Dodaj do ulubionych

Ptasie opowieści

27.01.02, 08:40
Witam
I oto wczoraj na własnej skórze przekonałam się jak nieuważnie podglądamy to co dzieje się przey naszych ptasich stołowkach i w ich okolicach.
Po pierwsze jestem "szantażowana" przez sikorki, które "domagają się" jedzenia
Po drugie dzwońce wbrew moim wcześniejszym teoriom, że jak się robi cieplej to przepadają na dzikich polach, znowu stadnie okupują karmnik, strasznie się w nim szarogęsząc, czym spryciule sikorki wcale się nie przejmują. Mało tego jak przed chwilą stanęłam "oko w oko" z jednym z szaro-oliwkowych gości to bardzo długo rozważał ewentualność ewakuacji, jakby sobie myślał, że zaraz się schowam, a on jak przeczeka to nie będzie musiał walczyć o pierwszeństwo w koszyczku ze słonecznikiem.
Po trzecie wczoraj odwiedziło mnie stadko makolągw, przy czym do karmnika nie podleciały. Posiedziały na orzechu włoskim, poczyściły piórka i tyle je było widać.
Po czwarte ptasiątka rzeczywiście zaczynają podśpiewywać inaczej.

Pozdrawiam serdecznie
Katula
Obserwuj wątek
    • ptasiara_katula Re: Ptasie opowieści 03.02.02, 21:10
      Witam

      Czytam opowieści Eksperta o pajakach z zapartym tchem. Rzeczywiście pająki są fenomenalne. Ale jak na zwariowaną ptasiarę przystało jest mi też smutno, że Jurek przynajmniej na trzy opowieści o pająkach nie snuje chociaz jednej o ptakach.

      A zapewniam, że i wśród ptaków dzieje się wiele ciekawych rzeczy.
      Na przykład jednego roku w miasteczku kawki zgotowały ludziom horror niczym mistrz Hitchcock. Na jednym z parczków osiedlowych atakowały gromadnie wszystkich pojawiająych sie tam ludzi, a ich bojowość narastała szczególnie intensywnie w momencie jak w okolicy pojawił sie jakiś czworonóg.
      Nie bardzo wiadomo było gdzie leży przyczyna tak przedziwnego zachowania spokojnych dotąd kawek.
      Na szczeście ktoś pokusił sie o rozwiązanie zagadki i znalezienie racjonalnego wyjscia z przedziwnej sytuacji. Okazało się, że na jednym z parkowych drzew kawki miały gniazdo, w którym były młode i z niewiadomych przyczyn gniazdo z młodymi wylądowało na ziemi. Rodzice szaleli z rozpaczy i trwogi, a pozostałe osobniki z ferajny dzielnie im towarzyszyły. Finał sprawy był taki, że zawezwano straz pożarną, która umieściła gniazdo na swoim miejscu i w okolicy z powrotem zapanował spokój.
      Mnie natomiast kawki bardzo zaimponowały i od tamtego czasu patrzę na nie z podziwem.

      Zachęcam i proszę, bardzo proszę
      Opowiadajcie o swoich zwykłych i niezwykłych spotkaniach z ptakami

      Pozdrawiam
      Zwariowana Ptasiara Katula
      • jerzy.wozniak Re: Ptasie opowieści 04.02.02, 12:49
        Katula i ty!
        Co za dni, znów ktoś jest urażony, że nie piszę o tym o czym lubi czytać.
        PYTAJCIE! A NAPEWNO odpowiem.
        O ptakach to mogę napisać nawet pewnie więcej niż o pająkach, ale myślałem ze
        to was tak nie interesuje. Po prostu nie pytacie – może cos o ptaszkach? No to
        siedzę cicho, odpowiadając na inne pytania. Obiecuje, że od czasu do czasu
        napisze coś ciekawego o ptakach. Katula samemu trudno mi wybrać temat. Idzie
        wiosna może chcecie wiedzieć jak je obserwować, czego wolno czego nie.
        Pytajcie. Dla mnie ciekawe są tematy, co pasożytuje na gołębiach i szkodzi
        ludziom. Albo pasożyty ptaków wodnych.
        Czekam na pytania.
        Jurek
        • ptasiara_katula Re: Ptasie opowieści 04.02.02, 22:46
          Jurek, nie, to nieporozumienie,
          co jak co, ale napewno nie jestem urażona

          tylko troszku mi smutno i jestem zazdrosna o pająki
          Ja naprawdę mam totalnego bzika na punkcie ptaków, choć dzięki Wam i w stosunku do pozostałych zwierzatek i żyjątek z mojego otoczenia moje zakręcenie jest niezłe.
          Twoje opowieści o pająkach są naprawdę genialne i można je czytać codziennie

          O ptakach mogę sobie opowiadać sama :-)))))

          Jeżeli natomiast w czymś możnaby mi pomóc to sukcesywnie nauczyć rozpoznawania wróblowatych "zaroślaków", żyjących na miedzach, w przydrożnych krzakach, na skraju lasu i trochę głębiej, których nie można odróżnić po najprostszych dla mnie cechach rozpoznawczych, czyli piórkach. Prawie wszystkie są szare, a róznice są trudno dostrzegalne w trakcie ich krótkiego pbytu na wolnej przestrzeni lub łaskawej prezentacji na jakiejś skrajnej gałęzi. Bardzo lubię iść do ytakiego miejsca , przycupnąć cichutko i słuchać jak cudownie śpiewają.

          To tyle o ptakach

          a o pająkach,żabach, ropuchach i wszelkich innych - bardzo proszę

          Pozdrawiam serdecznie
          wszystkich zwariowanych mniej i bardziej wielbicieli rodzimej przyrody
          KATULA

          • hektorr Re: Ptasie opowieści 04.02.02, 23:01

            Ptasia ja cie czytam zawsze..takze pisz a jak cos to ja sie dolacze...
            a szpaki juz widzialas w tym roku????????
            • ptasiara_katula Re: Ptasie opowieści 04.02.02, 23:21
              HEKTORZE DZIĘKUJĘ

              A SZPAKÓW...chyba jednak jeszcze w tym roku niewidziałam

              Pozdrawiam
              • hektorr Re: Ptasie opowieści 05.02.02, 12:18

                u mnie pojawily sie masowo jak przyszly te duze mrozy , przylatywalo ich
                cale mnostwo i na przemian podjadaly sobie sloninke i platki owsiane
                a teraz przyszlo ocieplenie i szpaki tez zginely...
                • ptasiara_katula Re: Ptasie opowieści 05.02.02, 21:32
                  Witam wszystkich
                  Z informacji pozyskiwanych i tu i ówdzie wynika, że coraz więcej ptaków wraca z zimowych eskapad. Wczoraj czytaliśmy o zurawiach, które wróciły o miesiąc wczesniej, dzisiaj mówili o łabędziach krzykliwych, które podobno występują u nas tylko na przelotach jak odlatują ze swoich stanowisk lęgowych i wracają.
                  Oj zaczyna się dziać.
                  Chyba jednak się myliłam i niepotrzebnie obawiałam powrotu zimy
                  Szkoda tylko , że na własne oczy nie widziałam jeszcze żadnego przedstawiciela ptasiąt powracających z wędrówki.

                  Pozdrawiam wszystkich ptasiarzy
                  Katula

                  • piasia jeden duży dąb 07.02.02, 08:38
                    Chcecie wiedzieć, ile ptaków może się gnieździć na jednym drzewie?

                    Profesor Jan Sokołowski policzył lokatorów jednego dębu podczas jednego okresu
                    lęgowego. Okazało się, że dziuple drzewa zamieszkiwało:

                    8 par szpaków
                    6 par jerzyków
                    2 pary wróbli mazurków

                    oraz po jednej parze:
                    pleszka ogrodowa
                    muchołówka żałobna
                    sikora bogatka
                    sikora modra
                    kowalik
                    krętogłów

                    Na gałęziach uwiła gniazda jedna para zięb i jedna para gołębi grzywaczy.

                    Imponujące, co?

                    Ach, zapomniałabym dodać, co to był za dąb - to był "Bartek"....
                    • hen26 Re: Ptasie opowieści 09.02.02, 02:35
                      Mieszkanie w mieście, w wieżowcu bardzo ogranicza nam bliski kontakt z ptactwem
                      wszelakim. Tak i ja myślałam, ale to nie do końca prawda.
                      Którejś niedzieli (ze dwa lata temu)coś rzęziło i chrobotało w naszej łazience.
                      Oczywiście byliśmy pewni, że musi to być chomik lub świnka morska, która jakimś
                      cudem przeszła od sąsiadów i teraz siedzi w kącie gdzieś pod wanną i hałasuje.
                      Po dokładnych oględzinach ustaliliśmy, że to skrzypiące zwierzątko siedzi w
                      przewodzie wentylacyjnym. Kierowani bardziej chyba współczuciem dla
                      nieszczęśnika niż ciekawością odkuliśmy kawałek ściany, dostaliśmy się do
                      przewodu wentylacyjnego. Najodważniejszy członek rodziny włożył rękę do otworu
                      i wyjął ... kawkę. Małą, biedną, chorą ze strachu kawkę.
                      Czy w niedużym mieszkaniu na szóstym piętrze da się wychować kawkę? Jasne!
                      Pies się dziwił i czasem ją gonił, ale ona świetnie sobie radziła. Co to za
                      pocieszne stworzenie, wariatuńcio, siadała wszędzie, na naszych rękach,
                      głowach. Targała nam włosy i paprotki w doniczkach. Ale dzielnie uczyła się
                      fruwać, a my musieliśmy zasłaniać szczelnie otwarte okno, żeby nie wypadła.
                      Przyszedł w końcu taki dzień, że w pełni posiadła umiejętność daną jej przez
                      naturę - latanie już nie sprawiało jej trudności.
                      Wypuściliśmy ją na obrzeżach miasta, na łące przy lesie. Początkowo pofrunęła
                      na niską gałąź. Wróciła na wyciągniętą rękę. A potem poleciała wysoko, usiadła
                      na najwyższej gałęzi i już nie przyszła z powrotem. Wołaliśmy ją, ale ona już
                      była w swoim świecie. Byliśmy z niej dumni i pełni wiary w to, że sobie poradzi.
                      Kawki to przeurocze, przezabawne stworzenia, widuję je często, wśród nich jest
                      ta nasza.
                      Pozdrawiam - Henryka
                      • hen26 Re: Ptasie opowieści 09.02.02, 02:51
                        Jest takie miejsce koło Zielonej Góry, gdzie zadomowiły się czaple siwe, piękne
                        ptaszyska. Teraz zimą i wczesną wiosną (oby :))))) widuję je zawsze, ilekroć
                        tam właśnie pojadę na spacer z psem. Nawet w te największe mrozy można było je
                        tam spotkać. Zimują sobie.
                        Latem też tam są, ale rzadko je widać, robią sobie pewnie dłuższe wycieczki.
                        Pozdrawiam - Henryka
                        • piasia Re: Ptasie opowieści 11.02.02, 08:56
                          Ponawiam pytanie z innego wątku - czy kawki siwieją ze starości? Na mój balkon
                          przylatuje czasem taka kawka czarno - biała - biała ma krawędzie lotek, piórka
                          wokół dzioba i na nogach, a brzuch zupełnie "jarzębaty".

                          Mam tez jedną opowieść z zamierzchłej przeszłości. W dodatku wcale nie wiem,
                          czy to się rzeczywiście wydarzyło.... ale po kolei.

                          Jako dziecię może 10-cioletnie spędzałam wakacje u dziadków na wsi. Był tam
                          stary sad, do którego przylegała łąka sąsiada. Dokładnie na tej granicy, a
                          trawie znalazłam gniazdko. Nie , to nawet nie było gniazdko! To byl zeschły,
                          rudy liść, chyba dębu, a na nim leżało pięć kremowych, nakrapianych jajeczek.
                          Oczywiście natychmiast ulitowałam się nad biednym ptaszkiem, który ma takie
                          liche gniazdko, i przyniosłam na ten liść puste gniazdo znalezione chwilę
                          wcześniej w krzaku porzeczki - małe, ale solidne. Przełożyłam wszystkie
                          jajeczka, i dumna z siebie poszłam do domu. Później już tam nie zaglądałam,
                          żeby nie przeszkadzać.

                          A teraz, po latach, myślę, czy mi się to nie śniło. Bo nie mogę znaleźć ptaka,
                          który składa sobie jaja na liściu, jak jakiś, nie przymierzając, bielinek
                          kapustnik, zamiast wybudować coś, co zapewni pisklętom minimum komfortu.

                          Taką własnie wersję (że mi się śniło) zasugerował mi pewien ornitolog z
                          Niemiec. Ale, mili państwo, jeśli to był sen, to wybitnie realistyczny -
                          istnieje i ten sad, i ta łąka, i nawet krzak porzeczki rośnie w tym samym
                          miejscu. A w krzaku - tym lub innym - co jakiś czas znajduję podobne gniazdka...
    • flint Re: Ptasie opowieści 11.02.02, 14:00
      bgf
      • ptasiara_katula Re: Ptasie opowieści 11.02.02, 21:57
        Witam wszystkich
        A widzieliście kiedyś jak drapieżniki walczą między sobą o teren?
        Ja widziałam, fenomenalne widowisko.
        Byłam pełna podziwu dla pustułek, które walczyły o teren łowiecki ze znacznie większym myszołowem. Było to w okresie kiedy uczyły polowania młode. Wygrały, przesunęły myszołowa trochę dalej, wrócił dopiero jak młode pustułki się usamodzielniły i ich rodzice nie walczyły już o teren. Dla scisłości powiem jeszcze, że przed pojawieniem sie pustułkowej rodziny, myszołów tu był i nadal jest.

        Co do pustułek mam tyle szczęścia, że co roku wracają i co roku mogę je obserwować jak zawisają w powietrzu, wypatrując ofiary.
        Bardzo lubię ptaki drapieżne
        Pozdrawiam
        Katula
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka