Gość: greg
IP: *.magma-net.pl
11.02.05, 21:27
Wielkie słowa uznania dla tego "wielkiego" koszykarza, zabrakło mu tylko jednego, tego najcenniejszego w dorobku każdego koszykarza, pierścienia mistrza NBA, nie zapomnę jego batali w finale z Chicago Bulls, to był piękny finał, hehe, jeszcze z czasów jak chodziłem do szkoły średniej, ja wierny kibic Chicago Bulls, kontra Utah Jazz, którym kibicował mój naj. kumpel ze szkolnej ławki, Stayer - to były emocje.
Na K.Malone nie było mocnych, a jego siła, była wielka.
Zasłużym na miejsce w galerii sław NBA.