aniakl.4 01.06.08, 22:58 mozna zaliczyc do krzewu owocowego?( daje owoce czarne i trujace podobno) Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
dar61 Przecież marchewka to też owoc ... 02.06.08, 07:56 Przecież marchewka to też owoc dla urzędników miłościwie nam panujących. Unijnych. Każde [prócz pseudoowoców cisa np.] owoce pozwalają zwać dany gatunek owocowym, {Aniu} z kl.4. Są trujące podobno, mówi {Ania}? A to zależy dla jakiego zwierzęcia. Niektóre, np ptaki, dzięki takim owocom mogą przeżyć choćby zimę. Odpowiedz Link Zgłoś
aniakl.4 Re: Przecież marchewka to też owoc ... 02.06.08, 16:57 dar 61 czy mozesz mi wskazac wiecej danych abym mogla udowodnic urzedniko ze ten moj krzak to owocowy jest bo mi juz obliczyli dwa tys kary Odpowiedz Link Zgłoś
anna.2007 Re: Przecież marchewka to też owoc ... 03.06.08, 08:29 Obawiam się, że nie jesteś w stanie udowodnić, że ligustr jest krzewm owocowym bo nie jest. Postaraj się na spokojnie z urzędnikiem porozmawiać lub napisać do samorządowego kolegium odwoławczego wskazując na ewentualny zły stan krzewów. Może były częściowo przemarznięte, stare, ogołocone od dołu, zdwaastowane, chore... Zwróć uwagę, że wykonałaś wartościowe nasadzenia zastępcze. Wyraż samokrytykę(nawet jeśli uważasz inaczej), zgłoś gotowość wykonania następnych nasadzeń, zaciśnij zęby i bądż miła, a stres odreaguj pisząc na forum lub rozmawiając z mężem. Pamiętaj, że przepisy ustala sejm i rząd a urzędnik je tylko egzekwuje i nawet przekonanie go że coś jest bez sensu nic nie zmieni. Może natomiast odstąpić od naliczenia opłaty i nakazać wykonanie nasadzeń zastępczych. Powodzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
horacy-horacy Re: Przecież marchewka to też owoc ... 03.06.08, 08:38 dokładnie tak jak pisze przedmówca,urzędnik tylko egzekwuje przestrzeganie prawa, a prawo stanowi jednoznacznie, ze wycince bez pozwolenia mogą podlegać jedynie gatunki drzew i krzewów owocowych użytkowanych przemysłowo i na skalę masowa w Polsce- czytaj jabłonie, grusze, śliwy, itp, a np. jabłonie ozdobne, morwa, śliwa tarnina i tym podobne już nie Odpowiedz Link Zgłoś
aniakl.4 Re: Przecież marchewka to też owoc ... 03.06.08, 11:56 nasadzene nowych krzewow nastapilo w tym samym dniu i to dwa razy wiecej wsadzilsimy nowych krzewow urzednik porozmwoie telefonicznej jest calkiem sympatyczny doradza tez jakmoze ale i tak musialam sie poduczyc ze tak powiem myslec po polsku gdyz mieszkajac wiele lat za granica niestety nie ta sama demokracja zyjemy we francji bylo by nie do pomyslenia zeby ktos wszedl na moje podwroko podczas mojej nieobecnosci a do tego moj sasiad tam sie panoszyl i pokazywal co i jak wycielam nie do wiary dziekuje za porady i szkoda ze nie mozna sie dopatrzec ze to jednak krzew owocowy podobno sie jego owocami zywia ptaszki to juz sprawdzilam pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
gmart2 Re: Przecież marchewka to też owoc ... 03.06.08, 11:58 no to masz szczescie, bo w Niemczech to chetnie sasiad doniesie urzednikowi... Odpowiedz Link Zgłoś
aniakl.4 Re: Przecież marchewka to też owoc ... 03.06.08, 19:13 no i u mnie doniosl polacy nie lepsi od niemcow Odpowiedz Link Zgłoś
wami41 Re:nie "doniosl" tylko spelnil obywatelski obowiaz 03.06.08, 22:39 aniakl.4 napisała: > no i u mnie doniosl polacy nie lepsi od niemcow sasiad nie "doniosl" tylko spelnil obywatelski obowiazek. Po drugie masz problemy z wycietymi krzakami nie dlatego ze je wycielas ale dlatego ze nasi kochani rodacy bardzo dbaja o tzw. "emigrantow", nie przepuszcza zadnej okazji aby im dolozyc. Okazja taka jest wyciecie krzakow na Twojej dzialce. Gdybys wrocila do kraju to znalazly by sie inne okazje aby ci "dolozyc". Taki jest to kraj i tacy ludzie. Odpowiedz Link Zgłoś
anna.2007 Re:nie "doniosl" tylko spelnil obywatelski obowia 04.06.08, 09:02 Sąsiad i urzędnik nie mieli prawa wejść na twoją posesję bez twojej zgody bez nakazu sądowego. Tą sprawę możesz rozwinąć składając skargę na urzędnika lub nawet oddając sprawę do sądu. W Europie nie jest do końca tak różowo. Nie wiem jak jest we Francji ale zawsze francuzów miałam za biurokratów pierwszej wody. W Austrii np ichniejsza gmina może nawet wejść na hipotekę twojej nieruchomości aby doprowadzić ja do wymaganego lokalnymi przepisami stanu. Nie ma tłumaczenia, że nie odmalujesz elewacji, czy też nie położysz dachówki w danym kolorze i gatunku bo nie masz kasy. Przepisy odnośnie ochrony środowiska są w całej Europie dosyć rygorystyczne. Inspektor od przyrody to postrach na budowie w Anglii, Niemczech itp. Broniłabym naszych przepisów choć doskonałe nie są. W miastach wiele drzew byłoby wyciętych z różnych powodów, między innymi bo gubią liście jesienią i grabić trzeba( tłumaczenie pewnego dozorcy dlaczego niszczy nowe nasadzenia). W mojej okolicy samowolnie wycięto duży sosnowy 10 letni zagajnik. Nie wiadomo dlaczego. Myślałam, że będą coś budować, ale nie. Nie doniosę oczywiście bo sosny i tak nie odrosną, ale zła jestem bo ten zagajnik stanowił zaporę wiatrową dla mojej działki. Zły sąsiad może dokuczyć niezależnie od przepisów. Trzeba się dogadywać choć z niektórymi to naprawdę trudno. Odpowiedz Link Zgłoś
dar61 {Anna} {Ani} dobrze radzi 04.06.08, 12:56 A to takie buty? Przepraszam, że poprzednio trochę dworowałem zanadto, to widzę poważna sprawa. Pal licho sąsiadów - DOGADAĆ wypada się z urzędnikiem, tak jak {Anna.2007} radziła. Nie raz, nie dwa mamy tu takie orzeczenia w mym rodzinnym mieście - pozwalające ZA DARMO usunąć krzew czy drzewo pod warunkiem posadzenia gdzieś w bliskiej okolicy wielokrotności tego, co usunięto [nie chodzi o nadwyżkę, a o równorzędność "mocy" asymilacyjnej]. Bez problemu tu z takimi wnioskami o wycinkę postępują - pod warunkiem UPRZEDNIEGO, nie post factum, wniosku... Szanownej {Aniakl'i} życzę, by na kraj nie psioczyła, na przepisy też, na urzędników ... - a to inna sprawa. Przepisy nasze miały powstrzymać samowole - w polską tradycję, choćby w budowie dacz nadjeziornych, wrośniętą. W konflikcie z urzędem radzę się pokajac i wycofać na pozycje obronne, podać swe pomysły na rekompensatę [modną w ministerstwie ochrony środowiska do niedawna - patrzmy casus Rospuda] i sadzić! Np. metodą Guerilla Gardening. Zachwalam! Odpowiedz Link Zgłoś
aniakl.4 Re: {Anna} {Ani} dobrze radzi 04.06.08, 21:19 Dziekuje za zainteresowanie i zrozumienie mojego problemu . Nareszcie tez zrozumialam ze jestem "Emigrantem" . Za wyciecie tych trzech metrow kw ligustra pospolitego spalonego czesciowo od strony sasiada wyrosnietego i chorego obliczono mi kare 2 tys zl . Na nic nie pomogly tlumaczenia ze w tym samym dniu posadzilismy dwa razy wiecej krzewow i drzew iglastych na naszym malutkim podworku 400 m kw , ale urzednik sam zaproponowal jak nalezy wyjsc z tej sytuacji mam wszstko zrobic aby to co obcielam odrodzilo sie na nowo za trzy lata bede miala ponowna komisje i jak sie odrodzi to kara zostanie umorzona to nie jest tak zle mysle juz dzisiaj tak ale czy to cale zamieszanie i stres musialam przezyc dodam ze jestesmy milosnikami zielonego podworka i akurat ten przepis nie pasuje do kazdej sytuacji Odpowiedz Link Zgłoś
deerzet Tako rzecze botanik/ Święto Sąsiada 04.06.08, 23:43 Czy wie {Aniakl.4}, co mówią botanicy czy leśnicy?/ Ano mówią, że ów właśnie ligustr, ta tu odyskutowana świeżo Rosa rugosa [francuska="konfiturowa"] i inne czeremchy amerykańskie czy robinie vel akacje białe NIE POWINNY być na stanowiskach naturalnych sadzone - bo SĄ OBCE krajowym warunkom i WYPIERAJĄ z nich inne, RODZIME gatunki! Wypierają przez swą ekspansywność. A miały być sadzone na stanowiska słabe, gdzie żadne inne - nawet krajowe rodzime - rośliny nie chciały rosnąć. Obce, nierodzime gatunki z tych gett jednak wylazły i włażą natarczywie tam, gdzie ich nie chcemy! I wypierają krajowców! Czy {Aniakl.4} zaprosiła 2 czerwca - na święto :Dzień Sąsiada: - tych wścibskich sąsiadów, domniemanych zgłaszaczy łamania przepisów przez {Anię}? Ja bym zaprosił... D. Odpowiedz Link Zgłoś
anna.2007 Re: I emigranci i tubylcy na jednym wózku jadą. 05.06.08, 07:41 W moim środowisku bycie emigrantem nie budzi zazdrości i chęci dokopania. Może dawno temu kiedy nasze pensje to było w przeliczeniu 10 dolarów wzdychało się, że dobrze by było... To już naprawdę przeszłość i jest odwrotna tendencja. Czy słyszeliście o tym rolniku któremu odmówiono dopłaty unijnej do pastwisk bo za bardzo były zadrzewione? Jeden urzędnik poradził wyciąć nadmiar drzew, a drugi gdy chłopina to uczynił dowalił pare milionów kary. Ten rolnik nie jest emigrantem, poważnie powiedział, że myśli o skończeniu życia. Ta historia była w TV niedawno. Przykład nowy nie jedyny. Odpowiedz Link Zgłoś
aniakl.4 Re: I emigranci i tubylcy na jednym wózku jadą. 05.06.08, 21:43 dla mne emigrant to Polak ktorego okreslaja ludzie mianem "mniejszości polskiej" wrecz pozbawia sie go do takich samych praw w polsce pomimo ze mamy urodzenie dowody, stale zamelodwania czesto placimy dochody czy podatki od nieruchomosci czy inne formy udowadniajce ze niczym nie roznimy sie od "tubylcow "osobiscie nie widze tak samo zadnej roznicy pomiedzy nami i wami jezeli o pieniazkach mowa to powiem tak nareszcie moge zyc tak jak ty to wlasnie okreslilas moge sobie pozwolic na takie samo zycie jak moj sasiad bizmesmen ?Ale nie zapominajmy o grupie ludzi chciazby z Biedronki czy zwyklej pracy niewykfalifikowanej gdzie czesto maja wyplaty duzo ponizej sredniej . Ale sie duzo ucze czytajac czasami forum nawet nie wiedzialamze w poslce jest organizowane swieto sasiada znane mi stad .....ale zycie mnie nauczylo dobrze zyj ze sasiadem ale uwazaj zawsze na kazdego umiesz liczyc licz sama na siebie to moja domena zyciowa .Chociaz nie pierwszy raz ratowalam sie jak wyjsc z problemw czy poprostu abym potrafila zrozumiec to po polsku tutaj wlasnie na formum i jak dotychczas zawsze bylam zadowlona z waszych porad jeszcze raz dziekuje Odpowiedz Link Zgłoś