Dodaj do ulubionych

Brzuch u faceta:(

IP: *.internet.pl 15.09.05, 14:27
Cześć,
mój facet zdecydował się poważnie zrzucić tłuszczyk z brzucha (a ma go
sporo). Dla mnie nie jest to problemem ale on już bardzo źle się z tym czuje.
Pierwsze podejście miał kilka miesięcy temu (zima): niestety, w ramach 3-
miesięcznej diety (+ rowerek stacjonarny) zrzucił 8 kg ale pozbył się
zupełnie dupci (sorry, ale nie wiem jak inaczej napisać), co mnie się nie
podoba oraz znacznie schudły mu uda (bez sensu - nie podoba mi się również).
Brzuch został taki jaki był i na dodatek wskutek schudnięcia w tych partiach,
o których wspomniałam, wydaje się być gigantycznych rozmarów.

Nie ma wątpliwości, że już tylko konkretnie ukierunkowane ćwiczenia mogą
pomóc a ja zupełnie nie wiem gdzie ich szukać.
Czy możecie mi pomóc gdzie mam szperać? Może jakieś linki? A może gdzieś
tutaj coś już było? Czy jest w stanie sam (bez pomocy lekarza czy innego
specjalisty) to zwalczyć?
Z góry dziękuję za wszelkie wskazówki - facet ma 53 lata (dodaję, bo być może
to ważne).
Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • jszafranski Re: Brzuch u faceta:( 15.09.05, 15:26
      Pewnie cie troche zmartwie ale defacto nie da sie usunac tluszczu tylko z
      jednego miejsca.
      Wyglada za na "dupci" i udach tez mial go sporo skoro tam schudl. Raczej nie
      polecialy mu miesnie. w sumie trudno cos powiedziec. Dieta + aeroby (ale
      prawidlowo robione) napewno dadza skutek aha i do tego CIERPLIWOSC I
      SYSTEMATYCZNOSC :)
    • Gość: lu Re: Brzuch u faceta:( IP: *.acn.waw.pl 15.09.05, 20:20
      Skoros schudly posladki i uda, a brzuch pozostal duzy potrzebna beda cwiczenia
      wzmacnajace miesnie brzuca (pewno sa rozciagniete i nie trzymaja wnetrznosci).
      Klasyczne to tzw. brzuszki inne znajdziesz np. tu:
      www.puellanova.pl/index.php?showart=140
      samozdrowie.interia.pl/forma/mikser_trenerskihttp://www.sfd.pl/temat218319/
      www.g3.elk.edu.pl/uks/aerobic/aerobic09.htm
    • scept89 Re: Brzuch u faceta:( 15.09.05, 22:29
      >Nie ma wątpliwości, że już tylko konkretnie ukierunkowane ćwiczenia mogą
      >pomóc a ja zupełnie nie wiem gdzie ich szukać.

      Jest duzo wiecej niz watpliwosci. Jest calkowita pewnosc ze z zadnego miejsca
      wybiorczo tluszczu nie zciagniesz poza liposuction (odradzam). Jedyne wyjscie to
      kontynuacja cwiczen, najlepiej z dorzuceniem takich gdzie gdzie inne miesnie tez
      beda pracowaly (np. orbiterka, maszyny wioslarskiej, plywania) oraz rozciaganie
      (np joga).

      Dosc trudno rozbudowywac miesnie kiedy sie jednoczesnie tluszcz zrzuca i ma
      ujemny bilans kaloryczny no ale zawszec mozna sprobowac cwiczen silowych na
      rozwoj miesni.

    • Gość: xdelagrand Re: Brzuch u faceta:( IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.09.05, 17:18
      Mam podbny problem. Kiedyś moja znajoma powiedziała mi: "Byłbyś taaaki
      zajebisty, gdybyś tylko zrzucił brzuszek :P". W każdym razie, dała równiez
      receptę- brzuszki! Trzeba zaczać od 20 trzy razy na dzień i każdego dnia
      dodawać np po 5, 10. Naprawdę pomaga. Trzeba tylko dużo dobrych chęci.

      Pozdrawiam i życzę powodzenia!

      Xavier de La Grand
    • Gość: domdob Prawie zero piwa i 1000 brzuszków dziennie. IP: *.chello.pl 21.09.05, 20:40
      To jest moja metoda,która po prostu działa.Chudne,tyje,a brzuch jest trzymany
      przez mięśnie w ryzach i jakby co zawsze mogę się nim szczycić:)A co do
      zrzucania do polecam przede wszystkim zdrowy rozsądek.Nie zrzuci się od razu
      czegoś co się jakiś czas wypracowywało.Polecam dobry pas wyszczuplający nałożony
      na 4 t-shirty(lub potężna warstwa folii spożywczej)i godzina dziennie na
      steperku.Do tego owe 1000 brzuszków bez których się nie da.Ha! Ja raz zrobiłem
      8000 na raz,ale to był mój absolutny szczyt treningowy.1000 wystarczy.Po prostu
      nie ma,że boli.No i oczywiście zero bąbelków,zero piwa(chyba,że jedno na
      miesiąc),jedzenie często ,ale mało i nie po 20:00.
    • Gość: ja Re: Brzuch u faceta:( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.05, 07:28
      - "brzuszki"
      - wiosłowanie - nie wiem jak maszynki symulujące wiosłowanie (wątpię czy potrafią oddać prawdziwy opór jaki stawia woda wiosłom), ale takie prawdziwe wiosłowanie na szalupie to uwielbiam i zauważyłem, że brzuszek znika a ekspresowo pojawiają mięśnie ramion (oczywiście przy prawidłowej technice wiosłowania czyli "z krzyża")
      • Gość: toksol@NOSPAM Re: Brzuch u faceta:( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.05, 09:06
        Właśmnie to jest najcenniejsze że Ci to nie przeszkadza. Bo najbardziej
        potrzebujemy być kochani. Bez względu na wygląd, zdrowie, pieniądze, itp. Wasze
        poczucie szczęśliwego życia jest najwazniejsze, a nie to czy mu się uda
        zlikwidować brzuszek czy nie. Niech sobie ćwiczy co chce, ale niech wie, że z
        brzuszkiem czy bez niego jest dla Ciebie na zawsze najważniejszy.
      • Gość: Gosia Re: Brzuch u faceta:( Do Krisa IP: *.internet.pl 22.09.05, 10:50
        Gość portalu: kris napisał(a):

        >Mówisz: "dla mnie nie jest to problemem". I to jest właśnie problem, moim
        >zdaniem. Bagatelizując to, nie dodajesz mu motywacji.

        Nie, nie, to niezupełnie tak.
        On twierdzi, że musi się tego pozbyć i jako powód podaje (przepraszam): "bo ty
        wyglądasz tak doskonale" (OK, wyglądam nieźle, na dodatek jestem młodsza ponad
        10 lat a jesteśmy razem już 15).
        Jeśli ma to robić tylko z tego powodu i z tego powodu się stresować (a się
        stresuje) to rzeczywiście mówię, że mogę go wspierać w działaniach (ba,
        podjęłam się zasięgniecia informacji), ale mnie to nie przeszkadza (lubię tę
        swoją "poduszkę" i on o tym wie).
        Cenię sobie to jaki jest a jest cudowny, więc cóż to taki brzuch?

        Pozdrowienia.










        • jednapani Re: Brzuch u faceta 22.09.05, 12:14
          Ciekawi mnie, czy kiedy sie poznaliscie to facet mial tez duzy BRZUCH,
          czy to Ty go tak utuczylas ?
          Czy pije piwo?
          Czy ma prace siedzaca?

          Jedno jest udowodnione. Tluszcz zalegajacy na brzuchu,
          tak u mezczyzn jak i u kobiet jest bardzo niebezpieczny, bo grozi
          powaznymi chorobami.

          Wyraze sie inaczej: ludzie z tluszczem osiadajcym sie na brzuchu czesciej
          choruja na serce, miazdzyce itp
    • Gość: JF74 Re: Brzuch u faceta:( IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.09.05, 15:59
      Ktoś już tutaj zaproponował ćwiczenia o nazwie - aerobiczna szóstka Weidera. Naprawdę polecam, ale najpierw skonsultowałbym się z lekarzem. Trening dosyć ostry, chcociaż myślę, że możnaby go zmodyfikować do indywidualnych mozliwości i wieku. Genralnie to polecam dietę "MŻ" (mniej żreć) i faktycznie zero piwa. Może jakaś czerwona herbatka dla regulacji trawienia i spalania tłuszczów. Więcej mniejszych posiłków, zero piwka, dużo ruchu !!
      • Gość: Gosia Re: Brzuch u faceta:( IP: *.internet.pl 22.09.05, 16:13
        Bardzo bardzo dziękuję za wszystkie wypowiedzi i podpowiedzi.
        Zastanawiam się nad tym, czy rzeczywiście nie ma powinien wybrać się do
        lekarza, bo może coś jest o czym my nie wiemy.
        Z facetem i jego trybem życia jest wielki problem (w rozumieniu poruszanego tu
        problemu i on o tym wie): to południowiec, który co prawda piwa nie pije, pływa
        z uwielbieniem w morzu od maja do października albo i dłużej, natomiast
        podstawą jest ogólne biesiadowanie w tawernach i to w godzinach raczej późnych.
        Kuchnia co prawda raczej zdrowsza niż nasza (ryby, mnóstwo warzyw itp), ale...
        to w zasadzie codziennie:( I z uwagi na życie w takim społeczeństwie doprawdy
        trudno z tego zrezygnować - to po prostu styl życia i tyle.
        Ja również tak zajadam (i tu i tam) ale widocznie lepiej trawię, sama nie wiem,
        problemów nie mam i nie muszę się ograniczać. W domu (i tu i tam) nie ja
        urzęduje w kuchni (to domena mego faceta), stąd nie ja go utuczyłam:-)

        Wie świetnie, że być może jedną z przyczyn jest to żarcie niestety i że
        powinien zrezygnować z wieczornego biesiadowania, ale to nie jest możliwe w
        kraju południowym: oni tak żyją.
        Zastanawiam się tylko nad tym, czy w ogóle ćwiczenia pomogą jeśli nie
        zrezygnuje z tych biesiad.
        Ech, błędne koło.
        Raz jeszcze dziękuję Wam za wszystko.
    • kkk666 Re: Brzuch u faceta:( 23.09.05, 13:52
      Niech pracują wszystkie partie mięśni. Sam rowerek będzie pracował głównie na
      te partie mięśni, o których napisałaś, że chudną. Dobra jest pływalnia oraz
      siłownia (z tym ostatnim jednak trzeba ostrożnie - można się przepukliny
      nabawić). Oczywiście dobre są również spacery (nie musi to być bieg ani nic
      takiego, jeśli Twój partner nie chce się forsować). Tu oczywiście jest
      potrzebna systematyczność. Oczywiście jest potrzebna dieta, ale z tym też
      trzeba uważać - rozłożyć jedzenie na 5 posiłków dziennie jeśli jest to możliwe.
      • mariele Re: Brzuch u faceta:( 23.09.05, 16:21
        Mysle ,ze trzeba dac facetowi po prostu spokoj. i tak juz zrzucil pare kg.
        Majac 53 lata i zyjac ponad pol wieku w specyficznej kulturze trudno nagle
        zaczac trenowac jak przed olimpiada.Facet lubi sobie przed poludniem poplywac a
        wieczorkiem usiasc i pobiesiadowac /jak milo!!!/.W tym wieku drastyczna zmiana
        przyzwyczajen moze mu calkiem odebrac radosc zycia. Kochaj go Gosiu po prostu
        dalej a przed kolacyjka idzcie sobie na spacer.
    • Gość: tęgi Re: Brzuch u faceta:( IP: 212.160.108.* 23.09.05, 18:51
      Mam 54 lata i 105 kg wagi przy 178 cm.Mimo to że ćwicze od młodych lat mam
      brzuszek i to mi za bardzo nie przeszkadza.wicząc mam umeśnione inne części
      ciała typu nogi,ręce klatkę piersiową.Twój problem jest w tym że Twój pan nigdy
      wcześniej nie ćwiczył i nie jest umięśniony.Kiedy mu spada tłuszczyk-to
      chudnieje mu wszystko,bo wszędzie go ma i na to nic nie poradzisz.Poprostu
      zaniedbał wcześniejsze lata.Z tym musisz się pogodzić,czasami fosowne
      odchudzanie może mu wyjść na gorsze.Ja mimo swoich lat na normanym rowerze
      robie dzienne wycieczki 60-70 km.i ćwiczę na sali z potężnymi ciężarami.Z
      poważaniem i pozdrowieniami.A propo -nigdy za dużo kochanego ciała.
    • frankhestain Re: Brzuch u faceta:( 23.09.05, 22:09
      1/ Proponuje żebyś znalazła sobie przystojnego faceta, a tego pokurcza zostaw.

      2/ Niech wyjedzie do Moskwy tam jest klinika gdzie zrobia mu operację
      plastyczna i skórę oraz tłuszcz z brzucha wszczepią mu w członka ewentualnie
      powiekszą Ci z nich piersi.




    • camel_3d odessac... 25.09.05, 19:45
      albo trenowac brzuszki, bo przypuszczalnie ten brzuch to nie iwna tluszczu
      tylko po prostu rozepchanego zoladka i oklapnietego miesnia...
    • Gość: facio60 Re: Trzeba spełnić wiele kryteriów IP: *.dip.t-dialin.net 26.09.05, 11:24
      Odpowiadam treściwie:)
      1.Jeśli Twój facet nie uprawiał sportu, a ma 53 lata, to wszelkie ćwiczenia
      powinien zacząć nad wyraz ostrożnie, bo inaczej to prosta droga do zawału i
      zniechęcenia się.
      2. Powinien najpierw zrobić sobie badania lekarskie, najlepiej u jakiegoś
      specjalisty sportowego, który określi wydolność organizmu męża i stopień
      nasilenia treningu.
      3.Ćwiczyć powinien raczej w jakimś ośrodku a nie w domu chałupniczymi metodami.
      Zresztą ćwiczenia w domu szybko zniechęcają.
      4.Ćwiczenia powinny być długotrwałe a nie siłowe.Tak więc rowerki,marszo-biegi,
      pływanie, wiosełka.Jeśli Twój mąż prowadzi siedzący tryb życia i takąż ma
      pracę, to rowerek nie jest najlepszy bo znowu siedzenie i pracują nogi, a
      reszta ciała nie.Stąd schudły mu tylko nogi, a brzuch wisi.
      Najlepsze jest pływanie bo nie obciążą stawów i znakomicie pozwala spalać
      kalorie oraz chudnie się wszędzie.Trzeba jednak pływać długie odcinki i
      regularnie.Najlepszy byłby crawl.Swietne są też wiosełka, bo pracują wszystkie
      grupy mięśni.Można to ćwiczyć na sucho- są specjalne do tego sprzęty.
      Tak jak w rowerkach tak i wiosełkach trzeba zwrócić uwagę na jakość
      sprzętu.Muszą one mieć duży moment bezwładnośći.Te najtańsze urządzenia to
      prosta droga do uszkodzenia stawów i ścięgien.
      5.Instruktor powinien określić przy jakim tempie i ilie czasu trzeba te
      ćwiczenia wykonywać, aby nie narazić się na kontuzję bądz nawet zawał serca.
      Istotny jest czas treningu i intensywność.Są specjalne normy, które określają
      przy jakim pulsie i czasie ćwiczenia "wytapia" się tłuszcz.
      6.I wreszcie dieta. Należy unikać pustych kalorii, a więc drinków, napojów
      słodzonych, mocnych alkoholi.Otóż organizm spala najpierw alkohole i te napoje
      a dopiero potem resztę. Jeśli wlewasz w siebie te używki, to one najpierw się
      spalą a potem dopiero, jak starczy czsu, kiłbachy, ziemniaki ,itp.itd.
      7.Najważniejsza jest systematyczność i fachowa opieka.
      Pozdrawiam
      • Gość: Jacek Re: Trzeba spełnić wiele kryteriów IP: 207.148.162.* 26.09.05, 21:03
        Jeśli Twój mąż prowadzi siedzący tryb życia i takąż ma
        > pracę, to rowerek nie jest najlepszy bo znowu siedzenie i pracują nogi, a
        > reszta ciała nie.Stąd schudły mu tylko nogi, a brzuch wisi.
        To co kolarze maja brzuchy i chude nogi??? To jest kompletny nonsens.
        Sprawa jest 'diabelnie' prosta: musi miec ujemny bilans kaloryczny: jesli duco
        i intensywnie cwiczy to moze jesc wiecej. Jesli malo i w dodatku z mala
        intensywnoscia to nawet bedac na diecie 'moze' przytyc.
        Pzdr
        Jacek
          • Gość: Jacek Re: Trzeba spełnić wiele kryteriów IP: 207.148.162.* 27.09.05, 17:13
            O.K., nie obrazaj sie, ale jesli uprawiasz jakis sport lub jestes trenerem to
            nie chce mi sie wierzyc w to co napisales!
            Odpowiadam wprost: uprawiam sporty od 31 lat: tenis (od 15-tego roku zycia,
            tylko kilka lat w Olszy Krakow, przerwalem bo talentu brakowalo i zaczalem za
            pozno, poza tym tenis za bardzo nie 'rozwija', Sporty walki 12 lat: TKD (ITF i
            troche Judo, b. intensywnie i z zaangazowaniem (maniactwem ideologicznym),
            nauczyly mnie te sporty dyscypliny, nie mowiac o wszechstronnym 'wyszkoleniu'.
            Niestety w 1996 roku doznalem kontuzji (Judo)- naciagniecie pachwiny i zabralo
            mi to ponad rok aby to wyleczyc (nie moglem prawie chodzic, ale moglem jezdzic
            na rowerze). I zaczalem jezdic! Od 1997 roku jezdzejak wariat, od 2 lat sie
            scigam (szosa), mam nadzieje awansowac w przyszlym roku do Cat.4 (Cat.3 w
            2008 ?). Przejezdam w roku 8 tys. km, nie jest to duzo, ale wiekszosc tych km
            to int. jazda, duza czesc to poprostu tzw. 'Red zone' trening bez ktorego jak
            za pewne wiesz w kolarstwie nie ma czego szukac. Oczywiscie do tego dochodzi
            praca, itd., ale jezdze codziennie. Zima silownia (3 - 4 razy na dzien, ciazary
            glownie gora i nogi), do tego trenazer 4 do 5 razy 40-60 min. (easy spin).
            Niektorzy sie pytaja jak mi sie chce. Ano przyzwyczailem sie, i jak czasami mam
            przerwe np. 2 dni to sobie miejsca nie moge zalezc. Wszystko mozna wycwiczy!
            Dlatego jak ludzie mowia ze nie moga sie pozbyc brzucha to .... Jestem
            szczuplej budowy, poczatek sezonu (po ciezarach to jakies 178 lbs, tluszczu
            raczej malo, ale jest(!), po sezonie to jakies 21 lbs mniej, jedzac 2-3 razy
            wiecej kcal niz 'normalna' osoba. I lubie piwo (pochlaniam d. ilosci i dobre
            wino). Odzywiam sie zdrowo (ZERO JUNK FOOD), zero odzywek, za wyjatkiem sports
            drink (glownie Cytomax), czasami Endurex (recovery), od czasu do czasu
            kreatyna. Wiec uwazam ze mam cos do powiedzenia na tematy 'sport to zdrowie'.
            Oto moje dane: waga (158 lbs = 71.5 kg, wzrost 178, puls spoczynkowy 42-44
            jesli jestem wypoczety, puls Max 185 (w tym roku), lactic treshold - 170,
            cisnienia nie mierzylem dosc dawno, ale jest dosc niskie, i wiek 46 lat.
            Pzdr
            P.S.
            Co do tego watku, niech sie fcet zaangazuje bardziej, przylaczyc sie do klubu,
            byc moze brakuje mu rywalizacji. Niech pocwiczy tak abymial 'ciemno' przed
            oczyma, nie sie zmotywuje. Ktos radzil zeby poszedl do lekarza??? Gimmie a
            break!!!
            Czolem
            • facio60 Re: Trzeba spełnić wiele kryteriów 28.09.05, 09:12
              Cześć, nie obrażam się:)
              Miło, że napisałeś.Jesteśmy prawie rówieśnikami, ja 45 lat.
              Od 25 lat ćwiczę na siłowni, od paru lat w Niemczech.Nigdy nie miałem żadnej
              kontuzji, która uniemożliwiała by mi trening, a wyniki jak na amatora miałem
              chyba niezłe, bo po trzech latach treningu przy wadze 69 kg wyciskałem w ławce
              130 kg, przysiad 145kg, martwy ciąg 192,5kg.Potem to zarzuciłem i ćwiczę dla
              sylwetki i zdrowia.Wagi mi też przybyło, ale nie brzucha.W Niemczech poznałem
              trochę inne podejście do treningu.Wiele rzeczy, które robiłem w Polsce, tam
              były zdyskwalifikowane.Pływam także chętnie - raz w tygodniu 1500 metrów.
              Zauważyłem już od dawna, że uprawianie tylko jednej dyscypliny np. tylko
              siłownia,nie prowadzi do niczego.Przeplatanie z basenem czyni niemal cuda,
              obecnie mam lepsze wyniki badań i ogólną kondycję niż jakieś 20 lat temu.
              Ten rower.Niechcący sam potwierdziłeś to co ja napisałem, a w swoim poprzednim
              poście napisałeś, że to bzdura.Chodzi o ten rowerek.Otóż sam mi potwierdzasz,
              że oprócz roweru, chodziłeś na siłownię itp.
              Kolarze nie są grubi, bo jeżdżą przy ekstremalnych obciążeniach i dodatkowo
              uprawiają uzupełniająco inne sporty.Mają też specjalną dietę.
              Mam znajomych, którzy siedzą za biurkiem po 8-10 godzin dziennie i właśnie
              uzupełniają niedobór wysiłku rowerkiem.To daje tyle co nic.Parę, nawet
              parenaście minut kręcenia pedałami dziennie niewiele da.Mają wiszące brzuchy
              jak mąż tej pani.
              Wydaje mi się, że ta Pani przyjmuje do wiadomości najprostsze recepty, a te
              fachowe, niepasujące do jej koncepcji - odrzuca, jako porady zwariowanych
              zawodowców.I tu jest problem.
              Sylwetka NIE ZROBI SIE SAMA, tu potrzeba ciężkiej pracy, tak jak i ciężka praca
              potrzebna jest aby osiągnąć wiedzę i zarobić więcej niż przeciętni.
              Ta Pani pisze, że mąż pływał, jak było ciepło, a teraz mu się nie chce.
              Ta odpowiedz to kwintesencja tego, dlaczego ten Pan nie chudnie.
              Otóż, jeśli ten Pan pływa w lecie, to przypuszczam, że na odkrytym basenie,
              gdzie kłębi się mnóstwo ludzi a normalny człowiek,który chce tam pływać a nie
              taplać się, nie ma czego szukać.A pływanie przyniesie efekt dopiero wtedy, jak
              jest regularne, długodystansowe, lub krótkie odcinki ale intensywnie pływane.
              Ja tak i Ty też nie odmawiam sobie piwa czy dobrego wina,ale nie piję żadnych
              mocnych alkoholi i drinków.Piwo wcale nie ma takiej ilości kalorii jak myśli
              przeciętny śmiertelnik (mniej niż mleko!) a ma dużo wartości odżywczych.
              Jeszcze co do czasu, a raczej jego braku, jak piszą niektórzy.
              Czas się znajdzie, trzeba TYLKO CHCIEĆ!
              Do sportu amatorskiego potrzeba 1 godzinę co drugi dzień lub kilkadziesiąt
              minut dziennie.To na prawdę można wygospodarować.Obserwuję kolegów, którzy są
              zapasieni, bo nie mają jak to mówią, czasu.
              Palą, lubią wyskoczyć do knajpy, siedzą przed TV przy piwie, imprezują, są
              niezorganizowani.Czas przepływa im wręcz między palcami.
              Ja sam jestem głównym księgowym, mam rodzinę i jakoś znajduję czas.Trzeba
              chcieć.
              Pozdrawiam
              • Gość: Jacek Re: Trzeba spełnić wiele kryteriów IP: 207.148.162.* 28.09.05, 16:41
                Czolem,
                Niezle wyniki. Ja z takimi ciezarami nie pracuje, zbyt duze prawdopodobienstwo
                kontuzji, a w przypadku kolarstwa zastosowania praktycznie nie ma. Co do
                kolarzy to cwicza w silowni ale tylko poza sezonem (za wyjatkiem sprinterow,
                torowcow i czasami tych co sie specjalizuja w jezdzie na czas). Glownie sa to
                cwiczenia na ogolny rozwoj + oczywiscie duzo cwiczen na nogi. Oni raczej chca
                przybrac troche na wadze (miesni tylko), potem wszystko zrzuca. Ogolnie wiadomo
                ze np. cwiczenia na nogi na silowni zmniejszja efektywnosc jezdzenia p. gore.
                Oczywiscie masz racje co do w/w/ tematu w tym poscie. Ale tez nigdy nie
                twierdzilem ze jezdeniem po kilkanascie min (czy nawet 0.5 godz.)/ dzien w
                tempie wolnym mozna zgubic kilogramy. To jest mit! Moze zgubisz na poczatek
                troche, ale pozniej jest znacznie trudniej, trzeba zmieniac ciagle 'bodzce',
                intensywnosc, itd. Pamietajmy ze rower to niezwykla maszyna o d. sprawnosci.
                Nawet ja jak zrobie np. 100km w tempie szybkim to przez 2 dni dolslownie
                mam 'luzy' w spodniach, chodze caly nastepny dzien glodny, jem za dwoch i w
                dalszym ciagu spalam wiecej kcal niz przyjmuje. Uprawiajac jakis sensowny sport
                i przykladajac sie do tego (niekoniecznie zawodniczo) spadek wagi nastepuje
                automatycznie i ja np. mam raczej wiecej problemow z nabraniem wagi po sezonie.
                Co do plywania to masz absolutna racje: trzeba d. plywac i czesto int. aby
                stracic zbedne kg, polecalbym bardziej bieganie czy rower (chyba b. atrakcyjny
                na poczatek). Nie pamietam dokladnie, ale od pocztku sezonu spalilem na rowerze
                (nie liczac silowni) chyba 170000(?) kcal, a nie na wszystkie jazdy zakladam
                pulsometr (tak na 90% moze). Latwo przeliczyc ile to moze byc tluszczu. I nie
                wazne jest czy ktos jest wysportowany czy kompletnie poczatkujacy. Wyslilek
                jest wysilkiem. Ostatnio mialem ostatni wyscig w tym sezonie, taka krotka
                czasowka 20km. Bylem b. blisko 40km/h, spalilem 600kcal w okolo 30min. +
                rozgrzewka nastepne 300 + poszedlem na niezle 35km po wyscigu-to nastepne
                jakies 800-900. Wszystko to razem sie sumuje oczywiscie. Czyli to 1800kcal w 2
                godziny.
                Pzdr
                Jacek
      • Gość: Gosia Re: Brzuch u faceta:( IP: *.internet.pl 27.09.05, 10:10
        Po raz kolejny bardzo bardzo Wam dziękuję za wszystkie wypowiedzi.

        Wynotuję to co - moim zdaniem powinnam (o części już pisałam wyżej):
        - facet piwa nie pije i nie pamiętam aby kiedykolwiek pił (stąd picie piwa jako
        przyczyna odpada zupełnie);
        - nie uprawiał sportu, to fakt. Sporo pływa (i zawsze pływał), jak każdy
        południowiec bo taki klimat i takie warunki, ale w zimę oczywiście nie
        (lenistwo - nie chce się iść na basen). Poza pływaniem niestety... nic więcej:(
        Ostatnio zaczął trochę (ku mojej radości) odstawiać auto i wędrować, co nawet
        mu się spodobało. Nie są to wielkie wyczyny ale już potrafi przewędrować 12 km
        po niegroźnych górkach (nie mówimy o wspinaczce, mówimy o spacerowaniu po
        górach - tu spora moja zasługa i .... radość);
        - nie wyobrażam sobie jakichkolwiek ingerencji (typu chirurgiczne, odsysanie
        itp);
        - nie jest możliwa zmiana trybu życia w postaci rezygnacji z wieczornego
        biesiadowania - to wymagałoby wielu ograniczeń, w tym towarzyskich, nie, tego
        nie bierzemy pod uwagę; poza tym to trudno w tym wieku tak nagle zmienić tryb
        życia. Póki co grzecznie walczę o to, aby nie wchłaniał tyle chleba przy
        kolacjach, ale to trudne: chleb to symbol a maczany w oliwie smakuje przecież
        wybornie;
        - dla mnie ten brzuch to nie problem: lubię tę "poduszkę", a i (ktoś tu
        podnosił) często powtarzam, że kochanego ciała nigdy nie za wiele.

        Poza tym brzuch jest - nie da się zaprzeczyć, ale facet ubrany wygląda hmmm
        zupełnie przyzwoicie i co tu dużo mówić podoba się kobietom (sama widzę te
        spojrzenia rzucane w jego stronę).
        Dziękuję za rady w stylu "zmień faceta" - takich jak on nie spotyka się często.
        Wciąż jest przeze mnie adorowany, uwielbiany, podziwiany (i vice versa).

        Jak dotąd tłumaczę wszystkie Wasze wypowiedzi, facet jest bliski pójściu do
        lekarza (to mnie zaczyna bardzo niepokoić, o czym głośno nie mówię, i ten
        problem nam uświadomiliście), i - o ile nadal będzie to problemem dla niego -
        przymierzenia się do ćwiczeń, o których tutaj piszecie. Powoli, może troche na
        zasadzie zabawy na początku, może nabierze przyzwyczajeń?

        Dziękujemy oboje raz jeszcze i pozdrawiamy.
    • krzysiek_dwadziesciapare Re: Brzuch u faceta:( 27.09.05, 11:07
      ja miałem straszny problem z brzuchem - jestem raczej dość szczupłej budowy
      natomiast brzucho odstawało mi jak u małego Etiopczyka, co raczej średnio
      wpływało mi na samopoczucie ;)
      W lutym wziąłem się za siebie - siłownia 3 razy w tygodniu, treningi po 2,5 h w
      tym czesto po 45 min na sam brzuch. po 3 miesiącach mięśnie brzucha zrobiły sie
      twarde, ale brzucho odstawało nadal. Wtedy wziąłem się za aeroby - orbiterek,
      bieżnia, katowałem się godzine i wiecej. Do tego doszła dieta - zacząłem liczyć
      kalorie, bilans węglowodanowy [ bo sadło to nic innego, jak nie spalone
      węglowodany ]. Efekt tego jest taki, że po 4 miesiącach schudłem 13 kg - i choć
      teraz wyglądam chudo - to są to same żywe, świetnie zarysowane mięśnie, na
      których można budować dalszą masę mięśniową, której, jak zrozumiałem, u twojego
      faceta ci brakuje. Co ważne - brzucho sie pomniejszyło - już tak nie odstaje. Ba
      - mogę bez kompleksów wskoczyć w coś bardziej przylegającego, a i patrzenie w
      lusterko, jakby przyjemniejsze sie zrobiło :)

      moja "rada" jest taka - pozwól swojemu mężczyźnie się skatować [ niech biega -
      godzina truchtu dziennie daje niesamowite rezulataty ], niech zrzuci wszystkie
      sadło, które chce [ wymaga sporo samozaparcia przez pare miesięcy ] a potem,
      niech w miejsce zgubionych "sadlanych" kilogramów zbuduje sobie troche mięśnia.
      wówczas on się będzie dobrze czuł sam ze sobą, a ty z nim :)

      aha, zapomniałbym - niech unika dużych posiłków - bo od tego rozpycha sie
      żołądek. Niech je częściej, a mniej - "maciek" sam się zacznie kurczyć

      i to tyle ode mnie - powodzenia życzę :)
      • Gość: Gosia Re: Brzuch u faceta:( IP: *.internet.pl 27.09.05, 11:50
        Dzięki Krzyśku,
        brzuch u mego faceta nie jest umięśniony: jest jakiś "płynny", miękki, taki
        galaretowaty (nie wiem czy zrozumiale określam).

        A jedzenie... niestety:
        - śniadanie: kawa + jakieś ciatko (najchętniej bez cukru) typu krakers na
        przykład;
        - ok. 14 - 15 (przed sjestą) krótki lunch: jakaś sałatka, coś drobnego z ryby
        (to nie jest wielkie żarcie), chętnie lampka wina do tego i coś słodkiego albo
        owoce;
        - wieczorem: ok. 21 - 22: tu jest to wielkie żarcie niestety + alkohol
        oczywiście (w umiarkowanych ilościach ale codziennie - to nie jest picie w
        nadmiarze).
        Pozdrowienia.
        • krzysiek_dwadziesciapare Re: Brzuch u faceta:( 27.09.05, 13:05
          "wieczorem: ok. 21 - 22: tu jest to wielkie żarcie niestety + alkohol"
          i tu masz przyczynę.
          Niestety, ale zrzucenie brzucha wymaga _żelaznej_ konsekwencji - ja też sie
          oszukiwałem, że da się "chyłkiem boczkiem" - ale nie da się, niestety :(
          Ostatni posiłek - godz 18 - i to skromnie [ u mnie jest to zazwyczaj serek
          homogenizowany etc ] żadnego alkoholu [ nie namawiam do abstynencji, ale raz,
          dwa razy w tygodniu - to max ], unikałbym też wieczorem owoców [ cukry -
          organizm nie ma kiedy ich spalić ] najlepiej jakiś tuńczyk, czy biały ser [ dużo
          białka - czyli mięśnie ]. ale, przede wszystkim, regularny wysiłek - nawykły do
          wysiłku orgaznim zupełnie inaczej fukncjonuje, inaczej spala kalorie

          czeka cię [ i małżonka ] długa walka z nawykami i słabą-silną wolą, ale [
          przynajmniej z mojego punktu widzenia ] warto sie poszarpać. Spróbuj może powoli
          wyrabiać nawyk większych śniadań [ choćby płatki owsiane - masa weglowodanów -
          a więc energii z samego rana ] podjadania owoców w dzień, jakichś kanapek -
          generalnie im wiecej przyjmie w dzień [ jest szansa, że to spali ], tym mniej
          zje wieczorem [ czego napewno nie spali ]

          ostatecznie możesz mu wejść na ambicję - to zawsze działa ;)
          • Gość: Gosia Re: Brzuch u faceta:( IP: *.internet.pl 27.09.05, 13:26
            krzysiek_dwadziesciapare napisał:

            > "wieczorem: ok. 21 - 22: tu jest to wielkie żarcie niestety + alkohol"
            > i tu masz przyczynę.


            Wiemy, wiemy o tym oboje:((
            Nie wiem czy czytałeś wyżej, że z tym jest problem, bo to styl życia niestety -
            facet jest południowcem a u nich dzień wygląda jak napisałam: bawią codziennie
            w tawernach przy żarciu do późnych godzin nocnych, towarzystwo rozległe - tak
            spędzają całe życie. Świetnie znam to środowisko ale nie wszyscy przyjaciele
            mego faceta mają brzuszki (w tym roku specjalnie się przyglądałam na plażach na
            wyspach): czasem brzuszek mały, czasem go brak a czasem.... jak u nas:(
            Żony/partnerki też rosną tu i tam (ja póki co nie rosnę i może tak zostanie) -
            ale z takiego życia trudno zrezygnować, zwłaszcza, że w lato z uwagi na klimat
            jest to rzeczywiście prawie niemożliwe.

            Na ambicję wchodzić nie chcę, bo wciąż podkreślam, że to nie jest dla mnie
            problem a chciałabym aby facet nadal był pogodny a nie zamartwiał się jakimś
            brzuchem i to z uwagi na mnie (no a niestety wymyślił sobie ten problem jakoś w
            zimę i się zamartwia).
            Serdeczności.
    • Gość: pełen-podziwu Skąd Wy macie tyle czasu na ćwiczenia?!?!?! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.05, 12:16
      Wstaję po 6.00, wychodzę do pracy przed 7.00. Wracam różnie, czasem się uda ok.
      17.30, czasem o 19.00. Prosto z pracy drugi etat w domu - dziecko, bo żona
      nauczycielka odrabia lekcje :) Jak już dziecko wreszcie pójdzie spać, jest czas
      na gotowanie, pranie itp. (sprzątania odwalamy raczej w soboty). Późnym
      wieczorem padam na twarz, nie mam siły na ćwiczenia psychiczne (np. nauka
      języków, która by mi sie b. przydała) ani na fizyczne. W soboty i niedziele
      spacery, rowerkowanie itp. ale to za mało, i "mięsień piwny" jakby rośnie [to w
      cudzysłowiu, bo piwa i innego alkoholu w ogóle nie piję, i nawet tłusto nie jem,
      chyba jakis nietypowy Polak jestem :)] Z powodów finansowych wybieramy raczej
      rozrywki bezpłatne, na siłownię mnie nie stać finansowo i czasowo.
      To KIEDY mam robić te brzuszki, przysiady i inne pompki?!?!?! A kiedy Wy je robicie?
    • andulka7 Re: Brzuch u faceta:( 27.09.05, 15:52
      Skoro facet schudł w tyłku i w udach a w brzuchu nic, to może po prostu ma
      przepuklinę, o której nic nie wie.
      Jeśli brzuch jest miękki i galaretowaty to raczej sadło (a wtedy rzeczywiście
      najlepsze są "brzuszki"), ale jeśli twardy i napięty - to niech się przebada.
        • andulka7 Re: Brzuch u faceta:( 28.09.05, 09:34
          krzysiek_dwadziesciapare napisał:

          > andulka - brzuszki nie są na sadło, tylko na wzmocnienie mięśni brzucha.

          Widocznie męskie brzuchy mają trochę inaczej niż damskie, hehe. A może tak se
          mięśnie wzmocniłam, że mi teraz sadło utrzymują w ryzach :)))
          Pozdrówka
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka