Dodaj do ulubionych

dokarmiamy ptaki?

IP: *.gazeta.pl 10.12.01, 08:42
No właśnie - dokarmiamy czy nie? Coraz częściej spotykam się z opinią, że nie
powinno się dokarmiać, bo osłabia się ptasi instynkt szukania jedzenia i - co
gorsza - pozwala przetrwać zimę także ptasim ciamajdom i lebiegom, a to ma zły
wpływ na całą populację.
Ciekawa jestem Pańskiego zdania w tej sprawie (kiedyś Pan napomknął, że lubi
Pan ptaki).
Przy okazji bezczelnie nadmieniam, że i tak będę dokarmiać ;-)
Pozdrawiam

PS. taki ekspert na Forum jak Pan, to prawdziwa radość dla nas!
PS2: jeśli dokarmiać - to czym dokarmiać kosy?

Obserwuj wątek
    • Gość: Justyna Re: dokarmiamy ptaki? IP: *.poznan.scansped.pl 11.12.01, 08:42
      Ja zawsze dokarmiam. Uważam, że skoro niszczymy środowisko naturalne, w tym
      również środowisko ptaków, to winniśmy im okazać chociaż taką pomoc w mroźne
      dni, kiedy wszystko przykryte jest śniegiem, albo przymarznięte. Trudno też
      mówić o zachowaniu "naturalnego instynktu poszukiwania pokarmu" skoro ptaki
      mają znikome możliwości, żeby ten instynkt wdrożyć w życie - przynajmniej w
      miastach, w gąszczu ruchliwych ulic i kikutów drzew.
      pozdrawiam,
      Justyna
    • jerzy.wozniak Re: dokarmiamy ptaki? 13.12.01, 21:31
      Witam na forum Gazety!
      Tak, to gorący temat szczególnie podczas ostrej zimy. Zasada jest jedna, póki
      pokrywa śnieżna nie jest gruba i nie ma silnych mrozów, nie dokarmiamy. Nie
      chodzi tu o ciamajdy i lebiegi, chodzi o to, aby ptaki aktywnie poszukiwały
      pokarmu a nasz karmnik nie był jedynym miejscem gdzie będą się odżywiać.
      Podczas ostrych mrozów i śnieżnej zimy zdecydowanie dokarmiamy. Ale pamiętajmy,
      jeśli już wysypujemy pokarm do karmnika robimy to ZAWSZE!, ptaki bowiem
      przyzwyczajają się do naszej stołówki i gdy nic nie znajdą do zjedzenia
      odwiedzą naszą stołówkę, często ostatkiem sił, jeśli będzie pusta wiele z nich
      może tego nie przeżyć.
      Niedowiarki zaraz mnie zapytają, a dobór naturalny, a selekcja a.. itd.
      Owszem to wszystko prawda, ale gdy człowiek zabiera im pola, wycina krzaki i
      chwasty na których zimują poczwarki owadów, niszczy stare spróchniałe drzewa,
      żeby mu nie szpeciły widoku z salonu wypełnionego Ludwikami, to giną nie tylko
      słabeusze ale również zdrowe osobniki. Dlatego należy je dokarmiać, jeśli
      chcemy, utrzymac populacje na jako takim poziomie.
      DOKARMIAJĄC pamiętajmy, że do naszego karmnika przylatują nie tylko
      ziarnojady, należy wiec podać jak najszersze menu, aby skorzystać z tego mogły
      zarówno trznadle, jemiołuszki jak i sikory.
      Dokarmianie ptaków resztkami z naszego stołu to zbrodnia! Lepiej wtedy
      i znacznie dla nich zdrowiej nie dokarmiać ich wcale!!!!!!!!!!!!!
      No to życzmy im smacznego i aby do wiosny!
      Jerzy Woźniak
      • Gość: Katula Re: dokarmiamy ptaki? IP: *.lubin.dialog.net.pl 13.12.01, 21:57
        Witam
        Panie Jerzy
        czy Pana sformułowanie, że "jak już zaczniemy dokarmiać to robimy to zawsze" oznacza, że jak zaczniemy w silne mrozy, takie jak teraz np. to jak ustšpiš mamy dokarmiać dalej, aż do wiosny, czy też to zawsze oznacza, że dokarmiamy dopóki mrozy lub też inne bardzo cięzkie warunki nie ustšpiš.
        Czy w menu dla ptaków może znajdować się chleb
        Czy chleb można wyłożyć za płotem ogrodu dla innych zwięrzštek- sarny, lisy

        Pozdrawiam bardzo serdecznie
        Katarzyna
        • jerzy.wozniak Re: dokarmiamy ptaki? 14.12.01, 09:14
          Oczywiście po ustąpieniu fali mrozów i zniknięciu pokrywy śnieżnej z gałęzi
          drzew i krzewów. Zresztą zauważy pani, że będzie ich w takich okresach mniej
          przy karmniku.
          Chleba nie! a jeśli już to tylko czerstwe żytnie pieczywo. Chleb którym
          nas karmią to cholerna chemia która szkodzi ptakom. Zresztą wiele z nich nie
          tyka takiego pokarmu, stąd moja uwaga o menu karmnika. To samo dotyczy saren i
          innych zwierząt. Pamiętajmy, że jakiekolwiek zaburzenia żołądkowe spowodowane
          nieprawidłowym pożywieniem powodują znaczne osłabienie i tak będącego w złej
          kondycji zwierzęcia. Istnieją co prawda zwierzęta wszystkożerne których układ
          trawienny radzi sobie ze wszystkim (np. dziki), ale większość jest
          ukierunkowanych na raczej jednolity rodzaj pożywienia. Zmuszone, głodem do
          napchania się chlebem zawierającym „polepszacze jakości” mogą to bardzo
          odchorować.

          Jeśli chcemy im pomoc to powinniśmy podawać im pożywienie jak najbardziej
          zbliżone do naturalnego. Co byście powiedzieli, jeśli w okresie głodu dobra
          wróżka karmiła was trawą???
          Starajcie się więc być taka naprawdę dobrą wróżką.
          Pozdrawiam,
          Jerzy Woźniak
      • jerzy.wozniak Re: dokarmiamy ptaki? 16.12.01, 15:33
        Witam na forum nie tylko miłośników ogrodów!
        Przecież forum o ogrodach to także forum o tym, co daje ogrodom życie, czyli
        również o ptakach. To najlepsze miejsce na wymianę poglądów i spostrzeżeń. Przy
        okazji może się ktoś nawróci lub dołączą nowi. Miłośników przyrody w świecie w
        którym już niedługo człowiek nie będzie odchodził od ekranu komputera nigdy
        mało!
        Toteż zapraszam wszystkich piszcie nie tylko jak uprawiać iglaki, ale również
        co to takiego - małe ma siedem kropek i łazi mi po różach? Chętnie odpowiem na
        wszystkie pytania!
        Pozdrawiam,
        Jerzy Woźniak
        • Gość: malwa! Re: dokarmiamy ptaki? IP: *.kozienice.sdi.tpnet.pl 17.12.01, 11:57
          > Toteż zapraszam wszystkich piszcie nie tylko jak uprawiać iglaki, ale również
          > co to takiego - małe ma siedem kropek i łazi mi po różach? Chętnie odpowiem na
          >
          > wszystkie pytania!
          > Pozdrawiam,
          > Jerzy Woźniak


          A co to takiego, taki większy szary wróbel ze spiczastym ogonkiem i
          jasnopomarańczowym krawatem, stołuje się teraz codziennie w sadku na jabłkach?

          Pozdrawiam :-)
          M
          • Gość: jerzy.wozniak Re: dokarmiamy ptaki? IP: *.pl 17.12.01, 16:57
            Witam na forum Gazety!
            To oczywiście rudzik, pospolity ptak zaniedbanych parków, ogrodów i obrzeży
            olsów i tarasów zalewowych rzek. Ponieważ jest bardzo płochliwy i zwykle trzyma
            się przy ziemi osłonięty trawami i listowiem rzadko bywa zauważany. Obecnie na
            terenie polski przesiadują rudziki z północy i wschodu Europy, które nie są tak
            płochliwe (jeszcze ludzie nie dali im popalić) stad łatwiej je obserwować.
            Wygląda on zwykle jak lebiega z powodu lekko opuszczonych skrzydeł i krótkiego
            ogonka, ale jako ciekawostkę mogę podąć że ten ptaszek niezwykle pięknie i
            czysto śpiewa, ale ponieważ robi to cichutko jakby się wstydził, rzadko go
            słyszymy. Moim zdaniem to jeden z najładniejszych ptasich treli. Niestety ptak
            ten mimo ze śpiewa od kwietnia do lipca robi to rzadko, zwykle wieczorem gdy
            las układa się do snu lub wcześnie rano.
            Pozdrowienia,
            Jerzy Woźniak
                • Gość: malwa! Re: dokarmiamy ptaki? IP: *.kozienice.sdi.tpnet.pl 27.12.01, 13:12

                  Przekazałam, strasznie zwazniał, jak się dowiedział, że go ekspert pozdrawia
                  przez internet :-). Okupuje sadek na stałe i zawzięcie przegania z niego innego
                  rudzika i takiego mniejszego ptaszka w rdzawym bereciku. A dzisiaj przeżył
                  inwazję całej chmary małych ptaszków z czubkami, skrzydełkami z czerwonymi
                  plamkami i ogonkami zakończonymi na żółto. I chciałby się dowiedzieć, co to
                  było? :-)

                  Pozdrawiam


                    • Gość: malwa! Re: dokarmiamy ptaki? IP: *.kozienice.sdi.tpnet.pl 27.12.01, 21:48
                      Gość portalu: Katula napisał(a):

                      > Witam serdecznie i przepraszam się wtrącam, ale wg mnie i "ATALSU Ptaki Polski"
                      > Profesora Jana Sokołowskiego rudziki są zdecydowanie mniejsze od wróbli
                      > Myślę, że to mogą być zięby jery, ale nie jestem pewna, przyszły mi do głowy ta
                      > kże trznadle.
                      > Pozdrawiam serdecznie Katula

                      • malwa! Re: dokarmiamy ptaki? 30.12.01, 15:32
                        Witam,
                        Dziwnym sposobem z mojej poprzedniej wiadomości został tylko cytat.
                        Coraz bardziej chcę wiedzieć, co mi fruwa po sadku. Oglądałam zdjęcia w
                        internecie, bo na razie nie mam żadnej książki o ptakach, i sama już nie wiem,
                        czy to rudzik, czy nie rudzik. A czy ktoś może się domyśla, jak mogą sie
                        nazywać te stadne z czubkami?
                        Pozdrawiam!
                        • Gość: Katula Re: dokarmiamy ptaki? IP: *.lubin.dialog.net.pl 30.12.01, 22:14
                          Witam serdecznie
                          Jedyne jakie mi przychodzą do głowy z czubkami to sikorki czubatki, ale one podobno mieszkają raczej w lasach.
                          Przychodziły mi do głowy także pozostałe sikorki, (np. modraszki na wietrze sprawiają wrażenie, że mają czubki)ale jedyne jakie stadnie (tzn. w większej ilości, bo stadka nie tworzą, jak się najedzą to każda odlatuje w swoją stronę) odwiedzają mój karmnik to sikorki bogatki, a one są prawie takie same duże jak wróble. Poza tym sikorki nieodpowiadają kolorystycznie Twojemu opisowi.
                          Inne malutkie, kolorystycznie odpowiadające Twojemu opisowi przynajmniej częściowo - mają żółte lusterka na skrzydłach, samczyki czerwono-czarno-białe główki i w zimie zbierające się w stada i uwijające się na polach i w ogrodach w celu znalezienia pożywienia - to szczygły.

                          Pozdrawiam
                          Katula
                          • malwa! Re: dokarmiamy ptaki? 31.12.01, 13:10
                            Ha! Był dziś szczygieł, dokładnie taki, jak na ilustracji w encyklopedii onetu,
                            ale był sam. Te z czubkami nie są tak kolorowe, mają jasnoszare brzuszki i
                            ciemnoszare plecki i tylko kilka małych kolorowych plamek. Zazwyczaj są w duzym
                            stadku, ale dziś było ich tylko kilka.

                            Sikorki bogatki też nas odwiedzają, chyba im bardzo smakują kulki jakie im robię
                            z rozgniecionych orzechów włoskich. Oczywiście przylatują też inne ptaszęta, a ja
                            nie wiem, co to!

                            Dziękuje Ci za wskazówki, pozdrawiam Ciebie i wszystkich pozostałych formumowych
                            ptakolubów,
                            Do Siego Roku!

      • Gość: Justyna Re: dokarmiamy ptaki? IP: *.poznan.scansped.pl 18.12.01, 09:05
        Katula, jeśli zauważę coś ciekawego - chętnie będę się tym dzielić na forum.

        Tym czasem mam pytanie. W sklepie zoologicznym zauważyłam "kule dla ptaków". W
        zestawie są trzy spore, twarde kule, służące jako pokarm dla ptaków. Nie wiem z
        czego są. Jedyne ziarna które poznaję to słonecznik. Ogólnie rzecz biorąc kule
        wyglądają jak z błota. Czy warto je kupić? (kule się wiesza za specjalnie
        przygotowany uchwyt)
        pozdrawiam,Justyna
        • jerzy.wozniak Re: dokarmiamy ptaki? 18.12.01, 19:57
          Oczywiście!
          Te kule to pelnowartościowy pokarm dla ptakow, żywiacych sie tym co tluste i
          niekoniecznie roslinne. Zima ziarna slonecznika zastępuja tłuste larwy ktore
          ukryte pod kora i sniegiem nie sa dostepne dla skrzydlatej sfory!
          Nwet najgorsze danie wyprodukowane specjalnie dla ptakow jest leprze niż
          resztki z waszego stołu!
          Jerzy Woźniak
    • Gość: mjot Ptaki IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 18.12.01, 18:15
      Włączę się i ja...
      ...chociaż może z troszeczkę innym wątkiem. Jednakowoż w temacie!
      Mija już jedenasty roczek jak mieszkamy w lesie. Dokarmiamy oczywiście
      wszystko, co się tylko da, zgodnie z obowiązującymi zasadami. No i oczywiście
      obserwujemy.

      Małżonka moja zauważyła pewną zależność, dzięki której dowiadujemy się
      z wyprzedzeniem trzydniowym o nadchodzących zmianach pogodowych. Dotyczy to
      niestety tylko okresu zimowego.
      Otóż! Mamy „zaprzyjaźnioną” parę dzięciołów pstrych.
      Jeśli ma nadejść okres zdecydowanego ochłodzenia (mróz) w „stołówce” pojawia
      się pani dzięciołowa i po pewnym czasie dołącza do niej pan dzięcioł (nigdy
      odwrotnie). Znikają natomiast, gdy nadejść ma ocieplenie pomimo trwania (przez
      kilka dni jeszcze) siarczystych często mrozów.
      Ich prognozy krótkoterminowe (często sprzeczne z oficjalnymi doniesieniami
      meteorologicznymi) nigdy nie mijają się z prawdą!

      Najniższe ukłony!
      „Dokarmiający” M.J.
    • Gość: Katula Re: Ptaki IP: *.lubin.dialog.net.pl 18.12.01, 23:42
      Witam wszystkich Ptasiarzy!!!
      Jestem zachwycona, zafascynowana i po prostu szczęśliwa
      Bardzo WAM DZIĘKUJĘ
      I proszę o więcej, więcej i jeszcze raz więcej

      Bardzo proszę piszcie o wszystkich zwykłych zadrzeniach, mniej zwykłych i tych całkiem niezwykłych zwiazanych z ptakami w WASZYM otoczeniu.

      NAPRAWDĘ z zapartym tchem czytałam o meteorologicznych dzięciołach pstrych i obcokrajowcach rudzikach.

      Ptaki mnie fascynuja
      Jeżeli tylko ten rodział rozwinie się w tym kierunku, bardzo chętnie opowiem o swoich najbardziej pasjonujacych spotkaniach.

      "Dokarmiajacy" M.J. - bardzo proszę podziel się ze mna wiedza na temat czym dokarmiasz ptaki i inne leśne stworzenia i jakie ptaki przylatuja do TWOJEGO karmnika

      Czy WASZE sikorki to również niesamowicie sprytne i madre stworzenia, a dzownice to istne łobuzy bez skrupułów, czy może zadziorne sa tylko w największe chłody

      A może KTOŚ wie gdzie nocuja ptaki, pytam poważnie, bo nie wiem

      Rudzik może i jest pospolity, ale pomimo siedmioletnich obserwacji, pierwszy raz udało mi się go przyuważyc dopiero zeszłej zimy w moim karmniku. Ale ile radości dało mi spotkanie z rudzkiem w centrum miasta, w samo południe w pracy - rewelacja, siedział na krzaku w ogródku firmowym i zajadał jagody, a mogłam to stwierdzic dzięki swojej przyjaciółce z pracy, która szanuje moję i mnie po prostu zawołała pomimo natłoku pracy i zobowiaza.

      Poza tymi niesamowitymi spotkaniami z ptakami, bardzo dużo radości daja mi spotkania z innymi PTASIARZAMI, dlatego błagam piszcie chocby o wroblach.

      Panie Jerzy, a co to jest to siedmiokropkowe na Pana różach?

      Pozdrawiam wszzystkich bardzo serdecznie
      Z najniższymi ukłonami
      Katula




      • Gość: Dana Re: Ptaki IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 26.12.01, 12:27
        Witamy po krótkiej przerwie!
        Do ptasiej dyskusji przystępuję w zamian za męża, ponieważ częściej obserwuję
        ptactwo.
        Oprócz „meteorologicznych” dzięciołów odwiedzają nasz karmnik: sikorki modre,
        bogatki i ubogie, kowaliki, a nawet raz zaszczycił nas swoją obecnością
        paszkot –to była rewelacja.
        Spokój w karmniku zakłócają jedynie sójki, których „maluchy„ się boją, ale nie
        wszystkie – zaobserwowałam, że maleńkie sikorki modre potrafią sójkę przegonić,
        inne natomiast czekają cierpliwie, aż ptaszysko się naje..
        W zeszłym roku ratowałam życie trzem sikorkom, które w pogoni za jakimś
        zbłąkanym owadem uderzały w szybę okienną i biedactwa padały pod oknem w śnieg.
        Ratowanie odbywało się metodą „ludzką„ usta – dziobek, parę kropelek wody do
        dziobka, ogrzanie w dłoniach i postawienie na parapecie okna stodoły, skąd po
        paru minutach odlatywały. Ciekawostką było to, że w żadnym z przypadków inne
        ptaki nie przeszkadzały w odpoczynku, ale z radością witały w swoim gronie już
        zdrową koleżankę.
        W karmniku wiszą słoninki karma pozyskiwana z nadleśnictwa ponadto luzem ziarna
        pszenicy i kasz.

        Zwierzyna leśna podchodzi pod płot, gdzie znajduje buraki pastewne, marchewkę i
        ziarno pszenicy. Zdarza się to jednak rzadko, ponieważ wokół są zawsze pełne
        paśniki i sól do lizania, ale o to dbają leśnicy.

        Serdecznie pozdrawiam! Żona mjot(a).
      • jerzy.wozniak Re: Ptaki 27.12.01, 22:28
        No nie! Zrobić coś takiego pustułce. To jest właśnie wynik nie korzystania z
        książek w których jest wiedza nie trociny. Pustułka nie łowi ptaków i nigdy nie
        łapie zdobyczy w locie. Jest przystosowana wyłącznie do zebrania ofiary z
        ziemi. Taka informacja jest w każdej dobrej książce o ptakach. Bowiem ptaka w
        locie nie odróżniamy od innych gatunków po wyglądzie lecz po charakterystycznym
        zachowaniu.
        Obecnie na naszych terenach oprócz krogulca (samiec może być pomylony z
        pustułką) poluje drzemlik ptak przelotny, bardzo podobny do pustułki i często z
        nią mylony. Wbrew temu, co widzimy pustułka jest ptakiem bardzo małym, wydaje
        się duża ze względu na długi ogon, ale to najmniejszy z sokołów polujący na coś
        większego niż owady. Drzemlik wydaje się podobnej wielkości, lecz jest nawet
        mniejszy od pustułki bardziej krępy. To on jest zaciekłym wrogiem wszystkich
        zimujących u nas ptaków. A jego ulubionymi terenami łowów są m.inn. okolice
        karmników. Cecha charakterystyczną odróżniającą go od np. krogulca lub innych
        sokołów jest zawzięte uganianie się za zdobyczą. Podczas gdy pozostałe po
        nieudanym ataku ku zwykle rezygnują z jej ścigania.
        Dzięki zajadłości i polowaniu nawet na tak duże ptaki jak kaczki, drzemlik był
        ulubionym ptakiem sokolników.
        W dobrej książce wyczytacie jeszcze, że pustułka nawet jak by bardzo chciała to
        nie upoluje ptaka, pomijając budowę nóg przeszkadza jej w tym również wzrok.
        Widzi ona w paśmie przesuniętym w stronę nadfioletu i to pasmo pozwala jej
        dostrzec mocz myszy na trawie. Mysz bowiem nie ma zwieracza przewodów moczowych
        i posikuje bez przerwy znacząc tym samym swoje ścieżki. Właśnie taka budowa
        oczu ułatwia tym ptakom polowanie na myszy, które są jej głównym źródłem
        pokarmu. A wy drodzy entuzjaści ptaków zamiast dbać o jej dobre imię to ślecie
        na nią kalumnie jak to morduje sikorki. Pamiętajcie, że pustułki jako ptaki
        drapieżne często widoczne na otwartych przestrzeniach staja się łatwym łupem
        myśliwych, stąd należy się jej całkowita ochrona. Ponieważ niszczą myszy i inne
        gryzonie z chomikami włącznie, zasługują na coś więcej niż szacunek. No chyba
        że wolicie jak nornice katują wam trawniki, tylko nie zwalajcie tego na kreta!
        A tak na koniec pustułki zwykle odlatują na południe Europy, wyjątkiem
        są bezśnieżna zimy i obfitość myszy w danej okolicy, czego w tym roku raczej
        nie uświadczysz. Poza myszami nie poluje na woły i nie porywa świń z obejścia,
        a jedynie łapie pasikoniki i inne większe owady, których oczy są dobrze
        widoczne w tym widmie światła, na który wrażliwe są jej oczy..
        Pozdrowienia i na przyszłość dobierajcie ostrożniej książki, z których
        czerpiecie wiedzę o otaczającym was świecie. A tak na marginesie! Chcąc
        obserwować ptaki musicie kupić sobie lornetkę minimum 16x50.
        Jerzy Woźniak
        • Gość: Katula Re: Ptaki IP: *.lubin.dialog.net.pl 28.12.01, 20:30
          Witam
          i biję się w pierś, dzisiaj rano przyuważyłam jak straszną gafę strzeliłam. Wg wyglądu to krogulec, a wg zachowania? tu musi mi Pan pomóc - mało się boi i trudno "to" przegonić,ale nie atakuje poraz drugi, tylko jakby czekał na nieostrożny ruch potencjalnej ofiary - może być drzemlik? Ale raczej to na 99 % jest krogulec.
          Na usprawiedliwienie mam to że za pierwszym razem atak i posiedzenie domniemanej pustułki oglądał mąż, który interesuje sie tematem zdecydowanie mniej niż ja, za drugim razem było około 16 po południu, a więc jak na tę porę roku troszku przyciemnawo. Natomiast dzisiaj widziałam atak w pełnej krasie, a potem mój gośc rozsiadł się na wierzbie na przeciwko okna i przy pomocy lornetki i porównania wygladu z literatura m.in."Przewodnik Ptaki Drapieżne Europy"(proszę o recenzję przy wątku książki) wyd. MULTICO mogłam stwierdzić że się pomyliłam. Przepraszam wszystkich za wprowadzenie w błąd, no i oczywiście przepraszam PUSTUŁKI. Poszłam po linii najmniejszego oporu nie sprawdzając wcześniej informacji, które podał Pan Jerzy. Otóż wzięło się to stąd, że od wiosny do jesieni w okolicy domu polowała stale para pustułek, a tak mniej więcej od maja, przez pewien okres nawet 5.
          Przeprosic PTASIARZY i PUSTUŁKI mogę dopiero teraz bo dopiero teraz wróciłam z pracy.

          A tak apropo krogulca to czy zostanie on nieopodal mojego karmnika do końca okresu dokarmiania?

          Dziękuję też Panu Jerzemu za radę odnośnie najlepszych parametrów lornetki odpowiedniej do obserwacji ptaków.
          Mam o parametrach 10x50 i tak mi się wydawało, że jest trochę za słaba.

          I jeszcze jedno - ja naprawdę marzę o rzetelnej książce na temat ptaków Polski.

          Pozdrawiam serdecznie
          Katula
    • Gość: Katula Ptaki zimą IP: *.lubin.dialog.net.pl 25.12.01, 20:38
      Witam wszystkicvh bardzo serdecznie
      Zima nieźle dała się we znaki moim ptasim przyjaciołom
      Otóż wczoraj tuż przy drzwiach do domu, gdzie stoją moje karmniki skutecznie zaatakowała pustułka. Jako pożywienie zabrała bogatkę.
      Olbrzymim zaskoczeniem dla mnie był fakt, po pierwsze, że nie bała się zaatakować tak blisko domu, po drugie, że nie przestraszyła się mojego męża, który całą scenę obserwował z okna, gdyż sikorka usiłowała się schować w domu, do którego próbowała się dostać ojnem właśnie.
      A w ogóle gdzie podziały się tego roku trznadle
      Czy dzwoce dokarmiaję tylko w największe zimniska
      Ile pożywienia dziennie potrzebują wróblowate

      Pozdrawiam wszystkich
      Katula
      • Gość: piasia Re: Ptaki zimą IP: *.gazeta.pl 27.12.01, 08:31
        Witam po świętach!
        Nie będę pisać, ile u mnie ptactwo pożarło przez święta różnych kasz, ryżu,
        słonecznika, grochu i słoniny, bo straciłam rachubę. ;-)

        Oczywiście - prym wiodą wróble, największe chyba cwaniaki ptasiego rodu.
        Przychodzą też synogarlice, kawki, szpaki i sikorki - bogatki i modre. No cóż,
        w środku miasta trudno spodziewać się innych gości. Początkowo sypałam samą
        kaszę - ale zauważyłam, że jedzą ją sikorki, więc zaczęłam wykładać słoninę. Tę
        z kolei pożerały wróble, niby zdeklarowane ziarnojady.
        Teraz sypię, co się da. Czasem dwa razy dziennie. Cztredzieści wróbli naraz na
        małym balkonie to naprawdę świetny widok.
        A czym karmić kosy, te dżdżownicojady????? Czy one w ogóle przyjdą na balkon,
        czy będą szukać jedzenia pod krzakami, w warstwie suchych liści? Gdzieś
        znalazłam informację, że można wykładać miękkie owoce lub rodzynki - czy to
        prawda?


        • Gość: Katula Re: Ptaki zimą IP: *.lubin.dialog.net.pl 27.12.01, 10:07
          Cześć
          Asia może to nie jest najlepszy pomysł, ale może w sklepach dla wędkarzy są dżdżownice
          A tak bardziej praktycznie to może zmielona słonina, albo inne rozdrobnione tzw. podroby (np.płucka wieprzowe).
          Drogę do tych rarytasów powinny znależć, nie wiem jak, ale na przykładzie swojego karmnika wiem, że zawsze znajdują te, dla których wkarminiku jest odpowiedni pokarm.
          Ja mieszkam na wsi, a właściwie w szczerym polu i nie zauważyłam kosów zimą, może to specyfika miejsca. W lecie też rzadko widuję kosy w okolicach domu.

          Dana - Twoje obserwacje niesamowicie mi się podobają, moje ptaszki też czasami uderzają w okna, ale przyznaję się, że nie pomyślałam, aby sprawdzić, czy nie potrzebują pomocy.Wydaje mi się że zawsze odlatują

          Dziś rano natomiast na orzechu włoskim siedziały 3 sztuki ptaków wielkości kosa , bardzo smukłe i jasne, chyba w odcieniach szarości (piszę chyba bo bardzo szybko się spłoszyły). Może potraficie podpowiedzieć co to mogło być.

          Zauważyłam także , że moje karminiki na stałe przyciągnęły pustułkę, która wczoraj siedziała na płocie 2 m ode mnie i dopiero po dłuższej chwili odleciała, jak się przekonała, że nie ustąpię i czas zakonczyć polowanie w tym miejscu.
          Maluchy natomiast prawie w ogóle przede mną nie uciekły, całkiem tak jakby się chciały za mną schować.
          Dziś nieopodal karminika, jakieś 100 m, siedział potężny myszołów. No cóż można się było spodziewać, że to ptasie zgromadzenie przyciągnie myśliwych.

          Jedną z ważniejszych zalet zimy jest to, że przy karmniku można obserwować nie tylko sporo gatunków ptaków, ale także ich przeróżne zachowania.

          No i człowiek czuje się bardziej potrzebny.

          Pozdrawiam bardzo serdecznie
          proszę o jeszcze
          Katula
      • Gość: Dana Re: Ptaki zimą IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 28.12.01, 20:07
        Cześć!
        Kiedy przeczytałam ile to ptasząt bywa na miejskich balkonach to dech mi
        zaparło i poczułam zazdrość? Wścibiłam nos w encyklopedie przyrodnicze i
        okazało się, że ptactwo żyjące w miastach i ogródkach działkowych ma mniej
        możliwości znalezienia sobie pokarmu, niż te żyjące w lesie. Uff!! Cieszę się,
        że moje kochane ptaszęta traktują wystawianą przez nas karmę jako deserek.
        Katula! Przy okazji sprawdziłam te Twoje szare, duże i smukłe ptaki. To mogły
        być paszkoty, największe z drozdowatych. Gdybyś zobaczyła je z przodu! Mają
        brzuszki białe w czarne plamki –takie ptasie dalmatyńczyki.
        Serdecznie pozdrawiam. Danuta.
        • Gość: Katula Re: Ptaki zimą IP: *.lubin.dialog.net.pl 28.12.01, 20:51
          Witam wszystkich
          Danusia bardzo Ci dziękuję, też tak przypuszczałam, ale z Twojego poprzedniego listu zrozumiałam, że to niezbyt pospolite odwiedziny, nie myślałam , że mogłam mieć tyle szczęścia.
          Bardzo lubię spotkania z ptakami należącymi do gatunków, których jeszcze nie widziałam.
          Też zadroszczę mieszczuchom (nie mam nic złego na myśli, poza mieszkańcami miast)bogactwa gatunków.
          Dla przykładu miejskie pustułki- mieszkają na wieżowcach na mojej trasie z autobusu do pracy - nie odleciały na zimę;mojewiekskie - raczej napewno, mnie od lat nie udało się zobaczyć gila, a mojej mamie, która z koniecznosci dokarmia ptaki w karmniku na parapcie 10 cm szerokości na 2 piętrze bloku, owszem tak. Ja w zeszłym roku z zapartym tchem opowiadałam wszystkim o tym, że pierwszy raz w życiu widziałam rudzika, a moja koleżanka po 2 godzinach od opowieści zawołała mnie do swojego pokoju, bo na krzaku obok jej okna siedzi siwy, malutki ptaszek z rudym krawatem i zajada jagody z tego krzaku.
          Pierwsze szpaki na wiosnę też co roku oglądam w mieście.
          Pierwsze wilgi jakie zobaczyłam - centrum Opola - fakt, że w parku, ale jednak.

          Z tymże do miasta i tak się nie przeniosę, a ponadto cieszę się, że w naturze ptaki korzystają z nasej pomocy tylko w ekstremalnych warunkach.

          Pozdrawiam bardzo, bardzo serdecznie
          Katula
    • Gość: Dana Do miłośników ptasząt... IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 30.12.01, 19:23

      Witam!
      Koniec roku, to czas refleksji i wspomnień. Kiedy mieszkaliśmy w mieście
      (Wrocław), widywaliśmy gołębie, wróble czy kawki, słychać było też pięknie
      śpiewające słowiki, ale nie myślało się o dokarmianiu.
      Od kiedy mieszkamy na wsi, a ściślej w lesie sama przyroda wymusiła na nas
      przyglądaniu się roślinom, ptakom i zwierzętom.
      Powieszona pierwszy raz słoninka zgromadziła sporą gromadkę ptactwa. Od tego
      się zaczęło.
      Podpatrywałam, co lubią ptaszęta, gdzie rozwieszać pokarm, jak im uprzyjemnić
      ciężkie czasy mrozów i dużych śniegów.
      Teraz nie wyobrażam sobie, aby w okresie zimy nie pomagać tym biedactwom.
      Wiosną odpłacają śpiewem, świergotaniem i w ogóle swoją obecnością.

      Wszystkim miłośnikom ptactwa i wszelkich zwierzaków życzę Szczęśliwego Nowego
      Roku !
      Oby nam i naszym milusińskim przyjaciołom było w Nowym Roku zdrowiej i
      dostatniej.

      Szampańskiej zabawy i do odczytania w 2002 roku. Danuta.
        • Gość: piasia Re: Do miłośników ptasząt... IP: *.gazeta.pl 31.12.01, 07:48
          witajcie w Starym (jeszcze) Roku!

          Dziękuję za porady czym karmić kosy. To moje ukochane ptaki, uwielbiam je za
          wytrwałość w pięknym śpiewie i za determinację. Jeśli jest marzec, piąta rano,
          na termometrze +1, z nieba wali deszcz ze śniegiem, a coś śpiewa - to tylko
          kos. Od razu robi się weselej. :-)

          Czytam Wasze posty - Dana, Katula, Mjot - zazdrościcie mieszczuchom (czyli i
          mnie) ilości ptactwa przy karmnikach. A my zazdrościmy Wam różnorodności tego
          ptactwa... ;-) Na mój balkon na pewno nie przyleci paszkot ani drzemlik... :-(

          Najwięcej najpiękniejszych skrzydlatych stworzeń obserwuję od wiosny do
          jesieni w moim starym sadzie, 30 km za miastem. Mam tam całe stado zięb,
          sikorki do wyboru, szpaki (pożerające czereśnie), a także takie rarytasy (dla
          mieszczucha) jak piegża, zaganiacz, wilga, rudzik, szczygły i nawet muchołówka
          szara, ponoć bardzo trudna do zaobserwowania. Aha - raz widziałam kulczyka!!!
          Zabaweczka, istne cacko, nie ptaszek. No i oczywiście mam kosa. Jednego roku
          miał gniazdo w winorośli na ścianie domu.

          Wszystkiego Lepszego w Nowym Roku! Życzę Wam dobrych lornetek i wspaniałych
          obserwacji!
          • Gość: jerzy.wozniak Re: Do miłośników ptasząt... IP: *.pl 31.12.01, 18:06
            Ho! kulczyk to pospolity ptak, późna jesienią, gdy będziecie jechać drogą
            obsadzona niewielkimi klonami, zwróćcie uwagę na niewielkie misternie utkane
            gniazda wciśnięte w rozwidlenia gałązek - to właśnie gniazda kulczyka. Jak
            wszystkie niewielkie ptaki trzymające się wierzchołków drzew kulczyk jest o
            wiele bardziej pospolity niż nam się wydaje, ale podobnie jak piecuszek, czy
            pierwiosnek umyka on naszej uwadze.
            W nowym roku za lornety i w teren!
            Mogę polecić wspaniale miejsca, gdzie będziecie deptać po gniazdach - naprawdę!
            Zwariowany ornitolog Juruś
          • Gość: jerzy.wozniak Re: Do miłośników ptasząt... IP: *.pl 31.12.01, 18:07
            Ho! kulczyk to pospolity ptak, późna jesienią, gdy będziecie jechać drogą
            obsadzona niewielkimi klonami, zwróćcie uwagę na niewielkie misternie utkane
            gniazda wciśnięte w rozwidlenia gałązek - to właśnie gniazda kulczyka. Jak
            wszystkie niewielkie ptaki trzymające się wierzchołków drzew kulczyk jest o
            wiele bardziej pospolity niż nam się wydaje, ale podobnie jak piecuszek, czy
            pierwiosnek umyka on naszej uwadze.
            W nowym roku za lornety i w teren!
            Mogę polecić wspaniale miejsca, gdzie będziecie deptać po gniazdach - naprawdę!
            Zwariowany ornitolog Juruś
          • Gość: jerzy.wozniak Re: Do miłośników ptasząt... IP: *.pl 31.12.01, 18:07
            Ho! kulczyk to pospolity ptak, późna jesienią, gdy będziecie jechać drogą
            obsadzona niewielkimi klonami, zwróćcie uwagę na niewielkie misternie utkane
            gniazda wciśnięte w rozwidlenia gałązek - to właśnie gniazda kulczyka. Jak
            wszystkie niewielkie ptaki trzymające się wierzchołków drzew kulczyk jest o
            wiele bardziej pospolity niż nam się wydaje, ale podobnie jak piecuszek, czy
            pierwiosnek umyka on naszej uwadze.
            W nowym roku za lornety i w teren!
            Mogę polecić wspaniale miejsca, gdzie będziecie deptać po gniazdach - naprawdę!
            Zwariowany ornitolog Juruś
          • Gość: jerzy.wozniak Re: Do miłośników ptasząt... IP: *.pl 31.12.01, 18:07
            Ho! kulczyk to pospolity ptak, późna jesienią, gdy będziecie jechać drogą
            obsadzona niewielkimi klonami, zwróćcie uwagę na niewielkie misternie utkane
            gniazda wciśnięte w rozwidlenia gałązek - to właśnie gniazda kulczyka. Jak
            wszystkie niewielkie ptaki trzymające się wierzchołków drzew kulczyk jest o
            wiele bardziej pospolity niż nam się wydaje, ale podobnie jak piecuszek, czy
            pierwiosnek umyka on naszej uwadze.
            W nowym roku za lornety i w teren!
            Mogę polecić wspaniale miejsca, gdzie będziecie deptać po gniazdach - naprawdę!
            Zwariowany ornitolog Juruś
            • Gość: piasia Re: Do miłośników ptasząt... IP: *.gazeta.pl 02.01.02, 08:56

              > Mogę polecić wspaniale miejsca, gdzie będziecie deptać po gniazdach - naprawdę!
              > Zwariowany ornitolog Juruś

              NIE BĘDĘ deptać po gniazdach!!!! NIE!!!! Żadna siła nie zmusi mnie do
              deptania!!!! ;-)))) Naprawdę!!! ;-)))

              Katula - zazdroszczę Ci tych kosów - do mnie nie przylatują - tylko siedzą na
              okolicznych krzakach. A może przylatują jak nie widzę? Mają do czego - jest i
              pokrojona słonina, i jabłuszko, i nawet pokrojony przejrzały (ale biały) banan
              (Nowy rok, można zaszaleć). Dżdżownic nie dostaną, trudno. Zresztą te kosy, które
              widzę - jakoś zszarzały. I czerń piór nie taka czarna, i dzioby nie takie
              jaskrawe... bidule, byle do wiosny.

              Moje dokarmiane wróble nie straciły instynktu szukania żarcia na własną rękę -
              ledwie w święta trochę mróz odpuścił - już wypięły się na mój balkon. Porcja
              kaszy, która wcześniej starczała na trzy-cztery godziny, teraz leżała dwa dni.
              No, ale znów sypnęło, więc pewnie przyjdą.

              Katula - piszesz o Skowronkowej Łące. Omal raz nie umarłam na serce przez
              skowronkowe gniazdo. Idę przez pole tulipanów, obrywam kwiatki, a tu nagle na
              ziemi jakiś ruch, coś jaskrawożółtego się zakotłowało, jakieś szare kolce -
              wypisz wymaluj - wielkie kosmate gąsienice. A to skowronięta! W fazie pałek
              wychodzących ze skóry...

              Panie Jerzy - co śpiewa nocą w czerwcu? Tylko słowiki czy coś jeszcze? I czy
              możliwe, żeby słowiki mieszkały sobie nieopodal huty, w krzakach na podmokłej
              łące w ilości kilkunastu sztuk na 2-3 hektarach?
              Jeden szczególnie wytrwały śpiewak siedział w krzakach tuż koło dworca i węzła
              kolejowego, w sąsiedztwie pętli tramwajowej, pod wiaduktem, po którym mknęły
              ciężarówki. Słowik?!
              Pozdrawiam

        • Gość: piasia Re: Do miłośników ptasząt... IP: *.gazeta.pl 31.12.01, 07:53
          Panie Jerzy!

          W wątku "Książki" zamieścił Pan bardzo sympatyczne tłumaczenia, a właściwie
          fonetyczny zapis ptasich głosów. Bardzo proszę o więcej!!!!

          >Tata bije, tata bije, zbił, zbił zbił zbił kto to widział kto to widział
          - to zaganiacz

          >nie będzie suchej kobyle nic
          - to trznadel? ja się spotkałam z podobnym zapisem śpiewu zięby: zdechłemu
          cielęciu (albo źrebięciu) nie będzie niiiiic

          I ogólnie znane "Zofija wywija! Teofilu! Teofilu"

          Więcej!!! Błagam!!!!
            • Gość: Katula Re: Do miłośników ptasząt... IP: *.lubin.dialog.net.pl 01.01.02, 14:41
              Witam
              Asia wyobraź sobie, że dziś zaszczyciła mnie swoją obecnością przecudownie piękna para kosów - te ich zółto pomarańczowe dzioby i obwódki przy oczach.
              Siedziały na irdze i ostrokrzewie i zajadały jagody.
              Zwariowany ornitologu ... Malwa prosi nas o pomoc w sparwie tych małych, stadnych szarych z kilkoma kolorowymi plamkami, ja nie umię rozstrzygnąć tego problemu

              Niestety krogulec znowu skutecznie zaatakował - poradźcie co robić.
              Jakoś tak głupio tylko się przyglądać.

              Dzisiaj odwiedziła mnie rekordowa ilość ptasząt, ale i zima daje się mocno we znaki.
              A jakie są zgodne. Nawet sroki się przystosowały do maluchów i ich nie przeganiają.

              Pozdrawiam wszystkich zwriowanych orniotologów i proszę o wskazywanie tych miejsc, gdzie trzeba uważać na gniazda.
              Ja polecam teraz już chyba Park Narodowy, do niedawna "tylko" rezerwat ptactwa wodnego Słońsk - to są rozlewiska Warty przy ujściu do Odry w Kostrzyniu.
              Niesamowite wrażenie robi ilość obecnych tam ptaków, np tysięczne stado gęsi zbożowych podrywających się do lotu, czajki brodzace tuż przy brzegu, żerujące łabędzie itd. itd. itd.
              Byłam tam tylko raz - na razie ale napewno tam wrócę. Pojechaliśmy tam z moim mężem Jackiem z nadzieją spotkania poraz pierwszy w życiu występującetam orły bieliki - niestety nie udało się, ale następnym razem.
              Jest to o tyle ciekawe miejsce, że zupełnie nie daje się dla chmar rozkrzyczanych turystów. Gwarancja ciszy i spokoju. Zaletą miejsca jest to, że można tam chodzić tzw. betonką samodzielnie bez przewdonika.
              Bo tuż nieopodal mojego miejsca zamieszkania jest takie miejsce, gdzie orły bieliki mają nawet stanowika lęgowe a różnych gatunków ptaków jest także dostatek, ale dostać się tam można tylko z przewodnikiem, umówionym wcześniej, co dla mnie która mogę czekać godzinami nie jest to najlepsze rozwiązanie. Mam na myśli stawy przemkowskie.
              No godne polecenia są pradolina i rozlewiska Odry, czy choćby mój strumyk 100 m za domem, czy skowronkowa łąka przed domem (skowronkową łąkę nazwałam tak ze względu na to, że tam poraz pierwszy widziałam gniazdko skowronka). Zresztą mam kilka takich ponazywanych przez siebie miejsc w okolicy.
              Ojej ale się rozpisałam
              Kończę więc na dzisiaj
              Pozdrawiam
              Katula
              • Gość: malwa! Jemiołuszki IP: *.kozienice.sdi.tpnet.pl 02.01.02, 11:53
                Znalazłam! Te z czubkami to są jemiołuszki. A dziś chyba jeszcze były dwa
                grubodzioby, do bogatek dołączyły modraszki i chyba mazurki. A domniemanego
                rudzika odwieziło stadko kuzynów, biedny nie może ich przegonić, a gania ich
                zawzięcie i krzyczy czy, czy, czy! Ale się dzieje!
                Pozdrowienia od neofitki
                • Gość: piasia Re: Jemiołuszki IP: *.gazeta.pl 03.01.02, 15:41
                  Gość portalu: malwa! napisał(a):

                  > Znalazłam! Te z czubkami to są jemiołuszki.

                  A powiada Pismo: "szukajcie, a znajdziecie" ;-))))
                  A jaka to satysfakcja z własnego, samodzielnego znalezienia! ;-)))
                  No to masz, Malwinko, gości z Północy! Jak rozgadają Krewnym-i-Znajomym, to się
                  nie opędzisz. One łączą się czasem w stada po kilkaset sztuk.
                  A ja jeszcze ani jednej nie widziałam, buuuu....

                  • Gość: Katula Re: Jemiołuszki IP: *.lubin.dialog.net.pl 03.01.02, 18:45
                    Cześć Ptasiary i Ptasiarze!!!
                    Malwa, jak ja Ci zazdroszczę, czy Ty mieszkasz gdzieś nieopodal rajskiego ogrodu?
                    W życiu nie widziałam choćby jednej jemiołuszki, a co dopiero stadka.
                    Oddam stadko dzwońców za jedną jemiołuszkę!!! tylko ostrzegam strasznie się awanturują w karmniku i jak jeden już w nim zagości to stara się przegonić wszystkie inne ptaszki, które próbują podlecieć. Inne dzwońce próbują walczyć, czasem któryś wygrywa i obejmuje tron. Sikorki mają te boje gdzieś , podlatuja od tyłu, szybko zabierają ziarnko słonecznika i odfruwają na krzeczek forsycji nieopodal, gdzie je zjadają. Wróble i mazurki czekają zawsze bardzo cierpliwie na swoją kolej, albo po prostu jedzą w innym miejscu ptasiej stołówki.
                    Malwa zdradź proszę co przyciągnęło jemiołuszki i te wszystkie inne: rudziki- nierudziki, szczygła.
                    Wprowadziłam się w błąd czytając Twój opis, bo napisałaś, że ptaki ze stadka są małe, a ja od razu skojarzyłam, że jak małe to mniejsce od wróbli i starając Ci się pomóc, poszukiwałam w tych rozmiarach.
                    Następnym razem się poprawię, jeżeli będziesz chciała korzystać z mojej pomocy oczywiście.
                    Tym czasem pozdrawiam i życzę udanego dokarmiania i podglądania
                    Ja niestety w trakcie tygodnia niewiele widzę, ze względu na to,że jak wychodzę do pracy to jeszcze jest ciemno, jak wracam to już jest ciemno. Rano tylko pamiętam, aby wyłożyć jedzenie, wieczorem żeby przygotować. Zostają na szczęście sobota i niedziela - czyli zimowa uczta ornitologiczna.
                    Pozdrawiam, do jutra Katula.
                    • malwa! Re: Jemiołuszki 03.01.02, 21:13
                      Witam! No cóż, "mały" to rzeczywiście okreslenie bardzo nieprecyzyjne. Następne
                      razy na pewno będą, bo chyba dostałam ptasiej gorączki. Nie miałam pojęcia, że w
                      moim małym sadku taki ruch! W tym roku był urodzaj i na drzwach zostało sporo
                      jabłek, z którymi już nie było co robić. Teraz zwabiają ptaki. Też zauważyłam, że
                      sikorki bywają zadziorne, raz jedna nie dawała się odstraszyć od kawałka jabłka
                      na ziemi rudzikowi-nierudzikowi, który ją napastował kilka razy, aż w końcu dał
                      spokój. A w porównaniu z sikorką to giganty, większe od jemiołuszek! Rzeczywiście
                      mają opadające skrzydełka, a tego pomarańczowego krawacika tylko toszkę, nie tak
                      dużo, jak na zdjęciach rudzików, które znalazłam. I lekko dropiate brzuszki. A
                      dziś był jeszcze dzięcioł, zasmakował w sikorkowej kulce, i dwa czarne (może
                      kosy?) i gil, słowo daję, z brzuszkiem całym czerwonym! Ale nic nie dziobał,
                      pobył chwilkę i odleciał.

                      Pytanie: z sikorkami i mazurkami fruwają jeszcze takie ociupinkę od nich większe,
                      brązowe, tylko na skrzydełkach mają białawo-żółtawe wzorki. Co to może być?

                      Pozdrawiam!

                      • Gość: Katula Re: Jemiołuszki IP: *.lubin.dialog.net.pl 03.01.02, 23:14
                        Cześć Malwa
                        Jeżeli te czarne miały zółte dzióbki i obwódki wokół oczy to były kosy (prawda, że piękne?)
                        Te brązowe z elementami żółtego i białego, niewiele większe od sikorek i mazurków to wg mnie trznadle, niektóre mają dużo żółtego inne trochę mniej. Ale na wszelki wypadek obejrzyj sobie jeszcze dzwońca, chociaż wg opisu to dzwońce są zielonożółte. Uważam jednak że ten zielony można określić także mianem brązowego.
                        Co do rudzików-nierudzików skoro są większe nawet od jemiołuszek, to nie mam na razie bliższego pojęcia co to może być.
                        Pozdrawiam serdecznie
                        Katula
                        • malwa! Brązowe 05.01.02, 13:14
                          Gość portalu: Katula napisał(a):

                          > Cześć Malwa
                          > Jeżeli te czarne miały zółte dzióbki i obwódki wokół oczy to były kosy (prawda,
                          > że piękne?)
                          > Te brązowe z elementami żółtego i białego, niewiele większe od sikorek i mazurk
                          > ów to wg mnie trznadle, niektóre mają dużo żółtego inne trochę mniej. Ale na ws
                          > zelki wypadek obejrzyj sobie jeszcze dzwońca, chociaż wg opisu to dzwońce są zi
                          > elonożółte. Uważam jednak że ten zielony można określić także mianem brązowego.
                          > Co do rudzików-nierudzików skoro są większe nawet od jemiołuszek, to nie mam na
                          > razie bliższego pojęcia co to może być.
                          > Pozdrawiam serdecznie
                          > Katula

                          Cześć,
                          Czarne były przez chwilkę i nie wiem, czy miały obwódki, zapamietałam tylko, że
                          dzióbki miały jasne.

                          Te brązowe to chyba jednak nie trznadle, w każdym razie nie podobne do
                          internetowych, są raczej gładko brązowe i tylko na skrzydełkach wzorki. Natomiast
                          teraz widzę na odległym drzewku jakieś z żółtymi brzuszkami, nie chcą przyjść
                          bliżej, a ja nie mam lornetki :-(

                          Pozdrawiam i życzę ciekawych weekendowych obserwacji!
                          • Gość: Katula Re: Brązowe IP: *.lubin.dialog.net.pl 05.01.02, 21:55
                            malwa! napisał(a):

                            >
                            > Cześć,
                            > Czarne były przez chwilkę i nie wiem, czy miały obwódki, zapamietałam tylko, że
                            >
                            > dzióbki miały jasne -
                            NA PEWNO KOSY.
                            >
                            > Te brązowe to chyba jednak nie trznadle, w każdym razie nie podobne do
                            > internetowych, są raczej gładko brązowe i tylko na skrzydełkach wzorki.
                            SPRAWDŹ JESZCZE DZWOŃCE PROSZĘ
                            >
                            > Pozdrawiam i życzę ciekawych weekendowych obserwacji!
                            I TOBIE TAKŻE

                            POD JAKIM ADRESEM W INTERNECIE OGLĄDASZ PTAKI?
                            PODZIEL SIĘ PROSZĘ

                            UKŁONY KATULA

                            • malwa! Do Katuli 07.01.02, 13:47
                              SPRAWDŹ JESZCZE DZWOŃCE PROSZĘ
                              Hmmmmmmm
                              No podobne do tego:
                              www.geocities.com/ivn_vogels_niet_vechtstreek/Groenling_Carduelis-
                              chloris.html

                              ale brązowsze, a wzorków na skrzydełkach więcej i białawe

                              POD JAKIM ADRESEM W INTERNECIE OGLĄDASZ PTAKI?

                              zs.ilawa.ids.pl
                              galleryofbirds.com
                              birdillustrators.com
                              birdsofbritain.co.uk (www.birdsofbritain.co.uk/bird-guide/fieldfare.htm :-)
                              geocities.com/ivn_vogels/ (tu są odgłosy)

                              Zagranicznych jest zdecydowanie za dużo ;-)

                              Kłaniam się!
                              • Gość: Katula Re: Do Malwy IP: *.lubin.dialog.net.pl 07.01.02, 22:59
                                Cześć
                                Pod adresem, który podałaś był dzwoniec, niestety nic innego nie przychodzi mi do głowy
                                Te czarne, mniejsze od kwiczoła to albo samiczka kosa, ale kosy są tego samego rozmiaru co kwiczoły, więc odpada, albo szpaki, choć to w większości ptaki wędrowne. Z tymże populacje miejskie coraz częściej zimują. Zostaje tylko pytanie skąd w Twoim sadku miejska populacja szpaków?

                                Dziękuję za adresy w internecie. Te zdjęcia na holenderskiej stronie są fantastyczne. W resztę niestety nie miałam czasu dziś zajrzeć.


                                Pozdrawiam wielu wspaniałych odkryć
                                Katula
    • Gość: Dana Re: dokarmiamy ptaki? IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 05.01.02, 16:48

      Witam wszystkich „Ptakolubów” w Nowym Roku!
      Czytałam wszystkie Wasze relacje na temat ptaków i trochę się pogubiłam.
      Tematem było dokarmianie tych pięknych skrzydlatych przyjaciół, a w dyskusji
      była i wiosna i lato i co tu ukrywać, trochę bałaganu.
      Nic to! Ja z uporem maniaka będę się trzymać zimy, bo to pora aktualna, a ponad
      to jesteśmy zasypani pięknym białym puchem.

      Kolorowe cudeńka, o których piszecie tj. gile i jemiołuszki widuję na gałązkach
      krzewów w lesie, kiedy udaję się na spacer, brnąc po kolana w śniegu.
      Na własnym podwórku mam jeszcze kowaliki, które są najwaleczniejsze ze
      wszystkich moich stołowników. Kowaliki mieszkają w naszej zagrodzie cały rok.
      Za stodołą czasami bywa dzięcioł zielonosiwy. Wydłubuje z pod kory starego
      drzewa jakieś robactwo. Z zasady jest mrówkojadem, ale teraz musi biedak
      znaleźć sobie coś innego. Do karmnika nie zagląda.
      Za płotem znów odgarnęłam trochę śniegu i wysypałam drobno pokrojony chleb, to
      dla sójek.

      Pozdrawiam wszystkich. Danuta.
      • Gość: Katula Re: dokarmiamy ptaki? IP: *.lubin.dialog.net.pl 05.01.02, 21:46
        Witam wszystkich bardzo serdecznie:)
        No Danuta pewnie i ma rację, że zrobiło się w tych rozmowach trochę bałaganu, bo i na temat dokarmiania, i podglądania i wspomnienia.Mnie to akurat nie przeszkadza wręcz przeciwnie. Po prostu wątek został założony na temat najbardziej palący o tej porze roku, ale ponieważ w internecie nie ma gdzie porozmawiać na temat ptasiej pasji (przynajmniej ja nic konkretnego nie znalazłam), a tu sądząc po ilości wypowiedzi w wątku , zebrali się ludzie którzy chcą się nawzajem słuchać w tym temacie, to i paplamy o wszystkim.

        A każda nowa wypowiedź niesamowicie mnie cieszy. Tak więc jak przed chwilą usiadłam i spojrzałam , że ktoś tu był kamień zleciał mi z serca, bo zaglądałam od wczoraj, a tu nic i nic.

        U mnie ze zniezrozumiałych dla mnie przyczyn nie ma w zimowym karmniku w tym roku zięb, jerów i trznadli. Może ktoś wie dlaczego? Nie widziałam też szczygłów. Zapodziały się gdzieś kruki. Jest mi trochę smutno z tego powodu.
        Za to regularnie przylatuje para kosów i krogulec - to są tegoroczne "nowości" i razem z wróblami, mazurkami, bogatkami, modraszkami, dzwońcami i srokami tworzą moje stadko.
        Nie wiem także dlaczego moje ptaszęta nie chcą grochu, kaszy i jagód irgi. Za to bardzo skrupulatnie wyjadają chleb. Myślę, że gdyby miał im szkodzić to po pierwsze by go nie jadły, a po drugie byłoby ich coraz mniej (powiało czarnym humorem).

        Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie i też życzę miłego podglądania , stymże już tylko niedzielnego.

        Zwariowana Ptasiara Katula
        • Gość: piasia Re: dokarmiamy ptaki? IP: *.gazeta.pl 07.01.02, 07:52
          Malwinko - te Twoje ptaki większe od jemiołuszek, z rudym krawatem i dropiatymi
          brzuszkami - to może kwiczoły??? Sprawdź.

          Baby Wy moje! Doczekacie się, że zacznę do Was jeździć, patrzec na te cuda, co
          przylatują do karmników. U mnie jest święto, jak przyjdzie bogatka! Ciężki los
          mieszczucha koło huty....
          • malwa! Re: dokarmiamy ptaki? 07.01.02, 13:36
            Gość portalu: piasia napisał(a):

            > Malwinko - te Twoje ptaki większe od jemiołuszek, z rudym krawatem i dropiatymi
            >
            > brzuszkami - to może kwiczoły??? Sprawdź.

            Tak, to prawdopodobnie kwiczoły. Dzięki! Rzeczywiście, rysunki i głosy są
            bardziej przekonujące, na zdjęciach to różniaście wygląda.

            Mam nowego: mniejszy od kwiczoła, czarny, cały dropiaty w żółte kropeczki!!!

            Pozdrawiam!
            • Gość: Katula Re: dokarmiamy ptaki? IP: *.lubin.dialog.net.pl 07.01.02, 23:04
              malwa! napisał(a):

              > Mam nowego: mniejszy od kwiczoła, czarny, cały dropiaty w żółte kropeczki!!!
              >


              Litości, skąd Ty je bierzesz? :-)

              Ja na swoje obserwacje muszę poczekać do soboty, ale za to, jak szłam dziś rano na autobus to słyszałam nawoływania puszczyka - robi wrażenie. A jak jeszcze ktoś ma zbyt bujną wyobraźnię, a w koło jest ciemno, że oko wykol, to do autobusu wchodzi z włosami skierowanymi pionowo w górę :)))


              Kłaniam się nisko
              Katula

              • Gość: piasia Re: dokarmiamy ptaki? IP: *.gazeta.pl 08.01.02, 09:31
                Gość portalu: Katula napisał(a):

                > malwa! napisał(a):
                >
                > > Mam nowego: mniejszy od kwiczoła, czarny, cały dropiaty w żółte kropeczki!
                > !!
                > >
                >
                >
                > Litości, skąd Ty je bierzesz? :-)

                No właśnie!!!! Skąd???
                Chyba szpak....
                a może pani kosowa?

                znalazłam kilka stron z ptakami: oto adresy (na niektórych są tez głosy)

                republika.pl/lesnictwo/ptaki

                biotop.umcs.lublin.pl/users/marskow (facet, któremu sikorki i kosy siadają na
                dłoni)

                grzesiak.kei.pl/jurek (trzynastolatek, który chyba sam jest ptakiem albo
                drzewem, albo ściółką leśną bo robi takie zdjęcia, że dech zapiera)
                • ptasiara_katula Re: dokarmiamy ptaki? 08.01.02, 19:28
                  Witojcie Baby
                  (zostałyśmy tu we trójkę, ale chyba nas stąd nie wyrzucą?)
                  Po pierwsze nie zgadzam się z Wami, że te większe wróble ze spiczastymi ogonkami i jasnopomarańczowymi krawatami to kwiczoły. Te brzuszki mają jednolicie dropiate i jasne. Ale Malwusiu nie martw się, ja zanim nabrałam pewności, że dzwońce to dzwońce, a trznadle to trznadle, to minęła jedna cała zima i drugiej połowa (widuję je tylko zimą, jak potrzebują pomocy tj. w mrozy, jak jest cieplej nie przylatują do restauracji), a w międzyczasie miałam okazję spotkać prawdziwego leśnika z krwi i kości. (Ale mogę nie mieć racji kwiczoła widziałam tylko na zdjęciach i rysunkach)
                  Po drugie uważam, że Asia ma rację, czarne dropiate w żółte kropki to szpaki, albo pani kosowa, ale gdyby to była pani kosowa, to nie byłaby mniejsza od kwiczoła.
                  Po trzecie odnoszę wrażenie, że mi ktoś skrócił wczorajszą wypowiedź, albo te forumowe rozmowy z Wami mi się śnią po nocach.
                  ...
                  Pozdrawiam
                  Katula
                  • malwa! Re: dokarmiamy ptaki? 08.01.02, 20:14
                    A Witajcie, witajcie

                    Droga Katulu, to chyba jednak są kwiczoły, wszystko się zgadza z rysunkiem na
                    birdsofbritain i z hałasem na stronie holenderskiej... Ja na początku nie
                    widziałam całego brzuszka, tylko przód, poza tym teraz zagląda tu ich więcj i
                    widzę, że są różne, ciemniejsze i jasniejsze. Jak pierwszy raz się pojawił nowy,
                    to nawet poznałam, że to nie ten stały rezydent. To jakieś trudne ptaki :-), jak
                    zobaczyłam jemiołuszki na zdjęciu, to od razu wiedziałam, że to one u mnie bywają.

                    Jeśli chodzi o szpaka, to aż się wstydzę, jak mogłam nie go poznać, przecież mam
                    czereśnie...

                    Zapomniałam wcześniej napisać, że brązowe nigdy się nie awanturują i nawet nie
                    próbują siadać na kulkę, dziobią to, co spadnie.

                    Zastanawiam się, czy wam pisać, co mnie jeszcze odwiedza, bo albo się
                    zdenerwujecie, albo przestaniecie mi wierzyć ;-)

                    Pozdrawiam!

                    • ptasiara_katula Re: dokarmiamy ptaki? 08.01.02, 20:49
                      malwa! napisał(a):
                      >
                      > Zastanawiam się, czy wam pisać, co mnie jeszcze odwiedza, bo albo się
                      > zdenerwujecie, albo przestaniecie mi wierzyć ;-)
                      >
                      Jeżeli chodzi o mnie to obowiązkowo, ani się nie zdenerwuję , ani nie przestanę Ci wierzyć
                      Będę Ci tylko troszkę (no mocno) zazdrościć
                      Czy Ty aby jednak napewno nie mieszkasz a raju?!
                      No to szybko, najlepiej jeszcze dziśiaj (proszę) - co Cię jeszcze odwiedza/

                      Bardzo, ale to bardzo pozdrawiam
                      i nisko się kłaniam
                      Katula
                      • malwa! Re: dokarmiamy ptaki? 08.01.02, 21:03
                        Jeszcze sójka! Dzis zajrzała dwa razy, chciała ukraść sikorkom słoninkę, ale nie
                        dało rady urwać
                        Ładna! Jaka duża, nie wiem dlaczego, ale myślałam, że sójki są małe
                        Fajnie, nie? :-)

                        Nie mieszkam w raju, ale pracuję przy oknie wychodzącym na sadek

                        Uściski!


                        • ptasiara_katula Re: dokarmiamy ptaki? 08.01.02, 21:14
                          Szczęściara!!!
                          I tego Ci najbardziej zazdroszczę
                          Sóji na szczęście dla siebie oglądałam latem w Karkonoszach w Sudetach
                          Życzę Ci bardzo dużo takich wrażeń.
                          Mam nadzieję, że zgadzasz sie z tym, że to fantastyczne doznania...

                          Chyba wykorzystam wreszcie urlop z zeszłego roku
                          Może też będę mogła Was czymś zachwycić - pozytywnie

                          Do Malwy:
                          Sprawdzasz czasem pocztę osobistą? Proszę

                          Uściski i całuski
                          Kaśka
                            • Gość: piasia Re: Do Malwy IP: *.gazeta.pl 09.01.02, 05:56
                              Witajcie Baby!!!

                              Malwusiu!!! Znalazłam te brązowe z żółtymi i białymi plamkami!!! To na 90% będą
                              pełzacze ogrodowe. Właśnie one łączą się w stada z sikorkami i tłumnie
                              nawiedzają karmniki. Zaobserwuj, czy mają długie, cienkie, zakrzywione dzioby.

                              Czy te z żółtymi brzuszkami przyfrunęły bliżej?

                              Pisz, pisz, co jeszcze do Ciebie przylatuje. Nie zanudzisz nas ani nie
                              zdenerwujesz. Co najwyżej narazisz się na nasz nalot ;-). Prawda, Katula?
                              Pa, biorę sie do pracy.

                              • malwa! Re: Do Malwy 09.01.02, 20:12
                                Hej,

                                Katulu, napisz proszę, co jeszcze ciekawego wypatrzyłaś na wycieczkach!
                                Sprawdziłam pocztę, ale nie znalazłam nic nowego :-(.
                                Piasiu, niestety pełzacze ogrodowe zdaje się pełzają po drzewach (treecreepers!),
                                a brązowe tego nie robią. I dzióbki takie zwykłe mają. Cieszę się, że przygoda z
                                jeżem uszła Ci na sucho! :-)
                                Dziś nic nowego, znowu był grubodziób, dał się dobrze obejrzeć, podleciał blisko
                                i zaprezentował białe wzory na skrzydełkach. Dzióbek ma rzeczywiście niezły!

                                No i dzięcioł przyprowadził sobie jednego do pary, śmiesznie wyglądaly, jak
                                robiły podchody do kulki. A jak coś się dzieje, przylega do pnia i udaje, że go
                                nie ma, hi hi.

                                Pozdrawiam, papatki

                  • Gość: Dana Re: Czwarta! IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 09.01.02, 21:59
                    O Wy Wstręciuchy! Jestem czwarta, chociaż niezbyt systematyczna. Wynika to z
                    tego, że jeszcze słabo posługuję się komputerem i piszę tylko w obecności męża.
                    Cieszycie się z sójek, a dla moich maluchów to czyste utrapienie. Pisałam
                    Wam, że tylko maleńkie sikorki modre nie boją się ich. Sójki mam cały rok. To
                    bardzo ładne ptaki, ale okropnie głośne, bez względu na porę roku.
                    Kiedy przycisnął mróz i zasypało nas śniegiem, pojawiły się piękne kruki.
                    Przelatywały nad naszym domem dość nisko i można było dostrzec wspaniałą czerń
                    ich piór.
                    Trznadle siedzą w krzewinach, a kosy w lesie rozbijają pniaki.Szkoda, że nie
                    możecie zobaczyć tego pobojowiska.
                    Para dzięciołów czarnych obstukuje stary dąb, który stoi po drugiej stronie
                    drogi. W tej ciszy łomot jest niesamowity.
                    Jak coś nowego zobaczę, to napiszę?
                    Duża buźka dla wszystkich ptakolubów.

                    Ta czwarta! Danuta.
                    • ptasiara_katula Re: Czwarta! 09.01.02, 23:43
                      Witojcie Baby
                      Do Danutki - osobiście bardzo się cieszę, że jesteś w naszym gronie i w cale nie czwarta, tylko w gronie tych czterech.
                      Z tego co zauważyłam to Malwa i Piasia podzielają moje zdanie, ale jak je znam przekażą Ci to osobiście.

                      Niestety jak natychmiast nie pójdę spać to nie wstanę jutro do pracy, ale jutro napewno nadrobię dzisiejszą przerwę spowodowaną jakąś awarią serwera.

                      Pozdrawiam Was bardzo, bardzo serdecznie
                      i nisko się kłaniam
                      Do jutra
                      Nie ma sprawy Ptakoklub jest otwarty, a z tego co zdążyłam poznać
                      • malwa! Klubik 10.01.02, 23:04
                        Witam!

                        Oczywiście ja też się cieszę, że tworzy nam się sympatyczny klubik!

                        Jak to kosy w lesie rozbijają pniaki, dziobią jak dzięcioły? Proszę wytłumaczyć
                        niedoinformowanej :-).

                        Nie wiem, czy to te same, które były wcześniej daleko, ale do wróbli dołączyły
                        zółciaki, niektórym na kuperku widać trochę czerwonawego, to chyba będą trznadle?

                        Dziś był ruch jak w ptaszarni, wyglądam a tu gania się stadko kwiczołów, tłuką
                        się trzy szpaki o dostęp do kulki, oczywiście mnóstwo drobnicy, nagle - pusto.
                        Rozglądam się - jest! Wysoko na czereśni, duży, z krzywym dziobem... Zaraz
                        odleciał, nie zdążyłam się dobrze przyjrzeć.

                        Pozdrawiam klubowiczki i ewentualnych cichych obserwatorów!
                        • Gość: Katula Re: Klubik IP: *.lubin.dialog.net.pl 11.01.02, 19:23
                          Witojcie Klubowe Baby i jak słusznie zauważyła Malwa ewentualni cisi obserwatorzy


                          malwa! napisał(a):
                          > Jak to kosy w lesie rozbijają pniaki, dziobią jak dzięcioły? Proszę wytłumaczyć niedoinformowanej :-).

                          DOŁĄCZAM SI DO TEJ PROŚBY

                          > Nie wiem, czy to te same, które były wcześniej daleko, ale do wróbli dołączyły
                          > zółciaki, niektórym na kuperku widać trochę czerwonawego, to chyba będą trznadle?
                          OCZYWIŚCIE, ŻE TRZNADLE
                          >
                          > Dziś był ruch jak w ptaszarni, wyglądam a tu gania się stadko kwiczołów, tłuką
                          > się trzy szpaki o dostęp do kulki, oczywiście mnóstwo drobnicy, nagle - pusto.
                          > Rozglądam się - jest! Wysoko na czereśni, duży, z krzywym dziobem... Zaraz
                          > odleciał, nie zdążyłam się dobrze przyjrzeć.
                          >
                          MALWUNIU KOCHANA, TWOJE OKREŚLENIE TEGO DRAPIEŻNIKA JEST PO PROSTU FANTASTYCZNE :-)

                          No cóż drapieżniki też muszą jakoś przetrwać zimę, a my przez sowje karmniki podajemy im karmę jakby na tacy. U mnie na szybie w oknie też jest jakieś malutkie piórko, po czym sądzę, że któryś z maluchów musiał próbować ucieczki przed atakiem w szybę mojego okna.

                          Już jutro na moje szczęście jest sobota, a potem niedziela i całe dwa dni będę mogła podglądać gości w moim karmniku.
                          A ponieważ i śniegu w moich okolicach prawie już nie ma wezmę psiaka i pójdziemy het, daleko ...

                          Może się też skuszę i wyczyszczę budki lęgowe, to pewnie ostatni dzwonek.

                          Pozdrawiam wszystkich serdecznie
                          Katula
                          • Gość: Dana Re: Klubik IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 13.01.02, 21:33
                            Cześć Wam!!
                            Kosy rozdrapują pazurkami pniaki, z których wydziobują larwy. To ich zimowy
                            pokarm.
                            Nic ciekawego nie zaobserwowałam w otoczeniu mojego karmnika. Stołowników mam
                            stałych, a w ich zachowaniu nie ma żadnych zmian.
                            W lesie natomiast jest okrutna wrzawa. Ptaszęta ćwierkają jakby cieszyły się,
                            że mrozów nie ma, śnieg nie pada, a czasami uda się upolować jakąś obudzonego
                            słoneczkiem owada.
                            Zima jednak w toku i nie wiadomo co przyniesie, więc niech się cieszą tym, co
                            jest.
                            Naprzeciw domu rosną modrzewie, na których zauważyłam gromadkę ptaków, dość
                            sporą jak na tę porę roku. Nie wiem, co to było, bo już na taką dokładną
                            obserwację było za ciemno.
                            Postaram się jutro to „zbiegowisko” sprawdzić.
                            Na dzisiaj tyle. Pozdrawiam i życzę kolorowych snów!!
                            Danuta.
                            • Gość: Toja Re: Klubik IP: *.lubin.dialog.net.pl 14.01.02, 19:38
                              Witam Was wszystkich serdecznie
                              Danutka - acha (to tak apropo kosów)
                              U mnie teoretycznie też nic nowego się nie dzieje przy karmniku, bywają tak jak u Danuty tylko stali bywalcy, ale śmiać mi się wczoraj chciało jak nawet krogulec zaleciał jak stały bywalec, maluchy zareagowały tak samo - jak na stałego bywalca, tyle tylko. że jak się spostrzegł to uciekł.
                              Ale doczekałam się wreszcie pana zięby i nawet wiem dlaczego był sam, sprawdziłam, bo tylko samce zimują i są osiadłe. Od razu też skojarzyłam, że i w poprzednich latach zimą bywali sami, ale więcej, dlatego myślałam, że mniej kolorowych pań zięb nie zauważyłam. Myślę, że ten jedynak to jakiś przywódca, który został i pilnuje morw w moim ogrodzie, bo tam w lecie mieszka stadko zięb właśnie. Reszta ze względu na atak srogiej zimy po prostu się wyprowadziała do ciepłych krajów.
                              ...a na autobus do pracy odprowadzało mnie przeciągłe, wibrujące i niesamowicie dźwięczne pohukiwanie puszczyka.

                              A poza tym wszystko po staremu

                              Najważniejsze , że do wiosny zostało troszku ponad 2 miesiące, zaczną wracać ptasi emigranci, obudzi się reszta przyrody i wtedy już będzie znacznie lepiej.

                              Wszystkiego dobrego
                              Toja - Katula
    • Gość: Katula Re: dokarmiamy ptaki? IP: *.lubin.dialog.net.pl 13.01.02, 10:07
      Znowu zrobiło się troszkę bardziej zimowo, przynajmniej w mojej okolicy, bo w ostatnim tygodniu większość śniegu zdążyła zniknąć, a wczoraj troszku popruszyło i okryło okolicę świeżą pieżynką.
      Dzięki temu jest troszku czyściej w okolicach mojego karmnika.
      Ptaki rzeczywiście przyzywczaiły się do tego, że u mnie zawsze znajdą jedzenie, zmienia się ich ewentualna ilość, w zależności od grubości śnieżnej pieżynki i temperatury. Przyzwyczaiły się także do tego, że jak przylatują skoto świt to świeże jedzonko już na nie czeka, bo wysypuję je przed wymarszem na autobus do pracy jak jest jeszcze ciemno. A w soboty i niedziele nie, bo słoneczko i ptaszki wstają przede mną.
      Jaki świetny widok uzkazuje mi się w oknie jak wstanę. Otóż cała wierzba jest obsadzona armią ptaków siedzących niczym w szeregach, skierowanych w stronę domu i wyczekujących na jedzonko. Jak jestem troszku spóźniona, to na dobrą sprawę nawet nie czekają aż zamknę drzwi do domu jak wysypuję ziarenka. Zbytnio się też nie przejmują, przynajmniej sikorki, jak stoję tak ze 3 m od karmnika.
      Jak się już najedzą to też nigdzie nie odlatują, tylko siedzą na tej samej wierzbie i odpoczywają. Przed psem ie uciekają wogóle, przede mną tylko troszkę.
      Zastanawiam się czy to możliwe, żeby one się po prostu oswoiły w pewnym sensie przynajmniej, bo przecież sikorki a zwłaszcza wróble i mazurki zostają u nas przez cały rok. Sikorki zakładają gniazda w budkach lęgowych, wróble i mazurki na strychu.
      Ale myślę, że sokoro niektóre ptaki mozna oswoić całkowicie, to takie maluchy przynajmniej troszeczkę.
      Zawsze to przyjemnie potem na wiosnę pomyśleć, że tak pięknie śpiewają też dla mnie
      Pozdrawiam Kółeczko Ptasiarzy i cichych obesrwatorów
      Katula
      • Gość: piasia melduję się! IP: *.gazeta.pl 15.01.02, 07:03
        Jestem!
        Trochę zaniedbałam nasze forum i nieformalny klub ptakolubów, ale to po
        pierwsze dlatego, że pochłonęła mnie praca ( a zwłaszcza nowoodkryty program
        internetowy Kazaa), a po drugie nie mam żadnych nowych opowieści. U mnie na
        balkonie szaro od wróbli (cierp, cierp), siedzą dwie synogarlice, odważne az do
        pełnej bezczelności. Kosy nie przyszły :'-(((, mimo wykładanych jabłuszek,
        rodzynek i innych smakołyków. A są, gangreny, w okolicy, bo widzę, jak siedzą
        na krzaku! Jak zaczną śpiewać, to zapoluję na nie z mikrofonem. Niech się
        zrehabilitują!

        Malwuniu, dzięki za ciepłe słowo w sprawie jeża. Czy uszlo mi to na sucho -
        okaże się w najbliższych dnaich. Jak przestanę pisać, to... brrr, lepiej nie
        wywoływać wilka z lasu...
        Uparcie wertuję moje dwie książki, w poszukiwaniu tych brązowych ptaszków z
        białymi i żółtymi plamkami na skrzydłach, tych co przylatują z sikorkami. NIC
        mi nie pasuje! Tzn. pasowały pełzacze - brązowe, z plamkami, z sikorkami. Ale
        to nie one. No więc co, do ciężkiej Anielki?
        Pozdrawiam!
        mieszczuch Piasia
        PS: moje hasło na ten tydzień:
        Na bezptasiu dobry i wróbel na dachu.
    • Gość: Dana Re: Ptaki. Zwierzaki IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 15.01.02, 19:27
      Witam! Witam!!
      Wśród ptasiej menażerii nic nowego się nie dzieje, więc idąc za radą Katuli
      zmienię temat.
      Mam kota, który bacznie obserwuje ptactwo przylatujące do karmnika. Nie byłoby
      w tym nic dziwnego, wszak to kot, ale jego interesują wyłącznie sójki. Prawdę
      mówiąc sam jest niewiele większy od tych ptaków i obawiam się, że podczas
      konfrontacji zostałby mocno poturbowany. Siada na poukładanych polanach drewna
      i czeka. Kiedy w zasięgu jego wzroku pojawi się sójka następuje atak.
      Oczywiście wszystkie próby kończą się niepowodzeniem, a sójki odlatując na
      pobliskie drzewa okrutnie „pyskują”, co najmniej 10 minut. Jest to dogodny czas
      dla maluchów, aby swobodnie się pożywić. Pan kot z ogonem zadartym w znak
      zapytania opuszcza swoje stanowisko jakby dawał do zrozumienia innym ptaszkom -
      wy jesteście dla mnie zbyt małe.

      Skoro zaczęłam o czworonogach to chciałabym za Waszym pośrednictwem przesłać
      apel do wszystkich mieszczuchów. Jeśli pozbywają się swoich „ulubieńców”
      wyrzucając je z samochodów na terenach wiejskich, niech przyczepią im kartkę z
      imieniem. Sama mam taką biedną znajdę. Pies duży (mieszanka dobermana z
      owczarkiem niemieckim) miał wtedy około czterech lat. Jest u nas już drugi rok
      i spisuje się nieźle. Zanim jednak pojął, że to będzie jego nowy dom, a ja będę
      jego „panią” zdołał mnie 4 razy ugryźć. Gdybym znała jego imię byłoby łatwiej.
      Przepraszam, że nie na temat, ale przyjmijcie to w formie apelu, wszak kochamy
      wszystkie zwierzaki prawda?!
      Dzięki. Pozdrawiam. Danuta.
      • Gość: kATULA Re: Ptaki. Zwierzaki IP: *.lubin.dialog.net.pl 15.01.02, 22:18
        WITAM SERDECZNIE
        ZACZNĘ OD TEGO POWAŻNIEJSZEGO TEMATU WYWOŁANEGO PRZEZ DANKĘ

        DANKA - RZECZYWIŚCIE KOCHAMY WSZYSTKIE ZWIERZAKI I TWÓJ APEL JEST BARDZO WŁAŚCIWY, ACZKOLWIEK KTOŚ KTO PORZUCIŁ ZWIERZĘ OT TAK SOBIE NAJPEWNIEJ NIE ZECHCE SIĘ POKUSIĆ O TO, ABY NA KONIEC POMÓC TAKIEJ BIDULCE W JAKIKOLWIEK SPOSÓB
        NIESTETY NIE WSZYSCY KOCHAMY WSZYSTKIE ZWIERZAKI
        JEŻELI POZWOLISZ DORZUCĘ "SWÓJ" APELIK
        MIESZKAŃCY DOMÓW W MIASTACH I NA WSIACH, POSIADACZE DOMKÓW LETNISKOWYCH I INNYCH HACIEND - NIE TRZYMAJCIE W TAKĄ POGODĘ SWOICH PSIAKÓW POD GOŁYM NIEBEM ALBO W BUDZIE, KTÓRA ZE WZGLĘDU NA SWÓJ STAN NADAJE SIĘ TYLKO NA ŚMIECI, BEZ JEDZENIA I PICIA.

        BEZDUSZNOŚĆ LUDZI W STOSUNKU DO ZWIERZĄT TO JEST TEMAT NIE TYLKO NA CAŁKIEM NOWY WĄTEK, ALE NA NOWY DZIAŁ W FORUM.


        W temacie kota to rzeczywiście ciekawe, że upatrzył sobie tylko sójki. Ale z drugiej strony koty są dużo bardziej inteligentne od psów, w dodatku to niesamowici indywidualiści i potrafią nieźle kombinować.
        Bardzo mi się podoba znak zapytania z ogona Twojego kota.

        Swojego czasu miałam takiego małego czarnego ze złotymi oczami w parce razem z siostrzyczką (jego oczywiście). Były to koty niesamowite.
        Od wiosny do jesieni często rano idę na autobus do pracy do następnej wsi na tarsie autobusu (góra 2 km), bo ma to całą masę plusów: świeże powietrze od rana, spotkania z ptakami no i pejzaże o świcie, wczesnym rankiem itp., a że droga jest bardzo mało uczęszczana przez samochody, to taki spacer to prawdziwa przyjemność. Jednego ranka mój Gutek i Zuza (były wtedy nieduże - miały ok. 3-4 miesięcy) postanowiły mnie odprowadzić, na nim się zdało przymykanie, przeganianie, tupanie. Zuza wróciła, Gutek udawał, że go nie ma i calutki czas skradał się za mną. Jak wsiadłam do autobusu to siedział na baczność na przystanku niczym żołnierz kampani honorowej. Miałam nadzieję, że bez problemu wróci, ale po pracy , jak stwierdziłam, że go nie ma, poszłam na przystanek wcelu odnalexienia mojego kociaka - niestety bez efektu. (Epietów, które skierowałam w swoją stronę nie będę cytować).
        Następnego dnia rano do pracy jechaliśmy z mężem samochodem.
        Jakaż byłam szczęśliwa, jak na przystanku w tym samym miejscu, na baczność siedział mój Gutek. To było fenomenalne.

        I TU HISTROIA ŁĄCZY SIĘ Z APELEM DANKI - TYDZIEŃ PÓŹNIEJ GUTEK ZGINĄŁ POD KOŁAMI SAMOCHODU TUŻ PRZY DOMU, W MOMENCIE KIEDY WYBIERAŁ SIĘ NA POLOWANIE LUB Z NIEGO WRACAŁ, JAK PARĘ WCZEŚNIEJSZYCH I PARĘ PÓŹNIEJSZYCH KOTÓW. W KOŃCU, POMIMO MOJEJ FASCYNACJI TYMI ZWIERZĘTAMI ZREZYGNOWAŁAM Z POSIADANIA KOTA.
        wIEM, ŻE PRZYNAJMNIEJ CZĘŚCI TYCH KOCICH ŚMIERCI MOZNA BYŁO UNIKNĄĆ, BO MĄŻ TEŻ JEŹDZI TAM SAMOCHODEM I PRZEZ CAŁY OKRES NIE ZROBIŁ KRZYWDY ŻADNEMU ZWIERZAKOWI.

        To tyle na dziś
        Wszystkim dobrej i spokojnej nocy
        Katula
    • Gość: Dana Re: dokarmiamy ptaki? IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 19.01.02, 19:04
      Z lasu spowitego bielą szronu, wyłaniam się ja Danuta i witam Was wszystkich!!!

      Dzisiaj rano zauważyłam, że coś podjada moim ptaszkom słoninkę. Ani kot, ani
      pies, bo nocują w domu. W stodole mieszkaj orzesznice, ale one w zimie śpią.
      Ot i problem!
      Może ktoś z Was ma podobny dylemat.? Ciekawi mnie, co za stworzenie jest tak
      sprytne?
      Podpowiedzcie, co to może być?!
      Duża buźka! Danuta.
      • Gość: Katula Re: dokarmiamy ptaki? IP: *.lubin.dialog.net.pl 20.01.02, 18:00
        Witam seredecznie
        Danusiu, też miałam jednego roku taki problem. Moja słonina wisiała na siatce od zagródki, nabita od góry, pies w domu i w dodatku nie umie chodzić po płocie, kota akurat nie mieliśmy, dom w szczerym polu, a słonina znika.
        Dosyć szybko się przekonałam, że to koty z sąsiedztwa i to wcale nienajbliższego, przychodziły do nas się dokarmiać. Bardzo sprawnie szło im wspinanie się po siatce. Potem przyuważyłam także, że i sroki nie gardzą moją słoniną, a że są dosyć duże, nie miały problemu z zabieraniem słoninki w całości i odlatywaniem w spokojniejsze miejsce, a dziś jakby na Twoje życzenie widziałam, jak lisek sprawnie chodzi przez płot. Jeżeli do tego dodamy jeszcze łasice, to lista potencjalnych złodzieji słoninki bardzo nam się wydłuża. Nie wiem jak mocujesz słoninkę dla swoich ptaszków, ale pewnym rozwiązaniem jest jej przywiązanie. Ja po prostu zmieniłam miejsce, na takie, w które żaden z potencjalnych złodziejaszków nie ma możliwości się dostać. Z resztą wychodzę też założenia, że skoro ju7ż nic innego do jedzenia nigdzie nie znalazły to niech tam, na zdrowie
        Pozdrawiam serdecznie
        Katula
    • Gość: Dana Re: dokarmiamy ptaki? IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 20.01.02, 20:46
      Cześć Wam!!
      Macie rację niedziela to dzień odpoczynku, a nie ślęczenia przy komputerze.
      Ja jednak muszę się pochwalić, że znalazłam prawdopodobnego złodziejaszka
      ptasiej słoninki. podejrzanym jest gronostaj. Nie było tych pięknych zwierzaków
      u nas ponad dwa lata i zapomniałam o nich. Dzisiaj zobaczyłam jednego osobnika
      (kiedyś bywały dwa) odzianego w piękny „królewski” strój zimowy. Z daleka
      wyglądał jak mój kot, bo też jest biały, tylko ogon ma popielaty w prążki.
      Kiedy podeszłam bliżej nie miałam już wątpliwości, jakie kolejne zwierzątko
      mnie odwiedza. Tak więc postanowiłam jedną porcję słoninki pozostawić w dawnym
      miejscu, drugą natomiast wieszam teraz na gałązce wiśni rosnącej przy domu.
      Zrobiłam tym chyba dużo radości moim ptaszkom, bo i sikorki i kowaliki tłumnie
      obsiadły drzewko.

      Serdeczne pozdrowienia. Danuta.
      • jerzy.wozniak Re: dokarmiamy ptaki? 20.01.02, 21:14
        Gronostaje są bardziej pospolite niż nam się wydaje, ale tak jak większość
        łaszowatych prowadzą skryty tryb życia i trudno je wypatrzyć. Jak cały rodzaj
        to zajadle drapieżniki. Ja miałem na poddaszu kunę i minęło kilka lat zanim
        zobaczyłem ją po raz pierwszy, to samo z łasiczką. Tą naprawdę warto mieć w
        ogrodzie, gdyż poluje głownie na gryzonie.
        Pozdrowienia Szczęściary mieszkające z dala od szpetnego miasta! Są w nim też
        różne zwierzęta, ale wierzcie mi to nie to samo.
        Jurek
    • Gość: Dana Re: dokarmiamy ptaki? IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 23.01.02, 17:02
      Witam Ptasiary!!
      Dzisiaj po raz pierwszy od dłuższego czasu zaświeciło słoneczko, –ale fajnie!
      W karmniku ubyło stołowników, bo kowaliki przeniosły się na drzewa, a żarłoczne
      sójki też więcej czasu spędzają w lesie. Pozostały jeszcze sikorki. Myślę, że
      to wynik chwilowego ocieplenia, które stwarza ptaszkom możliwości znalezienia
      sobie innego pokarmu.
      Duża buźka!! Danuta.
      • ptasiara_katula Re: dokarmiamy ptaki? 23.01.02, 19:08
        Witam serdecznie
        Rzeczywiście stołowników ubyło, choć ja naocznie będę mogła stwierdzić to dopiero w sobotę. Na razie wiem po tym, że ptasięta nie wyjadają do koca słonecznika, gdzie jeszcze nie tak dawno toczyły przecież srogi bój. Ale uważam, że to dobrze, bo oznacza ,że nasze ptasiątka nie przyzwyczaiły się do nas za bardzo i nie straciły instynktu samozachowawczego.

        Co mówią Starzy Górale - cy to już koniec zimy?
        Pozdrawiam Katula
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka