 z apetytem patrzy na drugie Gloster i [...]
      • pinkink3 Re: jablka Topaz 23.03.17, 06:45
        Kto wie?
        Moze jednak do Polski trafia bo zakladam, ze Czesi nie maja problemu z ich dostawa. Zwlaszcza, ze krzyzowka jest tak udana, ze tylko zajadac.
        Zupelnie nie kojarze jablka Topaz. Ani tymbardziej Rubina. Niewykluczone, ze nazwy handlowe podlegaja zmianom w zaleznosci od strefy jezykowej.
        Z nazwami kamieni szlachetnych raczej problemu nie ma ale przypominam sobie jak z zalem przygladalam sie jakims polskim wyrobom cukierniczym , ktorych nawet za psia cene nikt nie chcial kupic bo mialy fatalnie w amerykanskim uchu brzmiaca i kojarzaca sie nazwe. Juz teraz nie pamietam jak to szlo ale swiadczylo o zupelnym braku wyczucia rynku ze strony polskiego producenta.
        Tymczasem pokaze jak wygladaja jablka Opal, bo byc moze je jecie ale pod inna nazwa.
        fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/4056082,2,1,jablka-Opale.html

        fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/4056083,2,2,Opal--torebka.html
        i
        A Glostera w przeciwienstwie do Cezara M. i jego czworonogow nie znam.;) Tego drugiego ogladam z zapalem, zwlaszcza, ze filmy krecone sa w wiekszosci tu, gdzie mieszkam. W moim i okolicznych miasteczkach.
        • dar61 jabłka NN, czyli Opal 23.03.17, 11:57
          Ha! Tuś nam, bratku!
          Niniejszym donosem donoszę za Ocean, że inkryminowane Opale są sprzedawane w mojej okolicy i zjadane w dość dużych ilościach.
          Mnie się to już kilkakrotnie zdarzało, za co Wysoki Forumowy Trybunał przepraszam i przyznaję się do winy.

          [brejk - kupujcie EUROPEJSKIE OWOCE!]

          Przez tego mojego sprzedawcę i przeze mnie ów Opal zwany jest lichą [?] podróbką Golden Delicious/ Złocistego Delicjusza. I sprzedawca nie znał jego nazwy, i ja, i inni klienci - czy nie bez przyczyny, Wysoki Forumowy Osądzie? Jest przyczyna!

          [brejk - kupujcie POLSKIE OWOCE]

          Jest twardszy, mniej kruchy ów Opal, mniej wysłodzony - a co w nim opalizuje, nie wiemy.
          Osoby w mej rodzinie dysponujące trzecim garniturem zębowym, a licząc dokładnie - już czwartym, preferują Delicjusz w miejsce Opala. Więc niżej podpisanemu zostaje wyjadać wzgardzany Opal, przegryzając dla odmiany innymi odmianami, by twardzioch za bardzo nie właził w zęby.

          ***
          Czy za Oceanem też takie mają wrażenie, że Mistrz Cezary M. się nie co powtarza w swym cyklu?Odcinki jego porad z tego tygodnia, datowane na 2014 rok, mają zestaw podobnych technik, kruczków i rozpoznań, jak te sprzed wieeeelu lat.
          Drugie me wrażenie, i nie tylko moje, to to, że chyba w te programy są redagowane jak dla tetryków vel zapominalskich..
          Wrażenie to zanika, jeśli weźmie się pod uwagę, że w niektórych rejonach jeden odcinek dzieli się na multum ścinków z wtrynionymi tam komercjami/ reklamami. Człek zaoceaniczny jak komerszyn owo wycierpi, to zapomina, co do tej pory przed tym było w odcinku - więc mu realizator o tym przypomina. Natrętnie przypomina. Co 5 minut przypomina.
          A jak widz zerka na to ciurkiem bez brejków, to się czuje traktowany jak debil, kilkulatek, albo - za przeproszeniem - nie-Europejczyk.

          [breivik - kupujcie białe owoce]

          Gdybyśwa tu w Europie swego czasu nie oglądali - ciurkiem - odcinków słynnego serialu Bonanza, w jakim były w akcji jakieś dziwne ściemnienia, cięcia i odnowione akcje, to dziwilibyśwa się nadal, ki diabeł.
          Tylko pytaniem jest, czy nadawana dziś Bonanza miałaby streszczenie dokomercjalnej akcji pokomercjalnie, czy nie.

          * * *
          kręcone są w wiekszości tu, gdzie mieszkam. W moim i okolicznych miasteczkach
          Łał, tj, ojej!
          Kiedy Sizar zaczął za chlebem w Albion i w różne Wellingtony czy Adelajdy zaglądać, spodziewaliśmy się go i za Lamanszowym kanałem, np. w Andaluzji, zobaczyć. Kto wie?
          • pinkink3 w takim razie to nie to 24.03.17, 00:09
            Nope.
            To w takim razie nie jest Opal.
            Opal nie jest twarty.
            Jest najkruchszym (jest takie slowo?) jablkiem, jakie jadlam i na tym m.in polega jego niezwyklosc. No i na smaku.
            Balans slodyczy do kwsowosci jest perfekcyjnie wywazony. Golden Delicious jest smakowo niewywazony, brakuje mu czegos. I jest 'maslany', nie kruchy.

            Moze w Washington jest inna gleba inne powietrze, a moze leja inna wode ale tutejszy Opal to nie jest jablko, jakie Dar opisuje. Mimo fizycznego podobienstwa.
            Coz, bywa....


            Cezara ogladam od lat, tyle ze z doskoku. Puszczaja go w kazda sobote przed poludniem, wiec jak jestem w domu i pamietam - ogladam. Oczywiscie, ze sie powtarza! Gdyby zmienial reguly i gadal za kazdym razem co innego stracilby wiarygodnosc, a program, badz co badz edukacyjny - wszelki sens. Nauczyciel tez sie powtarza, upierajac sie do przy pisowni 'O' z kreska w okreslonych wyrazach i nie mamy mu tego za zle, chociaz przynudza okrutnie.

            ******
            Ja nie wiem, jak puszczaja Cezara w Polsce.
            Wiem, ze kiedys wystepowal w Dog Whisperer, gdzie go wyrolowali i przyprowadzili do ruiny, a teraz juz zmadrzal i juz jako producent robi Pack Leader, czy jakos tak.
            Zaczelam go ogladac kiedy jeszcze mowil dosc marnie i z silnym akcentem. Teraz to juz facet w srednim wieku, z charyzma i z siwa czupryna ale za to z lepsza angielszczyzna.
            Coz, czas leci. Dla wszystkich, niestety;)
            Do reklam sie przyzwyczailam, ale masz racje - sa meczace i irytujace. Ale tak sie robi pieniadze.
            Prawdopodobnie wlasnie wzglad na pieniadze sprawil, ze wiekszosc odcinkow miala za scenerie suburbia LA, czyli Orange County - filmowa wizytowke Kalifornii. Bo blisko i pieknie.;)
            • dar61 99/100 24.03.17, 20:40
              A jednak [prawie] jestem pewien tej odmiany.
              Kupuję bowiem jej takie sorty, jakie są, a nie jest to tzw. wybór ekstra, jaki zwykle producenci eksportują. Do sprzedaży trafia - straganowej - głównie wybór 1, czasem nawet i 2., czyli niezbyt wybarwiony, nie do końca dojrzały i czasem nawet pokurczowaty, czyli niedorosły. Więc twardy. Ale ciekawy jako odskocznia od innych odmian.
              Wybór ekstra jest oczywiście u nas w różnych sklepach wielkopowierzchniowych vel marketach, ale jest to wybór ... dość ograniczony co do oferty. Co oznacza, że w sklepie takim jest to, co jest, a innej oferty nie będzie - i co nam zrobisz?
              Gdy smakosz chce czegoś ciekawszego, choćby Szarej Renety vel Boscopu, to ma do wyboru tylko stragan. Albo musi sam sobie zaszczepić ciekawą odmianę u siebie - i poczekać. Więc szczepię. I czekam.
              A Golden Delicious dojrzały ma posmak brzoskwiniowy, niepowtarzalny. Przynajmniej taki miał, jak 2 dekady temu był u nas w PL nowością. Teraz jego dojrzałych egzemplarzy trzeba się naszukać!
              Zgoda co do gleby - znawcy win znają różnicę gleb, wystawy zbocza tej samej góry - to i nasza {Pinkink3} ma prawo mieć lepiej wyrobiony smak od Dara61, jaki lubi jabłko każde, byle nie było wwożone do PL zimą z jakiejś Niu Zilandii czy innej Argentyny, bo to karygodne przestępstwo w myśl klasycznej ekologii i ekonometrii.
              Cezariana zostawmy innym forom.
              Smacznego!
              • pinkink3 Re: 99/100 25.03.17, 18:28
                Widac, ze niekoniecznie ta sama nazwa odmiany owocu znaczy to samo/ smakuje tak samo, wszedzie. Moga to byc warunki uprawy, o ktorych bylo wyzej. Moze byc pewna , nazwijmy to, dezynwoltura;) w scislym trzymaniu sie zasad krzyzowkowych. Nie znam sie na tym kompletnie - to juz Dar wie lepiej - ja tylko przypuszczam.;)

                Inaczej nie da sie wytlumaczyc sporych roznic w ocenie pysznego Opala i mniej pysznego GD.
                Oczywiscie, nie mozemy zapominac o takim drobiazgu jak upodobanie do okreslonych smakow i braku tegoz;)

                Na marginesie - nauczylam sie tutaj, co poczatkowo trudno mi bylo zaakceptowac, jedzenia, zwlaszcza jablek, prosto z lodowki. Naturalnie, kiedy sa tam wkladane, sa w pelni dojrzale.
                Sprobuj, prosze.
                Roznica w smaku chrupkosci i soczystosci znaczna. Chyba w zadnym innym jablku tak sie to nie sprawdza jak przy Opalu. [Czy pisalam, ze Opale sa b.b.b. soczyste? Tak, jak McIntosh w Europie, albo nawet bardziej. Pisze 'w Europie' bo w USA te same jablka sa bardzo rozczarowujace. Suchciele bez wyrazu.;(

                Poszlam za linkiem cezarowym. I po chwili ucieklam. Zle toleruje awantury nawet w slusznej sprawie.
                • dar61 99,99/100 27.03.17, 01:08
                  Zadałem tytułowe pytanie temu hurtownikowi, jaki mnie od półtora kwartału zwodzi, że dostarczy zamówiony Topaz.
                  Odrzekł, że w poniedziałek będzie wiedział. Już mu wierzę...
                  Wędruje on na pół Polski, szukając swego towaru, zagląda wprost do producentów.
                  Ci producenci napomykają, że jabłoniowy zapylacz, drzewo, szpaler zapylających jabłoni, innej odmiany, ma kolosalne znaczenie w smaku, rumieńcu - prócz słońca oczywiście.

                  Moda na chłodnie do przechowywania owoców przed sprzedażą walczy u nas z modą na dojrzewalnie.
                  Gdyby {Pinkink3} dostrzegła w naszych sklepach różnice w doborze wyboru jabłek w ofercie dla klienta, o jakim wspominałem, zgodziłaby się z tezą o różnicy smaku i konsystencji jabłek w korelacji do zamożności klientów. To temat na inne forum.

                  Moja rodzinka zaczynała zakupy jabłek już jesienią. Byłem wysyłany na skraj mego miasta po odbiór zamówionych kilku skrzynek jednej, jedynej odmiany, góra dwóch. Potem zakup ten składowaliśmy w piwnicy, i chrupaliśmy. Po przeprowadzce na swe włości jabłczane skrzynki trafiały do loszku w ogródkowym budynku gospodarczym i loszku w podłodze piwnicy. Oba podchodziły wodą i z czasem poniechaliśmy tego typu chomikowania.
                  Podziwiam więc tych, co mają obszerne lodówki.
                  Kilka lat temu rozpoznać u nas w PL było można po odmianach jabłek w sprzedaży, jaki mamy miesiąc. Stąd do mekintoszy nie czuję mięty. Jak i do Gali.

                  Moja babcia przechowywała jabłka na postać kwaszeniny w beczułeczce. Niebo w gębie kilkulatka.
                  Byłem wysyłany do piwnicy, by odwracać kamienie w beczułce.
                  Mam tę beczułeczkę dębową po babci, ale nieco niekompletną, w pobabcinej piwnicy są kamloty, jakby znajome. W planie jest wyeksponować w beczułce w ogródku ode płota jakisik kwietny zestaw.

                  Ciekawe, czy za oceanem też mają uprawy zachowawcze w sadach dla wymierających odmian jabłoni...
                  Współczuję wglądu w polskie cezariana, mnie dane było to czytać na szczęście post factum, bo na żywo chyba bym nie zdzierżył.
                  • pinkink3 Re: 99,99/100 28.03.17, 00:06
                    Daj, Darze, znac co hurtownik zdolal ustalic a moze nawet dostarczyc.
                    Napomknienia producentow/sadownikow o wielosci [i ograniczonej kontroli] czynnikow na ostateczny smak jablka, w ktore wbijamy zeby, pokrywaja sie z grubsza z naszymi wczesniejszymi podejrzeniami, prawda?

                    W mojej okolicy takze mozna dostac ten sam gatunek owocu w 'bardzo- nie-tej-samej cenie', zalezy gdzie robimy zakupy [czyt.: jaki gruby jest nasz portfel]. Albo czy mamy troche rozumu w glowie. ;)
                    Brzoskwinie, morele, nektarynki itd jesli tylko przekrocza faze twardosci kamienia, a takiej formie zwykle siedza na polkach po $6-8 each, trafiaja do kosza albo do...... 99cent store, ktory jak nazwa mowi, jest adresowany do biedakow. Ida za $0. 99 za funt.
                    Podobnie sie sprawa ma z 'organic' truskawkami, malinami, jagodami czy jezynami, ktore zasiedzialy sie na 'wysokich polkach'.

                    Beczulki w ogrodzie to dobry pomysl. Tez mam. Po whisky.;)Trzymam w niej wodne roslinki i rybki [mosquito eaters] zjadajace komary, gdyby sie jaki zaplatal. Zwykle ich brak i rybki musza zmienic diete ale w tym roku, po obfitych deszczach komary wzbogacily rybi stol.

                    Na sadownictwie , jak pisalam, nie znam sie ani-ani, ale widuje na straganach 'Farmer's Market' rozmaite male, liche robaczywki po ogromnych pieniadzach z dumna nota, ze sa "Heirloom". ;)
                    Czyli idea sadownictwa nawiazujaca do czasow przedkomercyjno-industrialnych jest bardzo fancy i cool, ale tu jest hipsterska i bogata Kalifornia i przychylny klimat dla takich ekcentryzmow. Jak jest w innych czesciach kraju - nie wiem.
                    Aha, jezdze czasem do 'cute' miasteczka Julian, slynacego z uprawy jablek i plackow wypiekanych z ww. Bylam na Apple Festival. Widzialam sady. Komercha.;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka