Gość: pi
IP: *.waw.cdp.pl
14.02.02, 11:11
A mówiłem, wyszło na moje: za swoją pyszałkowatość, obrażanie Polaków w
Zakopanem, itd, itd... Hannawald został ukarany i zajął najbardziej
upokarzające - 4 - miejsce. Miejmy nadzieję, że nie zacznie opowiadać bajek o
polskich kibicach w Utah Park, którzy rzucali mu pod narty puste butelki
po "samogonie" i dlatego się wywrócił.
Świętą prawdę powiedział mu Boris Becker, aby Hannawald nauczył się przegrywać.
Lecz ten chyba nie zdążył się tego nauczyć - za bardzo chciał wygrać, więc
przegrał.
Dlaczego potrafiliśmy w ubiegłym roku zdrowo patrzeć na rywalizację ze
Schmittem (bądź co bądź też Niemcem), a w tym roku dostajemy piany na ustach na
widok Svena? Ano właśnie dlatego, że Schmitt to normalny człowiek, który daje
się lubić, bo nie jest zarozumiały. (My tu trochę tylko zawiniliśmy - struliśmy
się bowiem niesławnym daniem w 5 minut). I wszystkich innych skoczków też
lubimy, ale nie Svena. Bo pychy i zarozumialstwa nie sposób lubić.
I jeszcze jedna obserwacja: Niemcy mają ponad 2000 zarejestrowanych skoczków,
przemysł, cuda, niewidy, tajemnicze narty, kombinezony itd - i po co ładować
górę pieniędzy, kiedy i tak naprawdę liczy się talent (patrz nie tylko Małysz
ale przede wszystkim Ammann). Ale - i tu trochę samemu sobie zaprzeczę - Niemcy
nie mają złota w skokach, mają za to w innych dyscyplinach - gdzie my możemy
sobie tylko pomarzyć. Niestety tych pieniędzy jednak trzeba, aby tych
sportowców szkolić, wychowywać, przygotowywać - a potem liczyć na medale. Bez
porządnych skoczni, torów saneczkowych, zjazdowych ... tego nie osiągniemy. Ale
to już zupełnie inny temat.
Cieszmy się naszym Małyszem i życzmy sobie więcej takich sportowców!