deerzet
07.02.08, 14:05
Luty ogrodnika
W lutym ogrodnik kontynuuje prace styczniowe, przede
wszystkim tak, że uprawia głównie pogodę.[...]
Dalszą pracą ogrodową jest ściganie pierwszych oznak
wiosny. Ogrodnik nie da się nabrać na pierwszego
chrabąszcza albo motyla, który[...] jest zazwyczaj
ostatnim z ubiegłego roku, który zapomniał umrzeć.
Pierwsze sygnały wiosny sa najbardziej zwodnicze . Są
to:
1. Krokusy [...]
2. Cenniki ogrodnicze, które przynosi listonosz.
Chociaż ogrodnik zna je na pamięć (tak jak Iliadę
zaczyna od słów Menin, aeide, thea, zaczynają się te
katalogi od słów Acaena, Acantholimon, Acanthus,
Achillea, i tak dalej, co każdy ogrodnik potrafi
wyliczać jakby sypał z rękawa, mimo to czyta je
pieczołowicie od Acaeny po Wahlenbergię albo Yuccę
ciężko zmagając się ze sobą, co by tu jeszcze zamówić.
3. Przebiśniegi [...] i powiadam wam, że żadna palma
zwycięstwa ani drzewo wiadomości, ani wawrzyn sławy
nie jest piękniejszy od tego białego i kruchego
kieliszeczka na bladej łodyżce,chwiejącego się w
słotnym wietrze.
4. Sąsiedzi są również niefałszowanym znamieniem
wiosny. Gdy tylko powyłażą do swoich ogródków z
łopatami i motykami, nożycami i łykiem, farbami do
malowania drzew i rozmaitymi proszkami do
pielęgnowania gleby, doświadczony ogrodnik poznaje, że
nadchodzi wiosna, więc ubiera się w stare spodnie i
wychodzi do ogródka z łopatą i motyką, aby i jego
sąsiedzi poznali,że nadciąga wiosna i przekazywali
sobie przez płot tę radosna nowinę.
Ziemia się otwiera [...] ogrodnik stwierdza, że jego
ziemia jest zbyt ciężka, zbyt zawiesista albo zbyt
piaszczysta; krótko mówiąc wybucha w nim namiętność,
aby ją ulepszyć. [...] istnieje tysiąc środków
służących do ulepszenia ziemi, na nieszczęście
ogrodnik nie ma ich zazwyczaj pod ręką.
W mieście jest poniekąd trudno mieć pod ręką w
mieszkaniu gołębi nawóz, bukowe liście, zbutwiałe
krowie łajno, stary tynk, stary torf, zleżałą darń,
zwietrzałą ziemię z kretowiska, leśny humus, piasek
rzeczny, bagno ze stawu rybnego, ziemię z wrzosowisk,
węgiel drzewny, popiół drzewny, zmielone kości,
trociny z rogu, starą gnojówkę, końskie ścierwo,
wapno, torfowiec i inne odżywcze, spulchniające i
błogosławione składniki, nie biorąc pod uwagę dobrego
tuzina azotowych, mineralnych i rozmaitych innych
nawozów.
Są chwile, w których ogrodnik życzyłby sobie uprawiać,
przerzucać i kompostować wszystkie te szlachetne
ziemie, przyprawy i gnoje, niestety wówczas zabrakłoby
mu w ogródku miejsca na kwiatki.
Tak więc przynajmniej ulepsza jak tylko może, zbiera
po domu skorupki od jajka, spala kości które zostały
od obiadu, przechowuje swe obcięte paznokcie, wymiata
sadzę z komina, wygrzebuje ze zlewu piasek, wbija na
laskę na ulicy piękne kawałki wyschniętego końskiego
łajna i wszystko to pieczołowicie zagrzebuje do swojej
gleby, ponieważ są to spulchniające, ciepłe i gnilne
substancje. Wszystko, co istnieje, albo się nadaje do
gleby, albo nie. Tylko tchórzliwy wstyd staje
ogrodnikowi na przeszkodzie w zbieraniu na ulicy tego,
co pozostawiają po sobie konie, ale kiedykolwiek widzi
na bruku piękną końska kupę, wyrywa mu się z piersi
choć westchnienie, cóż za marnowanie darów bożych.
Gdy człowiek wyobrazi sobie taką górę gnoju na
chłopskim podwórzu... ja wiem,że istnieją różne
proszki w blaszanych pudełkach, możesz sobie kupić co
ci przyjdzie do głowy, różnego rodzaju sole,
ekstrakty, wywary i mączki; możesz szczepić glebę
bakteriami, możesz obrabiać ją w białym płaszczu jak
pan asystent na uniwersytecie albo w aptece. To
wszystko możesz robić
miejski ogrodniku;
ale jak sobie wyobrazisz taką brunatną, t ł u s t ą
g ó r ę g n o j u na chłopskim podwórzu...
Wiecie jednak, że kwitną już przebiśniegi i oczar
rozkwita żółtymi gwiazdkami, i ciemierniki mają już
tłuste pąki, a gdy porządnie się przyjrzycie (musicie
przy tym zataić dech), znajdziecie pąki i kiełki na
wszystkim - tysięcznym cieniutkim pulsem bije zycie w
ziemi. My ogrodnicy już się nie damy, już wypuszczamy
nowe pędy.
K.Čapek "Rok ogrodnika"