wisla23
27.05.02, 16:02
Za bezpieczeństwo na stadionie stołecznej
Legii odpowiedzialny jest były milicjant, dziś szef firmy
ochroniarskiej Edward Misztal, oskarżony o porwanie w stanie
wojennym działaczy prymasowskiego komitetu pomocy uwięzionym.
PAP ustaliła, że agencja ochroniarska Misztala została wynajęta
przez klub do ochrony meczów stołecznej drużyny. Misztal jest
wymieniany np. w wewnętrznych dokumentach policji jako osoba
upoważniona do kontaktów i koordynacji działań z policją.
Zgodnie z ustawą, klub piłkarski sam musi zapewnić bezpieczeństwo
na stadionie, policja wkracza tylko wtedy, gdy - mimo ochrony -
dojdzie do zamieszek.
Nie wiadomo, czy podpisując umowę z Misztalem przedstawiciele
Legii wiedzieli o oskarżeniach. Rzecznik prasowy klubu Legia Piotr
Strejlau nie chciał wypowiadać się na temat agencji Misztala
tłumacząc, że nie zajmuje się sprawami administracyjnymi. Odesłał
do Waldemara Leśniewskiego, który - jak się później okazało -
będzie w pracy w poniedziałek.
3 maja 1983 r., podczas zajść ulicznych i walk z ZOMO na
stołecznej Starówce, ubrani po cywilnemu ludzie Misztala w pogoni
za demonstrantami wtargnęli na teren klasztoru ss. franciszkanek
przy kościele pw. św. Marcina, gdzie mieścił się komitet. Pobili
jego pracowników, zdemolowali pomieszczenia i zabrali ze sobą
sześć osób. Bijąc, obrażając i grożąc śmiercią, milicjanci
wywieźli je do lasu. Tam porwani byli kolejno wypuszczani - nocą,
bez dokumentów i wierzchnich okryć.
Misztal jest oskarżony o to, że na jego bezprawne polecenie
milicjanci wywieźli do lasu sześć osób. Odpowiadającemu z wolnej
stopy Misztalowi grozi do 10 lat więzienia; nie przyznaje się on
do kierowania porwaniem i przypomina, że dostał naganę za tę
akcję.