appleflower
17.10.11, 13:44
Eee. Stronniczy artykuł :P
Strasznie nie lubię tego zapożyczonego z piłki nożnej pomysłu, że przeciwników należy przedstawić w jak najgorszym świetle. Francuzi się "prześlizgiwali", byli "cwaniaccy", mieli "uśmieszki" i są "faworyzowani przez sędziów". Co to niby ma być? Jeśli finaliści pucharu to banda cieniasów, to co należy powiedzieć o drużynach, których ta banda cieniasów pokonała? I co to za przyjemność dla All Blacks - pokonać przeciwnika, który ponoć nic nie umie?
Francja na początku mistrzostw przechodziła poważny kryzys - morale leżało, trener podejmował niezrozumiałe decyzje, nie potrafił dogadać się z zawodnikami, etc. Przegrali z All Blacks i z Tonga, ale dwa pozostałe spotkania wygrali na tyle dobrze, że udało im się awansować. Takie są zasady, heloł. Dlatego jest grupa, dlatego każda drużyna grała cztery mecze, aby można było lepiej ocenić, która drużyna jest lepsza. Francja i Tonga miały taką samą ilość wygranych i porażek, ale to Francja wygrywała wyższą różnicą punktów.
A potem się pozbierali i wygrali z Anglią... I przepraszam, jakie znowu, "nie w otwartej grze"? Pan autor szanowny ma jakieś własne zasady, według których wskazuje zwycięzcę? Bo jeśli dobrze pamiętam ten mecz, to Francuzi atakowali częściej, przez więcej czasu mieli piłkę, zrobili tyle samo przyłożeń co Anglicy, a do tego strzelili dropa i dwa zgodnie z zasadami podyktowane karniaki. Byli lepsi, jakby nie patrzeć.
A co do meczu z Walią, to już naprawdę... Wszędzie czytam, jaka to Walia biedna, niesprawiedliwie potraktowana, że na pewno by wygrali, gdyby nie ta czerwona kartka... No po prostu jak polska drużyna piłki nożnej po każdym przegranym meczu.
Nieważne, że Francja grała świetnie w obronie. Nieważne, że przez Dusatoir'a i Harinordoquy'ego nic się nie mogło przebić, a Parra strzelał swoje karne z palcem w nosie.
Nieważne nawet, że ten sam sędzia, który dał Warburtonowi czerwoną kartkę za obrócenie Clerca do góry nogami i upuszczenie go na głowę, podyktował później Walijczykom TRZY karniaki, A ONI JE WSZYSTKIE SPUDŁOWALI, a w międzyczasie spudłowali również własną konwersję. Come on, how lame is that.
Mogło być 19:9 dla Walii i wtedy nikt by nie narzekał na czerwoną kartkę... Ale nieeeee - Walijczycy przegrali nie dlatego, że nie umieją kopać, tylko dlatego, że sędzia był po stronie Francji. Jasne :P
Chciałbym dodać, że tego typu walnięcie głową przeciwnika o ziemię zgodnie z zasadami zawsze powinno skutkować czerwoną kartką. Zdarzało się już, że sędzia był pobłażliwy, dawał żółtą, a potem po meczu zmieniano jego decyzję na czerwoną i faulujący zawodnik nie mógł grać w następnym meczu.
Ale najwyraźniej autor znowu stosuje jakiś własny zbiór zasad. Może warto iść z nimi do IRB? Może w IRB nie wiedzą, jak należy grać? :P
Tak czy inaczej, bardzo mi się podoba, że finał RWC będzie powtórką z 1987. Mama nadzieję, że obie drużyny zagrają świetnie i ktokolwiek wygra, wypiję za to :)