Gość: Porter
IP: *.orion.pl
14.12.05, 10:29
Skończyły się rozgrywki, odpiąłem z nadgarstka bransoletę od łańcuszka
łączącego mnie z pilotem telewizora, zawezwałem tapicera, żeby dokonał
przeglądu i niezbędnych napraw fotela, obejrzałem dzieci (pięknie urosły
przez te kilka miesięcy), sprawdziłem, co tam w pracy, przywitałem się
wylewnie z małżonką i w ogóle przez kilka miesięcy mam zamiar funkcjonować,
jak normalny człowiek. Byle do marca. Bo jednak co nasza liga, to nasza liga.
Jednakowoż, wcale nie dziwię się profowi Filipiakowi, że stracił chęć do
finansowania Cracovii. Bo mimo, że emocjonująca, jest nasza liga beznadziejna
i siermiężna. Beznadziejni piłkarze, makabryczni sędziowie, koślawe boiska,
obrzydliwe stadiony, marny klimat, chamscy kibice, złodziejowaci działacze,
nieuczciwi dziennikarze i idiotyczna nazwa Oranż Ekstraklasa, wdzięczna, jak
wiadro lepiku na metrze kwadratowym papy.
Oczywiście, idzie ku lepszemu. Wszystkie stadiony (oprócz jednego, jeśli się
nie mylę) są oświetlane, jest już kilka podgrzewanych płyt, nowy stadion w
Kielcach już się buduje i nawet ma (wiadomość z ostatniej chwili) zostać
wyposażony w toalety. Do tego modernizują się stadiony w Poznaniu, Warszawie
i Krakowie, kibice Korony przestali żądać zmiany Murzyna, błędy sędziów
wynikają raczej z ich beznadziejności, niż nieuczciwości, ukonstytuowały się
władze Ekstraklasa SA (i nie ma w nich Koźmińskich), zaś zjazd (do zajezdni)
PZPN oświadczył, że jest po byku.
Jednocześnie jednak każdy umiejący prosto kopnąć piłkę (a nawet udawać przez
krótką chwilę, że posiadł tą umiejętność) gracz wyjeżdża do drugiej ligi
cypryjskiej, by grzać tam, dużo bardziej komfortowe, niż u nas, ławy. Dwie
wspaniałe firmy ligowe: Polonia i Górnik Zabrze lada moment wyczerpią
możliwości działania, podobnie, jak Lech Poznań (jakoś nie wierzę w możliwość
porozumienia się władz Amiki z władzami Lecha). Każdy, kto wylosuje w
eliminacjach Pucharów polski klub, będzie śpiewał ze szczęścia. Wisła ma na
garnuszku pięciu trenerów, za drobną sumę jakieś 850 tysięcy euro rocznie, a
jej piłkarze grają na wszelki wypadek na zwisie. Nowozatrudniony, drogi,
początkujący trener Petrescu ma być gwarancją sukcesów, bo sprowadzi kilku
dobrych i tanich Rumunów, pozbędzie się zaś Kłosa, Majdana, Baszczyńskiego,
Sobolewskiego i kilku innych zawodników. Legia jeszcze nie nauczyła się
wyrywać zwycięstw, a już uznała, że dużo przyjemniej grać na stojąco.
Pozostałe polskie drużyny od tych dwóch dzieli przepaść dużo większa, niż
różnica punktów w tabeli, o czym boleśnie przekonała się ostatnio Cracovia.
Kiedyś jeden Wielki Dziennikarz Sportowy udzielił wywiadu, w którym (dawno,
dawno temu) powiedział, że wprawdzie ogląda mecze ligowe, ale tak naprawdę
pasjonuje go tylko gra jego rodzimego Górnika Czerwionka. Mam tak samo.
Dzięki uprzejmości CanalPlusa oglądam rozmaite ligi, wszystkie są znacznie
lepsze od polskiej, w których mecze są obiektywnie ciekawsze (kiedy outsider
Atletic Bibao walczyło z przechodzącym kryzys Atletico Madryt, widowisko było
takie, że żaden mecz Legia - Wisła nie miałby szans zbliżyć się poziomem).
Jednak prawdziwe emocje odczuwam, kiedy gra nasza Czerwionka - Orange
Ekstraklasa. Dlatego czuję się w obowiązku, żeby zaproponować kilka nagród
dla wybijających się postaci.
1. Prezes. Moim faworytem jest Jesus Cupiał y Cupiał. Zmienia trenerów
częściej niż skarpetki, a co jeden, to bardziej zdumiewający. Istnieje
podejrzenie, że ma zamiar sprzedać historię zatrudnienia Kasperczaka do
Brazylii, jako scenariusz telenoweli piłkarskiej.
2. Trener-dupa: Beszek Drażen. Wystarczyło, żeby zmienił go Smuda, a Zagłębie
z ogrywanego przez wszystkich słabiaka stało się jedną z najsilniejszych ekip
w lidze.
3. Złota kosa: Jakosz, Arka Gdynia, za bezkarne złamanie nogi Brazylijczykowi
Sierra w meczu z Lubinem. Współlaureat - niewidomy sędzia Siedlecki.
4. Super taktyk: Dariusz Wdowczyk. Potrafi znakomicie popsuć grę własnej
drużyny umiejętnie przeprowadzanymi zmianami.
5. Nudziarz nad nudziarze: trener Dragan, Arka. Miał szczwany plan usypiania
(dosłownie) przeciwników, by śpiącym strzelić decydujące bramki. Jednak nawet
uśpionym przeciwnikom Arka bramek nie strzelała.
6. Kibice-umnice. Kibice Legii, którzy na znak protestu spuścili łomot
kibicom Legii nie przyłączającm się do protestu. Następną fazą miała być
bójka protestujących między sobą, ale Zarząd wymiękł i spełnił wszystkie
postulaty protestujących.
7. Sędzia - Sokole Oko: Marcin Borski, za wypaczenie wyniku meczu Pogoń
Cracovia.
No, a teraz pozostaje nam pasjonować się transferami, które prawie dochodzą
do skutku i czekać. Aby do wiosny.