Gość: nik
IP: 216.194.27.*
13.02.02, 07:30
Za onet.pl
"USA: Uznajcie nasze przywództwo
Amerykański sekretarz stanu Collin Powell powiedział, że sojusznicy Waszyngtonu
powinni uznawać jego "zasadnicze przywództwo", nawet jeśli nie zawsze się z nim
zgadzają.
Powell odrzucił zarzuty krajów europejskich pod adresem administracji
amerykańskiej, że jest ona jednostronna i wojownicza.
Niemiecki minister spraw zagranicznych Joschka Fischer ostrzegł we wtorek
Busha, by nie traktował swych sojuszników jak państw satelickich.
"W ogóle nie popieram anty-amerykanizmu, jednak nawet przy wszystkich różnicach
wielkości i wagi, sojusze między wolnymi demokracjami nie powinny być
ograniczane do podporządkowywania się. Sojusznicy to nie satelici" - powiedział
Fischer.
Francuski minister spraw zagranicznych Hubert Vedrine z kolei zarzucił w
ubiegłym tygodniu Waszyngtonowi, że ma zbyt proste podejście do polityki
zagranicznej."
Miłośnicy USA na forum zapewne przystąpią do przekonywania nas, że powinnismy
to przywództwo uznać. Przecież USA jest dobre i chce dla nas dobrze. Poza tym
USA walczy o pokój.
Trudno sie oprzeć wrażeniu , że istnieje coś takiego jak Miedzynarodówka
Proamerykanska, która w przeciwienstwie do Miedzynarodówki Komunistycznej,
propaguje miłość do amerykanskiego, a nie czerwonego Wielkiego Brata.
"Pożyteczni idioci"?