Forum Sport Rowery
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Zimowe jeżdżenie

    13.11.06, 11:27
    Całą zeszłą zimę jeździłem do pracy na rowerze. Zachęciła mnie do tego
    łagodna zima 04/05. Ostatnia taka już nie była (była dosyć ostra), ale
    zawziąłem się i jeździłem. Wprawiłem się nieźle w jeżdżeniu po śliskich
    powierzchniach i na kilkunastostopniowym mrozie, ale w tym roku zamierzam
    sobie opduścić. Jedną z przyczyn jest to, że zakatowałem łańcuch i tylne
    zębatki, ale nie tylko.

    A jakie są Wasze zapatrywania w kwestii?

    pozdrawiam.
    Obserwuj wątek
      • Gość: pegaz Re: Zimowe jeżdżenie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.11.06, 12:05
        Mam przygotowany drugi rower pod gorsze warunki, ale raczej na słotę, po śniegu i mrozie jeździć nie będę. Chodniki zapaćkane śniegiem i błotem pośniegowym, na drodze niby trochę tego mniej, ale za to zdecydowanie bardziej niebezpiecznie. Nie dość, że samemu można się pośliznąć to jeszcze trzeba uważać, żeby jakiś samochód na łyżwach nie staranował.
        Swoją drogą ostatnia zima była u nas dość mocno śnieżna, jak sobie wtedy radziłeś?
        • mallard Re: Zimowe jeżdżenie 13.11.06, 12:41
          Gość portalu: pegaz napisał(a):

          > Swoją drogą ostatnia zima była u nas dość mocno śnieżna, jak sobie wtedy
          radził
          > eś?

          Do pracy mam ok. 3 km, a więc niedaleko. poza tym jadę po dośc uczęszczanych
          chodnikach (wolno, bo na ulicy zakaz), kóre szybko są odśnieżane. Ale nie
          powiem, ciężko było...

          Pozdro.
          • lemuriza Re: Zimowe jeżdżenie 13.11.06, 15:36
            Myslicie tylko o rowerkach, łańcuchach, zębatkach, a o sobie?
            O przemarzniętych kolanakch, palcach itd.?
            Pomyślcie też o zdrowiu. Nic za wszelką cenę. Mowię to ja - co za wszelką cenę
            grałam w siatkówkę, a teraz mam sieczkę w kolanie:(.
            • mallard Re: Zimowe jeżdżenie 13.11.06, 15:54
              lemuriza napisała:

              > Myslicie tylko o rowerkach, łańcuchach, zębatkach, a o sobie?
              > O przemarzniętych kolanakch, palcach itd.?

              No nie myślimy, -jak typowi faceci...

              > Pomyślcie też o zdrowiu. Nic za wszelką cenę. Mowię to ja - co za wszelką
              cenę
              > grałam w siatkówkę, a teraz mam sieczkę w kolanie:(.

              Dzięki za radę! :)
              Tylko proszę nie mów tego mojej żonie ;), bo ona i tak była przeciwna temu
              mojemu zimowemu jeżdżeniu.
            • user0001 Re: Zimowe jeżdżenie 13.11.06, 17:14
              Przesadzasz, mam do wyboru, albo 25 minut na rowerze (w kiepskich warunkach 40),
              6 minut na przystanek, tyle ile spóźni się autobus na przystanku i 20 minut do
              pracy z przystanku... (o 8 kilometrowym spacerze na mrozie, po tym jak zwiał mi
              ostatni autobus wolę nie opowiadać).

              Przemarznięte palce? Rękawice narciarskie...
              Przemarznięte stopy? Ciepłe buty...
              Kolana? Polarowe ocieplacze...

              O rowerze nie myślę, przyjąłem optymistyczne założenie, że na wiosnę będzie
              poziomka, dlatego mogę zajeździć łańcuch, zębatki i zatrzeć bieżnie piast...
              Bardziej martwią mnie przyczepne opony, klocki pracujące na mrozie, odporne na
              chłód akumulatorki i odzież dostosowana do warunków, od tego będzie zależało
              moje bezpieczeństwo :-)
              • robertrobert1 Re: Zimowe jeżdżenie 13.11.06, 20:05
                user0001 napisał:

                > Przemarznięte palce? Rękawice narciarskie...

                Dziala.

                > Przemarznięte stopy? Ciepłe buty...

                Dziala

                > Kolana? Polarowe ocieplacze...

                Nie! Spodnie polarowe sa lepsze.

                >

                > Bardziej martwią mnie przyczepne opony,

                Sa takie i to nie koniecznie z kolcami chociaz na lodzie sa niezastapione.

                >... klocki pracujące na mrozie,

                Pracuja kazde tylko pod warunkiem, ze nie wjedzie sie w gleboka kaluze.

                >...odporne na
                > chłód akumulatorki

                Sa odporne.
            • robertrobert1 Re: Zimowe jeżdżenie 13.11.06, 20:00
              Mysle i o sobie i wlasnie dlatego jezdze na rowerze. Jezdzilem przy minus 25 st
              C i...bylo mi cieplo. Dziwne? Nie, nie jest dziwne gdyz wlasnie odpowiednie
              ubranie jest tajemnica sukcesu. Dla przykladu moge podac, ze na nogach mialem 3
              warstwy a na tulowiu znacznie wiecej.

              I jeszcze troche reflekscji. Gdy temperatura spadala ponizej -15 st czyli wtedy
              kiedy juz nie soli sie drog to wowczas jazda byla o wiele lepsza. Osobiscie
              najgorzej mie sie jezdzi przy temperaturze w okolicach zera gdyz wowczas tworzy
              sie makabryczna masa sniegowo-blotna!

              A co do rowerku...Na zime mam osobny rower na tanim osprzecie wiec o sprzet nie
              musze zbytnio dbac. Oczywiscie rower nie posiada SPDow tylko platformy.
              • mallard Re: Zimowe jeżdżenie 14.11.06, 08:27
                robertrobert1 napisał:

                > I jeszcze troche reflekscji. Gdy temperatura spadala ponizej -15 st czyli
                > wtedy kiedy juz nie soli sie drog to wowczas jazda byla o wiele lepsza.
                Osobiscie
                > najgorzej mie sie jezdzi przy temperaturze w okolicach zera gdyz wowczas >
                tworzy sie makabryczna masa sniegowo-blotna!

                O właśnie! Dokładnie takie same mam obserwacje. A co do techniki jazdy:
                Dwa razy wolniej, delikatniuśke hamowanie dużo, dużo wcześniej, no a o
                pochylaniu się na zakrętach nawet nie myśleć. Zamiast tego - rower w pionie i
                balansowanie ciałem.

                Pozdr.
                • stefan4 Re: Zimowe jeżdżenie 14.11.06, 11:20
                  mallard:
                  > Dwa razy wolniej, delikatniuśke hamowanie dużo, dużo wcześniej, no a o
                  > pochylaniu się na zakrętach nawet nie myśleć. Zamiast tego - rower w pionie i
                  > balansowanie ciałem.

                  I jeszcze: nie mieć SPD-ów, noski mieć odpięte i być gotowym do wysunięcia nogi,
                  gdyby przednie koło nagle odjechało w bok. Poślizg tylnego koła da się czasem
                  opanować; poślizg przedniego to niemal murowana gleba. A jeśli rowerzysta
                  ślizga się obydwiema stopami po lodzie, to ma znacznie większe szanse na ustanie
                  niż jeśli ślizga się z nogami na pedałach.

                  Uważać na to, co za plecami. Jeśli Cię zarzuci na środek pasa ruchu, albo
                  przewrócisz się w niewłaściwą stronę, to samochód z tyłu może mimo najlepszych
                  chęci nie móc wyhamować.

                  Przed samymi skrzyżowaniami jest zawsze bardziej ślisko niż między
                  skrzyżowaniami, więc dojeżdżać w żółwim tempie i z natężoną uwagą. Bardziej
                  ślisko jest też na stromych podjazdach. I czasem na mostach i wiaduktach.

                  - Stefan

                  www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
                • drchandra Re: Zimowe jeżdżenie 16.11.06, 17:56
                  Mam sie swietnie, bo lubie zime i:

                  - powoli jezdze
                  - nie naciskam mocno na pedaly (oszczedzam kolana), nie uzywam wysokich
                  przelozen
                  - jak jest snieg i lod to obnizam cisnienie w oponach, nie ma slizgania :)
                  - uzywam rekawiczek
                  - mam z tylu 20 LED'ow

                  Chu chu cha ! :)
              • lemuriza Re: Zimowe jeżdżenie 14.11.06, 09:20
                No tak... ale na to wszystko potrzebne są fundusze. na te specjalnie
                ocieplacze, rękawice itd., a nie każdy je ma.
                Ja już troche inaczej patrzę na sprawę po pobycie w szpitalu ... wczesniej moja
                miłość do siatkówki kazała mi gnać w każdy piątek na salę... bez względu na
                konsekwencje.... a przecież wiedziałam, ze nie powinnam, ze każde takie granie
                ze względu na moją uszkodzoną łąkotkę, grozi powaznym urazem... Ale szłam.
                Mało tego... jakieś 2 lata temu uraz sie przytrafił. Dwa tygodnie noga
                spuchnięta, ani zgiąć ani wyprostować... a ja po miesiącu znowu poszłam grać.
                Teraz po opreacji, po tych co tu ukrywać, cierpieniach wiem, ze o zdrowie
                trzeba dbać...i nie robić nic za wszelką cenę.
                Zegnam się więc z siatkówką, z wielkim bólem i smutkiem bo to kawał mojego
                życia... nie chce narażać się jednak na cierpienia kolejne i być może kalectwo.
                Ja wiem, ze miłość do roweru jest silna, ale nie posiadając odpowiednich opon i
                ubrania moze lepiej sobie odpuścić tę zimę żeby nie narażać zdrowia?
                • dr.krisk Oczywiście! 14.11.06, 11:51
                  lemuriza napisała:

                  > Ja wiem, ze miłość do roweru jest silna, ale nie posiadając odpowiednich opon
                  i
                  >
                  > ubrania moze lepiej sobie odpuścić tę zimę żeby nie narażać zdrowia?
                  Nawet trzeba. Ja kiedyś o mały włos (tj. kilkanaście minut) nie odmroziłem
                  sobie palców u nóg...
                  Ale fajnie jest jechać rowerem po skrzypiącym świeżym śniegu, nisko świecące
                  słońce nad białymi polami, spokój i w ogóle!
                  • zssyp Re: Oczywiście! 14.11.06, 14:58
                    Dla wrażliwych na mrozy polecam narciarskie maski windstoperowe na twarz -
                    zakrywają od nosa do szyi, maja otwory na nozdrza i dziurkowanie w miejscu ust;
                    mróz i wiatr nie straszne.
                • robertrobert1 Re: Zimowe jeżdżenie 14.11.06, 23:17
                  lemuriza napisała:

                  > No tak... ale na to wszystko potrzebne są fundusze. na te specjalnie
                  > ocieplacze, rękawice itd., a nie każdy je ma.

                  Nie koniecznie. Rekawice windstoperowe sa niezbedne ale mozna w nich chodzic
                  na co dzien. To samo jest ze spodniami i kurtka. Jedynie czapka-kominiarka i
                  maska na usta i twarz musisz specjalnie kupic ale jesli jezdzisz na nartach to
                  i tak ci sie przydadza.


                  > Ja już troche inaczej patrzę na sprawę po pobycie w szpitalu ... wczesniej
                  moja
                  >
                  > miłość do siatkówki kazała mi gnać w każdy piątek na salę...

                  Wiem cos o tym. Ja przez 10 lat 3-4 razy w tygodniu ganialem na trening.
                  Teraz juz na sport wyczynowy nie mam sily i tylko amatorsko jezdze ale czy przy
                  rocznym przebiegu rzedu 10 000 km mozna nazwac to amatorstwem?
                  • Gość: Call me Nobody Re: Zimowe jeżdżenie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.11.06, 08:26
                    Zapomniano tu o dobrych okularach (choć spotkałem także zwolenników gogli) które
                    nie zachodzą parą przy byle okazji.
                    Problemem także bywa dobranie odpowiedniej odzieży, tak, by podczas jazdy nie
                    przewiało człeka do cna a jednocześnie by nie zaparować przy postoju - i tu
                    swoją wyższość pokazują sztuczne materiały, wszelaka odzież termoaktywna +
                    ubieranie się na tzw. cebulkę.
                    • robertrobert1 Re: Zimowe jeżdżenie 15.11.06, 20:55
                      Gość portalu: Call me Nobody napisał(a):

                      > Zapomniano tu o dobrych okularach (choć spotkałem także zwolenników gogli)
                      któr
                      > e
                      > nie zachodzą parą przy byle okazji.

                      Aaaaa to nie jest taka prosta sprawa. Ja jezdze przez caly rok w okularach,
                      chociaz wzrok mam dobry, i jak do tej pory nie spotkalem ani gogli ani
                      okularow, ktore by nie zachodzily para i , niestety, jak tylko zakladam maske
                      na twarz ( przy temp ponizej -15 st C) to jestem zmuszony zdjac okulary.
                • Gość: alojzy Re: Zimowe jeżdżenie IP: *.dyn.iinet.net.au 17.11.06, 10:22
                  nie wiem jaka ta operacje mialas ale mam wrazenie ze troche przesadzasz i sie
                  nad soba uzalasz. jak masz uraz kolana to trzeba jeszce wiecej cwiczyc tylko
                  poza na przyklad siatkowka trzeba na rowerku dymac albo na silowni TONY metalu
                  przezucac. ja trenowalem narciarstwo wiele lat, o urazach lekotek w obu kolanach
                  nie bede nawet pisal bo cos tam pekalo w zasadzie co roku. 4 lata temu zerwalem
                  wiezadlo i i skruszylem glowke koscie udowej. jestem po rocznej rehabilitacji i
                  mysle ze w tyum przypadku trzeba cwiczyc jezszce wiecej zeby miesnie uttzymywaly
                  kolano. na nartacvh juz tak nie szaleje jak keidys bo cos sie w glowie
                  przestawilo, ale z kolei zapalilem sie na rower tak na powaznie. robie
                  tygodniowo oklo 150 km w meiscie i kolo 35 w gorach. jezdze okragly rok. kolano
                  dziala dobrze ( boli oczywiscie ale dziala - trudno zeby nie bolalo skoro mam
                  calowe sruby w srodku). wiec mysle ze miast odstawiac ukochana siatkowke, to
                  razcej zacznij cwiczyc cos dodatkowo zeby wzmocnic misnie - glownie czworoglowy
                  i zginacze.
                  A dla wszystkich twardzieli rowerowych szacuneczek
                • Gość: Leszek Re: Zimowe jeżdżenie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.06, 12:44
                  > No tak... ale na to wszystko potrzebne są fundusze. na te specjalnie
                  > ocieplacze, rękawice itd., a nie każdy je ma.

                  Przedmówcy przesadzają. Zamszowe rękawice - 3 dychy. 2 lata i cały czas w
                  formie.
                  Buty- i tak tzeba mieć.
                  Kalesony i dżinsy są potrzebne tylko przy -15 stopniach.
                  Odpowiedniego ślizgania się można się nauczyć. Lód odpada, śnieg da się przeżyć.
              • dwunastnica Zimowe jeżdżenie a SPD 17.11.06, 21:31
                >
                > A co do rowerku...Na zime mam osobny rower na tanim osprzecie wiec o sprzet nie
                >
                > musze zbytnio dbac. Oczywiscie rower nie posiada SPDow tylko platformy.
                >
                Czy są jakieś przeciwskazania dla SPD w czasie zimy ?
                • robertrobert1 Re: Zimowe jeżdżenie a SPD 18.11.06, 06:53
                  dwunastnica napisał:

                  > >
                  > > A co do rowerku...Na zime mam osobny rower na tanim osprzecie wiec o sprz
                  > et nie
                  > >
                  > > musze zbytnio dbac. Oczywiscie rower nie posiada SPDow tylko platformy.
                  > >
                  > Czy są jakieś przeciwskazania dla SPD w czasie zimy ?

                  Tak, sa:
                  - praktycznie nie sposob znalezc zimowych butow z blokami. owszem Diadora
                  produkuje jeden model ale tylko jeden a wszelkie ocieplacze i polarowe
                  skarpetki nie zastepuja solidnego zimowego buta
                  - w spdach masz spowolnione wypiecie. Ja mam bardzo slaba sprezyne a i mimo to
                  ruch jest i tak zbyt wolny i...niejednokrotnie lezalem. W platformach mi sie to
                  nie zdarzalo
                  • Gość: Sławek Rz. Re: Zimowe jeżdżenie a SPD IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.06, 12:48
                    robertrobert1 napisał:
                    > - praktycznie nie sposób znaleźć zimowych butów z blokami. owszem Diadora
                    > produkuje jeden model ale tylko jeden a wszelkie ocieplacze i polarowe
                    > skarpetki nie zastępują solidnego zimowego buta...

                    No to jesteś trochę nie na czasie - oprócz zimowych butów Diadory, dostępne są
                    chociażby Sidi Inverno oraz Shimano SH-MW02. Wadą jest ich cena...

                    Osobiście zimą jeżdżę w letnich Sidi Bullet, tyle tylko, że zakładam na nie
                    neoprenowe ochraniacze Shimano. Na dwugodzinną przejażdżkę przy -10*C spokojnie
                    wystarcza (zdjęcia zrobione w lutym tego roku):
                    www.bikefoto.pl/rower/zdjecie/12992/
                    www.bikefoto.pl/rower/zdjecie/13058/

                    Do tego jeszcze opony z kolcami i wtedy żadna ślizgawica na drodze nie straszna :-)
                    • robertrobert1 Re: Zimowe jeżdżenie a SPD 18.11.06, 17:56
                      Gość portalu: Sławek Rz. napisał(a):

                      > Do tego jeszcze opony z kolcami i wtedy żadna ślizgawica na drodze nie
                      straszna
                      > :-)

                      Z tym, ze do codziennej jazdy po miescie takie oponki sie nie nadaja gdyz
                      miejsca oblodzone wystepuja sporadycznie a przewaznie mamy suchy asfalt.
                      • Gość: Sławek Rz. Re: Zimowe jeżdżenie a SPD IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.06, 18:20
                        robertrobert1 napisał:
                        > Z tym, ze do codziennej jazdy po miescie takie oponki sie nie nadaja gdyz
                        > miejsca oblodzone wystepuja sporadycznie a przewaznie mamy suchy asfalt.

                        Hmmmm... Masz trochę racji, chociaż nie do końca...
                        Ja opony z kolcami założyłem w grudniu zeszłego roku i zdjąłem je dopiero w
                        marcu 2006. Asfalt w mieście może i jest zazwyczaj suchy (bez śniegu czy lodu),
                        ale do/z pracy jeżdżę ścieżkami rowerowymi, a na tych w zimie praktycznie zawsze
                        jakaś warstwa śniegu leży. Tak więc kolce tu nie przeszkadzają. A jeśli się
                        nawet trafi jakiś odcinek gołego betonu czy asfaltu, to kolcom nic się nie
                        stanie - nie wolno tylko gwałtownie hamować by ich nie zedrzeć lub nie wyrwać
                        jakiegoś.
                        Za to na bocznych drogach poza miastem lub w lesie zimą kolce są wręcz niezbędne.
                        • robertrobert1 Re: Zimowe jeżdżenie a SPD 19.11.06, 08:47
                          Gość portalu: Sławek Rz. napisał(a):

                          > ale do/z pracy jeżdżę ścieżkami rowerowymi, a na tych w zimie praktycznie
                          zawsz
                          > e
                          > jakaś warstwa śniegu leży. Tak więc kolce tu nie przeszkadzają.

                          Nie wiem jakimi sciezkami jezdzisz ale ja na swoich spotykam takie zaspy i
                          zlodowacenia, ze tylko crosowy motocykl bylby wstanie je pokonac. A i jeszcze
                          jedno...jedym znakiem wskazujacym, ze tam jest sciezka jest ...znak informujacy
                          o sciezce...reszta to bezkresna biel.

              • mochris Re: Zimowe jeżdżenie 18.11.06, 19:15
                Niewątpliwie właściwy ubiór to podstawa. Mój kolga powiedział kiedyś, że na
                rower nie ma złej pogody - jest tylko nieprawidłowy ubiór. Rower "zimowy" to też
                na pewno jest rozwiązanie. Osobiście bym jednak nie ryzykował jazdy po śliskiej
                drodze gdzie poruszają się samochody przy obrcnym natęzeniu ruchu, chyba, że
                pościeżkach roweroych, ewentualnie chodnikach.
            • Gość: Marek Re: Zimowe jeżdżenie IP: 217.116.110.* 16.11.06, 22:31
              Cześć! Ja mam w jednym kolanie o DWA więzadła mniej! Całkowicie zerwane, totalne
              luzy, efekt gry w piłkę przez ... 30lat. Ale jeżdżę na rowerze i DZIĘKI temu
              wzmocniłem mięśnie i one utrzymują stawy kolanowe w prawidłowych położeniach,
              zero wywichnięć i bólów! I w tym roku po 3 latach częstych treningów na rowerze
              wziąłem udział w jednym triathlonie (choć przez te 3 lata nie przebiegłem ani
              razu nawet 100m!). Rower i pływanie - polecam wszystkim byłym aktywnym
              sportowcom, jest szansa na zaleczenie nadwerężonych stawów.
              A co do klocków (hamulców) na mrozie - polecam moją metodę - spryskuję obręcze
              WD-40 a nawet smaruję olejeme silnikowym i później jadąć na rowerze na małych
              przełożeniach powoli hamuję - na obręczach osadza się rozpuszczona warstwa gumy
              z klocków. Efekt piorunujący, hamuje się jak na najlepszych tarczach, celowo
              wjeżdżałem do zamarzniętych kałuż (przebijałem lód kołami).
              Pozdrawiam wszystkich na kole (abo dwóch).

              Marek
            • Gość: karmi Re: Zimowe jeżdżenie IP: *.kamsoft.pl 17.11.06, 09:33
              a czym się różni jazda rowerem zimową porą od spaceru czy biegania w tej samej
              temperaturze ? Trzeba się dobrze ubrać i wio. Rękawice z polaru+windstoper,
              dobre buty, spodnie z gore+kalesony, lekka kurtka z membramą, polar setka pod
              kurtkę i zima nie straszna. Ja jeżdżę cały rok. Użytkowo i rekraacyjnie. A
              jedyne co mnie boli, to tyłek od siedzenia przy komputerze w pracy ;)
              Niestety po zimie napęd nadaje się do wymiany. No ale nie narzekajmy, kasetę ,
              łańcuch i blaty kosztuję niewiele więcej niż ludzie gardzący zimową aktywnością
              zostawiają w aptece.

              pozdrawiam
              karmi
            • Gość: Bujker Re: Zimowe jeżdżenie IP: 149.156.60.* 17.11.06, 10:12
              Wystarczy się odpowiednio ubrać (kask, czapka, ocieplacze na kolana, kalesony, narciarskie rękawiczki,polar, kurka z wind stoperem i wio). Oczywiście sprzęt kosztuje, ale ma się go na lata. Warto też jeśli trasa jest dłuższa zakupić sobie preparaty z glukozoaminą. Co do niszczenia się sprzętu to fakt sól przyspiesza dewastację, dlatego warto zakupić dobry smar, a do łańcucha spinkę co ułatwia jego częsty demontarz i czyszczenie. Tym sposobem jeżdzę już na rowerku 5 lat do pracy nawet zimą. Co ciekawe im gorsze warunki tym szybciej jestem w pracy niż inni. Dodatkowo nie marznę na przystankach, nie łapię infekcji w atobusach, nie musze pilnować diety i jem co chce i nie choruję praktycznie w ogóle!
            • Gość: look Re: Zimowe jeżdżenie IP: *.toya.net.pl 17.11.06, 11:32
              lemuriza napisała:

              > Myslicie tylko o rowerkach, łańcuchach, zębatkach, a o sobie?
              > O przemarzniętych kolanakch, palcach itd.?
              > Pomyślcie też o zdrowiu. Nic za wszelką cenę. Mowię to ja - co za wszelką cenę
              > grałam w siatkówkę, a teraz mam sieczkę w kolanie:(.
              ...a kto Ci kazal "za wszelka cene"?
              wszystko trzeba "z glowa".
              nie ma zlej pogody- sa zle ubrania!!!
            • Gość: maciej Re: Zimowe jeżdżenie IP: 80.243.113.* 17.11.06, 15:25
              jesli warunki finansowe na to pozwalaja polecam skierowanie uwagi na sklepy
              (rowniez internetowe) rowerowe w krajach gdzie rower jest czesciej spotykany niz
              samochod.. wlasnie mieszkam w kopenhadze gdzie bez roweru jest sie na granicach
              spoleczenstwa ktore niezaleznie od pogody i pory roku jezdzi na rowerze wszedzie
              i zawsze..

              dostepna jest tutaj cala gama produktow specjalnie na zime - przez stricte
              techniczne - lancuchy smary opony detki itd. - po estetyczno-zdrowotne -
              kombinezony pod ktorymi nawet garnitur sie nie mnie termofory na kolana lokcie..

              niestety jako ze sklep rowerowy mam pod swoim mieszkaniem nie jestem w stanie
              podac namiarow internetowych..

              zycze powodzenia i odsniezonych tras!
        • mar_10 Re: Zimowe jeżdżenie 17.11.06, 12:36
          Ja zakupilem opony z kolcami (Kenda Klondike 100 kolcow) i jezdze ok 9 km (w
          jedna strone) do pracy. Mieszkam w Helsinkach, gdzie na szczescie nie ma
          problemu ze sciezkami rowerowymi. Na mojej trasie jade doslownie kilkaset metrow
          chodnikiem bez wydzielonej sciezki rowerowej. Dzieki temu szanse bliskiego
          spotkania z samochodem sa male. Niestety zima jak do tej pory jest kaprysna i w
          niektorych miejscach lezy na wpol zamarzniete blotko sniegowe. Po takim czyms
          najgorzej sie jedzie i najlatwiej sie wywrocic. Na szczescie do tej pory obylo
          sie bez upadku :)
      • dr.krisk Też jeżdżę.... 13.11.06, 23:42
        Odpuszczam sobie tylko jakieś kosmiczne mrozy, ale kilka stopni poniżej zera to
        żaden problem. Oczywiście odpowiednie ubranko posiadam.
        Rzeczywiście sprzęt się zużywa w tempie przyspieszonym, dlatego trzeba
        szczególnie starannie go konserwować (mycie i smarowanie). Miałem kiedyś
        problem z klockami hamulcowymi: po prostu znikały w oczach. Teraz czyszczę je
        (oraz obręcze) takim urządzeniem do czyszczenia parą i jakoś dużej wytrzymują.
        Łańcuch do intensywnej jeździe zimą jest do wyrzucenia.
        Ale zabawy jest moc.
        A zabawa musi kosztowac...
        • Gość: Cyp Re: Też jeżdżę.... to hartuje - Gorąco polecam. IP: 57.66.197.* 17.11.06, 07:41
          Temperatura krytyczna to poniżej 25 st. mrozu. Wtedy przy szybkiej jeździe
          oddech zaczyna kłuć, a oczy zmarzać. Ale generalnie i tak sto razy cieplej jest
          jechać na rowerze niż wychładzać się na przystanku, trzeba tylko przetrwać
          pierwsze trzy minuty. A najgorsza pogoda w zimie to i tak okolice zera i plucha.
          Po śniegu lekko zmrożonym jeździ się fajnie, wręcz magicznie.
          Jeżdżenie w zimie hartuje - w ogóle nie choruję.
          Jeżdżę już drugi sezon zimowy ukrainą (summa summarum piąty) - Sowieci chyba
          wiedzieli co to zima i rzeczywiście rower trzyma się praktycznie bez
          konserwacji. Jak jest mokro to nawet przestaje piszczeć i skrzypieć :-).
          Gorąco polecam!!! Na zimowy paraliż każdego polskiego miasta!!!
          Rowerowicz Kraków/Wrocław

          To nie pogoda jest zła, tylko my się źle ubieramy.
      • Gość: zbigniew Re: Zimowe jeżdżenie IP: *.171.49.150.crowley.pl 16.11.06, 17:04
        Ja prawie półtora roku jeżdżę bez przerwy do pracy na rowerze. Mam do pokonania
        niecałe 3,5km w jedną stronę. Jest to o wiele wygodniejsza forma dojazdu niż
        komunikacja miejska: pełna dyspozycyjność i elastyczność, żadnego czekania na
        przystankach. A i zakupów nie trzeba dźwigać w dłoniach - jadą na bagażniku.
        Chociaż też przyznam, że po zimie tylne zębatki, a przez to i łańcuch były do
        wymiany.
        • Gość: Rowernik Re: Zimowe jeżdżenie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.11.06, 17:47
          Od piętnastu lat do pracy jeżdżę rowerkiem, innej alternatywy nie mam(chyba że
          piechotką)ale czternaście kilosów to troszkę za daleko,o zimowym ubiorku nie
          będę się powtarzac, natomiast osprzęt musi być naprawdę dobry i wytrzymały,
          a żeby kilka sezonów objeźdźić używam kaset i łańcuchów Vippermana, opon
          zimowych tylko i wyłącznie "boomtrager anaconda", jako najtrwalsze i w miarę
          dobrze hamujące klocki(zimą) uznałem "limity" authora.
          Wszystkim zimowym rowernikom i nie tylko,łagodnej zimy życzę bo wtedy szybciej,
          łatwiej i najważniejsze BEZPIECZNIEJ!!! Cześć.
          • Gość: blas Re: Opony zimówki IP: 88.156.80.* 16.11.06, 19:41
            Opony zimowe oczywicie sa dostepne i z tego co sie orientuje jest nawet spory wybor.
            Za dobra opone z kolacmi trzeba zaplacic ok 100zl.
            Kiedys takie opony sobie przygotowalem i sprawdzaly sie b. dobrze.
            W zime 2005/2006 po Wroclawiu jezdzilo sie swietnie.
            Duzo sniegu(niestety sciezki nie byly odsniezone) i mrozu tez.
            A jezdzilem na rowerze plazowo/miejskim co widac na zalaczonym obrazku
            www.bikestats.pl/pht/lowrider8_cruiser.jpg

            pozdrawiam i czekam na zime
      • Gość: Wojtek Re: Zimowe jeżdżenie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.11.06, 19:34
        Od trzech i pół roku niezależnie od pory dnia i roku codziennie dojeżdżam na
        zajęcia na uczelni na starej "kozie" za 150zł/szt. Roweru nie myję, naprawiam
        jedynie poważne usterki, w ciągu tych 3 lat zakatowałem już 2 pojazdy (złamana
        rama, nieodwracalne uszkodzenie suportu), mimo to nie zniechęcam się. Odpuszczam
        sobie tylko w przypadku poważnego przeziębienia i temperatury ponizej -15*C.
        Przejechalem sie raz przy -20*C i ... nie zamierzam tego powtarzac, bylo dosc
        ... zimno :-P
        • ssspiteful Re: Zimowe jeżdżenie 16.11.06, 19:47
          Gość portalu: Wojtek napisał(a):

          > Od trzech i pół roku niezależnie od pory dnia i roku codziennie dojeżdżam na
          > zajęcia na uczelni na starej "kozie" za 150zł/szt.
          JA JEżDżę NA PODOBNEJ STAREJ KOZIE (ROMET WILGA, R. PROD 1979) I OCZYWISCIE
          WYMIENIłEM JUż WIEEELE RAZY WSZYSTKIE ELEMENTY 'ZUżYWALNE'. NIEMNIEJ UWAżAM, żE
          JAZDA ZIMą JEST GENIALNA. JAK NAPISALI PRZEDMóWCY, NAJPRZYJEMNIEJ JEST, GDY MRóZ
          PORZąDNIE CHWYCI ALE NIE MA WIATRU. JAZDA PO BłOCIE POśNIEGOWYM BYWA NAPRAWDę
          BARDZO NIEBEZPIECZNA, TRZEBA MYśLEć O 20 METRóW DO PRZODU! JEżELI CHODZI O
          UBRANIE, UżYWAM ZWYKłEGO, ALE UBIERAM SIę NA CEBULę A REKAWICE MAM PODWóJNE - W
          śRODKU SKóRZANE A NA TO GRUBE DZIANE REKAWICE. UBIERAM SIę TAK, BO JEżDżę NA
          ROWERZE DO PRACY. JEżEWLI CHODZI O JAZDę W MIEśCIE, TO - DOSYć PARADOKSALNIE -
          JEST ONA NAJPRZYJEMNIEJSZA W GODZINACH SZCZYTU, NADZIANI GOśCIE WKURZAJą SIę W
          SWOICH LIMUZYNACH A JA POMYKAM żWAWO śRODECZKIEM DROGI I MAM ICH W GłęBOKIM
          POWAżANIU.
      • wschod Re: Zimowe jeżdżenie 16.11.06, 20:07
        jeżdże zimą o ile mój średnio zdrowy rozsądek pozwala.
        Do pracy 8 km, ale to tylko szara rzeczywistość...
        Najpiękniej jest za miastem np:
        rowery.olsztyn.pl/photo.php?r=68
        rowery.olsztyn.pl/photo.php?r=75Pozdrawiam
        • Gość: nemo Re: Zimowe jeżdżenie IP: *.interpc.pl 16.11.06, 21:04
          Ja byłęm rok temu 2 razy i żałuję że tak mało. Ale w tym roku będę śmigał.
          Chociaż raz w tygodniu w weekend. TYlko konieczne są ocieplacze na cieniutkie
          buciki SPD. Musze sobie takie sprwaić ale kosztują sporo jak za kawałek
          polarka......

          Pozdrawiam wszystkich kolarzy!!!
      • kun3 Re: Zimowe jeżdżenie 16.11.06, 22:13
        Jeżdżę okrągły rok od wielu lat. Moją graniczną temperaturą jest minus 14.
        Zaczynam mieć wtedy problem z płucami, więc przesiadam się w środki komunikacji
        miejskiej. Doskwierają też stawy kolanowe, ale na to jest sposób - ortalionowe
        ochraniacze z polarową podszewką. Na rzepy. Metoda na śliską powierzchnię to
        wyczucie i umiejętne spadanie z podciętego roweru. Po pierwsze myślę o własnym,
        bezpieczeństwie, zaś los roweru stawiam na dalszym planie. Rower musi być dobrze
        oświetlony! Baczną uwagę należy zwracać szczególnie na kierowców skręcających w
        prawo, jednocześnie wyprzedzając rowerzystę i wymuszając pierwszeństwo. Brak
        wyobraźni. Zamierzam kupić samochód, ale z roweru nie zrezygnuję na pewno.
        Pozdrawiam. Maciej
        • zyrafa46 Re: Zimowe jeżdżenie 16.11.06, 22:36
          Przyznaję się, że przeczytałam tylko kilka postów.
          Ja mam 60 lat, mieszkam w Warszawie i od kilku lat przez cały rok jeżdżę na
          rowerze. Dzięki temu nie choruję i ... no lubię to. Od WIELU lat nie mam
          migdałków. Przedtem oskrzela, płuca, płuca, oskrzela, gardło - były chore.
          Teraz - nic. O!!!! (Najgorzej, prawie wcale jeździ się w "pylistym"
          śniegu. "Lodu" można się nauczyć.)
          Żyra
          • drogibronislaw Re: Zimowe jeżdżenie 17.11.06, 00:28
            Gratuluję Panu i zdrowia, i kondycji. Przed rokiem przejecham się na lodzie -
            wjechałem rozpędzony na ścieżkę dla rowerów, która przypominała tor dla
            łyżwiaży szybkich. Po 1,5 m wywaliłem się (duży rower rama 21", koła 28"") i na
            plecacha i d... przejechałem kilkanaście metrów.Kilka osób nawet biegło, by
            mnie "ratować". - Jazda po lodzie nie ma sensu. Z drugiej strony wracałem
            kiedyś rowerem późną nocą od znajomych do domu ok. 11 km przy 23 stopniowym
            mrozie! Ale: zero wiatru, pełnia księżyca..., czarna jezdna i zero lodu.
            Niesamowita była cisza jako dookoła panowała (fragment drogi wiódł przez mały
            zagajnik). Marzę, aby jeszcze raz coś takiego przeżyć... I każdemu czegoś
            takiego życzę!
      • Gość: Tomek Re: Zimowe jeżdżenie IP: 212.160.172.* 16.11.06, 23:55
        Do pracy mam około 2 kilometry ( miasto ) i od dwóch lat do pracy zawsze
        dojeżdżam rowerem. Mam standard sprzęt, ale nawet na super mrozy można się
        przygotować. Dobra czapka, grubę rękawiczki, coś na kolana by stawy nie
        zamarzły, no i polecam kamizelkę odblaskową. Kosztuje mniej niż 10 zł a jest
        lepiej widoczna niż lampka. Poza tym dużo rozsądku, rozwagi, nisko siodełko i
        fruuuu do przodu! Rower górą!
        • drogibronislaw Re: Zimowe jeżdżenie 17.11.06, 00:32
          Czy grube rękawice, to rzeczywiście dobry sposób na rower. Ja ostaniej zimy
          jeżdziłem z rękawcami bez palców... Już po po przejechaniu 4 km ma zupełnie
          palce. W każdych rękawicach, z wyjątkiem takich z dzianiny czy jak to się
          nazywa, po 2-3 km mam zaraz mokre dłonie od potu.
        • Gość: mafej Re: do pracy nie, ale... IP: 193.110.99.* 17.11.06, 09:07
          Jeżdżę całą zimę, praktycznie codziennie. Mój klucz do ciepła:
          1) Spodnie z goretxu + kalesony przy mniej niż -5C
          2) Bilizna termiczna na górę + ortalion goretex.
          3) Buty SPD te co w lecie + ochraniacze piankowe
          4) Chronie szyję - zawsze bandamka
          5) kominiarka cienka bawełna pod kask
          Jest super. Fakt, że trochę zainwestowałem ale 4 lata już mam kurtkę i spornie
          i wciąż jest ok więć naprawdę się zwraca a komfort nie do porównania.
          Pozdrawiam wszystkich twardych bikerów :)
        • Gość: Pitl Na codzien do pracy zimą IP: 80.51.240.* 17.11.06, 09:19
          Mam koła 28" i ramę 21". Ubiór zimą na cebulę. Ograniczeń temperaturowych brak.
          Zakładam w mrozy okulary bezbarwne. Rekawice narciarskie. Dojezdzam 4,5 km
          przez miasto do pracy w każdych warunkach (warunek,to odśniezone chodniki po
          duzych opadach) pogodowych. Latem to ok 10 min ,zimą nawet połowę dłużej,ale i
          tak szybciej niz autem (muszę odśnieżyć, odmrozić szyby, rozgrzać silnik) lub
          autobusem. Jestem dobrze oświetlony (diody. Kolana ochraniam na czas
          przejażdzek dodatkowo opaskami z angory (pod spodniami kalesony). Przy dłuższej
          jeździe na mrozie najszybciej mi marzną palce u nóg!!! :-) Polecam uważać też
          na okolice krzyża. Pozdrawiam zimowych dwukołowców!!
        • Gość: car killer cały rok od 10 lat IP: *.crowley.pl 17.11.06, 09:46
          jezdze caly rok ok ok 10 lat, moj record to - 30 st. c. + wiatr, i to przez 10 godzin dziennie na
          kurierce,
          nie wymiekajcie, dobre ciuchy zalatwiaja wszystko, wazne jest aby sie nie przegrac, utrzymywac dobra
          temp. ciała.
          skarpetki wodoodporne
          swiatla,
          blotkniki.
          spodnie goretexowe nakladane na spodnie normalne.
          jest wiele sposobow na komfort.
          Ludzie sie pytaja" czy panu nie zimno?" trzeszac sie na przystanku, albo lezac na lopatach w korku.
          A mi jest goraco, moje cialo jest rozruszane, serduszko szybko bije, i jest mi cieplo jak w lecie.
          mam suche stopy, i nie musze uczestniczy w wojnie o rope. bo ropy nie potrzebuje aby przemieszczac
          sie po miescie.
          Ludzie chyba nie wiedza co robia swoim dziecia smrodzac samochodami. mysla ze te TONY trucizny
          jakos znikna pewnego dnia. Nawet nie wiedza ze z rury wylatuja toksyczne i smiercionosne gazy.
          proponuje budowac samochody z rura wydechowa skierowanej do kabiny samochodu. 5 min i trup.
          trujcie sie sami!
        • mallard Re: Zimowe jeżdżenie 17.11.06, 10:29
          Gość portalu: Darek napisał(a):

          > Uwielbiam jeździć zimą, lecz tylko dla dobrej zabawy (lekki mróz i słońce),
          > szczgólnie w kopnym śniegu i po duktach leśnych. Jest ciężko, ale frajda
          > niesamowita. Oczywiście odpowiedni strój, obowiązkowo.
          > Pozdrawiam
          > Darek z Torunia

          Nooo, leśne dukty zimą pod Toruniem to ja poznałem kiedyś aż nadto dobrze...
          Byłem w wojsku w tym pięknym mieście, a zimowe ćwiczenia w lesie to był
          standard, -nawet nocą. Nie jeździliśmy jednak na rowerach... :):):).
      • Gość: Wojtek Re: Zimowe jeżdżenie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.11.06, 10:55
        Jazda zimowa na rowerze jest ciekawym wyzwaniem. Mam kilkuletnie doświadczena z
        takiej jazdy i zapewniam, że jest ona o wiele ciekawsza jeżeli idzie o wrażenia
        niż jazda letnia. Oczywiscie nie mam na myśli jazdy do i z pracy, ale o
        wycieczkach w teren. Kilka moich spostrzeżeń w tym zakresie:
        - optymalna tempertura do lekkiej jazdy terenowej wynosi do -5 stopni,
        temperatury niższe wymagają odpowiedniego zabezpieczenia odsłoniętych część
        ciała (sczególnie twarzy)
        - osobiście odpowiadają mi dni bez większej pokrywy snieżnej, jazda w głębokim
        śniegu jest mało przyjemna i wymaga dużego wysiłku
        - radzę zwrócić szczególną uwagę na odpowiednie opony, brak odpowiednio
        mocnego bieżnika może popsuć całkowicie radość z jazdy. Całą uwagę skupimy
        wówczas na unikaniu wywrotki
        - bardzo niebezpieczy jest świeży opad śniegu przykrywajacy wystepujące
        oblodzenia, takie warunki mogą doprwoadzic do nie kontrolowanego upadku, to
        samo dotyczy jazdy w oblodzonych koleinach oraz gwałtownego nacisku na pedały,
        trzeba również zachowywać wyjątkową ostrożność w zakrętach.
        Ale najwazniejsza jest sama radość z jazdy w innych niż zwykle warunkach.
        Zapewniam, że może przynieśc ona sporo pozytywnych doznań i stanowi swego
        rodzaju wyzwanie, a na pewno czyni nas lepszymi rowerzystami pod względem
        techniki jazdy.
      • Gość: Leppiej Jak najbardziej za... IP: *.ing.uj.edu.pl 17.11.06, 11:35
        Jezdzilem cala zime 05/06, nawet przy -25 z rana. Fakt, ze trzeba sie dobrze
        ubrac, ale sama jazda na kolczastych oponach nie rozni sie bardzo od tej
        letniej. Czasem przerzutka zamarznie, czasem problemow przysparza letnia jej
        regulacja (linki sie skracaja), ale to drobiazgi. Co do skatowania sprzętu to
        jest to sprawa soli sypanej na ulice. Na wiosne cały dzień czyściłem
        maszynerię, ale chodzi jak nowa.

        Jest jeden wielki plus zimowej jazdy - na sciezce rowerowej jestes sam :)
    Inne wątki na temat:

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka