Dodaj do ulubionych

ruch przy karmnikach

08.01.03, 17:21
I to jaki ruch! Ledwie nadążam z wysypywaniem jedzenia! Niestety, na moim
miejskim balkonie gości wyłącznie lumpenproletariat: wróble i sierpówki. Ale
za to w jakich ilościach! Przypomina mi się stary blues:

Na moim polu wczoraj
grasował jeden chrząszcz
dziś trzy tysiące chrząszczy
bawełnę zżera mą....

Rok temu miałam jedną parę sierpówek. Dziś kaszę z ryżem, płatkami i
slonecznikiem młóciło DWANAŚCIE śierpowek naraz.
Wróble próbowałam policzyć, ale przy trzydziestym mi się pomyliło.
Na karmniczek dla sikorek (w siatce płatki, siemię, orzechy, wszystko
zatopione w smalcu) przylatywała tylko jedna uboga bogatka ;) ale dziś
pojawiła się druga bogatka i jedna modraszka.

Kos siedzi na krzaku przed balkonem i się nie kwapi, ku mojemu wielkiemu
żalowi. Ale zaczęłam mu wysypywać płatki na trawnik po balkonem. JE!

A co słychać i kogo widać w Waszych karmnikach? Czy Antares odkleił już
wnuczka od szyby? ;))))))
Obserwuj wątek
    • mjot1 Hu! Ha! 09.01.03, 15:48
      Jest bardzo dziarsko!
      Przez noc i dzień wczorajszy las przykryła 30cm warstwa śniegu. A dziś chmurki
      gdzieś znikły od rana pokazało się słoneczko i... odwiedziła nas szadź!
      Mamy bajkowy świat! Matka Natura ta niezrównana mistrzyni z najlichszego
      badylka potrafi wydobyć piękno w najczystszej postaci. Nietrudno wypatrzyć pana
      gila toż to rubin w strumieniu diamentów! I wszystko takie nieskazitelnie
      czyściutkie i wszystko skrzypi...

      U nas bogatek jest wielkie bogactwo! Pewnie ściągnęły z lasu całego?
      Natomiast w porównaniu z latami poprzednimi zdecydowanie mniej jest modrych a i
      ubogie występują jakoś ubożej. Na szczęście kowaliki dopisują są też oczywiście
      i wszędobylskie sójki.
      I jest Pan dzięcioł. Odwiedza stołówkę systematycznie, co znaczy, że mrozy
      natenczas nie mają zamiaru się wycofać.
      A od Wczoraj zaczął odwiedzać nas gość szczególny. Po raz pierwszy mamy
      grubodzioba! Odwiedza jadalnię po kilkakroć w przeciągu dnia. Jest naprawdę
      piękny.
      Przed chwilką właśnie ewakuował się na daglezję. Sądzę, że na nocleg, bo na
      naszej polance już szarzeje...

      Cała ta ruchliwa czeredka cieszy nasze oczy tak niecałe dwa metry od naszego
      nosa!
      A wszystko to dzięki wyszukanym potrawom pichconym przez Moją Zdecydowanie
      Lepszą Połowę!
      Ja tylko korzystam z efektów Jej działań...

      Najniższe ukłony!
      Wyzyskiwacz M.J.
    • tula Re: ruch przy karmnikach 09.01.03, 23:24
      Witaj!

      W mojej ptasiej stolowce jakos tej zimy mniej gosci.

      Sa wiernioszki takie jak sikorki, kowaliki, gile i czasami zawitaja panstwo
      dzieciolowie.

      Uf! Troszke smutno ze ich tak nie duzo, ale mam nadzieje ze jeszcze dolacza
      inne, bo przeciez zima jeszcze dluga.

      pozdrawiam
      tula
    • petro5 Re: ruch przy karmnikach 10.01.03, 10:05
      U mnie wokół karmników ruch "jak na Marszałkowskiej". Wróbli - mazurków jest
      dużo, strasznie mi karmnik okupują siedzą jedne na drugich ( może ktoś wie jak
      je nauczyć porządku ), rzadko widuję gila za to kwiczoł zadomowił się na
      dobre, sikorki to głownie bogatki- tych jest najwięcej i modre. Najgorzej w
      sobotę i niedzielę bo jak sobie trochę pośpię to bractwo bardzo się
      niecierpliwi . Najśmieszniejsze są sikory bo siadają z boku okna i zaglądając
      do środka kręcą główką w prawo i lewo jakby mówiły- .. no co tam
      szybciej ,szybciej bo my tu czekamy... są bardzo ciekawskie. Tyle różnorodnych
      ptaków co szanowni koledzy i koleżanki to ja jeszcze u siebie nie goszczę.
      Zazdroszczę MJ grubodzioba, sprawdziłam w atlasie w naturze musi być śliczny.
      pozdrawiam, petro
      • moni_citroni Re: ruch przy karmnikach 11.01.03, 18:59
        Tutaj nie ma ptaszkow, czasem pojawi sie jakas sikorka i to wszystko :-(
        Dzis wracalam z torbami ze sklepu i zauwazylam, ze na krzaku siedzi ptak -
        jesli sie nie myle to byl szpak (niestety nie znam sie na ptaszkach). Gapil
        sie na mnie i zaczal ze mna rozmawiac :-) Smiesznie "cmokal" jakby sie pytal -
        Masz cos do jedzenia? To mu "odcmokalam", ze mam i pokruszylam mu bulke ;-)
        Najbardziej ze wszystkich ptakow lubie ogladac gawrony :-) Dumnie krocza po
        ziemi i fajnie kreca lebkami jak je cos zainteresuje.
    • grazynaa Re: ruch przy karmnikach 12.01.03, 11:53
      Na początku zimy przylatywało do mnie 5 sikorek, teraz 9 i są coraz grubsze!
    • jerzy.wozniak Re: ruch przy karmnikach 13.01.03, 09:21
      Witam na forum Gazety!
      Całe szczęście już po mrozach, ma być ze dwa tygodnie ciepło. Ale tam gdzie
      leży gruba warstwa śniegu dalej należy ptaszyny dokarmiać!
      Pozdrowienia,
      Jurek
      • ptasik Re: ruch przy karmnikach 13.01.03, 20:06
        Witam wszystkich

        Już raz odpowiadałam na prowokację PiAsi :-) , ale moja wypowiedź albo nie została zapisana albo zamiast nacisnąć przycisk wyślij, zamknęłam okienko :-) Bywa i tak

        I za moimi oknami świat pokrył biały delikatny puch, co w połączeniu z falą mrozów, jaka miałą miejsce spowodowało, że ruch w mojej ptasiej stołówce rzeczywiście jest niesamowity.
        Mam więc całe stado wróbli i mazurków, rodziny wielopokoleniowe, które mieszkaja na terenie posesji przez okrągły rok, a za miejsce schronienia wybrały zywopłot, mam więc ogromne stado bogatek, które jak tylko zrobi sie cieplej to zniknie niepostrzeżenie i tylko wiosenne spiewanie samczyków świadczyć będzie o tym, że zwiały wcale nie tak daleko. Nieco mniej jest modraszek, które wiosną rzeczywiście odlatują do pobliskiego lasku.
        Tylko na "zimną" zime do karmnika przylatują trznadle i wojownicze dzwońce. Te jak zagoszczą w karmniku to gonią wszystkie inne, ale sikorki się tym wcale nie przejmują i tak podkradają swoje porcje słonecznika.
        Prym na podwórku widzie para srok, która na jednym z drzew ma gniazdo. Poza tym nieopodal na swoje porcje jedzenia czekają kosy. Na początku wszystkie były ziemisto-brunatne, a wczoraj zaleciał jeden czarny z czerwonym dziobem. No i jest pan ptasiego towarzustwa, dosyć regularnie polujący w największe zimno krogulec. Właściwie to z dużym prawdopodobieństwem mogę powiedzieć, że krogulce są dwa, młody i stary samczyk.
        Więcej gości jak tego roku nienaliczyłam, ale jak tylko pojawi się coś nowego to uprzejmie doniosę
    • mjot1 Re: ruch przy karmnikach 04.02.03, 17:01
      Tak. Ruch przy karmnikach nie maleje. A forumowiczów jednak dla odmiany jakby
      jakaś senność zimowa czy inna apatia dopadłszy trzymała kurczowo.
      Chwilowe ocieplenie spowodowało jedynie, że ptaszęta a szczególnie sikory
      zaczęły świergotać tak jakoś radośniej i zalotnie chyba?

      W naszej jadalni rej wodzą oczywiście bogatki! A każda z nich jest przecież
      inna. Różnią się nie tylko ubarwieniem, ale i charakterkiem.
      Stałymi bywalcami są też:
      Kilka modrych. Piękne i ta ich zadziorność!
      Parka czarnogłówek. Ta ich subtelna skromność ma naprawdę wiele uroku.
      Jest też jedna sosnówka. To maleństwo wnosi wiele urozmaicenia w zgrai bogatek.
      Są też oczywiście kowaliki z tym swoim zawadiackim wyrazem „twarzy”. Im
      ustępuje miejsca nawet modra.
      No i jest pan dzięcioł pstry duży. Przylatuje kilka razy dziennie i dostojnie
      pałaszuje przynależną sobie porcję. Niestety nie jest on z tych dzięciołów,
      które w latach poprzednich „robiły” u nas za barometr swoimi odwiedzinami w
      stołówce sygnalizując zmiany pogodowe.
      Donieść muszę ze smutkiem, że „nasz” grubodziób niestety przepadł gdzieś bez
      wieści! L Nie ma go już od dwóch tygodni. Pewnie zdradził nas dla lepszej
      wyżerki?
      Ale miejsce grubodzioba zajął prawie natychmiast pan kos.
      Pan kos restaurację odwiedza jako pierwszy gość, gdy dopiero zaczyna dnieć.
      Abonament ma na wszystkie posiłki z pośrednimi włącznie.
      Pan kos mimo swej nieskazitelnej elegancji; czarny frak, czarna kamizelka,
      czarne kamaszki z jaśniejszymi podeszwami, makijaż skromniutki wokół
      prześlicznego oka. Otóż pomimo całej tej wyszukanej toalety cechuje go
      niezwykła wręcz skromność. Jada, bowiem to, co ze stołu spadnie. Demonstrując
      jednak przy tym (w tych jakże ciężkich przecie czasach) takt i „dobre
      wychowanie”! Każdy okruszek podnosi z godnością, po czym konsumuje go wolniutko
      jakby smakując... Nie ma w tym pośpiechu godnego tłuszczy sikorzej! Co klasa to
      klasa!

      Wybaczcie, że natenczas prywatą się zajmę, ale muszę tu złożyć ukłon Mojej
      Zdecydowanie Lepszej Połowie, która „robi” za szefa kuchni w tej restauracji za
      jej mistrzowskie umiejętności!

      W niedzielę tuptając dziarsko po opał wynurzyłem się zza węgła chatynki naszej
      i zaskoczyłem krogulca na gorącym uczynku. Właśnie zamordował jedną z bogatek!
      Na mój widok porzucił łup i błyskawicznie umknął.
      A ja stałem nad tym kłębkiem puszku i biłem się z myślami kłębiącymi mi się pod
      czochradłem.
      „mjotały” mną: żal tego maleństwa, złość na drapieżcę, że zabił takie niewinne
      piękno i myśl rozsądna, że „przecież takie jest życie”, itd. itd.
      A nad tymi wszystkimi myślami górowała ta jedna; wściekłość na siebie, że znów
      wlazłem z kopytami w odwieczne prawa natury nie potrafiąc uszanować tego
      misterium życia i śmierci! Być może spowodowałem, że ta śmierć była daremną?
      Przecież krogulec też chce i ma prawo żyć! Może właśnie ten skuteczny atak był
      ostatnim, na który stać było jego osłabiony chłodem organizm?
      Nie da się wszystkiego mierzyć ludzką miarą. Matka Natura ułożyła to wszystko w
      tak skomplikowany a doskonały system zależności, że nasze emocje i rozum pojąć
      są zdolne jedynie mglisty jego zarys.
      Oj chyba za dużo już nabazgroliłem...

      Najniższe ukłony!
      Troszkę jednak chyba gubiący się w prawidłach gry... M.J.
    • petro5 Re: ruch przy karmnikach 07.02.03, 09:38
      hurrrra,do mojej stołówki też przyleciał grubodziób jest śliczny!!!!!!!
      Biedak nie mógł sobie dać rady bo stali bywalcy strasznie rościli sobie prawa
      do zawartości karmnika. Pozostała mu dyndająca kula z ziarnami.
      Przeszedł ciężką szkołę aby się do niej dostać(to biedaczysko nie potrafi
      usiąść na niej jak sikorka albo wróbel-tak, tak te cwaniaki potrafią siedzieć
      głową w dół). Próbował to z prawej to z lewej ale i tam te małe meserszmity go
      dopadały. Po ciężkim boju udało mu się troszeczkę skubnąć i zrezygnowany
      sfrunął na parter tz. pod drzewo gdzie szanse miał większe. Z posiłku chyba
      był zadowolony bo później puszył się i czyścił sobie piórka.
      Wracając do wróbli to są cwaniaki pierwszego rzędu. Uczą się bardzo szybko.
      Mnie odwiedzają dwie grupy. Jedna to huligani a druga totalne leniuchy.
      Huligani kursują pomiędzy budkami i kulą wszczynając awantury aż pióra się
      sypią a leniuchy ( a może cwaniaki) przesiadują na ziemi gdzie korzystają do
      woli ze spadających okruszków. Ogólnie jest bardzo wesoło. Lubię podglądać
      przez lornetkę moich gości wtedy zapominam o całym świecie.
      Pozdrawiam petro
      • mjot1 Grubodziób 07.02.03, 11:41
        Czyżby to „nasz” zdradził nas dla Ciebie? Pewnie zazdrość Twa wielką była!? J
        Jeśli pozwolisz, że wtrącę się... To radzę Ci powieś kulę tak by biedak mógł
        dosięgnąć jej z gałązki. Zapewniam, że odwdzięczy się nawet kilkunastokrotnymi
        odwiedzinami na dzień.

        Najniższe ukłony!
        Wymądrzający się i... zazdroszczący M.J.
    • petro5 Re: ruch przy karmnikach 07.02.03, 15:52
      MJ-cie wstyd mi alem zgrzeszyła, dniem i noca o nim marzyłam - nawet się
      zrymowało. Oczywiście Twą podpowiedź w mig wcielę w życie. Nie wiem czy ptaszek
      da sobie radę przy tej chmarze wróbli lecz wszystko przed nim. Życie to nie
      jest bajka! Dziś już nie dam rady bo będzie ciemno lecz jutro z rana przygotuje
      mu stołówkę. Zostawię w niej liścik, że i Ty go oczekujesz.
      Pozdrawiam i życzę miłego końca tygodnia.
      Petro
    • jerzy.wozniak Re: ruch przy karmnikach 08.02.03, 08:59
      Witam na forum Gazety!
      Nareszcie zaczynają się odzywać moi forumowi faworyci, bez których, co tu kryć
      form jest jak morze bez fal i zachodów słońca. Mam nadzieje że pozostaniecie na
      dłużej! Ku radości mojej i reszty ogrodowych ekscytantów!
      Bidulek grubodziób zapewne przeniósł się dalej tam gdzie cieplej. Tak
      to bowiem jest że nasze grubodzioby odlatują nieco bardziej na południe, a na
      ich miejsce przylatują te ze wschodu Europy i to właśnie one najczęściej są
      gośćmi naszych karmników. Ptak ten w Polsce jest coraz rzadziej spotykany. Nic
      dziwnego gdyż jako największy nasz łuszczak ma coraz mniej pestek do jedzenia i
      miejsc do lęgu.
      Tak niestety nasze karmienie ptaków wykorzystują również ich wrogowie,
      bo gdzie tu tak łatwo można zima zastać stado zajadających się ptasząt niezbyt
      bacznie rozglądających się dookoła no gdzie - przy karmniczku. Stąd też nie
      tylko krogulce, ale i poczciwe kotki baczą pilnie ze może by tak zapolować. Oj
      życie!
      Śniegi znów zaczynają być okrutne, więc nie zapomnijcie o karmnikach. A
      czy powiesiliście je w miejscu osłoniętym od wiatru????
      Pozdrowienia,
      Jerzy Woźniak
      • piasia bałagan okropny.... 10.02.03, 09:44
        Bałagan okropny mam na balkonie. Wszystko dlatego, ze dla moich skrzydlatych
        stołowników nieba bym przychyliła.

        Wybrałam się do sklepu zoologicznego, ślicznie zaopatrzonego i przytachałam do
        domu: pszenicę, konopie, kanar, siemię lniane, słonecznik niełuskany i jeszcze
        mieszankę kanaru z innymi ziarnami, w tym bodajże rzepakiem - razem ze sześć
        kilo.

        To wszystko zmiąchałam razem, dodałam dla urozmaicenia ryż oraz kaszę gryczaną
        i sypnęłam na balkon.

        A ptaki zaczęły wybrzydzać...

        Po pierwsze - nie ruszyły rzepaku
        po drugie - nie ruszyły siemienia lnianego. Wszystko rozmokło i się rozkleiło.
        A że akurat bylo dość ciepło, zaczęło nawet kiełkować. Zjadły je dopiero jak
        się zeźliłam i jednego dnia nic nie wysypałam.
        po trzecie - siemienia nie jedzą w całości, lecz wyłuskują ze skórki. Skórki
        pozostają na balkonie
        po czwarte - dokładnie tak samo robią z kanarem
        po piąte - ze słonecznikiem też

        Jaki mam na balkonie ciężki bajzel, to sobie nawet nie wyobrażacie... A w
        dodatku mój psiak na wiadomość, że na balkonie jest świeże ziarno, siłą się tam
        wdziera i próbuje wyjadać. Jak po jego balkonowych wyprawach wygląda dywan -
        lepiej nie pisać...

        Ale widok czterdziestu wróbli i tuzina sierpówek naraz wynagradza mi wszystko.
        Ach, jeszcze jedno - te małe szare cwaniaki nauczyły się korzystać z sikorzej
        stołówki (płatki, siemię, słonecznik - zatopione w smalcu i powieszone w
        siateczce) i wyjadają na potęgę.

        PS: piszę o tym, bo o czym mam pisać? U mnie nie ma grubodziobów, krogulców i
        innych okazów awifauny. Bu.
        • dorkasz1 Re: bałagan okropny.... 10.02.03, 17:16
          Piasia,
          jestem z Toba. U mnie tez tylko wroble. Nic to, ich okragle oczka jak guziczki
          i brzuszki okragle, mieciutkie jak motki welny z babcinego koszyczka tak mnie
          ciesza, ze nawet nie mam ochoty zazdroscic tym, co maja za kumpli grubodzioby.
          A swiergola, mloca dziobami i kloca sie prawie tak jak moi synowie w czasie
          sprzatania :)))
    • mjot1 Pięknie pięknie... 12.02.03, 09:24
      Po obfitych opadach śniegu mamy go ok. 50cm.
      W sobotę byłem na spacerze w lesie i jedyne ślady, jakie widziałem to... moje.
      Świat zamarł.
      Padał drobniutki śnieżek wzmacniany smugami zsypującymi się z drzew i wszystko
      przesłonięte było delikatniutką mgiełką...
      I ta cisza... Brnąc w świeżutkim puszystym śniegu w pewnej chwili usłyszałem
      jakiś cichutki miarowy szelest i zatrzymałem się myśląc, że to zwierz jakiś
      gdzieś obok przemyka przez śniegi i wtedy zorientowałem się, że to „szeleści”
      moje tętno. Słyszeliście kiedyś ciszę? Niesamowite uczucie! Wspaniałe!
      Spotkałem tylko jedno małe stadko sosnówek uwijających się w konarach i
      popiskujących tak cichuteńko.
      Już w niedzielę tropy się pokazały. Ileż to ciekawych epizodów zapisano tymi
      różańcami niezrozumiałego niestety dla mnie pisma...

      Dziś natomiast odwiedził nas pan mróz (–25 stopni)! To już się czuje i słyszy
      skrzypem naszych kroków. Chmurki gdzieś znikły i odsłoniły słoneczko.
      Przez okno las wygląda bajecznie. Czubki koron drzew pokrytych czapami śniegu
      dodatkowo ocukrzyła szadź. Skrzą się teraz diamentowymi iskierkami.

      Oj przyszły naprawdę ciężkie czasy dla zwierza wszelakiego. Warstwa śniegu
      uniemożliwia wygrzebanie czegoś pożywnego a poruszanie się wymaga wiele wysiłku
      kosztem tak cennych kalorii. Dziki orzą sobą bruzdy a nieliczne tropy zajączków
      wskazują, że biedaki toną całe w śnieżnym puchu. Zwierzyna leśna skupia się
      przy niektórych najbardziej dostępnych paśnikach i nie oddala się zbytnio, gdy
      człek się tam pokaże.

      Oznaki życia widać za to na naszej polance. Moja Zdecydowanie Lepsza Połowa swą
      wyśmienitą kuchnią ściągnęła chyba wszystkie ptaszęta z całego lasu!
      Rejwach jest niesamowity! Tłuką się świergoląc i zajadają zajadają zajadają.
      Biedactwa takie napuszone strosząc piórka i chowając w nie łapięta starają się
      tracić jak najmniej energii.
      Państwo Kosowie odwiedzają restaurację regularnie, ale osobno. Czyżby „ciche
      dni”?

      „Zazdrośnikom” zaś nadmieniam, że ja niestety nie mam ani jednego wróbelka! No
      i nie ma grubodzioba „zdrajcy”! :-)

      Najniższe ukłony!
      Cieszący się niezmiernie zaległym urlopem wyp. M.J.
      • jerzy.wozniak Re: Pięknie pięknie... 17.02.03, 20:58
        Mimo że wygląda na zimę wiosna już nadchodzi. O tej porze roku wiele ptaków
        dobiera się w pary i zaczyna budować gniazda! Nie patrzą bowiem na to co jest
        dzisiaj ale co będzie! A będzie wiosna, oby tylko bidulki dożyły do pierwszych
        muszek czy świeżych kiełków!
        Pozdrowienia,
        Jurek
        P.S. Ale ty piszesz, jestem pelen podziwu!
    • petro5 Re: rety rety co sie dzieje... 12.02.03, 17:12
      Nie wiem kto jest większym „zazdrośnikiem”. Gróbodzioba już nie mam . Chyba
      strasznie się na mnie zeźlił i zmienił teren. Zgodnie z radą powiesiłam mu
      oddzielnie jedzonko, którym długo się nie cieszył. Kulę powiesiłam blisko
      gałązki aby ptaszkowi było łatwiej , no i było łatwiej ale nie jemu tylko
      sroce. Wystarczyło jej 5 minut aby zerwać i unieść ją ze sobą.
      A tak w ogóle to po tej zimie pójdę chyba z torbami. Ciągle kupuję i kupuję te
      nasiona, a wszystko to przez moje wróble. Takich ilości w życiu nie
      widziałam. Chyba mają jakąś infolinię o mojej stołówce. Grube są jak beczki,
      niektóre nie maja siły wydostać się z karmnika , tam zasypiają no i strasznie
      brudzą. Nie wiem co robić chyba przejdę na kule zawsze to mniej zjedzą.
      Od jakiegoś czasu odwiedza mnie regularnie kwiczoł. Ten cwaniak zaanektował
      sobie całe drzewo jarzębiny, na której ciągle przesiaduje. Goni wszystkich
      równo. Ostatnio zjawił się ptak wielkości kwiczoła ale koloru czarnej
      czekolady, skuszony jedzonym przez kwiczoła jabłkiem, niestety długo nie
      posiedział musiał brać szybki odwrót . Kwiczoł po prostu wpadł we wściekłość
      podążał za nim skrzydło w skrzydło. Czarny odpuścił, musiałam mu dać jabłko w
      inne miejsce. Chyba to był kos. Wprawdzie mam atlas ale to co przylatuje
      nijak nie ma się do tego co widzę na obrazku. Może ktoś mi pomoże co to za
      ptaki większe od wróbla na końcu skrzydeł niebieskawe piórka a cały brzuszek od
      spodu zielonkawo-żółty nijak nie pasują do zdjęć, może to jakiś nowy gatunek?
      Wiadomość z ostatniej chwili. Mam do oddania 5 kilo wróbli. Komu, komu !!!
      Pozdrawiam.
      • piasia Re: rety rety co sie dzieje... 13.02.03, 10:22
        petro5 napisała:

        > A tak w ogóle to po tej zimie pójdę chyba z torbami. Ciągle kupuję i kupuję
        te nasiona, a wszystko to przez moje wróble. Takich ilości w życiu nie
        > widziałam.

        Witaj w klubie.... ;))) U mnie idzie dziennie kilo nasion. Raz na tydzień
        wybieram się po zakupy, tacham to do domu, a po trzech dniach już dno widać.

        > Ostatnio zjawił się ptak wielkości kwiczoła ale koloru czarnej
        > czekolady,
        Prawie na sto procent kos. Przyjrzyj się jego oczom i dziobkowi - wokół oczu
        kos ma żółtą obwódkę, i dziób też żółty. Pani kosowa jest cała, łącznie z
        dziobem, koloru błota.

        Skoro przyleciał, to znaczy że bardzo głodny. Jeśli masz jeszcze parę groszy w
        zapasie, to kup słoninę i drobniutko pokrój. Albo płatki owsiane wrzuć na
        rozpuszczony smalec i wymieszaj, a potem wysyp. Kosy to uwielbiają. One jedzą
        głównie dżdżownice, a na owoce przerzucają się zimą z musu.

        > Wiadomość z ostatniej chwili. Mam do oddania 5 kilo wróbli. Komu, komu !!!

        Nie wezmę. Ja mam 5 kilo wróbli i cztery kilo sierpówek. :)))))))
        • petro5 Re: rety rety co sie dzieje... 14.02.03, 08:12
          Z tą forsą to żartowałam. Rzeczywiście masz rację to są kosy całe dwa
          ciemnobrązowe z żółtymi dziobami. Dzisiaj jak wychodziłam do pracy to właśnie
          spożywały śniadanko w postaci jabłka. Chyba przezornie przybyły tak rano bo o
          tej porze nie było jeszcze kwiczoła. Niezły z niego leniuch tak długo śpi.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka