watto
14.02.02, 19:43
Denerwują mnie głosy niedouczonych w koszykówce dziennikarzy, którzy to w coraz
to kolejnym koszykarzu dopatrują sie następcy Jordana.
Najpierw był O'Neal (to jest wybitnie smieszne, że można takiego drewniaka
nazwać następcą najlepszego koszykarza wszechczasów), potem Hill, Hardaway,
Bryant, Carter.
To jest żenujące. Jakoś żadne tego typu przewidywania sie nie sprawdziły.
A że nie sprawdzą sie, wiedziałem już po obejrzeniu kilku meczów z udziałem
wyżej wymienionych zawodników.
Niektórzy dziennikarze dają sie po prostu nabrać promotorom poszczególnych
dziennikarzy (np. Szaranowicz). Dla promotora jego
koszykarz zawsze jest najlepszy i bedzie przyszłą gwiazdą.
Niektórzy z wymienionych mają jakieś cechy Jordana.
Np. Carter jest widowiskowy, Bryant ma żądzę zwyciestwa (cechy lidera), itp.
Ale żaden nie ma tych wszystkich cech naraz.
Jordan to miał i dlatego jest najlepszy.
Ciekawe dlaczego w piłce nożnej nie pojawiają sie informacje o nowym Maradonie.
Może to trochę mniej skomercjalizowany sport i nie ma takich jak David Stern (a
w Polsce Szaranowicz daje piłce spokój), albo ludzie sie bardziej znają (w
Polsce mogą to oglądać na codzien) i nie dadzą sobie wcisnąć głupoty.