Forum Sport Rowery
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    w spódnicy na rower

    11.08.09, 15:31
    Dziewczyny, czy jeździcie na rowerze w spódnicy?
    Zaczęłam jeździć do pracy rowerem i w ogóle poruszać się rowerem po
    mieście. Nie chciałabym w związku z tym rezygnować ze spódnicy i
    szpilek.
    Czy to jest wykonalne?
    Obserwuj wątek
      • grumbel82 Re: w spódnicy na rower 11.08.09, 16:54
        codziennie jeżdże do pracy na rowerze. codziennie na wysokich obcasach, często w
        spódnicy (aczkolwiek nie w miniówach). ale mój rower to zgrabna miejska dameczka
        z koszyczkiem. jak jeździam góralem to tak trochę głupio było... jedyna spódnica
        w której bałabym się wybrać na rowerze to wąska, obisiła, ołówkowa do kolan...
        muszę to najpierw przetestować w domu, żeby sprawdzić czy się nie zbłaźnię :P
          • marzena.sa Re: w spódnicy na rower 11.08.09, 18:35
            jeżdżę w spódnicy ... na góralu ... uszyłam sobie taką specjalnie na
            rowerek i mam gdzies że głupio to wyglada ... jest lekko,
            przewiewnie, niekrępująco .. spódniczka lniana, kopertowa, krótka :)
            .....
            mam też śliczna damkę ale niestety ... w Kraku bezpieczniej sie
            czuje na góralu niz na miejskiej damce/krawężniki, szyny tramwajowe,
            dziury w jezdni, kratki wzdłuż ... no i kierowcy majacy za nic
            rowerzystów/niektórzy! szczęśliwie mam dobre hamulce ... nieraz sie
            przydaly ... jeżdżę dużo i szybko .. i cały rok
            ....
            damkę więc uzywam tylko jak muszę/chcę, być damą i załozyć dłuższą
            kieckę, jakis kapelutek czy inne takie ... ale wtedy nie pakuje sie
            na jezdnie coby nie stwarzac zagrozenia dla ruchu drogowego ...
      • Gość: ann Re: w spódnicy na rower IP: *.warszawa.mm.pl 11.08.09, 20:15
        tak, to jest wykonalne
        jeżdżę po wa-wie głównie na miejskiej damce, najczęściej w
        spódnicach. jedyny fason, który się słabo nadaje na rower, to wąska,
        ołówkowa spódnica. wszelkie fasony lekko rozszarzane czy kloszowane
        są idealne. zimą chętnie jeżdżę w długich spódnicach (bo ciepłe i
        praktyczne), wszyscy się dziwią, a jest naprawdę ok.
        wysoki obcas zupełnie w niczym nie przeszkadza - właściwie jest
        nawet praktyczny, bo jak się staje i opiera jedną nogą, n. czekając
        na światła, w obcasie jest bliżej do ziemi i wygodniej ;)
        w szpilkach trzeba tylko uważać na jakieś znaczne nierówności
        terenu, żeby o nie nie zachaczyć tymże wysokim obcasem (ale w czasie
        jazdy chodnikiem czy drogą dla rowerów nie ma właściwie takich
        sytuacji).
        natomiast nie polecam grubych platform, które teraz są tak modne -
        bo wtedy jest słaby kontakt stopy z pedałem i można się czuć trochę
        niepewnie.
        spódnica + obcasy + rower = fajna kobieta
        pozdrawiam :)))
          • male-licho oj, nie ma szczęścia ten temat... 15.08.09, 16:41
            a puszczenie go na pierwszą stronę tylko mu zaszkodziło.
            Uprzedzam osoby będące tu po raz pierwszy, że wkrótce pojawi się
            temat jazdy po chodniku, co prowadzi do ostrej wymiany zdań.
            Zakładam, że osoby widzące temat wątku chcą poczytać o tym, jak się
            jeździ na rowerze w spódnicy, a nie o przepisach, tirach, wypadkach
            itp.
            Proszę więc, zanim ręce w oburzeniu dopadną klawiatury, o
            przeczytanie wszystkich postów dotyczących tego kontrowersyjnego
            tematu(jazdy po chodniku), i o wyrażenie swego zdania w innym,
            stosownym miejscu.
            Z góry dziękuję i pozdrawiam wszystkich jeżdżących na rowerach
            zarówno w spódnicach jak i w spodniach.

            Licho
          • lavinka Re: w spódnicy na rower 12.08.09, 12:26
            Jasne, jeździjmy razem z Tirami.
            Dopóki na każdej ulicy nie będzie ciężki rowerowej, piesi muszą się
            pogodzić z tym,że będą ich mijać rowerzyści. Zresztą jest przepis,że
            gdy chodnik jest szerszy niż 2,5metra to rowerzysta może się po nim
            poruszać. Tylko max 20km/h. Ja wolę pomału z uśmiechem omijać
            pieszych(również tych spacerujących środkiem ścieżki rowerowej,takoż
            i mamusie z wózkami) niż ładować się pod koła. Już parę razy autobus
            mnie spychał na krawężnik, a ciężarówka czy autokar mijała z piskiem
            opon. Mam doświadczenie i wiem co robić by nie stracić równowagi, ale
            jak kto nie ma, to upadek murowany i szpital na pewno.

            Lepiej nie kusić losu,życie mamy tylko jedno.
            • dorsai68 Re: w spódnicy na rower 12.08.09, 22:17
              lavinka napisała:

              > Jasne, jeździjmy razem z Tirami.

              Nie odpowiadam za cudze traumy. Jeżdzę. Jakoś nadal żyję, a wg wszelkich statystyk mam już "z górki".

              > Dopóki na każdej ulicy nie będzie ciężki rowerowej, piesi muszą się
              > pogodzić z tym,że będą ich mijać rowerzyści.

              Otóż nie muszą. Rowerzyści są na chodnikach gośćmi i to niemile widzianymi.

              > Zresztą jest przepis,że gdy chodnik jest szerszy niż 2,5metra to rowerzysta może się po nim
              > poruszać. Tylko max 20km/h.

              Coooo?!
              Dokładny cytat z przepisów proszę mnie tu szybciutko wskazać, albo jeszcze szybciej udać się czytelni i zapoznać z ustawą "Prawo o ruchu drogowym" (czyli tzw. "Kodeksem drogowym")

              O losie... Jedzie taka potem po chodniku dzwini na pieszych i jeszcze pyskuje jak jej zwrócić uwagę!

              > Już parę razy autobus mnie spychał na krawężnik,

              z chodnika? :D

              > a ciężarówka czy autokar mijała z piskiem opon. Mam doświadczenie
              > i wiem co robić by nie stracić równowagi, ale jak kto nie ma, to
              > upadek murowany i szpital na pewno.

              O losie... dziewczyno, mam nieodparte wrażenie, ze to ty wpychasz z zerową znajomością przepisów na drogę (nie ulicę) i jesteś najpoważniejszym zagrożeniem dla współuczestników ruchu!
              • Gość: lavinka z nielogu Re: w spódnicy na rower IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.08.09, 10:24
                Poszukaj obie przepisu na stronie Masy Krytycznej. Sama byłam
                zdziwiona, gdy o nim przeczytałam 2 lata temu. Wyobraź sobie,że ON
                istnieje, tak, tak, szczęście moje.

                Poza tym to nieprawda,że rowerzyście są niemile widziani na
                chodnikach. Często się piesi do mnie uśmiechają, jak ich mijam
                przepraszając i oczywiście używam dzwonka.Jak jadę z sakwami to
                często pytają, czy z daleka jadę i ile zrobiłam kilometrów. Często
                mówią,że sami jeżdżą na rowerze i narzekają na głupawych kierowców.
                Oczywiście nie liczę starych sfrustrowanych bab, pamiętam jak kiedyś
                stałam na chodniku, szerokim na 4 metry a ta miała pretensje. Co
                ciekawe jakoś musiałam dojechać do budynku, to było blokowisko, tam
                nie_było jezdni. Ale ja się zatrzymałam! Nie jechałam! To mi
                przypomina babcię, która mi kiedyś wypominała,że chodzę po mieszkaniu
                (wynbajmowałąm nad ną mieszkanie) co ciekawe chodziłam boso, nie
                mogła słyszeć moich kroków(zresztą była przygłucha). Pewnie na taką
                babę wyrośniesz, jak nie wyluzujesz trochę.
                Polecam wybrać się do Amsterdamu, tam nikt na rower nie reaguje
                alergicznie ;P
                ;)))

                A tak z innej beczki....
                Wyobrażasz sobie 7letnie dziecko na rowerze na Marszałkowskiej?
                Wyobrażasz sobie?Naprawdę?Pozwoliłabyś dziecku jechać po
                Marszałkowskiej pod domami centrum po jezdni? Naprawdę?
                ROTFL
                • dobiasz Re: w spódnicy na rower 13.08.09, 12:17
                  Gość portalu: lavinka z nielogu napisał(a):

                  > A tak z innej beczki....
                  > Wyobrażasz sobie 7letnie dziecko na rowerze na Marszałkowskiej?
                  > Wyobrażasz sobie?Naprawdę?Pozwoliłabyś dziecku jechać po
                  > Marszałkowskiej pod domami centrum po jezdni? Naprawdę?

                  Jakbyś zerknęła do kodeksu drogowego to byś wiedziała, że akurat siedmioletnie
                  dziecko może jechać chodnikiem.

                  > ROTFL

                  Nie ROTFL tylko żenada.
                    • dobiasz Re: w spódnicy na rower 16.08.09, 12:15
                      Gość portalu: lavinka z nielogu napisał(a):

                      > Doprawdy? A 11letnie?

                      Sprawdź sobie w przepisach. To nie boli.

                      > Tak mi się powiedziało. Nie chodzi o wiek,ale
                      > fakt jeżdżenia młodocianego po ulicy. Skoro nie rozumiesz.... to cóż.

                      Przykro mi, że po raz kolejny rzeczywistość okazała się odbiegać od wizji
                      wykreowanej przez Twój mały rozumek. Ani prawo autorskie ani prawo o ruchu
                      drogowym nie działa tak, jak Tobie się wydaje. Mam nadzieję, że jeżeli komuś
                      zrobisz z tego powodu krzywdę, to jedynie sobie.

                      > Żenua podwójne ;)

                      Dokładnie. To już drugi raz, kiedy czuję zażenowanie czytając Twoje wypociny.
                • dorsai68 O losie... 13.08.09, 15:04
                  Gość portalu: lavinka z nielogu napisał(a):

                  > Poszukaj obie przepisu na stronie Masy Krytycznej. Sama byłam
                  > zdziwiona, gdy o nim przeczytałam 2 lata temu. Wyobraź sobie,że ON
                  > istnieje, tak, tak, szczęście moje.

                  Nie istnieje przepis, który pozwala na jazdę po każdym chodniku z maks. prędkością 20 km/h. Stanowczo więc sugeuję byś przeczytała aktualną ustawę, a nie pisaninę ignoranta z WMK któremu coś się wydaje.
                  W skrócie: chodnik musi mieć conajmniej 2 metry szerokości, a na jezdni, wzdłuż której biegnie maks. dopuszczalna prędkość musi być wyższa niż 50 km/h (art.33 ust.5 pkt. 2 "Kodeksu drogowego"), byś mogła po takim chodniku jeździć rowerem.

                  Na temat WMK powiem tylko tyle: to jedna z najbardziej szkodliwych dla rowerzystów imprez. Zamiast orgnizowania comiesięcznych przejazdów przez miasto , powinni zorganiozwać cykliczne szkolenia z zasad ruchu drogowego dla takich sezonowych rowerzystów, przyniosłoby to znacznie więcej korzyści niż te kuriozalne parady rowerowe. Zwłaszcza dla samych rowerzystów.

                  > Pewnie na taką babę wyrośniesz, jak nie wyluzujesz trochę.

                  No, to będzie dość trudne, zważywszy na fakt, że jestem ponad 40 letnim mężczyzną.

                  > Polecam wybrać się do Amsterdamu, tam nikt na rower nie reaguje
                  > alergicznie ;P

                  Ja tam na rowery nie raguję alergicznie, ja na rowerach pokonuję rocznie ponad 15 tys. kilometrów. Zaczynam sezon 2 stycznia, a kończę 31 grudnia.
                  Alergicznie raguję jedynie na rowerystów i rowerzystki którzy mają niezwykle dużo do powiedzienia na temat, o którym nie mają najmiejszego pojęcia, na przykład:

                  > Wyobrażasz sobie 7letnie dziecko na rowerze na Marszałkowskiej?
                  > Wyobrażasz sobie?Naprawdę?Pozwoliłabyś dziecku jechać po
                  > Marszałkowskiej pod domami centrum po jezdni? Naprawdę?

                  1/ Na Marszałkowskiej jest ścieżka rowerowa (między al. Jerozolimskimi, a pl. Konsttucji),
                  2/ nawet jakby jej nie było, to jest art.33 ust.2 i ust.5 pkt.1 "kodeksu drogowego", które to jasno wskazują jak dzieci w wieku do 7, a nawet 10 lat, oraz ich opiekunowie, moga poruszać się po drogach publicznych na rowerach.

                  > ROTFL

                  Tu nie ma się co tarzać po piodłodze, tu płakać trzeba. Twoja znajomość przepisów ruchu drogowego jest żadna.
                  Zostaw ten rower w spokoju, bo kiedyś krzywdę sobie zrobisz i narazisz jakiegoś niewinnego kierowcę na życiową traumę.
                    • dorsai68 Re: proszę nie zmieniać tematu wątku 13.08.09, 16:48
                      male-licho napisała:

                      > proponuję darować sobie osobiste wycieczki, albo w ich sprawie,
                      > tudzież przepisów, chodników i WMK założyć sobie nowy wątek

                      Ależ ja nic nie zmieniłem. Wręcz przeciwnie, mnie osobiście kobiety na rowerach bardzo się podobają. Zwłaszcza na początku peletonu.

                      I właśnie w trosce o Was napomknąłem w mej pierwszej notce o obowiązujących zasadach. Przecież nie wypada, by elegantka w spódniczce i szpileczkach jeżdząca na "holendrze" czy innej "damce" skruszona odbierała 100 złotowy mandat za jazdę po chodniku!
                      No, nie godzi się!

                      Koleżanka lavinka podzieliła się zaś swą nieznajomością tych zasad. Cóż ja poradzę, że wolę wytłumaczyć zamiast bić? Czy to źle?!
                      • iluminacja256 Re: proszę nie zmieniać tematu wątku 15.08.09, 12:41
                        Gdybyś w ogóle przeczytał, co Ci napisała kol. lavinka, to stoi jak
                        byk jaka ma być szerokosc chodnika i tempo jazdy, jesli porusza się
                        po nim rowerzysta, ale ty CHCIALES tego nie zauwazyć, zeby napisac
                        kolejny post. Takze , jakos troski o mandaty tu nie widze, raczej
                        upierdliwą chęć udowodnienia swego.
                          • Gość: lavinka z nielogu Nawet w sieci o tym przepisie piszą IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.08.09, 10:32
                            Starczyło,dzieci wygglać.

