Dodaj do ulubionych

Od nowa o kotkach

07.05.07, 10:19
Podciągnę wątek o kotach bo musze wbić nóż w serce moim oponentom (patrz
oświadczenie), którzy tak czysto i szlachetnie ze mną polemizowali.
Otóż narody dzielą się na mądre i głupie te mądre do niszczenia gryzoni
wyhodowali ogromne ilości ras terierów, psów do walki głównie ze szczurem
wędrownym przed którym kot ucieka jak przed wodą święconą. Przy okazjii
tepiły też szczura śniadego (nielicznego) oraz myszy i inne gryzonie
pustoszące ich magazyny. Dla mało oczytanych (całe szczęcie na forum to
nieliczne wyjątki) podaję, że u nas i w całej Europie, występują dwa gatunki
szczura. Śniady niewielki i płochliwy, którego kot czasem dopada i wędrowny
większy bardziej agresywny, którego kotek się boi zaś obecnie gatunek ten
jest dominujący. Gatunek ten dotarł do Polski w średniowieczu i odtąd
opanował nasze miasta. To właśnie albinotyczne szczury wędrowne są
popularnymi zwierzętami laboratoryjnymi oraz hodowlanymi czyli szczurki do
klatek. Poprzez wieki gatunek ten był uciążliwy nie tylko na lądzie, ale
także na morzu i do jego zwalczania – Tu uwaga Kociarze! – stosowano
wyłącznie psy przewożone specjalnie w tym celu na statkach. Koty, jeśli tam
się znalazły, były raczej maskotkami i rzecz jasna musiały spadać na reje
przed terrierem szczurołapem. To właśnie z powodu agresywności i szybkości
szczura wędrownego w terierach utrwalono takie cechy jak szybkość, zajadłość,
nieustępliwość oraz wielka odwaga w niepozornym ciele. Szczur bowiem to
przeciwnik nie lada - rzecz jasna ten większy, wędrowny. Teriery niszczyły
też wielkie ilości myszy bowiem nie jadły ich a jedynie ubijały. teraz sami
sobie zadjcie pytanie dlaczego w tym celu nie chodowano kotów. Odpowiedź jest
prosta - bo się do tego nie nadawały. Jeszcze raz więc podkreślam ze koty nie
zwalczają szczurów, przynajmniej nie na taką skalę jak się to powszechnie
uważa. Są zaś w naszym naturalnym środowisku są zakałą gdyż jest to gatunek
obcy nie mający miejsca w rodzimych powiązaniach troficznych i jako taki
powinien być w wolnej przyrodzie eliminowany. Na koniec podaję dla tych
najbardziej agresywnych, że sam miałem przez lata uroczą kotkę syberyjską i
uważam, że była cudownym zwierzęciem o manierach księżniczki, ale za cholerę
nie wypuścił bym ja na swoją działkę, gdyż było by mi szkoda i jej i tej
zniszczonej przez nią rodzimej przyrody.
No to na tyle.
Jurek
Obserwuj wątek
    • ujk Re: Od nowa o kotkach 07.05.07, 10:32
      Pomimo mojej wielkiej milości do kotów( mam dwa domowe rasowce) to zgadzam sie z
      powyzszym,
    • 33qq Re: Od nowa o kotkach 07.05.07, 11:23
      Mój kocur (6kg żywca) jest bardzo leniwym stworzeniem, mimo to od niechcenia
      zamęcza corocznie kilkanaście myszy w ogrodzie, zdecydowanie mniej szkód tam
      wyrządza niż biegający wszędzie terier mojej siostry gdy wpadnie z wizytą.
      A co do szkodnictwa, to jest oczywiste, że zdziczałe zwierzęta domowe, czy to
      koty czy psy , nawet i te mające właścicieli którzy puszczają je wolno we wsiach
      są zagrożeniem dla przyrody. Tutaj jest pole do działania dla myśliwych,
      niestety. Podobnym zresztą zagrożeniem są lisy których populacja nadmiernie się
      rozpanoszyła dzięki tzw. gospodarce łowieckiej prawdopodobnie opartej na
      "badaniach naukowych".
      • grig11 Re: Gospodarka łowiecka 09.05.07, 14:31
        cyt.
        "dzięki tzw. GOSPODARCR ŁOWIECKIEJ prawdopodobnie opartej na badaniach
        naukowych"
        Gospodarka łowiecka opiera się nie na badaniach naukowych a na zbrodniach
        popełnianych przez tzw. "myśliwych selekcjonerów", którzy bez przerwy myślą jak
        tu zastrzelić dla siebie jak najbardziej chorego jelenia, by potem zawiesić u
        siebie w domu jak najbardziej ubogie i zdeformowane poroże. Oficjalnie przecież
        głoszą, że zadaniem ich jest prowadzenie selekcji i pozostawienie w stadzie jak
        najbardziej okazałych samców i samice jako reproduktorów stada w zdrowy
        genetycznie materiał.
    • szadoka Re: Od nowa o kotkach 07.05.07, 11:38
      Moj tygrys ozdobny raczej do polowania sie nie nadaje ( najwyzszym osiagnieciem
      byl zlapany motylek, ktory zreszta uciekl :))i wlasciwie bardzo sie ciesze z
      tego bo szkoda byloby mi malych ptaszkow, ktorych z powodu srok i tak jest zbyt
      malo.
      • aleks44 Re: Od nowa o kotkach 07.05.07, 13:01
        jednak wole psy
        pozdr.
        • venus22 Re: Od nowa o kotkach 07.05.07, 22:32
          ze teriery lepiej niz koty nadaja sie do tepienia szczurow to nikt tego nie
          kwestionowal.


          ale nieprawda jest ze kot w naturze to tylko szkodnik - prosze o tym klamstw
          nie pisac.
          kot przybyl do Europy okolo 900BC - przed Chrystusem, a w ogole to juz byl
          znacznie znacznie dawniej w Egipcie (gdzie byl czczony) a oswojony tamze ok.
          3000 BC lat temu.

          nie jest wiec to prawda jak Jurek pisze "sa w naszym srodkowsku nienalezaca do
          natury zakala"

          nawet jesli nie nadawaly sie na szczury to wlasnie koty pilnowaly aby myszy i
          inne drobne gryzonie nadmiernie sie nie rozmnazaly bo do tego psy juz sie nie
          nadawaly,
          chocby dlatego ze koty sa szybsze i przede wszystkim maja znakomity wzrok w
          ciemnosci.
          jestem przekonana ze dziki lub zdziczaly kot znacznie lepiej sobie radzi ze
          szczurami niz wychuchany kot domowy (ale nie twierdze ze przewyzsza pod tym
          wzgledem teriera)


          koty oprocz myszy i nnych malych gryzoni poluja takze na kroliki, jaszczurki,
          nawet ryby i niestety ptaki, co stalo sie cala tragedia dla kota bo wlasnie
          przez te zas*ane ptaszki caly NIESPRAWIEDLIWY krzyk.

          tymczasem taka jest natura kocia, a jak juz w innym watku wspominalam znacznie
          wieksze szkody wsrod ptakow czyni sam czlowiek.

          tak ze czas jest odczepic sie od kota i przejrzec na oczy.

          na kazdej polskiej wsi musial byc obowiazkowo kot ktory pilnowal obory.
          stodoly itd.

          pies zdziczaly, jak ostatnio udowodnila pewna historia w Nowojorskim parku
          gdzie dwa pitbulle zdziczaly i zalozyly rodzine - czynia ZNACZNIE WIEKSZE
          szkody niz koty - otoz te dwa polowaly i zagryzaly okoliczna zwierzyne oraz
          zagryzly na smierc kobiete uprawiajaca jogging.
          stanowlt smiertelne zagorzenie nie tylko dla zwierzat ale dla LUDZI.

          (to ja juz wole dzikiego kota)

          A Mjot kiedys zdenerwowany pisal na forum zwierzeta jakie szkody czynia psy
          puszczone przez wlascicieli "aby pobiegaly sobie w lesie" - poluja no cokolwiek
          sie rusza, plosza zwierzyne, - bo jeszcze mniej niz koty "pasuja" do dzikiej
          natury.

          jak juz cos piszesz Jurku to pisz prawde do KONCA a nie jakies wygodne
          jednostronne, zaslepione klamstwa.

          Venus
          • venus22 Re: Od nowa o kotkach 07.05.07, 22:55
            ps.
            a poza tym dla mnie pisanie ze kot nie ma miejsca w naturze lub ze jest zakala
            w niej jest bez sensu - przeciez kot sam JEST natura,

            jak czlowiek stworzy kotopsa to wtedy mozna by sie zastanawiac czy to natura i
            gdzie jest jego miejsce.

            a na razie, kot od tysiecy lat byl jest i bedzie natura, ma okreslona role do
            spelnienia - jest predatorem (drapieznikiem) o konkretnym zakresie terytorium i
            diety.
            a ze to sie niektorym nie podoba- trudno, ja komarow nie lubie ale nie bede z
            tego powodu twierdzila ze sa zakala natury.

            Venus
    • tadeusz48 Re: Od nowa o kotkach 07.05.07, 23:48
      Zwierzęta hodowane przez ludzi są takie jak ich człowiek ukształtuje(nie mówię o
      zachowaniu zwierzęcia w obliczu zagrożenia życia)i to od człowieka zależy czy
      jego pupil "wchodzi w szkodę czy nie".Uważam że mając kota czy psa ma się
      również obowiązek wyuczenia ich pewnych pożądanych i zabronionych zachowań.
      Jeżeli ktoś bierze sobie kota lub psa i traktuje je tylko jako swego rodzaju"
      maskotkę" to winien jest skutków działania swojego zwierzęcia wynikających ze
      niewłaściwych wyuczeń lub z zaniedbań(na co pozwala właściciel).Znawcy zwierząt
      mówią że "pupil"upodabnia się do swojego właściciela( czasem odwrotnie), i coś w
      tym prawdy jest. tadeusz.
    • morgana_le_fay Re: Od nowa o kotkach 08.05.07, 09:21
      A ja nie rozumiem po co ta dyskusja "o wyższości Wielkiejnocy nad świętami Bożego Narodzenia". Jakieś pseudonaukowe dowody, co jest, a co nie jest częścią natury, co jest jej dobrą, a co "złą" częścią. Wybaczcie Państwo, ale to żenujące.
      Natura jest na szczęście bardziej skomplikowana i mądrzejsza niż chcielibyśmy ją widzieć. Mając wiele do czynienia z gospodarzami na wsi znałam koty które zabijały szczury w ilościach przemysłowych i psy których jedyną misją było to samo. Widziałam na własne oczy koci składzik odkryty przez gospodarza: 8 taczek suchych szczurów wywiezionych ze stryszku obory. Moja osobista kota (warszawska kanapowa i rasowa) po przyjeździe na wieś staje się dziką bestią i tępi myszy hurtowo, czego nauczyła również... naszego psa. To prawda. Szczurów nie mamy. To prawda. W latach swojej świetności lubiła przegryźć ptaszkiem. Doskonale znała zakaz, ale natura robiła swoje... Pies ptaszkiem nie przekąsza. Ale żeby od razu wyrokować: kot - szkodnik, pies - dobry, nie odważyłabym się. Ptaki sobie poradziły. Wyprowadziły drugi lęg, przeniosły się na wyższe piętra drzewa. Z ogrodu nie zniknęły, co roku wracają, przywykły do kosiarki, do naszej obecności, a także do obecności "dzikiej krwawej kociej bestii". Co więcej, żyjemy w symbiozie, mają zostawione nasiona bylin i innych na zimę, żeby nie latały głodne. Maja zostawione stare spróchniałe wykrotowate drzewa jako dach nad głową. Z kota nie robią problemu. Coś za coś. Jest kot - jest wróg, ale jest kot - nie ma tchórza - innego wroga. Bilans wychodzi na zero. I one to chyba lepiej rozumieją niż ludzie.
      • venus22 Re: Od nowa o kotkach 08.05.07, 09:35
        nareszcie jakies rozsadne slowa, i do tego z zycia wziete..

        Brawo Morgana!!

        Venus
        • brynia2 Re: Od nowa o kotkach 08.05.07, 14:16
          venus22 napisała:

          > nareszcie jakies rozsadne slowa, i do tego z zycia wziete..
          >
          > Brawo Morgana!!

          Właśnie to samo chciałam napisać :)))
      • szadoka Re: Od nowa o kotkach 08.05.07, 15:01
        Swiete slowa Morgano.
        Wyglaszcz swoja dzika bestie :)
      • nnike Re: Od nowa o kotkach 08.05.07, 16:01
        morgana_le_fay napisała:

        > Maja zostawione stare spróchniałe wykrotowate drzewa jako dach nad głową.
        > Z kota nie robią problemu. Coś za coś. Jest kot - jest wróg,

        No i racja. Wszak ptaki mają... ptasie móżdżki ;)))
        • zastepowa Re: Czy ja jastem na dobrym 08.05.07, 21:46
          forum ?
          Masz ekspert zamiast o roślinkach , to prawie się doktoryzuje na zwierzakach.
          • mirzan Re: Czy ja jastem na dobrym 08.05.07, 22:25
            Mocheryzyje się.
    • jack9 Re: Od nowa o kotkach 08.05.07, 22:35
      jerzy.wozniak napisał:


      Jeszcze raz więc podkreślam ze koty nie
      > zwalczają szczurów, przynajmniej nie na taką skalę jak się to powszechnie
      > uważa. Są zaś w naszym naturalnym środowisku są zakałą gdyż jest to gatunek
      > obcy nie mający miejsca w rodzimych powiązaniach troficznych i jako taki
      > powinien być w wolnej przyrodzie eliminowany

      W sumie to samo możnaby napisać o człowieku
    • chwila.pl Niesmak, a nawet obrzydzenie.... 09.05.07, 09:22
      Każda, kolejna Pana wypowiedź na temat kotów wywołuje u mnie coraz wiekszy
      niesmak. I obniża diametralnie mój szacunek do Pana. Był Pan dla mnie
      autorytetem, osobą o wszechstronnej wiedzy... Dziś jest Pan dla mnie zerem
      moralnym, małym agresywnym człowieczkiem, nie zasługujacym na podanie ręki na
      powitanie.
      Pisze Pan:
      > Podciągnę wątek o kotach bo musze wbić nóż w serce moim oponentom
      co dyskredytuje Pana w moich oczach już ostatecznie.
      Proponuję zatem nie "podciągać wątku" tylko "podciągnąć" portki, wziąć widły i
      roztrząsać gnój na polu. Będzie większy pożytek!
      Żegnam ozięble.
      • ewa8a Re: Niesmak, a nawet obrzydzenie.... 09.05.07, 10:08
        Nie ma się co denerwować Chwilo. Tym postem pan Woźniak nie wbił nikomu żadnego
        noża, tylko po raz kolejny udowodnił jak żałosnym, zapalczywym i agresywnym
        jest człowiekiem. Czytać się go już po prostu nie da.

        • chwila.pl Re: Niesmak, a nawet obrzydzenie.... 09.05.07, 10:30
          Czytam to forum od roku, jestem zauroczona panującą tu atmosferą, wzajemną
          życzliwością i chęcia podzielenia się, bezinteresownie, swoją wiedzą. Łaczy nas
          wspólna pasja, zielone hobby. A także zachwyt nad "cudami" przyrody. Dzielimy
          sie naszymi kłopotami, niepowodzeniami a także małymi sukcesami.
          I do tego grona nie pasuje zupełnie jedna osoba, paradoksalnie "opiekun forum",
          ziejący agresją, nienawiścią do części tej przyrody, jaką stanowia koty.
          Kuriozalne zjawisko, doprawdy...
    • maallinka Re: Od nowa o kotkach 09.05.07, 11:36
      Powiem tak: szkodnikiem jest czlowiek, ktory nie potrafi zaopiekowac sie swoim
      pupilem jak nalezy. Pies, kot to u nas zwiarzeta domowe (w polskiej przyrodzie
      przeciez nie ma kotow w naturalnym srodowisku, sa jedynie rysie, a koty to
      zwierzeta udomowione i sprowadzone tu przez czlowieka). A wprowadzanie przez
      czlowieka kolejnego gatunku do srodowiska, w ktorym go nie bylo to rzeż
      niektorych zwierzat. Ale mysle, ze jeszcze bardziej niz wypuszczanie kotow
      karygodne jest wypuszczanie psow bez opieki. Bo ten nie tylko moze ubic
      jakiegos zwierzaczka, ale przede wszystkim zagraza ludziom. To wszystko to
      bezmyslnosc wlascicieli zwierzat.
      Koty masowo sie wypuszcza, bo kiedys nie myslano o tym ze moga wyrzadzic w
      przyrodzie jakies szkody i taka pozostala u nas tradycja, ze kot chodzi
      wlasnymi drogami i w domu sie go nie utrzyma. A ze na ludzi sie nie rzuca to
      nikt sie tego nie czepial. Jesli naprawde koty czynia az takie szkody to nalezy
      zaczac od uswiadamiania ludzi, bo sadze, ze wiekszosc ludzi nie ma o tym
      pojecia. Chociaz nie wroze sukcesow, bo jak przekonac kogos do zrezygnowania z
      kota skoro ma w domu (czy np w spichlerzu) myszy?
      Chociaz akurat na myszy wystarczy pulapka, potrafia wylapac sie wszystkie, a na
      szczury... i tak kot nie pomoze...
    • kot_behemot8 Re: Od nowa o kotkach 09.05.07, 15:44
      Pewno to wszystko prawda, tyle tylko że ja (ani mój kot) szczura na oczy nie
      widzieliśmy jak długo zyjemy, natomiast myszy to i owszem. I własnie te myszy
      mój tygrys łapie doskonale za co jestem mu ogromnie wdzięczna, bo mysie
      gówienka w spirzarni i piwnicy to obrzydlistwo. Potrafi też zaczaic się przy
      norce nornicy obżerającej mi korzenie drzewek owocowych. Tygrys domowy rules:))
      • venus22 Re: Od nowa o kotkach 10.05.07, 08:38
        """Pies, kot to u nas zwiarzeta domowe (w polskiej przyrodzie
        przeciez nie ma kotow w naturalnym srodowisku, sa jedynie rysie, a koty to
        zwierzeta udomowione i sprowadzone tu przez czlowieka). ""

        jak to jedynie rysie? nie ma wiecej u nas dzikich kotow? - bardzo prosze o
        odpowiedz TYLKO Maiialine.

        wracajac do cytatu - owszem zgadza sie, pod pewnym wzgledem.
        ze ponad 3 tysiace lat temu Egipcjanie udomowili kota.

        dla przykladu, ocenia sie ze pies zostal udomowiony jakies 15 tysiecy lat temu
        a nawet prawdopodobne jest ze i 100 tysiecy lat temu.

        wniosek z tego jest niezbity ze KOT, zanim stal sie "udomowiony" to musial byc
        dziki. i musial miec swoja nisze ekologiczna,
        i kiedy pies juz sluzyl czlowiekowi to kot jeszcze dlugo latal samopas.

        i w przeciwienstwie do psa ZACHOWAL bardzo wiele swoich dzikich cech, z dieta
        wlacznie. tak jak pies na drodze ewolucji np. dolozyl do swojej diety produkty
        ktorych w naturze nigdy by nie jadl np kasza, warzywa tak kot- NIE.
        nadal podstawa jego diety jest mieso i tluszcz. pies juz nie poluje, raczej
        towarzyszy przy polowaniu,
        natomiast kot- zawsze. kot ma w zwiazku z tym wieksze szanse przezycia na
        dziko niz pies.


        a zatem kot bardziej niz pies czy krowa czy swinia ma swoje stale miejsce w
        przyrodzie.
        no i WLASNIE- kiedys uwazalo sie ze koty trzeba wypuszczac bo "kot to kot"
        wypuszczalam ja, wypuszczala moja mama, moja babcia, prababcia,
        praprababcia........... i tak wstecz do Egipcjan.

        I co z ptakami? jakies wyginely? owszem np DODO - wybite do cna przez
        czlowieka.


        no i jeszcze jedno. zapominasz o zdziczalych kotach ktore prowadza zycie
        zupelnie "naturalnie" - takie sa nie tylko w piwnicach i ogrodkach ale sa tez z
        dala od ludzkich domostw przy parkach i lasach - przynajmniej tu w Kanadzie.
        i jakos nie widac aby czynily jakies wyjatkowe szkody.

        Venus
        • venus22 Re: Od nowa o kotkach 10.05.07, 08:41
          przepraszam nicki mi sie pomylily - nie Maiialine tylko Maallinke.


          Venus
        • maallinka Re: Od nowa o kotkach 10.05.07, 12:19
          Nie chce mi sie pisac takiego dlugiego wywodu jak Twoj. Odpowiem wiuec krotko.
          Kot mial swoje miejsce w przyrodzie, tylko gdzie? Mowimi o Polsce a tu nie ma w
          przyrodzie miajsca dla kota, bo u nas kot to zwierze domowe. Ludzie go
          sprowadzili do domow i gospodarstw, ale w dzikiej polskiej przyrodzie nie
          wystepuje i sztuczne wprowadzanie takiego czy innego gatunku przez czlowieka
          moze powodowac zachwianie rownowagi.
          No ale jesli twierdzisz ze kot (domowy) u nas wystepuje dziko w przyrodzie to
          prosze powiedz gdzie? I powiedz na jakie zrodlo informacji sie powolujesz.
          • morgana_le_fay Re: Od nowa o kotkach 10.05.07, 14:07
            Żbik występuje. Żbik krzyżuje się z kotem domowym i wydaje na świat nie tylko "domowe półżbiki" ale też dzikie półkoty. Nie podam Ci źródeł, bo... mi się nie chce.
            • maallinka Re: Od nowa o kotkach 10.05.07, 14:20
              Morgana nie zrozumialas mojego pytania (poza tym ze kierowalam je do venus).
              Pytalam o naturalne wystepowanie kota domowego w przyrodzie polskiej (nie o
              kota sprowadzonego i sztucznie do tego srodowiska wpuszczonego). Odpowiedz jest
              oczywista - nie ma nigdzie w Polsce dziko zyjacego kota domowego, ktory nie
              bylby sprowadzony przez czlowieka. No ale moze venus zna takie miejsca, wiec
              czekam na odpowiedz...
              • nnike Re: Od nowa o kotkach 10.05.07, 16:03
                maallinka napisała:

                > No ale moze venus zna takie miejsca, wiec
                > czekam na odpowiedz...

                E tam. Pomęcz eksperta :D
                • venus22 Re: Od nowa o kotkach 10.05.07, 20:51
                  No wlasnie zapomnialas o zbiku :)

                  w Polsce dzikie koty wystepuja w miastach i w wsiach - sa to koty ktore zostaly
                  albo wyrzucone z domu i zdziczaly albo juz urodzone z takich zdziczalych i
                  wtedy sa calkiem dzikie - JAKBY NIE BYLO!
                  do takiego kota nie podejdziesz, uciekaja natychmiast,
                  nikt sie nimi nie zajmuje, na swoje "utrzymanie" "pracuja" same.
                  w tym wypadku juz dotyka ich naturalna selekcja w przyrodzie- slabe osobniki
                  odchodza. oprocz oczywscie smierci poniesionej z rak np. ogrodkowych czy
                  piwnicznych "ekologow".

                  (chyba slyszalas choc raz w zyciu jak ktos mowil "o, to dziki kot")

                  to chyba wystarczy aby kot chcac nie chca znalazl sobie nisze w przyrodzie.

                  Poza tym NAWET jesli w/g ciebie nie ma naprawde dzikich kotow oprocz rysia to
                  nawet te domowe koty, ze nie wspomne o zdziczalych, istnieja w Polsce od
                  ZARANIA jej dziejow, i jakos
                  do tej pory ptakow i innej zwierzyny nie wykonczyly.

                  Venus


                  • venus22 Re: Od nowa o kotkach 10.05.07, 20:59
                    tzn, aby nie bylo nieporozumien- dziki kot to gatunkowo w dalszym ciagu "kot
                    domowy" ale to nie ma znaczenia dlatego ze zdziczaly kot domowy musi znalezc
                    sobie miejsce w naturze, i je dawno znalazl.
                    nie wierzysz bowiem chyba ze Polak od poczatku starannie zajmowal sie kotem.

                    Venus


                  • maallinka Re: Od nowa o kotkach 11.05.07, 11:28
                    Mnie chodzi o jedna rzecz. Przyroda pracowala setki, tysiace, nawet miliony lat
                    na to co stworzyla. Stworzyla mnostwo gatunkow roslin i zwierzat. I sama
                    regulowala to w jakim regionie jaki gatunek jest potrzebny. Skoro u nas mamy
                    rysia i zbika, czy cokolwiek jeszcze to znaczy ze to jest potrzebne i to
                    wystarczy. Dzieki temu w przyrodzie istnieje odwieczny porządek i harmonia.
                    Ptaki zawsze mialy naturalnych wrogow i będą ich mialy. I OK., tak nauczyly się
                    zyc. A liczebnosc zarówno ptakow jak i drapieznikow regulowala zawsze natura.
                    I teraz nagle w te harmonie wkracza nowy gatunek. Ni z tego ni z owego, nagle.
                    Nasza przyroda nie była na niego przygotowana. A wiec jest dodatkowy gatunek
                    który poluje m.in. na ptaki. Czy naprawde sadzisz, ze to nie ma wplywu na
                    przyrode, na liczebnosc ptakow, ze nie burzy odwiecznej harmonii? Nieistotne
                    czy to stalo się teraz czy powiedzmy 100 lat temu czy wiecej. Ten gatunek był i
                    jest sztucznie wprowadzany przez czlowieka. I po co? Po co zaburzac to co
                    naturalne i piekne? Po co nam kot domowy w lesie? Kot jest potrzebny niektórym
                    ludziom w domu ale nie w lesie.
                    Na kolejny bardzo powazny problem zwrocila uwage morgana. Otoz kot walesajacy
                    się po lesie krzyzuje się ze zbikiem. Chyba nietrudno o wniosek, ze im wiecek
                    takich kotow tym bardziej zagrozony jest gatunek zbika? Bo potem te ni zbiki ni
                    koty krzyzuja się z kolejnymi zbikami i to prosty sposób zebysmy stracili
                    naszego pieknego drapieznika.
                    Powolujesz się na to ze kot był kiedys dziki i miał swoja nisze ekologiczna. Za
                    razem piszesz ze udomowili go Egipcjanie. Wiec wniosek nasuwa się sam – jeśli
                    kot ma swoja nisze jak to okreslilas to w polnocnej Afryce, a nie u nas. Tam
                    natura go stworzyla i wszystko dla niego przystosowala. I tam na pewno przyroda
                    nie cierpi z powodu jego obecnosci.
                    Zreszta idac za twoim tokiem rozumowania można by wypuszczac do lasow również
                    psy, one tez maja wspolnego dzikiego przodka, zdaje się wilka, i na pewno mialy
                    swoja nisze ekologiczna. Bo skoro można wypuszczac koty to takie samo prawo
                    maja i psy.I co, wyobrazasz sobie wypuszczanie psow do lasow, pojawienie się
                    stad dzikich psow? Psy sa silne, zaradne, wytrwale, szybko wytepilyby zajace,
                    sarny, dziki.
                    To samo dotyczy kota, tyle ze on nie poluje na duza zwierzyne a na ptaki i
                    gryzonie.
                    Poza tym dzisiejsze koty roznia sie od swojego przodka sprzed tysiecy lat, a
                    psy roznia sie od przodka wilka. I nie to nie natura je takimi uksztaltowala
                    ale czlowiek.
                    A czy nie lepiej żeby natura sama regulowala liczebnosc drapieznikow i
                    pozostalych zwierzat? Chyba ona zrobi to najlepiej, po co jej przeszkadzac.
                    Zwierze domowe niech zostanie w domu a dzika zwierzyna w lesie. I wtedy nikt
                    nikomu nie będzie wchodzil w droge. Niech zbik pozostanie zbikiem a kot kotem.
                    • jokaer Re: i tak i nie- 11.05.07, 12:11
                      takie podejście do przyrody może tylko rodzić jakis fanatyzm, w moim odczuciu

                      przyroda- mam tu na mysli cały świat ozywiony i nie- również- ma olbrzymie
                      mozliwości przystosowawcze

                      bez sensu jest czepianie sie czy kot jest częścią tej przyrody- bo jest -
                      to ewidentna bzdura udawanie , że nie -

                      jest tylko udomowioną cząstką, to że został sprowadzony z innego kontynentu nie
                      ma żadnego znaczenia - bez względu na to , czy taki import wywołuje katastrofę
                      ekologiczną czy też nie- bo to są oddzielne zagadnienia-
                      które nie mogą negować faktu , że kot jest częścią przyrody

                      całe mnóstwo zwierząt i roślin zostało importowanych do Europy i vice versa
                      i nikt nie kwestionuje , że nie są częścią przyrody- przecież nie wzięły się
                      z Marsa; ( chociaż może :))

                      najprostszy i najbliższy przykład:

                      kura- dlaczego nikt sie jej nie czepia, przecież potrafi rozgrzebać ogródek
                      totalnie jeśli nie stworzy sie jej zagródki, i zniszczyć wszystko dookoła;

                      koza domowa- puszczona samopas zeżre wszystko łącznie z butami właściciela

                      roślin to już nie będę wymieniać bo nie starczyłoby strony

                      osobiście nie znam kota , który nie łapie myszy-, jeśli nie łapie to jest to po
                      prostu przekarmiony, chory ,leniwy rozpuszczony patologiczny zwierz, który
                      takim się stał, bo tak go wychował właściciel;

                      więc chwalenie sie , że mój kot nie łapie myszy tylko wystawia świadectwo
                      właścicielowi

                      tu gdzie mieszkam jest kilka kotów i wszystkie są latem wywożone gdzieś na wieś
                      i wszystkie łapią myszy !

                      i na podsumowanie sztuczny to jest plastik i silikon a nie kot
                      • maallinka Re: i tak i nie- 11.05.07, 12:39
                        Bez urazy, ale czy wiesz o czym mowa?
                        Kto powiedzial ze kot jest sztuczny? Przeczytaj uwaznie i postaraj sie
                        zrozumiec to co napisane.
                        Druga sprawa - twoje porownania kota do kur czy kóz sa zupelnie pozbawione
                        sensu. Piszesz o dolkach jakie kury robia na podworku, obsmialam sie szczerze
                        mowiac! Przeciez to bez sensu. To co zwierzaki robia w ogrodkach wlascicieli to
                        sprawa wlascicieli, kurze dolki w ogrodkach nie maja wplywu na przyrode. A
                        slyszalas o zdziczlych kurach lub kozach bo ja nie? A mowa wlasnie o ingerencji
                        zwierzat domowych w dzika przyrode, w przedostawanie sie ich masowo do lasow.
                        Ludzie maja rozne zwierzeta domowe i dobrze, niech maja. Przeciez nikt tu nie
                        czepia sie tego co one robia na podworku czy na polu gospodarza. Bo to ziemia
                        gospodarza i on i tak ksztaltuje ja jak chce. Mowa o dzikiej przyrodzie a tak
                        chyba kury sie nie rozpanoszyly co?
                        Chodzi o to ze kota nikt w ogrodku nie zatrzyma wiec zaczyna on swoja
                        dzialalnosc w lesie wsrod dzikiej przyrody i stad problem. A jakie szkody moze
                        to wywolac to jeszcze zapewne do konca nie wiadomo, ale przeczytaj chociazby
                        problem o zbiku (w poscie morgany)
                        I pleaseee, czytaj ze zrozumieniem!
                        pozdrawiam
                      • maallinka Re: i tak i nie- 11.05.07, 12:55
                        aha, i jeszcze jedno kompletne niezrozumienie przez ciebie tekstu - gdzie ja
                        napisalam ze koty nie lapia myszy?
    • renard1 Ależ Wy się wszyscy przyczepili do tych kotów! 11.05.07, 09:55
      I po co Wam taka atmosfera????? Czy wprowadza ta dyskusja coś konstruktywnego
      na forum??? Dla jednych koty są przeszkodą, dla drugich nie. Ja mam psa, kota,
      konie i barana. I są one zakałą (wszytskie) dla mojego ogrodu, niszczą, kopią,
      obżerają. I dla pięknej urody ogrodu mojego ogrodu najchętniej to
      powyrzucałabym je wszytskie. ALe kocham je nad życie i niech sobie w związku z
      tym niszczą. A ja to będę naprawiać. I walczyć z naturą nie będę.
      Ja kocham koty, ale P. Jurek mnie w żaden sposób nie uraził swoją uwagą. Ma
      prawo tak myśleć i pisać. I myślę, że jesteście za mało tolerancyjni na czyjeś
      poglądy. P. Jurek posiada niesamowitą wiedzę, udziela rad nam wszystkim, a
      jedno stwierdzenie na temat kotów nie powinno Was zachęcać do takich słów,
      jakie skierowaliście w jego stronę. Jedna uwaga, jeden wątek przyćmił Wam obraz
      Jurka, o jakim wcześniej pisaliście. Czy ludzi ocenia się w taki sposób????
      Więcej tolerancji, więcej pokory...
      • morgana_le_fay Re: Ależ Wy się wszyscy przyczepili do tych kotów 11.05.07, 10:27
        Renard - chyba coś Ci się pomyliło. Atmosfera jest wynikiem zakładania kolejnego już kontrowersyjnego wątku przez pana Jurka właśnie. Czym innym jest dyskusja z postawioną tezą, a czym innym uporczywe jej wzniecanie przez wywoływanie tematu. Chodzi jeszcze o sposób, w jaki się swoją tezę prezentuje. Można być otwartym na argumenty, a można stawiać tezy a priori i wypowiadać się z pozycji człowieka, który "przypadkowo zna się na wszystkim". Nikt tu nie kwestionuje zasobów wiedzy pana Jurka, ale jest wiele osób, które poczuły się urażone jego sposobem wypowiedzi. Szczególnie, ze pośród uczestników forum jest wielu specjalistów w wielu dziedzinach, także ogrodniczej, czy ekologicznej, które przychodzą tu nie jak do źródła podstawowych informacji, tylko dla poszerzonej dyskusji. Nie należy mylić wiedzy z kulturą i obyciem. Jedno nie rozgrzesza braku drugiego.
        • hhrenata ludzie 11.05.07, 13:22
          dajcie juz spokoj, po prostu nie piszcie wiecej, nie dawajcie sie prowokowac:)
          pan Wozniak niech sobie reaktywuje ile chce, jak nie bedzie nikt mu odpowiadal
          to w koncu sie znudzi. Przeciez juz wszystko zostalo powiedziane w tym temacie.

          Jest tyle innych ciekawych spraw do przedyskutowania na ogrodach:)
          • maallinka Re: ludzie 11.05.07, 13:34
            Swiete slowa po prawdzie :) Ja nawet proponuje wyciac ten watek, bo powoduje
            niepotrzebne emocje. Ale to juz rola moderatora, niech zdecyduje, bo temat stal
            sie juz malo ogrodowy... Zreszta widze ze tu wcale nie o koty chodzilo a o
            walke i wbijanie noza w serce tudziez w inna czesc ciala.
            • jokaer Re: ludzie 11.05.07, 14:11
              wydaje mi się , że uderzyc w stół to nozyce sie odezwą

              mój post nie był skierowany li tylko do Ciebie tylko do tych wszystkich
              wypowiedzi, w których nie ma za wiele zrozumienia dla przyrody jako takiej
              i przyjmowania stanowisk wybitnie skrajnych- które do niczego dobrego nie prowadzą

              ta kura to było wielkie uproszczenie- choć tam gdzie wejdą zostawiają PUSTYNIĘ
              jesli jest ich za dużo w stosunku do powierzchni-

              i nie jest to bynajmniej wygrzebany pojedynczy dołek (a czy słyszałaś o czymś
              takim jak o szkodach wyrządzanych przez kuropatwy i bażanty na polach uprawnych)

              miałam ciotkę , która hodowała kozy i wiem ile szkód potrafią wyrządzić
              niekoniecznie tylko na swoim podwórzu jeśli się ich nie upilnuje;

              jesli dałam te pierwsze z brzegu przykłady to tylko dlatego , że nasuwają mi
              sie tak samo jak z tym kotem puszczonym samopas;

              choć dziwna sprawa ale 40- ści lat temu nikt nie wypisywał takich bzdur
              o kotach , że giną przez nie ptaki i są na wymarciu, bo ptaków było całe mnóstwo
              a koty po wsiach chodziły do woli

              w sumie to nie wiem , czy Pan Jezry - ekspert - celowo nie ruszył tego wątku aby
              ludzi zachęcić do wymiany poglądów niekoniecznie bez emocji; więc faktycznie
              dajmy sobie spokój

              a wg mnie przyroda sama sobie świetnie poradzi aby tylko głupota sie do niej nie
              wtrącała


              • venus22 Re: ludzie 11.05.07, 21:01
                dla mnie juz samo powiedzienie ze kot nie jest czescia natury to jakis debilizm.

                koniec kropka.


                Venus
                • zastepowa Re: GDZIE jest moderator ? 12.05.07, 01:18
                  Najwyższy czas wątek skasować.
                  Niedługo zamiast dyskusji, zresztą nie na miejscu, zacznie się jadka.
                  To forum, jak mniemam stroni od jakichkolwiek konfliktów.
                  Ponosi już mnie,
                  ludziska przecież Woźniak aż ręce zaciera.
                  Wsadził kij w mrowisko i nabrał wody w usta.
                  • venus22 Re: GDZIE jest moderator ? 12.05.07, 11:27
                    ""Wsadził kij w mrowisko i nabrał wody w usta. ""


                    no tak kocha przyrode ;)


                    Venus
                    • mjot1 Moderator? 12.05.07, 17:47
                      Ileż to razy przyszło mi stanąć twarzą w twarz z Venus na udeptanej ziemi...
                      Ileż to razy rękawica ciśniętą i podjętą bywała...
                      Ileż kopii skruszyliśmy w wirtualnych szrankach...
                      A oto teraz staję za Tobą Venus całym swym jestestwem niczym najwierniejszy
                      giermek.
                      Nie będę tu bazgrolił tego com po wielekroć już wypisywał.
                      Jako osobnik kompletnie niereformowalny uważam, że kot na sznurku to hańba! Bo
                      kot ucieleśnieniem jest wolności. Bo kot to brzmi dumnie.

                      Do mędrców, którzy kota postrzegają jako uosobienie zła wszelakiego
                      Nie tak dawno w wyniku „cywilizowania” Bieszczad (nie)chcący przeprowadzono
                      interesujące doświadczenie skazując na bezdomność i zdziczenie mnogość kotów
                      wielką.
                      Proszę Was o znawcy wyłuszczcie mnie tępemu:
                      Jakież to nieszczęścia stały się ich udziałem?
                      Jakież niepowetowane straty odniosła natura w wyniku ich morderczej tam
                      obecności?

                      Zaś, co do propozycji skasowania tego i jemu podobnych wątków zgłaszam
                      stanowczy swój protest!
                      Bo ogród to także fauna z kotem włącznie.

                      Najniższe ukłony! M.J.
    • anna.2007 Re: Od nowa o kotkach 13.05.07, 08:11
      Wydaje mi się, że obydwie strony tej dyskusji mają rację. Nie wierzę, że jeden
      lub dwa domowe koty mogą "zagryźć faunę". Ustalcie może zagęszczenie kotów na
      ar. Myślę, że 1 kot na 20 arów zostanie nawet niezauważony. Natomiast 10 kotów
      na 3 ary stanowi problem. No i dokarmianie dzikich bez dbania o ich
      antykoncepcję jest dla mnie bezmyślnością. Pozdrawiam
      • mirzan Re: Od nowa o kotkach 13.05.07, 09:33
        Bardzo jestem zainteresowany tematem.Jak namówić dzikie kotki do łykania
        tabletek? Jak dzikiego kota wykastrować na odległość? Odstrzelić mu sprzęt
        z dubeltówki?
        Poza tym nigdy nie widziałem kota w lesie, nie są na tyle głupie, aby mieszkać
        tam, gdzie mało jedzenia, a jeśli jest, to trudno dostępne.Koty trzymają się
        blisko zabudowań, w odległości takiej, aby kiedy zechcą, mogły oswoić jakiegoś
        człowieka.
    • anna.2007 Re: Od nowa o kotkach 13.05.07, 17:17
      No i weszłam w dyskusję, choć nie zamierzałam.
      Nie wiem jak zmusić do łykania i myślę, że odstrza łz dubeltówki to nie
      wyjście. Na terenie pewnych działek był pan, który gdy problem kotów stał się
      zauważalny dla wielu, zobowiązał się zadbać o nie. Zbierał datki pieniężne na
      całym osiedlu. Za te pieniądze kupował karmę i właśnie jakieś środki
      farmakologiczne antykonc. Częściowo koty odławiał, były sterylizowane i
      wypuszczane na teren dzałek. Tam nadal są koty, ale nie ma problemu. Nie lubię
      ludzi którzy karmią jak w lecie są na dzałkach, potem jadą do miasta, a głodne
      zwierzaki czekają na nich ze zdziwieniem w oczach. Pisałam o tym w pierwszym
      wątku o kotach.
      • mirzan Re: Od nowa o kotkach 13.05.07, 22:23
        Tabletkę antykoncepcyjną wkłada sie kotce głęboko do pyszczka, trzyma chwilę
        za twarz, aż połknie, trzeba uważać, aby nie wypluła.Moja żona umie to robić,
        mnie kotka by podrapała i pogryzła.
        Sterylizacja kotki u nas to ok 3 stówek,a dzikiego kota namówić na wizytę
        u lekarza, to prawie cud.
        Widocznie ten gość to jakiś magik, może z dubeltówki odstrzeliwał kotu
        narzędzia do rozmażania.
      • nnike Re: Od nowa o kotkach 14.05.07, 00:53
        anna.2007 napisała:

        > No i weszłam w dyskusję, choć nie zamierzałam.
        > Nie wiem jak zmusić do łykania

        Bardzo proste. Łapiesz kotka za kark, wtedy łatwo mu otworzyć pyszczek i
        wkladasz tabletkę za język. Wtedy z łatwością ją połknie.
        • mirzan Re: Od nowa o kotkach 14.05.07, 06:40

          > Bardzo proste. Łapiesz kotka za kark, wtedy łatwo mu otworzyć pyszczek i
          > wkladasz tabletkę za język. Wtedy z łatwością ją połknie.

          Jakie to proste, szczególnie u dzikich kotów.A czy naprawdę widział ktoś
          kota w lesie? U mnie w ogrodzie sroki tak wrzeszczą, jak zobaczą kota,
          że prędzej umarłby z głodu niż upolował jakiegoś jelenia.
          • mjot1 Re: Od nowa o kotkach 14.05.07, 18:57
            „A czy naprawdę widział ktoś kota w lesie?”

            Ja widziałem. Widuję je codziennie. Swoje.
            Jednak nie widziałem by rzucały się na jelenia. (jeszcze nie widziałem)
            • mirzan Re: Od nowa o kotkach 14.05.07, 19:28
              Swoje w lesie , są na spacerze, albo na grzybach.Nie widziałeś, bo może to był
              okres ochronny dla jeleni.Jak się skończy, zrobią spustoszenie wśród jeleni,
              dzików,a może nawet żubrów.Kto wie, co im ekspert podpowie.
              • wcyrku1 jeszcze raz od nowa o kotkach 31.05.07, 14:44
                Nie czytałem dyskusji na forum, nie czytałem niżej podanych artykułów
                - nie interesuje mnie jałowa dyskusja gdy na sąsiedniej działce "kwitła" hodowla
                kotów. Wojna zarzadu POD z wydz,Ochr Przyrody UM.
                Zimą przyszedł lis i posprzątał

                Nareszcie nikt do nikogo nie ma pretensji.

                www.gazetawyborcza.pl/1,75476,4186537.html
                Pan kotek był głodny

                www.gazetawyborcza.pl/1,75476,4186547.html
                Adam Wajrak komentuje: Za dużo pozwalamy naszym pupilom

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka