leda16
06.07.06, 22:56
Przychodzę do ogrodu po tygodniowej nieobecności, biegnę do oczka wodnego, a
tam pływają dziesiątki malutkich rybek z 4 karasi kupionych pod koniec maja.
Niektóre już zaczynają czerwienieć. Zaś samo oczko - cudności. Woda
przeźroczysta, że na 2 metry niemal dno można dostrzec, a wodorosty, glony i
rogatek sztywny tworzą pod lustrem wody czarowne zielone jaskinie, w których
majestatycznie pływają dorosłe ryby i zwinnie szaleje młodzież. Bez chemii,
bez prądu pomp i filtrów, które zmieliłyby młody narybek. Naturalny,
ekologiczny staw, szczęśliwe, radosne rybki. Nawet dokarmiać nie trzeba -
jedzą to, w co obfituje woda. Gdy dziecko wróci z cyfrówką, chwalimy się
zdjęciami.
Rybek jest za dużo. Więc już zbieram oferty chętnych z Krakowa. Rybki pewnie
muszą trochę podrosnąć, żeby im technika nie zaszkodziła, lecz sporo już
można odłowić.