ptasiara_katula
27.01.02, 08:40
Witam
I oto wczoraj na własnej skórze przekonałam się jak nieuważnie podglądamy to co dzieje się przey naszych ptasich stołowkach i w ich okolicach.
Po pierwsze jestem "szantażowana" przez sikorki, które "domagają się" jedzenia
Po drugie dzwońce wbrew moim wcześniejszym teoriom, że jak się robi cieplej to przepadają na dzikich polach, znowu stadnie okupują karmnik, strasznie się w nim szarogęsząc, czym spryciule sikorki wcale się nie przejmują. Mało tego jak przed chwilą stanęłam "oko w oko" z jednym z szaro-oliwkowych gości to bardzo długo rozważał ewentualność ewakuacji, jakby sobie myślał, że zaraz się schowam, a on jak przeczeka to nie będzie musiał walczyć o pierwszeństwo w koszyczku ze słonecznikiem.
Po trzecie wczoraj odwiedziło mnie stadko makolągw, przy czym do karmnika nie podleciały. Posiedziały na orzechu włoskim, poczyściły piórka i tyle je było widać.
Po czwarte ptasiątka rzeczywiście zaczynają podśpiewywać inaczej.
Pozdrawiam serdecznie
Katula