22.02.26, 00:42
Wpadłem w kłopoty, ktore są metaforycznym, poetyckim odzwierciedleniem moich stałych kłopotów. To był ciąg osobnych zdarzeń jak z kina absurdu. Na początku ich nie łączyłem ze sobą, ale to jest przecież jedna opowieść. Drąże temat czy mam w nich swoją rację czy nie mam żadnej i jestem człowiekiem przeklętym. Były znaki wskazujące ze tam gdzie za takiego się uznałem do końca mogło być przeciwnie. Był też zalew znaków podtrzymujących na duchu ze rozwiązanie jest na wyciągnięcie ręki. W każdym razie to co zrozumiałem było przeciwne niż karmi mnie społeczeństwo
Obserwuj wątek
    • dotera Re: Kłopoty 22.02.26, 00:55
      To zrozumienie mojej pułapki egzystencjalnej w której się znalazłem. Na jej gruncie trudno oceniać co jest dobre a co złe. Trwanie w niej jest złe. Rozwiązać jej też nie da rady bez transformacji duchowej.
      • dotera Re: Kłopoty 22.02.26, 01:00
        Czuje się jak bohater w filmie Kieślowskiego który w szarzyżnie życia ma do rozegrania metafizyczne dylematy. Ziemia święta jest wszędzie.
        • dotera Re: Kłopoty 22.02.26, 01:01
          Czyli to co nazywam bajką.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka