Dodaj do ulubionych

Sroki, co z tym zrobic

29.11.07, 11:18
W okolicach wzrosta populacja srok pospolitych.Na dzialce mam
karmniki dla ptakow. Bardzo lubie sroki ale przesadna populacja
zniszczy inne ptaki. Sroki wyzeraja wszystko z karmnikow, oderwa
nawet skorki dla sikorek. Podejrzewam ze sa postrachem dla innych,
malych ptakow gdyz kiedy kreca sie wokol karmnikow inne ptaki
uciekaja. Chce aby wiecej bylo malych ptaszkow sikorek,rudzikow czy
nawet wrobelki. Co zrobic ze srokami? Macie jakies rady? Dziekuje,
Obserwuj wątek
    • mirzan Re: Sroki, co z tym zrobic 29.11.07, 12:12
      Czy jesteś pewna, że przyrodzie trzeba pomagać,że bez majstrowania
      nie da sobie rady?
      • filip1961 Re: Sroki, co z tym zrobic 29.11.07, 13:13
        JESTES WIELKI! Nareszcie rozsądny głos. Gorąco pozdrawiam.
        • deerzet Dziś się zaleca - zero karmników/ łapka sroki 29.11.07, 13:32
          A myśliwi sami (z dokarmianiem zwierząt przez siebie i
          hodowanych w łowiskach, i "strzelanych" - jak
          mówią...) władowali się ztym zastępowaniem
          selekcjonerów - drapieżników.
          Jakoś im to zastępowanie nie wychodzi...
          A niedawno płacili sobie za parkę łapek odstrzelonej
          sroczki...
          • dorota.alex Re: Dziś się zaleca - zero karmników/ łapka sroki 29.11.07, 14:14
            Ostatnia wypowiedz mojej babci - milosniczki mysliwych: "na mazurach
            rozpanoszyly sie wilki i zabijaja biedne sarenki! Mysliwi musza szybko
            zrobic z nimi porzadek!" No pewnie, ze musza, bo starca glowny
            argument, ze nie dzialaja naturalne prawa selekcji!
            ps. babcia dokarmia ptaki przez CALY rok i wrozy ostra zime, bo
            sikorki dobijaja je sie do okna juz we wrzesniu. Nie daje sobie
            wytlumaczyc, ze robi krzywde kolejnym legom i ze te ptaki zdechna z
            glodu jak zabraknie jej i jej sloninki!
            • dagusia333 Re: Dziś się zaleca - zero karmników/ łapka sroki 29.11.07, 15:34
              To jak, dokarmiać czy nie? Ja robię tak, ze jak nasypie sporo śniegu i dni są
              mroźne( wtedy ptakom najtrudniej) to daję smalec sikorkom, ale innych ptaków nie
              dokarmiam.Ptaki się przyzwyczajają i faktem jest,że mogą zdechnąć z głodu jak
              nie znajdą jedzenia w karmniku.To BARDZO zobowiązujące.
            • wami41 Re: Jestem egoista i koniec!!! 29.11.07, 18:51
              Przezylem juz czasy kiedy margaryna byla dobra a maslo be, kiedy
              dziecko nalezalo karmic i brac na kolana zgodnie z ksiazka, czas
              kiedy hormony dla kobiet to bylo cos super a potem absoultnie nie
              itp.itd. Teraz widze cos nowego u lesnikow ze zaszkodze ptakom
              dokarmiajac je. Ja jednak jestem egoista i trudno, bede je dokarmiac
              jak dlugo bede sie krecil po mojej dzialce bo lubie je miec w
              poblizu i to w jak najwiekszej ilosci. Lubie kiedy sikorki zbieraja
              mszyce z moich drzewek i kwiatow w okresie letnim a kiedy jest zimno
              i paskudnie ja je bede podkarmial. Jestem podstepny i egoistyczny.
              • rafaloku Re: Jestem egoista i koniec!!! 30.11.07, 10:45
                Ja też jestem za dokarmianiem. Ale tylko gdy jest to naprawdę
                potrzebne - duży mróz i śnieg.

                Myślę że warto też zwrócić uwagę, że wysypane na ziemię okruszki
                chleba nie są najlepszym pokarmem dla ptaków. Jeżeli chcemy aby
                skorzystały te najbardziej potrzebujące - trzeba się nieco postarać.

                Tak więc dobrze jest pożywienie umieszczać w karmniku, tak
                zabezpieczonym aby ptaki odwiedzające karmink nie stały się
                przypadkiem pożywieniem dla kotków...

                W karmniku wysypujemy ziarna zbóż i nasiona zawierające dużo
                tłuszczu takie jak słonecznik i siemię lniane albo mieszanki dla
                ptaków oferowane przez sklepy zoologiczne. Ziarna zawierające
                tłuszcz dostarczają najwięcej energii. Z tego pokarmu skorzystają
                czyżyki, gile, szczygły i dzwońce.

                Dla kosów, kwiczołów, rudzików i gili można wyłożyć suszone owoce
                jarzębiny, głogu, rokitnika, ligustru, także jabłka i rodzynki.

                Na koniec jeszcze trochę o słoninie dla sikorek, bo sporo osób
                popełnia tu błąd. Słonina powinna być świeża i surowa, w żadnym
                wypadku NIE MOŻE BYĆ solona lub wędzona.

                Więcej o ptaszkach napisałem tu:
                poradnikogrodniczy.pl/ptaki_w_ogrodzie.php
                Pozdrawiam :)
                • horpyna4 Re: Jestem egoista i koniec!!! 30.11.07, 11:03
                  Jeżeli chodzi o owoce dla kwiczołów, gilów, czy innych jemiołuszek,
                  to najlepiej po prostu sadzić drzewa i krzewy z odpowiednimi owocami.
                  Chmary ptaków obdziobujących podczas silnych mrozów owocki np.
                  jarzębiny to kapitalny widok. A widzieliście kwiczoły rozgarniające
                  skrzydłami śnieg, żeby dostać się do płożącej irgi?
                  • deerzet {horpyna'o} - cmok w rąsie za twe... 01.12.07, 11:10
                    ...podejście!
                    .
                    Wiem, wiem, że to [cmok] ponoć uwłacza godności
                    feministek - ale nie mogłem sie powstrzymać...
                • venus22 Re: Jestem egoista i koniec!!! 30.11.07, 11:06
                  Ptakow nie powinno sie dokarmiac chocby dlatego ze one musza sie
                  nauczyc zdobywac pozywienie w sposob dla nich wlasciwy, tzn nie
                  tylko przez szukanie i polowanie ale powinny tez jesc to co natura
                  im przeznaczyla.
                  Dokarmianie ptakow ma sens kiedy jest albo bardzo bardzo zimno albo
                  susza, i nie ma co pic.

                  Venus
                  • gabula777 Re: Jestem egoista i koniec!!! 30.11.07, 12:14
                    Zrobiłam kiedyś eksperyment, dałam ziarno do karmnika i słoninę na poczatku
                    grudnia i dokarmiałam wtedy już całą zimę.Następnym razem dałam w styczniu kiedy
                    było dużo śniegu i tęgi mróz.Nie przyleciały...znaczy radzą sobie same.Kiedy już
                    nastaną mrozy, nie marnują już wtedy energii na poszukiwania karmników, ale lecą
                    do swoich naturalnych stołówek, które "znalazły" na początku zimy.Myślę więc, że
                    twierdzenie, dawać jak jest to potrzebne, to tylko nasza ludzka teoria, w
                    praktyce nieco inaczej to wygląda.
                    • venus22 Re: Jestem egoista i koniec!!! 30.11.07, 22:35
                      To tylko byl jeden experyment,
                      nie wiesz co sie dzialo z ptaszkami, dlaczego nie przylecialy,
                      wiec to o niczym nie swiadczy.
                      rownie dobrze mogla byc wczesniej jakas zaraza i dlatego bylo ich
                      malo albo wcale.

                      ja tez mam duzo ptaszkow w zimie bo mam geste krzaki,
                      nie dokarmiam i tez raz jest ich duzo raz nie, zalezy od roku.


                      Venus
                      • venus22 Re: Jestem egoista i koniec!!! 30.11.07, 22:37
                        p.s
                        albo gdzie indziej wczesniej otwarty karmnik.

                        V.
                        • gabula777 Re: Jestem egoista i koniec!!! 01.12.07, 09:56
                          he, he, a może lepsze 'menu' u sąsiada :-)
                      • deerzet Co sie działo?! - Natura... 01.12.07, 11:16
                        ...takie sikorki, bogatki n.b., - chroni porzez
                        naturalny rozród!!!
                        Ich lęgi to do 3x rocznie, do KILKUNASTU piskląt w
                        lęgu!
                        One muszą, MUSZĄ, właśnie zimą wymierac - no bo kiedy?
                        .
                        Ech ma Babciu - umarłaś w grudniu...
                        Dlaczego Ciebie z Nami nie ma...
                        Naturo - okrutnaś!
              • deerzet Odpowiedź leśników: zwabiamy.. 01.12.07, 11:33
                ...ptaki (drobiazg "śpiewający") do UBOGICH
                ekosystemów leśnych poprzez zakładanie tam tzw. REMIZ
                śródleśnych w np. sośniakach. Ich elementem jest
                ŚLADOWO wywieszanie w nich łoju z nasionami dla tych
                pisklaczy zimą. A dlaczego śladowo? Tam się SADZI
                właśnie w tych GRODZONYCH remizach też krzewy i drzewa
                owocodajne. Ba - spadziodajne, dające obfity opad
                ściółki i. t. d.
                To mały wyjątek tej metody PODNIESIENIA NATURALNEJ
                ODPORNOŚCI EKOSYSTEMU sośniaków na gnębiące te
                monokultury leśne choroby. A jest tam i pojnik, wokół
                remiz stosy gałęzi, kupy kamieni, kilka kręgów budek
                i kieszeni z gałęzi dla lęgowych ptaków, sadzone sa
                krzewy dla stworzenia podszytu, przenoszenie
                (kolonizacja) mrówek. No - kupa...roboty.
                .
                A podkarmianie przez myśliwych zwierzyny w ich łowisku
                to INNA sprawa. Ma na celu zimą PRZYTRZYMANIE (i
                pomoc, owszem, CIĘŻKĄ zimą) zwierzyny na terenie
                danego koła łowieckiego.
                Oj jak się pieklą łowczy jak im "ich" jelenie np.
                konkurencyjne koło łowieckie "strzela", jak mi hi, hi,
                hi opowiadali...
                • anna.2007 Re: Odpowiedź leśników: zwabiamy.. 04.12.07, 08:00
                  Specjalnie posadziłam dużo krzewów i drzew , które jesienią miały
                  zdobić ogród owocami, a zimą stanowić spiżarnię dla ptaków. Ptaki
                  częstują się już od początku września więc o efekcie dekoracyjnym
                  nie ma mowy. Już na początku pażdziernika znikneły ostatnie kulki
                  jarzębiny, jarząbu szwedzkiego, derenia, róży. Kalina koralowa nie
                  zdążyła się nawet wybarwić do końca przed zjedzeniem. Teraz zostało
                  kilka kulek rokitnika i trochę irgi i głogu. Żarłoki straszne, a co
                  będzie zimą?
                  • deerzet Leśnicy się złapali w sidła... 04.12.07, 10:39
                    ...i po latach (seeetkach lat) zauważyli, że wycinając
                    dla wygody drwali przy ścince drzew WSZYSTKO do ziemi
                    na zrębach (BHP! przy pracy) - niszczą też podszytowe
                    krzewy, w tym owocodajne.
                    .
                    Teraz od około 10 lat weszły w życie w branży leśnej
                    nowe zasady i hodowli, i ścinki, i - co najważniejsze -
                    tzw. instrukcja urządzania lasu. To taka
                    konstytucja "polityki" prowadzenia gospodarki leśnej.
                    W nich właśnie kładzie się nacisk na NIEWYCINANIE,
                    tego, co potrzebne lasom: podszytu, dolnego piętra z
                    podrośniętymi drzewkami NIECHCIANYCH gatunków, odmian,
                    genetycznie do niedana niepożądanych ras drzew.
                    (BIODIVERSITY!)
                    A nawet - NIEWYCINANIA (HURRA!) DRZEW DZIUPLASTYCH.
                    Przez dziesiątki lat leśnicy dowieszali budki lęgowe
                    dla ptaków i nietoperzy, inwentaryzowali je, czyścili -
                    wycinając równoczesnie NATURALNE miejsca lęgowe dla
                    pierzastych sprzymierzeńców.
                    .
                    Poza tym , wycinanie przydrożnych drzew owocowych -
                    sadzonych ROZKAZEM króla Prus czy innego Bismarcka
                    jeszcze w XVIII i XIX wieku na potrzeby marmoladowe
                    dla wojsk pruskich - WYCHODZI DZIŚ NAM bokiem.
                    .
                    Oto nie-wprost odpowiedź dla {anna'y.2007}.
                    .
                    pozdrawia
                    deerzet
                  • cereusfoto Re: Odpowiedź leśników: zwabiamy.. 13.12.07, 14:20
                    Ale masz żarłoki. U mnie w ogordzie krzewy aż się uginają od owoców
                    berberysu, irgi i ognika a moje ptaki i tak wolą ołuskany słonecznik
                    i inne frykasy z karmnika i nawet na krzewy nie spojrzą.
                • wami41 Re: Drogi Deerzet`cie 04.12.07, 13:42
                  Twoje wypowiedzi czyta sie jak cos z innej planety. Nie wiedzialam,
                  ze lesnicy sa ludzmi tak wrazliwymi, posiadaja tyle wiedzy o czyms
                  tak prozaicznym dla przecietniaka jak LAS. Las no co tam moze byc
                  ciekawego w tym lesie? Grzybki? Tam jest duzo wiecej i calkiem
                  ciekawe rzeczy i zjawiska. Trzymaj tak.
                  • anna.2007 Re: Drogi Deerzet`cie 07.12.07, 13:29
                    Zauważyłam, że na zrębie pozostawiane są pojedyńcze drzewa. Wszystko
                    ścięte a na środku pozostawiona np jedna sosna. Czy to właśnie są
                    drzewa dziuplaste? Rzeczywiście inny jest już plan nasadzeń nowych
                    lasów. Nie sadzi się sosen i świerków całymi hektarami w rządki.
                    Cieszę się z tego bardzo bo lasy są ładniejsze, choć wolniej rosną
                    te buczyny i dębiny. Gdzieś czytałam, że lasy sosnowe tak powszechne
                    w całej Polsce wcale nie są naturalne dla naszego klimatu. U nas
                    powinna być przewaga lasów liściastych.
                    • horpyna4 Re: Drogi Deerzet`cie 07.12.07, 14:35
                      Najlepsze są lasy MIESZANE. Choćby z tego względu, że monokultura
                      jest zżerana przez jeden rodzaj szkodnika jak leci, nie zostaje nic.
                      Dobrym przykładem jest Puszcza Notecka, gdzie sosny nie były zżerane
                      tylko w pobliżu cieków wodnych, bo były tam przemieszane z różnymi
                      drzewami i krzewami liściastymi. A reszta stanowiła jadłodajnię sówki
                      choinówki.
                      • deerzet {Horpyna'o} - cmok w rąsię (2. raz) 07.12.07, 20:41
                        Słuuusznie prawisz.
                        Niestety - jak wyżej klawiaturowałem dla {Anna'y2007} -
                        z czasem z wielogatunkowego lasu (ZAWSZE tak
                        sadzonego na najuboższych leśnych siedliskach) zostają
                        te jednogatunkowe sośniaki czy świerczyny górskie.
                        Nic im nie dorówna w wytrwałości na tych siedliskach.
                        Albo inaczej: tylko one są zdolne do wytrwania na tak
                        jałowych gruntach.
                        .
                        Jest JEDYNY sposób, by nie były to monolity - trza je
                        odnawiać (i ciąć, jeśli rynek drzewny naciska) NA
                        RATY, KAWAŁECZKAMI - tworząc mozaikę wiekową - sposób
                        od dawna znany i STOSOWANY przez leśników. Choć jest
                        to rzadsze...
                        .
                        Pamiętac warto, że sposób najlepszy - to tzw.
                        renaturalizacja lasów. Zaniechanie (z małą pomocą)
                        eksploatacji i pozwolenie naturze naprawić wszystko
                        samej. NIESTETY w Polsce to niemożliwe - zniszczyliśmy
                        naturalną samoregulację w leśnych biocenoach.
                        Niesposób u nas las odciąć od dopływu zanieczyszczeń,
                        od infiltracji zgrai intruzów...
                        Zniszczyliśmy naturalną samoregulację m. in. - poprzez
                        PODDANIE SIĘ NACISKOM rynku, popytowi na drewno
                        i
                        tak
                        dalej...
                        .
                        A to już chyba rozmowa nie na to miejsce, nie to
                        forum...
                    • deerzet Ciężko jednym słowem odrzec... 07.12.07, 20:37
                      ...na tak problemowe pytanie.
                      Te drzewa dziś - to najczęściej nasienniki -
                      dosiewające młode pokolenie.
                      Jeśli ich wysiłek nie skutkuje - dosadza się resztę -
                      a nasienne, spełniając swe zadanie - idzie potem i
                      tak pod topór.
                      Jeśli było to dziuplaste drzewo - ZAWSZE musi być
                      pozostawione.
                      .
                      Leśnicy NIGDY nie sadzili (siali) na najuboższych
                      siedliskach JEDNEGO g-ku drzew. To naturalna selekcja
                      wykosi do wieku wyrębu inne nie-iglaste składowe . One
                      NIE DOŻYJĄ takiego wieku, jak te sosny, świerki w tych
                      lasach, - to po pierwsze.
                      .
                      ZAWSZE te sosny i świerki sadzi się rzędowo (no - może
                      na podmokłych , ubogich stanowiskach nie - tam
                      niedostępnośc nie pozwala) - bo tak wymusza
                      MECHANICZNE przygotowanie gleby pod sadzenie. Ono
                      właśnie b. obniża koszty i przyspiesza prace. Po
                      latach - ta rzędowość już nie jest widoczna -
                      rozrzedza się i zanika.
                      Acz - są znane sposoby GNIAZDOWEGO itp. sposobu
                      przywracania lasu na słabsze siedliska - do niedawna
                      rzadko stosowane z przyczyny, hm... wygod(nictwa)y i
                      nawału innych prac. Dają one piękną mozaikę wiekowo-
                      wysokościową lasu. Ale - coś za coś - wydłużają one
                      powrót lasu po jego wycięciu - na kilkanaście,
                      kilkadziesiąt lat!
                      .
                      Na ziemiach Polski było (i byłoby) MNÓÓÓÓÓSTWO
                      liściastych i mieszanych lasów. Dziś - mogliby
                      leśnicy je znów odtworzyć ( i to czynią!) - ale jak
                      tereny ROLNICY oddadzą, hi, hi, hi...
                      Po prostu są to dziś żyzne i śr. żyzne pola, łąki,
                      sady i...miasta.
                      Ta reszta słabszych siedlisk - łaskawie pozostawiona ,
                      to domena leśników.
                      I choćby się uprzeć - nie będzie na nich dębin i
                      buczyn - bo drzewa te pomarniałyby na nich i zanikły.
                      A sosna dosiałaby się i tak - jak to od 10 tys. lat
                      robi - po pozostawieniu przez ladolód u nas pustkowia.
                      Nota bene - leśnicy w nieco żyźniejszych sosnowych
                      lasach od dawna dosadzają sośnie do towarzystwa jako
                      domieszkę dęby - ale nie te znane z podmokłych
                      siedlisk (nadwarciańskie łąki - ten Rus, Lech i
                      enerdowiec koło Puszczykówka) - ale innego gatunku. A
                      inkryminowany buk - może gdzie niegdzie być podsadzany
                      jako podszyt.
    • 33qq Re: Sroki, co z tym zrobic 07.12.07, 21:00
      Wami, nawet nie będę czytał tych wynurzeń na temat świata, świadomości i sensu
      życia, ale może po prosty zrób taki karmik do którego mogą się dostać tylko małe
      ptaszki, powiedzmy otoczony siatką o oczku 4 cm z pokarmem w odległości większej
      niż może sięgnąć sroka, rozumiem twój egoizm, sam też lubię popatrzeć na ptice,
      ale musisz przezwyciężyć lenistwo i zakasać rękawy .
      • wami41 Re: Sroki, co z tym zrobic 07.12.07, 22:16
        33qq napisał:

        > Wami, nawet nie będę czytał tych wynurzeń na temat świata,
        świadomości i sensu
        > życia, ale może po prosty zrób taki karmik do którego mogą się
        dostać tylko mał
        > e
        > ptaszki, powiedzmy otoczony siatką o oczku 4 cm z pokarmem w
        odległości większe
        >


        i z oswietleniem w srodku? za duzo wymagacie. mam karmnik ale
        otwarty dla wszystkich ptakow. sroka bujajaca tym karmnikiem tez
        mnie nie wyprowadza z rownowagi jedynie co mnie niepokoi to, ze
        wielokrotnosc ich moze zjadac jaja i mlode innym ptakom.poza tym
        sroczki sa przesliczne.

    • jerzy.wozniak Re: Sroki, co z tym zrobic 14.12.07, 07:26
      Widzę, że ze srok zeszliście na leśnictwo czy li z jednej śliskiej
      ścieżki na bagnistą. O srokach pisałem tu wiele razy może wiec dla
      przypomnienia motto - jak człowiek wmiesza się w przyrodę zawsze
      coś spieprzy – Tak samo jest ze srokami. Naturalnych wrogów brak, a
      ekosystemach parkowych sroki niszczą około 60% gniazd małych ptaków
      śpiewających. Dlaczego więc ich kiedyś nie było tak wiele. Otóż
      sroka była ptakiem łownym co oznacza że myśliwi walili do niej dla
      sportu. Teraz gdy naboje są drogie a myślistwo stało się sportem
      niemile widzianym w niektórych grupach towarzyskich, strzelanie do
      srok i innych ptaków nie okazowych ustało co widać gołym okiem po
      ich ilości. Sroka jak i inne krukowate to bardzo inteligentny ptak
      doskonale radzący sobie w każdym środowisku. Jeśli więc nie ma
      wrogów naturalnych to strach pomyśleć co będzie za 20 lat.
      O dokarmianiu też pisałem wiec pominę ten watek. Faktem
      jest, że o dokarmianiu jest tyle za i przeciw co ornitologów.
      Co do leśników, a właściwie traktowaniu lasów, to
      przytoczę cytat mojego przyjaciela Jurka Kłosińskiego, który pada
      gdy idziemy przez las będący parkiem krajobrazowym i co wycieczka
      to widzimy nowe wyręby –„Zobacz leśniczy znów potrzebował na posag
      dla córki”. Nie wierzę obserwując wyręby, że cokolwiek zmienia się
      tu na lepsze. Poza tym jeśli ktoś myśli ze wyrąb to tylko
      niszczenie drzew to się myli, to kompletna dewastacja całego
      ekosystemu zaś dobicie go to przeoranie całości i posadzenie nowych
      drzewek. W ten uroczy sposób obkuci o ekologii leśnicy wywalają z
      tegoż ekosystemu setki gatunków grzybów i mikroorganizmów bez
      których takie ekosystemy nie istnieją. O mikoryzie pewnie słyszeli
      jedynie przy okazji wykładu gdzie znaleźć maślaka czy borowika.
      Zastanawialiście się kiedyś dlaczego na świeżym wyrębie nie
      nazbieracie grzybów i w ogóle oprócz gatunków rozkładających pniaki
      nie ma tam nic?
      Jurek
      • deerzet Nie bronię leśników/ sroka to nie szczyt... 14.12.07, 14:15
        ...piramidy w ekosystemie.
        .
        I jak zwykle tyle wątków - jak się streszczać?..
        .
        Nie broniąc leśników dodam, że STOSUJĄ oni od setek
        lat taki system cięć, będący równocześnie pielęgnacją
        lasu, gdzie NIE MA pustych połaci zrębów. Zwie się on
        np. "przerębówką". Tnie się pojedyncze drzewa, sadzi w
        to miejsce gnazdko nowych (lub pozwala się dosiać
        naturalnie). To najbardzie skomplikowana metoda
        wykorzystywania lasu. I rzadkość.
        Jej rzadkość dyktuje i siedliskowe ograniczenie, i -
        co ważniejsze - nacisk rynku surowca. Słyszał Pan,
        Panie Jerzy, o NACISKU lobby drzewnego na zwiększenie
        puli surowca do wycięcia?
        I co mają leśnicy robić? Oni dawno chcą renaturyzować
        lasy - ale im Pan i Panu podobni nie pozwalają, swymi
        wymaganiami (deseczka), swą zwiększającą się
        płodnością (więcej deseczek), swą chęcią bycia
        posesjonatem (więcej terenów pod osiedla + więcej
        deseczek).
        .
        Temat, jak powiedział Pan, tu grząski? Brnijmy dalej?
        .
        Ciekawe jak nazwie Pan temat NISZCZENIA odnawiających
        się 10 tys.lat zasobów torfu - intensywnie eksploa-
        towanego przez lobby ogrodników, zapominających o
        podobnych właściwościami substratów iłu i glin ,
        domieszkiwanych do gleby? O stosunku C:N nie wspomnę.
        O ochronie torfowisk "wysokich" też. O opryskach na
        komary w Gorzowie --->> zaniku mokradeł takoż. O
        zmianie klimatu i przybywaniu w Polsce fobii
        antymeszkowych, o alergiach...
        Otwierasz Pan, Panie Jerzy, puszkę "z Pandorą"!
        .
        To tematy tak szerokie - jak pozbywanie się liści,
        woram oddawanymi do zakładów utylizacji - z
        dokupywaniem potem na zasilenie gleby nawozów
        mineralnych...
        *
        *
        *
        Na temat srok, wron etc. ornitolodzy wiedzą już prawie
        wszystko od dziesiątek lat , a nawet od dziesiątków.
        To mniej więcej tak długo, jak trwa w Europie
        wyniszczanie wyższych pięter piramidy biocenozy -
        wśród większych drapieżników.
        Myśliwi...
        myśliwym ...
        o myśliwych... . . . .
        tu zmilczę.
        Tu pasuje cytat o ZNÓW znalezionym zastrzelonym
        orłanie (bieliku) - sprzed tygodnia, dwóch chyba.
        Nie życzyłbym sobie powrotu przepisów pozwalająch
        odstrzeliwać drapieżniki skrzydlate.
        Natura to lepiej reguluje - fluktuacja bazy
        pokarmowej daje falowanie populacji ptactwa, myszy et
        ceatera!!!
        Byle człek się do tego nie wtrącał - a odtworzył dawną
        mozaikę siedlisk - I TO W LASACH TAKŻE!
        .
        Nota bene - podobała mi się wczoraj przeczytana notka
        o tybetańskim sposobie pochówku zmarłych - w żołądkach
        sępów NADAL TAM ŻYJĄCYCH... Z miażdżeniem pozostałości
        kostnych i da capo al fine...
        Ach, gdzież ta ostatnia para sępów w Polsce była
        widziana... - aha - na kresach - przed 2. w.św!
        Nie było to ad personam, Panie Jerzy.
        ...
        Zapomniałbym: w miastach (i na wsi takoż) koty wzorem
        europejskim to bym sterylizował - zmniejszając ich
        ilość ---->>> ptaków przybyłoby. Ich właścicieli
        (psiarzy, kociarzy) - zaczipowałbym, z opisem, który
        burek, szaraczek jest jego podopiecznym.
        To nie błąd, ludzi czipowałbym:)))))
        Zmądrzeliby może.
        Powywieszaliby więcej budek lęgowych dla pustułek itp.
        drobnych jastrzębiowatych - wzorem wieszania Stalina,
        to jest chciałem zaklawiaturować: wieszania ich na
        Pałacu im Stalina w Warszawie.
        .
        .
        Ps. Przywiązałem się do form: [...gdzie znaleźć maślak
        czy borowik...]. Nie rozumiem tendencji
        dopełniaczowania biernika męskoosobowych nieżywotnych.
        [...przesadziłem cyprysikA].
        .
        A grzybów właściwie nie jadam od 1986 roku.
        Cza(e)rnobylskim strontem ...trąci. A i cieszę się, że
        po latach podtruwania polskich lasów via kominy -
        wracają do nich muchomory.
        • deerzet Korekta: [Ich właścicieli ] 14.12.07, 14:27
          Ich opiekunów.
          .
          No już idę, idę ma kotko (drzwi Ci otworzyć)...
          a wiesz,że denerwuje mnie ten mój starej daty Tata nie
          pozwalający mi wmontować tych kocich drzwiczek z
          magnesem na twej obroży, com je w lipcu kupił.
          Kawał grosza mam w nich zamrożony.
          I nie lubię grzebać w twej kuwecie, ma czyścioszko
          Ty...
          A wiesz, że mam pono na Ciebie alergię [smaaark!]...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka