Forum Sport Sport
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    62 punkty T-Maca

    11.03.04, 10:48
    No nieźle...a na dodatek wygrali, bo Arenas też swoje chciał rzucić (ale on
    tylko 40...)
    Obserwuj wątek
      • Gość: LB Re: 62 punkty T-Maca i 40 Arenasa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.03.04, 01:52
        Mnie natomiast zaciekawił fakt, że Wizards mieli w całym meczu tylko 9 asyst.
        Najwięcej miał ich Arenas - 3 (również znakomity występ). Sie chłopaki
        napodawali... ;)

        Rozumiem, że drużyna jest ciągle osłabiona brakiem najlepszych zawodników, i w
        związku z tym ma taki bilans jaki ma. Ale nie bardzo rozumiem co oni grają w
        ataku. Przecież to E. Jordan stworzył atak Nets w poprzednich sezonach, i jakoś
        im to grało. Czy jedyny pomysł na grę to: "podaj piłkę do Arenasa lub Hughes'a
        lub Stackhause'a i niech oni graja 1-on-1"? Wiem, że ma słabych zawodników, ale
        podawać chyba piłkę do kolegów potrafią? A może nie...

        Co do T-Maca, to spudłował 10 z ostatnich 11 rzutów. Plus 9 osobistych w całym
        meczu. Czyli uciekło mu z ok. 15 ptk.

        Pzdr,
        LB
      • Gość: Wilt Re: 62 punkty T-Maca IP: 62.29.137.* 16.03.04, 12:00
        No, rzeczywiście: chyba go już nikt w tym sezonie nie przebije. Warto zauważyć,
        że nie tylko liczba punktów jest imponująca; w sumie był to dopiero 7. mecz
        typu 60-10-5:


        60 POINTS, 10 REBOUNDS, FIVE ASSISTS
        Pt-Reb-Ast.
        March '04 Tracy McGrady, Orl. 62-10-5
        April '94 David Robinson, S.A. 71-14-5
        March '90 Michael Jordan, Chi. 69-18-6
        March '74 Rick Barry, G.S. 64-10-9
        February '62 Wilt Chamberlain, Phi. 62-28-6
        December '61 Elgin Baylor, L.A.L. 63-31-7
        November '59 Elgin Baylor, Min. 64-17-8












        A w połączeniu z 40 pkt. Arenasa daje to również jeden z niewielu takich
        występów w historii:

        Only five times in the past 40 years have two players scored at least 60 and 40
        points in the game. But you have to go back to 1962 for the last time it
        happened before McGrady and Arenas combined forces on Wednesday, and you can't
        even have this discussion without Wilt Chamberlain.
        3/2004 Tracy McGrady 62, Gilbert Arenas 42
        12/1962 Wilt Chamberlain 63, Elgin Baylor 51
        11/1962 Wilt Chamberlain 61, Oscar Robertson 40
        11/1962 Wilt Chamberlain 72, Jerry West 49
        2/1962 Wilt Chamberlain 65, Bob Pettit 49


        Ciekawe, na ile podobne eksplozje plus korona króla strzelców pomogą T -
        Macowi w opinii głosujących na All - NBA Teams? Bo na razie skrajne dołowanie
        Magic, nienotowane w historii ligi przy posiadaniu zawodnika teoretycznie z Top
        5, stawiają w niepewności jego wybór nawet do trzeciej piątki ligi, podobnie
        zresztą jak Iversona (którego zespół gra trochę lepiej, ale on sam opuszcza
        dużo meczów). Chyba że zadziała siła przyzwyczajenia…

        Pzdr

        P.S. LB, nie widąć Cię niestety za często na forum. Czy to brak czasu, czy
        (wstydź się, jeśli tak jest ;-)) wolisz udzielać się na jakichś e - basketach?
        • Gość: LB Re: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.03.04, 01:11
          > P.S. LB, nie widąć Cię niestety za często na forum. Czy to brak czasu, czy
          > (wstydź się, jeśli tak jest ;-)) wolisz udzielać się na jakichś e - basketach?


          Niestety, ostatnio mam taki hardcore w pracy, że nawet nie mam czasu żeby
          sprawdzić wyniki na nba.com :(
          Niezły zapierdziel i przez to się nie odzywam. Poza tym tematów ciekawych
          ostatnio nie było, no i nie zawsze mam coś sensownego do powiedzenia.

          Na e-baskecie kiedyś się zarejestrowałem i nawet sobie czasami czytałem ten
          serwis i forum, ale nigdy się tam nie udzielałem. Chyba jestem za stary, żeby
          tam działać, bo tam sama młodzież... :)

          Przy okazji, sorki, że się tak po angielsku wycofałem z dyskusji o Jordanie i
          Wizards. Raz, że brak czasu ostatnio. Dwa, że podajesz dobre i mocne argumenty,
          których nie da się zbyć jednym zdaniem i żeby coś sensownego odpowiedzieć, to
          trzeba przemyśleć i skonstruować naprawdę pokaźne wypracowanko (a na to trzeba
          czasu). Trzy, że zacząłem się zastanawiać, po co po raz kolejny spieramy się o
          Jordana, przeszłość itp.? Czy kogoś poza nami to interesuje? Czy nawet jeśli
          się napocę i napiszę kilka stron moich przemyśleń o Jordanie, to czy Cię
          przekonam? Raczej nie, bo tu każdy z nas będzie miał swoje zdanie, swoje racje
          i swoje argumenty.
          Trochę mnie to zniechęciło i doszedłem do wniosku, że chyba lepiej temat
          Michaela Jordana odłożyć na półeczkę. Niech tam leży razem z innymi staruszkami
          z Dream Teamu.

          Pzdr,
          LB
          • Gość: calagan Re: IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.03.04, 15:28
            Roboty ostatnio wszystkim jakby przybylo. Na e-baskecie niestety poziom
            dyskusji tez sie obnizyl. Ta "mlodziez" poszla do pracy, tudziez na studia, a
            zalew zielonych nabijaczy spowodowal obnizke poziomu merytorycznego dyskusji.
            Na szczescie ostatnio czesc starych uzytkownikow wrocila i dalszy spadek zostal
            zatrzymany. Biorac pod uwage marnote tego forum i wrecz znikoma ilosc osob,
            ktore maja cos sensownego do napisania tutaj, czesciej udzielam sie tam, choc i
            tak jest to kropla w stosunku do checi. Ale Wiltowi odpwiem po weekendzie. Moze
            wreszcie sam wysmarze jakis ciekawy temat - chodzi mi taki jeden po glowie -
            niestety o Lakers ;-).

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka