milin

18.05.08, 16:04
Pomiędzy dwoma winoroślami w małej odległosci rośnie wciśnięty tam
milin. Tak zastałam po kupieniu działki. Zarówno winorośle jak i
milin są już dość mocno rozrośnięte. Ponieważ winogrona są dobrego
gatunku i w ubiegłym roku miały smaczne owoce, chciałabym je
uwolnić od tego milinu i milin przesadzić gdzieś w inne miejsce.
Czy żadne z nich nie ucierpi w czasie przesadzania? Można to zrobić
bez obaw?
    • horpyna4 Re: milin 18.05.08, 17:24
      Milinu nie da się przesadzić bez zostawienia kawałka korzenia, z
      którego błyskawicznie wyrośnie nowa roślina. Pomyśl raczej o
      przeniesieniu winorośli - najlepiej zrobić sadzonki i wsadzić w
      innym miejscu. Jak nowe winorośle zaczną owocować, stare można po
      prostu usunąć.
      Wiem, co piszę, bo już to przerabiałam.
      • osman71 do horpyny 18.05.08, 17:49
        Witam. Skoro masz milima, to może mogłabyś mi doradzić co zrobić(a może nic nie
        robić?) żeby w końcu milin zakwitł?? Mam go 3 lata, przycinałem lekko i zawsze
        ma tylko dużo przyrostów, liści ale zero kwiatka! Słyszałem już że jak raz
        zakwitnie to potem kwitnie co roku, tylko co robić żeby zakwitł?? Z góry dziękuję.
        • zete Re: do horpyny 18.05.08, 18:27
          Twój milin pewnie jeszcze zakwitnie, bo czytałam, że kwitnie po
          kilku latach. Przeczytałam też to: "Kiedy lato jest zimne, szare i
          mokre może w ogóle nie zakwitnąć. Dlatego obsadzamy nim południowe
          ściany".
        • horpyna4 Re: do horpyny 18.05.08, 18:29
          O ile pamiętam, to mój zaczął kwitnąć po trzech latach. Na razie
          trzeba cierpliwie czekać. A na jaką wysokość Twój się wspiął?
          Aha, ja przycinam dość mocno. Wtedy wypuszcza dużo długich pędów, z
          których każdy jest zakończony pęczkiem kwiatów. Oczywiście rozwijają
          się stopniowo, tak mniej więcej od lipca do października. W tym roku
          ruszył dużo wcześniej, może zacznie kwitnąć już w czerwcu?
          • anials do horpyny - pomocy! 19.05.08, 13:28
            Na moim milinie pojawiły się chyba tarczniki (takie miękkie tarczki
            na zdrewniałych pędach) nie wiem , nigdy czegoś takiego nie miałam.
            Zdrapuję narazie patyczkiem, ale milin mały - jak urośnie nie dam
            rady. Mam wrażenie, że pomagają temu mrówki, coś jak opieka nad
            mszycami - próbowałam je odstraszyć proszkiem do pieczenia, ale
            kompletnie go zignorowały. Jakoś tak niechętnie ale wkońcu czymś im
            prysnę jak się zdenerwuję (tzn. tym tarczkom) - ale czym?
            • horpyna4 Re: do horpyny - pomocy! 19.05.08, 15:42
              Nie trafiły mi się jeszcze tarczniki, albo się nie przyglądałam
              dokładnie. Nie wiem więc, jakim preparatem (pojawiają się wciąż nowe)
              i kiedy należy je zwalczać, ale to powiedzą w każdym sklepie
              ogrodniczym. Ewentualnie możesz sobie coś wyguglać na ten temat.
              • horpyna4 Re: do horpyny - pomocy! 19.05.08, 15:50
                Aha, rozumiem, że to są naprawdę tarczniki, a nie pączki? Bo pączki
                na zdrewniałych pędach mają w początkowej fazie właśnie trochę taki
                wygląd, potem dopiero się wydłużają. Ale położone są symetrycznie
                (naprzeciwlegle) i raczej trudno je przez to pomylić.
                Przepraszam, jeżeli moje skojarzenie wydaje Ci się głupie, ale ja
                już w życiu tyle widziałam i słyszałam...
                • anials dzięki 20.05.08, 10:50
                  są to niestety tarczniki (albo coś takiego), nie pączki. Zauważyłam
                  je przypadkowo właśnie przez nadmierne zainteresowanie mrówek -
                  mrówki nie chodzą po drzewach jak nie mają tam jakiegoś interesu :-)
          • osman71 Re: do horpyny 19.05.08, 16:02
            Dzięki za odpowiedź. Tak szczerze to nie wiem ile ( jak to policzyć)
            ma przyrostu mój milin, bo systematycznie tez go przycinałem, bo to
            własnie miało mu pomóc w zakwitnięciu. Rośnie na starym pniu
            wyciętego drzewa, własciwie juz dawno go pieknie obrósł jednak
            kwiatków brak. W tym roku rzeczywiście jakoś wcześnij się obudził,
            ma juz fajne listki. Może poprostu przycinam nie to co trzeba?? Jest
            jakas rozpiska kiedy i które przyrosty obcinać?
            • horpyna4 Re: do horpyny 19.05.08, 18:35
              Młodych, zielonych pędów nie przycina się. Tnie się mocno pędy
              zdrewniałe, można to robić praktycznie o dowolnej porze bezlistnej.
              Jak mam czas, to tnę od razu po zrzuceniu liści (milin robi to w
              ciągu jednej nocy przy pierwszym niewielkim mrozie), żeby nie mieć
              wielkiego, suchego kołtuna za oknem. Ale zdarzało mi się cięcie w
              środku zimy, a czasem dopiero na przedwiośniu. I nie miało to
              znaczenia, bo i tak zaczynał dość późno puszczać na wiosnę.
              Jeżeli ktoś tnie wiosną, kiedy zaczynają już puszczać listki, to na
              ogół usuwa tylko suche, bezlistne końce pędów; po prostu żal mu tych
              świeżych listków. Jest to zbyt słabe cięcie, ciąć należy tak, żeby
              pozostała część zdrewniała tworzyła coś w miarę zwartego. Bo i tak
              powypuszcza mnóstwo długich, młodych pędów.
              Nie wiem, czy wyjaśniłam to wystarczająco zrozumiale, w razie czego
              jeszcze odpowiem. I uprzedzam, że moja wiedza na temat milinu jest
              WYŁĄCZNIE doświadczalna, więc może niezbyt dokładnie zgadzać się ze
              słowem pisanym, jeżeli ktoś coś znajdzie na ten temat.
              • osman71 Re: do horpyny 20.05.08, 17:50
                Dzięki serdeczne. Chyba jednak źle go przycinałem!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja