Gość: Konrad
IP: *.wroclaw.dialog.net.pl
19.05.02, 22:40
polskikosz.pl/wiecej.php?id=392
Idea Śląsk Wrocław jest o krok od zdobycia piątego z rzędu i 17. w historii
tytułu mistrza Polski.
Wrocławianie pewnie pokonali Prokom-Trefl Sopot w jego hali, nie pozostawiając
wątpliwości, kto był lepszy.
Przebieg meczu
Pierwsze minuty zapowiadały iż podobnie jak wczoraj Idea Śląsk wysoko wygra 1.
kwartę, ponieważ wrocławianie prowadzili 0-6. Tym razem jednak Prokom-Trefl po
2 celnych "trójkach" szybko wyrównał na 6-6.
Później, do około 25 minuty, spotkanie było wyrównane, a prowadzenie
przechodziło z rąk do rąk. Żadna ze stron w tym czasie nie zdołała uzyskać zbyt
dużej przewagi.
W końcowej części 3. kwarty Idea Śląsk zdołała jednak wreszcie odskoczyć na
ponad 10 punktów, by przed decydującą odsłoną prowadzić 9-oma. W ostatniej
ćwiartce goście systematycznie powiększali przewagę, aż na 2-3 minuty przed
końcem osiągnęła ona około 20 punktów.
Podobnie jak wczoraj, w ostatnich minutach punkty zdobywał prawie wyłącznie
Prokom-Trefl. Jednak o ile wczoraj zadecydowało to o zwycięstwie sopocian, o
tyle dziś pozwoliło im jedynie na zmniejszenie rozmiarów porażki. O
jakimkolwiek zagrożeniu zwycięstwa Idei Śląska nie mogło być mowy.
Ocena meczu
W ekipie wrocławskiej najlepsi byli dziś Dainius Adomaitis i Maciej Zieliński.
Zwłaszcza w ostatniej części meczu, kiedy Idea Śląsk budowała przewagę, oddali
wielkie zasługi. Jak zwykle pod koszami dominował Michael Wright (10 zbiórek) -
wciąż główny, obok Zielińskiego, kandydat do nagrody MVP finałów. Ogólnie
wrocławianie zagrali na podobnym poziomie jak wczoraj, czyli dobrze. To
ewenement, ponieważ do tej pory w tym sezonie, kiedy musieli grać 2 mecze dzień
po dniu, z reguły w drugim spotkaniu wypadali o wiele gorzej.
Odwrotnie było dotąd z sopocianami, a jednak to właśnie dzisiejszy mecz był w
ich wykonaniu znacznie słabszy. Da się to jednak prosto wytłumaczyć: Prokom-
Trefl jest drużyną bardzo nieobliczalną, ponieważ styl gry sopocian opiera się
w bardzo dużym stopniu na rzutach za 3 punkty, a zespoły które tak grają zawsze
mają olbrzymie problemy jeśli przytrafi się im zły dzień w tym elemencie gry.
To właśnie zdarzyło się dziś - Prokom-Trefl trafił zaledwie 4 z 22 rzutów zza
linii 6,25 m (18% skuteczności). I właśnie to zaważyło na wyniku i ocenie gry
sopocian w wielkim stopniu, w pozostałych zaś elementach gry spisywali się oni
nie gorzej niż wczoraj. Na wielkie uznanie zasłużyli zwłaszcza - i to po raz
kolejny - za postawę na tablicach. Znów walczyli z - wydawałoby się - znacznie
silniejszymi pod koszami wrocławianami jak równy z równym i osiągnęli w
zbiórkach remis 30-30 (i znów zaliczyli mnóstwo zbiórek ofensywnych - tym razem
13). Jeśli chodzi o wyróżnienia indywidualne za ten mecz, w największym stopniu
zasłużyli na nie Tomasz Jankowski (13 pkt, 8 zb) i Alan Gregov, jednak nawet
oni nie zagrali zbyt olśniewająco.
Ogólny poziom koszykarski spotkania był nieco niższy niż wczorajszego - głównie
ze względu na słabszą postawę gospodarzy - jednak mimo wszystko umiarkowanie
wysoki.
Co do oprawy meczu: po raz kolejny kibice obu zespołów byli bardzo dobrze
zorganizowani. Każdy fan sopocian otrzymał po długim żółtym baloniku, natomiast
wrocławianie - podobnie jak klub kibica Trefla - tradycyjnie byli wyposażeni w
dużą ilość bębnów i flag. Obie strony dopingowały bardzo dobrze, m. in. robiąc
meksykańską falę (podobnie jak wczoraj). Jednak w II połowie, im wyżej
prowadziła Idea Śląsk, tym w hali - z wyjątkiem sektora zajmowanego przez
kibiców Śląska - było ciszej. Pod koniec spotkania słychać było w zasadzie już
tylko tych ostatnich.
Po końcowej syrenie szczęśliwi koszykarze Idei Śląska naprawili swój błąd z
poprzedniego dnia, podchodząc do swoich fanów i dziękując im za doping.