                            "Po chodniku?

                            Generalnie obowiązuje zakaz poruszania się rowerem po chodniku, są jednak wyjątki. Pierwszy to opieka rowerzysty nad dzieckiem jadącym na rowerze. Drugi to sytuacja, gdy na jezdni dozwolona jest prędkość większa niż 50 km/h, a chodnik ma co najmniej 2 m szerokości. A ponieważ po godz. 23. w większości miast dozwolona prędkość to 60 km/h, w praktyce w nocy jesteśmy uprawnieni do jazdy po wielu chodnikach. Nic innego - ani dziury w jezdni, ani lód, ani mgła - nie uprawnia do jazdy po chodniku. Gdy więc widzimy rowerzystów lawirujących między umykającymi w popłochu przechodniami, wiedzmy, że łamią prawo."

                            http://www.warszewo.pl/sport-mainmenu-87/305-to-kaidy-rowerzysta-wiedzieowinien.html

                            I co? Żenua, dziewczyny, nie popisałyście się. Samej podstawy prawnej nadal szukam,bo nie pamiętam numeru. Jak znajdę,to linknę :)

                        • Gość: motyla noga Pisać umiesz, ale czytać już nie IP: *.xdsl.centertel.pl 16.08.09, 01:28
                          Jeżdżę rowerem, ile tylko mogę. Ale ja na rowerze na jezdni to dla mnie dwa poważne problemy:
                          1. moje własne życie i zdrowie - dobrze wiem, jak hordy idiotów jeżdżą samochodami;
                          2. nerwy kierowców samochodów - kiedy jeżdżąc samochodem widzę, co wyprawia na jezdniach to bydło na rowerach, krew mnie zalewa. I wiem, że nie mnie jednego.

                          I w związku z tym, że jako rowerzysta boję się samochodów, a jako kierowca samochodu - rowerów, nawet mi do głowy nie przychodzi, żeby pchać się rowerem na jezdnię.
                          Tyle tylko, że jazda po większości chodników jest nielegalna. I jeżdżąc chodnikami mam pełną tego świadomość.

                          A dlaczego to nielegalne? A dlatego, że tak mówią przepisy. (Powtarzam to, co jest napisane wyżej, bo najwyraźniej do ciebie to nie dotarło; nick na wyrost, często się zdarza).
                          Rozstrzyga to artykuł 33 kodeksu drogowego (a w nim najbardziej bruździ kryterium dopuszczalnej prędkości na jezdni). A nie strona Masy Krytycznej, którą twoja lavinka najwyraźniej uważa za źródło prawa.
                          .

                  • Gość: lavinka z nielogu Re: O losie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.08.09, 10:26
                    Istnieje. Nawet z policją o nim rozmawiałam i przyznali mi rację.
                    Wystarczy zapytać. Ale nie drogówkę,bo oni mają pusto w głowie, tylko
                    poterunkowego ;)

                    Na Marszałkowskiej jest ścieżka na bardzo krótkim odcinku.
                    Powiedziałam, pod domami centrum.Tam nie ma.

                    To raczej płakać trzeba nad Tobą,ze zamiast sprawdzić kodeks drogowy-
                    idziesz w zaparte.

                    Żenua.
              • lia.13 Re: w spódnicy na rower 15.08.09, 16:21
                dorsai68 napisała:
                O losie... Jedzie taka potem po chodniku dzwini na pieszych i jeszcze pyskuje
                jak jej zwrócić uwagę!

                jak sama wcześniej napisałaś: "nie odpowiadamy za cudze traumy"
                Ttafiłaś na kogoś, kto jadąc rowerem po chodniku dzwonił na Ciebie? Cóż, taki
                jest jego obowiązek. Rowerzysta porusza się bardzo cicho. Aktualnie idziesz
                prawą stroną chodnika, ale mogłabyś nagle zechcieć zejść na lewą stronę chodnika
                i wpakowałabyś mu się pod koła. I wypadek gotowy. A tak, rowerzysta jadący za
                Tobą daje subtelnie znak, że się zbliża i obydwoje zachowujecie ostrożność.
                Gdzie tu problem?
                Dla jasności, nie jestem rowerzystką. Dlaczego? Bo jazda między samochodami mnie
                przeraża. Pamiętam przypadek dziewczynki i ojca jadących na rowerze. Jechali
                ulicą, dziewczynka z przodu, ojciec za nią, mając ją na oku. Tym sposobem
                widział dokładnie jak mijający ich TIR, na pełnym pędzie, zbyt blisko, wciągnął
                dziewczynkę pod koła przyczepy. Dziewczynka nie żyje, ojciec na zawsze będzie
                pamiętał to zdarzenie.
                Nadal uważasz, ze rowerzyści powinni jeździć drogą między samochodami?
                Sama jeżdżę samochodem, każdorazowo mijam rowerzystę łukiem na jakieś 2 metry.
                Jeśli nie mam tyle miejsca to wlokę się na nim aż pojawi się okazja do
                wyprzedzenia a przy manewrze zwalniam do minimum. Stracić równowagę na rowerze
                jest bardzo łatwo. Czasem się zapomina jakie zawirowanie powietrza powoduje
                poruszający się szybko samochód.
            • dorsai68 Re: w spódnicy na rower 12.08.09, 21:57
              Gość portalu: ann napisał(a):

              > a dlaczego zakładasz, że ja mam prawo jazdy?
              > otóż ja nie mam prawa jazdy i choćby dlatego nie mogę jeździć po
              > ulicy, nie mówiąc już o tym, że się tego zwyczajnie boję

              Na wszelki wypadek sugeruję byś wcale z domu nie wychodziłą, z taką znajomością tzw. "Kodeksu drogowego". Prawo jazdy do poruszania się rowerem w żaden sposób nie jest potrzebne osobie pełnoletniej. Potrzebna, ba wręcz niezbędna jest znajomość przepisów tego kodeksu.
              • Gość: ann Re: w spódnicy na rower IP: *.warszawa.mm.pl 13.08.09, 03:18
                widzisz, drogi dorsai68, jestem żywym dowodem, że znajomość
                przepisów kodeksu drogowego nie jest do niczego potrzebna - jeżdżę
                po mieście na rowerze od kilku lat i Bogu dziękować, zdrowy rozsądek
                mi wystarcza, by samej być bezpieczną i nie stwarzać zagrożenia dla
                innych.
                czytam o doświadczeniach rowerzystów na ulicach i wynika z nich, że
                bez gruntownej znajomości zwyczajów kierowców rowerzysta i tak jest
                na przegranej pozycji
                a ja nie zamierzam przegrywać ;)
                    • dorsai68 Re: Zdrowy rozsądek to podstawa, 15.08.09, 14:57
                      Upierdliwie mijasz się z prawdą. To wada genetyczna, czy cecha charakteru?

                      Istniejący przepis mówi:
                      1. Kierujący rowerem jednośladowym jest obowiązany korzystać z drogi dla rowerów lub z drogi dla rowerów i pieszych. Kierujący rowerem, korzystając z drogi dla rowerów i pieszych, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność i ustępować miejsca pieszym.

                      1a. W razie braku drogi dla rowerów lub drogi dla rowerów i pieszych kierujący rowerem jednośladowym jest obowiązany korzystać z pobocza, z zastrzeżeniem art. 16 ust. 5, a jeżeli nie jest to możliwe - z jezdni.

                      2. Dziecko w wieku do 7 lat może być przewożone na rowerze, pod warunkiem, że jest ono umieszczone na dodatkowym siodełku zapewniającym bezpieczną jazdę.

                      3. Kierującemu rowerem lub motorowerem zabrania się:
                      jazdy po jezdni obok innego uczestnika ruchu;
                      jazdy bez trzymania co najmniej jednej ręki na kierownicy oraz nóg na pedałach lub podnóżkach;
                      czepiania się pojazdów.

                      4. Na przejeździe dla rowerzystów, kierującemu rowerem zabrania się:
                      wjeżdżania bezpośrednio przed jadący pojazd;
                      zwalniania lub zatrzymywania się bez uzasadnionej przyczyny.

                      5. Korzystanie z chodnika lub drogi dla pieszych przez kierującego rowerem jednośladowym jest dozwolone wyjątkowo, gdy:
                      opiekuje się on osobą w wieku do lat 10 kierującą rowerem lub
                      szerokość chodnika wzdłuż drogi, po której ruch pojazdów jest dozwolony z prędkością większą niż 50 km/h, wynosi co najmniej 2 m i brakuje wydzielonej drogi dla rowerów.

                      6. Kierujący rowerem, korzystając z chodnika lub drogi dla pieszych, jest obowiązany jechać powoli, zachować szczególną ostrożność i ustępować miejsca pieszym.

                      7. Kierujący rowerem może jechać lewą stroną jezdni na zasadach określonych dla ruchu pieszych w przepisach art. 11 ust. 1-3, jeżeli opiekuje się on osobą kierującą rowerem w wieku do lat 10.


                      I tyle. EOT
                        • male-licho to miało być tutaj 15.08.09, 17:02
                          EOT czyli koniec tematu :)

                          BŁAGAM!!!

                          Dziękuję za wszystkie wpisy przekonujące mnie o tym, że wsiadając na
                          rower mogę ubrać się tak jak ubierałam się do tej pory. Cieszę się,
                          że jest nas więcej i mam nadzieję, że dziewczyny, które rezygnowały
                          do tej pory z jazdy na rowerze (no bo nie da rady w spódnicy), teraz
                          zmienią zdanie i staniemy się zjawiskiem powszechnym.

                          Chciałabym, żeby temat spódnic nie stał się za to tutaj tematem
                          pobocznym, więc jeszcze raz proszę o zakończenie tematu chodników
                          itp.

                          pozdrawiam
                          Licho
                        • Gość: ^ Re: Zdrowy rozsądek to podstawa, IP: *.aster.pl 16.08.09, 11:00
                          Czy wy naprawdę nie rozumiecie tego punktu, tak usilnie się na niego powołując?
                          Wymienia się tam SZEREG warunków, które MUSZĄ być spełnione, aby rowerzysta miał
                          prawo jechać chodznikiem.
                          A wy, z uporem maniaka (lub może po prostu brakiem umiejętności czytania ze
                          zrozumieniem), udowadniacie, że wystarczy spełnienie JENEGO z tych warunków.
                          Proszę, poświęćcie trochę czasu na zrozumienie tego zapisu. Naprawdę NIE macie
                          racji.

                          Też (dużo) jeżdżę rowerem, ale zanim ruszyłem, starałem się poznać regulacje
                          prawne dotyczące zasad poruszania się nim.
            • Gość: juri666 Re: w spódnicy na rower IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.08.09, 20:44
              fakt, ze nie masz prawka nie ma żadnego wpływu na to, ze masz jeździć jezdnia a
              nie chodnikami /z wyjątkiem sytuacji gdy na drodze dopuszczalne jest 50+ a
              chodnik ma ponad 2m/

              każdy powinien zapoznać się z przepisami ruchu drogowego w szkole, choćby zdając
              na kartę rowerowa.

              wiem, że jazda jezdnia bywa niebezpieczna - ale cóż, zaczynajcie od tych z
              mniejszym natężeniem ruchu.
            • male-licho Re: w spódnicy na rower 15.08.09, 16:59
              EOT czyli koniec tematu :)

              BŁAGAM!!!

              Dziękuję za wszystkie wpisy przekonujące mnie o tym, że wsiadając na
              rower mogę ubrać się tak jak ubierałam się do tej pory. Cieszę się,
              że jest nas więcej i mam nadzieję, że dziewczyny, które rezygnowały
              do tej pory z jazdy na rowerze (no bo nie da rady w spódnicy), teraz
              zmienią zdanie i staniemy się zjawiskiem powszechnym.

              Chciałabym, żeby temat spódnic nie stał się za to tutaj tematem
              pobocznym, więc jeszcze raz proszę o zakończenie tematu chodników
              itp.

              pozdrawiam
              Licho

          • robertrobert1 Re: w spódnicy na rower 15.08.09, 19:54
            dorsai68 napisał:


            > Jednak stanowczo proszę, nie na chodniku. Ten, jak nazwa wskazuje, nie służy do
            > jeżdzenia.

            Służy, służy zwłaszcza w Warszawie bo ilość miejskich dróg z predkością powyżej
            60 km/h jest kolosalna a wówczas prawo nakazuje jeżdzić po chodniku.
      • lavinka Re: w spódnicy na rower 12.08.09, 11:56
        Nie ma problemu, pod warunkiem że spódnica jet max do kolan, nie
        dłuższa, oraz nie może być zbyt opięta(chyba,że ma głębokie
        rozcięcie,ale nie ryzykowałąbym). Raczej luźny krój. Ja często
        zakładam krótszą sukienkę/spódnicę do rybaczków lub leginsów i daje
        radę. Buty na twardej podeszwie, nie polecam balerinek ani tym
        podobnych cienkich tenisówek. Najlepszy koturn, nawet może być z
        obcasem. Sandałki klasyczne na gumie także.
        Oczywiście rower raczej miejski, na góralu jet trudniej, bo jedzie
        się w innej pozycji, podobnie z torebką przewieszoną przez ramię.
        Polecam też parasol. Dużo przyjemniej podróżuje się w deszczu niż w
        płaszczu.
            • Gość: lavinka z nielogu Linkuję IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.08.09, 10:37
              I owszem, to jest Pierwszy blog Cycle Chic.

              Linkuję polskie edycje, bo chyba nie było tu wszystkich linków.

              Warszawa(który mam przyjemność prowadzić)
              warsawcyclechic.blogspot.comŁódź
              lodzcyclechic.blogspot.com/Wrocław
              wroclawbicyclechic.blogspot.com/Toruń
              toruncyclechic.blogspot.com/Lublin
              lublincyclechic.blogspot.com/

              Z ciekawszych zagranicznych, poza Kopenhagą

              Węgry
              cyclechic.blog.hu/
              Boston, USA
              chiccyclist.blogspot.com/
              Brazylia
              curitibacyclechic.blogspot.com/
              Estonia
              estcc.wordpress.com
              Barcelona
              barcelonacyclechic.blogspot.com/
              Moskwa!
              moscowcyclechic.blogspot.com/
              Seul
              sexify.wordpress.com/
              No i Amsterdam
              amsterdamize.com/
              I wiele innych, polecam blogroll bloga kopenhaskiego, choć i tam nie
              ma chyba wszystkich...
      • zewszad_i_znikad Re: w spódnicy na rower 15.08.09, 16:54
        Za nic na świecie nie wsiadłabym w spódnicy na rower. Co do szpilek
        nie wypowiadam się, bo takowych nie mam w ogóle i wolałabym przejść
        boso przez całe miasto, niż założyć szpilki.
        Jazda na rowerze w spódnicy jest ryzykowna... jak już tu wspomniano,
        długa spódnica może się wkręcić w koło, krótka grozi wyeksponowaniem
        majtek (ja tam w ogóle nie rozumiem, po co takie nosić; osobiście
        jestem twardą kobietą, która odmawia mężczyznom prawa do oglądania
        swojego ciała. Moje ciało służy do przemieszczania się, a nie do
        pokazywania). Po co się męczyć? Przebranie się to w sumie chwila,
        można zapakować spódnicę i buty na zmianę choćby do jakiegoś
        plecaczka.
        Ja szczerze mówiąc w ogóle w mało czym mogę komfortowo jeździć -
        krótkich spodenek nie założę za nic (też wolałabym boso przez całe
        miasto), długie mi się brudzą. Wiolatojesienią jeżdżę w rybaczkach,
        a zimą w długich spodniach + getrach na dolną część nogawki. Może
        być. Ale ja w ogóle pracuję w domu, nie mam takiej kondycji, by móc
        jechać rowerem przez kawał miasta i nie wydzielać po tym nader
        niemiłej woni, w ogóle nie mogę jeździć na rowerze w czasie okresu
        (z prozaicznego powodu zagrożenia przeciekiem). Jeżdżę na rowerze
        rekreacyjnie, dużo po mieście, ale na pewno nie kupiłabym miejskiego
        (nie czuję się pewnie na rowerze o gładkich oponach). Ale jest w
        porządku.
        Rozpisałam się nie na temat, w każdym razie moja rada raz jeszcze:
        po co się źle czuć? Lepiej założyć spodnie i mieć pewność, że nikt
        się nie będzie gapił nie wiadomo na co. Przebranie się to nie
        problem.
        • zazuzi2 Re: w spódnicy na rower 15.08.09, 17:11
          Moja znajoma przekonała się, że odpowiedni strój na rowerze jest
          bardzo ważny. Włożyła zawiązywaną z tyłu na plecach bluzkę, bo
          chciała się opalić. Bluzka się rozwiązała, a ona nie mogła się
          zatrzymać, bo skrzyżowanie było ruchliwe. I jechała, powiewając
          niczym flaga na wietrze.
        • turzyca Re: w spódnicy na rower 15.08.09, 22:24
          Przebranie się to nie
          > problem.
          Przebranie się to w sumie chwila,
          > można zapakować spódnicę i buty na zmianę choćby do jakiegoś
          > plecaczka.

          E, ja sie przemieszczam rowerem miedzy kolejnymi punktami mojego dnia, czasem to
          jest i 7 przejazdow, jakbym sie miala za kazdym razem przebierac, to bym fisia
          dostala. I nie nosze plecakow jezdzac rowerem, niewygodnie mi, nawet laptop
          laduje w torbie, a ta w koszyku. A torebce buty i spodnica to mi sie
          zdecydowanie nie mieszcza.

          A szczerze mowiac uwazam, ze akurat spodnica jest w przypadku miejskiego
          jezdzenia najwygodniejszym strojem. Oczywiscie nie kazda, ale dlugosci midi sa
          idealne. Moj ulubiony zimowy zestaw rowerowy obejmuje kozaki, spodnice do
          kolana, ew. do pol lydki, niezbyt szeroka, ale tez nie olowkowa, oraz krotkie
          rajtki pod spodnica. Jest mi cieplej i suszej niz w spodniach - gdy jade w
          spodniach wiatr uwielbia wciskac sie w nogawki spodni i ciagnac zimnem po
          lydkach, a przelotny deszczyk skazuje mnie na siedzenie przez pol dnia w mokrych
          spodniach. Spodnica jest dalej od ciala, a rajstopy po osuszeniu papierowym
          recznikiem schna w ciagu kwadransa. No i musze walczyc z ostrogami, w spodnicy
          wsiadam na rower z marszu.
          Latem to samo, ale bez kozakow i rajstop. ;)

          nie mam takiej kondycji, by móc
          > jechać rowerem przez kawał miasta i nie wydzielać po tym nader
          > niemiłej woni,

          Trick, ktory zostal mi podany podczas jednego z pierwszych tygodni po
          przeprowadzeniu sie do miasta, w ktorym rower jest podstawowym srodkiem
          lokomocji - jedzie sie w takim tempie, zeby sie nie spocic. Powolutku,
          dystyngowanie, bez przyspieszonego oddechu. I tak sobie powolutku jezdze, tylko
          czasy przelotow mi sie skurczyly. ;)


          Musze przyznac, ze gdy sie przeprowadzalam, nie wyobrazalam sobie po pierwsze
          przemieszczania sie po miescie glownie rowerem, po drugie wlasnie jezdzenia w
          spodnicy na rowerze. Wczesniej jezdzilam wylacznie rekreacyjnie, teraz mialam
          traktowac rower jako srodek lokomocji i nie bardzo to sobie wyobrazalam. A
          tymczasem okazalo sie, ze rower mi praktycznie przyrosl do pupy, jezdze przez
          okragly rok, a spodnice w mojej ulubionej dlugosci do kolan sa najwygodniejszym
          strojem rowerowym.
      • cledomro Re: w spódnicy na rower 15.08.09, 18:07
        Prawie w ogóle nie chodzę w spodniach, a rowerem poruszam się niemal przez cały
        rok, co oznacza, że tak - da się jeździć na rowerze, będąc ubraną w
        spódnicę/sukienkę. Spokojnie można też jeździć, mając na stopach buty na
        obcasach/szpilki (przecież i tak pedałuje się środkiem stopy, gdzie obcasa nie
        ma). Najmniej wygodnie jest w japonkach i koturnach, ale też da się przeżyć ;).
      • beatrycze123 Re: w spódnicy na rower 15.08.09, 20:20
        Tak, jeżdżę w spódnicach i w letnich sukienkach, i to na rowerze górskim.
        Długość tak tuż przed kolano albo do kolan, rozkloszowane nieco. W szpilkach
        zdażyło mi się jeździć, ale nie polecam- taie obuwie bardzo się ślizga na
        pedale, co jest niebezpieczne. Poza tym mogą się zniszczyć- nacis wypada na
        środku stopy na podeszwie buta, która nie jest niczym zabezpieczona (jak obcas),
        i podeszwa może powoli się "wykruszac".
        • Gość: napolnoc Re: w spódnicy na rower IP: *.upc-a.chello.nl 15.08.09, 22:36
          Bez probleu da sie jezdzic galowo na rowerze. Ale na miejskim rowerze, nie jakis
          kolarkach czy goralach z tesco ;)
          Przy mini trzeba uwazac, by nie podjezdzala, ja po prostu swobodnie trzymam reke
          spuszczona na jedno udo, by w razie czego zlapac spodniczke. Jesli mini jest
          szeroka (tunika) to mozesz smialo spiac miedzy nogami material klipsem czy broszka.
          Spodnice do kolan nie moga byc super waskie. Powinny byc lekko luzne, albo z
          rozporkiem, albo z elastycznego materialu. Spodnice dlugie tylko szerokie. Jesli
          chcesz miec pewnosc, ze dasz rade pedalowac w danej spodnicy, to zrob test.
          Jesli w niej potrafisz wspiac sie dwa schodki naraz w gore, to tym bardziej
          bedziesz mogla pedalowac. Spodnice dlugie i falbaniaste najlepiej zebrac reka i
          trzymac, lub spiac broszka.
          Szpilki sa swietne na rower. W koncu i tak na pedale opiera sie przednia czesc
          stopy, pieta przeciez sie nie pedaluje. Jedynie trzeba uwazac przy schodzeniu,
          by nie skrecic kostki. Platformy odradzam, daja zludne poczucie odleglosci od
          gruntu.

          Bardzo pomocne, nie tylko do jezdzenia w spodnicy, jest max wg wzrostu
          podniesione siodelko. To jest jakis straszny i potfornie powszechny blad
          cyklistow w PL, ze jezdza na za nisko umieszczonym siodelku. Masz siodelko
          wysoko, to nie dosc, ze mniej wysilku kosztuje Cie pedalowanie, to w dodatku nie
          machasz nogami tak drastycznie gora-dol i mozesz miec na sobie waska mini.
      • Gość: kasia ja jeżdzę :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.08.09, 22:09
        zwykle w takich spódnicach do kolan, nie przylegających ściśle do nóg
        albo w sukienkach - nawet mi wygodniej niż w spodniach, w spodniach
        czasem mi się nogawka gdzieśtam wkręca.
        jeżdzę na damce, siadam na spódnicy - troszkę furkocze wokól kolan,
        fakt, ale ponieważ jest przytrzaśnięta moją pupą do siodełka żadnych
        psikusów mi nie sprawia :) nie wiem, co by było gdybym nosiła
        spódnice krótsze, no to już mogłoby być ryzykowne.

        nie noszę szpilek, tylko buty na takich małych słupkach albo
        obcasikach zawsze - pedały się pięknie klinują w miejscu na podeszwie
        przy samym słupku, żadnego dyskomfortu przez to nie odczuwam, ale czy
        w szpilkach byłoby tak samo? hmm, pojęcia nie mam. oczywiście, zawsze
        pozostaje patent z trzymaniem w pracy pod biurkiem pary butów jakie
        tam uważasz za do pracy stosowne ;)

        jedyny mój kłopot to torebka - na rower zawsze biorę takie, które da
        się przerzucić przez ramie, bo gdy mam taką z krótkim uchem i
        zostawiam ją na bagażniku, ciągle odwracam się nerwowo, żeby
        skontrolować czy ciągle jest - może zacznę je czymś przywiązywać? :)

        jedyny kłopot jaki mam, to torebka - na
        • martusia.3 Re: w spódnicy na rower 15.08.09, 22:33
          Jeżdżę ostatnio w spódnicach i sandałkach. Super wygodne! Mój rower
          to elegancka holenderka z osłoną na tylnymm kole i łańcuchu. Nic mi
          sie nie wkręca. Spódnica może być nawet do kostek, choć
          najwygodniejsza jest taka nieco za kolano, lekko rozkloszowana.
          Jedyny problem, to jeżdżenie przy większym wietrze, bo trochę się
          spódnica podnosi.
    Inne wątki na temat:

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka