Dodaj do ulubionych

sad wśród pól - zabezpieczenie

26.12.07, 13:43
Dzień dobry!

Rozpoczynam zakładanie prywatnej hobbystycznej kolekcji starych
odmian drzew owocowych na działce rolnej o powierzchni 0,37 ha.
Teren położony jest wśród pól, kilkaset metrów od zabudowań
wiejskich, 30 km na wschód od Wrocławia. Planuję posadzić ok. 60
drzew (co 8 m w rzędzie i rzędy co 8 m) na silnie rosnących
podkładkach.
Nie mam doświadczenia w uprawie drzew owocowych na terenach
wiejskich.
Zastanawiam się nad tym, w jaki sposób chronić swoje drzewa przed
zwierzętami i ewentualnie ludźmi. Z moich obserwacji wynika, że
praktycznie wszystkie sady są ogradzane płotami. W jakim celu
stawiane są ogrodzenia? Czy chronią one przede wszystkim przed
dużymi zwierzętami (jelenie, sarny), mniejszymi ssakami (zające),
czy też przed ludźmi (złodzieje, wandale?) Czy siatka ogrodzeniowa w
ogóle chroni przed zającami? Wydaje mi się, że mogą się one bez
problemu podkopać.
Czy zamiast ogrodzenia nie lepiej zastosować osłony w kształcie rur
z polipropylenu lub innego tworzywa wokół nowo posadzonych drzewek
owocowych?
A może należy zastosować zarówno ogrodzenie całego terenu jak i
osłony na pieńki?
Uprzejmie proszę o poradę.

Obserwuj wątek
    • deerzet Powodzenia. A czy bilety wstępu będą;) 26.12.07, 15:07
      Zielonyś rzeczywiście {Tram_ktos'iu}...
      .
      Przed złomiarzami NIC cię nie ochroni; przed amatorami
      nowej powlekanej siatki - takoż.
      W mej okolicy pewien posesjonat płot śródpolny
      wmurował, kratownice wspawał...- długo się nimi nie
      cieszył.
      Ukradli.
      .
      Grodź, fosy zakładaj, elektrykę podłącz...
      .
      .
      .
      .
      Zachwalam siatkę typu leśnego [o oczkach
      zagęszczających się im niżej] - z ocynkowanego
      cienkiego drutu.

      .
      Czeka Cię WKOPANIE siatki tak na 1 m głęboko - przed
      KRÓLIKAMI - choć a nuż pogłowie zajęcze się odbuduje...
      .
      Polne sarny zimą ogrodzenie 2-metrowe Z GŁODU bez
      problemu przesadzą. Jelenie - 3-4-metrowe!!
      W imieniu śp. czerechy dopraszałbym się bardziej
      SIATKI przeciw stadnej degustacji tych pysznych odmian
      mieszańców wiśnioczereśniowych przez SZPAKI.
      Ale to w przyszłości.
      .
      Otoczkowanie osłonami pni ma i plusy i minusy. Wczytaj
      się w poradniki.
      Na kilka lat penetracji przez jeleniowate rozważ
      SMAROWANIE repelentami zapachowo-smakowo-chrzęsz-
      czącymi w zębach tym zwierzakom.
      .
      Uwielbiam Renatę... renetę szarą.
      Zjadać.
      A boskop - "bosko"p_oniżam.
      Podróba.


      • tram_ktos Re: Powodzenia. A czy bilety wstępu będą;) 27.12.07, 08:51
        Mam pytanie dotyczące siatki leśnej. W internecie znalazłem
        siatki "Ursus" z oczkami zagęszczającymi się ku dołowi. Dostępne
        wysokości są od 160 do 200 cm. Trudno mi sobie wyobrazić, by taką
        siatkę można było wkopać na 1 metr. Po pierwsze ogrodzenie będzie
        miało wtedy 60 lub 100 cm, a więc królik czy zając je chyba bez
        problemu przeskoczy. Po drugie na wysokości ziemi oczka będą już
        bardzo dużo.
        Czy mógłbyś sprecyzować o jaki konkretny typ siatki Ci chodzi?
        • deerzet siatka 27.12.07, 12:57
          Ta leśna jest wymyślona po to, by ją NIE WKOPYWAĆ - a
          łatwo demontować (ciągnikowym "zwijakiem") i właśnie
          przenieść na inną leśną uprawę, i to tylko na kilka
          lat znowu.
          Ten patent na oczka różnych wielkości przenieśliśmy z
          rynku niemieckiego - mnóstwo tego typu siatek oferuje
          rynek. Wybierz WYŻSZE i OBOWIĄZKOWO wkop.
          Widzę podobne przy autostradach w Polsce dziś
          montowanych. Sa wysokie.
    • pomolog Re: sad wśród pól - zabezpieczenie 26.12.07, 18:51
      tram_ktos napisał:

      > Dzień dobry!
      >
      > Rozpoczynam zakładanie prywatnej hobbystycznej kolekcji starych
      > odmian drzew owocowych na działce rolnej o powierzchni 0,37 ha.
      > Teren położony jest wśród pól, kilkaset metrów od zabudowań
      > wiejskich, 30 km na wschód od Wrocławia. Planuję posadzić ok. 60
      > drzew (co 8 m w rzędzie i rzędy co 8 m) na silnie rosnących
      > podkładkach.
      > Nie mam doświadczenia w uprawie drzew owocowych na terenach
      > wiejskich.
      > Zastanawiam się nad tym, w jaki sposób chronić swoje drzewa przed
      > zwierzętami i ewentualnie ludźmi. Z moich obserwacji wynika, że
      > praktycznie wszystkie sady są ogradzane płotami. W jakim celu
      > stawiane są ogrodzenia? Czy chronią one przede wszystkim przed
      > dużymi zwierzętami (jelenie, sarny), mniejszymi ssakami (zające),
      > czy też przed ludźmi (złodzieje, wandale?) Czy siatka ogrodzeniowa
      w
      > ogóle chroni przed zającami? Wydaje mi się, że mogą się one bez
      > problemu podkopać.
      > Czy zamiast ogrodzenia nie lepiej zastosować osłony w kształcie
      rur
      > z polipropylenu lub innego tworzywa wokół nowo posadzonych drzewek
      > owocowych?
      > A może należy zastosować zarówno ogrodzenie całego terenu jak i
      > osłony na pieńki?
      > Uprzejmie proszę o poradę.
      >
      Przeczytałem tram-ktosiu Twój post kilka razy - gdybym nie znał
      Twoich opinii i poglądów wyrażanych na forum pomyślałbym po prostu
      ze to żart z tą kolekcją drzew... ale jesteś poważnym człowiekiem i
      chyba (niestety)myślisz o tym poważnie... jeżeli tak, napisz do mnie
      na skrzynkę - bo "minusów" Twojego pomysł jest tyle, że tutaj nie
      starczyłoby miejsca na ich wyliczenie.
      Pozdrawiam
      • dar61 Nie zniechęcać, proszę, {Pomolag'u}. 26.12.07, 20:37
        Do takich upraw się DOPŁACA dzięki akcjom ochrony
        genotypów wymierających. Czuję, że taki był pomysł
        {Tram_ktos'ia} - jeśli nie puscił tu nam podpuchy.
        .
        Przynajmniej ja w to wierzę, sądząc po pomyśle
        WYSOKOPIENNEJ uprawy tego sadu...
        .
        A znajomych mam, co hodują z dopłatami wymierające
        rasy owiec.
        Ekologiści oni zresztą...
        • pomolog Re: to nie zniechęcanie, tylko realia 26.12.07, 21:27
          Właśnie przypuszczam, że o dopłaty tu chodzi - zachowanie
          różnorodności biologicznej to zupełnie inny temat i do tego są
          powołane jedostki naukowe - dysponujące nie tylko miejscem, ale
          przede wszystkim zapleczem i wiedzą. To nie jest kolekcja
          samochodzików, które można postawić na półce i cieszyć się nimi, raz
          za czas tylko ścierając kurz. To organizmy żywe - te drzewa czy
          chcemy czy nie, zaczną plonować... Mirzan bardzo ładnie to ujął w
          dwóch zdaniach - ja tylko dodam: z tych 60 drzew w 5 roku będziesz
          miał conajmniej 2 tony owoców - w 10 roku może nawet 4 tony... kto
          to zbierze przy obecnej sytuacji na rynku pracy? sadownicy
          sprzedający owoce po dobrych cenach (a za te owoce nigdy takich nie
          uzyskasz) - mają z tym problem... jak zamierzasz sobie poradzić z
          zabiegami pielęgnacyjnymi, przede wszystkim cięciem? to nie są
          drzewa karłowe - tylko WYSOKOPIENNE - zdajesz sobie sprawę z
          nakładów pracy tylko na same prześwietlanie i formowanie drzew?
          owszem, w tym przypadku może i poradzisz sobie sam (to 60 drzew) -
          ale to kolekcja (różne odmiany prowadzimy inaczej)...kolejna sprawa -
          zabiegi ochrony roślin - jakim sprzętem dysponujesz? czy wiesz ile
          będziesz musiał włożyć w zakup sprzętu i środków? dofinansowanie z
          dopłat ma się tu nijak do tego co planujesz - to zupełnie nie ta
          skala... kredyty? też nie - bo z kolei nie ta powierzchnia - można
          inwestować w sprzęt mając sad kilku czy kilkunastohektarowy... także
          sprawę trzeba bardzo dokładnie przemyśleć i przeanalizować - bo
          naprawdę bedzie spory problem i skończy się tak, jak w większości
          tego typu przypadków - zaniedbanym i zarośniętym sadem, z
          nieskoszoną murawą i leżącymi i gnijącymi pod drzewami owocami,
          które będą dokonałym żródłem infekcji dla sąsiednich sadów
          towarowych oraz właścicielem, który nie będzie spał po nocach,
          martwiąc się co dalej... czego naprawdę z całego serca Ci nie zyczę
          pozdrawiam
          • tram_ktos Re: to nie zniechęcanie, tylko realia 26.12.07, 21:56
            Dzięki za odpowiedź, ale chyba nie do końca żeśmy się zrozumieli. Ta
            kolekcja nie ma być źródłem dochodu. Zawodowo zajmuję się zupełnie
            czym innym i nie mam zamiaru zapożyczać się, by ją utworzyć. Planuję
            dobierać odmiany możliwie odporne, gdyż nie przewiduję jakichkolwiek
            oprysków chemicznych. W przydomowym ogródku mam stare jabłonie,
            których nikt nigdy nie pryskał i które co 2 lata rodzą wiadra
            jabłek. Oczywiście, że drzewa chorują, ale są na tyle silne, iż z
            chorobami sobie radzą. W okolicy działki pod kolekcję nie ma sadów
            towarowych - specjalnie wybrałem działkę w miejscowości bez sadów,
            żeby mnie zawodowi sadownicy nie "zjedli", że nie pryskam.

            Chętnie dowiedziałbym się od Ciebie więcej o zaletach i wadach
            ogrodzenia całego terenu siatką leśną i o osłanianiu pni siatką lub
            tubami z polipropylenu.
            Czy masz jakieś doświadczenia z zającami i królikami? Jak dotąd z
            różnych źródeł otrzymałem sprzeczne informacje na temat głębokości
            wkopania siatki, która zabezpiecza przed podkopaniem się: opcja 1:
            100 cm, opcja 2: 20 cm.

            Nie zgadzam się, że ochroną starych odmian winny zajmować się tylko
            instytucje naukowe. Można policzyć je bowiem na palcach jednej ręki,
            a więc nie gwarantują one bezpiecznego przetrwania starym odmianom.
            Wystarczy jeden kataklizm, np. zaraza ogniowa, huragan, itp. i może
            być po całej kolekcji jednej instytucji. Ponadto owe instytucje
            borykają się z licznymi problemami. Np. kolekcji w Powsinie brakuje
            gruntów. Nie ma pieniędzy na zakup nowego terenu. W efekcie nie ma
            miejsca dla egzemplarzy części odmian zebranych podczas ekspedycji
            naukowych. Wiem również, że w Niemczech istnieją tzw. ogrody
            pomologiczne na prywatnych grunatach hobbystów.
            • pomolog Re: to nie zniechęcanie, tylko realia 26.12.07, 22:21
              Faktycznie, nie zrozumieliśmy się do końca - i przyznam, odetchnąłem
              z ulgą czytając pierwszą część Twojej wypowiedzi :) Pozwolisz, ze tu
              odpowiem Ci tylko na temat tej siatki (reszta na skrzynce). A więc
              prawidłowa opcja to 1 - u nas też siatka jest wkopana na 100 cm - a
              do tego zabezpieczona obetonowaniem... nie ma więc problemu ze
              zwierzyną łowną, o ile oczywiście podczas dnia kiedy jesteś w sadzie
              jakiś szarak nie wejdzie przez otwartą bramę - wtedy jest problem
              odwrotny, bo nie może się wydostać... osłonki mamy plastikowe z
              otworami - bardzo dobrze spełniają swoją rolę... ostrzegam przed
              osłonami z folii - operacje słoneczne są na tyle silne (nie tylko
              wczesną wiosną, kiedy osłonki muszą być BEZWZGLĘDNIE ściągnięte, ale
              także zimą) że nawet folia perforowana nie jest dobra (grzyby
              Nectria spp. tylko czekają na takie warunki)
              pozdrawiam serdecznie
            • deerzet Siatka typu leśnego... 26.12.07, 23:06
              ...- jeśli się nie mylę - może być "opatentowana",
              zawarowana na cele leśne. Po kradzieży łatwo ją
              zlokalizować. Jej cechą (tu chyba niedobrą) jest
              możliwość jej łatwego demontażu i przeniesienia na
              inne leśne uprawy. Służy tam c z a s o w o, choć jest
              właściwie niezniszczalna.
              .
              Na temat osłon napisano już tomy prac habilitacyjnych.
              Trza je dobierać i n d y w i d u a l n i e do odmian,
              boć niektóre plastikowe powodują wręcz efekt cieplar-
              niany i tzw. wybieganie drzewek (wiotczeją szybko
              rosnąc, mogą też nie zdrewnieć na czas przed zimą -
              uwaga!).
              Przemysleć warto sposób utrzymania międzyrzędzi - czy
              w murawie trawiastej czy w czarnym ugorze...
              Leśne uprawy plantacji nasiennych - w podobnej więźbie
              sadzone - podsiewa się na stałe np. trwałym
              wieloletnim łubinem i ...kwita.
              .
              Osobiście - od lat o czymś podobnym marzyłem widząc
              wyradzanie się poniemieckich alei i sadów owocowych na
              mych ziemiach od/wy/zyskanych.
              Com się nowej sąsiadce natłumaczył, by nie wycięła
              swej 1 sztuki jabłoni, tak na oko z 70-letniej.
              [jabłoni 70-l.;)))]. Jej nieowocowaniu corocznemu tak
              się dziwiła oskarżając jabłoń o chorobę etc.;))))
              .
              P O W O D Z E N I A!

              • mirzan Re: Siatka typu leśnego... 26.12.07, 23:19
                Jej nieowocowaniu corocznemu tak
                > się dziwiła oskarżając jabłoń o chorobę etc.;))))

                Właściwie po co amatorowi stare, chorujące, słabo owocujące drzewo?
                Jesli ma służyć celom naukowym, jako bank genów,to zrozumiałe.A
                jeśli nie ma ktoś sentymentu do pamiątek poniemieckich, to dlaczego
                ma się rozczulać.Nie wszystko co stare, ma wielką wartośc, ze starego
                drzewa, najwartościowszy jest cień.Jak na mój gust,wolę dwa kilo
                jabłek na wysokości nosa niż dwieście kilo 5m nad ziemią.Ale to tylko
                mój gust,wcale mi nie przeszkadza, jak ktoś lubi skakać po drzewach.
                • deerzet Racja - acz to malowniczo... 26.12.07, 23:59
                  ... pokręcone, niskie - tak na 3,5 metra drzewo.
                  Odratowałem jego nieumiejętne przez zmarłego już
                  sąsiada cięcia i brak pielęgnacji, zanim nowa sąsiadka
                  na te włości nastała.
                  Poza tym było zdrowiutkie.
                  Rodzi nieźle pyszne owoce.
                  Dziś pod nim sąsiadka ma piaskownicę, i stały pnio-
                  stolik planuje skopiować z mego nieodległego.
                  Posesjonuje się, że tak powiem...
                  .
                  Może z biegiem lat tetryczejąc stanę się starczo
                  wygodny.
                  Na razie zainwestowałem w półprofesjonalne sekatory z
                  możliwością regulowania i wysokości i kąta cięcia, by
                  już nie skakać po drzewach.
                  A ten sekatoro-piłka elektryczna w Li.lu mnie też już
                  kusi... Może za rok będę go miał.

                  • yoma Re: Racja - acz to malowniczo... 08.01.08, 14:23
                    Deerzet, jak ratowałeś?

                    Pytam, bo jabłoń co najmniej pięćdziesięcioletnią mam...
                • deerzet Re:po co komu stare drzewa - {Mirzanowi} 07.01.08, 15:34
                  W moim mieście wyrąbali sady
                  Ciągnące się szeroko hen
                  aż po zdrój
                  W moim mieście wyrąbali sady
                  Pachnące wiosenną zamiecią
                  I lata owocem dojrzałym
                  .
                  sad
                  .
                  .
                  W moim mieście wyrąbali sady
                  Z dawien zwane od ich właściciela
                  W moim mieście wyrąbali sady
                  Jesiennym się dymem snujący
                  Pod śniegiem jak ule w pasiece
                  .
                  sad
                  .
                  .
                  Nie pozostały nawet kikuty drzew
                  Ani cienia ani trawy
                  ani pola co resztkę promieni żarło
                  by wzrósł siew
                  Tylko twarze
                  domów twarze
                  Wpatrzone oknami w miejsce gdzie trwał
                  Zupełnie im obcy świat
                  .
                  sad
                  .
                  .
                  W moim mieście wyrąbali sady
                  Więc twórzmy sad własny po horyzont aż
                  W moim mieście wyrąbali sady
                  Więc spłódźmy go w znoju miłości
                  .
                  .
                  Niech drzewa jak dzieci wnuki przyniosą nam
                  To niech jadą płyną niech lecą
                  Z nadzieją że gdzieś na nie czeka świat
                  My zaś w oknach smutnych swych bloków
                  Chusteczki podnieśmy
                  by machać im w ślad
                  .
                  .
                  W moim mieście wyrąbali sady
                  I nieważne kto wyrąbał
                  Bo ważny jest fakt że w nas wciąż trwa
                  .
                  SAD

                  ***************
                  Deerzet za WGB

                  • mirzan Re:po co komu stare drzewa - {Mirzanowi} 07.01.08, 16:25

                    > W moim mieście wyrąbali sady
                    > I nieważne kto wyrąbał
                    > Bo ważny jest fakt że w nas wciąż trwa
                    > .
                    > SAD

                    Jak wyrąbali, to powinni jeszcze wykarczować pnie i coś pożytecznego
                    na tym miejscu posadzić.Ja posadziłbym lilie, ale jeśli to w mieście,
                    to rozkradną zanim zakwitną.
                  • filip1961 Re:po co komu stare drzewa - {Mirzanowi} 07.01.08, 16:32
                    Piękne.Zamyśliłam się, wzruszyłam, chociaż to tekst do refleksji głównie dla
                    osób mirzanowi podobnym. Z nostalgią wspominam dziadkowy sad z malinówką,
                    papierówką, krąselką, grafsztynkiem itp.Mam już kilka starych odmian w swoim
                    ogrodzie. I wcale nie niskopiennych, które po cięciu wyglądają baaardzo
                    żałośnie, jak okaleczone. Rosną u mnie takie do samego nieba (mam nadzieję, bo
                    na razie mają 1-2 lata). Pzdr.
                    • mirzan Re:po co komu stare drzewa - {Mirzanowi} 07.01.08, 17:07
                      filip1961 napisała:

                      > Piękne.Zamyśliłam się, wzruszyłam, chociaż to tekst do refleksji
                      głównie dla
                      > osób mirzanowi podobnym.

                      To już nie są te czasy, kiedy wsadzając byle badyl w ziemię, ziemia
                      zyskiwała na wartości.Nie ma żadnych sentymentów, ziemia coś jest
                      warta, jak są w niej rury i kable.
                      Zapomnieć trzeba,że by dzieci i wnuki traktowały kawałek grzędy
                      jako coś do wspomnień.Młodzi pracują po 12 godzin, wystarczy im
                      trawnik, nie muszą skakać po drabinach.
                      A na nieużytkach lepszy będzie las niż owocowe, zaniedbane drzewa.
                      Bo nie wierzę, aby emeryt, którym sadownik kiedyś będzie, był w
                      stanie zadbać o setki drzew wysokopiennych.Drzew, na które trzeba
                      łożyć z emerytury, bo taki sad nie utrzyma sam siebie.
                      • filip1961 Re:po co komu stare drzewa - {Mirzanowi} 07.01.08, 17:25
                        Za dużo cynizmu, za dużo wyrachowania, zbyt materialne podejście do
                        ....wszystkiego (w tym ogrodów). Ale wiem, że inne nie oznacza, że złe. Szanuję
                        Twoje "drzewkowe" poglądy chociaż tak bardzo odmienne od moich. A trawników nie
                        lubię. Po prostu. Pzdr.
                        • mirzan Re:po co komu stare drzewa - {Mirzanowi} 07.01.08, 22:00
                          filip1961 napisała:

                          > Za dużo cynizmu, za dużo wyrachowania, zbyt materialne podejście do
                          > ....wszystkiego (w tym ogrodów). Ale wiem, że inne nie oznacza,
                          że złe. Szanuj
                          > ę
                          > Twoje "drzewkowe" poglądy chociaż tak bardzo odmienne od moich. A
                          trawników nie
                          > lubię. Po prostu. Pzdr.

                          Nie jestem wrogim drzewek, jestem wrogiem braku logiki.O przyszłości
                          może nie myśleć minister, bo najpóźniej za cztery lata dostanie
                          kopa.Sadząc drzewko trzeba pomyśleć po co sie to robi.Jeśli sadzi
                          się coś nowe bo lepsze, to zrozumiałe, Ale sadzić stare, bo gorsze,
                          to jest co najmniej dziwne.W poście poniższym jest wypowiedź o
                          wartości ozdobnej dużego drzewa.To jest rozsądne uzasadnienie i
                          jestem za.Sadzić po to, aby po jabłka włazić 5 metrów w górę, to
                          jest nie logiczne, nie ekonomiczne, może nawet nie wygodne. Tak jak
                          wielu osobom może sie to podobać, mnie sie nie podoba taki pomysł
                          i mam prawo do niepodobania się.Uzasadnienie:Pigawa pod nosem jest
                          ładniejsza niż wiśnia na wysokości dachu, bo lepiej ją widać.
                        • mirzan Re:po co komu stare drzewa - {Mirzanowi} 07.01.08, 22:23
                          filip1961 napisała:

                          > Za dużo cynizmu, za dużo wyrachowania,

                          To jest realizm.Co mi ztego,że kupiłem ogród z kilkudziesięcioma
                          drzewkami owocowymi.Mogę zjeść koszyk jabłek, z drugiego koszyka
                          zrobię wino.Kto zje resztę, kto to wypije.
                          Nasadziłem winorośli ok 50 odmian,ale to owocuje po kilku latach.
                          Kto to zje, kto to wypije.Owocowe mają tylko taką wartość, ile w nich
                          elementów ozdobnych. Liczą sie tylko przeżycja estetyczne, przeżycia
                          brzucha mają tak mały zakres,że nie warto dla niego poświęcać wiele
                          pracy i planów.
                          Dlatego, jeśli ktoś sadzi coś dla piękna, bardzo mi się podoba.
                          Jeśli sadzi dlatego,że trzeba z czegoś żyć, to normalne, godne
                          pochwały.A trawnik to jest coś do deptania i grzebania dla kotów.
                      • leda16 Re:po co komu stare drzewa - {Mirzanowi} 07.01.08, 20:22
                        W mojej ogrodowej mieścinie 3 km od rogatek Krakowa starych drzew
                        owocowych się nie wycina. Zasiedziali są tam gospodarze i długo na
                        te wysokie drzewa czekać musieli, zżyli się z nimi. Ich wartość leży
                        przede wszystkim w pięknie, nie w owocach. Na wiosnę stare jabłonie,
                        grusze, śliwy całe białym i różowym kwieciem obsypane jak panny
                        młode do ślubu idące wyglądają. Wytniesz i ani takiego kwiecia, ani
                        cienia, ni dla domu osłony przed kurzem ulicznym już nie doczekasz.
                        Takich drzew byle co nie wykończy. U mnie jedno wichura zwaliła, dwa
                        sama ścięłam, a teraz pusto i łyso na tym miejscu się zrobiło,
                        zamiast gąszczu zieleni, wypasionej, piętrowej chałupie sąsiada
                        widok na swój ogród otwarłam. Lilie też miałam królewskie, w jedną
                        noc padły, gdy jakieś zwierzę cebule zjadło, tunel podziemny
                        wybrzuszony tylko zostawiwszy. Drzewa by nie zjadło. Choćby dla tych
                        kwiatów w domu do flakona wkładanych, warto takie drzewa zachować.
                        Zresztą, cóż to za raj bez owoców? A dla osób traktujących posesję
                        jak zbrojownię, mam miłą wiadomość: robi się moda na stare drzewa
                        owocowe. Ludzie coraz częściej kupują parcele również z uwagi na to,
                        co tam rośnie. Parcela ze starym drzewostanem jest 3x więcej warta
                        niż gołe klepisko z miniaturowymi iglaczkami. Gdy po raz pierwszy
                        byłam w Anglii, cena m2 ziemi była równa m2 domu, u nas 5x tańsza.
                        Teraz m2 ogrodu kosztuje tam 3x tyle co m2 domu.
                  • deerzet W moim sadzie dzieciństwa duchy... 08.01.08, 00:50
                    ...Mej przeszłości się snują.
                    Tam i Czika szczekliwa
                    i Czarna o aksamitnym garniturku
                    zdeptana przez bezstresowo
                    wychowanych
                    .
                    .
                    Pod korzenie tej trześni ukryte
                    W owoc zamienione
                    Nie dam czereśni pod topór
                    .
                    .
                    Tam pamięć mej Matki nadal obecnej
                    już tylko w mej pamięci
                    I cis i tuja dla Niej sadzona
                    W znoju sobotnim
                    Odeszłaś w świt niedzielny
                    Mamo
                    .
                    .
                    Nie ujrzałaś tego co chciałaś
                    Bym Ci posadził
                    .
                    .
                    Nie dam tui pod topór
                    A cis nas przeżyje
                    Wszystkich
              • tram_ktos Re: Siatka typu leśnego... 27.12.07, 08:57
                Mam pytanie na temat osłon pni. Piszesz, że należy je dobierać
                indywidualnie do odmian. Ale czy jest tu jakakolwiek reguła, np.
                odmiany o krótkim okresie wegetacji jeden typ osłon, o długim drugi,
                itp.
                W pierwszym roku, tj. jesienią 2008 planuję posadzić pierwsze 20
                drzew. Na razie myślę o Ananasie Berżenickim, Papierówce, Antonówce
                Zwykłej i Półtorafuntowej, Koszteli, Malinówce, Królowej Renet,
                Szarej Renecie, Czerwonym Boskoop, Konferencji, Dziekance,
                Bladoróżowej, Bittnerze Czerwonej i Węgierce Zwykłej i Łutówce. Czy
                koszulka z metalowej siatki powinna być dla nich dobra? A może
                lepszy jest mankiet plastikowy?
                • deerzet Re: Osłonki 27.12.07, 13:09
                  Nie znam dokładnych wyników badań - warto odświeżyć
                  kontakt choćby do skierniewickiego instytutu badań.
                  Może lepiej doradzą.
                  .
                  Ja bym na {Tram_ktos'ia} miejscu bardziej skupił się
                  na ogrodzeniu, osłonki są wszak 2. barierą przed
                  zającem czy zimowym spałowaniem jeleniowatych. I służą
                  tylko na kilka lat...
                  Eliminuje efekt cieplarniany ten typ osłony bardziej
                  ażurowy.
                  Zachwalam sposób w leśnictwie od wieków na spałowanie
                  drzewek w lesie: REPELENTY. Może to być nawet zwykła
                  glinka malowana po korze z dodatkiem właśnie
                  szkłopodobnej gruboziarnistej krzemionki. Stanowi
                  MECHANICZNĄ, zniesmaczającą przeszkodę. Plus zapachowe
                  odstręczjące dodatki. Może wyjdzie taniej...
                  .
                  Aha - w zimę stulecia pomyślałbym o mini-dokarmianiu
                  choćby jeleniowatych POZA ogrodzeniem Twej uprawy, na
                  tyle daleko by odciągnąć uwagę zwierzaków i nimi nieco
                  posterować...


    • mirzan Re: sad wśród pól - zabezpieczenie 26.12.07, 19:19
      Najpierw przemyśl, po co Ci to potrzebne.Bo jest to taka ilość,
      że do zjedzenia za dużo, do sprzedaży za mało,akurat tyle ,aby mieć
      masę klopotu.
      • anna.2007 Re: sad wśród pól - zabezpieczenie 26.12.07, 20:21
        Hobby chyba nie musi być praktyczne, celowe i z sensem. Dlatego jest
        to hobby. Przecież tram nie napisał, że chce to robić aby majątek i
        uznanie zdobyć. Problem złodzieji siatki ogrodzeniowej istnieje i ma
        się różnie lokalnie. Sam wiesz jak jest u ciebie. Zwierzyna
        oczywiście może przeskoczyć przez nawet wysoki płot, ale
        przynajmniej w mojej okolicy tego nie robi. Zające siatka też
        powstrzymuje, nie miałam nigdy pogryzionych drzewek. Staram się aby
        ogrodzenie było całe. W zimie gdy ziemia jest zmarznięta trudno jest
        się podkopać. Drzewa za płotem są pogryzione w ciężkie śnieżne zimy
        do wysokości zając plus warstwa śniegu. Młode drzewa owijam włókniną
        aby nie przemarzały i dla ochrony przed słońcem.
        • mirzan Re: sad wśród pól - zabezpieczenie 26.12.07, 22:46
          Hobby będzie, jak ktoś sobie zaszczepi na jednym drzewku kilka
          odmian, z każdej gałęzi zbierze wiaderko owoców w różnych
          terminach.Posadzić kilkadziesiąt wielkich drzew, to jest monstrum
          a nie hobby.Mam ok 10 jabłoni, kilka śliw, a spadów jest do
          obrzydzenia.Nie mam sił wywalać kilkunastoletnie drzewa, a chętnych
          na owoce nie ma.Musiałbym ludzi przywieźć do ogrodu, odwieźć i może
          kupić cukier.trzeba liczyć się z tym, że człowiek robi się starszy,
          i potrzeby są coraz mniejsze.
          • leda16 Re: sad wśród pól - zabezpieczenie 08.01.08, 07:01
            Mnie też bardzo ciekawi, po co Mu aż 60 drzew owocowych w szczerym
            polu i co z nimi będzie robił? Po dwóch latach ziemię zaściele
            cuchnąca skorupa spadów, nie pryskane drzewa dadzą klęskę robactwa
            na okoliczne sady, aż w końcu rozsierdzeni chłopi w którąś piękną
            noc tę hodowlę zlikwidują...
            • anna.2007 Re: sad wśród pól - zabezpieczenie 08.01.08, 08:58
              To nie mój sad ale dlaczego zakładacie taką klęskę. W sadach
              niechronionych chemicznie ustala się równowaga biologiczna i wcale
              nie jest tak źle. Są owady, które niszczą plony i są drapeżcy,
              którzy je zjadają. Obecnie wiele osób poszukuje zdrowszej żywności i
              jabłka starych odmian, inne w smaku niż te produkowane w sadach
              towarowych mogą znaleść zbyt. Stare odmiany zresztą nie plonują
              każdego roku. Przyszły właściciel sadu zresztą nie napisał, że nie
              będzie o niego dbał. Na pewno przewiduje zabiegi pielęgnacyjne.
          • szadoka Re: sad wśród pól - zabezpieczenie 08.01.08, 11:42
            To moze wlasnie nie grodzic. Bo jesli ludzie cos moga dostac za darmo, bo im sie
            zaproponuje, to nie beda chcieli ale jak cos moga ukrasc...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka