Forum Sport Sport
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Nie ma następców Jordana.

    14.02.02, 19:43
    Denerwują mnie głosy niedouczonych w koszykówce dziennikarzy, którzy to w coraz
    to kolejnym koszykarzu dopatrują sie następcy Jordana.
    Najpierw był O'Neal (to jest wybitnie smieszne, że można takiego drewniaka
    nazwać następcą najlepszego koszykarza wszechczasów), potem Hill, Hardaway,
    Bryant, Carter.

    To jest żenujące. Jakoś żadne tego typu przewidywania sie nie sprawdziły.
    A że nie sprawdzą sie, wiedziałem już po obejrzeniu kilku meczów z udziałem
    wyżej wymienionych zawodników.
    Niektórzy dziennikarze dają sie po prostu nabrać promotorom poszczególnych
    dziennikarzy (np. Szaranowicz). Dla promotora jego
    koszykarz zawsze jest najlepszy i bedzie przyszłą gwiazdą.


    Niektórzy z wymienionych mają jakieś cechy Jordana.
    Np. Carter jest widowiskowy, Bryant ma żądzę zwyciestwa (cechy lidera), itp.
    Ale żaden nie ma tych wszystkich cech naraz.
    Jordan to miał i dlatego jest najlepszy.


    Ciekawe dlaczego w piłce nożnej nie pojawiają sie informacje o nowym Maradonie.
    Może to trochę mniej skomercjalizowany sport i nie ma takich jak David Stern (a
    w Polsce Szaranowicz daje piłce spokój), albo ludzie sie bardziej znają (w
    Polsce mogą to oglądać na codzien) i nie dadzą sobie wcisnąć głupoty.
    Obserwuj wątek
      • watto Re: Nie ma następców Jordana. 05.03.02, 18:42
        Czy jakiś Bryant,O'Neal czy nawet Iverson, Carter lub Duncun mogą nawet mysleć
        o dorównaniu Joirdanowi?

        Parę ciekawych faktów z historii.
        Jordan miał srednią 37.1 w sezonie 1986-87. W następnym 35.
        W karierze prawie 40 meczów , w których zdobył powyżej 50 pktów.
        Pierwszy zawodnik, który zdobył w sezonie 200 przechwytów i 100 bloków.
        Reszty nie chce mi sie tłumaczyć.
        Ale nawet nie trzeba. Wystarczy oglądać mecze. Statystyki nie są potrzebne.


        players.nba.com/jordan/
        In 1986-87, Jordan began a string of consecutive NBA scoring titles that would
        last for seven seasons until his surprise temporary retirement in 1993. He
        scored a career-high 37.1 points per game and became the first player since
        Wilt Chamberlain to top 3,000 points in a season. In November and December he
        went on a rampage and rang up 40 points or more in nine straight games. He
        poured in 58 points against the New Jersey Nets on February 26, then toasted
        the Atlanta Hawks for 61 on April 16 in a game in which he sank an NBA-record
        23 points in a row. Jordan also became the first player in league history to
        record 200 steals and 100 blocked shots in a season.
        1987-88
        Jordan led the club in scoring in 81 of 82 regular-season games and topped 40
        points on 18 occasions.
        Jordan won every major honor, including Most Valuable Player, Defensive Player
        of the Year, selection to the All-NBA First Team, selection to the All-
        Defensive First Team, an All-Star Game MVP Award (after scoring 40 points), and
        the NBA Slam-Dunk Championship. He led the league in scoring with 35.0 points
        per game and steals with 3.16 per contest.
        • Gość: calagan Re: Nie ma następców Jordana. IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 13.03.02, 12:09
          watto napisał(a):

          > Czy jakiś Bryant,O'Neal czy nawet Iverson, Carter lub Duncun mogą nawet mysleć
          > o dorównaniu Joirdanowi?
          >
          > Parę ciekawych faktów z historii.
          > Jordan miał srednią 37.1 w sezonie 1986-87. W następnym 35.
          > W karierze prawie 40 meczów , w których zdobył powyżej 50 pktów.
          > Pierwszy zawodnik, który zdobył w sezonie 200 przechwytów i 100 bloków.
          > Reszty nie chce mi sie tłumaczyć.
          > Ale nawet nie trzeba. Wystarczy oglądać mecze. Statystyki nie są potrzebne.
          >

          Czlowieku, zastanow sie zanim cos napiszesz. Wystawiles sie jak kaczka do
          odstrzelenia z tymi statystykami. Ja to zalatwie szybko, bez znecania sie. Zrobi
          to za mnie kto inny jak bedzie mu sie chcialo.

          WILT CHAMBERLAIN - jesli chodzi o statsy to nikt sie z nim nie rowna. Ale ja
          nie probuje go nawet porownywac z Jordanem. Bo tego sie nie da zrobic. Inne lata
          gry, inna pozycja, inne walory.
          • watto Czy to ty Wilt? 13.03.02, 16:17

            > Czlowieku, zastanow sie zanim cos napiszesz. Wystawiles sie jak kaczka do
            > odstrzelenia z tymi statystykami. Ja to zalatwie szybko, bez znecania sie. Zrob
            > i
            > to za mnie kto inny jak bedzie mu sie chcialo.
            >
            > WILT CHAMBERLAIN - jesli chodzi o statsy to nikt sie z nim nie rowna. Ale

            Ha ha, a to zabawne. Najsmieszniej jest, gdy facet wystawia sie jak kaczka do
            odstrzału i mysli, że to inni mu sie wystawili.
            Temat jest o następcach Jordana (sic!), chyba nie mylą ci sie epoki i nie
            myslisz, że Chamberlain jest następcą Jordana.

            Załatwiłeś sie szybko, ale chyba nie bezbolesnie.

            PS: Może tak przytoczysz kto ma najwiekszą srednia zdobytych pktów na mecz w
            karierze. Chyba Jordan , nie...?
            • Gość: calagan Re: Czy to ty Wilt? IP: *.pl 13.03.02, 19:59
              watto napisał(a):

              > Ha ha, a to zabawne. Najsmieszniej jest, gdy facet wystawia sie jak kaczka do
              > odstrzału i mysli, że to inni mu sie wystawili.
              > Temat jest o następcach Jordana (sic!), chyba nie mylą ci sie epoki i nie
              > myslisz, że Chamberlain jest następcą Jordana.

              Nie nie mysle, a napisalem tak? Chamberlain byl odpowiedzia na statsy.
              Poslugiwanie sie nimi jest tak samo sensowne, jak poszukiwanie nastepcy jordana
              poprzez srednia punktow. Wlit mial w jednym sezonie srednia w okolicach 50pkt i
              20reb. Czy to oznacza, ze Jordan byl jego nastepca?

              >
              > Załatwiłeś sie szybko, ale chyba nie bezbolesnie.

              Czyzby? A jakim cudem ktokolwiek mial pokonac Jordana w statsach skoro on
              ciagle gra? Tak samo logicznie jak i ty. Jak chcesz porownywac kogokolwiek do
              Jordana jesli on nawet nie skonczyl kariery? To moze porownaj Tinsleya do
              Stocktona.


              > PS: Może tak przytoczysz kto ma najwiekszą srednia zdobytych pktów na mecz w
              > karierze. Chyba Jordan , nie...?

              Nie wiem, ale w jednym sezonie pewnie Wilt. Zapewne Jordan, ale nie wiem czy po
              tym sezonie mu nie spadnie.

              Ps: do tytulu. Zobacz na nick: Calagan. Wilt dalby ci pewnie odpowiedz znacznie
              dluzsza.

      • Gość: nathan Re: Nie ma następców Jordana. IP: *.acn.waw.pl 05.03.02, 23:58
        Ok, ale Szaran promował właśnie Jordana, więc nie wiem dlaczego przytaczasz
        jego przykład. Co do Sterna to się całkowicie zgadzam. To kreowanie, i
        większości na siłę, to jego wymysły. Uważam, że jeżeli jest się gwiazdą to nie
        potrzeba wsparcia. Jeżeli ktoś jest dobry to i tak będzie się o nim słyszeć i
        sam się wykreuje. Ale Stern i wielu innych muszą powiększyć liczbę zer na
        swoich (i nie tylko) kontach, więc ta działalność zdaje się być priorytetem
        włodarzy nba.


        Pzdr.
        • watto Re: Nie ma następców Jordana. 12.03.02, 16:48
          Gość portalu: nathan napisał(a):

          > Ok, ale Szaran promował właśnie Jordana, więc nie wiem dlaczego przytaczasz
          > jego przykład.

          Dlatego, że Szaranowicz podnieca sie wszystkim. Co usłyszy od kogoś w USA to
          powtarza. Jordana nie musiał promować, przecież nie mógł go pominąć.
          A opowiesci o następcach Jordana zdarzały mu sie często. I to w stosunku do
          takich zawodników, że często zatykało mnie ze zdziwienia.
          • Gość: nathan Re: Nie ma następców Jordana. IP: *.acn.waw.pl 12.03.02, 17:48
            Tylko, po co daleko szukać tych, którzy wciąż podniecają się tym co powiedzą w
            Stanach. Na tym forum jest ich pełno. Nikt już nie może mieć własnego zdania,
            bo to co powiedzą eksperci w Stanach jest najważniejsze. To że ktoś powie coś
            innego niż sądzą za oceanem jest "niezgodne z prawdą" bo my, tu nie znamy się
            tak, jak oni tam.
            Śmieszy mnie takie podejście do sprawy. Jak na sportingnews.com coś tam
            napiszą, a adrom bądż Wujec i Rutkowski napiszą innaczej, to zaraz: że się nie
            znają i co oni mogą wiedzieć? Przecież w Stanach wiedzą lepiej.
            A nawet jak ktoś na forum powie to co myśli o rzeczy, To zaraz:
            I tu kompletnie się mylisz ..... to jest oczywiście nie prawda .... a jak nie
            wierzysz to odsyłam cię do amerykańskich stron....... i co? Już zobaczyłeś jak
            jest? ...... znów mam ci dowieść, że tak nie jest ...... jak nie czytałeś
            jeszcze moich postów to sobie poczytaj ..... Nie będe już z tobą polemizował
            ponieważ nie znasz się na rzeczy ..... pierw sobie poczytaj, a potem zabieraj
            głos .... w twoim poście nawet nie ma ani jednego merytorycznego argumentu ( :-
            )))))))))) )..... No tak, skoro ty czytujesz tylko polskie, "profesjonalne"
            serwisy o koszykówce, to gratuluje.

            Także nie ma co zarzucać podniecania się tym co mówią w Stanach, Szaranowi
            ponieważ na tym "podwórku" jest takich osób mnóstwo.
            • watto Re: 13.03.02, 16:32
              Zgadzam sie z tym. Trzeba po prostu oglądać mecze i samemu oceniać umiejętnosci.
              Czytanie wielu uprzedzonych lub zamiłowanych w kimś komentatorów amerykanskich
              nie ma wiele sensu.
      • Gość: calagan Re: Nie ma następców Jordana. IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 13.03.02, 12:05
        watto napisał(a):

        > Denerwują mnie głosy niedouczonych w koszykówce dziennikarzy, którzy to w coraz
        >
        > to kolejnym koszykarzu dopatrują sie następcy Jordana.
        > Najpierw był O'Neal (to jest wybitnie smieszne, że można takiego drewniaka
        > nazwać następcą najlepszego koszykarza wszechczasów), potem Hill, Hardaway,
        > Bryant, Carter.

        Kwestia przyzwyczajenia. Odkad wladze w NBA objal Stern, liga ta przezywa
        rozkwit. Rozni gracze sa kreowani na gwiazdy. Tak bylo takze z Jordanem. Co z
        tego, ze facet ciskal po 35 pkt na mecz, jesli nic nie zdobywal. Zwroc uwage na
        to, ze docenia sie go za mistrzostwa i te okresy najczesciej przywoluje we
        wspomnieniach, a nie lata, gdy rzucal najwiecej punktow. Kiedy odszedl rozpoczel
        sie poolowanie na nastepce, nieudalne i co i raz chybione (Hill, Hardaway).
        Wciagneli w to nawet Shaqa (jak mozna porownywac tych graczy? - i nie chodzi mi o
        umiejetnosci, ale nieporownywalnosc ich gry).


        > To jest żenujące. Jakoś żadne tego typu przewidywania sie nie sprawdziły.
        > A że nie sprawdzą sie, wiedziałem już po obejrzeniu kilku meczów z udziałem
        > wyżej wymienionych zawodników.

        Napisze brzydko i bez autocenzury - pierdolisz. Nie wierze, ze ktokolwiek po
        zobaczeniu pierwszego sezonu Jordana bylby wstanie stwierdzic, co ten czlowiek
        osiagnie jako koszykarz. Wiec i ty nie pierd..., ze po obejrzeniu kilku meczow,
        ktoregos z tych zawodnikow wiedziales ze nie beda tak wspaniali jak Mike. Poza
        tym wez poprawke na skrzywienie swojego spojrzenia. Obserwujac ich zawsze
        porownywales ich (zapewne - jest to moje zalozenie, bo inaczej nie da sie
        porownac gry tych zawodnikow) do Jordana. A nikt nie gra tak jak on. Kazdy ma
        swoj niepowtarzalny styl (mozna co najwyzej nieudolnie go nasladowac).

        > Niektórzy dziennikarze dają sie po prostu nabrać promotorom poszczególnych
        > dziennikarzy (np. Szaranowicz). Dla promotora jego
        > koszykarz zawsze jest najlepszy i bedzie przyszłą gwiazdą.

        Nie daja sie nabrac, tylko sami chca promowac pewnych graczy. Pomysl, ze jestes
        w stanach w roku 85 jako jakis tam dziennikarz od koszykowki. Zobaczyles mecz
        Jordana i napisales tekst, ze bedzie to najwspanialszy gracz od czasow
        Chamberlaina, Westa i Russela, a moze nawet wiekszy. Nie chciaclbys po 10 latach
        wspomniec, ze to ty pierwszy byles przekonany o jego talencie i dostrzegles go?
        Wylacz z tego polskich dziennikarzy. Oni o istnieniu NBA do wiedzieli sie ledwie
        15 lat temu. Wiec jak mogli kogos promowac? Szaranowicz promowal Jordana chociaz
        jak sam przyznal kibicuje Lakers. Ale kiedy on komentowal mecze, nowa gwiazda NBA
        stawal sie Mike.


        >
        > Niektórzy z wymienionych mają jakieś cechy Jordana.
        > Np. Carter jest widowiskowy, Bryant ma żądzę zwyciestwa (cechy lidera), itp.
        > Ale żaden nie ma tych wszystkich cech naraz.
        > Jordan to miał i dlatego jest najlepszy.

        Nie sa to jakies unikalne cechy, wiec nie ma sie co dziweic, ze kazdy z nich ma
        ktoras. A czy tylko Jordan ma je wszystkie to sie dopiero zobaczy (ja uwazam, ze
        Kobe tez jest widowiskowy).


        > Ciekawe dlaczego w piłce nożnej nie pojawiają sie informacje o nowym Maradonie.
        > Może to trochę mniej skomercjalizowany sport i nie ma takich jak David Stern (a
        >
        > w Polsce Szaranowicz daje piłce spokój), albo ludzie sie bardziej znają (w
        > Polsce mogą to oglądać na codzien) i nie dadzą sobie wcisnąć głupoty.

        Chyba malo sie interesujesz pilka. Informacje, o kolejnym maradonie w pilce tez
        sie pojawiaja, ale nie u nas w kraju, tylko zagranica. U nas porownuja pilkarzy
        do Deyny i Bonka. Pilka nozna jest sportem bardziej skomercjalizowanym niz NBA.
        Tylko, ze tam zajmuja sie tym same kluby, a nie szef organizacji. Szaranowicz
        zajmuje sie glownie koszem, bo od pilki jest Szpakowski. Ludzie w Polsce nie maja
        mozliwosci ogladania pilki bo ta jest kodowana, a daja sobie wcisnac wieksze
        glupoty niz myslisz.

        • watto Re: Nie ma następców Jordana. 13.03.02, 16:28

          > tego, ze facet ciskal po 35 pkt na mecz, jesli nic nie zdobywal. Zwroc uwage na
          > to, ze docenia sie go za mistrzostwa i te okresy najczesciej przywoluje we
          > wspomnieniach, a nie lata, gdy rzucal najwiecej punktow. Kiedy odszedl rozpo

          Ja zwracam uwagę na to, co ja doceniam. A wiec przede wszystkim: umiejętnosci,
          artyzm, dominację jednostki w grze zespołowej (wynikającą z umiejętnosci, a nie z
          warunków fizycznych), piękno gry, a dopiero potem tytuły mistrzowskie.
          Tytuł mistrzowski to główne kryterium oceny zespołu, a nie pojedynczego
          koszykarza.


          > osiagnie jako koszykarz. Wiec i ty nie pierd..., ze po obejrzeniu kilku meczow,
          > ktoregos z tych zawodnikow wiedziales ze nie beda tak wspaniali jak Mike. Poza

          Nie wierz, ale tak było...

          > Nie daja sie nabrac, tylko sami chca promowac pewnych graczy. Pomysl, ze jeste
          > s
          > w stanach w roku 85 jako jakis tam dziennikarz od koszykowki. Zobaczyles mecz

          Dają sie nabrać i chcą promować. I o to mi chodzi. Ja domagam sie obiektywizmu od
          dziennikarzy, a nie baskich (groupie-like) miłosci do poszczególnych zawodników.


          > ktoras. A czy tylko Jordan ma je wszystkie to sie dopiero zobaczy (ja uwazam, z
          > Kobe tez jest widowiskowy).

          Bryant jest srednio widowiskowy( mniej niż Carter, McGrady). A technikę ma raczej
          nie najwyższą. Nie stosuje dryblingu zbytczęsto, a raczej przepycha sie tyłem w
          kierunku kryjącego go zawodnika (w stylu Magica). To pasuje raczej do srodkowach
          i widowiskowe nie jest.

          • Gość: LakerFan Re: Nie ma następców Jordana. IP: *.chello.pl 13.03.02, 21:20
            pytanie za 100 pkt.:
            czyim popisowym zagraniem był fade-away jumper?
            :-)))))

            pozdro
            • Gość: nathan Re: Nie ma następców Jordana. IP: *.acn.waw.pl 13.03.02, 23:17
              Gość portalu: LakerFan napisał(a):

              > pytanie za 100 pkt.:
              > czyim popisowym zagraniem był fade-away jumper?
              > :-)))))
              >
              > pozdro


              Jordan grał tak zawsze, ale do perfekcji doprowaził go po pierwszym powrocie
              kiedy był grubo po 30. Wiek już był nie ten więc musiał wprowadzić jakiś
              skuteczny (do bólu!) element gry.
              Mówi się o własnym stylu Kobego. Skoro mowa była wcześniej o tym, że przepycha
              się tyłem do kosza. Pytanie w takim razie za 200 pkt. Kogo zagrywkę naśladuje
              Bryant? :-))))))))))))) (nie tylko zresztą tę)


              Pzdr.

              • Gość: LakerFan Re: Nie ma następców Jordana. IP: *.chello.pl 14.03.02, 12:31
                no ja wiem doskonale kogo Kobe naśladuje. ale ciekawe jest, że wg watto Jordan
                to był artysta grający widowiskowo, a kiedy Kobe tak próbuje grać to nagle
                okazuje się, że w ten sposób grają centrzy i widowiskowe to już nie jest :-
                ))))))

                pozdro
      • Gość: calagan Re: Nie ma następców Jordana. IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 13.03.02, 12:13
        watto napisał(a):

        > Denerwują mnie głosy niedouczonych w koszykówce dziennikarzy, którzy to w coraz
        >
        > to kolejnym koszykarzu dopatrują sie następcy Jordana.
        > Najpierw był O'Neal (to jest wybitnie smieszne, że można takiego drewniaka
        > nazwać następcą najlepszego koszykarza wszechczasów

        I taka jedna uwaga. Nie obrazaj innych koszykarzy tylko dlatego, ze im nie
        kibicujesz lub ich nie lubisz. Ja sie nie znecam i nie wypisuje dlugich tekstow
        nasmiewczych z Iversona, albo z tego, ze MIke padl. Jesli kogos nie lubisz
        zachowaja to dla siebie, albo napisz cos w formie konstruktywnej krytyki, anie
        tekst w tym stylu. Zwlaszcza, ze ten koszykarz jak narazie jest najbardziej
        dominujacym graczem w ostatnich latach.
        • watto Re: 13.03.02, 16:19

          > I taka jedna uwaga. Nie obrazaj innych koszykarzy tylko dlatego, ze im nie
          > kibicujesz lub ich nie lubisz. Ja sie nie znecam i nie wypisuje dlugich tekstow

          I taka jedna uwaga. Piszę raczej krótko, bo nie mam czasu na stukanie.
          O'Neal nie obrażam tylko dosadnie okreslam jego brak umiejetnosci koszykarskich.
          Drewniak to własnie ktos taki.
          • Gość: calagan Re: IP: *.pl 13.03.02, 20:05
            watto napisał(a):

            >
            > I taka jedna uwaga. Piszę raczej krótko, bo nie mam czasu na stukanie.
            > O'Neal nie obrażam tylko dosadnie okreslam jego brak umiejetnosci koszykarskich
            > .
            > Drewniak to własnie ktos taki.

            Chyba jednak obrazasz, bo jestes jednym z nielicznych ktorzy tak uwazaja
            (pomijam ludzi, ktorzy wypisuja takie rzeczy majac mierne pojecie o koszykowce,
            a robiac to wylacznie z nienawisci do Lakers). To tak jakbys chcial okreslic tym
            mianem Kobego, albo Cartera. Czego takiego nie umie Shaq, zeby stwierdzic, ze
            jest drewniakiem?

            • reggie Re: 14.03.02, 14:36
              Uważam, ze jednak Jordan ma nastepcę, albo chociaż najlepszego kandydata na
              takiego. Jest nim Bryant, ten, co ostatnio rzucił się na Reggiego Millera.
              Umiejętnmośći, gra, tak, to wszystko sprawia,ze Kobe jest graczem prawie
              kompletnym, dążącym do doskonałości.
              Natomiast jego psychika, mentalność sprawiają, że trudno go jednak brać
              całkowicie poważnie, sławetne kłótnie z Shaqiem, z Jacksonem, teraz jakieś
              walki parkietowe, to wszystko dyskredytuje go jako odpowiedzialnego sportowca,
              a nigdy półmózg, że tak obrazowo powiem, nie będzie supergwiazdą, tym bardziej
              następcą Jordana.
              Przepraszam, ile klas skończył Kobe? Czy może kilka lat na studiach nie
              wyprostowałoby jego dziecinnej i chwiejnej psychiki? Tego się nie dowiemy, ale
              braki w wykształceniu, obyciu, kulturze, wypływają na wierzch często w takich
              właśnie sytuacjach.
              • Gość: calagan Re: IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 15.03.02, 14:05
                reggie napisał(a):

                > Uważam, ze jednak Jordan ma nastepcę, albo chociaż najlepszego kandydata na
                > takiego. Jest nim Bryant, ten, co ostatnio rzucił się na Reggiego Millera.

                Nastepcy Jodan nie ma i nie bedzie mial. Byl jeden jedyny i nie powtarzalny. Tak
                jak Charles, Malone, Stockton i wielu innych.

                > Umiejętnmośći, gra, tak, to wszystko sprawia,ze Kobe jest graczem prawie
                > kompletnym, dążącym do doskonałości.

                To fakt.

                > Natomiast jego psychika, mentalność sprawiają, że trudno go jednak brać
                > całkowicie poważnie, sławetne kłótnie z Shaqiem, z Jacksonem, teraz jakieś
                > walki parkietowe, to wszystko dyskredytuje go jako odpowiedzialnego sportowca,
                > a nigdy półmózg, że tak obrazowo powiem, nie będzie supergwiazdą, tym bardziej
                > następcą Jordana.
                > Przepraszam, ile klas skończył Kobe? Czy może kilka lat na studiach nie
                > wyprostowałoby jego dziecinnej i chwiejnej psychiki? Tego się nie dowiemy, ale
                > braki w wykształceniu, obyciu, kulturze, wypływają na wierzch często w takich
                > właśnie sytuacjach.

                No tutaj jest pewien problem. Taki globalny problem dotyczacy NBA. Otoz podobnie
                jak sama gra, tak i zawodnicy przychodzacy do ligi ewoluuja (co za slowo). Kiedys
                gralo sie inaczej, inaczej bronilo, wieksza ofensywa itp. Pozniej sie to zaczelo
                zmieniac, nadeszly czasy bad boys i postep w obronie.
                Podobnie jest z zawodnikami. Kiedys nie chciano wrecz zawodnikow jezeli ci nie
                ukonczyli studiow. Bylo tak prawie do konca lat 80. Oczywiscie byly wyjatki, ale
                byly wyjatkami. Teraz w pierwszej rundzie draftu bierze sie po kilku dzieciakow
                na raz (Chicago) tylko dlatego, ze w szkole sredniej cos tam pokazali. Gracze
                uciekaja z uczelni po roku, dwoch gry. To jest taki trend i nie ma co zwalac na
                Kobego, Iversona czy innego Cartera, ze sie mu poddali. Teraz wyjatkiem jest
                gracz, krory idzie do NBA po skonczeniu studiow. Taki gracz automatycznie staje
                sie podejrzanym (a moze jednak nie jest tak dobry jak wskazuja statsy, przeciez
                gdyby byl tak dobry to juz wczesniej by byl w lidze). To wszystko powoduje, ze
                gracze przychodzacy do NBA sa niedojrzali emocjonalnie i psychicznie. Proces
                dojrzewania jest przspieszony i nastepuje praktycznie w czasie gry. Dlatego w
                zeszlym roku Kobe klocil sie z Shaqiem o przywodztwo, a wczesniej glupio
                nasladowal zachowania Jordana (ale nie dlatego pobil sie z Millerem). Pewnie
                gdyby poszedl na studia do NBA trafilby bardziej uksztaltowany psychicznie, no
                ale wtedy nie gralby w Lakers!! I kto wie czy wtedy nie bylby drugim Jordanem (w
                LA ma do pomocy Shaqa, a w innej druzynie bylby takim Iversonem).

              • Gość: nathan Re: IP: *.acn.waw.pl 15.03.02, 15:26
                reggie napisał(a):

                > Uważam, ze jednak Jordan ma nastepcę, albo chociaż najlepszego kandydata na
                > takiego. Jest nim Bryant, ten, co ostatnio rzucił się na Reggiego Millera.
                > Umiejętnmośći, gra, tak, to wszystko sprawia,ze Kobe jest graczem prawie
                > kompletnym, dążącym do doskonałości.



                Nie wiem czy oglądałeś i śledziłeś NBA kiedy panowały Byki. Jeżeli tak, to
                przypomnij sobie jak wszyscy mówili o Scottiem Pippenie? Mówiono o nim, podobnie
                jak teraz o Kobe`ym, że to gracz wszechstronny, dążacy do perfekcji. Jako jedyny
                zawodnik tamtych Byków mógł grać na pięciu pozycjach (Phil mówił, że Scottie
                poradził by sobie). Przecież on grał na skrzydle, przez jakiś czas był
                playmakerem, a jak trzeba było to wyłączał najlepszego gracza drużyny przeciwnej
                niezależnie od tego na jakiej grał pozycji (no może z wyjatkiem 5). Bronił
                zresztą jak nikt inny. Potrafił naprwdę wszystko. Ale miał to nieszczęście, że
                grał u boku ... No właśnie. I dlatego był chyba trochę niedoceniony. Wszyscy
                zachwycali sie jego grą, ale po upływie dłuższego czasu, na słowo Bulls pamięta
                się Jordana. I zobaczymy jak będzie z Kobe`ym. Nie my, ani żadni eksperci go
                ocenimy, ale zrobi to historia. Historia go oceni. Zobaczymy czy bardziej w
                pamięci utkwi nam Kobe czy jednak Shaq. Jako ten dzieki, któremu Lakersi
                wygrywali.
                Wydaje mi się, że potrosze dlatego wywołał ten konflikt z Shaqiem. To on chciał
                być numerem jeden. Chciał, żeby orkiestra grała tak jak on będzie dyrygował.
                Narazie tak nie jest. Zobaczymy czy to mu nie przeszkodzi w dalszej karierze.



                > Natomiast jego psychika, mentalność sprawiają, że trudno go jednak brać
                > całkowicie poważnie, sławetne kłótnie z Shaqiem, z Jacksonem, teraz jakieś
                > walki parkietowe, to wszystko dyskredytuje go jako odpowiedzialnego sportowca,
                > a nigdy półmózg, że tak obrazowo powiem, nie będzie supergwiazdą, tym bardziej
                > następcą Jordana.



                Swoje zdnaie o konflikcie z Shaqiem już powiedziałem, a z Jacksonem to on raczej
                się nie kłócił. Phil poprostu ma inna wizję zespołu niż Kobe. Pierwszy stawia na
                Shaqa, drugi wolałby postawić na siebie.
                A to, że półmózg nie zostanie następca Jordana to oczywiste (nie mówię
                oczywiście, że Kobe nim jest) .......
                ...... Wszyscy mówią, o tym kto będzie następcą Jordana, a mnie ciekawi kogo
                następcą był Jordan? :-))



                > Przepraszam, ile klas skończył Kobe? Czy może kilka lat na studiach nie
                > wyprostowałoby jego dziecinnej i chwiejnej psychiki? Tego się nie dowiemy, ale
                > braki w wykształceniu, obyciu, kulturze, wypływają na wierzch często w takich
                > właśnie sytuacjach.


                Nie wiem ile klas skończył, ale nie wydaje mi się, że okres na studiach mógłby
                pomóc mu w czymkolwiek. Nie oszukujmy się, ci wszyscy koszykarze kończą je nie
                dlatego, że się świetnie uczą, ale dlatego, że dobrze grają w kosza. Przecież
                nawet na Uniwersytecie większość czasu zajmuje im koszykówka, a nie nauka. Od
                dawien dawna wiadomo, że dobrego sportowca Stanach, przyjmie z otwartymi rękoma
                każda uczelnia i nie po to, żeby zasilił kółko matematyczne. Załatwiają im
                stypendia, przepychją z roku na rok, tylko żeby grał u nich. W Stanach sport
                akademicki cieszy się nie mniejszym zinteresowaniem niż zawodowy, i to jest też
                wielki biznes.
                Np. taki Sprewell skończył college, a jak ma poukładane w główce każdy wie. I
                gdzie tam Kobe do niego.


                Pzdr.
      • barbi17 Re: Nie ma następców Jordana. 29.03.02, 11:51
        Zgadzam sie z Tobą całkowicie...Ludzie szukają nowej gwiazdy ale takiej jak
        Jordan, napewno nie znajda to był FENOMEN.Najlepszy i niepowtarzalny.Pozd.
      • Gość: mwg Re: Nie ma następców Jordana. IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 09.07.02, 02:13
        Zgadzam się w 100% ze zwolennikami Jordana. To geniusz koszykówki.
        Nie interesuję się NBA od dwóch lat, ale wtedy (2 lata temu) nie było żadnego
        następcy Jordana na horyzoncie. Bo Bryant ani Carter na pewno nimi nie są.
        Jordan posiada(ł) niespotykaną kompilację różnych umiejętności i to decyduje
        o jego wielkości:

        1. Talent strzelecki (jego słynny rzut z odchyłu)
        2. Szybkość
        3. Niespotykana skoczność
        4. Rewelacyjny drybling
        5. Ogromna motywacja do zwycięstwa
        6. Świetna kondycja

        I to wszystko w jednym (bo Jordan był świetny w zdobywaniu punktów, dobry
        w zbiórkach, dobry w asystach, świetny w przechwytach, dobry w blokach).
        Tak więc Jordan był dobry we wszystkim, co się rzadko spotyka.
      • Gość: kosmos Re: Nie ma następców Jordana. IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 30.07.02, 00:05
        Owszem nie ma, ale za to inni mogą grać inaczej równie efektownie, tylko w
        innym stylu. Dziennikarze chcą tylko kreować ludzi.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka