g.i.jane
28.09.03, 22:40
Moje wiejskie gospodarstwo przeżywa inwazję wiewiórek. I nie chodzi o ilość
bo są tylko dwie ale o niesamowitą aktywność. Leszczynę obżarły już dawno
temu. Od 3 lat mam to gospodarstwo i jeszcze ani razu nie udało mi się przed
nimi uratować ani jednego orzeszka. Teraz przyszedł czas na włoskie. Kursują
w tę i z powrotem kilkanaście razy dziennie. Niektóre orzechy porywają i
zanoszą do swojej dziupli. Jest to piękny widok jak wiewiórka przeskakuje z
orzechem w pyszczku z orzecha na morwę, z morwy na brzozę, z brzozy na lipę,
z lipy na drugą lipę, z drugiej lipy na wierzbę i na następną wierzbę i na
następną i na następną a potem na dąb i na olchę itd... po takich cienkich
gałęziach jakby nic nie ważyła. Czasem zgubi orzech. A czasem zjada na
miejscu. Potrafi nadgryźć a jak zawartość jej nie pasuje to go wywala (na
mój kwietnik) i bierze sobie kolejnego. Znalazłam w chalupie zeszłoroczne,
suche orzechy i wystawiłam je wiewiórkom w koszyczku pod orzechem, żeby
uratować trochę tegorocznych. Już połowa z koszyczka zniknęła. Nawet koty i
psy przestały już na nie reagować. Widocznie uznały, że są nowymi członkami
stada. Ciekawa jestem czy Was wiewiórki też odwiedzają.