Gość: calagan
IP: *.aster.pl
26.01.04, 15:59
Limit wieku w NBA – wprowadzać, czy nie – oto jest pytanie. Tegoroczne
nabytki NBA (LeBron i Carmelo) sugerują, że taki limit jest niepotrzebny.
Młodzi sobie radzą i nie ma co sztucznie zamykać im drogi do wielkiej
kariery. Z drugiej strony Milicic, czy Lampe są bardzo młodzi i zamiast
grać, przesiadują na ławkach lub trybunach swoich zespołów i oglądają tylko
mecze. Tyle to i ja potrafię. Jednak jak spojrzeć w przeszłość to KG, czy
Kobe bardzo szybko zaczynali grać na wysokim poziomie. Po zaledwie roku
zdobywali już sporo punktów i odgrywali ważne role w swoich zespołach. Czy
NBA powinna interweniować w to co robią GM`owie poszczególnych zespołów? Bo
to właśnie oni defacto decydują o kierunku rozwoju ligi. To GM`owie
poszczególnych zespołów decydują, czy wybrać młodziaka po HS, młodziaka z
Europy, czy tez ogranego zawodnika NCAA. Czy NBA powinno niańczyć zawodników
przychodzących do niej. Bo młodzi zawodnicy po HS to praktycznie jeszcze
dzieci – niedojrzali fizycznie jak i psychicznie. Bender czy Harrington
dostali mentorów z klubu, którzy się nimi opiekowali. W przypadku graczy z
Pacers byli to ich koledzy z zespołu. Innym także pomagano w jakiś sposób
(np.: sprowadzając rodziców – przecież ktoś musiał im gotować, czy prać
rzeczy, a nie sądzę żeby sami to robili). Czy jeśli młodzi zawodnicy czują,
że są wystarczająco dobrzy to należy im zezwolić na grę, czy też poprzez
narzucenie odgórnie limitu wieku zmuszać do pójścia na college? Pytań wiele –
czekam na Wasze opnie w tej kwestii (tak jak mówiłem Łukaszu – tematy
zapożyczę ze znanego Ci już zapewne forum – wybiorę co ciekawsze dla mnie).