Dodaj do ulubionych

Okropny widok

13.09.08, 18:32
Po wczorajszym przepaskudnym dniu dzisiejszy powitał nas chłodem i
choć pochmurny to jednak bez opadów.
Rześkość spowodowała, że wziąłem się w garść i co prawda baaardzo
niechętnie to jednak gnuśną swą powłokę wytaszczyłem z chałupinki.
Przewiozłem taczkami drewno zza ogrodzenia i ułożyłem pod
zadaszeniem.
Po jakże wyczerpującej pracy, w poczuciu dobrze spełnionego
obowiązku usiadłem by odetchnąć. Delektując się błękitnym dymkiem
takoż leniwie, co bezmyślnie zacząłem się gapić wokół...
Nie widzę!
Myśl straszna przemknęło przez czaszkę jak błyskawica i zmysły
wyostrzyła. Jak to?
Spojrzałem raz jeszcze uważnie. Potworność; nie ma! Zerwałem się
podbiegłem, qurcze nic! Ani jednego! Wszystkie zeżarło? Zgroza!
Najgorsze emocje wybudzone gdzieś tam w głębiach trzewi owładnęły
mnie całego.
Do wynurzającej się zza węgła Mojej Zdecydowanie Lepszej Połowy
warknąłem: No i jak pilnowałaś?!
A co się stało? Odrzekła z lekkim niepokojem
No gdzie się podziały wszystkie „żołędzie”!? Wrzasłem
Podeszła do krzewów leszczyny. O! Nie ma!
Ani jednego orzeszka? A przecież tyle ich było.
Co prawda już od dwu tygodni dzięcioły buszowały po krzewach, ale
wydawało się nam, że jeszcze zielone, że jeszcze nie czas...
No i doczekaliśmy się!
Co roku rozgrywała się ta swoista gra. Ale tak jeszcze nigdy nie
było. Dotychczas przecie zawsze w tym współzawodnictwie osiągaliśmy
jakieś sukcesy.
A tu kompletnie nic! Ani jedniusieńkiego orzeszka. Do zera!
Doprawdy widok to okropny, gdy patrzysz i nie widzisz...
Ech... Gdzież ta nasza dawna rewolucyjna czujność?
Człek chyba dziadzieje...

Najniższe ukłony!
Posępny M.J.
Obserwuj wątek
    • deerzet Re: Okropny widok 13.09.08, 23:29
      - Tato! Skąd znów przyniosłeś te orzechy?
      Przecież u nas w ogródku ich nie ma!
      - A przyniosłem.
      - Ale skąd?
      - A leżały.
      - No ale gdzie?
      - A pod płotem.
      - Ale gdzie?
      - A u X-ńskiego. Jak szedłem do Y-owskiej na kawę to podniosłem i
      przyniosłem
      - A co na to X-ski?
      - A nie pytałem.
      - No Taaato! To po co ja ci tę leszczynę sadziłem, znów dziadujesz!
      - A co się miały marnować...
      • deerzet Ależ Taaato. Continuum czasoprzestrzenne 22.09.08, 10:47
        - Tato! Skąd masz te jabłka?
        - Ano, przyniosłem.
        - No tak, ale skąd?
        - No, leżały...
        - Ale gdzie?
        - A pod płotem.
        - Gdzie?
        - No tu, u sąsiada.
        - Ależ, Taaato, nasze się marnują, w ogóle ich nie zjadasz.
        - No bo twarde.
        - Bo znów Ci się nie chce szczęki włożyć...
        - Ale te mogą długo postać, do zimy.
        - Tato, ale to są spady, mogą się szybciej zepsuć.
        - To ja z nich kompoty zrobię.
        - Tato, przecież Ty nie zużyłeś kompotów sprzed 10 lat. Jabłkowych!
        Jeszcze Mama Ci je zrobiła!


        . . .

        - Tato, skąd znów ta nowa skrzynka jabłek?
        - A przyniosłem.
        - Ale mówiłeś, że to spady. Zgniją Ci.
        - Te są zrywane. Sąsiad zezwolił.
        - Dzieci obce goni, jak mu zza płotu zrywają, a Tobie pozwolił?
        - Tak.
        - No ale nasze na drzewie jeszcze wiszą i ich nie jesz. Kompotów z
        nich też. To po co Ci ta jabłoń?
        - No to ją wytnę.

    • brynia2 Re: Okropny widok 14.09.08, 00:08
      Oooo, to poważny problem. No bo jak tu zimę bez orzechów przetrzymać :(
      Trochę Ci współczuję, Mjocie. Proponuję sporządzić grafik wart w przyszłym roku,
      co by "fistaszki" nie dostały skrzydeł.
      Nie załamuj się, jakoś to będzie, pozdrawiam
    • yoma Re: Okropny widok 14.09.08, 09:55
      O żeż ku... orzeszku... Przyjmij wyrazy współczucia, a w dowód dobrej woli oddam
      darmo patent na Czesława

      img363.imageshack.us/my.php?image=p5260038zngi6.jpg

      to jest Czesław wersja 1.0, wersja 2.0 ma na sobie dużo, dużo wstążeczek :)
      Dzięki Czesławowi w tym roku zdążyłam zjeść trochę wiśni, zanim szpaki zjadły.
      • siem-ata Re: Okropny widok 14.09.08, 11:21
        Czemu tak nisko obciąłeś przewodnik.Oj Ty,a jakby tak , no ......
        • yoma Re: Okropny widok 14.09.08, 20:32
          Po pierwsze jestem kobietą, po drugie nic Czesławowi nie obcinałam :) a po
          trzecie, wiesz, ile ta wiśnia ma lat? Co najmniej pięć razy więcej, niż ja w tym
          ogrodzie działam :)
    • siem-ata Re: Okropny widok 14.09.08, 11:26
      Wiesz Mjot ,bardzo fajnie piszesz. To jest dar pisania obrazowego. Bez żartów,
      spróbuj napisać jakieś opowiadanie.Chętnie przeczytam jako nr pierwszy.
      • leeliana Współnota orzechowa 14.09.08, 19:10
        Moje orzechy laskowe dzielę w tym roku z wiewiórką, nie mam pojęcia, skąd się
        przypałętała, na razie podział jest mniej więcej symetryczny, orzechy jeszcze
        widzę :-) Ale po przeczytaniu Twojego postu będę musiała przypatrzyć im się
        dokładniej, może Ruda zostawia tylko puste skorupki? :-)
        • yoma Re: Współnota orzechowa 14.09.08, 20:33
          Podrzucaj Rudej suche buły. Poważnie mówię.
      • malinarak Re: Okropny widok 14.09.08, 21:56
        siem-ata napisał:

        > Wiesz Mjot ,bardzo fajnie piszesz. To jest dar pisania obrazowego. Bez żartów,
        > spróbuj napisać jakieś opowiadanie.Chętnie przeczytam jako nr pierwszy.


        O tak, Mjot świetnie pisze.
        Kiedyś pisał bardzo dużo.To był balsam na duszę:))
        Wiadomo było kiedy wiosna, lato, jesień...

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=309&w=11959337&a=11959337
    • luiza-w-ogrodzie Mjocie, w pelni rozumiem Twoja rozpacz 15.09.08, 05:00
      Mjocie, w pelni rozumiem Twoja rozpacz po porazce w meczu "ogrodnik
      kontra dziczyzna" :o) Jesli moze to Ciebie pocieszyc, w
      cieplejszych krajach jest pod tym wzgledem znacznie gorzej, bo o
      kazdej porze roku cos owocuje i zawsze sa chetni na te owoce poza
      przedstawicielami gatunku Homo Sapiens...

      Miesiac temu dowiedzialam sie o tym, ze moje pomarancze dojrzaly po
      tym, jak kakadu zniszczyly 20 sztuk (te ptaszyska nawet ich nie
      jedza, tylko rozdlubuja owoce i wyjadaja PESTKI). Na szczescie
      szybka interwencja w postaci okrycia drzewka druciana siatka pomogla
      i reszte pomaranczy mielismy dla siebie.

      Pozdrawiam, laczac sie z Toba w bolu
      Luiza-w-Ogrodzie - zielonym do góry!
      <a href="www.maxtaylor.com.au/php/LmtdEdPhotos.php3?
      action=showproduct&prod_id=209"target="_blank"> .¸¸><
      ((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸. </a>
      Australia-uzyteczne linki
      • claratrueba Re: Mjocie, w pelni rozumiem Twoja rozpacz 15.09.08, 08:11
        No dobra, wiewiór to chociaż dziki jest (drewni kocur po czesku). A mi pies
        zjada wiśnie. Czesław nie pomoże, też go zje.
        • leeliana Re: Mjocie, w pelni rozumiem Twoja rozpacz 15.09.08, 10:12
          Prosto z drzewa te wiśnie zjada czy takie opadłe na ziemię?
          • yoma Re: Mjocie, w pelni rozumiem Twoja rozpacz 15.09.08, 10:17
            Jak prosto z drzewa, to foto poproszę :)
            • claratrueba Re: Mjocie, w pelni rozumiem Twoja rozpacz 15.09.08, 10:33
              Z drzewa, ale jak mnie widziała to uciekała. No i wisnie sie już skończyły
              (znaczy prawie wszystkie zeżarte, reszta już w kompocie). Musicie poczekać do
              przyszłego roku, może mi się uda zaczaić z aparatem.
              • deerzet Czesława testowaliśwa ;( - tylko siata! 15.09.08, 12:58
                Ruchliwoogonowiec aby nie zszedł był? Na obstrukcję?

                Rudoogonowiec/drewni kocur rzecz rzadka - warto paznakomitsia i
                zaprzyjaźnićsia.
                Zimą szczególnie.
                Do mej osady na szyszki z 200-letnich sosen przychodzą rudoogonowce
                tak mniej więcej w styczniu. Dzikie, niestety.
                Oswajanie trwa.
                • yoma Re: Czesława testowaliśwa ;( - tylko siata! 15.09.08, 15:00
                  Dlatego mówię, że na drewni kocura są buły. Suche buły w kawałkach wykładam do
                  karmika, ptaszęta się miały pożywiać, a pożywiają się drewni kocury. Przez cały
                  rok. Mam poszukać zdjęcia? :)

                  Ptaszęta zresztą też, niedawno dzięcioły odkryły buły, boki zrywać :)
                  • deerzet Re: szukać 16.09.08, 01:12
                    Ja wierzę bez fotek.
                    Jak tu nie wierzyć kobiecie.
                    • yoma Re: szukać 16.09.08, 11:23
                      :)
    • mjot1 Pytanie 15.09.08, 22:53
      Owe swoiste rozgrywki toczymy już od lat wielu. Sądziliśmy też
      naiwnie, że przeciwnik jest nam znany. Ot zwykły sympatyczny
      rudzielec wiewiór.
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=309&w=7216211&a=7454890
      Dotychczas zawsze znaczna część owoców doczekiwała chwili, gdy można
      je już było wyłuskać z okrywy to te zielone otoczki, „koszyczki”.
      W ten sposób (wyłuskując) pozyskiwaliśmy owoc my i wiewiór
      (przynajmniej ich część) a na krzewach pozostawała mnogość takich
      pustych „atrap”, które kusiły odwiedzających nas gości ;-)
      To, że przegrałem coroczne współzawodnictwo oczywiście przygnębia,
      ale w całym tym ambarasie zastanawiającym (przynajmniej dla mnie)
      jest jeden drobny szczegół.
      Otóż orzechy znikły bez śladu. Tzn. wraz z orzechem właściwym znikły
      też okrywy.
      Krzewy obecnie wyglądają tak jakby w tym roku nie było na nich
      żadnych owoców.
      Ostatnio (jak już donosiłem) wielkim smakoszem orzecha laskowego
      okazał się być dzięcioły duży. One „zrywają” orzecha w całości.
      Czyżby, więc to dzięcioły okazały się być tak zachłannymi i
      ogołociły nam krzewy doszczętnie?

      Teraz pytanie:
      W budynku gospodarczy mamy zaszczyt gościć orzesznice.
      Czy ktoś z Was może mnie oświecić jak one (orzesznice) pozyskują
      orzecha?

      A tak naprawdę to przypuszczam, iż powodem tego doszczętnego
      ogołocenia jest normalny brak dyscypliny.
      Obecnie niestety nie mamy żadnego kota i towarzystwo po prostu
      nazbyt się rozwydrzyło.

      Najniższe ukłony!
      Odpowiedzi dot. orzesznic z ciekawością oczekując M.J.
      • yoma Re: Pytanie 15.09.08, 23:28
        Rany boskie

        nie na temat orzesznic co prawda, lecz zalinkowanego wątku... jesień
        rozpamiętywaliście pod koniec lipca?

        A co do rydzów, są :)
        • claratrueba dzięcioły dranie 16.09.08, 09:27
          Orzesznice jak sama nazwa wskazuje zjadają raczej owoce i robaki. orzech dla
          nich to duże (dosłownie) wyzwanie. O ile te w Twojej komórce to faktycznie
          orzesznice- one raczej gniazdka ( 2) na drzewie, krzewie. Wnioski ze śledztwa
          słuszne- dzięcioły kradną orzechy w całości i konsumują daleko od drzewa w
          głębokiej konspiracji.
          • deerzet Konspira w kuźni dzięcioła 16.09.08, 10:28
            Nic się nie ukryje przed okiem dociekliwym.
            Metodą psa gończego spiralnie wokół posiadłości eMJotowej bym
            przeszedł się.
            Pod jakimś drzewem niedalekim [dzięcioły to tępogłowcy, topornie
            ciosani rozumem] odnalazłbym zapewne pod drzewem STOS jego odpadów
            orzechowych. Tak jest u mnie w lesie. 5 m za płotem.
            Pięknie odróżnia sie pozostałości zgryzu rudokitowca od tępogłowca
            po kształcie resztek zgryzionych [tego 1.] lub rozczapierzonych i
            nierozerwanych [tego 2.].
            C.b.d.u.
          • yoma Re: dzięcioły dranie 16.09.08, 11:23
            Również sójki kradną orzechy.
            • anna.2007 Re: dzięcioły dranie 16.09.08, 13:22
              Walka z dziczyzną jest ciężka, wymaga czujności, cierpliwości i
              siatek "przeciwszpaczych". Tylko jak poowijać cały ogród? Wyciagam
              więc prawie z dziobów winogrona, owoce rokitnika, jeżyny. Ciekawe że
              maliny nie są objadane. Orzechów jeszcze się własnych nie doczekałam
              więc nie mam strat. Ostatnio sroki rozdziobały całkiem stadko
              maślaków. Dlaczego? Nie wiem, nie zjadły ich. Może w maślakach były
              robale, ale chyba nie.
              • horpyna4 Re: dzięcioły dranie 16.09.08, 14:45
                Myślały pewnie, że to ślimaki.
              • yoma Re: dzięcioły dranie 16.09.08, 19:47
                A ja tam dziczyźnie nie żałuję, niech ma. Chyba że dziczyzna jest ślimakiem i
                obżera mi nowe nasadzenie...
                • deerzet Z tangiem Mrożka w tle 16.09.08, 21:08
                  Mam kumpla, Szpakiem go zwą [ornitolog].
                  Mawia on, że z Braćmi Mniejszymi trzeba się dzielić.
                  Wszystkim.
                  Ja tam nie wiem, jak tam u niego z naskórnymi insektami i prędkością
                  złuszczania się naskórka, ale jak się dzielić, to dzielić.

                  Do dzielenia potrzebne są nadwyżki wartości dodatkowej.
                  Inaczej zejście bliskie.
                  A ślimaki jadać też warto.
                  Choć pomrowy, {Yomo}, są trujące.


                  * * *
                  "Ach my kobiety. Co my jesteśmy winne, że mamy to ciało..."
                  S.Mrożek.
                  • yoma Re: Z tangiem Mrożka w tle 16.09.08, 21:19
                    No nie wiem, winniczki się jada, a nie-winniczki? Winniczków akurat nie mam...
                    • anna.2007 Re: Z tangiem Mrożka w tle 17.09.08, 07:47
                      To prawda, należy się dzielić. Jest jednak różnica
                      pomiędzy "podzielić się" a "oddać wszystko". Specjalnie sadziłam
                      rózne krzewy kolorowe jesienią owocami aby cieszyły oko i stanowiły
                      stołówkę zimą. Wszystko jest zjadane do połowy września i tyle tej
                      urody. Na jarzębinie zostało jeszcze tylko jakieś 20% owoców. Nie
                      żałuję, niech im tam ...Mogłyby zostawić jednak trochę winogron aby
                      spokojnie cukru nabrały a nie zjadać niedojrzałe.
                      Robienie kompozycji barwnych jesienią to pomiędzy polami i lasami
                      niewypał.
                      • deerzet Zazdrościć, nie zazdrościć fruwaczy ... 17.09.08, 09:45


                        Ciekawie {Anna} pisze o chmarach konsumenckich...

                        Za płotem widzę często gawiedź nielicealną, co sąsiadowi jabłka
                        dyskretnie, zza płota, za pazuchą opędzlowuje, żtp.
                        Czy to nie prawdziwa przyczyna zaniku winogron u {Anny}? Wszak i ja
                        za młodu...[biiiip].

                        Na ogródku ojczulkowym mamy jakieś takie bardziej rozgarnięte np.
                        szpaki [u mnie też kosy]. Pono są to jedne z inteligentniejsdzych
                        ptaków!
                        Zawsze - ZAWSZE! - jak im na ojczulkowe winogrona, wiśnie, czereśnie
                        i TRUSKAWKI zarzucam siatkę w dyskretnym kolorze gruen, ŻADEN ów
                        ptak ani się nie zapędzi w nasze okolice. Wici sobie rozpuszczaja "u
                        X-ńskich spode szesnastki na owoc szlaban" - i furgają do {Anny}
                        zapewne...

                        U nas potrafi do wiosny czerwienieć owoc na miejskich jarzębach.
                        Może dlatego, że to okolica o rekordach "usroczenia" na 1 km kwadr. ?

                        Na mej Osadzie Sródleśnej też dosadzam te owocodajne, jak i
                        {Horpyna} słusznie doradza.
                        I żadna tu w tym antyreklama {annowa} nas przed dosadzaniem nie
                        zniechęci.
                        Zwierz też coś jeść musi. Wtrząchać, tak mamlać, tak zgniatać,
                        trawić....
                        Oj, coś mi "Dzięciołem" Gruzy zaleciało..
        • mjot1 Rekonesans 22.09.08, 19:44
          Wczoraj, gdy ciągły wielodobowy deszcz kusząc złudną nadzieją
          przemienił się w mżawkę nie wytrzymałem. Wynurzyłem się z ciepłej
          przytulnej chałupinki wołany przez naturę ruszam w las by sprawdzić
          co w trawie piszczy i czy wilgociolubny grzyb wysypał się może
          obficie.
          Skrzypnięcie bramki, kilkanaście metrów dziurawym asfaltem, teraz w
          prawo, przemknąć pod przygiętą ciężarem deszczu gałęzią i... Ogarnia
          mnie zieleń i szum.
          Powoli zmysł słuchu oswaja się i zaczynasz odróżniać pojedyncze
          dźwięki. To spadające z nabrzmiałych wilgocią drzew krople dżdżu.
          Każda z nich w zależności, z jakiej spada wysokości i czy padnie na
          liść czy runo daje ton inny, lecz setki, tysiące ich powodują ten
          monotonny jednostajny szum...
          Dźwięki niczym kolory mają swe odcienie. A ten szeleszcząco-
          szmerzący szept lasu zdawałoby się tak bezbarwny okazuje się być
          fantastyczną grafiką rysowaną wszystkimi odcieniami szarości.
          Ten kojący obraz rysowany dźwiękiem ujęty jest w subtelne ramki z
          cichutkiego szczebiotu ptasząt i kropelek dzwoniących o powierzchnię
          licznych kałuż...
          A grzyby?
          Cóż... Przynajmniej w okolicach mojej chałupinki z grzybami kiepsko.
          Ot cztery koźlarze czerwone dwa piaskowce modrzaki, jeden rydzyk i
          jeden szmaciak gałęzisty (średniej wielkości).
          Ten ostatni ucieszył mnie szczególnie, bo pierwszy w tym roku.
          Że pod ścisłą ochroną? Trudno. No nie potrafię się oprzeć...
          A i tak zostałby roztrzaskany przez „miłośników runa”, którzy lada
          chwila odmalują obraz zgoła innym dźwiękiem.

          Najniższe ukłony! M.J.
          • yoma Re: Rekonesans 24.09.08, 10:18
            Mjocie

            wysypał się :)

            Cud, bo zimno, ale zrobił to obficie.
            • mjot1 Re: Rekonesans 24.09.08, 19:47
              Oooo!? A u mnie nic!
              Ja staram się trzymać rękę na pulsie boć przecie nie znasz dnia ani
              godziny ;-)
              A las nabrzmiały wilgocią tak, że zdaje się zaraz wybuchnąć
              owocnikiem wszelakim...
              Byłem wczoraj. Kiepsko.
              Dziś Moja Zdecydowanie Lepsza Połowa obchód wykonała... Kiepsko.
              Ot trafiają się sporadycznie pojedyncze sztuki, ale to na bezgrzybiu
              wyjątki przysłowiowe jeno.
              Cóż... Niech żywi nie tracą nadziei...

              Najniższe ukłony!
              Szczerą zazdrością zżeran M.J.
            • mjot1 (Prze)piękny dzień 27.09.08, 18:13
              Od świtu błękitne niebo i... Słoneczko! (po tylu dniach dżdżystych
              człek już niemalże zapomniał co to takiego).
              Rok obecny jakiś taki durnowaty, że sezon grzewczy rozpocząłem
              letnią jeszcze porą a opady ciągłe odstręczały od włażenia na mokry
              śliski dach.
              A więc? Akcja „komin”.
              Drabina, szczota obciążona dwoma cegłami i po szczeblach kariery w
              górę. W efekcie uzyskałem dwa i pół wiadra urobku.
              Przy okazji okazało się, że jedna dachówka jest pęknięta (jakim
              prawem to przeoczyłem?).
              Siedząc sobie luźno na dachu i wymieniając (prawdziwą „płaszowską”)
              dachówkę usłyszałem je (nad naszą chałupinką lecą już od ponad dwu
              tygodni). Jeszcze nie było ich widać, ale głos charakterystyczny
              niósł się zza lasu...
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13550&w=28511499&a=29124009
              a ja siedziałem na tym dachu dłuższą chwilę i wydawało mi się, że te
              kilka metrów bardzo mnie do nich zbliżyło...
              Mimo radosnego słoneczka zlazłem z dachu taki jakiś smętny a Moja
              Zdecydowanie Lepsza Połowa miała dziwnie wilgotne oczy.
              Zawsze tak jakoś dziecinnie reagujemy już na sam ten
              charakterystyczny dźwięk...

              PS A z grzybami nadal kiepsko

              Najniższe ukłony!
              Niezwykle wprost pracowity i jesienny już M.J.
    • alinka_li Re: Okropny widok 17.09.08, 15:40
      Bardzo podoba mi się ten wątek:)I tylko to chciałam dodać:)
    • mjot1 Kajanie się 17.09.08, 19:46
      Z tej pisaniny wyszło żem jakaś „hiena pazerna” zwierzęciu orzeszka
      skąpiąca.
      Cóż... Człek w tych krzakach niby i dziczeje...
      Ale jak widać czasem odzywa się we mnie jednak „atawizm”, czyli
      właśnie taki normalny ludzki odruch jak szczere bezinteresowne
      skąpstwo.
      Jednak uwierzcie to „człowieczeństwo” dość szybko mi przechodzi ;-)

      Do Claratrueba.
      Sądzę, że to jednak orzesznice.
      Co prawda widuję przeważnie oczęta „sterczące” zza kalenicy stodoły,
      ale czasami pozwalają by je obejrzeć w całej okazałości.
      No i pyszczydlak imieniem Albin niestety mordował gryzonie (a miał
      przedziwny obyczaj zjadania jedynie głowy), więc miałem wątpliwą
      przyjemność po kilkakroć obejrzeć z bliska „tuszkę”.
      A z tymi orzechami jako pożywienie zwierza tak drobnej postury to
      faktycznie przesadziłem. Poza tym król naszej polanki dostojny buk
      dostarcza (prawie corocznie) cała masę bukwi, które są zdecydowanie
      dostępniejsze.
      Przy okazji nadmieniam (nie chwalęcy się), że poddasze naszej
      chałupinki (dla odmiany) raczą zamieszkiwać popielice.

      Do wszystkich
      Dzięcioła za drania nie uważam, pomimo że wielkim łasuchem jest i
      wręcz pasjami lubi zajadać się czereśniami i wiśniami.

      Za słowa ciepłe dzięki serdeczne ;-)
      Najniższe ukłony!
      Z czochradłem prochem posypanym,
      pokracznie wygły w pozie pokornej tkwiąc M.J.
      • yoma Re: Kajanie się 17.09.08, 21:01
        Ależ drogi Mjocie, któżby śmiał cię za hienę uważać. Hienami są ptaszyska, które
        nic ci nie zostawiły.

        Hm... Hiena ze skrzydłami... i dziobem...?
        • claratrueba Re: Kajanie się 18.09.08, 07:15
          Mjocie drogi, gratuluję licznego inwentarza, widać dobrze im u Ciebie. A że
          kradną? Może by św. Franciszek wzruszył im sumienia ale On juz w tym lepszym
          świecie. Niech będzie Ci pociechą myśl ile Twoje orzeszki dały radości
          dzięcielątkom lub wiewiórczątkom (drevni kociętom). w końcu homo sapiens ma i
          bazar i Tesco, a niżsi w ewolucji- tylko nas i nasze plony. A propos gryzoni-
          skoro orzesznice niby od zjadania orzeszków to może popielice znalazłyby
          zastosowanie przy czyszczeniu kominka?
          • anna.2007 Re: Kajanie się 19.09.08, 08:08
            Większość chodziła "na dzierżawę". Za płotem trawka zieleńsza i
            owoce lepsze. U mnie obecnie tylko zwierzyna się pożywia deerzecie.
            • deerzet Siatka tania rzecz 19.09.08, 09:27


              Sklepy ogrodowe: od kilkunastu zł polskich taka 2x3 m, do
              trzydziestu kilku PLN taka 10x15 m.
              Na owoc wszelaki zdatna. Tydzień temu ostatnią z wiśni mój Ojczulek
              ściągnął. Wiśnie jeszcze wiszą. Słodziusieńkie. żadnego C2H5OH...
              wyborcza.pl/1,75248,5709593,Dlaczego_lubimy_alkohol.html
              Ciekawym WAGI siatki antypapagajowej u {Dalekiej {Luizy} Zza Wody.

              Coś dużo tej zwierzyny u {Anuli}.
              U mnie pod mą nieobecność [wspólne ogrodzenie ogrodu] rok temu
              wszystkie hamerykańskiej borówki owoce ktoś "sprywatyzował". Jak
              potem zmarła sąsiadka 80-kilkulatka, w tym roku owoc wisi tam do
              dziś...

              Nie smutno aby {Anuli} bez berbeci owoc opędzlowujących? Ja sąsiadów
              dzieci zapraszam do mych owoców, sąsiadom SADZĘ u nich owocowe
              krzewy, stąd pęd do mych owoców oni u swych pociech hamują. Ta
              wiekowa i "puszysta" sąsiadka, co zmarła, mi tę statystykę zaniżała.
              • anna.2007 Re: Siatka tania rzecz 19.09.08, 11:07
                Wcale nie tak dużo. Wystarczy 4 sroki na stałe i stadko szpako-kosów
                na przychodne.
                Dzieci teraz inne, gdyby chipsy na drzewach rosły lub cukierki to
                może miałabym gości. Gałąź oblepiona papierówką nad drogą wisiała i
                nic. Nie skusiło. Nie rozumiem tego ale tak jest. Moje dzieci nie są
                lepsze. Muszę namawiać, obierać i wybierać.
                Sadzonek np malin polany lub jerzyny nikt nie chce bo "nie lubią".
                • krynia58 Re: A to zastanawiajace. 19.09.08, 11:25
                  Dlaczego nie ma amatorów na maliny i jeżyny?
                  Malina polana i jezyna bezkolcowa to chyba hybrydy.
                  Może mają coś genetycznie zepsute i ptak to wie, czuje i nie ruszy.
                  Hm...
                  • mirzan Re: A to zastanawiajace. 19.09.08, 12:29
                    krynia58 napisała:

                    > Dlaczego nie ma amatorów na maliny i jeżyny?

                    Nie należy zapominać,że obdarowując kogoś owocami, należy je
                    porządnie oberwać, oczyścić i przydzielić darbiorcy cukier.
                    Dobrze by było,również donieść trochę wyparzonych słoików.Przecież
                    dla naszej wygody,aby pozbyć się owoców, obdarowani nie muszą
                    dopłacać i jeszcze narobić się.
                    A najlepiej owoce do butli, przefermentować, przedestylować i
                    podarować gotowy produkt.
                    • deerzet W samej rzeczy 19.09.08, 12:50
                      Zgadza się.
                      Sąsiedzi mego Ojczulka cały szpaler owocowych krzewów wykarczowali.
                      Bo nikt ZBIERAĆ ich nie chciał. A jak mawia ów 80-letni
                      sąsiad: "Jeść to zjadali, jak im podać na stół"...
                      Dziś syn owego sąsiada ma na zapłotowym swym warzywniku
                      i "krzakowniku" trawnik, szpaler żywotników przypłotowych i ŻADNEGO
                      krzewu owocowego... Ale stawek jak talala tam jest też.

                      Spadające z naszej przypłotowej jabłoni jabłka tygodniami u nich na
                      przypłotowisku leżą i nic...

                      A nalewki postowocowe, Szanowny {Mirzanie}, wypaczają obraz
                      rzeczywistości za nadto.
                      Zdżemujmy owoce, też antyoksydanty kolorowe tam się przechowają.
                      Prozdrowotnie te same. I bez głowobóli pojutrzejszych. I dzień
                      jutrzejszy pozwalaja kontemplować, i spamiętać.
              • luiza-w-ogrodzie Re: Siatka tania rzecz 22.09.08, 06:00
                deerzet napisał:

                > Ciekawym WAGI siatki antypapagajowej u {Dalekiej {Luizy} Zza Wody.

                Stare drzewo pomaranczowe przykrylismy na zasadzie "co bylo pod
                reka" - stara siatka z plotu, resztki siatek okiennych na komary
                itp. Kakadu sie obrazily wiec pomarancze wisza jeszcze na drzewie a
                na tych samych galeziach juz pojawily sie kwiaty. Za tydzien zbiore
                wszystkie owoce i zrobie z nich soki i dzemy.

                Nie wazylam siatki, ktora lada dzien bedzie rozpieta nad
                warzywnikiem (6m x 4m). Jest pleciona z plastikowego sznurka
                odpornego na slonce (wiec dosc lekka), biala (co odstrasza owady) i
                ma rozmiar 8m x 8m. Rozciagniemy tez dwa druty, zeby nie zwisala nam
                nad glowami. Beda zdjecia :o)

                Panowie MJ i DRZ, prosze kontynuowac pisanie...

                Pozdrawiam
                Luiza-Zza-Dwoch-Wod
                .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸.
                Australia-uzyteczne linki
                • deerzet Siatka lekka rzecz. W Europie. 22.09.08, 11:09

                  Słyszałem, Daleka {Luizo} o siatkowaniu, chyba we Włoszech, całych
                  sadów. We Włochach, chyba podwarszawskich, jeszcze nie.
                  W postaci właśnie rozpiętej KILKA m nad uprawą konstrukcji.

                  Siatka metalowa antypapagajowa australijska skojarzyła mi się z MOCĄ
                  szczęk owych kakadu czy innych trójłapych ptaków.
                  A tu tymczasem owa metal-siatka to błyskprowizorka...
                  A myślałem, że jest ona, jak te plastikowe, narzucana po prostu na
                  korony cytrusów owych.

                  Mam antyszpaczą siatkę, najnowszą z kolekcji coś chyba z 10 sztuk.
                  Ma ona piękny splot, rzekłbym: pończochowy. Taki okrętkowy, kolisty.
                  Nie rwie sie dzięki temu.
                  Lekka jak piórko, wręcz dociążać ją musieliśmy, by zefirek nią nie
                  dyndał. Zieleń jej barwy daje złudzenie z daleka, że nic na koronie
                  drzewa nie ma.
                  Też nią można osłaniać uprawy niskoziemne, kładąc ją wprost na ...
                  co wy tam uprawiacie do garnka? No na przykład na patatach ;)

                  Zachwalam ją {Luizie} zamiast owych prowizorek stalowych.

                  Ale jak ją szczęki ar, kakadu czy innych wielkodziobów i tak
                  rozerwą - to oznaczać będzie ich rzeczywiście wielką inteligencję.
                  Tych papug. Głodnych.

                  Żeby nie było, że w busz {Luizę} wpuszcza

                  DeErZet

                  * * *
                  Na Zachodzie [Polski] Bez Zmian

                  Bez opadów.
                  Plus 10-13 stopni.
                  Celsjuszowych.
                  A nawet celcjuszowych.

                  • luiza-w-ogrodzie Siatka lekka rzecz. W Australii tez. 23.09.08, 03:38
                    deerzet napisał:

                    >
                    > Słyszałem, Daleka {Luizo} o siatkowaniu, chyba we Włoszech, całych
                    > sadów. We Włochach, chyba podwarszawskich, jeszcze nie.
                    > W postaci właśnie rozpiętej KILKA m nad uprawą konstrukcji.

                    Wlasnie tak sie u nas oslania cale sady i winnice. W okolicach
                    zaglebi owocowych (jablkowe Bilpin kolo Sydney, wisniowe Young itd)
                    juz z daleka widac ogromne biale polacie na stokach pagorkow i nie
                    jest to snieg.

                    > Siatka metalowa antypapagajowa australijska skojarzyła mi się z
                    MOCĄ szczęk owych kakadu czy innych trójłapych ptaków.
                    > A tu tymczasem owa metal-siatka to błyskprowizorka...
                    > A myślałem, że jest ona, jak te plastikowe, narzucana po prostu na
                    > korony cytrusów owych.

                    Prowizorka, a jak - najwazniejsze ze dziala! Nie zaleca sie narzucac
                    siatek plastikowych na korony, powinny byc na czyms rozpiete, bo
                    ptaki moga dziobac miedzy oczkami. Sa tez regulacje dotyczace
                    wielkosci oczek siatek, gdyz jesli sa wieksze niz 4cm, zaplatuja sie
                    w nie wielkie owocozerne nietoperze i possumy. Ptaki rzadziej, bo
                    odstrasza je biel - podobnie jak owady, widza ten kolor w pasmie
                    ultrafioletowym. Rozne metody osiatkowania, bezpieczne dla zwierzat
                    (nietoperze, possumy) mozna obejrzec tutaj:
                    www.epa.qld.gov.au/nature_conservation/wildlife/native_animals/living_with_wildlife/flyingfoxes/netting_fruit_trees/

                    > Mam antyszpaczą siatkę, najnowszą z kolekcji coś chyba z 10 sztuk.
                    > Ma ona piękny splot, rzekłbym: pończochowy. Taki okrętkowy,
                    kolisty.
                    > Nie rwie sie dzięki temu.
                    > Lekka jak piórko, wręcz dociążać ją musieliśmy, by zefirek nią nie
                    > dyndał. Zieleń jej barwy daje złudzenie z daleka, że nic na
                    koronie drzewa nie ma.

                    U nas odchodzi sie od zielonych i czarnych siatek - po pierwsze,
                    szybciej rozpadaja sie pod wplywem naszego kochanego sloneczka :o) a
                    po drugie jak pisalam wyzej, biel odstrasza. Wiekszosc sklepow
                    rolniczych juz nie sprzedaje innych siatek niz biale.

                    > Też nią można osłaniać uprawy niskoziemne, kładąc ją wprost na ...
                    > co wy tam uprawiacie do garnka? No na przykład na patatach ;)
                    > Zachwalam ją {Luizie} zamiast owych prowizorek stalowych.

                    Caly warzywnik jest oplotowany siatka metalowa zas od gory bedzie
                    przykryty biala plastikowa, wiec nie bede musiala dodatkowo klasc nic na ziemi.
                    Pataty (slodkie ziemniaki) i tak rosna pod ziemia, wiec nie trzeba
                    ich przykrywac. Ale nie bede ich sadzic, wole marchewke.

                    > Ale jak ją szczęki ar, kakadu czy innych wielkodziobów i tak
                    > rozerwą - to oznaczać będzie ich rzeczywiście wielką inteligencję.
                    > Tych papug. Głodnych.

                    Jesli chodzi o papugi, to one sa nie tyle glodne co ciekawskie i w
                    swej ciekawosci i checi zabawy strasznie niszczycielskie. Potrafia
                    oddzierac uszczelnienia dachowek, deski i obramowania z zewnetrznych
                    scian domow, lamac rozne druciki, wyciagac etykiety i metki
                    zawieszone na roslinach etc.

                    > Żeby nie było, że w busz {Luizę} wpuszcza
                    Wpuszczaj, wpuszczaj, lubie busz :o)

                    Pozdrawiam z Sydney, gdzie 10 godzin temu zaczela sie astronomiczna
                    wiosna.
                    Luiza-w-Ogrodzie - zielonym do góry!
                    .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸.
                    Australia-uzyteczne linki
                    • deerzet Re: na całej połaci ... siatka 23.09.08, 22:00


                      Na całej połaci
                      ... siatka.
                      W przeróżnej postaci
                      ... siatka.

                      Na tipi i w ramkach,
                      Na drutach i klamkach
                      Siatka,
                      siatka,
                      S i a t k a ....

                      W Polsce jednak z Braćmi Mniejszymi dzielimy się owocem jakby
                      chętniej...

                      Nie przyjęło się u nas jeszcze, jak tam u {Luizy} na antypodach,
                      ZAŚMIECANIE krajobrazu takimi połaciami siatek.
                      No cóż, Taka Gmina...
                      Gwiżdż Janino...

                      A kolory owych siatek?

                      U nas, na PRZYDOMOWYCH sadkach, inne kolory niż zielone - a te są
                      świetnie niewidoczne z daleka], wyglądałyby jak ta odwieczna stara
                      firana narzucona na gałęzie i inne konary...
                      Równie nieuzytecznie.

                      Ciekawe, że nasze szpaki już na kolor zielony siatek reagują ze
                      zniechęceniem i w mig penetrują inne sady! Nie trzeba tych
                      pierzastych łopatologicznie białym kolorem odstraszać.

                      A nadfiolet? Daleki i bliski?
                      Cóż, dziura ozonowa znad Europy znikła jakby szybciej, niż znad
                      Antypodów.

                      Chociaż nie! Jak widzę odcień skóry polskich ekspedientek z
                      pobliskich boutiq-ów, skóry tak pięknie postarzonej przez
                      wylegiwanie się pod kwarcówką, to widzę, że dziura ozonowa zbłądziła
                      pod strzechy włosów misternie upiętych. I dziwnie się powiększa ta
                      dziura.
                      Ech, Gwiżdż Janiny...

                      Słyszałem, że w Australiopodobnych okolicach zwiększa się [na skórze
                      europoidalnych imigrantów] odsetek czerniaka skóry, postsłonecznego
                      włąśnie.
                      Ostrożnie zatem pod siatką, z motyką czy innym wertikulatorem,
                      Szanowna {Luizo}.
                      Podobno blondynki wymrą niebawem.
                      Odsłonecznie wymrą chyba...

                      Szanowna {Luizo}, tak więc proszę mniej słońca latem u siebie
                      zamawiać.
                      No i może czuprynę w modelu anty-Uv nową wybrać na lato nieodległe.
                      Plus szerokie rondo kapelusza. I woalkę albo pelerynkę do kompletu.

                      Zdrowia życzy na owe akry przydomowe
                      DeErZet

                      • luiza-w-ogrodzie Na całej połaci ... slonce 24.09.08, 03:37
                        Osiecka Osieckom [;o)], piekna idea dzielenia sie z Bracmi
                        Mniejszymi piekna idea, ale owi bracia (i siostry) nie znaja umiaru
                        w pozeraniu owocow i zboz a dla naszych hodowcow to kleska. Owoce i
                        zarloczne ptaki w wielkich stadach sa u nas przez caly rok a
                        zarloczne duze owady (wlacznie z szarancza) przez wiekszosc roku.
                        Wiec wole ogladac siatki (pieknie wygladajace na stokach gor - jak
                        gesta mgla albo obloki) niz kupujac owoce placic za ocalale z
                        pogromu 5% plonow.

                        O sloncu, nadfiolecie i dziurze ozonowej uczy sie u nas od
                        podstawowki a firmy zatrudniajace ludzi pracujacych na dworze maja
                        obowiazek zaopatrzyc ich w odpowiednia przeciwsloneczna odziez oraz
                        kremy ochronne. Uzywamy kapeluszy, okularow i kremow
                        przeciwslonecznych, nosimy dlugie rekawy i spodnie (a niektorzy
                        spodnice). Od poznej wiosny w ogrodzie jestem zakryta od stop do
                        glow (kroksy-dlugie spodnie-koszula z dlugim rekawem-rekawiczki
                        ogrodnicze-okulary-kapelusz) a co roku prowadzamy sie do dermatologa
                        na przeglad skory. W powszechnym uzywaniu sa tez rolety i okiennice,
                        wszelakie daszki (od siatkowych do metalowych) oraz srebrem podszyte
                        parasole przeciwsloneczne. Na szczescie nie jestem blondynka :o)
                        http://www.petshed.com/files/u13/hot_dog.jpg
                        [IMG]http://www.sunsmart.com.au/images/145/Sport_cricketer1_small.jpg
                        [IMG]

                        Luiza-w-Ogrodzie - zielonym do góry!
                        .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸.
                        Australia-uzyteczne linki
                        • deerzet Jeremiemu P. 24.09.08, 10:18
                          Emigracja europoidów skutkuje, jak widać, zwiększeniem dochodów
                          dermatologów, dermaabrazjologów i, niestety, kancerzystów...

                          [[... owi bracia (i siostry) nie znają ...].
                          Ile daje świeże spojrzenie {Luizowe} na S't Franczesko... I kto by
                          pomyślał, że już Św. Franz seksistą był...
                          Gallery Two - 1. image]:
                          www.markryden.com/paintings/index.html
                          Nie chce Deerzet wyglądać jak jakiś materialista...
                          [Gallery Three - 1. image]:
                          www.markryden.com/paintings/index.html
                          ...ale w Polsce zakładanie sadów np. wiśnowych wiąże się z WYNAJMEM
                          dozorców, płoszących nawet o świcie stada szpacze. I młódź latem
                          dorobi na dozorcostwie - a nie tylko przemysł siatkowytwórczy.
                          Nasze szpaki na automaty-pukawki już się nie dają nabrać.

                          www.tekstowo.pl/piosenka,kabaret_dudek,taka_gmina.html
                          * * *

                          Kaka du, kaka du, kaka du, du, du

                          Jaki powód, czyja wina,
                          Że Jeremiego się zapomina -
                          Kogo wina?

                          Ni Agnieszka, ni Maryla
                          Młynarz i ta kamaryla -
                          Nie ich wina?

                          Spotkasz Tę z głową w muślinach
                          Oj nie wraca spod Austin'a -
                          Taka Gmina

                          Przydałaby się cienia krzyna
                          Wyje z żalu dingo-psina -
                          Z Australina
                          Z A u s t r a l i n a




    • mjot1 Niech jom ;-) 20.09.08, 10:45
      Zwierz, a już szczególnie zwierz leśny dziki, więc prawdziwie wolny,
      właśnie tu na „naszej” polance musi mieć i ma prawa szczególne.
      Bo na „naszej” polance będąc u siebie jesteśmy przecie jednocześnie
      niejako „w gościach”.
      Niech więc sobie „jom” na zdrowie :-)
      One przecie się odwdzięczą...
      Bo czyż nie jest zapłatą (z naddatkiem) już sama ich obecność?
      A ileż człek ma satysfakcji gdy dana mu jest możliwość śledzenia
      edukacji młodzieży?
      gdy niejako fizycznie uczestniczeniczymy w procesie nauczania
      trudnej sztuki życia?
      Ileż szczerej radości, gdy sójki, kowaliki, wszelkiego autoramentu
      sikory, rudziki, kosy i drozdy i dzięcioły darząc nas zaufaniem
      przyprowadzają na polankę latorośl swą by wyraźnie pociechami się
      pochwalić...
      Te siedzące na gałązce wiśni puchowe kulki sikorząt drżące (z
      przejęcia?) podczas karmienia...
      Te „łabate” kosięta i droździęta i ich młodzieńcza nieporadność
      przezwyciężana ciekawością i uporem...
      Ta pokraczna niezdarność dzięcioląt...

      A do zwierza wracając melduję posłusznie że już ryczą
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=128&w=49505207&a=49505207
      no przynajmniej w mej okolicy

      Najniższe ukłony!
      mimo dżdżu zadowolony M.J.
      • krynia58 Re: Niech jom ;-) 20.09.08, 11:35
        Zadumałam się, Mjot'cie. Miło..., wprowadzasz człowieka w inny świat.
        Pozdrawiam.
        • malaugena Re: Niech jom ;-) 23.09.08, 07:47
          ryczą, ryczą Panie mjot i nawet samochodowi z duktu nie ustępują!
      • inguszetia_2006 Re: Niech jom ;-) 24.09.08, 10:35
        Witam,
        Dobrze napisane, ale niech "jom" u Ciebie;-) U Ciebie stołówka, u
        mnie harówka;-)
        Pzdr.
        Inguszetia
        • mirzan Re: Niech jom ;-) 24.09.08, 12:16
          Wczoraj był czarny winogron na krzaku,dziś nie ma.Ulżyło mi
          i krzakowi.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka