lellapolella
21.04.09, 22:56
Pojechałam sobie dziś do miasta w celach rozrywkowych, żeby nie było, że mnie
poniesie, autobusem i z torebką mamy Muminka:) Wlazłam(a jakże!) do
ogrodniczego a tam tacka z ziołami, patrzę, oddycham z ulgą...Heh, nic nowego.
Bardzo Miła Pani na to, że zostawiła dla siebie ale mogę zerknąć i przynosi z
zaplecza doniczkę z jakimś takim bylicowatym...I mówi, że to
curry.Zatkało kakao kompletnie, bo przecież to niemożliwe, przyprawa do
potraw curry jest mieszanką! Wącham i... no, curry. Wyżebrałam tę doniczkę,
zapłaciłam i całą drogę powrotną myślałam, co też udało mi się kupić. Szukałam
na necie, znalazłam niejaką Murraję Koeniga, którą nazywa się "liśćmi curry"
ale to nie to, tamto należy do rutowatych i inaczej wygląda. Pliiiis,
pomóżcie, bo nie wiem, czy sadzić moją zdobycz w ogrodzie, czy trzymać w domu
w doniczce, a nawet, czy w ogóle ją degustować...:-O
img223.imageshack.us/my.php?image=img1604.jpg