Gość: kolabor
IP: *.torun.mm.pl
09.06.05, 13:43
Jako kibic Apatora, pozwoliłem sobie na założenie tego wątku, jednak nie po
to by uskuteczniać patatyczno-pochwalny tekst w stronę Aniołów, wręcz
przeciwnie, czuć w nim będzie wyraźny tytułowy "niesmak". Jako, że Toruń jest
liderem tabeli, z założenia powinienem skakać pod sufit z radości. Nie
skaczę... dlaczego ? wszyscy wiedzą. Zaczyna mi się w sumie powoli nie
podobać to co się wyprawia. Już nawet nie będę się za bardzo skupiał na
ostatniej kolejce. Kilkanaście postów po 50 wpisów wystarczy. Mogę tylko
powiedzieć, że to zwycięstwo jeszcze bardziej wprawia w zakłopotanie. Bo co
by tu dużo mówić : wałek był widoczny jak na dłoni. Chyba wszyscy na
stadionie byli przekonani, ze jest po meczu, już w chwili, gdy Słaboń
objeżdzał Puszaka, a po upadku każdy spodziewał się wykluczenia. A sędzia
sobie "taktycznie" nic nie widział. Sam unosiłem ręce w górę po 15 biegu,
jednak radość była przyćmiewana przez poczucie, że mecz wygraliśmy dzięki
oszustwu. Nie jest niczym nowym, że ściany pomagają gospodarzom, ale to była
decyzja rodem z kosmosu. Ewidentnie 2 pkt., niestety, powinny pojechać do
Wrocka. Szkoda w sumie, że nikt z ekipy toruńskiej nie przyznał, że faul był.
Sprawa z szatną, jakkolwiek byłaby skandaliczna, w sumie może być traktowana
jako odwracanie kota ogonem po 15 biegu. Tak więc mamy w Toruniu coś czego
dawno lub w ogóle kiedykolwiek nie było - zwycięstwo, które nie cieszy.
Bardzo mi się podobały wypowiedzi na tym forum sadury1 w którymś wątku.
Szczególnie sforumłowanie "moralny kac" pasuje tutaj idealnie. Jednak ten
mecz przychylił tylko czarę goryczy, bo ja miałem wcześniej już wątpliwości
czy aby na pewno wszystko w naszym klubie "działa" jak należy. Nie wiem jak
Wam, ale mi w ogóle nie przypadła do gustu idea robienia z toru wykopalisk.
Jakoś po pierwszych dwóch meczach spejcalnie mnie to nie ruszało, ale po
meczu z Czewą doszedłem do wniosku, że to jednak nie jest dobra metoda na
przyciąganie kibiców na stadion. Przecież nierzadko oglądaliśmy obrazki jak
nasi latali po torze. Róbmy tak dalej, a po którymś kolejnym upadku
Miedziński czy Puszakowski już nie wstaną. Zawsze w Toruniu mieliśmy "stół" i
wszyscy z chęcią u nas jeździli. Nie mówię, by robić tor pod gości jak to w
zeszłym sezonie czasem bywało, ale qrcze trochę równiejszy, coś jak na meczu
z Gdańskiem, gdzie nawierzchnia była całkiem dobra. I walić (za
przeproszeniem) teorie, że trzeba takie tory robić, bo w Anglii sobie Polacy
nie radzą. A czy my ciągle qrcze tych Anglików musimy podpatrywać ? Już raz
sobie ligę ich KSM-owym wynalazkiem skopaliśmy. Wiadomo, że najlepsze
widowisko i emocjonujące biegi można oglądać na równiutkim torze. Proponuję
powrócić do robienia równego toru w Toruniu. Nie bierzmy przykładu z innych
miast, które pseudotorami wygrywały mecze. Bo teraz my się takim staliśmy. I
obecnie stawia się nas na równi z dawnymi kopaczami w Gdańsku (teraz już
chyba nie), Częstochowy, a co najgorsze Wrocławia. Do Atlasu, jako drużyny
nic nie mam, ale o kierownictwu z "naczelnym" na górze mam, lekko mówiąc,
niezby pozywytne zdanie. A teraz mówi się o Karwanie, że już Ruskę dawno
zdystansował. Wiem, że te głosy to w 90 % krzyki pieniaczy internetowych,
poza tym niby mnie nie powinno obchodzić co o Toruniu sądzą inni. Jednak gdy
słyszę głosy, że "Toruń to najwięksi oszuści" czy coś w tym stylu, to
niespecjalnie mnie to cieszy. Apator był do tego sezonu postrzegany jako
uczciwy klub (tak mi się wydaje), a tu po kilku kolejkach opinię mamy, jaką
mamy. Osobną sprawą jest też obrzucanie błotem Karwana. Tak się z góry
przyjęło, że jak klub coś "ćwiczy" to prezes jest wszystkiemu winien. Ale
jejka, niech mi ktoś rzuci przykładem machlojek Karwana..., dziękuję. Przez
tych wszystkich "znawców żuzla" Karwan może się tylko zniechęcić, wcale mnie
to nie zdziwi, jak będzie chciał się pożegnać i wtedy będzie, delikatnie
mówiąc, klops.
To się trochę rozpisałem, sorry za zajęcie całego ekranu monitora :P. Ogólnie
mówiąc, to chodzi mi głównie o ten tor. Decyzja Janasa była jaka była, choć
to było przecięcie. W polskiej lidze będzie jeszcze sporo takich. Ale jakoś
tęskno mi do czasów, kiedy w Toruniu mieliśmy tor jak blat i też mecze
rozstrzygały się końcówkach, tak jak teraz. Tę drużynę stać na to by i na
równym torze wygrywać, a kopiąc "doły" sami możemy sobie zaszkodzić.
Przynajmniej ja tak sądzę...
pozdrawiam