ka1311
25.07.05, 17:14
Kiedyś już o tym pisałam, ale teraz mamy nowy problem. Otóż sytuacja z
grubsza wygląda tak: mamy na działce dwa kasztanowce no i rzecz jasna
szrotówka + jakiś wirus na jednym z kasztanowców. Oba drzewa zostały
zaszczepione, więc ze szrotówkiem jest jako taki spokój, ale choróbsko
zostało. Jesienią liście wywozi firma zamówiona, więc problemu nie ma, ale
teraz po zgrabieniu liści trzeba je spalić. Problemem jest sąsiadka, której
ognisko przeszkadza. Początkowo było w połowie naszej działki, dość blisko
jej domu, więc na jej żądanie (bo niestety nie była to prośba) oczywiście
przenieśliśmy to ognisko na sam koniec dzaiłki. Niestety dym ma to do siebie,
że niesie się dość daleko. Staramy się palić te liście jak sąsiedzi są w
pracy, żeby im nie przeszkadzało, ale niestety czasem się zdarzy, że przyjadą
w ciągu dnia i wtedy awantura jest straszna. Rozmowy nie skutkują,
kilkakrotnie staraliśmy się dogadać, ale niestety nic nie działa. No i co
proponujecie? W odwecie za ognisko śmietnik sąsiadów został zaciągnięty tuż
pod siatkę przy wyjściu z naszego domu. Po prostu ręce opadają.