Dodaj do ulubionych

Jakie kupić?

05.07.09, 22:06
Tak zawzięcie przycinałam przekwitłe kwiatostany i turzyce, że połamałam na niej nożyce. Najlepsze jakie miałam, a nawet nie wiem czy były ogrodowe bo syn mi je kiedyś skądś przyniósł. Czarne, bardzo wygodne i już 4 lata mi służyły. Nawet gałązki nimi przycinałam nie wspominając o trawie i przekwitłych kwiatach. I teraz co? przeglądałam na allegro nożyce i nie ma tam takich jak te połamane. A inne? jakieś takie liche z wyglądu i te rączki plastikowe, czy one zaraz się nie odłamią? Napiszcie jakich używacie, i jak sie sprawdzają. Może krawieckie? ale czy one są ze stali nierdzewnej.
Obserwuj wątek
    • obrobka_skrawaniem Re: Jakie kupić? 05.07.09, 22:17
      Kup sekator.
      • tamaryszek44 Re: Jakie kupić? 05.07.09, 23:07
        Te nożyce przede wszystkim muszę mieć do przycinania trawy. Sekatory mam do gałązek.
        • obrobka_skrawaniem Re: Jakie kupić? 05.07.09, 23:17
          To moze mialas nozyce do zywoplotu? Trawe mozna jeszcze scinac sierpem.
    • mirzan Re: Jakie kupić? 05.07.09, 22:43
      Poszalej mała,poszalej,wydaj na sekator 6zł a jesienią wyrzuć.
      • kocia_noga Re: Jakie kupić? 06.07.09, 08:14

        ja kupiłam nożyce do żywopłotu za kilka złotych (zdaje się -4) i
        używam już trzeci rok, m.in do trawy :)
        • wadera1953 Re: Jakie kupić? 06.07.09, 09:24
          Oj pustynny krzaczku. Idź do sklepu ogrodniczego i coś znajdziesz. Dotkniesz
          ,obejrzysz. Tak łatwiej, niż wizualnie w necie.Możesz iść do super marketu.Taka
          mała wycieczka a Twoim. Coś doradzi albo i nie. Ale wyprawa jest.
    • deerzet Naszym oćcom ... 06.07.09, 10:07
      Naszym maciom, i oćcom, starczały kozy i owce...

      Kiedyś mnie zaskoczyła moja ogrodowa sąsiadka, w swym okresie przed-
      kosiarkowym, wypożyczając ode mnie długoostrzowe nożyce do cięcia
      żywopłotu. Ona wypatrzyła w nich przydatne narzędzie do skrócenia
      jej ogrodowego trawnika...
      Machała, machała rączętami, nie zwracając uwagi na me oferty
      wypożyczenia jej mego poduszkowego typu kosiarki - jedynego w całym
      województwie. Dodawała tylko: "Ja sama...".
      Dwa tygodnie potem zacząłem, bez pytania jej, kosić ten jej rąbek
      trawnika pod sąsiadki nieobecność. Miło było...
      Potem ... wyszła była ona za mąż.

      A my, ciemni ludzie, do tego skracania trawska na obrzeżach
      stosowaliśmy wtedy, w swym okresie przed-podkaszarkowym, specjalnych
      nożyczek ze zmiennym położenieniem ostrzy - przytarganych z dumnego,
      strawniczałego od stuleci Albionu, przez mego śp. Dziadka, lat temu
      coś ze dwadzieście.
      Były te nożyce jeszcze w wersji dla leworęcnych, zdaje się...

      A dziś?
      Podkaszarki zwykłe, poduszkowe, automaty światłem ładowane
      słonecznym, te na jednym kółeczku, nawet widziałem na kółkach
      czterech (ciągle w wersji do jednej ręki), akumulatorowe,
      teflonowane ostrza i tak dalej ...

      - Słyszałaś Mećka? Już pomału robią z ciebie niepotrzebne bydlątko,
      w żywicy odlewają i na środku trawnika stawiają, dla ozdoby. Co ty
      na to, Nasza Plamista?
      - Muuuuu!

      Muszę przyznać, że ona ma rację. Czas befsztyków się kończy...
      • ja_jovanka Re: Naszym oćcom ... 06.07.09, 10:39
        KTO Ty jesteś?

        Pytam, bo wiedzę masz ogromną ale "ciężko" czyta się Twoje posty.
        A szkoda...

        • yoma Re: Naszym oćcom ... 06.07.09, 11:09
          Aż mi się coś złośliwego cisnęło pod klawiaturę, lecz zmilczę :)
        • deerzet me męto, ze szpilką ... 06.07.09, 12:57

          Ja_jam_deerzet

          Ja?
          Jam wróg.
          Wróg trawników, gazonów, klombów nogą nienaruszalnych, kotom i psom
          zabranialnych.
          Zwolennik skalniaków, skalnic, rojników, pagórków i innych ogrodowo-
          społecznych nierówności.
          Miłośnik zalegania w poziomie etoj stepi, pampasu, sawanny czy, za
          przeproszeniem, w prerii

          Wróg nadmiaru tHuj, choć popełnił jeden żywotnik, a i drugi u
          wezgłowia grobu bliskiej osoby.

          Zwolennik tajnego bractwa guerilla-gardenerów, mający na swym koncie
          niejedną budkę ptasią tajnie, jawnie i wrogom ptaków demonstracyjnie
          wywieszonych.

          Jam miłośnik starych sadów
          forum.gazeta.pl/forum/w,309,73684928,74091668,Re_po_co_komu_stare_drzewa_Mirzanowi_.html

          ... skłonny do zabawy słowem, mową wiązaną, do kuszenia zwolenników,
          i zwolenniczek, obmowy słownej...

          Ja też ciężko znoszę posty, jak i zapewne Ty {Ty_Jovanko}, stąd
          stosuję zamiast nich wpisy.
          Postaram się je odbarczyć z nadmiaru ciężkości.
          Stąd ten oto załącznik:


          - Doktor Livingstone, I suppose?
          - Nie.
          - Ależ, dr Livingstone, jestem pewien!
          - Nie!
          - Byłbym przysiągł, że mam rację...
          - Nie!!!
          - A, to w takim razie sorki...
          ...
          ...
          - Nie wie, skubany, że dostałem "docenta".

          [za A. Mleczką
          ze śp. Szpilek]

          D.
          • wadera1953 Re: deerzet 06.07.09, 14:55
            Lubię Cię Gajowy ale długawe te Twoje wywody.Powiem Ci prawdę ,że wyobraźnię mam
            bujną ale nie raz jak pojedziesz piątka z przytupem to muszę zapiąć się.
            • ja_jovanka Re: deerzet 07.07.09, 08:08
              ot co!
              • drzejms-buond Re: deerzet 07.07.09, 10:16
                ja używam nożyc do metalu(leroy merlin)
                wszystkie wczesniejsze "do roślin" były jednorazowe
              • deerzet Skracaniu sąsiadów półkoskiem 07.07.09, 13:07
                Spieszącym się, w podzięce

                Do czego się tak śpieszycie?
                Ucieka Wam życie w skrócie
                W skracaniu kostrzewie źdźbła
                Kłosa nie widzieliście łba
                A!


                ---

                Deerzet ma jeszcze półkosek, {Drzejmsie-buondzie}. A nuż mu się zda?
                I sierp.
                Tatowy.
                Kosę rozebrałem na składowe części, bo zadziornie zawadzała.
                Bo któż* dziś wie, że i po swym dziadku "babę" mam do tej kosy, na
                pień wbijaną.
                I przyrząd do prostowania ostrza kosy zgięć.
                Obym był, przez fachowców od koszenia traw, dobrze zrozumiany.

                Trawę kiedyś wysiałem pod oknem, ale mi ją rozjechali ci myślący
                inaczej, ci z oponami mózg zarosłymi.
                Kosiarka moja nudzi się.

                Ot, co, {Ja_Jovanko}, sprzęt jest, ino nie ma czego kosić...
                Chyba, żeby sąsiadów...
                • tamaryszek44 Re: Skracaniu sąsiadów półkoskiem 08.07.09, 11:02
                  Kupiłam owe nożyczki o dziwo na targu. Uniwersalne ze straganu z garami i patelniami. Całe metalowe za 21 zł. Sprawdziły się wyśmienicie, a oto ich zdięcie.
                  img35.imageshack.us/img35/1986/dsc00381noyce.png
                  • gabula777 Re: Skracaniu sąsiadów półkoskiem 08.07.09, 11:37
                    To są nożyce krawieckie, da się nimi obcinać rośliny balkonowe, mało zdrewniałe
                    pędy, trawki, ale nie większe ilości, bo można się nabawić niezłych odcisków, no
                    i się połamią.Ja nie używam tego typu wcale, mam sekator do twardszych, a do
                    bardziej miękkich, poduchowatych, traw używam bardzo wygodnych nożyc
                    jednoręcznych w których ostrza poruszają się poziomo,a w ręku trzyma się jak
                    sekator.Czasem używam też do ciecia traw dwuręcznych nożyc takich do żywopłotu,
                    albo sierpa.
                    • deerzet Re: Skracaniu sąsiadom półkoskiem 08.07.09, 11:56
                      Półkosek dobra rzecz:
                      Sąsiad mój, emeryt zaawansowany w "9. krzyżyk", ciągle spóźnia się z
                      wykaszaniem swego podjazdu do garażu, trawą porosłego. Jak mu
                      zakupiłem kosiarkę, to preferuje nad jej użycie seriale telewizyjne.

                      Potem co rusz wprasza sie do mnie na mój półkosek, by móc
                      potem swą kosiarką zmóc swe wybiegłe źdźbła.
                      Albo na mój, po-Tatowy, sierp.
                      Swój sierp wiesza gdzieś na sęczku w ogródku i nie może odnaleźć go
                      przez ... dłuższy czas.

                      O gubieniu przez niego jego sekatorków w czeluściach ścieżek jego
                      truskawkowisk można by pisać serial. Jeden po kilku latach odkopał w
                      swym kompoście.
                      [Deerzet w swym kompoście: kombinerki, nożyk, łyżeczkę i pazurki -
                      ale to już zmilczmy litościwie...]

                      Taaak, ciekawe jest życie sąsiadowe Deerzeta...
                      Czasem zamiast pożyczać swe ostrokończyste narzędzia woli on
                      sąsiadce skosić to i owo, a i sąsiadowi co nieco.

                      Miejcie półkosek, miejcie.
                      Dzień Sąsiada już za rok.
                      D.
                      • deerzet Re: nożyce 08.07.09, 12:27
                        Są nożyce sekatorkopodobne przeznaczone ogrodowo jeno do róż,
                        winogron itp. delikatności skracania.
                        Użyte do grubszych obiektów dekompletują się.

                        Dobrej jakości albioński po-dziadkowy sekator służy rodzinie
                        Deerzeta od lat 30. Takiż post-sowiecki - lat z 15.
                        Nabyte 3 następne, za poradą {mirzanową} - w markecikach itp.
                        biedronakach ... zdekompletowały się.

                        Co zrobił Deerzet, wkurzony na badziewne sekatorki do ścinania
                        badziewia?
                        Poprosił targowiskowego bywalca, z Ukrainy, by sprowadził mu znów
                        masywny sekator, byle nie made_in_pipolsrepablikofczajnowy.
                        Ten, zapewne, wytrzyma następne 15 lat.

                        Fiskarsa wyroby ostrokończyste też Deerzet ma. Na wysięgniku typu
                        żyrafa. Świeżo tymże sąsiadowi w jego śliwę z martwiejącymi
                        gałęziami "wgryzał" się...
                        • wadera1953 Re: nożyce 08.07.09, 12:37
                          Lubię Cię Deerzet, ale jak by wszyscy tak postępowali to, dalej by cepami
                          robiono omłoty a prano kijanką.Telewizor też masz pewnikiem na dynamo.Ha,ha,ha
                          • deerzet Re: zamęczanie kijanek 08.07.09, 13:27
                            Coś się nie rozumiemy.
                            Powtórzę: mam/ miałem* jedyną w całym województwie poduszkową,
                            nowoczesną kosiarkę [*/ szukałem do niej zużywających się ostrzy w
                            serwisie, jak mi powiedziano jako jedyny, pierwszy w całym
                            województwie].
                            Tylko ona potrafiła, na kilka przejazdów, rżnąć wybiegniętą w górę i
                            zaniedbaną sąsiada trawę.
                            Mój wiekowy sąsiad ją ode mnie wypożyczał, dopóki mu nie kupiłem
                            używanej kosiarki - na nową nie chcial się on dac namówić.

                            Przedtem ów sąsiad swą trawę podgarażową ciął kosą, sierpem, w
                            ramach oszczędności [i 70-letnich, wtedy, treningu sąsiada mięśni].
                            Krzepkiego miałem wtedy sąsiada. Teraz jego ponowoczesna kosiarka
                            też nie może podołać koszeniu jego zaniedbywanej trawy - sąsiadowi
                            spodobał się mój półkosek, jakiego używam jeno do cięcia
                            pozaogrodowych chaszczy, w miejscu zapłotowej ścieżki.
                            I to wszystko w temacie "cha cha".

                            Nota bene, radio na dynamo mam, trzy latarki z dynamem też. Dzięki
                            temu, w czas podnamiotowych wojaży, skończyły się nasze kłopoty z
                            bateriami.
                            O - a i do telefonu komórkowego moja latarka służy, podładowywana
                            zastępuje komórkowcowi baterie.

                            Od kiedy zakupiłem kieszonkową latarkę ładowaną słońcem - na
                            podobnej zasadzie do tych ogrodowych stacjonarnych [mam też płoszacz
                            na krety, bezbateryjnie ładowalny "słońcem"] - to te kręciołki już
                            mi rzadziej służą. No, chyba wtedy, kiedy nam igła w domu, ta od
                            cerowania giezła, pod zydel się wturla, to wtedy onaż latarka z
                            korbką jest zdatna.

                            Postępując tak postęp podstępnie promuje {Waderze}
                            i nie tylko
                            Deerzet

                            P.S. A {Wadera} z kamizelki wyposażonej w panele słoneczne do
                            ładowania baterii laptopu korzysta?
                            I z torebek damskich, z gustownie w nie winkrustowaną słoneczną
                            ładowarką do telefonu komórkowego?
                            Deerzet ten pierwszy już zamiaruje sprowadzić z Albionu...

                            Za cepem z ładowowarką słoneczną, w wersji dla wilczyc, też się
                            porozglądamy...
                            • wadera1953 Re: zamęczanie kijanek 08.07.09, 15:39
                              No już dobrze,dobrze p. bobrze.Nikt nie kupuje używanej kosiarki / na prąd/ bo
                              kłopot co z nią zrobić.No chyba ,że jest na dynamo.Tak na marginesie to mam taką
                              latarkę bo dziadku . Ale nie na korbkę tylko wciskaną stopkę. Można sobie
                              wyćwiczyć mięśnie dłoni.
                              • deerzet Re: zamęczanie mięśni biciem kijanką 08.07.09, 16:02
                                Taką "ściskaną" latarkę miał ociec mój od kawalerskich swych czasów,
                                jak mówił.
                                Jak mu taką samą, litewską, wypatrzyłem, i sprezentowałem, to się
                                nawet cieszył. Dopóki jeszcze działała...

                                Sprzedawca używanych kosiarek daje na nie swą gwarancję. I serwisuje.
                                Bo u nas, wiadomo, nie-stolyca.

                                Moja poduszkowa kosiarka, choć jej dokupiłem drugą takąż używaną, na
                                części, jescze zipie.
                                Ale do tego trzeba mieć trawniczek mały.
                                I sarny za płotem. na niwie.

                                D.
                                ---

                                Co by nie rzec, współczuję kijankom.
                  • wadera1953 Re: Skracaniu sąsiadów półkoskiem 08.07.09, 12:39
                    Zaraz Ci się jeno ucho urwie.Masz to jak w banku. Przepłaciłaś 13 zł.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka