Problem ze skrzydlokwiatem

01.12.02, 16:15
Zabralam z domu tesciowej zasuszony skrzydlokwiat - kobieta nie ma reki do
kwiatow, wszystkie u niej umieraja. U mnie powoli odzywa, kilka lisci stoi
na "bacznosc" :-) Nie wiem tylko, co zrobic z tymi uschnietymi? Czy moze
delikatnie je oderwac, czy czekac az calkiem uschna i same odpadna? Nie chce
niepotrzebnie meczyc kwiatka, bo jeszcze jest slaby. Nie wiem, czy usuwanie
lisci mu nie zaszkodzi.
    • jerzy.wozniak Re: Problem ze skrzydlokwiatem 08.12.02, 09:00
      Witam na forum Gazety!
      Ale się jej dostało! Nie każdy przecież musi być ekspertem od roślin
      doniczkowych!
      Uschnięte liście należy obciąć nożyczkami jak najniżej. Liście należy ucinać
      gdy zaczną się marszczyć. Należy je usuwać gdyż ulęgają infekcjom grzybowym
      skąd choroby mogą przenieść się na zdrowe tkanki. Występuje to rzadko w
      ciepłych i suchych pomieszczeniach, ale w tych chłodnych i wilgotnych może
      stanowić realne zagrożenie.
      Pozdrowienia,
      Jerzy Woźniak
      • moni_citroni Re: Problem ze skrzydlokwiatem 08.12.02, 18:01
        Dziekuje :-)
      • romank Re: Problem ze skrzydlokwiatem 20.12.02, 10:52
        Jeszcze o skrzydłokwiacie z innym problemem.

        Dostaliśmy w prezencie piękny okaz i postawiliśmy go w łazience.
        Początkowo pięknie się rozwijał. Od niedawna zaczął słabnąć a na liściach
        pojawiły się suche pęknięcia, równe jakby cięte nożem.
        Czy to z powodu ciepła od grzejnika czy częstych zmian wilgotności?
        Mam dużą i słoneczną łazienkę i chciałbym w jednym kącie w pobliżu okna i
        grzejnika mieć duży kwiat. Jesli nie skrzydłokwiat to jaki inny zniesie
        tropikalne warunki?
        Proszę o pomoc
        • tutli_putli Re: Problem ze skrzydlokwiatem 23.12.02, 10:38
          Widzę, że Pan Jerzy świętuje, a mnie inspiruje.

          Nie znam Twojego gustu, nie wiem jaką estetykę preferujesz. Coś mam przeczucie,
          że nie masz ręki do kwiatów albo często imprezujesz.
          Skrzydłokwiat pocięty nożem ? Musiała być niezła jatka.
          Coo, Liroya zaprosiłeś do łazienki czy jakieś inne scyzoryki?
          Szkodniki przeoczyć mogłeś tylko w fazie jajeczek. Larwy z gryzącym otworem
          gębowym musiałeś przecież widzieć. Nie? Może dużo podróżujesz?
          Zawczasu nie opryskałeś i teraz masz...
          Zostaw w spokoju ten skrzydłokwiat, wynieś do kąta w przedpokoju albo innej
          sionki jakiejś. Może się zregeneruje. Albo wyrzuć na śmietnik, jeśli nie byłeś
          do niego przywiązany.

          Kup inne, np:
          · Litopsy – tzw. „żywe kamienie“. Są to kaktusowate nie wymagające
          specjalnej pielęgnacji, a wręcz lubiące jałową glebę. Bardzo rzadko się je
          podlewa. Ich synteza fotonów i substancji organicznych jest przystosowana do
          tropików, wyglądu jednak nie mają;
          · Kroton – owalnolistny, kolorowy np. bordowo-żółty z balejażem. Taki
          lepiej wyglądałby co prawda w salonie, ale w tym pokoju kąpielowym, w kącie też
          może być (swoja drogą mieszkasz chyba w starym budownictwie, bo okno w kącie?
          duża łazienka? nie widzę tego jakoś...)
          · Paprocie – tu będziesz mieć duży asortyment do wyboru. Zazwyczaj są
          tylko zielone, choć tonacje mają różne. Są niestety wymagające. Musiałbyś też
          przykręcić grzejnik, za dużo ciepła nie lubią. Wilgoć w powietrzu uwielbiają.
          Jest z nimi tylko ten problem, że za nic nie będą rosły, gdy ktokolwiek w domu
          jest chory, nie ważne czy na ciele, czy na umyśle. Korzyść z nich jest duża,
          gdy rosną, bo ujemnie czyli „dodatnio” jonizują powietrze. I wtedy sprzyjają
          człowiekowi.

          Mam jednak przeczucie, że lepiej zrobiłbyś, gdybyś ten swój pokój kąpielowy
          dekorował kwiatami ciętymi lub zakwitającymi. I tak teraz mógłbyś kupić:

          · hydroponiczną uprawę hiacyntów (myślę, że co najmniej 3 sztuki –
          wydatek bagatela z 10$, w jakimś Obi wytłumaczą Ci lepiej). Hiacynty są
          barwne, soczyste, dostojne, choć nieco sztywne. A gdy przekwitną...
          · Narcyzy i żonkile – są bardzo promienne i słoneczne, tylko puszczają
          śluz i niektóre okazy nie pachną;
          · Tulipany – papuzie, strzępiaste, niderlandzkie, pomarańczowe, długie-
          powyginane, botaniczne – krótkie, królowe nocy najlepiej, a gdy przeminą...
          · Bez - lila, biały, wypukły, upajający zapachem, a następnie...
          · Piwonie- nabrzmiałe, ciężkie, różowe jak okulary lub białe jak
          niewinność o zniewalającym zapachu. I wreszcie...
          · róże – z kolcami pąsowe, purpurowe.

          Spory wybór.

          Odezwij się, co wybrałeś. Będzie mi miło.

          Spokoju i uśmiechu życzę w Nowym roku.

          Tutli-Putli
          • romank Re: Problem ze skrzydlokwiatem 30.12.02, 10:05
            tutli_putli napisała:

            > Widzę, że Pan Jerzy świętuje, a mnie inspiruje.
            >
            > Nie znam Twojego gustu, nie wiem jaką estetykę preferujesz. Coś mam
            przeczucie,
            >
            > Tutli-Putli

            tutli_putli napisała:

            > Widzę, że Pan Jerzy świętuje, a mnie inspiruje.
            >
            > Nie znam Twojego gustu, nie wiem jaką estetykę preferujesz. Coś mam
            przeczucie,
            >
            .........

            Dziękuję za odpowiedź.

            Czego to można dowiedzieć się o sobie przy okazji zbierania informacji o
            skrzydłokwiacie?
            Przywiązałem się do mojego skrzydłokwiata i nie chciałbym go wyrzucać.
            Oglądam go regularnie i robali nie widzę, więc może rzeczywiście scyzoryk?
            Podsunęłaś mi pomysł na poważna męską rozmowę z moim synem. Kto go tam wie na
            jaki jeszcze zwariowany pomysł mógł wpaść mój dwuletni urwis. Prawdopodobnie
            odpowie, że to nie on (akurat słowo "nie" jest jednym z kilku, które już
            opanował).
            Na kwiaty cięte się nie zdecyduję, chyba, że w lecie z ogródka, bo i tak każdy
            ładniejszy jest szybko skradziony z rabaty przez moją czteroletnią córkę.

            Dziękuję za pomysł z krotonem i z paprociami - są jakieś w domu i pomyślę o ich
            przeniesieniu.

            Mam nadzieję, że udało mi się przy okazji przemycić kilka dodatkowych
            informacji, które będą pomocne w zweryfikowaniu mojego wizerunku "scyzoryka -
            wagabonda".
            Gorąco pozdrawiam. Z najlepszymi życzeniami na Nowy Rok: niech zima będzie
            piękna, a wiosna długa i ciepła.
            pzd
            M
            • tutli_putli Re: po co przemyt? porozmawiajmy o tym... 31.12.02, 10:18
              Gratuluję przychówku i troski o zastępowalność pokoleń. Na razie wychodzicie na
              zero, może warto byłoby pomyśleć o wyniku na demograficzny plus?
              Przypuszczam, że dzieci odziedziczyły urodę po dziadkach. Zazdroszczę.
              Córka pewnie jest jeszcze przytulią czepną albo pnącą rośliną zieloną. Jakość
              jej kwitnienia w przyszłości zależeć może od tego jak i gdzie przytniesz
              przyrosty. Więcej uwagi poświęciłabym jednak na Twoim miejscu synowi, bo zdaje
              mi się, że masz o niego pewne obawy. Dostęp do ostrych przedmiotów w jego
              wieku? Co będzie jak Jaś urośnie.
              Ostrokrzewy prześwietla się, bo zazwyczaj się zagęszczają. Używa się do tego
              celu sekatora. Cięcia robi się bezpośrednio ponad kolankiem lub węzłem albo tuż
              obok głównego pnia.
              Oczywiście nie musisz formować latorośli, można je puścić dziko, ale wówczas
              ogołocą się od dołu i mogą mieć smutny i powierzchowny wygląd.
              Na razie masz 2 i 4-rolatkę, od jutra będą 3 i 5-ciolatka.
              Przesyłam już dziś nieparzyste buziaki i pozdrowienia dla Ciebie i
              współmałżonka, bo też będziecie o rok starsi. A perspektywa w miarę upływu lat
              się zmienia. Na lepsze.Czego i Tobie winszuję.
Pełna wersja