majsterka3
06.11.08, 18:07
Witam. ostatnio chciałam kupic piec c.o. i natknełam sie na ulotkę
firmy akmet znajdującej się na ul. brzeskiej (obok renault),
pomyslałam, że warto sprawdzić jakie mają ceny i wogóle co to za
firma.
Jak wjeżdża sie przez bramę widac nowy budynek firmy, plac przed
firmą świetnie się prezentuje.
Zostawiłam auto na parkingu, wchodze do środka i pierwszew co
rzuciło mi sie w oczy to duża przestrzeń handlowa, dużo artykułów,
ładnie wystawione, pracownik od razu do mnie podszedł i zaproponował
pomoc. Przeszliśmy do kolejnej hali gdzie były wystawione piece,
uzyskałam duzo informacji technicznych, obsługa była miła ale coś
nie pasowało. Była godzina ok 16.00 a w sklepie oprócz mnie nikogo
więcej nie było z klientów - taki duży sklep i żadnego
potencjalnego klienta. Byłam tam za kilka dni m.w. przed południem i
tylko jacyś państwo oglądali płytki. Nagle ktoś zaczął krzyczeć,
pomyślałam sobie że zdenerwowany klient nie może się dogadać, ale
nagle usłyszałam: wszyscy wypie...ć ???? o co chodzi? jak się
później okazało to szef te słowa kierował do swoich pracowników.
Zrobiłam mały wywiad i dowiedziałam sie, żeby lepiej nie wpadac w
dyskusję z szefem tej firmy, podobno strasznie wybucha z dziwnych
powodów m.in. gdy ktoś zapyta o jakąś rzecz której obecnie na
sklepie nie ma to w bardzo brzydki sposób odsyła do konkurencji.
Jestem osobą odważną a piec był mi potrzebny, pomyślałm że spróbuję
coś wytargować u szprzedawcy, nie kończąc zdania podszedł szef od
którego się dowiedziałam, że jestem bezszczelna i że od dobrobytu
ludziom się we łbach poprzewracało. Niedawno w sanepidzie słyszałam
jak pracownicy rozmawiali, że jeden z ich kolegów został zmieszany z
błotem a przyczyną była jakaś kontrola. Ktoś tam był? Czy tylko ja
zostałam potraktowana jak intruz? Piec kupiłam w innej firmie.