Forum Sport Sport
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    K.Miklas !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!1

    IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 03.04.02, 20:02
    Porównywanie Pana K.Miklasa do Pana T. Lisa jest absolutną bzdurą !!!!!!!!!!
    Pan K.Miklas jest zupełnym "amatorem" w swoim zawodzie. Jeżeli ktoś zarzuca
    komuś stosowanie zabronionych środków to może to robić zgodnie z obowiązującą
    procedurą. Ponadto Pan K.Miklas "opowiada" i sugeruje telewidzom niechęć do
    zawodników innych narodów. Ciekawe czy ten Pan wie co znaczy słowo anorektyk?
    Polecam konsultacje z lekarzem .
    Ps. Czy ktoś wie jakie są analogie między Ireną Karel a Karelem Gotem?
    Czekam na odpowiedzieć (SZCZEGÓLNIE OD PANA K.MIKLASA)!!!!!!!!!!!!!!!
    Obserwuj wątek
      • Gość: Bic Ps: K.Miklas IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 03.04.02, 20:09
        Czy ktoś moze odpowiedzieć na pytanie : Jaki jest związek między skoczkiem
        Jandą a Panią K.Jandą? To się podobno ma nazywać "poczuciem humoru" !!!!!!!!!!
      • Gość: macias Re: K.Miklas !!!! IP: *.gdansk.sdi.tpnet.pl 03.04.02, 21:14
        Gość portalu: Bic napisał(a):

        > Porównywanie Pana K.Miklasa do Pana T. Lisa jest absolutną bzdurą !!!!!!!!!!
        > Pan K.Miklas jest zupełnym "amatorem" w swoim zawodzie.

        Dobre sobie - Bic, chlopie, Miklas komentowal skoki, gdy Ty jeszcze na ksiedza
        wolales Zorro.

        > Jeżeli ktoś zarzuca komuś stosowanie zabronionych środków to może to robić
        > zgodnie z obowiązującą procedurą.

        To znaczy z jaka?
        Mi sie wydawalo zawsze, ze procedury, jakimi posluguja sie dziennikarze to
        wlasnie slowo i proba wyjasnienia niejasnych sytuacji - w TV czy tez radiu lub
        gazecie...

        > Ponadto Pan K.Miklas "opowiada" i sugeruje telewidzom niechęć do zawodników
        > innych narodów.

        Mozesz wyjasnic, co oznacza zwrot "sugeruje niechec"? Niechec to mozna okazywac.
        I to jedyny punkt, w ktorym sie zgadzam - Miklas (jak kazdy) po prostu zwyczajnie
        nie lubi Hannawalda. I to jest fakt. Faktem tez jest, ze nie powinien tego
        okazywac i byc obiektywnym.

        Ale domyslam sie tez, dlaczego jest mu trudno. Moze sie myle, ale wydaje mi sie,
        ze ma podobne do mojego odczucie - odczucie, ze ktos mogl niezdrowo namieszac (i
        znow powrot pamietnych kontrol na TCS). Ten czlowiek od wielu lat komentuje skoki
        narciarskie i na pewno wiele juz widzial. Taka sytuacja (slusznie wg mnie) wydala
        mu sie chora.

        > Ciekawe czy ten Pan wie co znaczy słowo anorektyk?

        Ciekawe, czy Ty wiesz, co w ogole ma wspolnego anoreksja z cala sprawa?

        > Polecam konsultacje z lekarzem .
        > Ps. Czy ktoś wie jakie są analogie między Ireną Karel a Karelem Gotem?
        > Czekam na odpowiedzieć (SZCZEGÓLNIE OD PANA K.MIKLASA)!!!!!!!!!!!!!!!

        PS. Czy ktos wie, co znaczy "czekam na odpowiedziec"?
        Czekam na odpowiedz (SZCZEGOLNIE OD BICa)!
        • Gość: Bic Re: K.Miklas !!!! IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 03.04.02, 21:37
          Czy możesz odpowiedzieć na postawione pytania? ( I.Karel vs K.Gott, Janda vs
          Pani K.Janda )? To jest poczucie humoru !!!!!!!!!!!!!!
        • Gość: Bic Re: K.Miklas !!!! IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 03.04.02, 21:40
          Tak się złożyło, że ty nawet jeszcze w planie nie byłeś podczas gdy ja oglądałem
          "Zorro" Synku!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
          • Gość: Rado Re: K.Miklas !!!! IP: *.czestochowa.cvx.ppp.tpnet.pl 03.04.02, 22:54
            Gość portalu: Bic napisał(a):

            > Tak się złożyło, że ty nawet jeszcze w planie nie byłeś podczas gdy ja oglądałe
            > m
            > "Zorro" Synku!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

            Bic -cyc znowu opowiadasz banialuki?Już myślałem że cię tu więcej nie spotkam .
            Jednak się pomyliłem-kolejna intryga buca bica.hehe
        • amelia25 że się wtrącę... 04.04.02, 09:33
          Gość portalu: macias napisał(a):


          > Mi sie wydawalo zawsze, ze procedury, jakimi posluguja sie dziennikarze to
          > wlasnie slowo i proba wyjasnienia niejasnych sytuacji - w TV czy tez radiu lub
          > gazecie...

          To chyba źle Ci się wydawało: gadanie na prawo i lewo nieudowodnionych bzdur to
          nie żadna procedura tylko pomówienie - w radiu, czy też w TV - jeszcze gorzej -
          pomówienie w środkach masowego przekazu.

          >Miklas (jak kazdy) po prostu zwyczajnie
          > nie lubi Hannawalda. I to jest fakt. Faktem tez jest, ze nie powinien tego
          > okazywac i byc obiektywnym.

          Tutaj sobie nieźle poleciałeś - zwrot "jak każdy" w tym miejscu jest naprawdę
          rzetelny - na miarę rzetelności reprezentowanej przez Miklasa:)
          >
          > Ale domyslam sie tez, dlaczego jest mu trudno. Moze sie myle, ale wydaje mi sie
          > ,
          > ze ma podobne do mojego odczucie - odczucie, ze ktos mogl niezdrowo namieszac (
          > i
          > znow powrot pamietnych kontrol na TCS). Ten czlowiek od wielu lat komentuje sko
          > ki
          > narciarskie i na pewno wiele juz widzial. Taka sytuacja (slusznie wg mnie) wyda
          > la
          > mu sie chora.
          Mam jedno zasadnicze pytanie: jakie przez rok postępy poczynił przemysł
          farmaceutyczny czy cokolwiek innego odp. za doping ?(choć nie wątpię że tutaj
          rozwój idzie szybko). Jaki wyrozumiały był podczas zeszłorocznych komentarzy
          p.Miklas dla zdyskwalifikowanego Rosjanina - zgodnie z jego mottem wg którego
          komentuje skoki: "Powtarzanie jest matką wiedzy" - wiele razy słyszałam jak
          niemal z rozbawieniem i pobłażaniem mówił o zdyskwalifikowanym skoczku: "No tak
          proszę Państwa ale zupełnie niewiadomo po co on to zrobił - akurat skoki
          narciarskie to taka dyscyplina, w której doping nie pomaga - bo tyle jest
          czynników składających się na dobry skok, że zupełnie nie wiadomo czym można
          sobie pomóc" - i już nie chodzi mi o zasadność w ogóle dopingu w skokach ale o
          to: Co się stało, że Miklas zmienił zdanie: Czy dowiedział się właśnie o
          tajemniczych specyfikach, których używanie stało się zasadne czy doping
          Hannawalda byłby mu bardziej "na rękę" niż nie wygrywającego błyskotliwie
          Wasiliewa?
          To nie znaczy,że neguję zasadność stosowania kontroli antydopingowych ale akurat
          ja czekam na odp. od p. Miklasa na to pytanie. On od tylu lat komentuje skoki, że
          na pewno już wiele widział...Co zobaczył przez ten rok?
          Pzdr



          • Gość: Mon Re: że się wtrącę... IP: *.mnc.pl 04.04.02, 11:12
            Amelia
            On przez ten rok zobaczył ze nie tylko Małysz moze pieknie wygrywac a wiadomo
            ze punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia...wiec teraz Miklas stał sie
            zaciekłym przeciwnikiem dopingu (czytaj Svena...).I nic tego nie zmieni mimo ze
            swiadczy to o totalnym braku klasy wstyd tylko ze tvp nie odcina sie wsposob
            wyrazny od tych glupot.
          • Gość: macias Re: że się wtrącę... IP: *.gdansk.sdi.tpnet.pl 04.04.02, 11:34
            amelia25 napisał(a):

            > > Mi sie wydawalo zawsze, ze procedury, jakimi posluguja sie dziennikarze to
            > > wlasnie slowo i proba wyjasnienia niejasnych sytuacji - w TV czy tez radiu
            > > lub gazecie...
            >
            > To chyba źle Ci się wydawało: gadanie na prawo i lewo nieudowodnionych bzdur

            Naturalnie - doping w sporcie to dla niektorych nieudowodniona bzdura.
            Dobrze, ze sa tez ci drudzy, ktorzy scigaja oszustow i probuja wyjasnic
            nienormalne sytuacje.

            > to nie żadna procedura tylko pomówienie - w radiu, czy też w TV - jeszcze
            > gorzej - pomówienie w środkach masowego przekazu.

            Proponuje sprawdzenie definicji pomowienia, bo zwrocenie uwagi i zdziwienie
            czyms, co normalnie nie mialoby prawa miec miejsca jest dociekaniem.

            > > Miklas (jak kazdy) po prostu zwyczajnie nie lubi Hannawalda. I to jest fakt.
            > > Faktem tez jest, ze nie powinien tego okazywac i byc obiektywnym.
            >
            > Tutaj sobie nieźle poleciałeś - zwrot "jak każdy" w tym miejscu jest naprawdę
            > rzetelny - na miarę rzetelności reprezentowanej przez Miklasa:)

            Rzeczywiscie zbytnio skrocilem mysl - mialo byc "jak kazdy ma prawo kogos nie
            lubic".

            > Mam jedno zasadnicze pytanie: jakie przez rok postępy poczynił przemysł
            > farmaceutyczny czy cokolwiek innego odp. za doping ?

            Przestan, naprawde nie chwytaj sie brzytwy, bo nie wiem, czy tylko sie
            usmiechnac, czy jednak odpisac?
            Uwazasz, ze rynek dopingu i przemysl farmaceutyczny stoi w miejscu? Opanuj sie...

            > Jaki wyrozumiały był podczas zeszłorocznych komentarzy p.Miklas dla
            > zdyskwalifikowanego Rosjanina - zgodnie z jego mottem wg którego komentuje
            > skoki: "Powtarzanie jest matką wiedzy" - wiele razy słyszałam jak niemal z
            > rozbawieniem i pobłażaniem mówił o zdyskwalifikowanym skoczku: "No tak
            > proszę Państwa ale zupełnie niewiadomo po co on to zrobił - akurat skoki
            > narciarskie to taka dyscyplina, w której doping nie pomaga - bo tyle jest
            > czynników składających się na dobry skok, że zupełnie nie wiadomo czym można
            > sobie pomóc"

            Ale na przykladzie zdyskwalifikowanego Rosjanina zrozumial, ze jednak doping moze
            pomoc - tak trudno to pojac? Czlowiek uczy sie cale zycie (mam nadzieje, ze Ty
            rowniez) i wyciaga wnioski z roznych obserwacji.

            Byc moze Miklas wyciagnal wnioski z przypadku Vasiliewa - dziwi Cie to czy po
            prostu chcialas sie przyczepic?


            Mam natomiast inne pytanie: dlaczego wydaje mi sie, ze dla Ciebie pominiecie
            kontroli dopingowych wlasnie na 50. TCS, wlasnie piec razy z rzedu wydaje sie
            normalne i jestes sklonna odsadzic od czci i wiary czlowieka, ktoremu wydalo sie
            to dziwne niz tych, ktorzy do tej sytuacji dopuscili?

            Czy chcesz powiedziec, ze wg Ciebie kontrole antydopingowe w skokach sa psu na
            bude, a ten, kto ich wymaga jest idiota/amatorem/podrzegaczem/plotkarzem/itd.?

            Jesli tak, to troche zalosna (IMHO) postawa.
            • amelia25 Re: że się wtrącę... 04.04.02, 12:15
              Hmmm - wydaje mi się że się nie zrozumieliśmy.....bo nie chcę zakładać że celowo
              zniekształciłeś to co napisałam...

              Gość portalu: macias napisał(a):

              > amelia25 napisał(a):
              >
              > > > Mi sie wydawalo zawsze, ze procedury, jakimi posluguja sie dziennikar
              > ze to
              > > > wlasnie slowo i proba wyjasnienia niejasnych sytuacji - w TV czy tez
              > radiu
              > > > lub gazecie...
              > >
              > > To chyba źle Ci się wydawało: gadanie na prawo i lewo nieudowodnionych bzd
              > ur
              >
              > Naturalnie - doping w sporcie to dla niektorych nieudowodniona bzdura.
              > Dobrze, ze sa tez ci drudzy, ktorzy scigaja oszustow i probuja wyjasnic
              > nienormalne sytuacje.
              >
              > > to nie żadna procedura tylko pomówienie - w radiu, czy też w TV - jeszcze
              > > gorzej - pomówienie w środkach masowego przekazu.
              >
              > Proponuje sprawdzenie definicji pomowienia, bo zwrocenie uwagi i zdziwienie
              > czyms, co normalnie nie mialoby prawa miec miejsca jest dociekaniem.

              Proponuję przczytanie jeszcze raz tego co napisałam i pokazanie mi miejsca, w
              którym neguję fakt istnienia dopingu w sporcie.
              Fakty nt.TCS były takie - brak kontroli dopingowych, zwycięstwo Svena,
              natomiast pomówienie : domniemanie dopingu u Svena.
              Też uważam że te kontrole powinny się odbyć i nigdy nie twierdziłam, że to w
              porządku że ich nie było ale mówienie że Sven musiał znaleźć dobrą dietę,
              zwłaszcza że w zeszły sezon miał kompletnie nieudany i zrezygnował z niego w
              trakcie jego trwania a teraz mu się udaje - a tymczasem tu nie ma kontroli to dla
              mnie za daleko posuniety brak klasy i dyletanctwo.

              > > Mam jedno zasadnicze pytanie: jakie przez rok postępy poczynił przemysł
              > > farmaceutyczny czy cokolwiek innego odp. za doping ?
              >
              > Przestan, naprawde nie chwytaj sie brzytwy, bo nie wiem, czy tylko sie
              > usmiechnac, czy jednak odpisac?
              > Uwazasz, ze rynek dopingu i przemysl farmaceutyczny stoi w miejscu? Opanuj sie.

              Moje pytanie było czysto retoryczne i ironiczne - nie zauważyłeś mojej uwagi w
              nawiasie że nie wątpię że rozwój ten postępuje szybko? - co było widać na
              ostatniej Olimpiadzie - naprawdę nie chce mi się dopisywać przypisów do
              wszystkiego. Poza tym zgodnie ze swoim charakterem i Twoimi cennymi radami jestem
              raczej opanowana :)

              >
              > Ale na przykladzie zdyskwalifikowanego Rosjanina zrozumial, ze jednak doping mo
              > ze
              > pomoc - tak trudno to pojac? Czlowiek uczy sie cale zycie (mam nadzieje, ze Ty
              > rowniez) i wyciaga wnioski z roznych obserwacji.
              >
              > Byc moze Miklas wyciagnal wnioski z przypadku Vasiliewa - dziwi Cie to czy po
              > prostu chcialas sie przyczepic?

              Przykro mi ale to co piszesz jest po prostu nielogiczne - wnioski Miklasa nt.
              Wasssiliewa były nastepujące - w skrócie: "po co? skoro to na nic?" Chciałam się
              przyczepić do tego jak bardzo jego osobiste sympatie i antypatie mają wpływ na
              interpretację faktów - oczywiście nikt mu nie każe kochać Hannawalda ale jako
              komentator nie jest obiektywny pozwalając sobie na takie interpretacje. Chociaż
              jemu nic nie udowodniono i dalsze konkursy w których utrzymywał dobrą formę i
              skakał równie dobrze jak w TCS nic wykazały. Znaczy się H. naszprycował się tylko
              na TCS, a potem to tylko wiatr pod narty i dobry kombinezon?
              >
              >
              > Mam natomiast inne pytanie: dlaczego wydaje mi sie, ze dla Ciebie pominiecie
              > kontroli dopingowych wlasnie na 50. TCS, wlasnie piec razy z rzedu wydaje sie
              > normalne i jestes sklonna odsadzic od czci i wiary czlowieka, ktoremu wydalo si
              > e
              > to dziwne niz tych, ktorzy do tej sytuacji dopuścili?
              >
              > Czy chcesz powiedziec, ze wg Ciebie kontrole antydopingowe w skokach sa psu na
              > bude, a ten, kto ich wymaga jest idiota/amatorem/podrzegaczem/plotkarzem/itd.?
              >
              > Jesli tak, to troche zalosna (IMHO) postawa.

              Powtórzę jeszcze raz, choć to dziwne, że muszę to podkreślać bo dla mnie jest to
              oczywiste: uważam że kontrole dopingowe są bardzo potrzebne, także po to żeby nie
              było takich dyskusji i domniemywań, natomiast p. Miklas nie powinien zbyt szybko
              łączyć pewnych faktów ze sobą - bo to jest dopiero żałosne - takie POMÓWIENIA w
              ustach komentatora telewizji publicznej pod adresem jednego z bardziej
              spektakularnych bohaterów sezonu.
              Pzdr
              • Gość: radziwił do amelki IP: *.glinik.gorlice.pl 04.04.02, 12:33
                amelia25 napisał(a):

                > Hmmm - wydaje mi się że się nie zrozumieliśmy.....bo nie chcę zakładać że celow
                > o
                > zniekształciłeś to co napisałam...

                macias ma taki styl odpowiadania - ja jestem trochę mniej opanowany od ciebie;),
                i kiedyś przestało mi się chcieć z nim polemizować bo wszystko powykręcał.
                teraz też nie mam czasu, ale może wtrącę swoje trzy grosze później, albo jutro -
                chba że wcześniej zrobisz to za mnie:)
                • amelia25 Re: do R 05.04.02, 17:36
                  Ktoś to już chyba kiedyś napisał do Ciebie ale jesteś niezłym Syzyfem Radziwił:)
                  Na dodatek z wynikami!!!
                  Szacunek!;)
                  Pozdrawiam
                  • Gość: radziwił do a IP: 195.205.141.* 06.04.02, 09:36
                    amelia25 napisał(a):

                    > Ktoś to już chyba kiedyś napisał do Ciebie ale jesteś niezłym Syzyfem Radziwił:
                    > )
                    > Na dodatek z wynikami!!!

                    1. jak z wynikami, to już nie syzyfem :)
                    2. fajnie byłoby, gdybym równie "syzyfowo" walczył z innymi rzeczami - np. z
                    pracą magisterską, której nie powstała jak dotąd nawet linijka (i nie zanosi się,
                    żeby szybko powstała - a mamy 6 kwietnia...). te osobiste zwierzenia po to, żeby
                    zasygnalizować, że chyba będę musiał wkrótce "opuścić to forum";) (przynajmniej
                    na jakiś czas). tylko kto wtedy zajmie moje miejsce?;)
                    3. przepraszam, że znowu powrócę do niegdysiejszych rozważań, ale lektura twoich
                    postów coraz bardziej utwierdza mnie, że jednak twoi rodzice travelowali za młodu
                    po southeast poland;). np. z miklasem miałem prawie identycznie - kiedyś, nawet
                    jeśli konkurs był transmitowany równolegle na eurosporcie, wolałem krzyśka
                    posłuchać (potem i tak oglądałem powtórkę na euro) - miało to choćby walor
                    humorystyczny. tak więc podobieństwo między nami jest duże;). że tobie te posty
                    zgrabniejsze wychodzą (mi język polski trochę jednak przeszkadza - jak to dobremu
                    folksdojczowi:)), nie stoi w sprzeczności z powyższą tezą - po prostu powiela się
                    znany schemat: zdolna i pilna siostra + leniwy brat - łobuz:).

                    (poza tym oczywiście oboje jesteśmy mądrzy, czytaj: przemądrzali:)))))))))

                    pozdrawiam
                    • amelia25 Re: do r 09.04.02, 16:51
                      Gość portalu: radziwił napisał(a):

                      >

                      > 2. fajnie byłoby, gdybym równie "syzyfowo" walczył z innymi rzeczami - np. z
                      > pracą magisterską, której nie powstała jak dotąd nawet linijka (i nie zanosi si
                      > ę,
                      > żeby szybko powstała - a mamy 6 kwietnia...). te osobiste zwierzenia po to, żeb
                      > y
                      > zasygnalizować, że chyba będę musiał wkrótce "opuścić to forum";) (przynajmniej
                      >
                      > na jakiś czas). tylko kto wtedy zajmie moje miejsce?;)

                      Eeee tam - wymówki to ja sobie mogę też zawsze znaleźć - np. wzmiankowana przeze
                      mnie już malejąca wydajność mojej pracy - co prawda nie mgr ale zawsze jakiejś,
                      nie?;)

                      > 3. przepraszam, że znowu powrócę do niegdysiejszych rozważań, ale lektura twoic
                      > h
                      > postów coraz bardziej utwierdza mnie, że jednak twoi rodzice travelowali za mło
                      > du
                      > po southeast poland;)

                      Przyznam się w końcu do płynącej w moich żyłach południowej krwi - Kraków tak
                      bardzo istotny w mojej genealogii - zgadza się - ale tego wschodu nie bardzo mam
                      gdzie umiejscowić.... cóż...

                      - po prostu powiela s
                      > ię
                      > znany schemat: zdolna i pilna siostra + leniwy brat - łobuz:).

                      Całkiem bardziej rozpowszechniony jest schemat "zdolny ale leniwy":)))

                      Pozdrawiam życząc wytrwałości w pisaniu (gdziekolwiek, czy na forum czy na
                      seminarium:)



                      • Gość: radziwił do amelii IP: 62.233.151.* 09.04.02, 18:04
                        amelia25 napisał(a):

                        > Przyznam się w końcu do płynącej w moich żyłach południowej krwi - Kraków tak
                        > bardzo istotny w mojej genealogii - zgadza się

                        a ja właśnie piszę z krakowa. czyli - zestawiając niczym bohater wątku pewne
                        fakty - wszystko jasne :)))))

                        > Całkiem bardziej rozpowszechniony jest schemat "zdolny ale leniwy":)))

                        to do mnie szpilka, złośliwa siostro? zdolny nie wiem, ale do tego drugiego
                        niestety muszę się przyznać

                        > Pozdrawiam życząc wytrwałości w pisaniu (gdziekolwiek, czy na forum czy na
                        > seminarium:)

                        pozdrawiam!!!!!!!!!!!!!!
                        (poprawiaj wydajność czy to na forum, czy to w pracy:)))
                        • amelia25 do r 10.04.02, 10:54
                          Gość portalu: radziwił napisał(a):


                          >wszystko jasne :)))))
                          Alles klar!:))))- Galicja poczesne miejsce w moim sercu ale ja jak do tej pory
                          piszę z Wawy i okolic.

                          > > Całkiem bardziej rozpowszechniony jest schemat "zdolny ale leniwy":)))
                          >
                          > to do mnie szpilka, złośliwa siostro? zdolny nie wiem, ale do tego drugiego
                          > niestety muszę się przyznać

                          W życiu!!! Żadna szpilka - czy to wygląda jak szpilka?:) Sam napisałeś "leniwy
                          brat" ...może powinnam była jednak napisać "leniwy ale zdolny"?:)))

                          > (poprawiaj wydajność czy to na forum, czy to w pracy:)))
                          Zobaczę, co się da zrobić...:)
                          pozdrawiam

                          • Gość: radziwił Re: do a IP: 62.233.209.* 10.04.02, 17:24
                            amelia25 napisał(a):

                            > W życiu!!! Żadna szpilka - czy to wygląda jak szpilka?:) Sam napisałeś "leniwy
                            > brat" ...może powinnam była jednak napisać "leniwy ale zdolny"?:)))

                            no tak... po prostu zobaczyłem tam akcent na "leniwy":))) całe życie wszyscy
                            powtarzają mi to słowo, więc mogę być przewrażliwiony:)))


                            > > (poprawiaj wydajność czy to na forum, czy to w pracy:)))
                            > Zobaczę, co się da zrobić...:)

                            czekam:) wszyscy czekają:))) (czy to na forum... itd.:)))

                            --<-(@
                            radziwił
              • Gość: macias Re: że się wtrącę... (1) IP: *.gdansk.sdi.tpnet.pl 04.04.02, 21:15
                amelia25 napisał(a):

                > Proponuję przczytanie jeszcze raz tego co napisałam i pokazanie mi miejsca,
                > w którym neguję fakt istnienia dopingu w sporcie.

                No jakzesz...
                Zgodzisz sie przeciez, ze nie jest tak, iz decydujac sie na jakas wypowiedz
                zupelnie odrywasz ja od swoich postaw, nastawienia do pewnych rzeczy. Byloby to
                niemozliwe - kazdy sad ma zwiazek z innymi, choc wcale nie musza byc wspomniane
                doslownie.

                Skoro negujesz umiejetnosci i krytykujesz czlowieka za to, ze osmielil sie
                publicznie zdziwic i zwrocic uwage na fakt niezwyklej opieszalosci organizatorow
                przy organizacji (a raczej jej braku) kontroli, a jednoczesnie pytasz rzeczonego
                redaktora, jaki to postep w medycynie zauwazyl przez rok, ze osmiela sie..., itd.

                ...to chyba jasne, ze dla Ciebie doping w sporcie nie istnieje lub jest czyms
                absolutnie marginalnym, czym nie warto zaprzatac sobie glowy i srodkow
                pienieznych, a ludzi, ktorzy doping wesza i skladaja pewne fakty nalezy odsunac
                od ich stanowisk, gdyz sa niebezpieczni. Czy nie to mialas na mysli piszac
                poprzedni post? Bo jesli nie, to w jakim celu go napisalas?

                > Fakty nt.TCS były takie - brak kontroli dopingowych, zwycięstwo Svena,
                > natomiast pomówienie : domniemanie dopingu u Svena.

                Pomowienie? Nie, nie, moja droga - to Ty chcialas i uslyszalas tam pomowienie.
                Redaktor Miklas zdobyl sie na to, zeby publicznie poskladac pewne fakty w
                logiczna lub mniej logiczna, w kazdym razie zwracajaca na cos uwage, ukladanke.

                Mianowicie nastaje czas Turnieju Czterech Skoczni i nagle - ni stad, ni zowad
                ktos "zapomina" o nieszczesnych kontrolach. Juz to samo w sobie jest karygodne i
                zwyczajnie czuc tu nieprzyjemny odor. Dlaczego? No chyba nie zaprzeczysz, ze 50
                edycja tak prestizowego turnieju (nie wspominajac o gratyfikacjach pienieznych)
                jest niemalym wyzwaniem takze dla ludzi, ktorzy decyduja sie grac nieczysto?

                W tym samym czasie dzieja sie inne - nie spotykane we wczesniejszej historii tego
                sportu rzeczy. Mianowicie jeden skoczek wygrywa turniej stajac na pierwszym
                miejscu podium we wszystkich konkursach. Nie mnie sadzic, czy rzeczony skoczek
                byl pod wplywem (jakichkolwiek) srodkow wspomagajacych - ja nie osadzam
                czlowieka, ale podobnie jak red. Miklas skladam pewne fakty. Do tego dochodzi
                presja kibicow, presja mediow, sponsorow, presja wyniku/sukcesu. Przyznasz, ze
                wielu ludzi, ktorzy normalnie nawet nie mysleliby o oszustwie pod wplywem tak
                przemoznej presji moze sie zlamac, poddac psychicznie i chciec siegnac po cos, co
                jest niedozwolone, a co zwiekszy szanse na spelnienie oczekiwan, prawda?

                > Też uważam że te kontrole powinny się odbyć i nigdy nie twierdziłam, że to w
                > porządku że ich nie było ale mówienie że Sven musiał znaleźć dobrą dietę,
                > zwłaszcza że w zeszły sezon miał kompletnie nieudany i zrezygnował z niego w
                > trakcie jego trwania a teraz mu się udaje - a tymczasem tu nie ma kontroli to
                > dla mnie za daleko posuniety brak klasy i dyletanctwo.

                Brak klasy...
                Czy mam przez to rozumiec, ze jakiekolwiek przejawy zdziwienia powstala sytuacja
                sa ponizej dozwolonego poziomu? W takim razie kto wg Ciebie organizuje i zada
                organizacji kontroli antydopingowych? Ludzkie swinie, osoby, ktorym nie warto
                podawac reki? No bo przeciez normalnie oni kontroluja m.in. zwyciezce - czyli
                jest domniemanie nieczystej rywalizacji.
                Redaktor Miklas wiedzial o pewnych zdarzeniach (o braku kontroli) i majac okazje
                o tym wspomniec, zrobil to. I chwala mu za to, bo zanim te slowa padly z jego
                ust, wszyscy w tej sprawie milczeli.

                Zapytam - jak wg Ciebie Krzysztof Miklas mial zwrocic uwage na ta niecodzienna
                sytuacje? Przeciez napomkniecie o braku kontroli w ktorymkolwiek momencie
                turnieju zostaloby odczytane podobnie - Miklas sugeruje, ze zwyciezca
                byl/jest/bedzie na dopingu...

                > Przykro mi ale to co piszesz jest po prostu nielogiczne - wnioski Miklasa nt.
                > Wasssiliewa były nastepujące - w skrócie: "po co? skoro to na nic?"

                Sa nielogiczne, poniewaz nawet nie probujesz ich w sposob logiczny pojac.
                Napisalem wyraznie, ze najwyrazniej K. Miklas przez rok zauwazyl celowosc
                stosowania dopingu.

                > Chociaż jemu nic nie udowodniono i dalsze konkursy w których utrzymywał dobrą
                > formę i skakał równie dobrze jak w TCS nic wykazały.

                Wybacz - Hannawald dlugo, dlugo nie wygral konkursu, nie skakal na takim poziomie
                i nie dominowal tak, jak na konkursach, gdzie nie bylo kontroli. Co
                najdziwniejsze - jego trener, czyli osoba, ktora normalnie wie, w jakiej formie
                znajduje sie zawodnik i ma przygotowany plan treningowy na najblizsza przyszlosc,
                a nade wszystko zdaje sobie sprawe, w jakim stadium jest jego podopieczny i na co
                bedzie go stac w niedlugim czasie, zachowal sie irracjonalnie (jakby
                zdezorientowany) i zapowiedzial, ze Sven nie bedzie sie liczyl na Olimpiadzie (co
                pozniej, jak widzielismy, zupelnie sie nie sprawdzilo). Dziwne, prawda?

                Zanim odpowiesz, dodam, ze zapewne zrozumialas powyzsze zdanie jako sugestie,
                jakoby Hannawald byl wg mnie nieprzepisowo dopingowany. Nie - nic takiego nie
                napisalem, natomiast Ty pewnie chcialas to tak odczytac. Ja tylko relacjonuje i
                zestawiam pewne fakty.

                > Znaczy się H. naszprycował się tylko na TCS, a potem to tylko wiatr pod narty
                > i dobry kombinezon?

                Moze odpowiem tak: na pewno widujesz na ulicy tzw. coxow, czyli delikatnie
                mowiac: atletow na wspomaganiu. Zwroc wiec uwage, ze oni nie szprycuja sie bez
                przerwy - czesto biora tylko "na rozbieg", a po uzyskaniu zalozonej przez siebie
                masy przestaja i pozniej sa juz czysci - organizm sie wyplukuje, a efekty
                coxowania nadal widac.

                To tylko przyklad i nie przyjmuj go doslownie - zeby nie bylo zaraz odpowiedzi -
                "co by dal Hannwaldowi doping na mase?"
                • amelia25 Re: że się wtrącę... (1) 05.04.02, 17:00
                  Widzę że pod moją nieobecność dyskusja przetoczyła się przez kulminacyjny punkt,
                  a argumentacja Radziwiła Cię przekonała.
                  Ja jednak nie mogę się zgodzić z tym co mi przypisujesz, no i chyba jednak lepiej
                  wiem co myślę i nie dam sobie wmówić tego co mi się nigdy nie wydawało - być
                  może nie piszę zbyt szczegółowo i dokładnie, bo pewne rzeczy są dla mnie
                  oczywiste (np.obecność dopingu w sporcie, potrzeba kontroli).
                  Napiszę jednak, że mój głos dot. bardziej że tak bowiem spraw nazwijmy to
                  etycznych a nie technicznych. To znaczy na jakiej podstawie p.Miklas wysnuwał
                  swoje wnioski i jak bardzo miał do tego prawo i jak jego antypatie i sympatie
                  wpływają na interpretacje faktów i czy jest wówczas wiarygodny. No ale to w
                  świetle Twoich kolejnych wypowiedzi musztarda po obiedzie.
                  Ja przed TCS nie miałam większych zastrzeżeń do tego komentatora - nie
                  przeszkadzało mi to że cały czas powtarzał swój zestaw wiadomości - z drugiej
                  strony trudno żeby na każdy z wielu konkursów szykował nowe. W sumie jego głos
                  nadawał kolorytu w kolejne pucharowe weekendy - wiadomo - mam wolne, włączam TV -
                  skoki i Miklas - standard.
                  Aż do czasu...

                  > Zapytam - jak wg Ciebie Krzysztof Miklas mial zwrocic uwage na ta niecodzienna
                  > sytuacje? Przeciez napomkniecie o braku kontroli w ktorymkolwiek momencie
                  > turnieju zostaloby odczytane podobnie - Miklas sugeruje, ze zwyciezca
                  > byl/jest/bedzie na dopingu...

                  Normalnie - "nie przeprowadzano tu kontroli antydopingowych" i gdyby był taki
                  czujny jak mu to przypisujesz, to próbowałby dowiedzieć się czegoś więcej na ten
                  temat - pytając ludzi którzy podjęli tę decyzję - nie wiem, Hofera, Tepesa, kogoś
                  z organizatorów. Lub starając się to zrobić - wtedy mógłby powiedzieć że próbował
                  a nikt mu nie chciał powiedzieć itd, co ma wobec tego sądzić. To byłaby dla mnie
                  procedura dziennikarska. a tak na marginesie to czy ktoś w ogóle to zrobił? -
                  tzn zapytał?

                  > znajduje sie zawodnik i ma przygotowany plan treningowy na najblizsza przyszlos
                  > c,
                  > a nade wszystko zdaje sobie sprawe, w jakim stadium jest jego podopieczny i na
                  > co
                  > bedzie go stac w niedlugim czasie, zachowal sie irracjonalnie (jakby
                  > zdezorientowany) i zapowiedzial, ze Sven nie bedzie sie liczyl na Olimpiadzie (
                  > co
                  > pozniej, jak widzielismy, zupelnie sie nie sprawdzilo). Dziwne, prawda?

                  Dziwne. Patrząc z drugiej strony, to ciekawe dlaczego Hess cały czas powtarzał,
                  że dla niego Nr 1 zostaje cały czas Martin Schmitt. A tymczasem Martin: złoto na
                  IO, vice MŚ i jedno zwycięstwo w sezonie - numer 1? Te wszystkie wątpliwości
                  można też postawić sobie właśnie zastanawiając się nad Schmittem?

                  Pzdr
                  • Gość: macias Re: że się wtrącę... (1) IP: *.gdansk.sdi.tpnet.pl 05.04.02, 18:44
                    amelia25 napisał(a):

                    > > Zapytam - jak wg Ciebie Krzysztof Miklas mial zwrocic uwage na ta
                    > > niecodzienna sytuacje? Przeciez napomkniecie o braku kontroli w
                    > > ktorymkolwiek momencie turnieju zostaloby odczytane podobnie - Miklas
                    > > sugeruje, ze zwyciezca byl/jest/bedzie na dopingu...
                    >
                    > Normalnie - "nie przeprowadzano tu kontroli antydopingowych" i gdyby był taki
                    > czujny jak mu to przypisujesz, to próbowałby dowiedzieć się czegoś więcej na
                    > ten temat - pytając ludzi którzy podjęli tę decyzję - nie wiem, Hofera, Tepesa,
                    > kogoś z organizatorów.

                    A wlasnie! A skad przekonanie, ze tego nie zrobil?
                    Racja, ze nie szedl po drabince na sam szczyt FISowej hierarchii, ale nie mozesz
                    mu odebrac tego, ze pytal i w jakims stopniu zbieral informacje wokol siebie...
            • Gość: radziwił i ja się wtrącę - do maciasa IP: 212.244.47.* 04.04.02, 16:40
              macias,
              na wstępie zaznaczę, że nie zgadzam się z bicem, że miklas jest "amatorem" -
              aczkolwiek przyznasz, że czas spędzony przy stanowisku komentatorskim nie musi
              automatycznie przekładać się na jakość komentarza (vide dariusz "brzana"
              szpakowski). nie preszkadzają mi też jego "dowcipy", choć osobiście
              preferuję "szaranowitze":).
              nie w tym rzecz.
              jeśli chodzi o zarzuty wobec miklasa dotyczące jego komentarza na tcs, to
              posunął się dalej niż tylko "zdziwienie" i "dociekanie" dlaczego nie ma
              kontroli. sugerował on, i to niejednokrotnie, że hannawald jest na dopingu - i
              uczynił to bez żadnych dowodów. pisała już o tym amelia. ty z kolei kiedyś
              napisałeś mi, że dziennikarz powinien dociekać, że powinien pisać o
              niewyjaśnionych sprawach. owszem, ale wcześniej powinien postarać się o jakieś
              dowody. żaden rzetelny dziennikarz nie napisze w gazecie o jakiejś aferze,
              jeśli nie ma choć cienia dowodu, świadków etc.
              tymczasem miklas zaczął niedwuznacznie domniemywać, że "być może hannawaldowi
              posłużyło świąteczne menu" itp. ponadto kilkakrotnie użył sformułowania
              typu "nie chcę nic sugerować, ale to dziwne" (skąd u hannawalda taka forma).
              pomijając formalną zbieżność tej frazy z frazą leppera ("ja tylko pytam"),
              problem w tym, że w tej dyscyplinie takie skoki formy wcale NIE SĄ DZIWNE.
              początek zeszłego sezonu małysz miał gorszy niż hannawald początek tego - a
              potem na tcs wystzał. to samo hannawald. to samo ammann na olimpiadzie. to samo
              ahonen gdzieś tak od olimpiady. to samo kranjec pod koniec sezonu (choć już
              wcześniej miał już przebłyski, zresztą hannawald też). powiesz "tak, ale małysz
              i reszta byli kontrolowani". tym bardziej potwierdza to moją tezę - TAKI SKOK
              FORMY NIE JEST NICZYM DZIWNYM I JEST MOŻLIWY BEZ DOPINGU. o czym tak
              doświadczony komentator jak km powinin wiedzieć. (do sprawy dopingu jeszcze
              wrócę).
              przypisujesz miklasowi szlachetne motywy "wyjaśniania brudnych spraw". nie
              wiem, może było to jedną z motywacji, są jednak fakty, które każą mi w taką
              interpretację wątpić. np. fakt, że sugerował, iż spisek sięga znacznie dalej i
              tendencyjnie mierzone są odległości. tak było podczas ostatniego konkursu w
              bischofshofen, kiedy w ostatniej parze skakali hannawald z hautamaekim.
              hautamaeki skoczył 5 metrów krócej, ale miklas nie dowierzał - "mam wątpliwości
              czy hautamaeki skoczył aż o tyle krócej. za ocenę odległości skoku odpowiada
              tylko jeden sędzia (bzdura, sędziów jest wielu i są ustawieni co metr), mam
              nadzieję, że się nie pomylił". powtórka, w której pokazano równolegle oba skoki
              na podzielonym ekranie wykazała absurd tego zarzutu. zresztą w zeszłym roku
              było to samo - podczas konkursu w oberstdorfie, gdy małysz pobił rekord
              skoczni, a skaczący po nim schmitt jeszcze go poprawił - miklas także kręcił
              nosem (czy aby na pewno sędziowie tendencyjnie nie zmierzyli skoku niemcca,
              zapewne nie chcieli, żeby rekord skoczni miał małysz). notabene, wspomniany
              martin schmit, w tym roku tak wychwalany przez naszego komemtatora, w zeszłym
              roku wcale nie był dla niego tak "sympatyczny" - co jest kolejnym argumentem za
              innym wyjaśnieniem niechęci miklasa do hannawalda - nie pierwszy raz bowiem
              odnosił się niechętnie do skoczka który zagrażał małyszowi.
              wracając do zarzutów wobec miklasa. jego wietrzenie spisków wszędzie miało
              miejsce także w poprzednim sezonie, kiedy to mówił, że sukcesy małysza są
              przyjmowane "z kwaśną miną" przez waltera hofera - a to ciekawe, bo on sam
              twierdził, że pojawienie się nowej postaci w dyscyplinie która przeżywa pewien
              zastój, może ją ożywić, zwiększyć popularność w krajach, gdzie była potężna już
              wcześniej, a tekże pobudzić nowy rynek - polskę. te wszystkie rzeczy się
              sprawdziły, patrząc choćby na wzrost frekwencji na trybunach i przed
              telewizorami. ale miklas wolał widzieć nieistniejącą niechęć i spiski. na
              które - raz jeszcze - nie miał żadnych dowodów.
              następny zarzut. miklas nie tylko sugerował doping hannawalda, ale przypisał mu
              także cechy charakteru, których wcześniej nikt jakoś nie zauważał. chodzi o
              słynną butę, pyszałkowatość, buńczuczne zachowanie, ostatnio dorzucił to
              niezrównoważenie. wcześniej nikt tego jakoś nie zauważał, nawet sam miklas,
              przez te wszystkie lata, kiedy komentował skoki. co więcej, pamiętam jak w tym
              sezonie, na pierwszym konkursie w neustadt, podczas skoku hannawalda miklas
              radosnym i jasnm głosem pokrzykiwał "zieeeh, hanni!". wystarczył miesiąc, żeby
              sympatycznego hanniego zastąpił pyszałek hannawald. aż tak się svenio
              zmienił?
              macias, żeby było jasne. ja nie wnikam w intencje i motywy miklasa, co więcej,
              nie uważam, że są one jakieś złe i demoniczne. nie wiem, byc może po prostu
              zbyt emocjonalnie podszedł do sukcesu małysza, a to się nałożyło na wrodzoną
              czy nabytą tendencję do spiskowego spostrzegania świata - nie wiem tego.
              natomiast faktem jest, że zbyt często zdarzało mu się chlapnąć coś, na co nie
              miał dowodów, a co po pierwsze mogło skrzywdzić niektóych ludzi, a po drugie
              tworzyło wokół skoków niezdrową atmosferę. nie wiem czy to miklas tak wpłynął
              na ludzi, czy raczej dobrze wpasował się w społeczny klimat niechęci do
              detronizatora małysza - w każdym razie dał ludziom do ręki "argumenty" ("on się
              dopinguje". "on pyszałek jest"), które ułatwiły późniejszą eskalację tej
              głupiej "wojny" z hannawaldem.
              widzisz więc że zarzutów wobec miklasa jest więcej. ale podstawowy to
              nierzetelność dziennikarska.
              co do jednej rzeczy się zgadzamy - że choćby nie lubił hannawalda nie powinien
              tego okazywać w komentarzu. tu chodzi o pryncypia warsztatu komentatora
              sportowego. jest np. taki komentator, który bardziej niż inne kluby lubi legię
              warszawa, i to strasznie słychać. pewnie wiesz o kogo mi chodzi:) i myślę, że
              tez ci się to niezbyt podoba.
              a żebyś do końca sobie uzmysłowił co zarzucam(y) miklasowi, proponuję posłuchać
              komentarza rudzińskiego na eurosporcie. nie mówię, że jest perfekcyjny, ale
              jest pozbawiony tego czynnika subiektywno-spiskowko-wynurzeniowego, który mam
              za złe miklasowi. poza tym cały czas "trzyma emocje" - czego nie można
              powiedzieć o miklasie, który często usypia, a gdy małysz gorzej skoczy -
              praktycznie konkurs dla niego się kończy (to kolejny zarzut warsztatowy). a już
              najgorsze jest, gdy hannawald odda świetny skok, a miklas beznamiętnym tonem
              oznajmie "tak, dobry skok..."itp. ale o tym, że komentator nie powinien
              okazywać swoich sympatii i antypatii już była mowa.

              macias, przepraszam za chaotyczność i ewentualne błędy językowe czy
              stylistycze. wynika to wszystko z pośpiechu. przy okazji mam prośbę. gdybyś
              odpowiadał na ten post - proszę cię, nie masakruj tego tekstu, jak przedtem
              zrobiłeś z textem amelii, tendencyjnie dobierając cytaty itd. naprawdę zależy
              mi na rzetelnej dyskusji, a na odpowiedzi na garść dowcipów doyczących
              tendencyjnie wyrwanych fragmentów mojego tekstu po prostu nie mam czasu.

              p.s. miało być jeszcze o dopingu - będzie później
            • Gość: radziwil i ja się wtrącę - do maciasa (c.d.) IP: 212.244.47.* 04.04.02, 17:58
              dopingowe sprawy jeszcze omówię, bo kiedyś zarzuciłeś mi, że nie zauważyłem
              twojego argumentu. zauważyłem, tyle, że nie wydał mi się przekonujący. a
              brzmiał on następująco:

              "50. TCS zawsze bedzie smierdzial - niezaleznie od tego, czy potem kontrolowano
              Hannawalda co 5 minut czy nie. Byc moze 5 konkursow wystarczylo, zeby sie
              wyplukal - byc moze jakies anaboliki potrzebne byly tylko do
              przyspieszenia/chwilowego zwiekszenia efektow treningu, a pozniejsze ich
              stosowanie nie bylo konieczne (vide np. powszechnie zazywany na silowniach
              omadren czy nawet metanabol - napompujesz sie, a potem tylko utrzymujesz mase i
              mieso) - byc moze Hannawald nigdy nie mial nic wspolnego z niedozwolonymi
              srodkami farmakologicznymi. Ale to nie zmienia faktow..."

              nie znam się na dopingu i na środkach dopingujących. ale mimo wydaje mi się, że
              twoje rozumowanie nie trzyma się kupy.
              - piszesz, że mogło być tak: hannawald wziął coś co przyspieszyło/polepszyło
              efekt treningu, potem dało się to "coś" wypłukać, ale efekt mimo wszystko
              utrzymywał się. jeśli tak, to dlaczego on (i zresztą wszyscy inni) nie zrobili
              tego przed sezonem? potem przecież i tak by się to utrzymywało... jeśli ten
              efekt nie mógł trwać cały sezon - równie dobrze wszyscy zawodnicy mogli używać
              tego środka przed olimpiadą - kiedy była dość długa przerwa (wziąć doping tuż
              po ostatnim konkursie przed olimpiadą, szybko go "wypłukać" - potem stosowanie
              nie byłoby konieczne). tak więc jeśli nawet taki środek istnieje to
              a) czemu nie używać go przed sezonem, albo w (dłuższych) przerwach między
              konkursami
              b) wtedy podejrzani są WSZYSCY - i hannawald, i hautamaeki, i ammann, i koch, i
              peterka, i skupień;)

              - poza tym skoki są taką dyscypliną, gdzie siła mięśni to nie wszystko. owszem,
              jest to pewna niezbędna baza, ale klucz do sukcesu leży także gdzie indziej. na
              przykład w dynamice mięśni - być może się mylę ale gwałtowne manipulowanie masą
              mięśniową może się negatywnie odbić na tejże dynamice. zresztą gwałtowne
              manipulowanie jakimkolwiek parametrem skoczka (np. wagą) w tej trudnej
              dyscyplinie, gdzie o optymalnym wyonaniu decyduje "tak wiele wektorów" (jak
              powiada szaranowicz) - jest co najmniej niebezpieczne i niepewne. [tak na
              marginesie: nie wiem czy wiesz, ale - jeśli wierzyć żołądziowi - jednym z
              najmocniejszych odbić wśród wszystkich skoczków dysponuje... wojciech skupień.
              to chyba najlepsze świadectwo, że fizjologia to w tej dyscyplinie nie wszystko]

              - bardzo dużą rolę odgrywają tutaj czynniki psychologiczne, nie chodzi nawet o
              słynny efekt "cut your head" - "odcięcia" głowy od bodźców zewnętrznych,
              oczekiwań kibiców, rywalizacji czy własnego lęku. chodzi także o odpowiedznie
              przygotowanie percepcyjne a także o maksymalną automatyzację czynności, któa
              pozwala na stabilizację formy (qrdwa, znowu zapodaję a la szaran:). wydaje się,
              że to mogły być główne czynniki w tym konkretnym przypadku - svena hannawalda.
              że z mocą mięśni i ogólnie sprawami cielesnymi jest wszystko w porządku - sven
              pokazał choćby podczas zawodów w neustadt - gdzie w drugim konkursie wygrał ze
              znaczącą przwagą nad małyszem i miażdżącą nad pozostałymi (w pierwszym
              konkursie zdyskwalifikowany skakał także rewelacjnie). nie wspominam dobrych
              występów z poprzednich lat. tak więc potencjał był - brakowało stabilizacji,
              która przyszła od tcs i trwała do końca sezonu. podobny schemat miał miejsce w
              zeszłym sezonie w przypadku małysza, a w tym podobnie było z ammannem czy np.
              kranjecem.
              - inny argument przeciw teorii dopingowej podałem w części "o miklasie" - takie
              skoki formy się w tej dyscyplinie zdarzają (w miarę często)
              - jeszcze innym argumentem jest to, że hannawald osiągnął te sukcesy na
              znajomych skoczniach. nie jest to czynnik decydujący, ale pomaga - patrz
              przypadek matei, który bardzo słabo się spisywał w całym sezonie a w zakopanem
              potrafił być 9. tak więc i svenwi mogły pomóc znajome niemieckie skocznie (co
              do austriackich: o tej w bischofschofen od początku mówiło się, że będzie mu
              przyjazna, zresztą był jej rekordzstą, a za nową w innsbrucku - sam widziałem
              na eurosporcie - hannawald "był wdzięczny budowniczym"). ponadto dobre skoki na
              własnych skoczniach mogły dać mu pewność siebie - też istotną.
              - wreszcie utrzymywanie do końca sezonu świetnej formy świadczyłoby
              przeciw "teorii dopingowej". próbowałeś ten argument podważyć, ale - moim
              zdaniem - nieprzekonująco, o czym pisałem wyżej.

              ja wiem, nie było tych kontroli na tcs. jeszcze raz powtórzę, że nie jestem za
              dopingiem. uważam, że są potrzebne kontrole, że wtedy powinny być. nie uważam
              też, że nie ma możliwości dopingu w skokach (choć myślę, że możliwość
              manipulacji środkami dopingującymi jest w tym sporcia nieco mniejsza - w
              porównaniu do innych dyscyplin, z powodów wymienionych wyżej). jeszcze co do
              kontroli a tcs - tak naprawdę nie wiemy dlaczego ich nie było. może to był
              ukartowany spisek a może nie. miklas lepiej przysłużył by się "sprawie", gdyby
              po prostu wypytał kogoś odpowiedzialnego DLACZEGO nie było tych kontroli -
              zamiast oczerniać hannawalda. (poza tym rodzą się inne wątpliwości - jeśli to
              takie proste, i był to np. spisek niemiecki - to czemu niemieccy spece,
              korzystając z okazji nie "podrasowali" także schmitta, uhrmanna, hockego...).

              nie o to mi idzie. tak naprawę ani ty, ani ja nie wiemy czy hannawald (albo
              ktokolwiek inny, komu tego nie udowodniono) był na dopingu czy nie. chcę tylko
              napisać, że ISTNIEJE WIELE ISTOTNYCH POWODÓW WSKAZUJĄCYCH, ŻE DOPINGU BYĆ NIE
              MUSIAŁO, albo - co najmniej - że nie można o tenże winić bardziej hannawalda
              niż innych.

              na koniec dodam jedną rzecz. napisałeś kiedyś, że nie podoba ci się huśtawka
              nastrojów wśród polskich kibiców, że za łatwo zmienili zdanie na temat
              hannawalda. ja też tak uważam - tyle, że za łatwo zmienili zdanie wtedy, na
              początku teo "konfliktu", że tak łatwo uwierzyli w "bufonadę" hannawalda.
              osobiście uważam, że zmiana zdania sama w sobie nie jest niczym nagannym.
              owszem, jest głupia, gdy jest oparta na słąbych przełankach. natomiast zmiana
              zdania oparta na argumentach jest godna szacunku - dlatego, że psychologicznie
              trudna. i gdybyś na przykład ty zmienił zdanie, albo przynajmniej
              trochę "poluzował" hannawaldowi - nie uważałbym tego za irytujące ani śmieszne,
              wręcz przeciwnie - szacuneczek:)


              ( do bica: wiem, że ten post nie mieści się dokładnie w temacie wątku, ale coś
              jest na rzeczy, a poza tym to przedłużenie mojej kiedysiejszej, nieskończonej
              dyskusji z maciasem - wybacz w każdym razie;)
              • Gość: radziwił Re: i ja się wtrącę - do maciasa (c.d.) - aneks IP: 212.244.47.* 04.04.02, 18:05

                > b) wtedy podejrzani są WSZYSCY - i hannawald, i hautamaeki, i ammann, i koch, i
                > > peterka, i skupień;)
                >
                ... a już najbardziej skoczkowie amerykańscy, którzy jeździli sobie gracko na co
                któreś zawody - a w przerwach pewnie "pompowali" i "wypłukiwali", "pompowali"
                i "wypłukiwali"...;)
              • Gość: Bic Re: i ja się wtrącę - do maciasa (c.d.) IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 04.04.02, 18:35
                Myślę, że nareszcie zaczynamy myśleć konstruktywnie!
                Chodzi przecież o profesjonalizm zawodowy i obiektywizm.
                Pozdrowienia
              • Gość: macias Re: i ja się wtrącę - do maciasa (c.d.) IP: *.gdansk.sdi.tpnet.pl 04.04.02, 21:45
                Musze szczerze przyznac, ze przekonales mnie co do red. Miklasa. Byc moze bylem
                slepy, byc moze naiwnie wierzylem w romantyzm komentatora ze skadinad tak
                krytykowanej przeze mnie TVP...

                Zgadzam sie, ze Krzysztof Miklas zbyt osobiscie traktuje komentarz do zawodow i
                przelewa nan zbyt dosadnie swoje animozje.

                A wracajac do dopingu: pytasz, dlaczego inni sie nie "pompuja", bo przeciez
                mogliby sie szybko wyplukac (np. miedzy sezonami). W jednym zdaniu zaprzeczasz
                wiec, ze ze srodkow dopingujacych mozna sie szybko oczyscic (a mozna) oraz przy
                okazji zapominasz, ze jest jeszcze cos takiego jak zwykla ludzka uczciwosc.

                Dlaczego sie nie wspomagaja? Po pierwsze - nie wiesz, czy tego nie robia. Skoro
                miedzy sezonami nie ma kontroli, to byc moze wlasnie jest to wykorzystywane?
                Ale to juz powoli zakrawa na spiskowa teorie dziejow. Nalezy zapytac - czy
                warto i czy o to chodzi? Wbrew pozorom nie kazdy trener czy zawodnik
                dopingowalby sie tylko dlatego, ze ma taka okazje.

                Pisales tez o innych czynnikach (psychice, itd.) - doping nie powinien Ci sie
                jednoznacznie kojarzyc z tezyzna fizyczna. Wierz mi, sa srodki na najrozniejsze
                ludzkie cechy - takze na psychike, koncentracje, itd., itd.
                • Gość: radziwił Re: i ja się wtrącę - do maciasa (c.d.) IP: *.glinik.gorlice.pl 05.04.02, 11:17
                  Gość portalu: macias napisał(a):

                  > Musze szczerze przyznac, ze przekonales mnie co do red. Miklasa. Byc moze bylem
                  > slepy, byc moze naiwnie wierzylem w romantyzm komentatora ze skadinad tak
                  > krytykowanej przeze mnie TVP...
                  >
                  > Zgadzam sie, ze Krzysztof Miklas zbyt osobiscie traktuje komentarz do zawodow
                  > przelewa nan zbyt dosadnie swoje animozje.

                  no i o to cały czas chodziło, a nie o "odsądzanie od czci i wiary" tego
                  komentatora. nie miałbym do niego pretensji gdyby swoją nierzetelność pokazał raz
                  czy dwa a potem się z tego wycofał - ale on niestety ciągle upiera się przy swoim
                  (wymienione przeze mnie przykłady to nie wszystko), co jest psychologicznie
                  zrozumiałe, ale etycznie średnie. także postawa tvp jest dla mnie niezbyt fajna -
                  powinni go trochę bardziej zbesztać. niestety tvp nie ma innych dobrych
                  komentatorów, szaranowicz jest słaby, snopek nudny - wszyscy może nie
                  dramatycznie źli, ale ja bym poszukał kogoś nowego (nie wierzę, że to się w
                  najbliższym czasie stanie).


                  >
                  > A wracajac do dopingu: pytasz, dlaczego inni sie nie "pompuja", bo przeciez
                  > mogliby sie szybko wyplukac (np. miedzy sezonami). W jednym zdaniu zaprzeczasz
                  > wiec, ze ze srodkow dopingujacych mozna sie szybko oczyscic (a mozna) oraz przy
                  >
                  > okazji zapominasz, ze jest jeszcze cos takiego jak zwykla ludzka uczciwosc.

                  nie, wcale nie zaprzeczam, że można się "wypłukać" - ja się na tym nie znam, i
                  wierzę ci, że można. ale wówczas...


                  >
                  > Dlaczego sie nie wspomagaja? Po pierwsze - nie wiesz, czy tego nie robia. Skoro
                  >
                  > miedzy sezonami nie ma kontroli, to byc moze wlasnie jest to wykorzystywane?
                  > Ale to juz powoli zakrawa na spiskowa teorie dziejow. Nalezy zapytac - czy
                  > warto i czy o to chodzi? Wbrew pozorom nie kazdy trener czy zawodnik
                  > dopingowalby sie tylko dlatego, ze ma taka okazje.

                  ... ale wówczas dzieje się dokładnie to co opisałeś w tym akapicie. nie można
                  ufać nikomu, każdy jest podejrzany - nawet gdyby kontrole nic nie wykazywały. i
                  tu dochodzimy do paranoi, i w zasadzie powinniśmy przestać oglądać jakiekolwiek
                  zawody sportowe - bo przyjmując takie założenia nigdy nie możemy być pewni
                  uczciwości zawodnika(ów).
                  ale właśnie, tu pojawia się problem uczciwości, o którym pisałeś. jasne że nie
                  każdy skorzysta z dopingu. to przecież także kwestia zdrowia - wiele środków
                  dopingujących wpływa na organizm negatywnie (często efekt jest odroczony o wiele
                  lat).
                  i rzecz kolejna. ja mam świadomość, że "antydoping" idzie zawsze o krok
                  za "dopingiem". ale jednak jakieś tam osiągnięcia ma, od czasu do czasu kogoś
                  łapią. nam, kibicom, pozostaje przyjmować do wiadomości wyniki kontroli i brać je
                  za dobrą monetę.
                  o kwestii dopingu piszemy w określonej sprawie - hannawalda. jak dla mnie
                  wspomniane we wcześniejszych postach argumenty (czyli generalnie to, że jego
                  osiągnięcia spokojnie da się wytłumaczyć bez odwoływania się do dopingu +
                  utrzymywanie formy do końca sezonu przy kontrolach anty-) przeczą "teorii
                  koksowej". chyba, że szukamy "diabła" wszędzie - ale wówczas podejrzani są także
                  inni zawodnicy.

                  >
                  > Pisales tez o innych czynnikach (psychice, itd.) - doping nie powinien Ci sie
                  > jednoznacznie kojarzyc z tezyzna fizyczna. Wierz mi, sa srodki na najrozniejsze
                  >
                  > ludzkie cechy - takze na psychike, koncentracje, itd., itd.

                  zapewne tak, ale na psychike wpłynąć jest znacznie trudniej - po prostu jest ona
                  słabiej poznana niż ciało człowieka i nie do końca wiadomo co, na co, i w jaki
                  sposób wpływa. to raz. po drugie, wraca stary problem - wpływać na to mogą
                  wszyscy, nie tylko niemcy, nie tylko hannawald. po trzecie w końcu, część z tych
                  oddziaływań, a już na pewno oddziaływania niefarmakologiczne, jest jak
                  najbardziej dozwolonych i co więcej - stosowanych, ale znowu - przez wszystkich,
                  także przez dr jana blecharza.
                  • Gość: macias Re: i ja się wtrącę - do maciasa (c.d.) IP: *.gdansk.sdi.tpnet.pl 05.04.02, 14:06
                    Gość portalu: radziwił napisał(a):

                    > o kwestii dopingu piszemy w określonej sprawie - hannawalda. jak dla mnie
                    > wspomniane we wcześniejszych postach argumenty (czyli generalnie to, że jego
                    > osiągnięcia spokojnie da się wytłumaczyć bez odwoływania się do dopingu +
                    > utrzymywanie formy do końca sezonu przy kontrolach anty-) przeczą "teorii
                    > koksowej".

                    Powyzszy wywod mnie malo przekonuje - kazdy rekord swiata, kazde (nawet
                    najwspanialsze, najbardziej okazale i niesamowite) zwyciestwo mozna wytlumaczyc
                    racjonalnie, odkladajac na bok mozliwosc niedozwolonego wspomagania. Bo nie
                    wyobrazam sobie sytuacji, w ktorej bez kontroli mozna by jednoznacznie
                    stwierdzic, ze dany zawodnik na pewno jest czysty. Ty sobie wyobrazasz?

                    Przeciez wszystko mozna wytlumaczyc swietnym przygotowaniem i zwyzka formy.

                    Rzecz po prostu w tym, ze ta bezprecedensowa opieszalosc w kwestii kontroli
                    zgrala sie w czasie z zaskakujacym i historycznym sukcesem jednego czlowieka.
                    Nie mozesz osadzic, ze zawodnik byl na dopingu, bo nie masz na to dowodow, nie
                    mozesz rowniez stanowczo zaprzeczyc - z tego samego powodu...

                    I to mnie wlasnie boli. Ze byc moze przez czyjas glupote, lenistwo, niechlujstwo
                    za niepowatarzalnym wynikiem sportowym wciaz sunie luna podejrzenia o nieczysta
                    gre. A moze to wlasnie nie byla glupota, lenistwo, etc., a zamierzone dzialanie?

                    Tego sie pewnie nie dowiemy, niestety.
                    • Gość: radziwił Re: i ja się wtrącę - do maciasa (c.d.) IP: 195.205.141.* 06.04.02, 10:06
                      Gość portalu: macias napisał(a):


                      > Powyzszy wywod mnie malo przekonuje - kazdy rekord swiata, kazde (nawet
                      > najwspanialsze, najbardziej okazale i niesamowite) zwyciestwo mozna wytlumaczyc
                      > racjonalnie, odkladajac na bok mozliwosc niedozwolonego wspomagania. Bo nie
                      > wyobrazam sobie sytuacji, w ktorej bez kontroli mozna by jednoznacznie
                      > stwierdzic, ze dany zawodnik na pewno jest czysty. Ty sobie wyobrazasz?

                      nie, ale co innego gdyby było to jednorazowe zwycięstwo - wtedy można
                      podejrzewać, że coś było nie tak (oczywiście nie mając pewności), a co innego
                      jeżeli ten zawodnik, już kontrolowany, ciągle osiąga świetne wyniki - mnie to
                      jednak trochę uspokaja;)


                      > Rzecz po prostu w tym, ze ta bezprecedensowa opieszalosc w kwestii kontroli
                      > zgrala sie w czasie z zaskakujacym i historycznym sukcesem jednego czlowieka.


                      historycznym tak, zaskakującym - w świetle późniejszych wyników sh - nie (bo co
                      zaskakującego w tym, że świetny zawodnik świetnie skacze - szczególnie "u
                      siebie"). do tego dochodzi to co pisałem wcześniej. schemat osiągania formy przez
                      małysza i hannawalda był niemalże bliźniaczy: pojedyncze "wyskoki" ale generalnie
                      nierówno - "wystrzał" (w obydwu przypadkach na tcs) - potem do końca dobrze.
                      owszem, hannawaldowi zdarzyło się wygrać po raz pierwszy w historii wszystkie 4
                      konkursy turnieju. ale małysz w zeszłym sezonie też wygrał 5 konkursów pod rząd.
                      że akurat tych a nie innych?


                      > I to mnie wlasnie boli. Ze byc moze przez czyjas glupote, lenistwo, niechlujstw
                      > o
                      > za niepowatarzalnym wynikiem sportowym wciaz sunie luna podejrzenia o
                      nieczysta
                      > gre. A moze to wlasnie nie byla glupota, lenistwo, etc., a zamierzone dzialanie
                      > ?
                      > Tego sie pewnie nie dowiemy, niestety.

                      jeszcze raz - co do tego, że kontrole powinny być - totalna i absolutna zgoda.
                      podobnie jak ty wolałbym, żeby w sporcie było wszystko jasne. może tylko dodam,
                      że sprawa niekoniecznie rozbija się na 2 tylko alternatywy - głupota, lenistwo
                      versus zamierzone działanie - po prostu nie wiem jaka jest procedura ustalania,
                      że dziś kontrola jest a jutro jej nie ma - może zaważyły jeszcze inne względy?
                      tego nie wiemy.
                      maciasq, ja proponuję coś takiego. nie do końca przekonały cię dobre wyniki
                      hannawalda w dalszej części sezonu. teraz mamy kilkumiesięczną przerwę. na pewno
                      sprzyja ona ochłonięciu z emocji, cofnięciu się o kroczek, rozważeniu z dystansu
                      wszystkich "za" i "przeciw". a za parę miesięcy przyszły sezon - może on coś
                      więcej tobie (i nam wszystkim) wyjaśni?
              • kubasa Miklas w Trójce 05.04.02, 15:20
                Był o 23.00 i wypadł bardzo dobrze. Tłumaczył isę z wypowiedzi na TCS i
                powiedział o fińskich dziennikarzach, którzy złożyli protest, sugerując, że
                Hannawald nie wygrał uczciwie. Choodziło oczywiście o brak kontroli
                dopingowych. Oświadczam, że nie wierzę w to że Hannawald był na dopingu, ale
                pamiętam jak forumowicze bronili Łazutiny i Daniłowej, zarzucjaąc Amerykanom,
                że chcą sponiewierać naród rosyjski.
                pozdr.
                • Gość: radziwił Re: Miklas w Trójce IP: 195.205.141.* 06.04.02, 10:12
                  kubasa napisał(a):

                  > Był o 23.00 i wypadł bardzo dobrze. Tłumaczył isę z wypowiedzi na TCS i
                  > powiedział o fińskich dziennikarzach, którzy złożyli protest, sugerując, że
                  > Hannawald nie wygrał uczciwie. Choodziło oczywiście o brak kontroli
                  > dopingowych. Oświadczam, że nie wierzę w to że Hannawald był na dopingu, ale
                  > pamiętam jak forumowicze bronili Łazutiny i Daniłowej, zarzucjaąc Amerykanom,
                  > że chcą sponiewierać naród rosyjski.
                  > pozdr.

                  no szkoda, że nie tego nie słuchałem - ciekawe jakie miałbym refleksje?:)

                  łazutina i daniłowa kontra hannawald - jest jednak między nimi "drobna" różnica.
                  w przeciwieństwie do rosyjskich sportsmenek - w organizmie svena nie wykryto
                  dotychczas żadnej niedozwolonej substancji. jeśli to się stanie, pierwszy go
                  opluję;) ***

                  *** na io w sarajewie jugosłowiańscy (było wówczas takie państwo) opluli swojego
                  czołowego skoczka, primoża ulagę, za - ich zdaniem - zbyt słaby występ.
            • Gość: Jarek Re: że się wtrącę... IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 09.04.02, 17:34

              > Mam natomiast inne pytanie: dlaczego wydaje mi sie, ze dla Ciebie pominiecie
              > kontroli dopingowych wlasnie na 50. TCS, wlasnie piec razy z rzedu wydaje sie
              > normalne i jestes sklonna odsadzic od czci i wiary czlowieka, ktoremu wydalo si
              > e
              > to dziwne niz tych, ktorzy do tej sytuacji dopuscili?

              Czy jestes pewny, ze tak bylo?
              • Gość: macias Re: że się wtrącę... IP: *.gdansk.sdi.tpnet.pl 10.04.02, 11:48
                To znaczy, przepraszam, ze jak bylo? W ktorym miejscu masz watpliwosci?
          • Gość: Porter Re: że się wtrącę... IP: *.orion.pl 05.04.02, 12:18
            amelia25 napisał(a):

            [...]- wiele razy słyszałam jak
            > niemal z rozbawieniem i pobłażaniem mówił o zdyskwalifikowanym skoczku: "No tak
            >
            > proszę Państwa ale zupełnie niewiadomo po co on to zrobił - akurat skoki
            > narciarskie to taka dyscyplina, w której doping nie pomaga - bo tyle jest
            > czynników składających się na dobry skok, że zupełnie nie wiadomo czym można
            > sobie pomóc" - i już nie chodzi mi o zasadność w ogóle dopingu w skokach ale o
            > to: Co się stało, że Miklas zmienił zdanie: Czy dowiedział się właśnie o
            > tajemniczych specyfikach, których używanie stało się zasadne czy doping
            > Hannawalda byłby mu bardziej "na rękę" niż nie wygrywającego błyskotliwie
            > Wasiliewa?
            > To nie znaczy,że neguję zasadność stosowania kontroli antydopingowych ale akura
            > t
            > ja czekam na odp. od p. Miklasa na to pytanie. On od tylu lat komentuje skoki,
            > że
            > na pewno już wiele widział...Co zobaczył przez ten rok?
            > Pzdr

            W skokach istatna jest zdolnosc koncentracji, sila miesni (oddbicie, utrzymanie
            sylwetki), mala waga ciala. Kazdy z tych czynnikow moze byc poprawiany przy
            pomocy srodkow dopingujacych.
            • amelia25 Re: że się wtrącę... 05.04.02, 17:06
              Gość portalu: Porter napisał(a):

              > amelia25 napisał(a):
              >
              > [...]- wiele razy słyszałam jak
              > > niemal z rozbawieniem i pobłażaniem mówił o zdyskwalifikowanym skoczku: "N
              > o tak
              > >
              > > proszę Państwa ale zupełnie niewiadomo po co on to zrobił - akurat skoki
              > > narciarskie to taka dyscyplina, w której doping nie pomaga - bo tyle jest
              > > czynników składających się na dobry skok, że zupełnie nie wiadomo czym moż
              > na
              > > sobie pomóc" - i już nie chodzi mi o zasadność w ogóle dopingu w skokach a
              > le o
              > > to: Co się stało, że Miklas zmienił zdanie: Czy dowiedział się właśnie o
              > > tajemniczych specyfikach, których używanie stało się zasadne czy doping
              > > Hannawalda byłby mu bardziej "na rękę" niż nie wygrywającego błyskotliwie
              > > Wasiliewa?
              > > To nie znaczy,że neguję zasadność stosowania kontroli antydopingowych ale
              > akura
              > > t
              > > ja czekam na odp. od p. Miklasa na to pytanie. On od tylu lat komentuje sk
              > oki,
              > > że
              > > na pewno już wiele widział...Co zobaczył przez ten rok?
              > > Pzdr
              >
              > W skokach istatna jest zdolnosc koncentracji, sila miesni (oddbicie, utrzymanie
              >
              > sylwetki), mala waga ciala. Kazdy z tych czynnikow moze byc poprawiany przy
              > pomocy srodkow dopingujacych.

              Wiesz - wbrew temu co napisał tu ktoś nie jestem na tyle przemądrzała i
              przekonana o "zjedzeniu" wszystkich rozumów żeby wymagać uważnej i drobiazgowej
              lektury moich postów ale w tym wypadku mógłbyś zauważyć że odpowiadasz na
              przytoczone przeze mnie słowa red. Miklasa, które podałam po to żeby prześledzić
              jego ewolucję poglądów, któe zmieniają się zależności skoczka.
              Pzdr
      • Gość: Porter Re: K.Miklas !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!1 IP: *.orion.pl 05.04.02, 11:59
        Nie to, zebym sie kochal w Miklasie, ale powiedz prosze, jaka jest "ustalona
        procedura" stawiania zarzutow zazywania srodkow niedozwolonych? Ja do tej pory
        myslalem, ze do tego sluzy kontrola antydopingowa, ale Hannawalda w tym roku
        przez pierwsza polowe sezonu nie kontrolowano. Krotko mowiac, wtedy kiedy
        pokazywal najwyzsza forme.
        Uwazam, ze rezygnacja z badan antydopingowych miala na celu ukrycie zazywania
        tych srodkow przez Hannawalda, zas dalszy ciag sezonu - zwlaszcza IO, kiedy
        Hannawaldowi przytrafil sie gwaltowny spadek formy, potwierdza ta teze.
        Badanie jednych zawodnikow i nie badanie innych pozwala na stawianie takich
        zarzutow.
        • Gość: radziwił Re: K.Miklas !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!1 IP: *.glinik.gorlice.pl 05.04.02, 12:27
          Gość portalu: Porter napisał(a):

          > Uwazam, ze rezygnacja z badan antydopingowych miala na celu ukrycie zazywania
          > tych srodkow przez Hannawalda, zas dalszy ciag sezonu - zwlaszcza IO, kiedy
          > Hannawaldowi przytrafil sie gwaltowny spadek formy, potwierdza ta teze.

          a ja tak nie uważam - argumenty przedstawiłem nieco wyżej. nie bardzo też sobie
          wyobrażam jak miałoby wyglądać to "ukrywanie" zażywania śr.dop. - hannawald
          musiałby mieć wszechwładny wpływ na fis i ludzi decydujących o kontrolach - to
          raz. dwa - przecież ekipy z innych krajów mają chyba jakąś możliwość kontroli
          sytuacji, a co najmniej mogłyby składać jakieś protesty - o niczym takim nie było
          mowy, np. tajner dystansował się od posądzanie h. o doping - też jest w zmowie?
          po trzecie - jaki spadek formy na olimpiadzie? chodzi ci o konkurs drużynowy,
          kiedy sven skakał z niższego rozbiegu i uskarżał się na kontuzję odniesioną
          podczas upadku na k120? - nie ma powodu, żeby mu nie wierzyć, w dalszej części
          sezonu cały czas skakał świetnie.


          • Gość: macias Re: K.Miklas... IP: *.gdansk.sdi.tpnet.pl 05.04.02, 14:14
            Gość portalu: radziwił napisał(a):

            > a ja tak nie uważam - argumenty przedstawiłem nieco wyżej. nie bardzo też sobie
            > wyobrażam jak miałoby wyglądać to "ukrywanie" zażywania śr.dop. - hannawald
            > musiałby mieć wszechwładny wpływ na fis i ludzi decydujących o kontrolach

            Daj spokoj - przeciesz widzisz, w jakim swiecie zyjesz.
            Wydzial skokow narciarskich w FISie jak i cala otoczka (przede wszystkim
            pieniadze od sponsorow, transmisje telewizyjne, itd., itd.) jest pod przemoznym
            wplywem osob zwiazanych z ekipa niemiecka. Nie takie afery mialy juz miejsce, gdy
            komus (np. sponsorowi) zbytnio zalezalo na pamietnym sukcesie...

            > przecież ekipy z innych krajów mają chyba jakąś możliwość kontroli
            > sytuacji, a co najmniej mogłyby składać jakieś protesty

            Ekipy nie maja zadnej mozliwosci kontroli - nikt, poza kilkoma osobami z kregu
            organizatorow danego konkursu i dygnitarzy FISu nie wie kiedy i gdzie odbeda sie
            kontrole oraz kto (oprocz zawodnikow z podium) zostanie skontrolowany, chociaz
            czesto mozna sie tego z duzym prawdopodobienstwem domyslic.

            > np. tajner dystansował się od posądzanie h. o doping - też jest w zmowie?

            A dlaczego od razu w zmowie?
            Tajner nazbyt czesto spotyka sie z trenerem, samym zawodnikiem, reszta ekipy
            niemieckiej, Niemcami zaplatanymi w organizacje, Niemcami z FISu, itd., zeby
            pozwolic sobie na takie wycieczki... nie wspominajac juz o ewentualnym zlym
            wplywie takiej wypowiedzi na nasza kadre.
            • Gość: radziwił Re: K.Miklas... IP: 195.205.141.* 06.04.02, 10:25
              generalnie: jakkolwiek zapewne jest tak, że w fisie są rozmaite walki o wpływy,
              byc może w dużym stopniu ze strony niemieckiej, nie chce mi się wierzyć w taki
              obrazek - z jednej strony omnipotentna i demoniczna ekipa niemiecka, która
              bezczelnie robi najgrubsze przekręty, a z drugiej bezradni finowie, austriacy,
              słoweńcy, polacy, japończycy, którzy - gdy to widzą - nie silą się nawet na żaden
              protest czy odwołanie się do jakiejś wyższej (zapewne takowa istnieje) instancji.
              przecież - poza wszystkim - chodzi tu także o pieniądze. nie sądzę, żeby
              nie-niemcy dawali się z nich tak ot okradać.
              (notabene: hofer jest austriakiem)

              >
              > > np. tajner dystansował się od posądzanie h. o doping - też jest w zmowie?
              >
              > A dlaczego od razu w zmowie?
              > Tajner nazbyt czesto spotyka sie z trenerem, samym zawodnikiem, reszta ekipy
              > niemieckiej, Niemcami zaplatanymi w organizacje, Niemcami z FISu, itd., zeby
              > pozwolic sobie na takie wycieczki... nie wspominajac juz o ewentualnym zlym
              > wplywie takiej wypowiedzi na nasza kadre.

              częste spotkania z niemcami nie przeszkodziły w jakoś zwadzie po zakopanem. poza
              tym znowu - nie sądzę, żeby dbałość o dobre stosunki przeważyła nad chęcią
              protestu w sytuacji gdy ktoś odbiera ci chlebuś:)
              • Gość: macias Re: K.Miklas... IP: *.gdansk.sdi.tpnet.pl 06.04.02, 14:08
                Zapomniales, ze zlozono prostes - tylko, ze jakos sprawa protestu ucichla.
                Hofer jest Austriakiem, ale mieszka w Niemczech. Zreszta, on nie jest czlonkiem
                ekipy austriackiej... i - dobrze, ze o tym wspomniales - rzeczywiscie chodzi tu
                o pieniadze, i to bardzo duze pieniadze, ktorych lwia czesc dostarczaja wlasnie
                niemieccy sponsorzy.
          • Gość: Porter Re: K.Miklas !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!1 IP: *.ppp.polbox.pl 07.04.02, 01:44
            Gość portalu: radziwił napisał(a):

            > Gość portalu: Porter napisał(a):
            >
            > > Uwazam, ze rezygnacja z badan antydopingowych miala na celu ukrycie zazywa
            > nia
            > > tych srodkow przez Hannawalda, zas dalszy ciag sezonu - zwlaszcza IO, kied
            > y
            > > Hannawaldowi przytrafil sie gwaltowny spadek formy, potwierdza ta teze.
            >
            > a ja tak nie uważam - argumenty przedstawiłem nieco wyżej. nie bardzo też sobie
            >
            > wyobrażam jak miałoby wyglądać to "ukrywanie" zażywania śr.dop. - hannawald
            > musiałby mieć wszechwładny wpływ na fis i ludzi decydujących o kontrolach - to
            > raz. dwa - przecież ekipy z innych krajów mają chyba jakąś możliwość kontroli
            > sytuacji, a co najmniej mogłyby składać jakieś protesty - o niczym takim nie by
            > ło
            > mowy, np. tajner dystansował się od posądzanie h. o doping - też jest w zmowie?

            Mysle, ze Niemcy trzesa FISem w sposob umozliwiajacy tego rodzaju manipulacje.
            Daja kase i wymagaja. Ja chetnie odszczekam, ale wyjasnij mi, dlaczego nie byl
            ani razu badany w pierwszej polowie sezonu. Przeciez to idiotyczne: albo
            uznajemy, ze w skokach nie ma dopingu i zrezygnujmy z kontroli, albo kontrolujmy
            scisle wszystkich medalistow.

            > po trzecie - jaki spadek formy na olimpiadzie? chodzi ci o konkurs drużynowy,
            > kiedy sven skakał z niższego rozbiegu i uskarżał się na kontuzję odniesioną
            > podczas upadku na k120? - nie ma powodu, żeby mu nie wierzyć, w dalszej części
            > sezonu cały czas skakał świetnie.

            Po dobrych skokach na K-90, zaczal sie gwaltowny dolek: upadek na treningu na K-
            120, upadek w konkursie, slaby konkurs druzynowy...
            >
            >

            • Gość: radziwił Re: K.Miklas !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!1 IP: 62.233.151.* 08.04.02, 14:38
              Gość portalu: Porter napisał(a):

              > Mysle, ze Niemcy trzesa FISem w sposob umozliwiajacy tego rodzaju manipulacje.
              > Daja kase i wymagaja. Ja chetnie odszczekam, ale wyjasnij mi, dlaczego nie byl
              > ani razu badany w pierwszej polowie sezonu. Przeciez to idiotyczne: albo
              > uznajemy, ze w skokach nie ma dopingu i zrezygnujmy z kontroli, albo kontrolujm
              > y
              > scisle wszystkich medalistow.

              niestety nie wyjaśnię ci tego, dlaczego nie było kontroli na tcs (nie badano
              nikogo, nie tylko sh). nie wyjaśnię ci tego bo po prostu nie wiem. nie mam
              pojęcia jaka jest procedura, na jakiej podstawie jest podejmowana decyzja, że
              dziś kontrolujemy, a jutro już nie. nigdy się o tym nie mówiło, i nie wiem nawet,
              czy brak kontroli w kilku konkursach pod rząd to jakiś ewenement, czy takie
              przerwy się zdarzają (na pewno nie jest tak, że podcza każdych zawodów jest
              kontrola). co do drugiej części tego akapitu. oczywiście, że należy uznać, że w
              skokach jest możliwy doping. natomiast jest to sport stosunkowo niskiego ryzyka
              dopingowego - mam na myśli to, że dopingiem można tu "poprawić" relatywnie mało -
              w porównaniu do - czy ja wiem? - choćby takiego podnoszenia ciężarów. liczba
              wykrytych przypadków dopingu w obu dyscyplinach jakoś tam o tym świadczy. co do
              kontroli medalistów - to się robi. na imprezach rangi mistrzowskiej, olimpiadzie -
              medaliści są kontrolowani.

              nie wiem także czy niemcy "trzęsą" fisem aż do tego stopnia czy też nie. zresztą
              obaj nie wiemy i tylko sobie na tym forum gdybamy.
              z mojego gdybania wychodzi mi, że nie bardzo sobie to wyobrażam. bo np. jeśli
              niemcy są aż tak wszechmocni, mogli przecież całą sprawę rozegrać dyskretniej -
              np. zorganizować jakieś lewe kontrole, które "wykazałyby", że sh jest ok. albo
              inna wątpliwość - jeśli już mogą sobie tak bezczelnie poczynać - czemu przy
              okazji nie "podrasowali" innych swoich skoczków? albo - o czym już pisałem - co
              robią ekipy z innych krajów? spokojnie patrzą jak niemcy - że tak się wyrażę -
              korzystają z ich anusów? nie mówię, że niemcy nie mają jakichś tam wpływów w
              fisie i nie mogą spowodować, że np. więcej konkursów będzie w niemczech, a mniej
              gdzieśtam, ale jakoś nie dowierzam, żeby sterowali absolutnie wszystkim. może
              jestem naiwny;) w każdym razie, mimo tej absolutnej dominacji niemców jakoś
              ostatnie dwa puchary świata wygrał nasz rodak.
              ja tutaj próbowałem pokazać coś innego. że - mimo iż nie było tych kontroli -
              istnieje dużo powodów, żeby sądzić, że dopingu nie było. o części z tych powodów
              pisałem wyżej. dodałbym jeszcze, że na tcs nastąpił spadek formy najgroźniejszego
              i najrówniej skaczącego rywala hannawalda - rzecz jasna mam na myśli naszego
              wąsatego przyjaciela:), co też pomgło svenowi w tak przekonującym zwycięstwie
              (które notabene było zagrożone - w ga-pa widhoelzlowi zabrakło 1,5 metra)

              podsumowując, bo nie chcę tu powtarzać tego co już wcześniej w tym wątku pisałem -
              mi się po prostu bardziej "klei" w całość wersja bezdopingowa. dałem tu na to
              nie jakieś ostateczne dowody (takich nie ma nikt), ale - moim zdaniem - dość
              sensowne argumenty na to. przeczytaj je uważnie, jeśli cię nie przekonają, to
              lepiej ci tego nie wytłumaczę (udowodnić - jak już wspominałem - nie jestem w
              stanie).

              > > po trzecie - jaki spadek formy na olimpiadzie? chodzi ci o konkurs drużyno
              > wy,
              > > kiedy sven skakał z niższego rozbiegu i uskarżał się na kontuzję odniesion
              > ą
              > > podczas upadku na k120? - nie ma powodu, żeby mu nie wierzyć, w dalszej cz
              > ęści
              > > sezonu cały czas skakał świetnie.
              >
              > Po dobrych skokach na K-90, zaczal sie gwaltowny dolek: upadek na treningu na K
              > -
              > 120, upadek w konkursie, slaby konkurs druzynowy...

              sorry, ale to co tu napisałeś jest bez sensu. skoki to taki sport, gdzie się
              czasem ktoś przewróci. na olimpiadzie wywracał się np. też matti hautamaeki,
              blisko był małysz... poza tym nasz kolega sven - mimo upadku - przegrał brąz o
              dziesiąte części punkta! daj boże każdemu taki "gwałtowny dołek". co do konkursu
              drużynowego - już pisałem. hannawald tłumaczył nieco słabszą dyspozycję (nie
              skakał przecież fatalnie, a tylko kilka metrów słabiej niż zwykle), kontuzją
              mięśnia łydki (tego, którym "podnosi" się nartę), nabytą podczas upadku na konk.
              indywidualnym. nie ma powodu żeby mu nie wierzyć, bo - no właśnie - sezon nie
              skończył się przecież na olimpiadzie! było jeszcze kilka konkursów, a hannawald
              ciągle skakał świetnie.
              • Gość: radziwił do portera - anex IP: 62.233.151.* 08.04.02, 15:39
                Gość portalu: radziwił napisał(a):


                > (które notabene było zagrożone - w ga-pa widhoelzlowi zabrakło 1,5 metra)

                no i matti hautamaeki w bischo też był blisko
        • Gość: Bic Re: K.Miklas !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!1 IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 05.04.02, 14:52
          Procedura jest bardzo prosta: jeżeli Pan K.Miklas coś wiedział lub miał
          jakiekolwiek dowody to powinien to zgłosić odpowiedniej komisji FIS.(przecież
          ma wieloletnie "doświadczenie" Jeszcze raz powtarzam,że sugerowanie 14 mln
          publiczności zażywanie środków dopingujących jest jawnym naruszeniem zasad
          obiektywności pracy zawodowego? komentatora TVP. Efekt końcowy Harrachow.
          • Gość: macias Re: K.Miklas IP: *.gdansk.sdi.tpnet.pl 05.04.02, 15:00
            Gość portalu: Bic napisał(a):

            > Procedura jest bardzo prosta: jeżeli Pan K.Miklas coś wiedział lub miał
            > jakiekolwiek dowody to powinien to zgłosić odpowiedniej komisji FIS.

            W zwiazku z tym mam jedno pytanie:
            czy Ty, Bic, postepujesz analogicznie i korzystasz ze swojej wlasnej rady w
            hipotetycznych sytuacjacj, jak np. podejrzenie korupcji w danej komendzie
            policji? Mianowicie - wydaje Ci sie, ze pewien funkcjonariusz (lub nawet wieksza
            ich ilosc) wspolpracuje z przestepcami otrzymujac w zamian jakies gratyfikacje.
            Wtedy idziesz i ladnie zglaszasz doniesienie tym samym oto policjantom, ktorych
            podejrzewasz o korupcje?

            Nie powiem - skuteczny sposob.
            To tylko przyklad, ale nie moze byc tak, ze dla podobnych myslowo sytuacji
            stosujesz inne srodki - dla siebie masz rady, dla Miklasa inne.
            • Gość: Bic Re: K.Miklas IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 05.04.02, 15:04
              Zapomniałeś tylko o małym szczególe: Ja nie wyrażam swoich podejrzeń na forum
              14 mln telewidzów!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! a nawet gdybym mógł to na pewno takie
              uwagi nie przeszłyby mi przez gardło.
              • Gość: macias Re: K.Miklas IP: *.gdansk.sdi.tpnet.pl 05.04.02, 15:09
                Odpowiedz jest prosta - boisz ei odpowiedzialnosci. Powiem wiecej - nie
                nadajesz sie na dziennikarza. Nie masz "zylki sledczej", nie odwazylbys sie
                laczyc w calosc pewnych faktow...

                To dobrze, ze nie jestes dziennikarzem.
                Ale przeciez co by to bylo, gdyby kazdy nim byl! :)
                • Gość: Bic Re: K.Miklas IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 05.04.02, 15:19
                  Wprost przeciwnie odpowiedzialności nigdy się nie bałem.
                  Komentator telewizyjny ponosi ogromną odpowiedzialność za to co mówi. Ponadto
                  to jego zawód a jeżeli ma "żyłkę śledczą" to powinien zmienić profil zawodowy
                  np. na konsultanta Prezesa TVP do spraw przestępstw gospodarczych.
      • Gość: Gosia Re: IP: *.opole.uw.gov.pl 05.04.02, 14:51
        Mniej więcej popieram maciasa i Portera.
        Powiem ponadto, że lubię red. Miklasa, zawsze go lubiłam i uważam, że najlepiej
        komentuje skoki (w moim odczuciu).
        A to, że powiedział podczas TCS o tym co się dobitnie rzucało w oczy (kompletny
        brak kontroli Hannawalda) nie jest chyba przestępstwem. Wkurza mnie pieprzenie,
        że p. Mikalas kreuje jakieś poglądy wśród widzów np. nienawiść do Niemców -
        lubię go, ale zawsze mam swoje zdanie i nikt nie steruje moimi poglądami. Tak
        się składa, że są one czasami zbieżne.

        Do amelii i radziwiła: jesteście tak mądrzy (czytaj - przemądrzali) -
        czyżbyście pozjadali wszystkie rozumy?
        Ach ci wielcy eksperci...



        • Gość: Bic Re: Gosia IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 05.04.02, 14:59
          Gość portalu: Gosia napisał(a):

          > Mniej więcej popieram maciasa i Portera.
          > Powiem ponadto, że lubię red. Miklasa, zawsze go lubiłam i uważam, że najlepiej
          >
          > komentuje skoki (w moim odczuciu).
          > A to, że powiedział podczas TCS o tym co się dobitnie rzucało w oczy (kompletny
          >
          > brak kontroli Hannawalda) nie jest chyba przestępstwem. Wkurza mnie pieprzenie,
          >
          > że p. Mikalas kreuje jakieś poglądy wśród widzów np. nienawiść do Niemców -
          > lubię go, ale zawsze mam swoje zdanie i nikt nie steruje moimi poglądami. Tak
          > się składa, że są one czasami zbieżne.
          >
          > Do amelii i radziwiła: jesteście tak mądrzy (czytaj - przemądrzali) -
          > czyżbyście pozjadali wszystkie rozumy?
          > Ach ci wielcy eksperci...
          Jeżeli Tobie dobitnie rzucało się w oczy kompletny brak knotroli Hannawalda
          to masz dużą potrzebę udania się do okulisty. Pewnie w Harrachowie nic dobitnie
          nie rzucało się Tobie w oczy ( Hannawald, Amann )

        • amelia25 do Gosi 05.04.02, 17:33
          Gość portalu: Gosia napisał(a):


          > Powiem ponadto, że lubię red. Miklasa, zawsze go lubiłam i uważam, że najlepiej
          >
          > komentuje skoki (w moim odczuciu).

          Wiesz, ja też lubiłam red. Miklasa - czas przeszły - do czasu TCS właśnie.

          > A to, że powiedział podczas TCS o tym co się dobitnie rzucało w oczy (kompletny
          >
          > brak kontroli Hannawalda) nie jest chyba przestępstwem.
          >Wkurza mnie pieprzenie,
          >
          > że p. Mikalas kreuje jakieś poglądy wśród widzów np. nienawiść do Niemców -
          > lubię go, ale zawsze mam swoje zdanie i nikt nie steruje moimi poglądami. Tak
          > się składa, że są one czasami zbieżne.

          Dobitnie rzucał się w oczy brak kontroli w ogóle i nie chodzi o to że K.M mówił o
          tym ale o "świątecznej diecie" - co zostało jednoznacznie odczytane też przez
          dziennikarzy będących wtedy w studio i odpowiednio skomentowane przez
          Szaranowicza - nie lubię go ale w tym momencie się z nim zgadzam.
          Może Cię to wkurzać - rozumiem - rzeczywistość jest wkurzająca. Mnie na przykład
          wkurza (wbrew deklarowanemu gdzieś opanowaniu:), jak ludzie gadają (gadali), że
          Sven zasłużył sobie na to co dostał od niektórych Polaków bo jest taki śmaki i
          owaki a na dodatek jest koksiarzem. Nie rozumiesz co to jest rzucanie podejrzeń,
          stosowanie daleko idących uproszczeń, składając ze sobą dwa fakty. Właśnie to
          mnie wkurza - jak można zdając sobie sprawę z kilkunastomilionowej widowni gadać
          tak jak Miklas - jak się nie jest czegoś pewnym to się siedzi cicho albo robi
          wszytko by te pewność uzyskać i dopiero potem można wyskoczyć z rewelacją.
          Lepperowi też wierzysz?


          > Do amelii i radziwiła: jesteście tak mądrzy (czytaj - przemądrzali) -
          > czyżbyście pozjadali wszystkie rozumy?
          > Ach ci wielcy eksperci...

          Czy fakt, że inaczej pojmuję przyzwoitość? - zwykłą ludzką przyzwoitość to powód
          do tej lekkiej nutki sarkazmu, która się wkradła na koniec?
          Ja jestem ekspertem w jednej dziedzinie "w logowaniu się na forum";)
          Pzdr


        • Gość: radziwił do gosi IP: 195.205.141.* 06.04.02, 10:47
          Gość portalu: Gosia napisał(a):


          > Do amelii i radziwiła: jesteście tak mądrzy (czytaj - przemądrzali) -
          > czyżbyście pozjadali wszystkie rozumy?

          no taaa... ja to, gosiu, rozumisz, jak ten hannibal lecter, lubię te rozumki...
          to jest móżdżki... tego... mniam, mniam, rozumisz... jakbym był złośliwy,
          rozumisz, to bym powiadział, że twoim bym się pewnie nie najadł. sie, rozumisz,
          nie gniewaj - zwyczajnie mam dziś (radzi)wilczy apetyt...rozumisz?
          ;)


          -----------------------------------------

          a kończąc głupie dowcipy. też nie uważam, żeby miklas był jedynym sprawcą całego
          zamieszania i nie to mu zarzucam, tylko to, że zbyt często bywał nierzetelny,
          nieobiektywny, zbyt pochopnie dochodził do swoich opinii i zbyt łatwo - nie
          bacząc na odpowiedzialność i etykę tak zawodową jak i ludzką - dzileił się nimi z
          wielomilionową widownią. a że jednak dał jakiś oręż przeciwnikom svena - świadczą
          o tym choćby sformułowania polskich kibiców - jakby wyjęte z ust miklasa (bufon,
          pyszałek itp. co nie znaczy, że inne czynniki nie grały tu roli - niektóre inne
          media (i polskie i niemieckie) nie przysłużyły się dobrej atmosferze, słowa
          miklasa dobrze wpasowały się w ogólną niechęć wśród kibiców do tego, który
          pokonał adama, itd., itd., tak się to później dziwnie miksowało...


          >
          >
          >

          > Mniej więcej popieram maciasa i Portera.
          > Powiem ponadto, że lubię red. Miklasa, zawsze go lubiłam i uważam, że najlepiej
          >
          > komentuje skoki (w moim odczuciu).
          > A to, że powiedział podczas TCS o tym co się dobitnie rzucało w oczy (kompletny
          >
          > brak kontroli Hannawalda) nie jest chyba przestępstwem. Wkurza mnie pieprzenie,
          >
          > że p. Mikalas kreuje jakieś poglądy wśród widzów np. nienawiść do Niemców -
          > lubię go, ale zawsze mam swoje zdanie i nikt nie steruje moimi poglądami. Tak
          > się składa, że są one czasami zbieżne.
      • amelia25 Czat z Miklasem... 05.04.02, 17:47
        Nie wiem czy było coś takiego ale może to dobry sposób i chyba jedyny żeby
        uzyskać odpowiedzi na pytania, które nas interesują - mówię serio.
        • Gość: Bic Re: Czat z Miklasem... IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 05.04.02, 17:53
          To jest super pomysł!!!!!! Popieram w całej rozciągłości!!!!!!!!!!!!!!
        • Gość: macias Re: Czat z Miklasem... IP: *.gdansk.sdi.tpnet.pl 05.04.02, 18:49
          Pomysl swietny, obawiam sie, ze gorzej bedzie z wykonaniem.
          Wsrod wszystkich portali w sieci tylko Gazeta odwazala sie jeszcze niedawna
          na odwazne prowadzenie chatow i przepuszczanie kontrowersyjnych (ale nie
          wulgarnych czy obrazoburczych) pytan. Jednak od jakiegos czasu takze tu
          moderatorzy sa az nadto powsciagliwi i chat wyglada bardziej jak glaskanie
          gosci po glowkach, niz prawdziwy wywiad czy spotkanie z publicznoscia...

          A szkoda - o chacie na innych portalach (WP czy Interii) nawet nie ma sensu
          wspominac.
        • Gość: radziwił Re: Czat z Miklasem... IP: 195.205.141.* 06.04.02, 10:55
          to się nazywa "to be constructive"
          chociaż mam obawy podobne jak macias plus i tę, że formuła czatu wyjątkowo
          sprzyja odpowiedziom "wykrętnym" - a w tym nasz bohater (wychodzi na to, że
          jednen z bohaterów sezonu?) jest niezły. no ale lepsza odpowiedź wykrętna niż
          żadna...

          gdyby to się nie udało, to dotarłem do czegoś takiego jak:

          krzysztof.miklas@waw.tvp.pl

          ponoć zdarza mu się odpisać (nie wiem, sam nie próbowałem)

      • Gość: Piast Miklas to typowy przygłup IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 06.04.02, 21:33
      • Gość: lalka Moje 3 grosze IP: *.dip.t-dialin.net 08.04.02, 18:07
        Wybaczcie mi to co napisze-w ogole w tym roku nie widzialam ani nie slyszalam komentarzy Miklasa. Znam cala sprawe tylko z tego forum (oraz
        komentarza komentatora ES). Ale mysle, ze moglo byc tak: Miklas przezyl wstrzas na TCS-jak wiekszosc kibicow nastawiony na wielkie zwyciestwo
        Malysza musial sie pogodzic z triumfem kogos innego. Bez przygotowania, bez przemyslenia....Nie pamietacie swoich reakcji???Pozniej juz bylo
        latwiej -nauczylismy sie cieszyc z kazdego miejsca w okolicach podium. Wiec taki zdruzgotany Miklas chlapnal co chlapnal-potem nie pozostawalo
        mu juz nic innego, jak brnac dalej w swoja"prawde". Nie umial powiedziec-"przesadzilem".
        Przypomnijcie sobie komentarze po TCS w Rzepie albo w Gazecie. Czy dziennikarze tych w koncu przyzwoitych gazet byli obiektywni? Czy umieli w
        swoich tekstach docenic wielkosc wyczynu Svena? POtem, gdy juz ochloneli, bylo normalnie -przyzwoicie.
        Ja Miklasa nie usprawiedliwiam, ja go rozumiem.
        P
        • Gość: radziwił do lalki IP: 62.233.151.* 09.04.02, 16:45
          twoje rozumowanie jest mi bliskie.
          tak sobie kombinuję, że przyczyny takiego a nie innego komentarza miklasa
          mniej więcej tak mogły wyglądać (zresztą wcześniej o tym trochę pisałem). mimo
          wszystko dorzuciłbym jeszcze tę tendencję do "myślenia spiskowego", która u
          tego komentatora zaznaczała się już wcześniej.
          tyle, że nie do końca go to usprawiedliwia. taki wybrał sobie zawód i powinien
          pamiętać o odpowiedzialności za słowa. wspominany już tutaj rudziński z
          eurosportu podczas tcs, owszem, krótko skomentował słabszą formę małysza, ale
          potem uznał, że akurat na tych konkursach inni grają pierwsze skrzypce - i z
          pasją komentował dalej.
          no i ta nieumiejętność wycofania się km ze swoich opinii. wiem, że to trudne
          przyznać się do błędu, ale jednak trwanie przy "swoim" jest w tym wypadku moim
          zdaniem po prostu nieładne.
      • Gość: Gosia Re: Do Bica, radziwiłła, amelii i (P. S.) MACIASA IP: *.opole.uw.gov.pl 09.04.02, 08:47

        Mam mały móżdżek, jestem ślepa i w ogóle - DO BANI, zatem nie śmię z Wami, co
        logiczne, polemizować. Bądźcie dalej Wielcy!

        P.S. DO MACIASA :
        Opole pozdrawia GDAŃSK (Maciasa) - z wyrazami sympatii!
        • Gość: macias Re: Do Bica, radziwiłła, amelii i (P. S.) MACIASA IP: *.gdansk.sdi.tpnet.pl 09.04.02, 09:22
          Jak to mowia "Od przedszkola do Opola".
          W przedszkolu juz bylem, a w Opolu jeszcze nie...
          Moze wiec po tak milych wyrazach sympatii podskocze w wolnej chwili? ;)
          • Gość: Gosia Re: Do MACIASA IP: *.opole.uw.gov.pl 09.04.02, 11:24
            No popatrz, a ja już byłam w Gdańsku.
            Ale co tam Opole do Gdańska...(bez ironii).
            Zatem w wolnej chwili...:)
            Chyba jednak "Od Hannawalda do Opola"!





        • amelia25 Re: Do Bica, radziwiłła, amelii i (P. S.) MACIASA 09.04.02, 09:27
          Gość portalu: Gosia napisał(a):

          >
          > Mam mały móżdżek, jestem ślepa i w ogóle - DO BANI, zatem nie śmię z Wami, co
          > logiczne, polemizować. Bądźcie dalej Wielcy!

          Przykro mi, bo nic z tego co napisałam nie miało na celu obrażenia Ciebie. Mamy
          inne poglądy i inaczej patrzymy na pewne sprawy, co nie przeszkadza nam chyba się
          szanować. Personalnie nic do Ciebie nie mam bo jak? - skoro poznałam Cię tylko
          poprzez to co napisałaś i do tego się ustosunkowałam - Nie przyznaję Ci racji, bo
          po prostu uważam inaczej,ale nie widzę w tym żadnego problemu, a chyba sama
          przyznasz że nazywanie kogoś przemądrzałym nie jest żadnym argumentem w żadnej
          dyskusji. (choć tak naprawdę to mi nie przeszkodziło tylko zdziwiło).
          Pzdr



          • Gość: Gosia Re: Do Bica, radziwiłła, amelii i (P. S.) MACIASA IP: *.opole.uw.gov.pl 09.04.02, 11:16
            > Mam mały móżdżek, jestem ślepa i w ogóle - DO BANI, zatem nie śmię z Wami, co
            > logiczne, polemizować. Bądźcie dalej Wielcy!

            To co napisałam w stosunkowo najmniejszym stopniu odnosiło się do Ciebie.
            Przepraszam, mogłam to bardziej zaznaczyć.
            Również pozdrawiam!
        • Gość: Bic Re: Do Gosi!!!!!!!!! IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 09.04.02, 16:06
          TWOJE OCZY WIDZĄ TO CO CHCĄ WIDZIEĆ.PONADTO POWTÓRZĘ Z UPOREM MANIAKA DWA
          SŁOWA : TOLERANCJA, TOLERANCJA !!!!!!!!!!!!! I OBIEKTYWIZM !!!!!!!!!!!
          PS. WCALE NIE JESTEŚ DO "BANI" A PAN K.MIKLAS NIE STOSUJE TYCH SŁÓW CO JEST
          JEGO PODSTAWOWYM OBOWIĄZKIEM JAKO KOMENTATORA "PUBLICZNEJ" TVP.
        • Gość: radziwił gosiu, nie gniewaj się! IP: 62.233.151.* 09.04.02, 16:27
          Gość portalu: Gosia napisał(a):

          > Mam mały móżdżek, jestem ślepa i w ogóle - DO BANI, zatem nie śmię z Wami, co
          > logiczne, polemizować.

          gosiu!!!
          nie napisałem, że masz mały móżdżek, tylko, że bym się nim nie najadł (bo jestem
          baaardzo głodny). po chwili zaznaczyłem, że to był tylko głupi dowcip, nie
          najwyższego lotu komentarz do twojej uwagi o "pozjadaniu wszystkich rozumów".
          potem grzecznie odpowiedziałem na twój post. rzecz jasna nie było moim zamiarem w
          jakikolwiek sposób cię urazić!
          mimo wszystko - tu zacytuję nielubianego przez ciebie svena h. - jeśli czujesz
          się dotknięta to przepraszam!
          w ramach rekompensaty możesz w rewanżu dopisać parę obelg pod moim adresem, na
          pewno się nie obrażę;) a przynajmniej daj znać czy mam jakieś szanse, byś mi
          wybaczyła;)

          > Bądźcie dalej Wielcy!

          jeśli idzie o wzrost to jestem raczej małysz :)))
          (choć bez wąsów)


          galicja pozdrawia opole!
          • Gość: Gosia Re: do radziwiła IP: *.opole.uw.gov.pl 10.04.02, 09:41
            Radziwile, wzruszyłeś mnie:)
            Dzięki za pozdrowienia z Galicji, do której mam wyjątkowy sentyment.
            Mój Ojciec z tamtąd pochodzi i czuję, że tam są moje korzenie, zwłaszcza, że
            zarówno pod względem charakteru jak i wyglądu "wdałam się" w jego rodzinę
            (która zresztą nadal jest rozsiana po całej Galicji). Dokładnie Tato pochodzi z
            okolic Gorlic, które widziałam gdzieś w Twoim adresie.
            Tak więc nie możemy tkwić w stanie wojny. Wybaczam Ci:)

            >jeśli idzie o wzrost to jestem raczej małysz :)))

            To świetnie, że masz z Adamem M. wspólną cechę (mam do Adama wyjątkową słabość).

            Z pozdrowieniami - G.
            • Gość: radziwił Re: do gosi IP: 62.233.209.* 10.04.02, 16:28

              też jestem wzruszony:)


              > Dokładnie Tato pochodzi z
              > okolic Gorlic, które widziałam gdzieś w Twoim adresie.

              widziałaś nieprzypadkowo - z tego niewielkiego acz uroczego miasteczka pochodzę i
              w przerwach między studiowaniem przemieszkuję. miło spotkać (choćby na forum)
              kogoś z korzeniami w tej okolicy :D



              > Tak więc nie możemy tkwić w stanie wojny.

              myślę, że nie było wojny tylko nieporozumienie - oby takowe nie zdarzały się w
              przyszłości

              > (mam do Adama wyjątkową słabość)

              ja też (bez podtekstów:)))))

              jeszcze raz pozdrawiam
              radziwił

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka