Dodaj do ulubionych

9 październik godz. 21,34

10.10.04, 09:39
Ciekawym bardzo ilu z Was Forumowicze w owej godzinie magicznej pomyślało
o „Ogrodach”?
A może kto w chwili owej staropolskim obyczajem wzniósłszy kielich toast
wygłosił?
Ciekawym...

Spotkanie (jak służby doniosły) doszło do skutku, choć w składzie mizernym
niezmiernie. Tym bardziej chwała obecnym i organizatorce!

Najniższe ukłony!
Ciekawski M.J.
Obserwuj wątek
    • morgana_le_fay Re: 9 październik godz. 21,34 10.10.04, 09:50
      Drogi Mjotcie,

      Przyznaję się pierwsza i bez bicia. Nie wzniosłam. I nie wzniosę niestety w
      najbliższym czasie, bom cierpiąca i antybiotyk przyjmująca.
      Niemniej o "Ogrodach", ogrodach, ogrodzie, ogródeczkach to ja myślę ciągle i
      bez przerwy i za nasze forum mentalne toasty wznoszę kilka razy dziennie.
      Codziennie.

      A jak się już wyśpią po tym toastowaniu, to chyba opowiedzą jak było?

      Pozdrawiam.
      morgana
      • mjot1 Do Morgany -Pretensje 13.10.04, 16:54
        „Gdzie jest gościem serdecznym nieznajomy przechodzień”
        No i gdzież podziała się Twa gościnność Morgano?
        Powiadasz, że drobnego ustroja dręczysz miksturą wszelaką?
        A czyż on „drobny” nie jest przypadkiem owym przechodniem?

        A o cóż pretensje?
        Otóż ów ustrój drobniutki nie zaznawszy u Ciebie odrobiny gościnności ruszył
        był nieboraczek w świat i szwendając się od progu do progu zewsząd przeganiany
        dotarł aż w krzaki do mojej chałupinki! I rozgościł się chyba przechera na
        dobre...?
        Z racji takiego gościa zrobię dziś wieczorem imprezkę. A co!
        O nie nie! Ja nie będę gościa traktował jakąś tam chemią.
        Razem z ustrojem będziemy się raczyli grzańcem.
        Zapraszam!

        Najniższe ukłony!
        Udręczon wielce M.J.
        • morgana_le_fay Dla Mjot'a - wyjaśnienie 13.10.04, 18:09
          Mjotcie Drogi!

          Spieszę Ci donieść, iż pogłoski krążące o mojej niegościnności są mocno
          przesadzone. Ustroja wspomnianego próbowałam ugościć serdecznie, staropolskim
          zwyczajem wyciągiem z wierzby mazowieckiej go raczywszy aspiryną zwanym. Do
          tego podejmowałam go herbatkami ziołowymi i miodami najprzedniejszymi z
          cytrusami zamorskimi zmieszanymi. Pod głowami czosnku, cebuli i innych
          frykasów stoły biesiadne się uginały, o trunkach nie wspomnę! I jak mi za moją
          gościnność odpłacił? Ano do łoża mnie przykuł okrutnik i zdrajca! Głos mi
          odebrał! Uszy obezwładnił i oskrzela zanieczyścił. Sam teraz widzisz, że nie
          miałam innego wyjścia jak gościa niewdzięcznego chemią potraktować i
          syntetycznej cykuty mu zadać! I muszę stwierdzić, że twarda z niego sztuka, bo
          cykuta owa już wołu by powaliła, a ustrój wprawdzie niemrawy, ale dycha jeszcze.

          Na swojego więc gościa Mjotcie uważaj, obserwuj dokładnie, czy aby po grzańcu z
          wdzięcznością się ukłoniwszy podziękuje i narzucał się nie będzie, czy wzorem
          mojego gościnności Twej słynnej nie będzie chciał aby nadużyć.

          Dla Ciebie serdeczne pozdrowienia, a dla ustroja życzenia szerokiej drogi...
          morgana.
          • mjot1 Odwołuję 14.10.04, 09:03
            com odwołał i przyrzekam com przyrzekł!
            Bo skoro tak się rzeczy mają to z pretensjami wycofując się chyłkiem jak
            niepyszny honor zwracam i chylę czoła w pokorze.
            Boć gościnność gościnnością a gość ma prawa i owszem, lecz do licha są tych
            praw też jakieś granice!

            Ja jak nadmieniłem raczyłem wczoraj ustroja drobnego (a i siebie oczywiście)
            grzańcem przednim aż gęstym od miodów i korzeni.
            Tak uraczony udałem się na zasłużony odpoczynek a on mikrob wtarabanił się do
            łoża za mną!
            No gościnność gościnnością... Ale żeby z ustrojem?!
            A jeśli przypomnimy sobie fakt, że on (ustrój) uprzednio Ciebie Morgano zawlókł
            był do łoża to...
            Toż to gomoria jakowaś z sodomią pospołu!
            Czuwać teraz muszę nad Moją Zdecydowanie Lepszą Połową, bo wszystkiego
            spodziewać się można po tym zbereźniku.
            Toż on ani chybi „bi”?! A jam i niezwyczajny a i natenczas za cienki na takowe
            figle trójkątne!
            Tak jak przewidziałaś Morgano rozgościł się w naszej chałupince i wygląda, że
            ma zamiar pozostać tu na dłużej?
            Chałupinka nasza z boku, lecz piątekpopołudniu (najpiękniejszy dzień tygodnia)
            lada chwila, więc mam nadzieję, że ktoś ściągnie z wizytą...
            A wówczas może znudzony już naszym towarzystwem ów domokrążca wraz z gośćmi w
            świat pójdzie sobie precz? Ot taki drobny podarunek...

            Najniższe ukłony!
            Zmęczony już owym rezydentem M.J.
    • joasia72 Re: 9 październik godz. 21,34 10.10.04, 16:29
      Już się wyspali to opowiedzą:)
      Ale zacznę od początku. Wobec braku innych chętnych oprócz eksperta, a i ten
      zachorował (życzymy szybkiego powrotu do zdrowia) bardzo się wahałam. Nie
      chciałam wyrywać się jak Filip z konopi, ale planowałam ten wyjazd już od
      dawna. Kropka jednak napisała na mój adres gazetowy, podała wszystkie dane
      i zapraszała serdecznie. Uznaliśmy, więc z Facetem, że sama tego chciała.
      Uprzedziłam tylko o tasiemcu mojego Faceta, ale gościnna Kropka powiedziała,
      że sobie poradzi. No i poradziła sobie świetnie. Żałujcie, była wyborna
      zalewajka, czyli według naszej nazwy barszcz biały, ale jaki!!! Niebo w gębie.
      Syn Kropki dorzucił nawet kurkę dla lepszego efektu. Oprócz tego wspaniały
      wiejski chleb i prawdziwe wiejskie masło. Mój Facet jadł go krojąc kromki
      (pajdy) na dwa palce i smarując grubo masłem.
      Wyjechaliśmy z Chełma woj. lubelskie rano i po pokonaniu kilku objazdów
      dotarliśmy pod umówiony kiosk. Kropka już na nas czekała. Faktycznie jej
      chałupka jest ukryta na skraju lasu i ciężko do niej trafić. Posiadłość po
      przodkach została pomysłowo rozbudowana i ulepszona przez Kropkę. Z byle, czego
      potrafi wykonać przydatne sprzęty. Najwięcej ma haczyków na koszyki, ale to,
      dlatego że najwięcej ma koszyków. Jak sama mówiła zawsze dokupuje jakiś na
      jarmarku. Ogród przy chałupce, był do tej pory warzywniakiem i miejscem zabaw
      dzieci, ale częściowo jest zalesiony i zakrzewiony. Ogród główny Kropka ma przy
      domu mieszkalnym. Jak ją pomęczymy to pewnie zamieści więcej zdjęć.
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=638&w=11202348&v=2&s=0
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=638&w=11202320&v=2&s=0
      Po powitalnej kawce wybraliśmy się do lasu na spacer. Na wszelki wypadek
      wzięliśmy kosze na grzyby. To znaczy my na wszelki wypadek, Kropka normalnie.
      Ja znalazłam tylko kilka malutkich maślaczków, za to Kropka i Facet kanie i
      jeszcze jakieś, ale nie pamiętam nazwy. Z Kropkowego lasu dostałam też kępę
      pięknego mchu do posadzenia. Kropka jak chodzi po lesie to zakopuje wszystkie
      pozostawione przez „miłośników lasu” butelki i inne śmieci. Na wiosnę całą
      rodziną sprzątają las, później przyjeżdżają jagodziarze i Kropka znowu sprząta
      las, później przyjeżdżają grzybiarze i Kropka znowu sprząta las.
      Po spacerze zajadaliśmy się wspomnianą zalewajką do wypęku. A jeszcze
      zapomniałam o psach. Kropka ma ich więcej, ale przyjechały dwa. Księżniczka
      Andzia i rozrabiaka Draco. Pomimo, ze nas nie znały podstawiały się do
      głaskania, klepania i drapania. Ktoś mówił Kropce i miał rację, że u niej po
      tygodniu to i krokodyl podstawiał by sie do głaskania. Andzia powinna mieć na
      uszach długą sierść, ale Draco ją tarmosi i ciąga za uszy. Za to jak pójdą do
      lasu, Andzia mu zwieje i Draco nie może jej dogonić.
      Później syn Kropki ze swoją dziewczyną przygotowali ognisko. Piekliśmy
      kiełbaski na patyku, piliśmy piwko z sokiem malinowym, grzańca i gadaliśmy
      o forum. Nie piekły Was uszy? Z Mjotem i Jego Zdecydowanie Lepszą Połową
      telefonicznie wymieniliśmy pozdrowienia i zaproszenia na następne spotkanie.
      Żałujcie bardzo, że nie mogliście się wyrwać. Zdjęcia zamieścimy na forum-
      fotografie.
      Pozdrawiam
      Joanna
      • lucyjka Re: 9 październik godz. 21,34 10.10.04, 18:14
        witam

        serdeczne dzieki Joasiu za relacje ze spotkania
        uratowalas honor ogrodow :))

        pozdrawiam Łucja

        ps
        Mjociku zrob cos - ogrody umieraja :(((
      • jasmin11 Re: 9 październik godz. 21,34 10.10.04, 19:19
        Ja też dziękuję.
        • ptasik Re: 9 październik godz. 21,34 11.10.04, 08:33
          I ja dziekuje:)

          Lucyjko - no cos Ty?
          Mam nadzieje, ze jestes w bledzie, nie umieraja i nie umra:)
      • gg27 Re: 9 październik godz. 21,34 11.10.04, 08:41
        Dziękuję bardzo za sprawozdanie. Aż żal że mnie tam nie było.
        Pozdrawiam
        Grażyna
    • kropka Re: 9 październik godz. 21,34 11.10.04, 11:15
      Od razu prostuję: opowieści Joasi o tasiemcu Faceta były mocno przesadzone.
      1/4 gara zalewajki zjadły psy. Gdyby był Jasiek, pewnie by zalewajki zabrakło.
      Joasia z Facetem od razu zastrzegli, że oni na grzybach się nie znają i ich nie
      znajdują. W związku z tym od czasu do czasu zadawali pytanie: a ten grzyb to
      jadalny? W ten sposób Facet znalazł od cholery pięknych gąsek (jedną tak
      wielką, że kapelusz miał chyba ze 20 cm średnicy), prawdziwka i masę kani. Ja
      znalazłam kraśniaka (krawca), a Joasia wypatrzyła maślaczki. Jak na nie-
      grzybiarzy to całkiem nieźle :)
      Jednak najwięcej było muchomorów, tych prawdziwych, czerwonych z białymi
      kropkami. Bardzo je lubię, bo to piękna, jesienna ozdoba lasu i znak, że
      krasnoludki szykują się do snu zimowego. Bo krasnoludki mieszkają tylko pod
      czerwonymi muchomorkami :-)
      No to szykujcie się na wiosenne spotkanie. Las wiosną też piękny :-)

      • bafra Re: 9 październik godz. 21,34 11.10.04, 12:01
        Hm! piękne! A ja mieszkam tak daleko!!!!!!!!!!!! bf
        • tojanka Re: 9 październik godz. 21,34 13.10.04, 22:33
          Kropko!! Mieszkasz tak daleko ode mnie!!! A ja taka trąba poczatkująca z
          marzeniami o pieknym ogrodzie...Kocham las, odludzie, zbieranie grzybów... i
          moja działkę (tez daleko od domu)!! Bratnia Duszo!!!! Pozdrawiam Cie serdecznie!!!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka