naretka
24.05.07, 14:17
Witam wszystkich,w moim ogrodzie rozpanoszyły się rzekotki.Na początku gdy
zobaczyłam jedną na liściu bergenii podczas pielenia to przestałam pracować w
pobliżu aby jej nie spłoszyć,była taka śliczna maleńka i zielniutka jak młoda
trawka.Ale to co wyprawiają teraz wystawia na ciężką próbę moją miłość do
natury.Jestem fanką natury i ogrodu,wszelkich stworzeń nawet tych budzących
obrzydzenie u innych.Pamiętam jak rok temu byłam szczęśliwa na widok
zaskrońca a nidawno obserwowałam traszki w oczku.Ale rzekotki kategorycznie
nie.Robią taki hałas poczynając od ósmej wieczorem,że trzeba się
przekrzykiwać w ogrodzie,nie mówiąc o tym,że nie można spac przy otwartym
oknie ani posłuchać śpiewu słowika,który wieczorem śpiewa
najpiękniej.Natężenie halasu mażna porównać ze szczekaniem dużego psa.Jak
takie małe stworzenie wydaje z siebie tak silny dzięk? Jak je sprowokować do
przeprowadzki na pobliskie dzikie bajorka? Kto zna sposób?