więdną mi róże

13.06.03, 08:35
Kupiłam jakiś tydzień temu dwie róże pienne.
Zgodnie z sugestią sprzedawcy trzymam je na razie w doniczkach (osłonkach), w
których je kupiłam.
Profilaktycznie spryskałam je preparatem na mszyce, dostały też nieco nawozu
w granulkach.
I co... Więdną.
Liście dostają plam i zasychają (podlewam je regularnie), a gałązki z
nierozwiniętymi pączkami wiotczeją i więdną.
Nie wiem co robić, a zanosi się, że je stracę.
Informacja dodatkowa - róże stoją na słonecznym, dość wietrznym tarasie, na
trzecim piętrze. Jeśli idzie o wiatr - to stoją w najcichszym możliwym
miejscu, osłonięte dwiema ścianami.

Coś dziwnego dzieje mi się też z wierzbą pienna,
liście zasychają, zwijają się, zauważyłam też coś w rodzaju ciniutkiej
pajęczyny.
Poradźcie co robić
Ania
    • ptasik Re: więdną mi róże 13.06.03, 09:11
      Witaj Aniu
      Na różach się nie znam i z założenia nie kupuję, bo owszem bardzo mi się
      podobają i te szlachetne, i te pnące i te polne, dzikie...
      Ale to rośliny niesamowicie w moim odczuciu wrażliwe i ciężkie w hodowli.
      Na logikę przede wszystkim to bym je jednak przesadziła do świeżej ziemi, a
      przy okazji sprawdziła system korzeniowy. Może być po prostu tak, że ten
      producent wsadził je do pojemnika tuż po wykopaniu skądś, a żeby się do
      pojemnika zmieściły poprzycinał korzenie. Wtedy niestety najprawdopodobniej
      możesz się z nimi pożegnać.
      Po drugie mamy upały, a Twoje róże mogły trafić do Ciebie ze szklarni i żadnym
      sposobem na swoim tarasie nie zapewnisz im takiego mikroklimatu jak miały tam.
      Jeżeli nie są wielkie to po przesadzeniu mogłabyś spróbować owinąć je
      przezroczystą folią, co tworzyłoby namiastke takiej miniszklarnii. No i
      koniecznie skoro są osłabione to trzeba je cieniować i chornić przed
      wietrzyskiem.

      Co do wierzby to moje w ogrodzie w taki sposób reaguja na upały. Żółknie im
      cała masa listków, które następnie są zrzucane. Po obfitych deszczach wracają
      do formy...
      ALe może być, że na Twojej wierzbie zadomowiły sie przedziąrki, atkie
      miniaturowe pajączki i to one są przyczyną nieszczęścia.
      Wieczorem, jak zelżeje temperatura i zajdzie słońce zrób im oprysk, przy
      wykorzystaniu np. naparu tytoniowego, o którym mowa w poście o chrząszczach na
      różach.

      Pozdrawiam serdecznie
      Katula
    • jerzy.wozniak Re: więdną mi róże 13.06.03, 11:08
      Witam na forum Gazety!
      Róże tak jak i Powojniki nie lubią gdy nagrzewają im się w słońcu korzenie.
      Należy wiec je po kupieniu posadzić lub w twoim wypadku przesadzić do większego
      pojemnika w jasnym kolorze, sprawdzając przy okazji stan korzeni. Po drugie
      rośliny w szkółkach są cieniowane i jeśli od razu wystawiłaś je na słoneczny
      balkon to tak właśnie działa słońce na nie przyzwyczajone do niego rośliny.
      Wierzba ma przędziorka i należy jak najszybciej opryskać spodnią stronę liści
      preparatem Pirimor lub bardziej ekologicznym Promonalem.
      Pozdrowienia,
      Jerzy Woźniak
      • nianiaw Re: więdną mi róże 13.06.03, 11:21
        Panie Jerzy,
        bardzo dziękuję za rady.
        Jest pan nieoceniony.
        Pozdrawiam
        Ania
    • elaos Re: więdną mi róże 13.06.03, 11:24
      Wszystko co napisałaś Ptasiku to w 100% racja. Ja mogę tylko dodać, że
      najczęściej rośliny są sadzone do czystego torfu, w którym to rośliny nie czują
      się najlepiej, a szczególnie, że róze teraz kwitną i wymagają dużo lepszych
      warunków niż może im dać torf. Może być też tak, że twoje róże, Aniu zostały
      zaatakowane przez szkodniki (nie pamiętam w tej chwili nazwy), które wgryzają
      się w łodyżki róż i powodują zamieranie pędów. W tym roku jest to dosyć
      powszechna dolegliwość róż.Jeśli tak jest trzeba wyciac wszystkie chore pędy, w
      ich srodku sa larwy drazace korytarz, pędy trzeba spalic.Róża straci okazję,
      żeby zakwitnąć, ale uratujesz jej życie. Ten robal nazywa się chyba bruzdownica
      i można zobaczyć w uciętym pędzie kanalik, który drąży aż do korzenia.
      Pozdrawiam i mam nadzieję, że w tym przypadku jestem złym prorokiem.
Pełna wersja